mreck
07.08.06, 15:00
no to jest tak:
jestem zdrowym, sksualnie sprawnym facetem.
mam partnerkę o 19 lat młodszą. Ja 47 ona 28.
ona czuje się w obowiazku mnie zaspokajać. np: leżymy i ogladamy telewizję.
przytulam się. wiadomo. napływ krwi niekoniecznie do mózgu.
(wczoraj, było i przedwczoraj, i zawczoraj).
a tu tekst:
O! trzeba coś z tym zrobić.
na poczatku myślałem, ze kochamy sie tak poprostu, bo mamy na to ochote. ale
czasem to tak jakoś wychodzi, ze to ja ten napalony, a ona musi mnie
zadowolić. a ja tak poprostu funkcjonuję, jak sie przytulam, to reaguję.
i przyznam sie wam: czasem nie mam ochoty. (hehe! mam te swoje lata) ale nie
mogę odmówić bo ona (jest bardzo szcera w te klocki) zaraz pyta czy mnie nie
pociaga. pociaga, pociaga jeszcze jak.
efekt seks z radości zaczyna byc obowiazkiem.