sulla
19.11.09, 22:30
Mam taką zagwozdkę. Chadzam dużo po rożnych blogach i udzielam się sporo. Co
jakiś czas zazwyczaj wypływa temat "tego złego kościoła", bo a to jakiś biskup
w USA coś powiedział, a to krzyże w klasach, a to coś inszego. I w
komentarzach zaczynają się teksty typu "bo chrześcijanie są tacy i owacy", "bo
religia to zło", "bo wierzący to fanatycy" etc. Zazwyczaj reaguję. Ale
ponieważ często jest to to samo grono komentujących, to wiem, że jeśli do tej
pory nie doszłam z kimś do porozumienia, to raczej nikłe są na to szanse. A
staram się właśnie dojść do porozumienia w kwestii tego, że jedna wypowiedź
biskupa to nie to samo co nauka Chrystusa oraz że historia Kościoła to też nie
to samo co nauka Chrystusa. Jednakże z niektórymi nie da się dogadać. Nawet
ostatnio usłyszałam, że palenie na stosach i mordowanie ludzi ma swoje
bezpośrednie źródło w naukach Chrystusa (sic!).
Jak się zachowywać w takim razie? Po jakimś czasie zaczynam ignorować tych
komentujących, po których niczego się już nie spodziewam, ale milcząc czuję,
że pozwalam na coś, na co nie powinnam się zgadzać.