Dodaj do ulubionych

Chrześcijanin internetowy czyli jak się zachować

19.11.09, 22:30
Mam taką zagwozdkę. Chadzam dużo po rożnych blogach i udzielam się sporo. Co
jakiś czas zazwyczaj wypływa temat "tego złego kościoła", bo a to jakiś biskup
w USA coś powiedział, a to krzyże w klasach, a to coś inszego. I w
komentarzach zaczynają się teksty typu "bo chrześcijanie są tacy i owacy", "bo
religia to zło", "bo wierzący to fanatycy" etc. Zazwyczaj reaguję. Ale
ponieważ często jest to to samo grono komentujących, to wiem, że jeśli do tej
pory nie doszłam z kimś do porozumienia, to raczej nikłe są na to szanse. A
staram się właśnie dojść do porozumienia w kwestii tego, że jedna wypowiedź
biskupa to nie to samo co nauka Chrystusa oraz że historia Kościoła to też nie
to samo co nauka Chrystusa. Jednakże z niektórymi nie da się dogadać. Nawet
ostatnio usłyszałam, że palenie na stosach i mordowanie ludzi ma swoje
bezpośrednie źródło w naukach Chrystusa (sic!).
Jak się zachowywać w takim razie? Po jakimś czasie zaczynam ignorować tych
komentujących, po których niczego się już nie spodziewam, ale milcząc czuję,
że pozwalam na coś, na co nie powinnam się zgadzać.
Obserwuj wątek
    • atama Re: Chrześcijanin internetowy czyli jak się zacho 20.11.09, 07:17
      Dlatego zazwyczaj unikam czytania komentarzy. Nie mam na to siły sad

      Mi się wydaje, że czasem ważne jest, żeby komunikat padł. Po prostu.
      Bez założenia, że się kogoś w końcu przekona.
      Kontrargument, bo te komentarze i wypowiedzi czytają też inni. I tak
      sobie myślę, że dobrze jest, kiedy mogą poznać też drugą stronę
      medalu. Wybór należy do nich, po której stronie się w swoim wnętrzu
      opowiedzą. Ale czytając same komentarze przesycone nienawiścią do
      Kościoła, mogą w końcu dojść do wniosku, że tak WSZYSCY myślą.

      • otryt Re: Chrześcijanin internetowy czyli jak się zacho 20.11.09, 10:14
        atama napisała:

        >Dlatego zazwyczaj unikam czytania komentarzy. Nie mam na to siły sad

        Ja również unikam takich miejsc.Kiedyś bywałem. Miałem kolegę, który
        dość uparcie walczył, oczywiście kulturalnie. Z różnym skutkiem.
        Widać było, że przeżywał. Mnie szkoda było czasu i energii. No może
        tylko tyle, aby zakomunikować odmienne stanowisko, licząc się z tym,
        że za chwile na moją głowę wyleją się wiadra pomyj. Trzeba było
        uzbroić się w jakiś pancerz. Znieczulić. Przyznam, że mi niewygodnie
        w skorupie czy pancerzu. Takie działania obronne wywołują niestety
        niekorzystne zmiany w psychice, więc ich zaniechałem. Zauważyliśmy
        jednak wtedy pewną prawidłowość, bardzo przydatną i bardzo często
        niezwykle skuteczną. Otóż ważne było, aby wpisywać się na samym
        początku, jako pierwszy lub drugi komentarz do artykułu lub czyjejś
        wypowiedzi. Wówczas inne dołączające się głosy kontynuowały tę
        linię, ten nadany na samym początku tok myślenia. Nawet, gdy
        pojawiały się osoby inaczej myślące, dyskusja miała już inny
        przebieg. Gdy natomiast trwało już w setkach postów ogólne
        mordobicie, to bez sensu było w to wchodzić. Można było co najwyzej
        samemu oberwać rykoszetem. Ten wniosek dotyczy także przeróżnych
        zebrań. Glos pojawiający się na początku często nadaje ton i
        kierunek. Spora część dyskutantów dość łatwo przechodzi na jedną
        bądź na drugą stronę, widać, że nie ma sprecyzowanych poglądów.
        Poprze zarowno jedną stronę, jak i drugą gloszącą dokładnie odwrotny
        pogląd. Bywa przeciągnięty na jakąś stronę bardziej formą niż
        treścią. Dlatego forma jest bardzo ważna, nie wiem czy nie
        ważniejsza? Sukcesy dzisiejszego pijaru pokazują, że można wcisnąć
        całkiem błędne treści, posługując się odpowiednią formą. I
        odwrotnie, mając rację można przegrać. Dotychczas myślałem inaczej.:-
        )))

    • 11.jula Re: Chrześcijanin internetowy czyli jak się zacho 20.11.09, 12:48
      I ja unikam czytania wszelkich komentarzy, bo nawet zwykły temat o
      pogodzie, wcześniej czy później zejdzie na ten paskudny kościół i
      chciwych księży. A mnie wyjątkowo ranią takie opinię, nawet jeśli
      wiem, że gdzieś tam jest prawda, to mnie to boli. Taka jestem.
      Walczyć nie mam siły, bo przeżywam to potem długo emocjonalnie
      • wiesia140 Re: Chrześcijanin internetowy czyli jak się zacho 09.11.10, 10:11
        temat wciąż aktualny , przyznam się, że i ja mam czasem z tym problem jak się zachowywać w necie
    • magdafront Re: Chrześcijanin internetowy czyli jak się zacho 09.11.10, 20:40
      Nie da sie reagowac na wszystko. Ja robie to sporadycznie i na takich forach gdzie ma to sens. Kiedys napisalam ze poczulam sie obrazona (dyskusja sie toczyla a propos chrzczenia dzieci na 'malym dziecku" czy na "niemowleciu", juz nie pamietam; w kazdym razie padaly rozne komentarze choc bez hardcore'u) i dziewczyny mnie przeprosily. Wszystko bylo milo i grzecznie. A na jakies watki polityczne czy z zalozenia antykoscielne z zasady nie wchodze. Trzeba pamietac ze po drugiej stronie moze byc ktos z kim po prostu nie warto rozmawiac, kto sie tylko cieszy ze najatrzyl. Szkoda nerwow jak sie nikogo nie przekona.
      • wiesia140 Re: Chrześcijanin internetowy czyli jak się zacho 09.11.10, 20:50
        z reguły staram się trzymać pewien poziom ( broń Boże nie stawiam się tu ponad nikim, po prostu nie chcę ,żeby dyskusja zeszła na agresywny ton) i nie schodzić poniżej, dlatego się wycofuję z dyskusji , jak widzę ,że to nie ma sensu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka