Dodaj do ulubionych

Porady potrzebuję :o)

11.10.06, 08:51
Witajcie dziewczyny!

Mam problem, może nieduży, ale jednak. Na początku roku szkolnego w klasie
mojej córki pojawiła się nowa koleżanka. Dziecko zagubione i nieśmiałe, klasa
raczej zgrana. Dzieci postanowiły "nową" wciągnąć w sprawy klasy i wybrały ją
do pełnienia jakiejś pomniejszej funkcji w samorządzie klasowym. Następnego
dnia dziecko obwieściło, że funkcji się zrzeka, bo to polityka i jej wyznanie
nie dopuszcza czegoś takiego. No dobrze.

Za chwilę Dzień Nauczyciela. Jestem w trójce klasowej, dzieci robią zbiórkę a
ja mam kupić bukiet. Zbieramy po 5 zł, z górką, żeby mieć początek tak
zwanego funduszu klasowego - jakieś słodycze, coś, czego potrzeba w klasie,
żeby nie trzeba było zbierać co chwila po złotówce lub dwie. I co się
okazuje? Mama małej Klaudii znów przekazuje przez dziecko, że na kwiaty na
Dzień Nauczyciela to ona nie płaci, bo ona jest innego wyznania niż my i nie
angażuje się w politykę a Dzień Nauczyciela to, a jakże, święto wyznaniowo-
polityczne!!! Ludzie, ja czegoś nie rozumiem... Okazanie wdzięczności dobrej,
miłej wychowawczyni przy pomocy czegoś tak neutralnego jak bukiet kwiatów to
działalność polityczna?! Już pomijam to, że dla Mamy to bardzo wygodne, to
jak u licha mam traktować to dziecko? Rozumiem, że podczas klasowej wigilii
nie podzieli się opłatkiem i nie zaśpiewa kolędy. Ale przecież kupię
słodycze, owoce i upiekę ciasto na tę okazję. I co, mam jej nie proponować
udziału w spotkaniu i poczęstunku, bo jest innego wyznania i odmówi? Przecież
Mama jej nie pozwoli... Mam udawać, że jej nie widzę, gdy będę pomagała
organizować klasowe mikołajki (bo to takie katolickie?) Wszyscy dostanę
prezent a Klaudia nie? A akademia na 11 listopada? Każdy dostaje rolę a takie
dziecko nie? I czy naprawdę komuś wyznanie zabrania podlewania kwiatków w
szkole, bo funkcja "ogrodnika klasowego" to polityka? Proszę wytłumaczcie mi
to, bo nie ogarniam. No i oczywiście nie wiem, jakie to oryginalne wyznanie,
które zabrania takich drobiazgów.
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 08:58
      A może świadkowie Jehowy?
      Zaczekaj, może Lolinka się wypowie. Ona jest tego
      wyznania. Może coś konkretnie doradz, jak sama
      chciałaby, aby jej dziecko był w takich sytuacjach traktowane.

      Pewnie najlepiej byłoby szczerze (i życzliwie smile porozmawiać
      z rodzicami dziewczynki. Poznasz, zrozumiesz, możesz nie akceptować,
      ale wbrew rodzicom zadziałać też nie możesz.
      • pieskuba Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 09:11
        Pewnie, że nie zrobię nic wbrew woli rodziców tej małej! Inna sprawa, że
        porozmawiać z nimi nie mam okazji, bo w szkole bywają tylko na zebraniach a ja
        prawie codziennie :o)

        Co do życzliwości - nie jestem nieżyczliwa, tylko nieco zdziwiona, bo tu
        naprawdę chodzi o drobnostki, które powodują tylko tyle, że funkcjonowanie
        dziecka w grupie jest utrudnione.
        • mama_kasia Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 09:25
          Nie myślałam, że zadziałasz wbrew woli, czy że jesteś nieżyczliwa smile
          • pieskuba Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 09:31
            Ja wiem, że Ty nie i tak dalej, ale pownieważ sama nieco sie emocjonuję jak
            piszę, to potem mogę przypuszczać, że może nie jestem dość grzeczna lub
            delikatna jak na kwestie wiary, albo może ktoś pomyśli, że jeśli pytam to już
            jestem nieżyczliwa bo wiara to wiara i takie kwestie nie podlegają rozważaniom,
            tylko trzeba je przyjąć i już :o)))
    • agrescik75 Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 08:58
      Chyba Świadkowie Jehowy nie uznają żadnych świąt i uroczystości, a Dzień
      Nauczyciela to też pod jakimś tam względem święto.
    • mader1 Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 09:48
      Z pewnością to nie jej wina. Szczególnie, jezeli najpierw funkcję przyjęła, a
      potem się jej zrzekła. Myślę, że dziecko postępuje zgodnie z wolą rodziców.
      Niezleżnie, jak psuje to koncepcje dotyczące klasy musisz je zrozumieć. I
      raczej musisz tłumaczyć swojemu dziecku, żeby tamto zrozumiało.
      My rodzice, mamy czasem swoje wychowcze czy religijne pomysły, które mogą się
      wydawac innym " głupie".
      Zdecydowanie, jeżeli rodzice nie życzą sobie udziału malej w mikołajkach czy
      Wigilii, nie wolno jej zmuszać czy nakłaniać.
      Musisz uzbroić się w cierpliwość, zrozumienie i Miłość i poprosić o rozmowę z
      rodzicami. Możesz zaprosić małą a mamą na pobawienie się z Twoją córką lub
      poprosić o telefon i umówić się jakiegoś dnia.
      Zapytać, czy mozna jakoś pomóc córce wejść w grupę i jaki pomysł ma na to mama.
      I zapytać czego macie unikać, czego nie proponować. Raczej to nie ty mów -
      skoro tak mało wiesz o zwyczajach i wierze tej dziewczynki, słuchaj. I jeżeli
      chcesz jej pomóc musisz ją zrozumieć. Jeżeli uznasz, że Cię to przerasta czy
      nie przekonuje, zostaw to nauczycielce.
      Też mam nadzieję, ze wypowie się Lolinka i naświetli Ci jej punkt widzenia.
      Niedawno napisała post o tym, żeby nie zmuszać ich do świętowania. Przeczytaj.
      • addria Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 10:05
        Popieram w 100% zdanie Mader.

        Na 99,9% dziewczynka i jej rodzice to Świadkowie Jehowy. Pewnie dziewczynka
        powiedziała o swojej funcji rodzicom, a oni z religijnych powodow nakłonili ją
        by zrezygnowała. Obawiam się, że z tego wątku zrobi się zaraz niekoniecznie
        przyjemna dyskusja, zwłaszcza jeśli Lolinka będzie próbowała przedstawić pogląd
        śJ na sprawy obchodzenia świąt, więc myślę, że nie ma sensu tego robić. Ten
        temat jest kontrowesyjny, ale każdy ma prawo do swoich przekonań i trzeba
        spróbować to uszanować, a nawet wczuć się w jego sytuację. Myślę, że zarówno
        tej dziewczynce, jak i jej rodzicom, jest bardzo trudno. Dlatego, jak pisze
        Mader, może warto z nimi spokojnie porozmawiać, coś alternatywnie zaproponować.
        Trzeba tu dużo dobrej woli.
        Życzę powodzenia
        • mama_kasia Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 10:10
          Obawiam się, że z tego wątku zrobi się zaraz niekoniecznie
          > przyjemna dyskusja, zwłaszcza jeśli Lolinka będzie próbowała przedstawić pogląd
          >
          > śJ na sprawy obchodzenia świąt, więc myślę, że nie ma sensu tego robić.

          Ojej, mam nadzieję, że tak się nie stanie.
          Natomiast bardzo chętnie bym usłyszała (bo przecież i ja mogę być
          kiedyś w podobnej sytuacji), jak Lolinka chciałaby, aby jej dziecko
          w podobnej sytacji było traktowane. Właśnie, abym mogła wczuć się
          w sytuację dziecka.
      • kulinka3 Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 10:07
        Właściwie nie dziwię się,że zrezygnowała skoro nie będzie mogła organizować ani
        brać udziału w większości klasowych świąt.Takie są po prostu konsekwencje jej
        wyznania.Tak, jak pisały dziewczyny, przede wszystkim porozmawiałbym z jej
        rodzicami,żeby dokładnie dowiedzieć się o co chodzi, jakich świąt nie może
        obchodzić i zapytać jak rodzice widzą sytuację, kiedy cała klasa coś
        przygotowuje,robi składki, a ich córka nie.Co zaproponują.
        Być może w ogóle nie będzie przychodzić wtedy do szkoły? Nie wiem.
        Jak najszybciej, czy osobiście czy telefonicznie, porozumiałbym się z rodzicami.
    • barbie-torun Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 09:53
      polityka sekty jechowych:
      dziecko nie uczestniczy w uroczystościach,
      nie płaci składek,
      stoi na uboczu,
      nie ma koleżanek
      a potem powiedzą że dzieci nie są tolerancyjne
      • mader1 Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 10:16
        spokojnie... Nie rozmawiamy tu o Świadkach, tylko o tym jak pomóc konkretnemu
        dziecku. Dziecku. Przecież czasami się to ładnie udaje.
    • rycerzowa Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 10:54
      Łatwo jest mówić o tolerancji...

      My domagamy się, by szkoła respektowała nasze katolickie przekonania -
      zapewniła dzieciom naukę religii, umożliwiła udział w rekolekcjach,
      zorganizowała mikołajki i spotkanie opłatkowe. Ale inni rodzice nie są
      katolikami, i niezależnie kim są , mają prawo domagać się dla swoich dzieci
      prawa nieuczestniczenia w tych uroczystościach.
      Podobnie jest z traktowaniem niektórych wymagań państwa. Dziecko jako obywatel
      nie ma obowiązku świętować 11 listopada; wystarczy,że innym nie przeszkadza w
      świetowaniu.

      Moja córka zmieniała szkołę w wieku gimnazjalnym. W nowej klasie została
      serdecznie powitana przez dwie koleżanki, które wprowadziły ją w nowe środowisko.
      Obie dziewczyny były Świadkami Jehowy.
      Klasa była dobra, zgrana, zaprzyjaźniona. Te dziewczyny jednak nie przychodziły
      na żadne imieniny, urodziny, andrzejki, spotkania opłatkowe. Klasa starała się
      więc zorganizować jakieś imprezy, w których uczestniczyć mogliby wszyscy -
      wycieczki, spotkania poetyckie, konkursy gotowania.
      Dziewczyny nikogo nie próbowały "nawracać". Świadczyły swoją postawą. Ale w tej
      klasie było więcej "świadczących" - dwoje potem wybrało zycie konsekrowane,
      dwójka niechodząca na religię wychodziła ze skóry, by udowodnić,że można być
      człowiekiem porządnym, chociaż niewierzącym.

      Młodzi uczyli się tolerancji i znajdywania tego , co wspólne. To jest plus.

      Ale ja widzę też minusy w nauce tolerancji. W okresie dorastania moje dziecko
      mogło zobaczyć,że kościół wcale nie jest powszechny, że można żyć inaczej,
      wierzyć w co innego, albo wcale nie wierzyć, że pewne rzeczy wcale nie są
      oczywiste, a zwyczaje przez wszystkich przestrzegane.
      Jednym słowem - wpajane wartości to sprawa wyboru.

      Oczywiście, w tym nie mam racji, po prostu pragnęłam łatwizny.

      Ale wniosek jest taki,ze w klasie córki Pieskuby trudno będzie nie tylko temu
      jednemu dziecku. Ona ma najprawdopodobniej mocny kregosłup, ma wsparcie
      rodziców, wspólnoty i raczej sobie poradzi.
      Ale katolicka reszta klasy może zacząć zadawać pytania.
      Rodzice powinni się na to przygotować.
    • sion2 Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 10:57
      A ja mam pomysł: moze skoro jestes w szkole często i jestes znana, zaproponuj
      wychowawczyni lekcję, na której owa dziewczynka bedzie mogla przedstawic swoja
      wiarę, krótko o niej opowiedziec, wyjasnic czego i dlaczego nie obchodzą i nie
      swiętują - tak w kilku zdaniach oraz zeby jasno sprecyzowala czego oczekuje od
      klasy - taka lekcja powinna byc przygotowana przez rodzicow dziewczynki a
      wczesniej powinna sie odbyc w klasie takze lekcja wyjasniajaca co to jest
      tolerancja i dalej isc za ciosem i wymagac od dzieci tolerancyjnych zachowan.

      Natomiast jesli rodzice dziewczynki postepuja tak z poczuciem wyższosci i misji
      to obawiam sie ze nie pojda na takie wyjasnienia i dziecko bedzie cierpiec i
      wszyscy beda czuc sie niezrecznie. To normalne ze sie nie rozumie tak dziwnych
      zastrzeżen jak "podlewanie kwaitkow to polityka" - w ogole nie rozumiem
      dlaczego klasowe funkcje nazywac polityka? ciekawa jestem wyjasnienia lolinki,
      przeciez to zwykle funkcje spoleczne jakie potem sie wiele razy pelni w zyciu -
      ktos jest szefem, ktos kierownikiem, ktos podwladnym...

      W kazdym razie sytuacja tego dziecka jest bardzo trudna, nie tylko ze "nowa"
      ale jeszcze z woli rodzicow musi sie izolowac od rowiesnikow...
    • lolinka2 Re: Porady potrzebuję :o) 11.10.06, 14:46
      Świadkowie Jehowy. Informacja z pierwszej ręki bo też jestem Świadkiem.
      Dzień Nauczyciela to kwestia sumienia, więc każdy ze Świadków rozstrzyga sam czy
      te kwiaty kupić czy nie (i analogicznie n-le Świadkowie, czy te kwiaty przyjąć,
      reszta faktycznie nie dotyczy, ponieważ:
      1. 11 listopada itp to święta narodowe, a my jesteśmy neutralni (Jana 17:16 -
      nie należeć do świata) i to samo z samorządem klasowym, szkolnym, a w dorosłym
      życiu głosowaniami, wyborami itp.
      2. Reszta świąt to święta religijne i chyba jest oczywistym, ze nie będzie się
      brać udziału w nieswoich obrzędach i nie możńa być do tego zmuszanym.

      Co do pozostałych, to jako Świadkowie Jehowy nie chcemy mieć nic wspólnego z
      kultem pogańskim i starannie analizujemy pochodzenie każdych świąt. Wiemy zatem,
      skąd wzięły się jajka, choinki, mikołajki itp. i dlatego nie celebrujemy również
      tych okazji. Jeśli chcesz wiedzieć coś jeszcze, pytaj. Tu albo na priva. Chętnie
      odpowiem. A dziewczynkę pozdrów od współwyznawczyni ze zboru Warszawa Okęcie.
      • lolinka2 P.S. A moje własne dziecko.... 11.10.06, 14:51
        ... i ja wolałybyśmy, zeby w takiej sytuacji uszanować tę odmienność i dać
        spokój po prostu. Raz, ze dziecku (nie wiem która to klasa, swoją drogą) ciężko
        jest odmówić czegoś co mają inni, i co obiektywnie patrząc jest atrakcyjne (np
        prezenty na mikołajki czy prestiżowa funkcja w samorządzie), ale kiedy już
        zachowa się zgodnie ze swoim sumieniem, jest naprawdę z siebie dumne i
        szczęśliwe. Niech więc ma tę dumę i szczęście smile)
        Dwa, to fakt, że jakikolwiek nacisk w materii tak delikatnej jak religia czy
        wiara to .... prawie z gwałtem możnaby porównać i nie fair i nie po
        chrześcijańsku byłoby aby czegoś od dzieciaka wymagać, łamać wolę/zasady jej
        (czy rodziców, jest wszak nieletnia), albo też gdyby ona czy rodzice usiłowali
        nagle zewangelizować całą szkołę (nie robią tego jak rozumiem).

        Ot, tyle.

        Dziękuję, ze tyle osób zaczekało na mój głos w temacie.
        • sion2 ale ładny filmik z córeczką masz w sygnaturce :) 11.10.06, 17:52
          Śliczny bobasek, sfilmuj tez starszą moze?
      • a_weasley Re: Porady potrzebuję :o) 13.10.06, 10:15
        Moja tolerancja została wystawiona na ciężką próbę. Mój szacunek dla świadków
        Jehowy również.

        > my jesteśmy neutralni (Jana 17:16 - nie należeć do świata) i to samo z
        > samorządem klasowym, szkolnym, a w dorosłym życiu głosowaniami, wyborami itp.

        Będę szczery. Jeżeli wypinacie się na świat - bo tego już się inaczej nazwać nie
        da - to nie dziwcie się, że budzi to, oględnie mówiąc, niechęć i spotyka się z,
        jak by to powiedzieć, niezrozumieniem. A to właśnie robicie.
        Czym innym jest odmowa udziału w życiu politycznym - pomijając kwestię, na ile
        to ma faktyczne zakorzenienie w Biblii - a czym innym odmowa kiwnięcia palcem na
        rzecz lokalnej społeczności.
        Kwiatki w klasie są be, bo to samorząd. Polityka. Też coś... A gdyby zamiast
        kwiatkami chciano w ramach samorządu obarczyć tę koleżankę chodzeniem z lekcjami
        do chorych kolegów, też by to była polityka i be?
        Jeżeli tak, to ja mogę Was szanować jako ludzi z zasadami, ale dziękuję Bogu, że
        większość ludzi ma inne zasady.
        Jeżeli nie, to dlaczego kolega tak, a kwiatki nie?
        I czy to byłoby tak samo be, gdyby pannie po prostu powiedziano: słuchaj, zajmij
        się kwiatkami w klasie? Jeżeli nie, to co za różnica?

        > 2. Reszta świąt to święta religijne i chyba jest oczywistym, ze nie będzie się
        > brać udziału w nieswoich obrzędach

        Oczywiste nie, ale zrozumiałe.

        > i nie możńa być do tego zmuszanym.

        A ktoś zmusza?

        > Co do pozostałych, to jako Świadkowie Jehowy nie chcemy mieć nic wspólnego z
        > kultem pogańskim i starannie analizujemy pochodzenie każdych świąt. Wiemy zatem
        > ,
        > skąd wzięły się jajka, choinki, mikołajki itp.

        Przyhamuj.
        Albo uszanujcie cudze poglądy, postawy, wierzenia, obyczaje i obrzędy, albo nie
        oczekujcie szacunku dla własnych.
        • lolinka2 Re: Porady potrzebuję :o) 13.10.06, 13:14
          a_weasley napisał:

          > Moja tolerancja została wystawiona na ciężką próbę. Mój szacunek dla świadków
          > Jehowy również.
          >
          > > my jesteśmy neutralni (Jana 17:16 - nie należeć do świata) i to samo z
          > > samorządem klasowym, szkolnym, a w dorosłym życiu głosowaniami, wyborami
          > itp.
          >
          > Będę szczery. Jeżeli wypinacie się na świat - bo tego już się inaczej nazwać ni
          > e
          > da - to nie dziwcie się, że budzi to, oględnie mówiąc, niechęć i spotyka się z,
          > jak by to powiedzieć, niezrozumieniem. A to właśnie robicie.
          > Czym innym jest odmowa udziału w życiu politycznym - pomijając kwestię, na ile
          > to ma faktyczne zakorzenienie w Biblii - a czym innym odmowa kiwnięcia palcem n
          > a
          > rzecz lokalnej społeczności.
          > Kwiatki w klasie są be, bo to samorząd. Polityka. Też coś... A gdyby zamiast
          > kwiatkami chciano w ramach samorządu obarczyć tę koleżankę chodzeniem z lekcjam
          > i
          > do chorych kolegów, też by to była polityka i be?

          Tę samą koleżankę można chorymi kolegami bez samorządów obarczyć, nie??? I
          zapewne chętnie się tym zajmie. A, swoją drogą, niech się inni samorządują, nikt
          im pikiety z tego tytułu pod oknami nie będzie robił. Dlaczego nie możemy mieć
          prawa do podjęcia własnej decyzji w tej sprawie?? Bo komuś to solą w oku jest???


          > Jeżeli tak, to ja mogę Was szanować jako ludzi z zasadami, ale dziękuję Bogu, ż
          > e
          > większość ludzi ma inne zasady.
          > Jeżeli nie, to dlaczego kolega tak, a kwiatki nie?
          > I czy to byłoby tak samo be, gdyby pannie po prostu powiedziano: słuchaj, zajmi
          > j
          > się kwiatkami w klasie? Jeżeli nie, to co za różnica?

          A kwiatki dla nauczycieli, jak już mówiłam, są kwestią dobrowolnego wyboru
          każdego Świadka i nie biorę na siebie odpowiedzialności za opinię tej akurat
          persony czy kogokolwiek innego poza samą sobą i swoim dzieckiem.

          >
          > > 2. Reszta świąt to święta religijne i chyba jest oczywistym, ze nie będzi
          > e się
          > > brać udziału w nieswoich obrzędach
          >
          > Oczywiste nie, ale zrozumiałe.

          No tak, o ekumenizmie zapomniałam....
          >
          > > i nie możńa być do tego zmuszanym.
          >
          > A ktoś zmusza?

          Tak, włączając często dzieci świadków na siłę w listę do losowania
          mikołajkowego, ciągając na apele stricte świąteczne, ucząc kolęd na muzyce,
          malując pisanki na plastyce, że o wspólnej modlitwie na początek lekcji (kiedyś
          był ten zwyczaj) nie wspomnę.... A osobiście byłam na dywaniku u dyrekcji szkoły
          bo nie chciałam iść na studniówkę. Wiem, ze nie ja jedna.... Rewidowano mi
          plecak w podstawówce żebym przypadkiem Biblii ze sobą nie nosiła (albo, co
          gorsza, publikacji Tow. Strażnica), bo przypadkiem mogłabym kogoś indoktrynować.
          A że mnie na siłę indoktrynowano (zmuszano do uczestnictwa w lekcjach religii -
          dyr. szkoły) to było to ok. I faktycznie, nikt nikogo nie zmusza....
          >
          > > Co do pozostałych, to jako Świadkowie Jehowy nie chcemy mieć nic wspólneg
          > o z
          > > kultem pogańskim i starannie analizujemy pochodzenie każdych świąt. Wiemy
          > zatem
          > > ,
          > > skąd wzięły się jajka, choinki, mikołajki itp.
          >
          > Przyhamuj.
          > Albo uszanujcie cudze poglądy, postawy, wierzenia, obyczaje i obrzędy, albo nie
          > oczekujcie szacunku dla własnych.
          >
          A czy ja ci bronię z tego tytułu być przywiązanym do twojej tradycji czy
          poglądów????? Wypowiedziałam się jeno skąd się to wzięło (nie udawaj że nie
          słuchasz radia w ogóle- często w okresie okołoświątecznym zakonnicy mówią o
          pochodzeniu pewnych symboli świątecznych) i wyjaśniłam ze z powyższego powodu
          Świadkowie Jehowy nie świętują, ty rób co chcesz i to samo do reszty świata....
          I jak napisałam również, oczekuję świętego spokoju w powyższej sprawie na
          terenie szkoły czy zakładu pracy.....
          • sion2 do lolinki 13.10.06, 14:44
            Zdziwilam sie i zaniepokoilam: czy mozesz blizej wytlumaczyć co to znaczy
            ze "zmuszano" cię do chodzenia na religię? Że "zmuszano" do modlitwy,
            mikolajek, studiowki itp?

            Jezeli zmuszaniem nazywasz to ze cala klasa nie chciala zrezygnowac z
            organoziwania mikolajek bo ty jestes im przeciwna to wybacz ale chyba za duzo
            oczekujesz od swiata. Przeciez to normalne ze jezeli sie ma poglady inne niz
            99% otaczajacych cie ludzi to ze zawsze bedziesz miala jakis dyskomfort w która
            strone sie nie zwrocisz. Dlaczego chrzescijanie mieliby przestac swietowac Boże
            Narodzenie skoro ich religia wcielenie Bożego Syna uwaza za jeden z
            najwazniejszych artykulow wiary? naprawde tak was uczą w zborze ze istotą swiąt
            BN są choinki, Wielkanocy jajka a mikolajek losowanie w klasie? a wiesz ze BN
            obchodzono nawet wtedy gdy nie bylo choinek? pozwol chrzescijanom - którzy są w
            większosci swietowac tak jak chcą a to ze ciebie zapraszaja do swietowania
            chyba dobrze o nich swiadczy, bo na calym swiecie np. Boze Narodzenie to czas
            kiedy ludzie wzajemnie okazuja sobie wiecej ciepla, szacunku, obdarowuja sie
            nawzajem, nie rozumiem dlaczego zaproszenie kogos - kto ma pelne prawo nie
            wierzyc tak jak wiekoszosc - do samych zewnętrznych znakow swietowania,
            nazywacie "zmuszaniem".
            Odwracając sytuacje - wyobrazam sobie ze jestemw klasie jedyna katoliczka a
            reszta to Żydzi. Gdyby mnie zaproszono na barmicwe kolegi - poszlabym chetnie
            choc to wcale nie oznaczaloby ze podzielam koniecznosc obchodzenia tekiego
            swięta.I to ze np.większosc klasy przed lekcjami odmawialaby modlitwe hebrajską
            w mojej obecnosci nie uwazalabym za "zmuszanie" mnie do wiary zydowskiej.

            Ja wiele razy przynosilam do szkoly Biblię, przynoisly tez moje kolezanki i nie
            znam przypadku "przesladowania" bo ktos Biblie przyniósł. A ze "Strażnicy" nie
            pozwalali wnosic to sie nie dziwie, czytalam kilka numerow i mam bardzo zle
            zdanie o tym pismie, nie chcialabym aby moje dziecko sie stykalo z propagandą
            jehowicką.I wierz mi - zle zdanie o tym pismie ma większość osob.

            MNie sie wydaje ze po prostu ŚJ mają tak specyficzne i radyklane podejscie do
            rzeczywistosci , do swiata, do chrzescijan - tak bardzo tez uwazaja sie za
            lepszych ("my wiemy skad pochodzi zwyczaj swiat takich a takich, dokladnie
            badamy") - ze stosunek innych do nich jest po prostu konsekwencją ich poglądów.
            Ja uwazam ze masz prawo konsekwentnie swoja religie wyznawac, zyc wg niej ale
            nie masz prawa oceniac mojej religii i sugerowac ze np. jestem poganka bo
            ubiore na BN choinke w bombki. I ze nie jest w porzadku domagac sie
            zaprzestania dzialan spolecznych ze wzgledu na twoje poglady. uwazam ze jesli
            ktos zaprasza np. twoje dziecko do funkcji klasowych to nie dlatego ze ma
            zamair "zmusic" cie do zmiany pogladow ale moze zwyczajnie - jest zyczliwy?
            moze wasza religia nie pozwala wam dostrzegac znakow zyczliwosci czyjejs i
            wszędzie kaze dopatrywac sie nietolerancji?

            Powtórzę: nie mialabym nic przeciw nie chodzeniu takiegi dziecka np. na klasowa
            Wigilie ale oburzam sie na nazywanie obchodzenia przez klase wigilii i
            wystosowania zaproszenia do takiego dziecka - "zmuaszniem" do swiętowania.
            Zmuszanie to by bylo gdyby cie spotykaly restrykcje za odmowe udzialu w swięcie.
            • lolinka2 Re: do lolinki 13.10.06, 23:19
              Mam na myśli to, ze wciągnięto mnie kilkakrotnie na listę pomimo mojego
              sprzeciwu i kulturalnej odmowy z uzasadnieniem, potem w ostatniej chwili były
              dąsy właśnie samorządu klasowego i wychowawcy, że im psuję imprezę, bo się
              liczba uczniów nie zgadza...
              Mam na myśli to, ze dyrektor mojej podstawówki w 8 klasie po 1 semestrze (gdy
              zaczęłam studiować Biblię już, ale jeszcze nie byłam Świadkiem) powiedział, że
              'dla jednego wywrotowca nie będzie organizował etyki" i rada nie rada musiałam
              chodzić na religię (zagrożono mi owaleniem sprawowania na naganne) do końca tego
              przerąbanego roku.
              Mam na myśli to, ze tenże sam dyrektor podstawówki wzywał mnie na dywanik
              codziennie za pięć ósma i kazał wyjmować wszystko z plecaka a jak mu się raz
              zdarzyło znaleźć literaturę biblijną i samą Biblię, skonfiskował mi to do końca
              zajęć...
              Mam na myśli to, ze nie pozwolono mi po prostu powiedzieć 'dzięki, na studniówce
              mnie nie będzie' tylko siedziałam u wicedyrekcji godzinę (a raczej stałam)
              tłumacząc przez cały czas to samo: Nie chcę tam być, nie kręcą mnie takie
              imprezy, to nie mój klimat i nie moje towarzystwo.
              Mam na myśli to ze gwałtownie spadły mi oceny gdy zamiast tematu "Co wolę; BN
              czy wielkanoc" napisałam wypracowanie na temat 'Dlaczego nie obchodzę Swiąt' po
              angielsku (co nijak się miało do językowej strony pracy).

              A absolutnie mi nie przeszkadza ze ktoś sobie świętuje, o ile moge nie być w to
              wciągana wbrew swojej woli. I tak oto przeżyłam dwa razy BN w szpitalu, na
              jednej sali z dziwczynami obchodzącymi te święta, raz nowy rok też w szpitalu i
              jakoś nikt nikomu szkody nie robił... nie chodzi mi o mój prywatny dyskomfort ze
              'inni tak a ja nie' tylko o jawną dyskryminację właśnie.
              • sion2 Re: do lolinki 14.10.06, 11:08
                No tak, jezeli rzeczywiscie bylas ciągana na dywanik ze wzgledow religijnych to
                byla to dyskryminacja ale wiesz tak mi sie zdaje ze w kazdej szkole jezeli ktos
                wylamuje sie z oczywistych, tradycyjnych zachowan, swietowania, obchodzenia
                studniowki - zawsze wzbudzi sensacje obojetnie czy robi to dlatego ze jest
                innej wiary czy po prostu sie buntuje albo wyjezdza na pogrzeb cioci w tym
                czasie.
                Wiele razy czytalam o "przesladowaniach" innowiercow przez katolikow - nie chce
                wcale powiedziec ze one nie maja miejsca - ale mysle ze są wyolbrzymiane i z
                luboscia powtarzane aby "podgrzewac atmosfere". Wybacz ale nie wierze ze samo
                noszenie Biblii w plecaku bylo powodem dyskryminacji jakiej doznalas. Nie
                wierze dlatego ze chodzilam do liceum jak sadze mniej wiecej wtedy co ty, moze
                pare lat wczesniej, znam klimaty mlodziezy z tamtego czasu, w klasie mialam
                chlopaka i dziewczyne protestantow, moja szkola byla za czasow komuny jednym z
                liceow najbardziej "komunistycznych". Obracam sie w kregach koscielnych od
                urodzenia niemal bo taką akurat mam rodzine. I wiem ze czytanie Biblii w naszym
                kraju na przestrzeni ostatnich kilkuset lat nigdy nie bylo przestępstwem smile.
                Twoja wypowiedź jest nacechowana przekonaniem powielanym przez ŚJ ze "katolicy
                nie czytaja Biblii" "katolikom nie wolno czytac Biblii" no a skoro znalazla sie
                taka odwazna w tym katolandzie ze Biblie czytala to zaraz starano sie jej to
                uniemozliwic smile. Sądze ze naprawde zaszla kiedys jaka przykra sytuacja w szkole
                ze strony ŚJ, moze indoktrynacja mlodziezy - nie wiem co, i dlatego byly takie
                akcje przeciw tobie.
                Jednak i tak byly bezprawne, zwlaszcza grzebanie w plecaku, i nie rozumiem jak
                twoi rodzice mogli np. nie zglosic tego do kuratorium, to bylo lamanie praw
                uczniowskich i obywatelskich.

                Zapewniam cie ze Biblie czytalam w szkole, przynosilam do szkoly, dyskuyowalam
                czasem z kolega lub kolezanka protestantką, w wiele egzemplarzy Biblii
                wyposazona byla szkolna biblioteka. Nie uwierze ze samo czytanie Biblii w
                szkole bylo przyczyna dyskryminowania ciebie.

                Tak czy inaczej - wspolczuje i wyobrazam sobie twoje aktualne uprzedzenia po
                takich zajsciach. Ja na pewno zglosilabym postepowanie dyrekcji do kuratorium.
              • addria Re: do lolinki 14.10.06, 12:56
                Należało to zgłosić do kuratorium, bo dyrektor faktycznie mijał się tu z
                kompetencjami. Albo zmienić szkołę. A co na to Twoi rodzice?
                • lolinka2 Re: do lolinki 14.10.06, 15:10
                  rodzice?? bierność całkowita, i to był ból... przeczekałam te pół roku, poszłam
                  do liceum i tam oprócz mikołajek i studniówki było ok. Nota bene, potem dwa lata
                  pracowałam u tego dyrektora z podstawówki (moja pierwsza praca), o już się nie
                  dałam pojechać, chociaż też próbował... skończyło się intewencją u wójta (organ
                  naczelny nad szkołą) i lokalnego lewicowego senatora (dyrek z PSL).
          • a_weasley Re: Porady potrzebuję :o) 13.10.06, 15:32
            lolinka2 napisała:

            > > > my jesteśmy neutralni (Jana 17:16 - nie należeć do świata)

            Daruj sobie wyrwane z konteksty cytaty, bo nie rozmawiasz z nie znającym Pisma
            przechodniem, któremu możecie wszystko wmówić.
            Jezus nie nakazywał ani żołnierzom, ani celnikom zmieniać zajęcia. No ale co
            innego żołnierz, a co innego funkcjonariusz polityczny zajmujący się klasowymi
            kwiatkami...

            > Tę samą koleżankę można chorymi kolegami bez samorządów obarczyć, nie???
            > I zapewne chętnie się tym zajmie.

            A co za różnica, czy to się dzieje pod firmą samorządu czy nie? Ani koledze, ani
            kwiatkom to różnicy nie zrobi.

            > A, swoją drogą, niech się inni samorządują,

            niech inni się trudzą dla wspólnego dobra, a Wy będziecie patrzeć z boku i mówić
            o Jehowie.
            Jeżeli rzeczywiście takie jest stanowisko ŚJ, to ja się wcale nie dziwię szkole,
            która utrudnia kolportaż wydawnictw tak aspołecznej organizacji.

            > A czy ja ci bronię z tego tytułu być przywiązanym do twojej tradycji czy
            > poglądów????? Wypowiedziałam się jeno skąd się to wzięło

            Nie odpowiada mi ton, w jakim to robisz.
            I powtarzam - jeżeli tak podchodzicie do cudzej wiary, nie dziwcie się, że
            większość otoczenia odnosi się do Was w najlepszym razie z rezerwą. Sami
            stawiacie się w sytuacji oblężonej twierdzy.
      • agrescik75 Re: Porady potrzebuję :o) 13.10.06, 15:24
        > 1. 11 listopada itp to święta narodowe, a my jesteśmy neutralni (Jana 17:16 -
        > nie należeć do świata) i to samo z samorządem klasowym, szkolnym, a w dorosłym
        > życiu głosowaniami, wyborami itp.

        Mam nadzieję że chociaz podatki płacicie.

        A co w sytuacji gdyby w jakims mieście czy państwie wszyscy ludzie przeszli na
        wiarę ŚJ? Zapanowałaby kompletna anarchia?
        • a_weasley Pytanie do Lolinki 13.10.06, 15:35
          agrescik75 napisała:

          > A co w sytuacji gdyby w jakims mieście czy państwie wszyscy ludzie przeszli na
          > wiarę ŚJ? Zapanowałaby kompletna anarchia?

          No właśnie. Jak sobie wyobrażasz funkcjonowanie państwa polskiego, gdyby Wam się
          udało nawrócić wszystkich na swoją wiarę?
        • lolinka2 Re: Porady potrzebuję :o) 13.10.06, 23:21
          A i owszem, co Cezara Cezarowi smile)

          A co w sytuacji gdyby w jakims mieście czy państwie wszyscy ludzie przeszli na
          > wiarę ŚJ? Zapanowałaby kompletna anarchia?

          Póki co nie ma na to widoków - niestety.... A swoją drogą, zapewne byłoby jak w
          zborze - starsi, słudzy pomocniczy, nadzorca miasta....
    • pieskuba Re: Porady potrzebuję :o) 12.10.06, 09:24
      Bardzo dziękuję za wszystkie rady, podpowiedzi i informacje :o) Od wczoraj moja
      wiedza na temat ŚJ znacznie wzrosła i już teraz sobie poradzę, a jeśli nie to
      zapytam!
    • magdalaena1977 Re: Porady potrzebuję :o) 13.10.06, 23:01
      W tym tygodniu przydzielono mi nową sekretarkę, która podobno jest Świadkiem
      Jehowy. Potraktowałam to raczej jako ciekawostkę, bo dziewczyna wygląda na miłą
      i pracowitą.
      Ale to co tu czytam jest raczej przerażające. Czy to znaczy, że ona w grudniu
      nie obchodzi żadnych świąt i zupełnie jej nie ucieszy informacja, że ja biorę
      urlop 27 - 29 i ona też może mieć wolne ? że nie wypada jej życzyć Wesołych Świąt ?
      Jest to dla mnie takie niepojęte, bo wiele świąt pierwotnie religijnych ma IMHO
      w tej chwili wydźwięk ogólnospołeczny - tak jak mikołajki i dzielenie się
      opłatkiem. Mam wśród znajomych moich rodziców grupę niewierzących Polaków
      pochodzenia żydowskiego, którzy co roku jak najbardziej organizują sobie wigilię.

      Gdyby zakazy i nakazy mojej wiary nie pozwalałyby na normalne funkcjonowanie w
      grupie innowierców, posłałabym dziecko do szkoły wyznaniowej.
      Tylko kto tam mógłby być przewodniczącym klasy ? wink
      • lolinka2 Re: Porady potrzebuję :o) 13.10.06, 23:24
        Czy to znaczy, że ona w grudniu
        > nie obchodzi żadnych świąt i zupełnie jej nie ucieszy informacja, że ja biorę
        > urlop 27 - 29 i ona też może mieć wolne ?

        info o urlopie zapewne ją ucieszy - mnie tam zawsze cieszyło....

        że nie wypada jej życzyć Wesołych Świ
        > ąt ?

        Zapewne ci odpowie 'dziękuję za zyczliwość'. Życz jej po prostu miłego
        wypoczynku i tyle.

        Gdyby zakazy i nakazy mojej wiary nie pozwalałyby na normalne funkcjonowanie w
        > grupie innowierców, posłałabym dziecko do szkoły wyznaniowej.
        > Tylko kto tam mógłby być przewodniczącym klasy ? wink

        Ja też bym posłała, tylko skąd tu taką szkołę wziąć. Oto jest pytanie....
        • magdalaena1977 Re: Porady potrzebuję :o) 14.10.06, 00:39
          > Gdyby zakazy i nakazy mojej wiary nie pozwalałyby na normalne funkcjonowanie w
          > > grupie innowierców, posłałabym dziecko do szkoły wyznaniowej.
          > > Tylko kto tam mógłby być przewodniczącym klasy ? wink
          lolinka2 napisała:
          > Ja też bym posłała, tylko skąd tu taką szkołę wziąć. Oto jest pytanie....
          Naprawdę ŚJ jest w Polsce na tyle mało, że nie są w stanie organizować własnych
          szkół ?
          Nawet małych, rzadko rozsianych ...
          • lolinka2 Re: Porady potrzebuję :o) 14.10.06, 15:11
            W W-wie pewnie by wypaliło jak sądzę, albo w innych dużych miastach, chociaż nie
            wiem jak miałoby to wyglądać, czy znalazłaby się odpowiednia ilośc kadry itp
            głupoty techniczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka