Dodaj do ulubionych

Lacina liturgiczna

16.07.07, 16:34
Od razu zaznaczam, ze to nie jest watek o rycie trydenckim wink)).

Ciekawam, jak sie zapatrujecie na Msze sw. sprawowana - w calości lub w
czesci (np. tylko cześci stale, tylko Modlitwa Eucharystyczna, tylko Ojcze
nasz) - wedlug Novus Ordo, ale po lacinie?

Wydaje mi sie, ze mozna teraz zaobserwowac silna tendencje powrotu laciny do
liturgii, moze za sprawa osobistych upodoban Benedykta XVI, moze za sprawa
tego, ze nie majac "nszego w Watykanie" zaczelismy bardziej dostrzegac
powszechnosc Kosciola...?
Obserwuj wątek
    • glupiakazia Re: Lacina liturgiczna 16.07.07, 16:54
      Nie mam za dużo do powiedzienia, ale się wypowiem. W końcu w nagłówku forum nie
      jest napisane, że trzeba się wypowiadać mądrze i na temat.

      Nigdy nie lubiłam modlić się różańcem, zawsze myśli mi uciekały, a w rytm
      modlitwy kontemplacyjnej wejść nie umiałam. No i niedawno spróbowałam po
      łacinie - bomba! Właśnie ten nastrój, melodia, piękno pomagają mi uniknąć
      takiego "klepania zdrowasiek" czym niestety w moim wydaniu była modlitwa
      różańcowa. Nie wiem, czy z liturgią byłoby podobnie, bo generalnie nie mam
      problemu z uciekającymi myślami w czasie mszy, ale co wiedziałam, to
      powiedziałam.
      • isma Re: Lacina liturgiczna 16.07.07, 20:13
        He, he, ja sie po polsku zawsze zacinam w Symbolu Apostolskim na - kontaminuje
        mi sie ;-(((. A po lacinie nie. Cos jest w tym automatyzmie klepania w jezyku
        ojczystym wink)).

        Piszcie, piszcie.
    • pawlinka Re: Lacina liturgiczna 16.07.07, 20:28
      Bardzo lubię kanony po łacinie. Muszę powiedzieć, że nawet mojemu synkowi się to
      podobało, spytał, CO my śpiewamy, jak to przetłumaczyć na polski?
      Myślę, że jesteśmy jeszcze tym pokoleniem, które wie, że łacina była językiem
      Kościoła, dlatego jest to nie takie egzotyczne. W koncu nasi rodzice (myślę, że
      chyba większości z nas)doskonale pamiętają tak modlących się wiernych.
      Pewne elementy, części po łacinie na Mszy - tak, ale polszczyzna liturgiczna
      jest również piękna, dodam, że inaczej polonistka nie może napisaćwink
      • a_weasley Re: Lacina liturgiczna 17.07.07, 11:31
        pawlinka napisała:

        > Myślę, że jesteśmy jeszcze tym pokoleniem, które wie, że łacina była językiem
        > Kościoła, dlatego jest to nie takie egzotyczne.

        Wiedzieć to chyba każdy wie?

        > W koncu nasi rodzice (myślę, że
        > chyba większości z nas)doskonale pamiętają tak modlących się wiernych.

        Mój ojciec był przed wojną ministrantem. Co prawda uczył się ministratury "na
        skrzata", większości nie rozumiejąc sad Pamiętam jeszcze z dzieciństwa, że o
        ołtarzu soborowym mówił "ten stół, na którym ksiądz mszę odprawia", w czym nie
        było nic deprecjonującego - po prostu przyzwyczaił się, że ołtarz to jest to na
        ścianie. I narzekał, że "prefacja po polsku nie ma żadnego uroku".
        • pawlinka cóż 17.07.07, 22:57
          "Wiedzieć to chyba każdy wie?"
          wiesz, jak słucham moich gimnazjalistów, to mam wątpliwoścismile a i maturzyści
          nie są lepsi:

          z tegorocznego egzaminu maturalnego z przedmiotu zwanego WoS
          (poprawnie odpowiedział co drugi zdający):

          Rozwiń skróty nazw partii politycznych.

          Przykładowe odpowiedzi:

          PiS - Posłowie i Senatorowie, Polska Izba Sądownicza, Polska i Sprawiedliwość.

          PO - Przysposobienie Obronne, Partia Obrony, Prawo Obywatelskie, Polskie
          Obywatelstwo.

          SLD - Stronnictwo Ludowo-Demokratyczne, Służba Demograficzna, Sojusz Lewicy
          Demograficznej, Stowarzyszenie Ludu, Solidarność.

          Piszesz: "po prostu przyzwyczaił się, że ołtarz to jest to na ścianie. I
          narzekał, że "prefacja po polsku nie ma żadnego uroku". To mi przypomniało
          fragment z "Niecodziennika" x. Jana od Biedronki:

          "Kiedy po zmianach liturgicznych księża zaczęli odprawiać Msze święte twarzą do
          wiernych, w jednej z wsi zaniepokojono się. Wysłano delegację po lekarza do
          sąsiedniego miasteczka.
          - Z naszym księdzem proboszczem coś się stało dziwnego - powiedzieli.
          - Na pewno przesadzacie - uspokajał lekarz - co on takiego robi? Czy mówi do
          siebie, czy uśmiecha się nie wtedy, kiedy trzeba, czy patrzy tylko w jeden punkt ?
          - Nic podobnego - odpowiedzieli.
          - To po co zawracacie mi głowę, co on takiego robi?
          - Odwrócił ołtarz i odprawia Mszę świętą.
          smile))
          • direta Re: cóż 18.07.07, 11:07
            pawlinka napisała:

            > "Wiedzieć to chyba każdy wie?"
            > wiesz, jak słucham moich gimnazjalistów, to mam wątpliwoścismile a i maturzyści
            > nie są lepsi:
            >
            > z tegorocznego egzaminu maturalnego z przedmiotu zwanego WoS
            > (poprawnie odpowiedział co drugi zdający):
            >
            > Rozwiń skróty nazw partii politycznych.
            >
            > Przykładowe odpowiedzi:
            >
            > PiS - Posłowie i Senatorowie, Polska Izba Sądownicza, Polska i Sprawiedliwość.
            >
            > PO - Przysposobienie Obronne, Partia Obrony, Prawo Obywatelskie, Polskie
            > Obywatelstwo.
            >
            > SLD - Stronnictwo Ludowo-Demokratyczne, Służba Demograficzna, Sojusz Lewicy
            > Demograficznej, Stowarzyszenie Ludu, Solidarność.

            No zastrzeliłaś mnie. Wiedziałam, ze jest źle, ze co roku szkoła wypluwa coraz
            więcej niedouczonych półgłowków, ale żeby az tak?
            Jeszcze przełknęłabym, gdyby to był egzamin gimnazjalny, ale egzamin
            doj-rza-łoś-ci??????????
            • a_weasley Politykocentryzm 18.07.07, 11:57
              direta napisała:

              > No zastrzeliłaś mnie. Wiedziałam, ze jest źle, ze co roku szkoła wypluwa coraz
              > więcej niedouczonych półgłowków, ale żeby az tak?

              Ostatniej zimy przed wyborami złapałem się na tym, że primo, mieszkając w danym
              momencie na zmianę w Warszawie i Krakowie nie wiem, jak się nazywa urzędujący
              premier, secundo - wcale nie czuję, by mi ta wiedza była do czegokolwiek potrzebna.
              Istnieją ludzie, i jest ich sporo, którzy wiadomości DTV i nagłówki gazet jednym
              okiem / uchem wpuszczają, a drugim wypuszczają. Nie wykluczam, że dzięki temu
              mają zdrowsze nerwy.

              > Jeszcze przełknęłabym, gdyby to był egzamin gimnazjalny, ale egzamin
              > doj-rza-łoś-ci??????????

              Nie jestem pewien, czy miarą dojrzałości jest wiedza, jak się konkretnie
              nazywają poszczególne grupy wyrywające sobie władzę.
              Ja się z kolei łapię za głowę w obliczu przykładów ignorancji w dziedzinie nauk
              ścisłych.
              • minerwamcg Re: Politykocentryzm 19.07.07, 10:55
                Wiesz, Arthurze, nie o to chodzi. Myślę, że problemem jest nie niedouczenie,
                jak się która grupa przy żłobie nazywa, tylko totalny brak zainteresowania
                rzeczywistością, w której się żyje - i to jest niepokojące. Gdyby ci młodzi
                ludzie czytali gazety czy choćby słuchali dzienników radiowych, takich
                problemów by nie było, wszystkie te PiSy i SLDy wpadłyby im w oko-ucho same,
                tego nie trzeba się uczyć - a oni najwyraźniej istnienie jakiegoś świata
                poza "Bravo" i MTV zaledwie przeczuwają.
                • direta Re: Politykocentryzm 20.07.07, 21:56
                  O to to! Minerwo! Właśnie o to mi chodziło i właśnie dlatego złapałam się za głowę.
              • direta Re: Politykocentryzm 20.07.07, 21:55
                a_weasley napisał:


                > > Jeszcze przełknęłabym, gdyby to był egzamin gimnazjalny, ale egzamin
                > > doj-rza-łoś-ci??????????
                >
                > Nie jestem pewien, czy miarą dojrzałości jest wiedza, jak się konkretnie
                > nazywają poszczególne grupy wyrywające sobie władzę.
                > Ja się z kolei łapię za głowę w obliczu przykładów ignorancji w dziedzinie nauk
                > ścisłych.

                Ale to się niestety łączy Weasleyu. Zwłaszcza jeśli ktos robi bład, że skrót SLD
                rozwiązuje SoLiDarność to o czym to świadczy - że nie zna historii i mało go ona
                interesuje.
                Obawiam się, że owi uczniowie, skoro wybierali na maturze WoS w dziedzinie nauk
                ścisłych byliby jeszcze większymi ignorantami sad
    • mamalgosia Re: Lacina liturgiczna 16.07.07, 21:19
      Ja osobiście bardzo lubię. W moim mieście nie mam okazji uczestniczyć w takiej
      Mszy św., szkoda.

      Marzy mi się też taka z chorałem gregoriańskim. Ale to już zupełnie nie wiem
      gdzie
      • mamalgosia Re: Lacina liturgiczna 16.07.07, 21:23
        Kiedyś czytałam jakąś wypowiedź Ratzingera właśnie ZA łaciną w liturgii. Że
        gdziekolwiek się pojedzie, to Msza będzie tak samo brzmiała, że nie ma problemu
        nieznajomości języka narodu, wśród którego przyjdzie nam przebywać. Jest to
        jakiś argument, choć mnie zupełnie niepotrzebny, to już tylko przekonywanie
        przekonanej
        • kulinka3 Re: Lacina liturgiczna 16.07.07, 21:33
          Łacina jest nadal oficjalnym językiem Kościoła.Szkoda nie znać go na tyle,by móc
          z innymi katolikami wspólnie modlić się podczas mszy św.Stąd powrót łaciny
          liturgicznej(podczas mszy papieskich) przyjęłam z dużą radością.Jestem jak
          najbardziej za.
          • pawlinka Re: Lacina liturgiczna 16.07.07, 22:13
            jasne, że jest, niefortunnie użyłam tej formy zcasu przeszłego...
    • mama_kasia Re: Lacina liturgiczna 17.07.07, 07:40
      Nie znam łaciny. Raz na Słowacji uczestniczyłam w mszy, gdzie
      pewne modlitwy były po łacinie.
      Ważne jest dla mnie rozumienie słów i wprowadzenie choćby jednej
      modlitwy po łacinie musiałoby albo pociągnąć za sobą naukę tej
      modlitwy ludzi, albo jakieś modlitewniki. To jest do zrobienia.
      I byłabym za.
      Obawiam się jednak, że taka zmiana byłaby argumentem dla tych, co
      nie cierpią nowego rytu i tego obawiałabym się najbardziej - ich ...
      pychy(?)
      • isma Re: Lacina liturgiczna 17.07.07, 07:46
        No, ale czekaj. "Ojcze nasz" znasz (oczywista, zeby sie nimi modlic po lacinie
        to albo musi byc rzutnik, albo teksty w lawkach), slowa Ustanowienia tez.

        A co do rytu, to sie zgadzam, ale chyba to ostatnie motu proprio (wbrew
        pozorom !) dosyc jasno sprawe ustala - zwyczajnym rytem jest nadal NOM.
      • pawlinka Re: Lacina liturgiczna 17.07.07, 10:41
        Chyba wiem, o co Ci chodzi, Kasiu. Niestety, o tej pysze myślałam, słuchając
        kiedyś pana redaktora, który o łacinie na Mszy Św. wypowiadał się jako o jedynym
        słusznym języku.
    • minerwamcg Re: Lacina liturgiczna 17.07.07, 11:20
      Ja tam za łaciną przepadam, acz rytu trydenckiego, powiem od razu, bardzo nie
      lubię. Ale to jest, jak słusznie zauważyła Isma, temat na inną rozmowę.
      Uważam, że mszy z łaciną powinno być więcej, i to nie tylko w największych
      miastach. W każdej nieco większej (z więcej niż jedną mszą dziennie) parafii
      przynajmniej raz w tygodniu jedna? Niekoniecznie w niedzielę.
      Oczywiście wymagałoby to wydania odpowiedniej ilości tekstów z objasnieniami,
      ale przy dzisiejszym stanie poligrafii jest to nieduży problem.
      • a_weasley Re: Lacina liturgiczna 17.07.07, 11:26
        minerwamcg napisała:

        > Ja tam za łaciną przepadam, acz rytu trydenckiego, powiem od razu, bardzo nie
        > lubię. Ale to jest, jak słusznie zauważyła Isma, temat na inną rozmowę.

        W tej rozmowie wspomnę jednak o jednej z przyczyn, dla których wolę mszę
        trydencką od NOM po łacinie. Otóż zdarzało nam się z moją kochaną, jedyną i
        niepowtarzalną przedmówczynią bywać na NOM po łacinie na Wawelu czy w Mariackim.
        Było to takie ni pies ni wydra, trochę po łacinie, trochę po polsku i nigdy nie
        było wiadomo, czy ksiądz powodowany uprzejmością wobec części obecnych nie
        zacznie po polsku odmawiać np. Credo. Było już i tak, że się ksiądz na wejściu
        po łacinie przeżegnał, a potem po łacinie była dopiero prefacja.

        > Uważam, że mszy z łaciną powinno być więcej, i to nie tylko w największych
        > miastach. W każdej nieco większej (z więcej niż jedną mszą dziennie) parafii
        > przynajmniej raz w tygodniu jedna? Niekoniecznie w niedzielę.

        Zdecydowanie popieram.
      • direta Re: Lacina liturgiczna 18.07.07, 11:06
        minerwamcg napisała:

        > Ja tam za łaciną przepadam, acz rytu trydenckiego, powiem od razu, bardzo nie
        > lubię. Ale to jest, jak słusznie zauważyła Isma, temat na inną rozmowę.
        > Uważam, że mszy z łaciną powinno być więcej, i to nie tylko w największych
        > miastach. W każdej nieco większej (z więcej niż jedną mszą dziennie) parafii
        > przynajmniej raz w tygodniu jedna? Niekoniecznie w niedzielę.
        > Oczywiście wymagałoby to wydania odpowiedniej ilości tekstów z objasnieniami,
        > ale przy dzisiejszym stanie poligrafii jest to nieduży problem.

        Najpierw księża musieliby się jej nauczyć tongue_out
        • isma Re: Lacina liturgiczna 18.07.07, 11:27
          E, zle z tym nie jest, zwlaszcza zanim lacina seminaryjna sie nie zakurzy wink)).

          Jakkolwiek ostatnio sie usmiechnelam pod wasem, albowiem celebrans - z
          nieskazitelnym akcentem i z wyraznym zrozumieniem tresci po lacinie
          odprawiajacy, cuknal sie na wezwaniu za papieza i w koncu jal naklaniac
          zgromadzenie do modlitwy za niejakiego Benedetto (a wydawaloby sie, ze akurat
          to imie w wersji lacinskiej nie jest trudno skadinad wykombinowac wink))
          • a_weasley Łacina dziczejąca 18.07.07, 12:01
            isma napisała:

            > E, zle z tym nie jest, zwlaszcza zanim lacina seminaryjna sie nie zakurzy

            Ona raczej zdziczeje. Tak jak zdziczała z biegiem czasu łacina JP2, z jego Patre
            nostro in CZELIS, SANKTIFICZETUR nomen Tuum, z EWANDŻELIĄ i całym tym włoskim
            chwastem. Też same przypadłości ma B16, mieszkając od ćwierćwiecza bodajże wśród
            Włochów.
            • ea-szarri Re: Łacina dziczejąca 18.07.07, 18:18
              a_weasley napisał:

              > Ona raczej zdziczeje. >

              Zważywszy na fakt, iż to właśnie renesansowi puryści językowi dość poważnie
              przyczynili się do tego, iż łacina stała się językiem martwym, nie
              przejmowałabym się tak bardzo jej dziczeniem.
    • alex05012000 Re: Lacina liturgiczna 17.07.07, 14:26
      skoro pytają wszystkich ja uważam, że msza powinna być odprawiana po polsku (w
      językach narodowych), nie bardzo rozumiem czemu mielibyśmy wracać do łaciny,
      której coraz mniej ludzi się uczy i generalnie byłaby napewno mniej zrozumiała,
      i łacina i msza...
      prosze też kogoś uczonego o wyjaśnienie co to jest ryt trydencki i novus ordo
      (że nowy porządek to rozumiem, ale to dosłownie),
      mój mąż pamięta jeszcze mszę po łacinie, ja nie, byłam w życiu na mszach w
      językach obcych, znanych mi - np. francuski i angielski i było ok, i
      nieznanych - po niemiecku, i czułam sie jak na przysłowiowym tureckim kazaniu,
      na mszy po łacinie też bym wszystkiego nie zrozumiała, moja szkolna łacina sie
      mocno zakurzyła, a całe rzesze przecież w szkole łaciny wcale nie miały...
      • isma Re: Lacina liturgiczna 17.07.07, 14:58
        NOm to jest ta Msza sw., ktora znasz. A ryt trydencki, najkrocej mowiac, polega
        na tym, ze celebrans wieksza czesc Mszy sw. sprawuje po cichu (w tym kanon),
        bedac zreszta tylem do wiernych odwroconym. Msza zaczyna sie rytualem pokutnym,
        sprawowanym u stopni oltarza. Spowiedz powszechna odmawia najpierw kaplan,
        potem ministrancji, ewentualnie na koniec zgromadzenie. Modlitwe Panska mowi
        tylko kaplan (wierni wlaczaja sie na ostatnia prosbe). Kazanie glosi sie z
        ambony (i ono liturgicznie nie nalezy do Mszy sw.), po Mszy sw. jest dodatkowa
        tzw. ostatnia Ewangelia, za to wczesniej jest tylko jedno czytanie i Ewangelia.

        Nie wiem, czy link trydentczykow sie wklei:
        faq.tridentina.net/index.php?title=A_czym_r%C3%B3%C5%BCni_si%C4%99_Msza_Trydencka_od_Mszy%2C_jak%C4%85_znamy_z_wi%C4%99kszo%C5%9Bci_polskich_ko%
        C5%9Bcio%C5%82%C3%B3w%3F


        I duzo sie kleczy wink)).
        • pawlinka Re: Lacina liturgiczna 17.07.07, 23:01
          jako mama ministranta zaczęłam się zastanawiać, przed jakim zadaniem stoi moje
          dzieckosmile
        • dominikjandomin Re: Lacina liturgiczna 02.07.08, 14:04
          isma napisała:

          > Modlitwe Panska mowi
          > tylko kaplan (wierni wlaczaja sie na ostatnia prosbe).

          Jeżeli śpiewa, to tak, jeśli mówi, to razem ze zgromadzeniem.
      • direta Re: Lacina liturgiczna 18.07.07, 11:16
        alex05012000 napisała:

        > byłam w życiu na mszach w
        > językach obcych, znanych mi - np. francuski i angielski i było ok, i
        > nieznanych - po niemiecku, i czułam sie jak na przysłowiowym tureckim kazaniu,
        > na mszy po łacinie też bym wszystkiego nie zrozumiała, moja szkolna łacina sie
        > mocno zakurzyła, a całe rzesze przecież w szkole łaciny wcale nie miały...

        Ja rozumiem, że na kazaniu można czuć się jak na tureckim kazaniu, bo w końcu
        nie znamy języka. Rozumiem, że jeśli nie ma czegoś w rodzaju włoskich
        "foglietti" czyli takich broszurek z tekstem mszy i czytań rozkładanych w
        kosciele przed każdą mszą, a człowiek nie ma np kalendarzyka werbistów i
        włąsnego Pisma sw pod reka (albo kompa z subskrypcją czytań Mateusza) to moze
        niczego nie zrozumieć z czytań, bo sobie wczesniej nie sprawdził o czym będą.
        Ale przecież tekst mszy sw zna się niemal na pamiec, nawet jesli sie tego nie
        uczy. Po prostu uczestnicząc regularnie jakos to w człowieka wchodzi. Wiec mozna
        nie umiec odpowiedziec w języku, w ktorym odprawiana jest msza (ale mozna
        cichutko odpowiadac po polsku) ale przeciez się rozumie co robi ksiadz, bo
        wszystko jest dokładnie tak samo jak na zwykłej polskiej mszy. Tylko słowa są inne.
        Swoją drogą, byłam kiedys ma Mszy katolickiej w Atenach odprawianej bodajze po
        angielsku dla Filipinczykow smile i ewangelia była czytana po grecku (nie pamietam
        czy tylko po grecku, czy po grecku i po angielsku). Akurat był ten fragment jak
        Jezus gromi faryzeuszy. Wy wiecie jak to brzmiało? "Hipokrytes!" - ryczał ksiądz
        z ambony. Wtedy dopiero czuje sie tę odwieczność Kościoła smile
        • a_weasley Re: Lacina liturgiczna 18.07.07, 12:03
          direta napisała:

          > nie umiec odpowiedziec w języku, w ktorym odprawiana jest msza (ale mozna
          > cichutko odpowiadac po polsku) ale przeciez się rozumie co robi ksiadz, bo
          > wszystko jest dokładnie tak samo jak na zwykłej polskiej mszy. Tylko słowa
          > są inne.

          I trudno zachować powagę, kiedy się w czeskim czy słowackim kościele słyszy np.:
          - Je to dostojne a zpravne!
    • direta Re: Lacina liturgiczna 18.07.07, 11:02
      Lubię łacinę w każdej postaci "od zawsze". Więc na wszystkie pytania tego typu
      bedę entuzjastycznie mówić "tak!"
      Mam jedna z części brewiarza na okres zwykły po łacinie (przed laty robilismy
      porządek w szafie w salce oazowej i zabrałam stare czasopisma oraz tenże
      brewiarz, bo nie mapietam kto, pewnie ksiadz, stwierdził, ze te rzeczy są
      niepotrzebne.
      Ostatnio wróciłam do brewiarza (tylko do officium lectionis)a że akurat wypadają
      te tygodnie okresu zwykłego, na ktory mam łaciński, to sobie czasem odmawiam po
      łacinie, a czytania albo czytam z Umocnieni Słowem po polsku, albo - jak mam
      więcej czasu, to sobie otwieram wersję polską i łacińską i porównuję. Ciekawe
      rzeczy czasem wychodzą.

      Ostatnio kłociłam się z mężem, który twierdzi, ze istotą KK jest dostosowywanie
      liturgii (i Pism) do aktualnie obowiązującego jezyka uniwersalnego a wiec
      najpierw był aramejski, ale szybko weszła greka, potem łacina
      (starocerkiewnosłowiański pominę) i na dobrą sprawę idąc tym tropem msze
      "uniwersalne" czyli wielonarodowe należałoby odprawiac po angielsku.
      Rozumem i logiką jestem skłonna przyznać mu rację, ale ani serce, ani upodobania
      zgodzić się nie mogą i nie chcą. smile
    • mader1 Re: Lacina liturgiczna 18.07.07, 12:50
      Jesteśmy za.Od dawna uważamy, że jedna msza w tygodniu mogłaby byc po łacinie.
      W naszej rodzinie za jest troje na pięcioro smile
      Niestety, prawdopodobnie z tego dobrodziejstwa korzystałaby tylko najstarsza,
      bo... my jako rodzice chodzimy z młodszymi na msze, a ci młodsi są na razie
      przeciw.
    • babie_lato1 Re: Lacina liturgiczna 18.07.07, 13:01
      Od strony estetycznej łacina mi odpowiada, chociaż bez jakichś szczególnych
      uniesień. Części stałe po łacinie mi nie przeszkadzają, ale wolę po polsku,
      jakoś to dla mnie normalniejsze, naturalniejsze. Może fakt, że i ja polonistka,
      ma pewne znaczenie (choć wątpię) wink Z logicznego punktu widzenia jestem więc
      raczej zwolenniczką mszy w językach narodowych.
      W mojej dawnej parafii co jakiś czas ostatnia msza niedzielna bywała po łacinie.
      Było kabaretowo. Ludzie stali jak stado baranów, większość aktywnie (tj.
      "głosem") nie uczestniczyła we mszy, patrzyli jedni na drugich. Nawet były
      książeczki z tłumaczeniem, ale, wiecie, ten obciach... Klimat owej mszy,
      wyjątkowo mnie poirytował. Mój język to jest część mnie wink Mogę posługiwać się
      obcymi, ale wolałabym dostrzegać w tym trochę więcej sensu niż podczas tamtej
      mszy, której łacina była wątpliwym i nie najniezbędniejszym ozdobnikiem.
      Natomiast jestem wielką zwolenniczką mszy w języku łacińskim podczas większych
      spotkań międzynarodowych typu pielgrzymka papieża, jakieś dni młodzieży itp.
      Uważam, że to najwłaściwszy, bo pięknie umocowany w tradycji - język w takich
      sytuacjach, no i sens jego użycia nie budzi wątpliwości.
      Msze w innych jęz. narodowych, także mi nieznanych, nie stanowią dla mnie
      problemu. Chociaż czułam lekki stres, gdy szłam do komunii w Budapeszcie...
      A, i jeszcze dopiszę, że marzy mi się usłyszeć kazanie z ambony! Super by to
      było, bardzo mnie one bowiem zachwycają smile
      • pawlinka Re: Lacina liturgiczna 18.07.07, 14:58
        u nas ksiądz się wdrapuje na ambonę regularniesmile
        • mama_kasia Re: Lacina liturgiczna 18.07.07, 22:13
          U nas codziennie homilia głoszona jest z ambony smile
      • a_weasley Re: Lacina liturgiczna 18.07.07, 15:00
        babie_lato1 napisała:

        > A, i jeszcze dopiszę, że marzy mi się usłyszeć kazanie z ambony! Super by to
        > było, bardzo mnie one bowiem zachwycają smile

        Głosił z ambony ks. Twardowski, czemu się nie dziwię, bo u Wizytek jest taka
        ambona, że grzech byłoby jej nie używać (acz nie wiem, czy aby obecnie tam tego
        grzechu nie popełniają), i na trydenckich mszach w Krakowie u bonifratrów też
        jest w użyciu.
        Aha, i w warszawskim kościele ewangelicko-reformowanym na Solidarności
        (przynajmniej w święta uroczyste).
        • elwinga Re: Lacina liturgiczna 24.07.07, 11:17
          > Aha, i w warszawskim kościele ewangelicko-reformowanym na Solidarności
          > (przynajmniej w święta uroczyste).

          W zwyczajne niedziele również. smile
    • pysio8 Re: Lacina liturgiczna 19.07.07, 08:51
      Niechcącysmile wzięłam udział we Mszy św. po łacinie, kiedy to wspólnota do której
      wpadam gościnniesmile szykowała się do wyjazdu na pielgrzymkę do Rzymu. Okropnie
      drogo, wiec z nimi nie pojechałam...
      Odetchnęłam, kiedy okazało się,że homilia była w jęz. polskim.
      Osobiście trochę się męczyłam, a trochę myślałam, że Pan Bóg ze mnie żartuje,
      nie wiedziałam jak się znaleźć, więc modliłam się po polsku.
      Jeszcze się nie przekonałam do modlitwy po łacinie, co wcale nie znaczy, że się
      nie dam przekonaćsmile)w przyszłości.
    • magdalaena1977 Re: Lacina liturgiczna 23.07.07, 19:36
      Uczyłam się klasycznej łaciny przez dwa lata w liceum i bardzo to sobie chwalę.
      Może nie pamiętam wszystkiego z gramatyki, ale ze słownictwa bardzo dużo i w
      wielu sytuacjach się to przydaje. Generalnie mszy po łacinie byłabym ciekawa.

      Uczestniczyłam na wakacjach w mszach w językach zupełnie dla mnie obcych
      (kataloński) i wyraźnie widziałam jak rozchodzą się dwa aspekty mszy.
      Uczestnictwo w Eucharystii było niezakłócone, bo wiedziałam co sie dzieje. Ale
      Liturgia Słowa uciekała mi całkowicie. Gdybym miała mieszkać za granicą dłużej,
      szukałabym polskiego kościoła albo uczyła się miejscowego języka.
      • minerwamcg Re: Lacina liturgiczna 31.07.07, 20:55
        A ja przy liturgii słowa po francusku, hiszpańsku czy grecku, bo tych języków
        nie znam ni w ząb, wyciągałam ucho smile Starałam się chwycić bodaj kilka znajomo
        brzmiących słów i wywnioskować, o czym jest czytanie albo Ewangelia. Ze Starym
        Testamentem na ogół mi nie szło smile))
        Aha, raz byłam na mszy węgierskiej. Tu żadne wyciąganie ucha nie pomogło smile
    • isma Re: Lacina liturgiczna 02.07.08, 11:23
      Wprawdzie watek byl o lacinie, a nie o trydentczykach, ale - cos sie
      zmienia:

      Tu fragmenty z TP:
      tygodnik.onet.pl/32,0,11880,tradycja_wofensywie,artykul.html
      A tu Wam przepisze dwie na razie niedostepne wypowiedzi:

      "- Zenuje mnie poziom kiczu w polskich kosciolach - nie ukrywa o.
      Tomasz Kwiecien, dominikanin i wykladowca liturgiki. - Nowy ryt jest
      przegadany, pelen pouczania Boga, co powinien zrobic. Modlitwa
      Wiernych to juz szczyt grafomanii. Mszal przetlumaczono w sposob
      nieudolny i chodzi tu nie tylko o sztuczny jezyk bez zycia, ale i
      bledy, jak w modlitwie za Zydow czy ultraklerykalnej prefacji o
      swietych zakonnikach.

      Wedlug dominikanina za posoborowa Msza - wbrew temu, co czesto mozna
      uslyszec - wcale nie stoi postepowa wizja Kosciola. Dlatego nie
      przeraza go straszenie wizja przedsoborowa. - Ryt nowy jest rownie
      klerykalny jak stary - przekonuje. - Pasuje do eklezjologii Piusa X
      [papiez w latach 1903-1914, reformator liturgii] , a nie Soboru
      Watykanskiego II. Jest w niej killka madrych tekstow, np. IV
      Modlitwa Eucharystyczna, ale uzywa sie raczej drugiej, skupiajacej
      sie na slowach przeistoczenia - ubolewa liturgista. - Kiedy mowie
      wiernym, ze Msza jest celebrowaniem tajemnicy calego Kosciola, a
      nie chodzi w niej jedynie o "zrobienie Pana Jezusa", widze
      zdziwienie. Nowa Msza niczego w mentalnosci katolikow nie zmienila.
      Jedyne jej plusy to wprowadzenie jezykow narodowych i wiekszy wybor
      czytan. Potrzebne jest nowe spojrzenie na sprawy liturgiczne, nowe
      otwarcie. Mysle, ze wlasnie do tego zmierza Papiez."

      "N watykanskie dokumnety nie czeka rektor krakowskiego seminarium
      duchownego ks. Grzegorz Rys. Zaraz po wejsciu w zycie motu proprio
      zorganizowal spotkanie celebransa starej liturgii z klerykami.
      Noprezbiterzy wyjechali na swoje parafie zaznajomieni z duchem
      starej Mszy i argumentami, jakimi posluguja sie tradycjonalisci. Ale
      i odzew wsrod mlodszych byl spory. - W rozmowach indywidualnych
      wielu prosilo mnie o utworzenie kursu przygotowujacego do celebry.
      Cieszy mnie przede wszystkim, ze to inicjatywa oddolna - mowi ks.
      Rys.

      Rektor zdaje sobie sprawe, ze kurs musi byc wymagajacy, by nie
      zatrzymywac sie na technice i wiedzy. - Nie wystarczy pokazac
      alumnowi Mszal i wyjasnic znaki. Kazdy z nas do rozumeinia liturgii
      dorasta przeciez latami. A w przypadku tej liturgii dochodzi jezyk:
      aby ja dobrze przezyc, nie wystarczy znac lacine. Trzeba po lacinie
      myslec. (...) warto pozostawic klerykom wolnosc w wyborze drogi
      duchowej. Inaczej bedziemy ksiezy klonowac. A klonowanie jet
      zabronione".
    • justyna.ada Re: Lacina liturgiczna 02.07.08, 13:19
      Lubię. Kiedyś w mojej parafii był ksiądz który mszył po łacinie
      (wszystko prawie), i chętnie chodziłam - ale jeszcze jako panna.
      Teraz tego nie ma nigdzie blisko, szkoda. Bardzo dawało sie odczuć
      właśnie powszechność Kościoła, i było jakos tak uroczyściej,
      chociaż bez zbędnej oprawy. Część rzeczy rozumiałam, a resztę
      dośpiewywałam sobie jako lingwista z wykształcenia big_grin

      Ale obecnie na tapecie mamy msze rodzinne i chyba jeszcze tak
      zostanie.
    • dominikjandomin Re: Lacina liturgiczna 02.07.08, 14:07
      Łacina na TAK!

      Info od razu dla chętnych w Toruniu na łaciński NOM - od kilku już ładnych lat w
      ostatnią niedzielę miesiąca o 12.15 w katedrze.

      Dla mnie łacina - i piękny język, i tradycyjny, i ograniczający radosną
      twórczość niektórych celebransów. I środek pokazujący, że Kościół jest jeden na
      całym świecie. I jednocześnie jedyna możliwość koncelebry na zgromadzeniach
      wielonarodowych.
    • magdalaena1977 Re: Lacina liturgiczna 02.07.08, 17:42
      a czy macie może teksty NOM po łacinie ? bo u nas w kościele czasami jest
      odprawiana, może poszłabym, tylko wolałabym najpierw przeczytać i wydrukować
      słowa księdza i swoje odpowiedzi
      • isma Re: Lacina liturgiczna 02.07.08, 21:34
        No, znalazlam. Madrzy mowia, ze trzeba sobie robic dokumenty w
        Wordzie, bo potem czlowiek sie wsrod tych swoich linkow gubi ;-(((:

        www.pascha.org.pl/msza/lacina/
        • kann2 Re: Lacina liturgiczna 02.07.08, 21:44
          Jak się ma AŻ TAK dobrą pamięć, [N]ie trzeba robic dokumentów w
          Wordzie.
          • mader1 Re: Lacina liturgiczna 03.07.08, 01:14
            Jak to było ? " Uderz w stół, a nożyce się odezwą" ? smile)))))
            • isma Re: Lacina liturgiczna 03.07.08, 14:43
              O, nie! Zadnego uderzania! To by sie moglo dla mnie skrajnie zle
              skonczyc ;-(((.
        • magdalaena1977 Re: Lacina liturgiczna 03.07.08, 00:20
          Dziękuję bardzo - mnie google nic nie wypluwało - może szukałam po złych słowach .

          Po krótkim zerknięciu stwierdzam, że moja znajomość łaciny całkiem ogarnia ten
          tekst - zwłaszcza, że znam wersję polską smile
          • mader1 Re: Lacina liturgiczna 03.07.08, 01:12
            jako prawnik, ze swoją "odrobiną" Łaciny, po małym przypomnieniu,
            nie będziesz miała kłopotów smile
            • magdalaena1977 Re: Lacina liturgiczna 03.07.08, 10:42
              mader1 napisała:

              > jako prawnik, ze swoją "odrobiną" Łaciny, po małym przypomnieniu,
              > nie będziesz miała kłopotów smile
              Wbrew pozorom samo prawo w zasadzie nie daje znajomości łaciny - poznajesz tylko
              określone paremie i wyrażenia. Ja się uczyłam łaciny w szkole (jako języka
              obcego) i poznałam gramatykę - fakt, że było to kilkanaście lat temu, ale sporą
              część pamiętam, a część mogę sobie przypomnieć.
    • rycerzowa Re: Lacina liturgiczna 03.07.08, 11:38
      Jestem przeciw!
      Łacinę, jako taką, bardzo sobie cenię, dużo zrobiłam, by znaleźć się w klasie z
      łaciną. Wtedy nie wyobrażałam sobie solidnego wykształcenia bez łaciny. (Teraz
      sobie już wyobrażam).

      Ja jestem z tych, co jeszcze trochę pamiętają kościół z łaciną.
      Nie rozumiem więc, dlaczego niektórym podoba się, gdy się do nich mówi w języku,
      którego nie znają? Czy nie kryje się za tym potrzeba jakiejś niesamowitości,
      "czarów", do których potrzebne są specjalne zaklęcia, jakaś "abrakadabra"?

      Jeśli zaś chodzi o kościół za granicą, to to właśnie jest cudowne,że tę samą
      modlitwę mówi się w różnych językach. Ja w tym właśnie widzę powszechność
      Kościoła: że trafia do każdego. Skoro msza jest po polsku, angielsku, duńsku,
      czy wietnamsku, to znaczy ,że Pan zwraca się do każdego z nas po imieniu.
    • luccio1 Re: Lacina liturgiczna 03.07.08, 18:51
      Pamiętam jeszcze Mszę św. "trydencką".

      Zwykle było to tak:
      przy ołtarzu ksiądz z ministrantami coś tam robią, porozumiewając się szeptem,
      w tym czasie ludzie śpiewają jedną, drugą, trzecią pieśń z towarzyszeniem
      organów, a pobożne Panie odmawiają Różaniec;

      potem inny ksiądz wychodzi na ambonę, czyta fragment Ewangelii i mówi kazanie,
      po kazaniu ogłoszenia - a za ten czas celebrans i ministranci siedzą za ołtarzem
      na fotelu i krzesłach (część stoi);

      potem jw.,
      potem dzwonki - i wiadomo, że trzeba wstać (Sanctus i Prefacja);

      potem znów dzwonki - i wiadomo, że trzeba uklęknąć (Kanon) - grają tylko organy,
      potem dzwonki - Podniesienie Hostii; dzwonki - Podniesienie Kielicha - potem
      znów grają tylko organy;

      potem Ojcze Nasz, "Małe Podniesienie", Komunia św. wiernych - a w jej czasie
      znów ludzie śpiewają;
      puryfikacja pateny i kielicha - i znów ludzie śpiewają
      potem puryfikacja Pateny i Kielicha - ludzie dalej śpiewają;

      wreszcie "Ite Missa est", klęknięcie na Błogosławieństwo;

      potem ksiądz jeszcze coś sobie czyta (Prolog św. Jana - "Ostatnia Ewangelia") -
      w tym czasie ludzie, śpiewając, zaczynają pospolite ruszenie ku drzwiom
      (w okresie "zwykłym" była to najczęściej pieśń "Pobłogosław, Jezu Drogi..."; na
      Boże Narodzenie - "Pójdźmy wszyscy do Stajenki"; na Wielkanoc "Zwycięzca
      śmierci" albo: "Nie zna śmierci Pan Żywota...").
    • paszczakowna1 Re: Lacina liturgiczna 04.07.08, 12:29
      Bardzo niewiele ludzi zna łacinę, i szczerze mówiąc, poza ewentualnymi względami
      estetycznymi, nie widzę powodu, by msze w tym języku odprawiać. Dawno minęły już
      czasy, gdy łacina była językiem uniwersalnym. Ja bym natomiast była bardzo za
      większym rozpowszechnieniem mszy po angielsku, bo na tym by wierni zdecydowanie
      skorzystali. Dobrze jest gdzieś pojechać na koniec świata, i móc i kazania
      wysłuchać, i czytań, i nawet odpowiadać.

      Jestem teraz w Tromso na północy Norwegii. Kościół katolicki jest (nawet dwa, bo
      jest w pobliżu i klasztor karmelitanek), msze są, ale tylko po norwesku. A to
      miasto niby na nasze standardy nieduże, ale z ogromnym ruchem turystycznym, i z
      dużą międzynarodową społecznością studentów i naukowców (obok mnie przy
      komputerze siedzi Niemka, za ścianą Hindus i wyjątkowo Norweg, dalej Litwin,
      Włoch i Etiopczyk). Norweskiego nie każdy tu się uczy, bo i na ogół nie
      potrzeba. Menu w każdej restauracji po angielsku, ogłoszenia w akademikach po
      angielsku, wykłady po angielsku, angielski zna każdy z kierowcą autobusu i
      kasjerką w supermarkecie włącznie - ale mszy nie ma. (Nb, nie ma i polskiej,
      choć proboszczem jest Polak, a wśród karmelitanek wiele Polek.) A przydałaby się
      na pewno. Jak byłam w Oslo na mszy angielskiej, kościół nabity był tak, że ani
      szpilki wcisnąć (mimo iż tam są też między innymi i msze polskie, i
      wietnamskie), czego na norweskich mszach nie bywa...

      W Polsce w większych miastach na ogół msze po angielsku się odprawia (zdaje mi
      się jednak, że mało - w całej Warszawie dwie msze po angielsku, w Krakowie jedna
      ale może tyle wystarcza), ale w takim np. Gdańsku (tylu turystów!) nie ma chyba
      żadnej (w każdym razie google nie wykazuje). Ani w Zakopanem.
      • magdalaena1977 Re: Lacina liturgiczna 04.07.08, 23:53
        paszczakowna1 napisała:

        > Ja bym natomiast była bardzo za większym rozpowszechnieniem mszy
        > po angielsku, bo na tym by wierni zdecydowanie skorzystali.
        W życiu bym o tym nie pomyślałam, ale jak zobaczyłam ten pomysł ten pomysł, to
        mówię TAK !
        Przecież angielski jest taką współczesną łaciną, "każdy" go zna lepiej lub
        gorzej i taka msza byłaby dostępna nie tylko dla native speakerów ale dla
        wszystkich obcych turystów
    • otryt Re: Lacina liturgiczna 04.07.08, 19:11
      Pamiętam jeszcze z czasów dzieciństwa mszę po łacinie, Nic z tego
      nie rozumiałem. Rodzice kazali, abym się nauczył, co należy
      odpowiadać. Klepałem bez zrozumienia. Na zasadzie akcja – reakcja.
      Tak jak zresztą większość obecnych. Nie zdążyłem tego polubić, ani
      nauczyć się, ani przyzwyczaić bym powracał z sentymentem. Gdy
      zaczęła się liturgia po polsku przyjąłem to z wielką radością.

      Modlitwa "Ojcze Nasz" zawiera wielką głębię. Dotrzeć można do niej
      bardziej w języku ojczystym, w języku w którym się myśli od małego i
      który czuje się. Powiedział ksiądz profesor Heller, że najbardziej
      lubi "Ojcze Nasz". Ja również. W każdym okresie życia odnajduję nowe
      treści w tej modlitwie. Myślę, że łacina byłaby tutaj barierą w
      odkrywaniu tej głębi. Po łacinie dobrze za to wypadają litanie albo
      wielokrotnie powtarzane te same modlitwy np. Ave Maria.

      Nasze środowisko forumowe jest dość dobrze wykształcone, dlatego w
      większości chcą. Nawet ja liznąłem trochę łaciny przez te lata.
      Spirytus nie kojarzy mi się już z napojem. Ci, którzy bardzo chcą i
      lubią mogliby mieć jedną mszę. Lepiej jednak poranną a nie
      wieczorną. Jednak większość na takiej mszy siedziała by jak na
      tureckim kazaniu. Babie Lato świetnie to zaobserwowała. Ten jej opis
      pokazuje, że nie ma już powrotu do łaciny.

      Łacina była językiem liturgii tylko dlatego, bo w czasach kiedy ją
      tworzono łacina była językiem urzędowym Cesarstwa Rzymskiego. Do
      liturgii wprowadzono także pewne elementy ceremoniału z pałacu
      cesarskiego. Te sprawy wydają mi się drugorzędne, bo przejęte wprost
      od ludzi i państwa, którego już nie ma. Trzeba natomiast zachować w
      liturgii to, co boskie.


      • verdana Re: Lacina liturgiczna 04.07.08, 22:01
        Fakt - poczatkowo msze po prostu były - w rzymie odprawiane w jezyku
        dla wszystkich zrozumiałym, po lacinie. Stroje księzy , mnichów i
        mniszek tez nie były specjalne - ot, codzienne, bardzo skromne
        średniowieczne stroje skrojone wg. ówczesnej mody.
        Dla mnie upieranie się przy mszy po lacinie to odejscie od tego,
        czym Kosciół i masza mała być pierwotnie. Podobnie stroje, ktore
        teraz wyrózniaja księży i zakonnice miały w zamierzeniu włąsnie ich
        nie wyrózniać, pozwolić "zmieszać się" z ubogim tlumem.
        • isma Re: Lacina liturgiczna 05.07.08, 08:25
          Eeeee, Verdano, obawiam sie, ze "poczatkowo" to chlop
          pansszczyzniany - a takze znakomita wiekszosc niewiast, niezaleznie
          od urodzenia - o lacinie nie miala bladego pojecia...
          • verdana Re: Lacina liturgiczna 05.07.08, 08:44
            To nie to "poczatkowo"! Chlop pańszyczyźniany to juz dlugo po i on
            juz widział kosciół przestrzegajacy starych tradycji.
            Chodzi mi raczej o poczatki koscioła w Rzymie - tam msze odprawiano
            jak najbardziej w "języku miejscowym".
            • otryt Re: Lacina liturgiczna 05.07.08, 09:21
              Łacina była językiem elit. Świat zawsze się dzielił na elity i
              resztę. Dziś jest tak samo. Powszechny Kościół też dzielił się na
              elity i resztę. Elita rozumiała łacinę, reszta bezmyślnie klepała.
              XX wiek przyniósł ludziom demokrację. Paradoksalnie przyczyniły się
              do tego dwie wojny światowe. Ukłonem w stronę tej „reszty” w
              Kościele było wprowadzenie języków narodowych do liturgii. Dziś
              obserwuję wiele zjawisk w świecie sprzeciwiających się tym,
              pozytywnym moim zdaniem zmianom, które uczyniły ze zwykłego
              człowieka w większym stopniu niż dotąd podmiot życia społecznego,
              tak w państwie jak i Kościele. XXI wiek zapowiada się jako powtórka
              z XIX wieku. Rozumiem, że świat rządzi się swoimi prawami. Kościół
              jednak ma być powszechny nie tylko z nazwy. Łacinę widzę dziś
              jedynie jako język mszy papieskich z licznymi wiernymi z różnych
              krajów (choć pewno lepszy byłby angielski) i jako niszowy język na
              mszach dla osób, które traktują łacinę sentymentalnie. Takich ludzi
              jest jednak w moim przekonaniu tylko garstka i myślę, że chęć
              uczestniczenia we mszy łacińskiej wynika po części z tego, aby choć
              przez chwilę poczuć się elitą. By ć może z tego wynika ta pycha, o
              której pisała Mama Kasia. Ciekawe jest również to, że mszy
              łacińskiej pragną głównie osoby młodsze, które nie znają i nie
              pamiętają jej w naszym Kościele. Być może ma rację Rycerzowa, gdy
              pisze, że chodzi o to, aby było bardziej tajemniczo. Dziś pewno raz
              lub dwa razy poszedłbym na taką mszę z ciekawości, bo lubię oglądać
              nowe zjawiska. Nie sądzę, abym chciał uczestniczyć na stałe w
              liturgii po łacińsku. Moim zdaniem, pomimo dokonywanych prób, łacina
              nie przyjmie się na dłużej i wśród większej grupy wiernych. Nie da
              się tych zmian zawrócić.
              • verdana Re: Lacina liturgiczna 05.07.08, 09:35
                W Rzymie lacina nie była językiem elit... Była jezykiem plebsu i w
                jezyku plebsu odprawiano msze. Językiem elit w Rzymie byla greka -
                czyli owcesny Kosciół decydował się na język zrozumialy, nie
                elitarny.
              • magdalaena1977 Re: Lacina liturgiczna 05.07.08, 14:34
                otryt napisał:

                > Łacina była językiem elit.
                Na początku w Rzymie łacina była językiem powszechnym. Narodowym. I dlatego
                odprawiano w niej msze.
            • isma Re: Lacina liturgiczna 05.07.08, 15:11
              No tak, ale wtedy w ogole nie bylo kwestii, w jakim odprawiac, bo
              praktycznie jeden byl. Natomiast w momencie, kiedy kwestia sie
              pojawila, to zostala rozstrzygnieta jednak na korzysc laciny. Mimo
              jej nieznajomosci u ogolu wiernych.
              • verdana Re: Lacina liturgiczna 05.07.08, 15:39
                Nie - jak pisałam rzymskie elity mowiły po grecku. Biblia tez nie
                byla spisana po łacinie. Łacina nie byla "naturalnym" językiem
                Kościoła - zostala wybrana ze wzgledu na zrozumialość.
                • isma Re: Lacina liturgiczna 05.07.08, 15:57
                  Biblii nie mieszajmy. Mowimy o jezyku liturgii. I nie mowimy o tym,
                  ze ktos (elita) znal jakis jezyk "obcy".

                  Generalnie ja np. mowie po wlosku czy po angielsku, ale w przypadku
                  mojego potencjalnie dwujezycznego dziecka wybor byl miedzy polskim a
                  rosyjskim, czyli jezykiem moim i slubnego, nie? I mysmy dokonali
                  takiego wyboru, jak w swoim czasie w Kosciele z ta lacina - ze jezyk
                  bedzie jeden. Mimo, ze rownie naturalne bylyby dwa.
                  • ekan13 Re: Lacina liturgiczna 07.07.08, 21:31
                    W temacie wątku - dla mnie (mimo, że łacina jest mi w miarę znajoma) Msza Swieta jest do przyjęcia tylko w języku ojczystym. Mówię, myślę i modlę się w tym języku, jest to język mojego serca.
        • kudyn Re: Lacina liturgiczna 07.07.08, 22:33
          verdana napisała:

          > Fakt - poczatkowo msze po prostu były - w rzymie odprawiane w jezyku
          > dla wszystkich zrozumiałym, po lacinie.

          Liturgia w Rzymie była początkowo sprawowana w języku greckim, dopiero za
          papieża Damazego łacina go wyparła. Czyli było podobnie jak po Vaticanum II,
          wprowadzono język zrozumiały dla wiernych. A obawiam się, że język grecki
          również nie był pierwotnym językiem liturgicznym.
    • luccio1 Re: Lacina liturgiczna 07.07.08, 22:57
      Oczywiście - pierwotnie, w gminach np. judeochrześcijańskich, liturgia była
      sprawowana po hebrajsku, czyli w tym języku, którym Żydzi mówili o rzeczach
      świętych (w życiu codziennym mówili już wówczas po aramejsku - można rzec: "po
      żydowsku", czyli w żargonie...).
      Gdy chrześcijaństwo dotarło do Armenii, niemal natychmiast ormiański stał się
      językiem liturgicznym.
      W Egipcie przejście z greki do koptyjskiego (formy, do której wyewoluował
      starożytny język egipski) odbyło się równolegle z pochodem chrześcijaństwa z
      miast na wieś (wszędzie w Cesarstwie Rzymskim proces dokonał się w tym kierunku,
      nie przeciwnie!
      [NB: łacińskie "paganus", z czego powstało polskie "poganin", oznacza wieśniaka
      - ze wszystkimi ujemnymi konotacjami znaczeniowymi: ćwok, kołek, prawdziwek,
      burak...];
      od V w. język koptyjski w liturgii był symbolem nowej samoświadomości egipskiej,
      opozycyjnej wobec Bizancjum...).
    • mader1 Re: Lacina liturgiczna 05.07.09, 11:20
      ależ tu dużo nicków osób, których od pewnego czasu nie czytam - a pisały
      mądrze.Dobrze, że były z nami
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka