22.07.08, 12:42
Chcialam sie Was (z ciekawosci,a jak :) zapytac jak spicie.
Zakladam,ze wiekszosc ma partnera, zone/meza,wiec jak wyglada wasze
nocne zycie.

My mamy dwa materace zestawione ze soba (kazdy 80cm szeroki), dwie
osobne koldry, dwie poduszki. Jednak zwykle chodzimy spac razem
(wczesniej ustalamy o ktorej idziemy spac),a w lozku jest staly
repertuar przytulaniowo-caluskowy, z ktorego czasem wychodzi seks,a
czasem nie. Potem kazde zapatula sie w sowja kolderke i idziemy
lulu.
Nie potrafimy spac przytuleni, nie cerpie jak jakas czesc mojego
meza mnie dotyka w czasie snu. Poprostu jest mi niewygodnie...

A jak to wyglada u Was?
Obserwuj wątek
    • eeela Re: Lozko :) 22.07.08, 12:51
      Lozko, koldra i materac king size, przedsenne przytulanki,
      zasypianie juz rozplecieni, ale zawsze z jakims dotykiem, chociazby
      stopy czy cos ;-) We snie roznie, ale zawsze dosc blisko :-)
    • avide Re: Lozko :) 22.07.08, 13:15
      140 na 200cm i uważam że to zdecydowanie za wielkie łóżko.
      W czasach studenckich spaliśmy 5 lat na 80x200 i siłą rzeczy musieliśmy sie
      bardzo przytulać. Tak na zostało co sobie baaaaardzo cenię.

      Oczywiście jedna kołdra.
      Zasypiamy wtuleni na "łyżeczkę" po czym po jakichś 15 minutach najczęściej
      odsuwam się na jakieś .... 20 cm. Nie dalej. Uwielbiam czuć jej bliskość, jaj
      zapach, ciepło jej ciała jak zasypiam. Często w nocy się przytulam, na co żona
      nie reaguje bo śpi jak zabita zazwyczaj. Po czym znowu wracam "do siebie".
      Nie wyobrażam sobie inaczej.
      Dla mnie to rodzaj czułości, naszej wspólnej intymności. Często przez to w
      trakcie nabieram na nią ochoty, taki skutek uboczny ;-))) ale jakże przyjemny.

      Nie potrafię zrozumieć ludzi sypiających pod osobnymi kołdrami lub, o zgrozo w
      osobnych łóżkach...no chyba, że są po 60-tce lub jedna ze stron mocno chrapie.

      Powiedzcie mi gdzie jak nie właśnie w łóżku budować tą intymność. Jak jesteśmy
      zabiegani przez cały dzień to wiem, że choć wieczorem poczuję ją taką ciepłą,
      pachnącą, taką gładką... i to jest wspaniałe.

      Pozdrawiam
      Avide
      • sagittka Re: avide 23.07.08, 20:30
        > Nie potrafię zrozumieć ludzi sypiających pod osobnymi kołdrami
        lub, o zgrozo w osobnych łóżkach...no chyba, że są po 60-tce lub
        jedna ze stron mocno chrapie.
        > Powiedzcie mi gdzie jak nie właśnie w łóżku budować tą intymność.


        Nie chrapiemy, do 60-tki daleko - od zawsze mamy 2 poduszki i 2
        kołdry.
        Intymność można budować przed zaśnięciem, natomiast noc nie jest
        tylko czasem kochanków, przede wszystkim służy do wypoczynku.
        Żeby się wyspać, zregenerować siły i odpocząć, potrzebujemy wygody,
        swobodnego dysponowania kołdrą i miejsca na zmianę pozycji w czasie
        snu bez budzenia partnera.

        Mój mąż jest większy i cięższy, więc mi np. przeszkadzało, gdy on w
        środku nocy obracał się na drugi bok, a ja aż podskakiwałam. Z tego
        powodu zrezygnowaliśmy z dużego materaca na rzecz dwóch osobnych
        (każdy przystosowany do wagi użytkownika) i jest wygodniej.

        Takie rozwiązanie zapewnia wygodny odpoczynek, a jednocześnie
        jesteśmy blisko siebie, na wyciągnięcie ręki i często zasypiamy
        przytuleni.
        A jak ostatnio w romantycznym hoteliku, okazało się, ze w podwójnym,
        ale wąskim łóżku jest jedna kołdra, to to jedynie dodało uroku tej
        wycieczce - bo tam własnie miała być "noc kochanków" bez
        konieczności wyspania się do pracy.

        Avide, a dlaczego po 60-tce to już nie trzeba budować intymności w
        łóżku? Mnie się wydaje, że to z wiekiem nabiera znaczenia i im
        rzadszy seks (który przecież nie trzeba uprawiać tylko w łóżku), tym
        wieksza potrzeba innej bliskości, aby się nie oddalić od siebie
        zupełnie.
    • glamourous Re: Lozko :) 22.07.08, 13:16
      Czyli tytul watku dotyczy wyposazenia alkowy w sensie doslownym :-)

      Ano lozko mamy duze i szerokie (180 cm), jeden wspolny materac,
      jedna koldra. Wieczorem idziemy do lozka mniej wiecej razem (jesli
      jest jakis poslizg czasowy, to jedno na drugie czeka - w lozku) w
      ktorym dluuugo gadamy, przytulamy sie itp z opcja seks. Zasypiamy
      wtuleni - pelna fuzja : na wznak, frontalnie albo na lyzeczki. Spimy
      na ogl nago - on zawsze, ja czasami. Kiedys spalam nagminnie nago,
      teraz zas, za namowa forumowiczow staram sie jednak miec na sobie
      jakas zwiewny ciuszek do spania. Na poczatku krecil nosem, teraz sie
      jakos przyzwyczail.
      • krzysztof-lis Re: Lozko :) 22.07.08, 21:13
        > Kiedys spalam nagminnie nago, teraz zas, za namowa forumowiczow
        > staram sie jednak miec na sobie jakas zwiewny ciuszek do spania.

        Przepraszam, forum czytuję od niedawna, pewnie przeoczyłem te dyskusje. Czemu ma
        to w opinii forumowiczów służyć?
        • eeela Re: Lozko :) 22.07.08, 21:22
          Zbyt wiele ostentacyjnej nagości może ją odseksualniać w oczach partnera :-)
          • julka1800 Re: Lozko :) 22.07.08, 21:28
            Oooo, nie nie wierze:)
            • eeela Re: Lozko :) 23.07.08, 12:29
              A jednak ponoć się zdarza.
              • julka1800 Re: Lozko :) 23.07.08, 20:28
                Dobrze, ze napisalas "ponoć" :)
        • avide Re: Lozko :) 24.07.08, 00:08
          Krzysztof, ma to służyć temu by facet widział i czuł coś nowego w związku.
          Ludzie to takie maszyny że przyzwyczajają bardzo szybko. Dlatego nawet
          najpiękniejsze i sekowne ciało eksponowane ciągle w ten sam sposób spowoduje że
          w końcu się opatrzy, przywyknie się do niego, nie będzie już taka działało. Ale
          ... nasze zmysły w pewnym sensie można oszukać. Mężczyźni to wzrokowcy. Dlatego
          właśnie wystaczy by facet zobaczył tą samą kobietę oglądaną od lat w np. nowej
          fryzurze, czy nowym ciuchu, innym dotąd mu nieznanym aby pobudzić jego
          podświadomość do działania. Budzi się ciekawość, bo wzrok odbiera inność. Dotyk
          też nie jest bez znaczenia.
          Dlatego właśnie kobiety od wieków się stroiły w łóżku dla facetów. By podtrzymać
          ich pożądanie. Jedne to robiły świadomie inne intuicyjnie. Tak czy siak,
          zazwyczaj to działa.
          Taka jest nasza męska natura. Jesteśmy łowcami, ciągle szukamy nowych zdobyczy.
          Dlatego taka znana doskonale kobieta, oglądana przez tydzień, dwa w jednej
          piżamie, jak się nagle pojawi w innej a później np bez, sprawi że wciąż będzie
          inna, zaskakująca a przez to pociągająca.

          I choćby teraz wydawało Ci się to absurdalne tak to działa. Oczywiście jeśli
          masz niedobór seksu, nie potrzebujesz żadnych takich zabiegów. Ale jeśli seksu
          jest tyle ile trzeba lub nawet trochę za dużo, nasze ciała zupełnie inaczej
          reagują na te same bodźce.I wtedy taka "drobnostka" może czasem zdziałać cuda.
          Pozdrawiam
          Avide
    • dosiadpl Re: Lozko :) 22.07.08, 13:32
      Jedno łóżko 160 cm, wspolny materac, 1 kołdra, trzy poduszki /bo 1
      jest w srodku lozka gdzie zazwyczaj spimy oboje.. Spimy najczesciej
      w lyzeczke, jesli nie mamy ochoty sie przytulac tak mocno bo jest
      goraco na przyklad, to dotykamy sie chociaz stopą.. Niestety moj mąż
      czesto sie guzdrze, a mi wystarczy glowe polozyc na poduszce wiec
      czasem nie wytrzymuje z czekaniem na niego:( i zasypiam zanim
      przyjdzie
    • lunatic_ann Re: Lozko :) 22.07.08, 13:46
      ale macie fajnie:)
      A ja spie SAMA, na waskim lozku, z ktorego przewaznie spadam w nocy podczas co
      ciekawszych snow. Ehhhh, niepotrzebnie otworzylam watek.
      pozdrowienia
      • yoric Re: Lozko :) 22.07.08, 14:23
        Rany, okropnie zabrzmiało :). Mam nadzieję, że łóżko nie jest piętrowe, na
        kamiennej posadzce :).

        Pozdrawiam
      • lajlah Re: Lozko :) 22.07.08, 14:36
        Jakże ciekawe muszą być te sny ;)
        • lunatic_ann Re: Lozko :) 22.07.08, 14:54
          :):):)
          lozko nie pietrowe i dywan, ale i tak czasem niezle potluczona chodze. Real mam
          chwilowo dosc nieciekawy, wiec nie moge sie czasem doczekac, kiedy pojde spac.
          Sny - bardzo ciekawe, czesto erotyczne, w ktorych faceci nigdy nie zawodza, sa
          romantyczni, mroczni i wierni...
          Jesli spadam z lozka drugi raz tej samej nocy, aby nie ryzykowac znow zostaje na
          podlodze. I to czasem wcale nie jest smieszne..:(




          • gomory Re: Lozko :) 23.07.08, 09:58
            koniecznie musisz sie zaopatrzyc w materac. Najwyzej sie bedziesz po nim turlala w rytm swoich sennych escesow ;).
      • miedzianakonefka Re: Lozko :) 24.07.08, 00:07
        Patrząc na nicka to i tak dobrze że spadasz tylko z łóżka a nie z dachu :P

        Alleluja i do przodu...
    • lajlah Re: Lozko :) 22.07.08, 14:14
      Łóżko 180/200, bo mąż duży:) Dwie kołdry, bo mąż duży i dwie poduszki. Nie
      lubię, jak w czasie snu mąż mnie przytula (on bardzo to lubi i mólby tak spać),
      bo gdy zaśnie, to ta wielka łapa jest po prostu ciężka:( Przytulanki są przed
      snem i rano, a potem każdy myk, pod swoją kołderkę:)
      • glamourous Re: Lozko :) 22.07.08, 15:00
        lajlah napisała:

        > Łóżko 180/200, bo mąż duży:) Dwie kołdry, bo mąż duży
        > bo gdy zaśnie, to ta wielka łapa jest po prostu ciężka:(


        O rany, zabrzmialo jakby osobnikiem z ktorym dzielisz lozko byl co
        najmniej yeti ;-)
        • lajlah Re: Lozko :) 22.07.08, 16:06
          yeti może nie, ale w końcu potomek Wikingów ;)
    • aandzia43 Re: Lozko :) 22.07.08, 17:29
      Lubię spać sama. Małż też. W ciągu tygodnia mamy to jak w banku;-)
      Łoże, które dzielimy weekendowo to dwa zestawione ze sobą
      tapczaniki, dwie kołdry i dwie poduszki. Śpimy każde na swojej
      części, ale bardzo często zapraszamy się i wpraszamy na sąsiedni
      tapczanik. A to w celu przytulanek i pogaduszek, a to w celu
      wiadomym;-) On śpi na golasa, ja w ładnej koszulce.

      Dla mnie sen to sen. Świętość niemalże, bo mam kłopoty z
      zasypianiem. Jak już mi się uda paść się w objęcia Morfeusza, to po
      prostu odpoczywam i ładuję akumulatory. Spanie nie ma dla mnie nic
      wspólnego z budowaniem bliskości. Drażni mnie ciasnota w łóżku, brak
      powietrza i przestrzeni w sypialni. Małż kłopotów z zasypianiem nie
      ma, ale też ceni sobie ten swój i tylko swój kawałek łóżka. Jednym
      słowem - dogadaliśmy się w tej kwestii.
      • matthiolavaria Re: Lozko :) 22.07.08, 18:14
        Mam tak samo: problemy z zasypianiem i traktowanie snu jako
        eksluzywnego dobra. Śpimy oddzielnie, ale nie widzę związku z
        seksem, ani z budowaniem bliskości. Odwiedzamy się w łózkach. Czasem
        nie mogę spac nad ranem, więc hop do małża. Czasem, gdy cudem śpię
        zbyt długo, to on budzi mnie pieszczotami. Oboje wolimy seks rano a
        wieczorem pogaduchy, więc wszystko gra. I mamy prywatny kod
        pizamowy: zwykle sypiam w fajnych łaszkach, ale jesli czasem
        wskakuje w flanelę w kratkę, to wiadomo, że odsypiam. Przed nami
        wizja wspólnej sypialni po przeprowadzce. Postanowiłam spróbowac,
        ale widze, że teraz on sie wycofuje, więc kamień z serca. Razem
        weekendowo, ale to nie reguła. Każde ze swoja poduszką i kołdrą.
        Dotyk podczas snu zwyczajnie mnie budzi.
    • wiek_chrystusowy Re: Lozko :) 22.07.08, 19:02
      kiedys materac 180 i dwie koldry, dzis jedna koldra i materac skrocony o 20 cm.
      Do zwyczaju nalezy wieczorne drapanko plecow, ktore czasami przeradza sie w cos
      wiecej, czasami nie. Po seksie, nawet jesli spimy odwroceni do siebie plecami,
      czuje jego dlon na posladku :)
      • ciszaprzedburza Re: Lozko :) 22.07.08, 21:23
        Jedno łóżko, jedna kołdra, dwie poduszki. Przed snem, już po zgaszeniu światła,
        zawsze rozmawiamy, a w nocy zazwyczaj dotykamy się lub trzymamy za ręce.
    • anais_nin666 Re: Lozko :) 22.07.08, 21:38
      Śpię sama. Bo lubię. Bo sen, jak u paru przedmówczyń, to świętość. Na bliskośc
      jest cały dzień. Nocami czasami zapraszamy się do siebie, to ma pewien urok;)
    • claudel6 Re: Lozko :) 23.07.08, 09:19
      zasypiam w ramionach mojego faceta, mocno wtulona w jego cialo i tak sie budze.
      nie wiem, jak to robie, ale prawdopdobnie moje cialo przez sen reaguje
      natychmiastowymi odruchami korekcyjnymi, gdy tylko przestaje czuc jego zapach,
      ktory dziala na mnie bardzo kojaco. a on? chyba po prostu stara sie cala noc
      mnie trzymac w tych ramionach, tak bardziej swiadomie.

      niepotrzebne nam dwie koldry w zwiazku z tym.

      do tej pory chodziilimy do lozka razem, choc on przed snem zawsze jeszcze czyta.
      czyta oczywiscie mnie przytulajac :)

      on spi nago, ja - tylko jesli jest bardzo cieplo. ale generalnie nie sypiam
      nago. ciagla nagosc sprawia, ze przestaje sie ja zauwazac, a nie o to chodzi

    • eudajmonika Re: Lozko :) 23.07.08, 10:17
      Oboje mamy kumulujące się od lat niedobory snu, które coraz trudniej nadrobić w czasie weekendów. Niedobory na własne życzenie.
      Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale wieczorem włącza się nam obojgu "szwendacz". Snujemy się po domu próbując odreagować cały dzień krzątaniny, coś nadrobić, coś jeszcze skorzystać. Ja przegrzebuję stosy gazet w poszukiwaniu czegoś zajmującego, lecz nie absorbującego zbytnio (godzina 23. z minutami), mąż w tej samej intencji kopie w kolekcji płyt. Spotkamy się na kawałku materaca wycieńczeni, zagrzebujemy każdy w swoją kołdrę i zasypiamy w ustalonym porządku - to znaczy najpierw on, chrapchrapchrap (przed 60., a chrapie ?!), później ja - jest już 01. z minutami, może 02.
      Wstajemy również w ustalonym porządku, on troszkę wcześniej na paluszkach aby mnie nie zbudzić (i tak wszystko słyszę), ja już po jego goleniu.
      Poranne przytulanie przegoniła elegancka woda kolońska, w sumie mi go nie brak, odpędzam natrętne resztki snu (najgorzej jest w listopadzie).
      Dość świadomie przyglądam się jak niedołalnie pada ten ostatni bastion - najpierw było poszerzenie przestrzeni sennej z 120 na 160, później niecudowne rozmnożenie kołder, w końcu zaczęły przeszkadzać nam sztućce w łóżku. Teraz jest już niemalże sterylnie jak u benedyktynek ;-/.
    • p.kowal Re: Lozko :) 23.07.08, 11:58
      Łóżko 140 x 200. Dotychczas jedna kołdra i wzbraniałem się jak mogłem przed wprowadzeniem drugiej. Następnie przywędrowała między nas nasza dzidzia (niby błąd w wychowaniu, ale póki co jest cudownie jak się do nas tuli w nocy - obecnie ma 2 lata). Dzidzia ma tendencję do skopywania z siebie kołdry a jako że śpi na środku spaliśmy wszyscy troje odkryci. Mój opór musiał paść i obecnie są dwie kołdry. Przed zaśnięciem staramy się odszukać z Żonką kawałek siebie (najczęściej stopy), ale po zaśnięciu kontakt sie zatraca.

      PS. Od pewnego czasu uczymy maleństwo spania w swoim łóżku, ponieważ na jej obecności w naszym łożu znacznie ucierpiała nasza namiętność.
      • aandzia43 Re: Lozko :) 23.07.08, 22:59
        Hmmm...Tak mi przyszło do głowy, że wspólne spanie nocą, czy nie
        spanie, różny wpływ ma na ludzi. P.kowal napisał, że z powodu
        obecności dziecięcia w łożu małżeńskim ucierpiała namiętność. Z
        tego, co pamiętam, nie tylko on ma takie doświadczenia. Piszą panie
        i panowie, że seks już nie taki, bo dziecko w łóżku. Moje
        doświadczenia w tej kwestii są natomiast całkeim inne.
        Spałam z dzieckiem kilka lat w jednym łóżku w pokoju dziecięcym. To
        było wówczas najlepsze rozwiązanie. Córka była chorowita,
        nadpobudliwa, miała nocne lęki i dostarczała nam różnych atrakcji
        dniem i nocą. Mąż spał sam w sąsiednim pokoju. Podczas tych paru lat
        nasze pożycie małżeńskie istniało. Czasem kwitło, czasem nie. Jak to
        w małżeństwie. Wiele, wiele rzeczy się do tego przyczyniło. Nie
        stwierdziłam jednak, by jakiś wpływ na nasze wzajemne stosunki miało
        to, czy przesypiamy obok siebie te 6-7 godzin, czy robimy to w
        sąsiednich pokojach. Bliskość budowaliśmy w ciągu dnia (albo nie
        budowaliśmy, różnie bywało), pożądaliśmy siebie bez względu na to,
        czy w nocy mieliśmy swoje ciała w zasięgu ręki, czy nie. Pieszczoty
        były w ciągu dnia, seks był nocą, kiedy uśpiwszy małego stwora
        przychodziłam do pokoju i łóżka męża.
        Potem wiele lat spaliśmy razem w jednym dużym łożu. Z tego faktu też
        nic automatycznie nie wynikało dla naszego pożycia seksualnego.
        Oboje z mężem lubimy spać sami. Jest nam oczywiście bardzo miło,
        keidy mamy siebie w zasięgu ręki, na sąsiednim materacu, pod
        zaprzyjaźnioną kołderką. Ale jeśli tego nie ma, to też świat nam się
        na głowę nie wali i małżeństwo też nie.
        • glamourous Re: Lozko :) 23.07.08, 23:35
          aandzia43 napisała:


          > Nie
          > stwierdziłam jednak, by jakiś wpływ na nasze wzajemne stosunki miało
          > to, czy przesypiamy obok siebie te 6-7 godzin, czy robimy to w
          > sąsiednich pokojach. Bliskość budowaliśmy w ciągu dnia (albo nie
          > budowaliśmy, różnie bywało), pożądaliśmy siebie bez względu na to,
          > czy w nocy mieliśmy swoje ciała w zasięgu ręki, czy nie.


          Aandzia, tak naprawdę to nie seks ani temperatura uczuć karmią się wspólnym
          spaniem pod wspólną kołdrą. Takie spanie to po prostu indywidualna osobnicza
          potrzeba czucia ukochanego człowieka obok. Sa ludzie potrzebujący bliskości i
          dotyku partnera bardziej i częściej niż inni (daje im to podświadomie rożne
          rzeczy - poczucie akceptacji, bezpieczeństwa, bliskości, przynależności itp,
          itd), a z kolei inni nie potrzebują być do siebie przyklejeni, żeby poczuć ze
          się kochają.

          Ja na przykład akurat skłaniam się ku temu co napisał Avide : ze po dniu
          spędzonym osobno, po codziennej gonitwie w oddaleniu od siebie, po tysiącu
          osobnych spraw, milo jest przytulic się do siebie w łóżko, odnaleźć swoje
          ciepło, zapach, naładować akumulatory... i już tak zostać na resztę nocy. Taka
          po prostu lubię. To kwestia osobistych upodobań, ale wcale nie większej miłości
          ani częstszego seksu - bo wspólne spanie przecież niekoniecznie zwiększa jego
          częstotliwość - a wręcz przeciwnie, bo ludzie śpiąc ze sobą latami w jednym
          łóżku z czasem znieczulają się erotycznie na swoja obecność, na dotyk, zapach
          itp...
          • avide Re: Lozko :) 23.07.08, 23:58
            glamourous napisała:

            (...) To kwestia osobistych upodobań, ale wcale nie większej miłości
            > ani częstszego seksu - bo wspólne spanie przecież niekoniecznie zwiększa jego
            > częstotliwość - a wręcz przeciwnie, bo ludzie śpiąc ze sobą latami w jednym
            > łóżku z czasem znieczulają się erotycznie na swoja obecność, na dotyk, zapach
            > itp...


            Dokładnie tak. Fakt spania ani trochę nie wpływa na jakość czy częstotliwość
            seksu. No może odrobinkę i to niezamierzenie. Wpływa natomiast na moją bliskość
            i swego rodzaju intymność do żony. Jej cowieczorny zapach, zapach jej rozgrzanej
            skóry, którego jestem ogromnym fanem mnie po prostu koduje, że chcę więcej i
            więcej. To jedyny i niepowtarzany zapach który można poczuć jedynie w łóżku jak
            śpi. Poza tym tylko na etapie zasypiania jesteśmy razem, później już jednak
            osobno. Choć... ;-))) nie ukrywam lubię mieć w zasięgu ten soczysty jędrny
            pośladek ;-)) i sobie go tak ścisnąć jak mnie najdzie ochota. ;-)))
            Dodam, że oboje nie mamy najmnijeszych problemów z zasypianiem. Jesteśmy w
            stanie zasnąć choćby w pomieszczeniu pełnym ludzi gdzie gra chałaśliwa muzyka.
            Może stąd takie a nie inne podejście.

            Seks jak jest zazwyczaj jest wcześniej. Prawdę powiedziawszy nie lubię seksu już
            w łóżku tuż przed zaśnięciem bo ... wtedy chcę się przytulić i zasnąć. Seksu
            chce mi się wcześniej przez cały boży dzień (czasami i w nocy ale rzadziej),
            ale.. jak go nie ma... bywa że czasami w nocy obudzę się z głową między udami
            żony ;-))) co by z pewnością się nie zdarzyło gdybyśmy spali osobno.
            Nie mniej,nie są to zbyt częste przypadki i traktuję je jak wyjątki a nie regułę.

            Anais pytałaś poniżej o staż - 9 lat

            Pozdrawiam.
            Avide
          • aandzia43 Re: Lozko :) 24.07.08, 00:22
            > Aandzia, tak naprawdę to nie seks ani temperatura uczuć karmią się
            wspólnym
            > spaniem pod wspólną kołdrą.

            Ja bym jeszcze dodała: bliskość i intymność też niekoniecznie karmią
            się tym wspólnym spaniem pod jedną kołrą. To znaczy, w jednym stadle
            się karmią, w innym nie.

            Masz racje, to kwestia osobistych upodobań.
            Ja potrzebuję bliskości i dotyku partnera bardzo, ale w fazie
            czuwania. W ciągu dnia, kiedy jesteśmy razem, najchętniej
            przytulałabym się do niego cały czas. Staram się jednak tego nie
            robić, by nie zagłaskać kota na śmierć;-) Jestem pieszczochem
            dzienno-wieczornym. Ale wcale nie mniejszym, niż ci, którzy
            preferują pieszczochanie się nocne. Po prostu: moja faza REM należy
            tylko do mnie;-)

            Trochę z innej beczki.Zwróciłam jakis czas temu uwagę na pewne
            zjawisko. Znam ludzi, którzy śpią z małżonkiem w jednym łóżku
            zawsze. Zawsze. Traktują to wspólne spanie jak obsikiwanie terenu.
            Nie ma w tym łóżku szczególnych czułości i szczególnej intymności,
            ale spać razem mus. Nawet, kiedy nienawiść bucha spod wspólnej
            kołdry. Próba wyniesienia się partnera na sąsiednią pryczę
            traktowana jest jak próba wysadzenai w powietrze fundamentów
            rodziny. To już nei potrzeba czułości i bliskości. To...właśnie
            obsikiwanie terenu. Ale to chyba margines.
            • glamourous Re: Lozko :) 24.07.08, 14:53
              aandzia43 napisała:


              > Nie ma w tym łóżku szczególnych czułości i szczególnej intymności,
              > ale spać razem mus. Nawet, kiedy nienawiść bucha spod wspólnej
              > kołdry. Próba wyniesienia się partnera na sąsiednią pryczę
              > traktowana jest jak próba wysadzenai w powietrze fundamentów
              > rodziny.


              Prawda. Byl kiedys taki film, nie ogladalam go, ale pamietam
              tytul : "Z wrogiem w lozku" ;-)) Tez znam takie pary ktore, pomimo
              ze uczucia juz wygasly i wieje chlodem, nadal wspolne kiszenie sie
              na symbolicznej ciasnej wersalce (tylkami do siebie) uwazaja za
              swiety malzenski obowiazek. W ramach dulszczyzny.

              Kiedy nam zdarzy sie jakas lozkowa sprzeczka poznym wieczorem, za
              nic nie wyobrazam sobie spania obok meza w stanie poklocenia czy
              emocjonalnego chlodu. Wynosze sie wtedy na kanape do salonu - nie w
              celu demonstracyjno-karzacym, lecz po prostu dlatego ze spanie obok
              ukochanej osoby z ktora chwilowo jestem w stanie zimnej wojny po
              prostu mnie BOLI i deprymuje. Chce byc wtedy po prostu jak najdalej,
              zeby nie czuc jego chlodnej i frustrujacej bliskosci. Wtedy "pilka"
              jest po stronie meza ;-) Najczesciej przychodzi, sciaga mnie z tej
              kanapy, zanosi do wspolnego lozka "moja zona spala na kanapie jak
              pies nie bedzie, jak mi bedziesz uciekala to cie przywiaze!!"
              zaczynaja sie smiechy, przepychanki, napiecie sie rozladowuje i jest
              to punkt wyjscia do szybkiego zazegnania konfliktu. Potem mozemy
              pogadac, przytulic sie (czesto wychodzi z tego seks) no i wreszcie
              normalnie zasnac :-)

              Niedawno, podczas wizyty w dalekim kraju, jechalismy nocnym
              pociagiem-kuszetka z dwojka innych pasazerow w przedziale. Nie
              sposob bylo spac razem, bon ton nie pozwalal ;-) Trzeba bylo
              poczekac az wspolpasazerowie zasna zeby przyjsc do siebie i choc na
              chwile sie przytulic (choc wyobraznia dzialala ;-)- a potem powrot,
              kazde na swoja prycze ;-) Byla to dosc frustrujaca noc dla nas
              obojga.

              Coz, kazda para ma swoj wlasny porzadek dzienny oraz nocny ;-)
              Wynika z tego, ze oprocz dobrania sie pod wzgledem
              charakterologicznym, zyciowym oraz seksualnym, ludzie powinni dobrac
              sie rowniez pod wzgledem sposobu spania ;-)))
    • zyg_zyg_zyg Re: Lozko :) 23.07.08, 13:23
      Materac 120 x 200, wspólna kołdra. Chodzimy spać razem, chyba że
      któreś z nas zarywa nockę. On zwykle zasypia pierwszy - a po seksie
      zawsze.

      Zasypiamy przytuleni (moja głowa na jego rameniu, łyżeczka: jego
      brzuch-moje plecy, lub mój brzuch-jego plecy). W nocy następuje
      kilkukrotna zmiana konfiguracji (dochodzi wiele innych), czasem
      wymuszona jego chrapaniem (chrapie śpiąc na wznak). Moc przytulenia
      słabnie, choć nie zawsze, ale zawsze dotykamy się podczas snu.
      Czasem nastawiamy budziki na wcześniejszą niż trzeba godzinę, żeby
      się znowu rano, w półśnie, poprzytulać. Do porannego seksu budzików
      nie musimy nastawiać :-)

      W życiu spotkałam tylko dwóch mężczyzn, przy których byłam w stanie
      spać bez problemów. Dotyk innych w łóżku zupełnie uniemożliwiał mi
      zaśnięcie, a ich obecność to zaśnięcie utrudniała. Teraz też, kiedy
      czasem trudno mi zasnąć, wolę izolację i bez-dotyk. Ale szczęśliwie
      zdarza się to wyjątkowo rzadko.
      • clarice31 Re: Lozko :) 12.08.08, 22:13
        140/200. Dwie poduszki jedna kołdra. Ja zazwyczaj na golaska, mój
        Małż w spodenkach. Jak ma dobry humor przytula się do mnie na
        łyżeczkę, jak nie, śpimy obok, ja pod kołdrą, on nie. Często śpi pod
        kocykiem na nierozłożonej kanapie w salonie w ubraniu. Ja wtedy
        zapominam że jestem mężatką i odzyskuję prawo do swojego ciała.
    • anais_nin666 Re: Lozko :) 23.07.08, 22:59
      Myślę, że przy dawaniu odpowiedzi na to pytanie warto powiedzieć jaki ma się
      staż, bo od tego naprawdę wiele zalezy.
    • fanny Re: Lozko :) 23.07.08, 23:47
      16 lat malzenstwa i zawsze jedno lozko. Obecnie 140 cm i jedna
      koldra, na tyle duza, ze kazdemu wystarcza 220 x 200. Zasypiamy
      przytuleni, budzimy sie z partnerem 'w kontakcie' czyli trzymajac za
      rece albo ze sklebionymi nogami.
      Nigdy, przenigdy nie spimy na osobnych lozkach
    • miedzianakonefka Re: Lozko :) 23.07.08, 23:59
      > Nie potrafimy spac przytuleni, nie cerpie jak jakas czesc mojego
      > meza mnie dotyka w czasie snu. Poprostu jest mi niewygodnie..

      Fajnie że nie jestem osamotniony. Też nie lubię podczas spania jakichś
      dotykających fragmentów cudzych ludzi nawet jak są prześliczne i przemiłe.
      Brrrr... U mnie działa to też w przestrzeni publicznej. Jakiś tramwaj czy inne
      miejsce, jeżeli ktoś obcy jest bliżej niż z 50 centymetrów to czuję dyskomfort.

      Alleluja i do przodu...
      • cityangel Re: Lozko :) 24.07.08, 00:46
        łóżko 160, jedna kołdra,najpierw całowanie i często kochanie, potem łyżeczki i
        jego usta i oddech na mojej szyi.Czasami gdy zapadam w sen, jeszcze czuję jak
        błądzi jego ręka po moim ciele, tak delikatnie, na piersiach, pośladkach,
        biodrach..na tym pograniczu jawy ze snem, erotyzmu z czułością najbardziej lubię
        być ''jego''kobietą.
        • miedzianakonefka Re: Lozko :) 24.07.08, 00:48
          Ja bym nogą dziada odpychał...

          Alleluja i do przodu...
          • miedzianakonefka Poprawka 24.07.08, 00:51
            Oczywiście nie od czułości przed, ale w trakcie spania.

            Alleluja i do przodu...
        • paprotka48 Re:do Glamour 10.08.08, 20:52

          Glam,
          nie wiem kim Jesteś,ani w jakim wieku (myślę: 30-35 lat),
          ale czytam Twoje wypowiedzi na forum z wielką przyjemnością.
          Jesteś bardzo inteligentną osobą,ze sporym doświadczeniem,
          przy tym pięknie i mądrze się wypowiadasz.
          Dziękuję Ci za to,że Jesteś na tym forum.

          Łóżko - a raczej wspólne spanie w nim ..mhm...,
          to najwspanialsza rzecz pod słońcem.
          Mam prawie 50-tkę i tak bardzo lubię spać przytulona,
          kiedy męska ręka spoczywa na moim ciele,
          albo ja zakładam swoją nogę na jego biodro.
          I tak na zmianę.
          Czuję się wtedy pożądana,spełniona,szczęśliwa,
          i oboje jesteśmy wyspani!!!!

          Ale znam osoby,którym zbytnia bliskość podczas snu przeszkadza.
          Wszystko zależy od upodobania ludzi,
          ale wiem,że "do takiego,czy takiego" spania potrzeba
          zgodności obu partnerów.
          W przeciwnym razie któreś z nas czułoby się samotne.
          Bo łóżko to nie tylko sex!

          Pozdrawiam serdecznie
    • enoia Re: Lozko :) 05.08.08, 00:38
      kiedyś spotka taką która chętnie będzie zasypiać na jego ramieniu...
    • 123endemit Re: Lozko :) 10.08.08, 00:20
      Materac 140,dwie kołdry i dwie poduszki.Ja zasypiam nago a żona zwykle w tym,w
      czym chodziła w dzień.Ona zasypia natychmiast,ja sporo później. I tyle.
      • szczesliwaanka77 Re: Lozko :) 11.08.08, 22:04
        Łóżko duże, jeden materac co najmniej dwie poduszki, po moich
        długotrwałych mamowach dwie kołdry :) zasypiamy zazwyczaj przytuleni
        w pozycji na łyżeczkę, ale jak tylko mój małż zaśnie odsuwam się
        troche dalej i dopiero zasypiam, nie umiem zasnąć jak ktoś mnie
        dotyka, najchętniej spałabym sama ale małż nie chce sie zgodzić :)
        on nawet w nocy sprawdza czy jestm w łóżku bo niekiedy ide spać do
        drugiego pokoju ale nad ranem zazwyczaj wracam :)
    • motmot Re: Lozko :) 12.08.08, 17:20
      Lozko zdecydowanie jedno 160x200, jedna koldra, kilka poduszek, zasypiamy przytuleni albo na lyzeczke, wczesniej gadamy, ale tez smyramy sie itp z czego nieraz cos wiecej wychodzi. Zdarza sie, ze w srodku nocy jedno drugie obudzi w celu wiadomym (ja tam lubie jak zona sie do mnie dobiera na spiaco:)). Spimy raczej przytuleni, chyba, ze jest b cieplo ,choc raczej powinienem napisac "spalismy" bo od kiedy dzieci upodobaly sobie nasze lozko nic juz nie jest tak jak bylo ale zywie sie nadzieja, ze to stan przejsciowy. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka