Niewiara, metapoziom

13.01.10, 17:52
Droga Drugikoniecswiata, obawiam się że poziom jakiego oczekujesz nie jest możliwy bez wielkiej wiedzy, wykształcenia i studiów tematu jakim jest "Bóg".

Zacznę od tego, że jestem całkowicie niewierząca, co w wątku "Bóg" nie wydało mi się dobrym miejscem jako deklaracja wstępna.
Człowiek odczuwa ogromną potrzebę transcendencji, dlatego wiara i jej praktyczny wymiar (religia) są niezbędne dla większości z nas. Ten utylitarny aspekt spowodował w moim wypadku pierwsze odrzucenie wiary.
Drugie odrzucenie pochodzi z porównania różnych religii i ich usytuowania terytorialnego: dziedziczymy wiarę i religię razem z mlekiem matki. To podważa zaufanie do większej prawdziwości jednych względem drugich. Nawet religie księgi nie chcą się wzajemnie uznać jako różne wyrażanie wiary w jednego i tego samego boga. Tak bardzo się przed tym bronią, jakby wierzyły w wielobóstwo.
Trzecie odrzucenie bierze się z historii religii i ich związków z władzą (służebność religii wobec władzy, trzymanie wyznawców w posłuszeństwie).
A na koniec z wrodzonej przekory: nie starcza mi wyobraźni na uznanie boskiego bytu za źródło kreacji zarówno wielkiego wszechświata jak i moralności stworzonek zamieszkujących przez ułamek sekundy maleńką planetę zagubioną w jednej z miliardów galaktyk. Co za pomieszanie porządków!

Człowiek odczuwa ogromną potrzebę transcendencji, ja też, ale moja odpowiedź jest inna. Jest nią ogromny znak zapytania. Nie da się udowodnić nieistnienia Boga, ale nie da się udowodnić jego istnienia. Mamy słynny zakład Pascala, czyste kunktatorstwo.

Droga Drugikoniecswiata, bardzo mi się podoba Twój schemat "poziomów dyskusji". A ponieważ wiara leży blisko niewiary, chętnie się włączę do rozmowy, mimo że nie jestem tak dobrze jak Ty do niej przygotowana merytorycznie. Ale temat mnie pasjonuje. I bardzo szanuję prof. Annę Świderkówną. Dla równowagi dodam, że niezmiernie szanowałam nieodżałowanej pamięci prof. Barbarę Skargę wink
    • drugikoniecswiata Re: Niewiara, metapoziom 16.01.10, 07:27
      Hej, fajnie że odpowiedziałaś wink
      Ja tam widzę miejsce dla niewiary w wątku "Bóg"...
      na razie tylko dwie sprawy

      1) myślę, że tematu "Bóg" studiować się nie da... Można studiować daną religię
      (od strony teologii, historii), można studiować religioznawstwo. Ale to przecież
      nie to samo, co Bóg czy wiara. Próba ujęcia Boga w kategorie ludzkiego rozumu to
      chyba największy dowód pychy... przynajmniej w moim pojęciu Boga.

      2) nie oczekuję nie wiadomo jak wyśrubowanego poziomu wiedzy teologicznej czy
      historycznej, nie wszystkich to kręci i rozumiem. Ale widzę różnicę w
      powiedzeniu "nie rozumiem", "nie wiem dlaczego", "nie przemawia do mnie", a
      stwierdzeniu, że coś jest bez sensu. Zanim powiem, że coś jest bez sensu, zwykle
      staram się czegoś na ten temat dowiedzieć. Niezależnie od tego, czy jest to
      teologia, czy historia, prawo, medycyna... To raz.

      Dwa - sprowadzanie całego zagadnienia duchowości i wiary do swojego wyobrażenia
      na temat nauki Kościoła rzymskokatolickiego wydaje mi się potwornie krzywdzące.
      Dla wszystkich... chyba po prostu dałam się sprowokować tytułowi wątku. Gdyby
      brzmiał "nie lubię Kościoła" i był wymierzony wyłącznie w niedokształconych
      księży, pewnie machnęłabym ręką wink

      A na resztę odpiszę bardziej, tylko jeszcze nie dziś, ok?
      • 38takatam Re: Niewiara, metapoziom 16.01.10, 09:14
        Za dwa pokolenia instytucja kosciola runie z wielkim hukiem.
        Irytuja mnie katolicy-ich dwulicowosc.
        Chodzacy bogowie...ksieza,zwlaszcza przeswietne ekstelencje...np.biskupi,ktorzy
        mysla,ze posiedli monopol na wiare i oglupiaja swoim majestatem ludzi czystego
        serca...

        Dziwie sie tylko-skad ta ludzka naiwnosc...
        Bo przeciez jak zyja przedstawiciele bibli-chyba dobrze wszyscy wiemy...I Wiecie
        co? Chcialabym widziec mine przedstawicieli kosciola,gdyby Jezus zszedl
        powtornie na ziemie.Oj nie bylby zadowolony z dzisiejszych faryzeuszywink
      • tlenek-gipsu Na marginesie 16.01.10, 16:42
        > Ale widzę różnicę w powiedzeniu "nie rozumiem", "nie wiem dlaczego",
        > "nie przemawia do mnie", a stwierdzeniu, że coś jest bez sensu.

        Przeczytalam uważnie co wcześniej napisałam. Nie ma niczego o "sensie".

        Chociaż to też dobry temat do rozmowy.
        Co do tematu "Bóg" - to traktuję go wywoławczo, jako pytanie: istnieje czy nie?
        • drugikoniecswiata Re: Na marginesie 16.01.10, 23:37
          ale to nie był zarzut do twojego posta wink
          bardziej wariacja na temat poprzedniego wątku

          poczułam się niezręcznie, gdy napisałaś o wiedzy potrzebnej do dyskusji. tak,
          jakąś wiedzę okołobiblijną mam, nie całkiem przeciętną, nie mówię, że musi ją
          mieć każdy. nie każdy jest tak upiornie dociekliwy i nie każdego to kręci. ale
          im więcej wiem, tym mniej mam odwagi na radykalne sądy. tym więcej pokory i
          znaków zapytania. w zasadzie w każdej dziedzinie chyba...
          • tlenek-gipsu Re: Na marginesie 17.01.10, 18:30
            No więc, nie będziemy rozmawiać o wierze / niewierze - religii / areligijności i
            ew. Bogu (chociaż to już raczej w pierwotnym wątku)?
            • drugikoniecswiata Re: Na marginesie 19.01.10, 23:47
              nie rozumiem, czy pytasz dlatego, że nie odpisałam, czy tak interpretujesz to
              co napisałam? napisałam na gorąco, na razie nie jestem w stanie rozmawiać o
              czymkolwiek, mam doła i doszłam do takiego momentu, że nie potrafię pisać.
              kiedyś przejdzie.
              • tlenek-gipsu Re: Na marginesie 20.01.10, 23:01
                Trzymam kciuki, żeby szybko przeszło.
                Też mam coś, czyli szum w uszach i nie bardzo się nadaję do "mądrościowych" rozmówek.
Pełna wersja