justinka_27
26.05.05, 00:43
Nie pisałam tu wcześniej, ale od dłuższego czasu czytam.
Teraz zdecydowałam się napisać, bo wszystko wali mi się na głowę, a ja
zupełnie sobie z tym nie radzę. Całe moje w miarę porządkujące się życie,
wszelkie plany i nadzieje z tym związane legły w gruzach. Staram się być
silna dla dzieci, tylko dla nich, bo są jedynym sensem mojego życia, ale
coraz bardziej tych sił mi brakuje. Przed nimi staram się udawać, że wszystko
jest dobrze i jakoś sobie poradzimy, ale kiedy ich nie ma albo śpią
kompletnie się rozklejam. Oprócz problemów osobistych, finansowych, ciągłych
chorób dzieci okazało się, że syn określany dotychczas przez wiele osób
mianem wstrętnego, rozwrzeszczanego bachora jest poprostu nadpobudliwy i
znerwicowany. Nie wiem już zupełnie co ze sobą zrobić, dlatego proszę Was
pomódlcie się o siły dla mnie, nie o lepsze jutro, bo na to nie liczę, ale o
to bym miała siłę walczyć z przeciwnościami losu, zamiast kompletnie się
załamywać.
Dziękuję z góry i pozdrawiam.