Dodaj do ulubionych

Pozytywne przesłanie

18.11.07, 20:55
Jestem chory na afektywną dwubiegunową ponad dwadzieścia lat (od
dzieciństwa) teraz mam 33. Dopiero trzy lata temu dowiedziałem się
co mi dolega. Może dzieki temu, że nie wiedziałem, że mam ostre
rapid cycling, często zmieniające sie cykle mocnej depresji i manii,
starałem się żyć normalnie, czasem poważnym wysiłkiem woli. Widząc,
że mam okresowości normalnych stanów (to była mania) i nienormalnych
(koc na głowę i strach) wybudowałem swoje życie na okresowosci. mam
wolny zawód, który zapewnia mi jakaś mobilność. Nauczyłem się
umawiać na zasadzie, to w czwartek, ale jeszcze się zdzwońmy, bo coś
może wypaść. Jestem pragmatykiem i nie interesuje mnie życie w
łóżku, albo na oddziale psychiatrii (chcieli mnie tam zamknąć, jak
facet usłyszał jak rozbieżne mam jazdy). Wiem, że jest cięzko, ale
czy warto żyć jedynie, aby jakoś żyć? Ja mam np. pasję taka jak
fotografia. Sprawdziłem, że w depresjii nie trace umiejetności (jest
to tylko subiektywne odczucie) i nawet jak czuję się jak flak,
jezeli obiecałem sobie, że będę fotografował, to fotografuję. W
ogóle depresję wykorzystuje na ogladniecie zaległych filmów, jezli
daję radę, to czytanie zaległych ksiażek, lub uczenie się nudnych
rzeczy, które i tak muszę umieć, a szkoda mi na nie czasu w manii. W
manii nadrabiam spotkania, decyzje i inne działania. mam szybkość i
skuteczność bombowca. Ostatnio kiedy byłem załamany przeczytałem
historię Grega Lemonda i powiedziałem sobie, że ja też nie mogę sie
poddać. Greg Lemond jest amerykaninem, zwycięzcą Tour de France. W
wypadku na polowaniu dostał kulę w okolicę serca, druga zmasakrowała
mu sciegna nogi. Śrucin z okolic serca nie dało sie wyciagnać bez
narazania jego życia. Tkwią tam do dziś. Lekarze powiedzieli, że
jezeli bedzie normalnie chodził to będzie cud, ale Lemond się
zawział i zaczął trenować kolarstwo. na poczatku wyprzedzało go
każde dziecko. Po trzech latach wygrał Tour de France. Po kilku
latach śruciny przedostały się do serca i miał zawał. lekarze
powiedzieli, że musi zaprzestać jakiegokolwiek wysiłku. gregm
zapowiedział koniec kariery, ale...po wygraniu Tour de France. Wtedy
wygrał siódmy raz Tour de France. dzis jest jednym z bardziej
znanych trenerów motywacji w Stanach.
Czy My mamy trudniej niż Greg Lemond? ja szczerze mówiąc
zawstydziłem się czytając jego historię, bo zrozumiałem, że często
wysiadałem nie majac nawet jednej dziesiatej jego obciążeń. Pytanie:
Żyć pięknie, czy słuchać lekarzy?
Odpowiedź należy do każdego z nas. Ale wydaje mi się, że nie warto
tracić tego cudownego zycia. Żyć, aby tylko doczekać do świtu mi
osobiście nie odpowiada. Afektywna jest chorobą jak każda inna.
Obserwując swój organizm, mozna wytyczyć cykle i zobaczyć kiedy się
jest najsłabszym. Wtedy tak, do łózka i nie dzwonić, nie podejmować
decyzji. Ale we wszystkich stanach średnich, no i w mani można
działać ( w manii uwazać hehe). Ja osobiście wybieram drogę grega
Lemonda i mam nadzieje, że mi się uda. Nie godze się na wyrok w
kwiecie wieku. Pozdrawiam Was Wojownicy i wierzę, że wszystkim Nam
się Uda.
Obserwuj wątek
    • laminowany Re: Pozytywne przesłanie 18.11.07, 21:16
      ja mam dwa zdjęcia przy wyjściu z mieszkania. Jedno na manie żółów,
      drugie to posąg ku czci Terry'ego Foxa. Oba od lat próbóją prowadzić
      mnie przez życie.
      • asiuniaa36 Re: Pozytywne przesłanie 18.11.07, 21:36
        czerwonamaba biorąc narkotyki i pijąc alko do tego,sam skazujesz sie na bycie
        warzywkiem w niedługiej przyszłości.Czego oczywiście Ci nie życzę.
    • czareg Re: Pozytywne przesłanie 19.11.07, 08:00
      Szczerze Ciebie podziwiam i zarazem jestem przerażony. Greg mógł w pełni posługiwać się swoim, działającym bez przeszkód mózgiem. Ja do swoich przemyśleń i wrażeń nie mogę mieć takiego zaufania. Pamiętam, jeszcze w podstawówce wyszło mi że 3+7 to 11 (tak w skrócie) i przez 10 minut przekonywałem matematyczkę na tablicy, że mam rację. Mało zabrakło, ale gdy wreszcie zaczeła sie wahać mnie olśniło i ze wstydem przyznałem jej rację. Takich przykładów gdy mózg wyprowadził mnie na manowce a moja niezachwiana pewność własnych racji spowodowała wstyd (chociaż bardzo często narzucałem swoje rozwiązania - wstyd wtedy przychodził później - nie mniej doktliwy, pomimo że tylko ja o swym błędzie wiedziałem), mogłbym przytoczyć jeszcze wiele. CHAD zdiagnozowano u mnie dopiero w 36 roku życia - wcześniej całkowicie swym przemyśleniom ufałem.
      Jesteś wspaniałym facetem, szkoda by była byś zbyt wcześnie opuszczał ten padół łez.
      Powiedzieć na raz NIE alkoholowi, speedom i silnym emocjom może tylko twardy facet (tak - to podpucha). Pomyśl o podwładnych - kiedyś możesz ich zostawić samych w samym środku najważniejszego w ich życiu projektu - trochę to samolubne. Leczyć możesz się zacząć gdy pozbędziesz się najbardziej pilnych spraw, mając więcej swobody będzie łatwiej, i wcale nie musisz od razu się hospitalizować - gdy zechcesz chcieć to może wystarczyć (i silna wola).
      Wiele mniej rozgarniętych osób patrzy na mnie z podziwem - biorę rentę za nic. W szpitalu spotkałem paru delikwentów, którzy w pełni zdrowi symulowali by otrzymać rentę. Jak otrzymasz rentę i będziesz o tym mówił, mrugnięcie okiem spowoduje, że rozmówca najczęściej weźmie cię za ostrego cwaniaka. Chciaż powinieneś poradzić sobie bez renty.
      PS.Z Miłości do życia wszystkie chwyty są dozwolone.
      • czerwonamamba Re: Pozytywne przesłanie 19.11.07, 10:39
        Nie napisałem tego, aby wywoływać kontrowersje czy coś, tylko
        poczytałem trochę to forum i zobaczyłem, że przeważaja na nim łzy.
        jest mi z tego powodu szkoda bo wiem jak wrazliwymi ludźmi są
        wszyscy z tą chorobą. ja straciłem dużo zycia uzalajac się na swoja
        inność i "przekleństwo". Wiadomo, że można tak żyć. czasem choroba
        jest tak silna, że inaczej się nie da i trzeba przyjąć to do
        wiadomości, ale czasem...dzięki swoim maniom zjeździłem niezły
        kawałek świata, chociaż często w połowie podrózy drzałem jak osika i
        sadziłem, że nigdy Polski już nie ujrzę, wpakowałem się w cała kupę
        romansów, które niekiedy kończyły się mniej zabawnie, uczestniczyłem
        w róznych zwariowanych projektach, które czasem w połowie
        przerywałem i zwiewałem. Przyjąłem to co musiałem przyjąć, czyli
        absolutną zmienność moich stanów i moją niestabilność, za coś
        jedynie pewnego w moim zyciu. Od tamtej pory poznałem przyjaciół
        którzy akceptują, że czasami znikam na tydzień. Pracodawcom
        przedstawiam się jako artysta (drobne kłamstewko) i tez akcepyuja
        moje humory. Zrobiłem z mojej choroby zabawę na tyle zabawną na ile
        się dało. I nie dla jaj tak zrobiłem. Tylko, że musiałem. Okresliłem
        parametry kiedy jestem w depresji (jest to na luzie do okreslenia i
        zauważenia) i wtedy zmieniam tryb działania. odłaczam emocje i wiem,
        że nie mogę ufać uczuciom. wszystkie decyzje zostawiam do czasu, aż
        znajdę się w miarę w "normalnym" położeniu i tak sobie zyję.
        Wiadomo, ze wolałbym byc superzdrowym zawodnikiem, ale pytanie, czy
        wtedy przeżyłbvym tyle przygód, czy byłbym, aż tak wrazliwy itede.
        Ja w swoim życiu dowiedziałem się, że nikt mi nie pomoze jeżeli ja
        sobie nie pomogę sam. Krok po kroku zbudowałem w miarę pozytywny
        swiatopoglad i pewnie tylko dlatego przetrwałem tyle lat. Nie mam
        nawet ubezpieczenia zdrowotnego. I pewnie nie jest to madre, ale
        wiem, że nie czeka na mnie spokojny kat. Są oczywiście też dni
        czarnej Mocy, ale im człowiek starszy tym jakos łagodniej je
        przechodzi, ja jeszcze na dokładkę wrzucam sobie Tranxen wtedy i
        przeczekuję. Nikt nas z tego nie wyciagnie, dojdziemy jedynie tam
        gdzie dojdziemy. Dopiero na Drodze spotkamy może wsparcie. I tyle.
        pozdrawiam
        • czareg Re: Pozytywne przesłanie 19.11.07, 14:30
          Cytata:

          >Autor: gasiennicaaa☺
          >
          >podziwiam
          >ale nie popieram

          Ja tyż.
    • kotomysza Re: Pozytywne przesłanie 20.11.07, 09:51
      instynktownie robię to co Ty, czyli spowolnienia wykorzystuję na
      rzeczy wymagajace wolnych działań, lub działań wymagajacych
      precyzji, stany wyższe na wymyślanie i zzapisywanie tego co wymyślę.
      unikam dragów - choć lubię (przyczyna prosta jak drut - mała Córa),
      chęć do alkoholu mi przeszła (bo tak), no może poza grantsem na
      ciepło z miodem i cynamonem.
      leki... biorę. bo mam małe dziecko i jednak muszę być bardziej
      stabilna. ale! w przypadku, gdzy mnie coś otumania na dłuzej niż dwa
      tygodnie to sie z tym żegnam. na szczęście też mam względnie wolny
      zawód.

      aa mamy podobną pasję, wiesz?
      • czerwonamamba Re: Pozytywne przesłanie 20.11.07, 11:03
        Działanie zgodnie z rytmem choroby to chyba jedynie realna możliwośc
        walczenia z tą choroba. Niech nikt tez nie rozumie, że ja popieram
        dragi. Po prostu się w nie wpakowałem, myslę, że ludzie z mega
        szybkimi zmianami tzw. rapid cycling wiedza, że trudno nie jest. Z
        dragami walczę, ale moje zmienne stany mi w tym nie pomagają smile
        Pozdro dla kotomyszy i jego fotografii
        • kotomysza Re: Pozytywne przesłanie 20.11.07, 11:21
          ja tylko gwoli wyjaśnienia: jestem żeńską kotomyszą wink
          • czerwonamamba Re: Pozytywne przesłanie 20.11.07, 15:45
            tym lepiej smile
            • kotomysza Re: Pozytywne przesłanie 20.11.07, 18:33
              Tym lepiej, powiadasz...

              a dlaczego? jeżeli można wiedzieć.
    • vinci28 Re: Pozytywne przesłanie 20.11.07, 19:35
      tez tak mysle wielu sie poddaje chorobie bierze leki jezdzi na
      kontrole spi je spi ale sa tez tacy co zyja pieknie i daza mimo tych
      uciazliwych zmian do celu do radosci zastanawialem sie wiele razy
      nad tym czy choroba zabija jakas czesc mnie i tak na pewno jest ale
      buduje nowe ktore mozna wykorzystac czy mamy gorzej niz dzieci chore
      na bialaczke ktore w wieku 10 lat musza pogodzic sie ze to ich
      koniec to przerazajace ale mozna to porownac ja wychodze z zalozenia
      ze trzeba cieszyc sie bez wzgledu na wszystko bo przeciez to jedna
      okazja tylko jest do przezycia w chwilach zwatpienia tez leze do 14
      po poludniu i boje sie nie wiem czego tego co zobacze wlasnych mysli
      przeczuc w manii jest zupelnie inaczej ale nie akceptuje tego stanu
      wole hipomanie zdecydowanie nie warto sie zamartwiac ze jest sie
      chorym i nic juz sie nie zmeini pokazmy sami sobie naco nas stac ze
      nie damy sie zadnej chorobie niech ona bedzie naszym przyjacielem
    • vinci28 Re: Pozytywne przesłanie 20.11.07, 19:35
      tez tak mysle wielu sie poddaje chorobie bierze leki jezdzi na
      kontrole spi je spi ale sa tez tacy co zyja pieknie i daza mimo tych
      uciazliwych zmian do celu do radosci zastanawialem sie wiele razy
      nad tym czy choroba zabija jakas czesc mnie i tak na pewno jest ale
      buduje nowe ktore mozna wykorzystac czy mamy gorzej niz dzieci chore
      na bialaczke ktore w wieku 10 lat musza pogodzic sie ze to ich
      koniec to przerazajace ale mozna to porownac ja wychodze z zalozenia
      ze trzeba cieszyc sie bez wzgledu na wszystko bo przeciez to jedna
      okazja tylko jest do przezycia w chwilach zwatpienia tez leze do 14
      po poludniu i boje sie nie wiem czego tego co zobacze wlasnych mysli
      przeczuc w manii jest zupelnie inaczej ale nie akceptuje tego stanu
      wole hipomanie zdecydowanie nie warto sie zamartwiac ze jest sie
      chorym i nic juz sie nie zmeini pokazmy sami sobie naco nas stac ze
      nie damy sie zadnej chorobie niech ona bedzie naszym przyjacielem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka