Tylko kilka zdan, bo moj limit niedoczasu ;-((( sie konczy.
Jak nauczyc sie prosic? Ja mam z tym powazny problem - wychowano mnie,
owszem, w ogromnej milosci, ale i w wyjatkowo silnym przeswiadczeniu, ze
odpowiadam za siebie: jestem ja sama, potem dlugo, dlugo nic, a potem,
ewentualnie, w sytuacji absolutnie podbramkowej, moge prosic o pomoc (no,
chyba, ze ktos sam sie wczesniej zaoferuje).
Pana Boga tez nie prosze, nigdy nie prosilam. Moze dlatego nie "odzyskalam"
wiary, jak mialam przed soba rychla perspektywe zycia nie calkiem
doczesnego

)).
Moja corka tez nie umie prosic.
Boryka sie, boryka - az sobie sama poradzi. Miec nic nie chce ;-O.
A mam wrazenie, ze nie byloby zle ja tego nauczyc. Tylko jak, samemu nie
umiejac?