Naprawdę nie wiem ,kiedy ten czas minął,kiedy myślę o tamtych
dniach ogarnia mnie wielkie przerażenie ,dopiero po czasie
dopuszczam myśl w jak wielkim niezbezpieczeństwie były moje dzieci.
Maciuś jest chyba najwiekszym cudem świata:
- w 18 dobie życia martwicze zapalnie jelit,miesiac czekania na
decycje o jakimkolwiek zabiegu(lekarze nie chcieli się podjac
operacji,stan Maciusia był bardzo bardzo cięzki,wylew 4 st,stan
zapalny ,potem okazało sie ze przeszedł sepsę

-w końcu zapadła decyzja o drenżu brzuszka...niestety zabieg ten nie
przyniósł wielkich zmian,w tym czasie maciek przeszdł zapalenie
płuc,Crp 160 ..nie wspomnę że jego brzuszek był jak mały balonik i
Maciuś prawie przez dwa miesiace nie był prawidłowo karmony,tylko
miał podawane płyny uzupęłniajace ,czasem glukoza..ale jelita nie
pracowały i kończyło się na wzeciu brzuszka ,zielonej wydzielince
itp


Oj smutny to był czas .
-w międzyczasie podejrzenie choroby hirszprunga
- po 3 miesiacach postanowiona wyłonić stomię ,stan Maćka nieco się
poprawił ,niestety niezamkniety przewód Bottala i ogólny cięzki stan
organizmu spowodował,że maciek cąły czas BYł na respiratorze.
-po niecałym miesiacu stomia zaczeła mocno się wyłaniać i maciek
bardzo cierpiał ...włąściwie cąły jego pobyt w szpitalu to był płacz
i to małe zmarszczone czółko

..Bardzo jestem wdzieczna p.Ordynator
za wiarę w Maćka i podjecie decyzji o zamknięciu stomi..po operacji
stan nieco się polepszył..po 4 miesiacach usłyszelismy najbardziej
wyczekane słowa na swiecie "Maćiuś zostaje z nami i Amelką



-końcowym etapem był zabieg zamkniecia botalla...i łzy szczęscia jak
Maciek po 4 miesiącach "zszedł z respiratora




Oczywiscie był mega chudzielcem i jak po 5 miesiacach wyszedł ze
spzitala to ważył 1920...ale w domku cierpliwie uczyliśmy go jeśc z
butelki i zrobił się z niego mały żarłoczek
Amelka moja kochana córcia urodziła się bez wylewu ,przeszła zabieg
zamknięcia przewodu Botalla ,była chyba najbardziej wiercącym się
wcześniaczkiem po inkubatorze hihih.oczywiscie nie obeszło się bez
infekcji szpitalnych i z wielkim smutkiem patrzyliśmy jak jej stan
sie pogarszał.
Tak naprawdę to ten czas był wyjątkowy.Trudny ,bardzo bolesny(same
wecie) -strach o życie swego dziecka ,który jest zwam całymi
dniami i nocami ,wieczne informacje o pogarszajacym sie stanie i
patrzenie na te dwie małe istostki ,kóre sie pragnie przytulić ,lęk
o ich zdrowie,wyrzuty sumienia dlaczego tak się stało,obwinianie
się ......a zdrugiej strony nadzieja ,która sprawiła że wytrwaliśmy
razem z maluchami ten czas,radość z pierwszego usłyszanego
głosiku,możliwośc przewiniecia ,te chwile kiedy z drżeniem serca
wchodziliśmy na oddział i z lękiem patrzyliśmy w stronę naszych
inkubatorków.Dodam tylko ,ze praktycznie przez okres 5 miesięcy
Maluszki leżały może z 3 tygodnie w jednym spzitalu.Takźe nasz dzień
polegął na przemieszczaniu sie z jednego szpitala do drugiego kilka
razy dziennie tak żeby z każdym z malców spedzić jak najwiecej czasu.
Mogłabym jeszcze pisac ale chyba nie da sie wyrazić tego co czuję .
Dodam tylko ze obije przeszli jeszcze laseroterapię

ze skutkiem
pozytywnym
Jako roczniaki:
Amelka waży- 7500waga z przed dwóch tygodni)
Maciek waży-6600 tjw
Amelka pełza ,zaczyna podpieraż się do siadu ale narazie to tylko
próby ,posadzona chwilkę posiedzi.chcebyć stawiana na nżókach ale
mam włowie słowa p.Mirelli źe to nie służy jej stópkom i
kręgosłupowi ,takze ograniczamy te wygłupy

obraca się z plecków na
bruszek i odwrotnie,pięknie się bawi rączkami...czasem staje na
czworaki ale nie wiem co z tym zrobić
Maciek

; obraca się z plećów na brzuszek,po swojemu pełza,ma
sprawne rączki powtorza za mną wylicznki

nie lubi być sadzany,ma
jeszcze słaby kręgosłup...uwielbia kąpiele
Amelka ostatnio sie rozgadała)- baba,mamma ,tata ,dada..i takie ine
śmieszne ..ostatnio siedzi i robi wrwrwrwrwrw ,smieje sie w
nibogłosy,uwielbia jazde samochodem,ma tyle energi w sobie ,jest
wesoła i narazie przyklejona fo mamusi
Maciuś ładnie mówi bababa i pozatym ma kilkaśłów w swoim
jezyku ,jest taki wesolutki,ze jak na niego patrzę to nie moge
uwierzyć ,ze keidyś tak cierpiał.tak sie śmiejeze ze ciagle ma
czkawkę,nie lubi jazdy samochodem..lubi jak tata go usypia..
Rehabilitujemy się Vojtą,dzieciaki sa w trakcie szczepień,w czerwcu
idziemy na basen ,planujemy tez wyjazd by maluszki troszkę swiezego
powietrza zaznały no i przy okazji ja użyję hihihi
Wiem ,ze niekór roczniaki rozwijają sie szybciej ,czasem nawet mam
dosc pytań z serii co potrafią moje dzieci????Macie jakiś
sympatyczne zdanie jakim odpowiadacie ...bo mi się cirpliwośc
kończy


Podsumowujac mamy i tatusiowie ,nadzieja jest tym co daje nam
siłe,wierzcie w swoje maleństwa bo to są silne istotki .Trzymam
kciuki za wasze dzieciaczki .
DZIĘKUJEMY ,ZE W TYM NAJTRUDNIEJSZYM OKRESIE BYLIŚCIE ZNAMI CĄŁYM
SERCEM




!!!!!!!
pozdrawiamy mama i tata cudnych blizniaków
Amelka(750gr),Maciuś(800gr)-ur03.06.07 w 25tc