25.08.07, 21:43
Nie wiem, czy temat był. Wrzuciłam w wyszukiwarkę, ale różnie bywa.
Na pewno wypływał przy różnych okazjach, ale czy był tak wprost?

Nie będę pytała, czy wierzycie w to, że szatan może wejść w
człowieka, kierować nim, opętać go. Na innym forum była kiedyś
rozmowa o tym (kilka lat temu, ale utkwiła mi w pamięci), byłam w
mniejszości uznanej za totalne Średniowiecze. Ale tutaj chyba nikt
nie wątpi w to, że takie rzeczy się zdarzają.
Czy znacie może jakieś przykłady? Czy wiecie, co doprowadziło do
takiej sytuacji? Jak ona się skończyła?
Moja Przyjaciółka opowiadała, że była świadkiem egzorcyzmów w
Medjugorje. Ja nigdy nie widziałam egzorcyzmów. Ale znam egzorcystę,
którego prawdomówności jestem pewna w 101%. Ostatnio właśnie
opowiadał mi o kobiecie, którą uzdrawia (bo to ciągle trwa). Lat
dwadzieścia kilka, żona, matka. Pytałam, czy widać tak na pierwszy
rzut oka to opętanie (idiotycznie spodziewałam się jakiejś piany z
ust, charczenia, itp). Otóż nie. Jest zwyczajna, zachowuje się
całkiem normalnie. Tylko w kościele czy podczas modlitwy dzieją się
z nią straszne rzeczy. Podobno nie jest w stanie wypowiedzieć
słów "Jezus jest moim Panem".

Czytałam dwie książki na ten temat, ale może macie jakieś osobiste
doświadczenia? (to znaczy: nie mam na myśli, że sami jesteście
opętani, ale że znacie kogoś, widzieliście, słyszeliście,
czytaliście).

Nam się to nie przydarzy rzecz jasna, ale czasem niewiele trzeba...
W innym poście napiszę, co zrobiła ta kobieta, od czego to się
zaczęło (doszli po nitce do kłębka)
Obserwuj wątek
    • kulinka3 Re: opętanie 25.08.07, 22:57
      Jedynie czytałam o takich przypadkach.Ostatnio w książce Arturo Mariego. Jest
      tam przejmujący opis egzorcyzmu na placu św.Piotra.
      Mam jakieś nieodparte wrażenie,że chyba częściej opętane są kobiety,nie?
      • mamalgosia Re: opętanie 26.08.07, 08:54
        A, tak, czytałam.
        W Ewangelii to akurat opętanie nie am związku z płcią, ale ze
        współczesności: cos wtym jest co mówisz. Czy może mężczyźni nie
        pozwalają tego stwierdzić?
    • pawlinka Re: opętanie 25.08.07, 23:01
      Kilka tygodni temu obejrzałam "Egzorcyzmy Emilii Rose". Właściwie, do dziś nie
      potrafię jasno sprecyzować moich uczuć po tym filmie. Z pewnością pomaga
      zrozumieć, czym jest opętanie. Oczywiście, to film, ale jednak za nim stoją
      fakty. Wykorzystano w nim autentyczne taśmy - nagrania z przeprowadzanych
      egzorcyzmów.
    • basia313 Re: opętanie 25.08.07, 23:50
      Widzialam kiedys w Anglii dokumentalny film o pewnej opetanej
      dziewczynie. Film byl nakrecony we Wloszech mial pokazac widzom, ze
      opetania istnieja i jak kosciol katolicki do nich podchodzi.
      Owa mloda dziewczyna byla studentka akademii muz. Nie pamietam juz
      jak to sie stalo, ze zostala opetana. Sam film mial urywek z
      prywatnego zycia tej dziewczyny, kiedy jeszcze nie byla opetana i
      wtedy byla to zwyczajna dziewczyna. Pokazana tez zostala sama
      modlitwa o wyzwolenie tej dziewczyny. Oprocz ksiedza, ktory
      przewodzil calej modlitwie ( zapewne specjalnie do tego byl
      namaszczony i przygotowany)byla tez jej mama i zdaje sie kilka
      innych osob. Dziewczyna w czasie tej modlitwy przeklinala, mowila
      glosem takim jak slyszy sie w filmie "Egzorcysta". Przyznam, ze ten
      glos byl najstraszniejszy podczas calej tej modlitwy, bo glos tej
      dziewczyny rzeczywiscie sie zmienil w czasie tych egzorcyzmow.
      Ksiadz rowniez namaszczal kadzidlem jej wagine. Nie pamietam juz
      dlaczego, ale samo to wywolywalo okropne szamotanie sie tej
      dziewczyny. Przez caly ten egzorcyzm, owa byla przywiazana do
      krzesla i tak sie nad nia modlono. Wiem tez, ze mialo miejsce kilka
      egzorcyzmow, ale koniec koncow poskutkowaly i dziewczyna mogla juz
      normalnie zyc i spiewala na chwale Boza w kosciele.
    • maika7 Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 08:44
      ateiści bywają opętani?
      Czy opisywane przypadki opetań dotyczą tylko osób wierzących?

      M.
      • mamalgosia Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 08:59
        Rzeczywiście dobre pytanie.
        Zazwyczaj opętanie poznaje się po tym, że szatan w człowieku
        sprzeciwia się jakiejkolwiek czci oddawanej Bogu. Ale jego działanie
        nie ogranicza się do plucia na kościół. Codziennie, krok po kroku
        niszczy człowieka i może innych wokół niego.
        Tak więc moim zdaniem ateista również może być opętany. Tylko nie
        jest tego w tak prosty sposób w stanie stwierdzić. Stopniowo się
        zatraca - może wtdey to wygląda jak "zwyczajne" stoczenie się np.
        przez alkohol, samotność, seksoholizm
        • maika7 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 09:21
          No własnie na tyle mało wiem o opętaniach i egzorcyzmach, ze nie umiem znaleźc
          odpowiedzi na pytanie jak odróznić to np. "zwyczajne" stoczenie" od opętania.

          Wiem, że Kościół podchodzi do opętań bardzo poważnie i że są jakieś "procedury"
          stwierdzania co jest opetaniem a co nie.

          Opetanie jest tez chyba spotykane w innych kulturach.
          Ciekawi mnie tez czy są religie, w których nie ma opętań.

          M.
          • sion2 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 10:13
            Szatan dziala w zyciu kazdego czlowieka na wielorakie sposoby.
            Widoczne skutki opetania w postaci ataku wscieklosci, zmiany glosu
            itp na widok kosciola czy krzyza, niemoznosc zanurzenia ręki w
            wodzie swieconej - to wszystko są znaki spektakularne, spotykane
            bardzo rzadko bo one demaskuja szatana.
            Mysle ze najwiekszym sukcesem szatana jest przekonanie znacznej
            czesci populacji ze on nie istnieje, ze jest zabobonem, wymyslem,
            mitem itp., w zyciu takich ludzi szatan moze dzialac o wiele wiecej
            niz w zyciu wierzacych w jego istnienie, ktorzy odczuwaja jakis
            respekt w zwiazku z tym i czynia wysilki aby poznawac gdzie i kiedy
            są kuszeni. Oczywiscie to nie jest regula ale odrzucenie istnienia
            Boga przez czlowieka chyba jednak jest najskuteczniejszym srodkiem
            na odwiedzenie go od zbawienia. Nie u wszystkich, nie generalizuje
            tutaj ani nie wysylam cie maiko do piekla smile)), bo sama wiara w Boga
            nie wystarczy do zbawienia, to tez pewne smile. Pewne jest ze Bog
            osądza czlowieka sprawiedliwie i milosiernie. NIemniej jednak
            ogolnie rzecz biorac zwyciestwem szatana jest ateizm.
            • maika7 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 10:27
              > NIemniej jednak
              > ogolnie rzecz biorac zwyciestwem szatana jest ateizm.

              Myslisz, ze "lekiem" na ateizm byłyby egzorcyzmy?
              Innymi słowy czy można wypedzić szatana w osoby, ktora w niego nie wierzy? Jak
              na to patrzy Kościól?

              M.



              • sion2 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 10:37
                No co ty...
                Egzorcyzmy sie stosuje gdy ktos zostal calkowicie lub w powaznym
                stopniu pozbawiony uzywania wlasnej woli co do spraw duszy -
                OPĘTANY, czyli szatan nim kieruje. Oczywiscie opetanie sie nie
                dokonuje w ciagu godziny i najpierw czlowiek jakos tam musi sie
                zwiazac z szatanem, ale ateisty to szatan nie ma po co opetywac moim
                zdaniem, i nie stosuje sie egzorcyzmow wobec ateisty, na pewno wobec
                takiego ktory nie byl ochrzczony (chrzest jest najskuteczniejszym
                egzorcyzmem), moze wobec kogos kto byl wierzacy ale odszedl i gdzies
                tam resztamki woli chce byc uwolniony. Ale egzorcyzmuje sie nikogo
                tylko z powodu utraty wiary czy bycia ateista od urodzenia!
                • sion2 errata 26.08.07, 10:38
                  w ostatnim zdaniu "NIE egzorcyzmuje sie..."
                • maika7 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 10:51
                  > Egzorcyzmy sie stosuje gdy ktos zostal calkowicie lub w powaznym
                  > stopniu pozbawiony uzywania wlasnej woli co do spraw duszy -
                  > OPĘTANY, czyli szatan nim kieruje.

                  Czekaj, skoro ateizm jest największym zwyciestwem szatana (czyli szatan ma
                  udzial w kierowaniu człowiekiem tak, aby byl ateistą i kieruje ateistą - bo kto
                  inny by kierował skoro ateista nie ma zamiaru wierzyć w Boga) to dlaczego
                  ateiści sa poza zainteresowaniem egzorcystów?

                  Sion, pytam, żeby sobie poukładać nieco w głowie sprawy związane z opetaniem i
                  egzorcyzmami, bo jest to taki element wiary, ktorego zupelnie zrozumieć nie
                  potrafię (to znaczy nie potrafię zrozumiec dzialań ludzi zajmujacych sie
                  opętaniami i egzorcyzmami). Dlatego wazne jest dla mnie i to, czy są religie, w
                  których opętanie (lub cokolwiek, co można by było pod to podciągnać) nie jest znane.

                  M.
                  • pawlinka Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 11:17
                    Wydaje mi się, że egzorcyzmów nie można rozpocząć bez wyrażenia zgody opętanego.
                    Mogę się mylić, oczywiście. Trzeba zgłębic temat.
                    • maika7 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 11:54
                      > Wydaje mi się, że egzorcyzmów nie można rozpocząć bez wyrażenia zgody opętanego

                      Chyba tak, ale mi bardziej chodzi o postrzeganie opętania.
                      Przedstawiane jest ono często jako wrogośc wobec wszystkiego, co kojarzy sie z
                      Bogiem. Sion pisze o ateiźmie jako zwycięstwie szatana. Ale ateiści nie sa
                      postrzegani jako opetani. Dlaczego?

                      Na stronie
                      www.egzorcyzmy.katolik.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=257&Itemid=160&limit=1&limitstart=4
                      są opisane sposoby postepowania z osoba opetaną, na które nie trzeba mieć zgody
                      opetanego.
                      Zastanawia mnie tez ten element zgody - diabel może hulac bawiąc sie nasza
                      świadomością i dopóki sami sie nie zorientujemy, ze to on sie nami bawi, to nie
                      ma ratunku od niego?

                      Przyznaje szczerze, ze za skomplikowane to jest dla mnie.

                      M
                      • sion2 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 12:19
                        to znaczy ze zrozumialas mnie tak jakbym pisala ze ateista jest
                        opetany przez szatana, on nim kieruje w zyciu bo stwierdzilam ze
                        ateizm jest najwiekszym zwyciestwem szatana? maiko, jestem
                        zszokowana wink

                        szatan jest obecny z zyciu kazdego czlowieka - moim i twoim (pisze z
                        punktu widzenia wierzacego oczywiscie), 99,9% ludzi szatana kusi
                        codziennie, to on namawia do zlego, jednak decydujesz TY i JA
                        nie wiem skąd sobie wycztylas sugestie ze szatan kieruje zyciem
                        ateistow, nie napisalam tego i nie twierdze tego
                        tajemnica dobra i zla, dzialania Boga i szatana jest w zyciu kazdego
                        czlowieka i jest to TAJEMNICA
                        ateizm jest zwyciestwem szatana (nie opetaniem, tylko zwyciestwem)
                        bo przeciez czlowiek ktory sadzi ze Boga nie ma, czyz bedzie sie
                        sluchal Jego slowa i kierowal nim w zyciu? czy bedzie dążył do
                        przyjazni z Chrystusem? czy bedzie myslal o niebie jako o celu swego
                        istnienia? nie znaczy to wcale a wcale ze ateista nie moze byc
                        wielkim czlowiekiem, dobrym i szlachetnym, pozbawionym egoizmu i
                        smiem twierdzic ze takiego Bog nie oddali od siebie

                        ale przyznasz ze samo opowiedzenie sie za istnieniem Boga zmienia
                        zycie ludzkie, ze jednak inaczej sie mysli, wartosciuje pewne sprawy

                        opetanie jako wrogosc wobec wszystkiego co kojarzy sie z Bogiem -
                        maiko, przeciez nie chodzi tutaj o unikanie sakramentow czy
                        niedzielnej Mszy sw! chodzi o niewytlumaczalne reakcje gdy ktos np.
                        nie jest w stanie wyciagnac reki zeby zanurzyc palce w wodzie
                        swieconej - masz taki objaw? smile

                        chodzi o niemoznosc wymowienia imienia Bozego, imienia Jezus, wycie
                        na widok krzyza glosem wcale nie ludzkim - to sa znaki demaskujace
                        szatana

                        na co dzien taki czlowiek funkcjonuje normalnie
                        oddanie duszy szatanowi wiaze sie z wczesniejszym np.
                        uczestniczeniem w ruchu satanistycznym, nalogowym korzystaniem z
                        wrozb, chodzeniem do uzdrowicieli, wpadnieciem w sidla jakiejs sekty
                        itd. - czy atesita zajmuje sie takimi sprawami?
                        • mamalgosia Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 12:35
                          Mnie się wydaje, że jednak większym zwycięstwem jest wmówienie
                          ludziom, że nie ma szatana, niż że nie ma Boga. Osoby niewierzące w
                          Boga z natury są zdolne do dobra. I często dobrzy właśnie są. I
                          pracują nad sobą i przewyższają czynami miłosierdzia tych, co to
                          klepią zdrowaśki. To wiemy. I te osoby ujmuje Kościół w kręgu
                          zbawienia ("ludzie dobrej woli" - konstytucja VAT II Gaudium et
                          Spes).
                          Natomiast niewiara w szatana powoduje uśpienie czujności. Usunięcie
                          zbawczego lęku. Hulaj dusza, piekła nie ma. Osobiście czuję, że jest
                          to groźniejsze.
                          • maika7 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 12:42
                            > Mnie się wydaje, że jednak większym zwycięstwem jest wmówienie
                            > ludziom, że nie ma szatana, niż że nie ma Boga.

                            Ale to często "naczynia połączone" - osoby niewierzące w Boga zazyczaj sa
                            przekonane tez o tym, że szatan nie istnieje.
                            • mamalgosia Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 14:19
                              Maiko, tak. Ale także osoby wierzące w Boga często nie wierzą w
                              szatana.
                        • maika7 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 12:40
                          > to znaczy ze zrozumialas mnie tak jakbym pisala ze ateista jest
                          > opetany przez szatana, on nim kieruje w zyciu bo stwierdzilam ze
                          > ateizm jest najwiekszym zwyciestwem szatana? maiko, jestem
                          > zszokowana wink

                          No tak mniej więcej zrozumiałam. Powaznie. Skoro ateizm można zinterpretowac
                          jako gzrech cieżki przeciwko I przykazaniu (msza.net/m/i/cz04_3.html), to
                          chyba uprawniona jest interpretacja, ze to wynik działania szatana?

                          > szatan jest obecny z zyciu kazdego czlowieka - moim i twoim [...]
                          > ateizm jest zwyciestwem szatana (nie opetaniem, tylko zwyciestwem)
                          > bo przeciez czlowiek ktory sadzi ze Boga nie ma, czyz bedzie sie
                          > sluchal Jego slowa i kierowal nim w zyciu? czy bedzie dążył do
                          > przyjazni z Chrystusem? czy bedzie myslal o niebie jako o celu swego
                          > istnienia? nie znaczy to wcale a wcale ze ateista nie moze byc
                          > wielkim czlowiekiem, dobrym i szlachetnym, pozbawionym egoizmu i
                          > smiem twierdzic ze takiego Bog nie oddali od siebie

                          Widzisz, cały czas sobie układam to, co możemy nazwać wzajemnymi relacjami
                          pomiedzy wierzącymi i nie. Czytając choćby zalinkowany rachunek sumienia, można
                          odnieść wrażenie, ze STAJĄC się ateistą automatycznie wybiera sie życie w
                          ciężkim grzechu (z punktu widzenia Kościoła). Dlatego nie zdziwiłabym sie wcale,
                          gdyby ateizm był uznany za przejaw bardzo wyraźnej działalności szatana.

                          > ale przyznasz ze samo opowiedzenie sie za istnieniem Boga zmienia
                          > zycie ludzkie, ze jednak inaczej sie mysli, wartosciuje pewne sprawy

                          Oczywiście.

                          > opetanie jako wrogosc wobec wszystkiego co kojarzy sie z Bogiem -
                          > maiko, przeciez nie chodzi tutaj o unikanie sakramentow czy
                          > niedzielnej Mszy sw! chodzi o niewytlumaczalne reakcje gdy ktos np.
                          > nie jest w stanie wyciagnac reki zeby zanurzyc palce w wodzie
                          > swieconej - masz taki objaw? smile

                          Pisałas wczesniej o tym, ze trudno czasem zinterpretować opetanie i że wrogośc
                          wobec wszystkiego, co kojarzy sie z Bogiem jest tylko jednym z "objawów". Nie,
                          wody świeconej się nie boje smile I oczywiście uważam, ze opętanie mnie absolutnie
                          nie dotyczy.

                          > na co dzien taki czlowiek funkcjonuje normalnie
                          > oddanie duszy szatanowi wiaze sie z wczesniejszym np.
                          > uczestniczeniem w ruchu satanistycznym, nalogowym korzystaniem z
                          > wrozb, chodzeniem do uzdrowicieli, wpadnieciem w sidla jakiejs sekty
                          > itd. - czy atesita zajmuje sie takimi sprawami?

                          nie wiem, bo znam za malo ateistów.

                          No dobrze - a czy ateista MOZE zostać w takim razie opętany? Były takie przypadki?

                          M.
                          • kudyn Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 13:24
                            Niewierzący z jednej strony nie będzie podatny na opętanie, bo nie wierząc w
                            szatana nie poddadzą mu swojej woli. Z drugiej strony, jeśli byłaby opętana to
                            nie objawi się to, dopóki nie będzie miała kontaktu z z Bogiem.
                            Ocena moralna ateizmu zależy od motywacji (jak zresztą wszystkiego). Musi być
                            postawą świadomą i dobrowolną.
                            • mamalgosia Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 14:23
                              kudyn napisał:

                              > Niewierzący z jednej strony nie będzie podatny na opętanie, bo nie
                              wierząc w
                              > szatana nie poddadzą mu swojej woli.

                              Nie zgodzę się z tym. Jeśli nie wierzy w szatana, to np. nie
                              podpisze cyrografu, nie zacznie odprawiać "mszy" satanistycznych.
                              Ale do wróżki może pójść, prawda? Albo ukocha okultyzm? nie trzeba
                              wiedzieć, że ktoś istnieje, a wpuścić go do domu


                              Z drugiej strony, jeśli byłaby opętana to
                              > nie objawi się to, dopóki nie będzie miała kontaktu z z Bogiem.
                              No więc własnie napisałam to gdzieś powyżej - że najłatwiej
                              rozpoznać takie opętanie w kontakcie z praktykami religijnymi. jest
                              to więc sposób najłatwiejszy, najszybszy i najbardziej
                              spektakularny. Natomiast czy jest on jedyny?


                              P.S. Słyszałam, że grałeś Hansa Klossasmile Gratuluję, świetna rolasmile
                              • kudyn Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 22:15
                                > Nie zgodzę się z tym. Jeśli nie wierzy w szatana, to np. nie
                                > podpisze cyrografu, nie zacznie odprawiać "mszy" satanistycznych.
                                > Ale do wróżki może pójść, prawda? Albo ukocha okultyzm? nie trzeba
                                > wiedzieć, że ktoś istnieje, a wpuścić go do domu

                                W moim rozumieniu (nie wiem czy poprawnym) ateista nie pójdzie do wróżki, nie
                                będzie uprawiał okultyzmu, bo to zakłada istnienie rzeczywistości duchowej.
                                Jeśli by coś takiego praktykował, to przestaje być ateistą.

                                > Jest to więc sposób najłatwiejszy, najszybszy i najbardziej
                                > spektakularny. Natomiast czy jest on jedyny?

                                Myślę że jedyny, mogący wskazać na opętanie. Inne pewnie można wytłumaczyć inaczej.
                          • mamalgosia ateizm 26.08.07, 14:38
                            Próbuję wyłowić istotę rozmowy maiki z sion. Czy dobrze rozumiem:
                            czy ateizm jest dziełem opętania przez szatana, skoro jest jego
                            zwycięstwem? Tak?
                            Więc jeśli tak, to stanę po stronie sion. Spróbuję sprecyzować swoje
                            myśli, choc może być to trudne, bo znaczenie tych słów, różnicę
                            między nimi czuję bardziej intuicyjnie niż rozumowo.
                            Uważam, że opętanie jest zawładnięciem woli człowieka przez szatana.
                            Czyli tej wolnej woli już potem nie ma. Ateizm jest wolą niewiary.
                            Czyli jest ta wolna wola, która wybiera tak a nie inaczej,ale jednak
                            wybiera, to znaczy: nie straciła tej mocy wyboru. Tak więc
                            tożsamością to nie jest na pewno.
                            Ale co z potępieniem? maiko, masz rację: kto Boga świadomie odrzuci
                            i to nie w jakimś pojedynczym czynie, tylko w takiej opcji bardzo
                            fundamentalnej: "Boga nie ma", ten nie może po śmierci być skazany
                            na wieczne męki przebywania z Bogiem. Jeśli ja świadomie odrzucam
                            Krisznę/Wisznu/Siwę, to oznacza, że odrzucam ich na amen, no nie
                            chciałabym ich zobaczyć po śmierci i jeszcze żeby mi kazali ze sobą
                            być przez całą wieczność. W tej sytuacji wybór ateizmu powoduje
                            szereg innych wyborów, między innymi właśnie ten pośmiertny.
                            Natomiast czy ateizm się wybiera? Czy mogę sobie powiedzieć: Boga
                            nie ma, czy mogę sobie nagle nakazać wiarę w to, że nikt mną nie
                            kieruje, nikt mnie nie stworzył, nikt mnie nie wybrał i nie odkupił?
                            Czy jestem w stanie nakazać takie myślenie rozumowi, czucie sercu?
                            Moim zdaniem nie.
                            Dlatego jestem skłonna wierzyć w to, że ateizm nie może być
                            swiadomym wyborem. Może być konsekwencją jakichś okoliczności,
                            wychowania, urazów, zranień, patrzenia na Boga przez pryzmat
                            człowieka, nie wiem co jeszcze.
                            Zerknę do linka, który podałaś.

                            Przeczytałam mojego posta jeszcze raz w celu poprawienia literówek
                            (na klawiaturze mojej mamy robię ich jeszcze więcej niż na mojej),
                            no i kanał: w ostatnim akapicie zaprzeczam temu co napisałam w
                            pierwszym. Bo napisałam, że ateizm jest wolną wolą odrzucenia Boga -
                            a przeciez potem piszę, że własciwie to nie da się tego zrobić
                            świadomie. Można odrzucić Boga, ale wtedy to nie jest ateizm -
                            wierzę, że Bóg istnieje, ale ja nie chcę mieć z Nim nic do
                            czynienia. To jednak co innego niż: nie wierzę, że Bóg jest.

                            prostujcie moje myślenie!
                            • maika7 Re: ateizm 26.08.07, 15:23
                              > Próbuję wyłowić istotę rozmowy maiki z sion.

                              Mysle, że wynikneło pewne zamiszanie w Sion i mojej rozmowie. Chyba zbyt szybko
                              i niepotrzebnie zbiłam dwie różne mysli Sion w jedną (na poczatku rozmowy - o
                              10:13 smile
                              W tamtym poście poruszane są dwa odrębne problemy - sprawa opetania i sprawa
                              przejawów dzialalności szatana bez opętania. Tak przynajmniej wydaje mi się, jak
                              teraz czytam to powtórnie.

                              Ateizm ma różne oblicza i pewnie nie możemy porownywać i wrzucac do jednego wora
                              wszystkich jego "przejawów". Tu (w kontekście opętania) chyba najbardziej
                              interesująca jest ateistyczna postawa kształtujaca sie u ludzi wywodzących się z
                              rodzin wierzących. Czyli u osób, które w dziecinstwie i mlodości czuły sie
                              osobami wierzącycmi. One musiały odejśc od kościoła czyli zgrzeszyć (??)
                              przeciwko I przykazaniu. I sporo juz kiedys naklikałyśmy w klawiature szukając
                              odpowiedzi na pytanie dlaczego tak sie dzieje (wątek o łasce wiary). Ile w tym
                              woli człowieka ile "niewoli". Ile świadomego wyboru, a ile "dziania sie poza
                              wyborem". Generalnie - nie do rozstrzygniecia. No mozna zrzucić na szatana od
                              biedy - skoro mu zalezy, na duszy bezbożnej, a człowiek dopuści wątpliwośc do
                              siebie, to szatan może szaleć i ateista gotowy.

                              Potępienie. Oczywiście tez nie rozstrzyglane, bo i tak, jak pisze Sion, jesli
                              Bóg istnieje, to On tylko zna motywy i dusze człowieka i on oceni co z
                              delikwentem zrobic po smierci. Jesli Boga nie ma - nie ma problemu potępienia.

                              Czy ateizm sie wybiera? Nie wiem, skłaniałabym sie ku tezie, że ateizm sie w
                              sobie odkrywa (tak jak i wiarę w przypadku tych, którzy zaczynaja wierzyć w
                              pewnym momencie swojego życia). Z mojego doświadczenia moge tylko powiedziec, ze
                              jest jakis taki moment, w ktorym jest sie "pomiędzy". Takie poszukiwanie
                              tożsamości swiatopoglądowej, którego wynik jest rózny. Dlaczego jedni odnajduja
                              w sobie mocna wiarę a inni mocna niewiarę? nie mam pojęcia. Czasem myśle (i
                              chyba kiedys o tym pisałam), ze nasze biologiczne zdolności percepcji w jakiś
                              sposób determinują nasz światopogląd.

                              > Dlatego jestem skłonna wierzyć w to, że ateizm nie może być
                              > swiadomym wyborem. Może być konsekwencją jakichś okoliczności,
                              > wychowania, urazów, zranień, patrzenia na Boga przez pryzmat
                              > człowieka, nie wiem co jeszcze.

                              Zastanawiałam sie nad tym, tym bardziej, ze często takie przyczyny ateizmu sa
                              podawane. Ale jakos tak to jest, że dany czynnik np. potworna tragedia u jednego
                              wzmacnia wiare w Boga, a u drugiego powoduje kryzys wiary. Odejścia są bardzo
                              róznorodne.

                              > Można odrzucić Boga, ale wtedy to nie jest ateizm -
                              > wierzę, że Bóg istnieje, ale ja nie chcę mieć z Nim nic do
                              > czynienia. To jednak co innego niż: nie wierzę, że Bóg jest.

                              Tak, to pierwsze to nie ateizm. Przy czytaniu rachunków sumienia (różnych)
                              zastanawia mnie zawsze to bardzo silne podkreślanie, ze nie wolno dopuszczać
                              mysli o tym, ze Boga nie ma, nie wolno zaniedbywac praktyk słuzacych byciu z
                              Bogiem w bliskości. Każde takie dzialanie jest poddane silnemu hamowaniu i
                              odbudowywaniu trwania w bliskości z Bogiem. Dlatego wydaje mi się, ze
                              odchodzenie od wiary przez osobę wierząca jest interpretowane jako grzech. Czyli
                              czynnośc świadomą, zalezną od woli człowieka.

                              > prostujcie moje myślenie!

                              eee... nie wiem czy jasno to napisałam...
                              M.



                              • mamalgosia Re: ateizm 26.08.07, 15:41
                                Nigdy się nie spotkałam z tym, o czym piszesz w ostatnim akapicie!
                                • maika7 Re: ateizm 26.08.07, 15:49
                                  o tym rachunku sumienia?
                                  • mamalgosia Re: ateizm 26.08.07, 16:02
                                    Tak. Naprawdę nie spotkałam się z takim naciskaniem, podkreślaniem.
                                    Ani razu. A Ty piszesz, że często.
                                    Żeby nie stawiać bożków nad Boga - pieniędzy, pracy, seksu,
                                    telewizji - to tak. Ale nigdy nie spotkałam się z tekstem, żeby nie
                                    myśleć, że Boga nie ma
                                    • maika7 Re: ateizm 26.08.07, 16:17
                                      Chyba nie przeinterpretowałam - przykłady:


                                      I.
                                      www.rodzinapolska.pl/dok.php?art=religia/archiwum/2004/421_1.htm
                                      1. Nie modliłem się w ogóle...
                                      2. Dobrowolnie wątpiłem o prawdach wiary (jakich?).
                                      3. Zaparłem się wiary (zg)* - (mw).
                                      4. Publicznie krytykowałem prawdy wiary (zg) - (mw).
                                      6. Nie starałem się o pogłębienie swojej wiedzy religijnej przez słuchanie
                                      kazań, czytanie Pisma Świętego, książek religijnych itp.
                                      7. Nie ufałem Bogu, np. w grzechowych utrapieniach...
                                      8. Narzekałem na Pana Boga, np. w niepowodzeniach (zg).
                                      9. Poddawałem się rozpaczy i zwątpieniu...
                                      14.Narażałem się na utratę wiary przez złe widowiska, filmy. książki, programy
                                      telewizyjne, towarzystwo... itp.
                                      15. Należałem lub należę do organizacji ateistycznej (zg) - (mw).
                                      18. Występowałem przeciw nauce Bożej lub nauce Kościoła (zg) - (mw).

                                      II.
                                      liturgia.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=0&kolej=0&art=1078230824&dzi=1115658648&katg=
                                      troche za dużo, zeby tu cytować, ale zwróć uwage na to, że też obowiazkiem
                                      wierzącego jest dbac o swoja wiare i wierę najblizszych z całym zaangazowaniem.
                                      Grzechem jest jak rozumiem np. zaniedbanie sprawdzania czy i o co modlą sie
                                      dzieci i współmalżonek...

                                      III.
                                      msza.net/m/i/cz04_3.html
                                      ...Czy nie narażasz się na utratę wiary przez obojętność religijną, grzeszne
                                      życie, lekturę wrogą lub przez uczęszczanie na wykłady lub odczyty podkopujące
                                      wiarę? Czy w swej zarozumiałości przyjmujesz tylko część objawienia
                                      chrześcijańskiego, odrzucając prawdę tobie może niewygodną?
                                      Czy nie prenumerujesz bez dostatecznej racji gazet i perjodyków, które występują
                                      wrogo przeciw Bogu i Kościołowi? Czy nie przechowujesz u siebie książek lub
                                      gazet, zakazanych przez Kościół, bezbożnych lub plugawych?
                                      Czy ufasz Opatrzności Bożej? Czy nie poddajesz się depresji i zbytniej trosce o
                                      swoją przyszłość? Czy nie zniechęcasz się do życia? Czy nie szemrzesz przeciw
                                      Opatrzności? Czy nie wpadałeś(aś) w rozpacz z powodu wielkości czy mnogości
                                      swoich grzechów? Czy wobec częstych walk wewnętrznych a może upadków nie
                                      starałeś(aś) się podtrzymać nadziei w miłosierdzie Boże?
                                      i dalej:
                                      ...Czy nie narażasz się na utratę wiary przez obojętność religijną, grzeszne
                                      życie, lekturę wrogą lub przez uczęszczanie na wykłady lub odczyty podkopujące
                                      wiarę? Czy w swej zarozumiałości przyjmujesz tylko część objawienia
                                      chrześcijańskiego, odrzucając prawdę tobie może niewygodną?
                                      Czy nie prenumerujesz bez dostatecznej racji gazet i perjodyków, które występują
                                      wrogo przeciw Bogu i Kościołowi? Czy nie przechowujesz u siebie książek lub
                                      gazet, zakazanych przez Kościół, bezbożnych lub plugawych?
                                      Czy ufasz Opatrzności Bożej? Czy nie poddajesz się depresji i zbytniej trosce o
                                      swoją przyszłość? Czy nie zniechęcasz się do życia? Czy nie szemrzesz przeciw
                                      Opatrzności? Czy nie wpadałeś(aś) w rozpacz z powodu wielkości czy mnogości
                                      swoich grzechów? Czy wobec częstych walk wewnętrznych a może upadków nie
                                      starałeś(aś) się podtrzymać nadziei w miłosierdzie Boże?

                                      4.
                                      www.teologia.pl/m_k/prz-02.htm#e
                                      Pierwsze przykazanie zakazuje grzechów przeciwko wierze, czyli zaniedbywania
                                      pogłębiania wiary, niewiary, wątpienia, ateizmu i agnostycyzmu.

                                      Tyle cytaty.

                                      • maika7 zdublowało mi się w III :-( 26.08.07, 16:22
                                      • mamalgosia Re: ateizm 26.08.07, 18:20
                                        Ależ to oczywiste, co cytujesz. Myślałam (naprawdę jestem głupia, no
                                        wstyd mówić, ale taka jest prawda), że będzie wprost: Czy wmawiałeś
                                        sobie, że Boga nie ma? Czy myślałeś o tym, że Bóg nie istnieje?
                                        Maiko, z głupolką rozmawiasz
                                        • maika7 Re: ateizm 28.08.07, 09:41
                                          > Myślałam, że będzie wprost: Czy wmawiałeś
                                          > sobie, że Boga nie ma? Czy myślałeś o tym, że Bóg nie istnieje?

                                          Własciwie do tego sie to sprowadza - do zagłuszania wątpliwości.

                                          > Maiko, z głupolką rozmawiasz

                                          Mamalgosiu, rozmawiam z inteligentną, błyskotliwą, dowcipną kobietą, która nie
                                          wiedzieć dlaczego ciagle sugeruje otoczeniu, ze niejasno wyraża swoje mysli. A
                                          jest wyrazistą, wrażliwą osobą. Do tego poetką fotografii smile

                                          M.
                              • babie_lato1 Re: ateizm 08.09.07, 02:02
                                > Czy ateizm sie wybiera? Nie wiem, skłaniałabym sie ku tezie, że ateizm sie w
                                > sobie odkrywa (tak jak i wiarę w przypadku tych, którzy zaczynaja wierzyć w
                                > pewnym momencie swojego życia).
                                Moje doświadczenie jest takie:
                                Przejście z deizmu (wiary) do ateizmu: wiązało się to z pewnym odkryciem,
                                fundamentalnym, ale nie we mnie tylko raczej poza mną. Polegało na skojarzeniu
                                pewnych faktów (naukowych), które, jak sądziłam, układają się w spójny obraz i
                                wykluczają istnienie Boga. Moja reakcja: miałam poczucie, że dotarłam do prawdy,
                                ale też odkrycie to niemal załamało mnie psychicznie czy emocjonalnie, życie
                                straciło sens, świat stał się jeszcze bardziej absurdalny niż zwykle.
                                Przejście z ateizmu do teizmu, wiary w Boga (po kilku latach): Boga zdecydowanie
                                odkryłam w sobie, w środku. Jakby wlał się we mnie z góry. Ale wąskim
                                promyczkiem, którego od razu bardzo bałam się utracić i moja pierwsza modlitwa
                                po nawróceniu była właśnie taka: żeby tego nie stracić. Stan psychiczny bardzo
                                pozytywny wink - wielka radość. Z perspektywy czasu - działo się to bowiem ho ho
                                10 lat temu - mogę powiedzieć, że ta szczelina, którą Boże światełko wsączyło
                                się we mnie wtedy po prostu się poszerza (przypisuję to głównie działaniu
                                sakramentów), dzięki czemu w zasadzie nie mam wątpliwości co do wiary a Bóg jest
                                mi bliski. Dodam, że wątpliwości nie są grzechem - przypominam sentencję św.
                                Augustyna "dubito ergo sum" (wątpię, więc jestem). Myślę, że człowiek w swej
                                wierze powinien być szczery, ale też mądry, no, to jest temat na elaborat, kończę.
                                Tyle ode mnie nocną porą a propos przechodzenia z wiary do ateizmu i vice versa smile
                          • sion2 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 16:48
                            O rany skasowalo mi cala wypowiedz na ostatnim zdaniu sad. Pisze od
                            nowa...


                            Nie mozemy rozmawiac na pozomie dzieci ktore przyswoily sobie
                            podstawy wiary i na pytanie dlaczego stlukles wazon
                            odpowiedza "diabel mnie skusil" smile. I mamy winnego smile. Z drugiej
                            strony nieprawda jest ze szatanowi obojetne jest czy czlowiek wierzy
                            w Boga czy nie, skoro on jest najwiekszym przeciwnkiem Boga jasne ze
                            kusi nas abysmy przeszli na jego strone, odwrocili sie od Boga.

                            Ateizm ateizmowi nie jest rowny. Szatan kusi, mnie i ciebie, ale
                            decyzja o grzechu nalezy do ciebie i do mnie. Mozesz za nim pojsc a
                            mozesz i nie pojsc. Ja tez grzesze przeciw peirwszemu przykazaniu,
                            inaczej niz ty ale takze. I to mialoby znaczyc ze jestem opetana?
                            albo ze ty jestes? dzialanie szatana polegajace na kuszeniu nas, od
                            ktorego NIKT nie jest wolny, nawet Syn Bozy byl kuszony, i uleganie
                            grzechowi jakiemus wcale nie jest jeszcze opetaniem, czy cos takiego
                            wyczytalas w katechizmie? czy katechizm nazywa ateizm opętaniem?

                            Zeby grzech byl ciezki, musi byc swiadomy i dobrowolny i materia
                            musi byc ciezka. Zaden fragment katechizmu, artykulu czy innego
                            dokumentu nie moze byc traktowany jak wyrocznia w sprawie konkretnej
                            osoby. Nie sluzy katechizm do tego aby klasyfikowac siebie czy
                            innych zaocznie na pieklo czy niebo badz orzekac o czyims opetaniu!
                            to naduzycie tak czytac te dokumenty

                            zas cytowany rachunek sumienia... hm... maiko ale powazny katolik to
                            raczej nie korzysta z takich spisow, to sa wymienione po prostu
                            wszystkie okolicznosci ktore są grzeszne, ale gdyby ktokolwiek
                            zaczal sie spowiadac wg tej wyliczanki, szybko by mu przerwano a
                            ksiadz by chyba wątpil w jego poczytalnosc smile
                            niektrorzy ludzie po prostu potrzebuja czasem poszerzyc sobie
                            swiadomosc grzechu, uswiadomic pewne zagrozenia bo wydaje im sie ze
                            skoro nikgo nie zabili ani nic nie ukradli to są swiecismile

                            nie pamietam wszystkiego co napisalam ale trudno
                            • maika7 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 17:25
                              Sion, ja już się wycofałam z interpretacji, że ateizm to wyraz opętania
                              (aczkolwiek nadal taka interpretacja by mnie nie ździwiła). Bo opętanie
                              przejawiające sie wstretem do wody święconej wydaje mi sie zbyt teatralne od
                              opetania "perfidniejszego" i mniej jasno rzucającego sie w oczy.

                              > Ja tez grzesze przeciw peirwszemu przykazaniu,
                              > inaczej niz ty ale takze. I to mialoby znaczyc ze jestem opetana?
                              > albo ze ty jestes?

                              Mowiłam, że sprawa opetania jest dla mnie dośc trudna do zrozumienia i nie
                              rozumiem jej. Poczytam chyba sobie świadectwa opetanych i "odpętanych" i
                              zobaczę czy mi sie rozjasni. I nie chce zwalac wszystkiego na sztana (bo jak
                              wiesz i tak w niego nie wierze i uważam, ze to człowiek jest odpowiedzialny za
                              to co robi (i złego i dobrego) i zwalanie na szatana jest zbyt proste. To my
                              jesteśmy zawsze odpowiedzialni za zło, które czynimy.

                              > dzialanie szatana polegajace na kuszeniu nas, od
                              > ktorego NIKT nie jest wolny, nawet Syn Bozy byl kuszony, i uleganie
                              > grzechowi jakiemus wcale nie jest jeszcze opetaniem, czy cos takiego
                              > wyczytalas w katechizmie? czy katechizm nazywa ateizm opętaniem?

                              Nie. Ale nie byłoby dla mnie dziwne, gdby stałe odejście do Boga było
                              interpretowane jako "udział w tym szatańskich podszeptów".

                              > Zeby grzech byl ciezki, musi byc swiadomy i dobrowolny i materia
                              > musi byc ciezka.

                              Zaprzeczenie istnieniu Boga i odejście od wiary do lekkich chyba nie nalezy. Nie
                              wiem czy dobrze rozumiem, ale podlega ekskomunice (Kan. 1364), jak aborcja.

                              > Zaden fragment katechizmu, artykulu czy innego
                              > dokumentu nie moze byc traktowany jak wyrocznia w sprawie konkretnej
                              > osoby. Nie sluzy katechizm do tego aby klasyfikowac siebie czy
                              > innych zaocznie na pieklo czy niebo badz orzekac o czyims opetaniu!
                              > to naduzycie tak czytac te dokumenty

                              Sion, pisałam wyzej, ze w kwestii zbawienia lub potępienia to nie nasza ludzka
                              sprawa nawet z punktu widzenia ateisty smile

                              > zas cytowany rachunek sumienia... hm... maiko ale powazny katolik to
                              > raczej nie korzysta z takich spisow, to sa wymienione po prostu
                              > wszystkie okolicznosci ktore są grzeszne, ale gdyby ktokolwiek
                              > zaczal sie spowiadac wg tej wyliczanki, szybko by mu przerwano a
                              > ksiadz by chyba wątpil w jego poczytalnosc smile
                              > niektrorzy ludzie po prostu potrzebuja czasem poszerzyc sobie
                              > swiadomosc grzechu, uswiadomic pewne zagrozenia bo wydaje im sie ze
                              > skoro nikgo nie zabili ani nic nie ukradli to są swiecismile

                              O ile dobrze rozumiem, rachunek sumienia słuzy do interpretacji przykazań i
                              wskazuje na czyny, które sa uznawane za grzeszne. W ciągu swojego zycia
                              spowiadałam się wielokrotnie i żaden kapłan ani mi nie przerwał, ani nie wezwał
                              pogotowia. Co prawda ostatni raz spowiadałam sie ponad 20 lat temu, ale za wiele
                              sie chyba od tamtego czasu nie zmieniło.
                              Zalinkowałam te "wyliczanki", bo ta interpretacja grzechow przeciwko Bogu nie
                              odbiega zbytnio od tej, jakiej uczono mnie na katechezach (a wraz ze mną cala
                              mase innych katolików).

                              M.
                              • sion2 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 17:49
                                oczywiscie - tez pisalam ze takie spektakularne oznaki opetania
                                demaskuja szatana i chyba w wiekszosci prowadza do uwolnienia
                                czlowieka wlasnie przez egzorcyzmy, a jednak szatan ma miliony
                                swoich slug wsrod ludzi, rzesze ktore po prostu ida za jego
                                podszeptami, nawet nie zdajac sobie z tego sprawy, czytalas "Listy
                                starego diabla do mlodego?" Lewisa? naprawde dobrze rozgryziony
                                psychologicznie mechanizm kuszenia

                                wierzacy nie zwalaja wszystkiego na szatana, chyba ze male dzieci
                                twoje zdanie nie rozni sie od wykladni wiary katolickiej - czlowiek
                                odpowiada za zlo ktore czyni, jak mowilam szatan kusi ale decyduje
                                za czlowieka, kusi bardzo inteligentnie gdyz inteligencja przewyzsza
                                czlowieka ale nie ma dostepu do jego woli
                                jesli zaistnialo opetanie to tez musiala zaistniec decyzja ludzka,
                                czlowieka ktory w jakims momencie zadecydowal o wyborze szatana badz
                                drogi prowadzacej do niego

                                czasem jak ciebie czytam mam wrazenie ze koniecznie ale to
                                koniecznie! musisz znalezc dowod na to ze my niecni katolicy
                                potępiamy w czambuł wszytkich ateistow, wysylamy do piekla,
                                nakladamy ekskomunike, odmawiamy zbawienia i nie wiem co jeszcze,
                                tymczasem nikt z dyskutujacych tak nie twierdzi smile
                                spokojnie, nikt tak nie czyni maiko smile

                                tak rachunek sumienia sluzy do uswiadomienia sobie swoich grzechow
                                ale nie wymaga sie na spowiedzi spowiadania sie z listy i wyliczania
                                wszystkiego cokolwiek sie pomyslalo, uczynilo albo zlekcewazylo co
                                nosi chocby zagrozenie grzechem, to sie nazywa skrupulanctwo

                                takie rachunki sumienia sluza bardziej do formowania sumienia niz do
                                samej spowiedzi, wbrew pozorom to nie to samo
                                sumienie sie formuje dlugo, na skutek roznych rozwazan, lektury i
                                dzialania łaski Bozej
                                i zle jesli sie formuje w kierunku skrupulanctwa
                                • maika7 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 18:30
                                  > oczywiscie - tez pisalam ze takie spektakularne oznaki opetania
                                  > demaskuja szatana i chyba w wiekszosci prowadza do uwolnienia
                                  > czlowieka wlasnie przez egzorcyzmy, a jednak szatan ma miliony
                                  > swoich slug wsrod ludzi, rzesze ktore po prostu ida za jego
                                  > podszeptami, nawet nie zdajac sobie z tego sprawy, czytalas "Listy
                                  > starego diabla do mlodego?" Lewisa? naprawde dobrze rozgryziony
                                  > psychologicznie mechanizm kuszenia

                                  Czytałam dość dawno - niestety. Ale to i tak nie odpowiada na pytanie "to kto
                                  własciwie jest uznany za opetanego, a kto nie i na jakiej podstawie" - poza
                                  spektakularnymi wypadkami.

                                  > wierzacy nie zwalaja wszystkiego na szatana, chyba ze male dzieci
                                  > twoje zdanie nie rozni sie od wykladni wiary katolickiej

                                  Wiem. Roznica jedynie jest taka, że według nieiwrzących zło pochodzi wyłącznie
                                  od człowieka.

                                  > jesli zaistnialo opetanie to tez musiala zaistniec decyzja ludzka,
                                  > czlowieka ktory w jakims momencie zadecydowal o wyborze szatana badz
                                  > drogi prowadzacej do niego

                                  No i właśnie - ten moment drąże uparcie - co uznajemy za opetanie? Czy tylko to,
                                  co przejawia sie bardzo wyraźną niechęcią do wszystkiego, co jest związane z Bogiem?

                                  > czasem jak ciebie czytam mam wrazenie ze koniecznie ale to
                                  > koniecznie! musisz znalezc dowod na to ze my niecni katolicy
                                  > potępiamy w czambuł wszytkich ateistow, wysylamy do piekla,
                                  > nakladamy ekskomunike, odmawiamy zbawienia i nie wiem co jeszcze,
                                  > tymczasem nikt z dyskutujacych tak nie twierdzi smile
                                  > spokojnie, nikt tak nie czyni maiko smile

                                  A to jestem nieco zdziwiona. Bo interpretacja grzechów jest jaka jest, prawo
                                  kanoniczne tak samo. Dość wyraźne i wyraziste i trudno mówić, ze jest inaczej. W
                                  kwestii zbawienia jesteśmy chyba jednomyslne - "niezbadane są wyroki boskie".
                                  Poza tym, własnie dlatego, ze NIE czuję tu wrogości i napastliwosci to gadam od
                                  czasu do czasu.

                                  > tak rachunek sumienia sluzy do uswiadomienia sobie swoich grzechow
                                  > ale nie wymaga sie na spowiedzi spowiadania sie z listy i wyliczania
                                  > wszystkiego cokolwiek sie pomyslalo, uczynilo albo zlekcewazylo co
                                  > nosi chocby zagrozenie grzechem, to sie nazywa skrupulanctwo

                                  A to sie tez w tym zgadzamy. Przytaczałam interpretacje przykazań, a nie liste
                                  grzechów. Chodziło mi o pokazanie (opierając sie na stronach katolickich), jak
                                  szeroko rozumiane sa zaniedbania wobec własnej wiary i jak mocno chroniony jest
                                  ten aspekt i silnie wpisany w sumienie wierzacego.

                                  > takie rachunki sumienia sluza bardziej do formowania sumienia niz do
                                  > samej spowiedzi, wbrew pozorom to nie to samo
                                  > sumienie sie formuje dlugo, na skutek roznych rozwazan, lektury i
                                  > dzialania łaski Bozej
                                  > i zle jesli sie formuje w kierunku skrupulanctwa

                                  No i na skutek wychowywania się w okreslonej rodzinie w okreslonym kręgu
                                  kulturowym wink)

                                  Wróce jeszcze do pytania, które pozostało bez odpowiedzi, a dreczę nim Ciebie,
                                  bos teolog. Są religie, w których nieznane jest opętanie?
                                  • sion2 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 18:58
                                    maika7 napisała:
                                    >
                                    > Czytałam dość dawno - niestety. Ale to i tak nie odpowiada na
                                    pytanie "to kto
                                    > własciwie jest uznany za opetanego, a kto nie i na jakiej
                                    podstawie" - poza
                                    > spektakularnymi wypadkami.

                                    alez maiko na to pytanie nie znajdziesz odpowiedzi na tym forum!
                                    myslisz ze uznawanie za opetanego odbywa sie na podstawie porownania
                                    spisu objawow z konkretnym przypadkiem???
                                    zapewniam cie ze opetanie jest powazna sprawa i tak jest traktowane
                                    przez kosciol, ja nie znam szzcegolow, wiem tylko ze z cala
                                    pewnoscia taka osobe bada kilku psychiatrow zanim dojdzie do
                                    jakichkolwiek egzorcyzmow! i nie jest to jedyne dzialanie w celu
                                    okreslenia z czym mamy do czynienia

                                    >
                                    > No i właśnie - ten moment drąże uparcie - co uznajemy za opetanie?
                                    Czy tylko to
                                    > ,
                                    > co przejawia sie bardzo wyraźną niechęcią do wszystkiego, co jest
                                    związane z Bo
                                    > giem?

                                    nie, nie tylko to, jak pisalam nie znam wszystkich procedur i
                                    kryteriow, poczytaj jest duzo ten temat chocby w necie z prasy
                                    katolickiej

                                    >> A to jestem nieco zdziwiona. Bo interpretacja grzechów jest jaka
                                    jest, prawo
                                    > kanoniczne tak samo. Dość wyraźne i wyraziste i trudno mówić, ze
                                    jest inaczej.
                                    > W
                                    > kwestii zbawienia jesteśmy chyba jednomyslne - "niezbadane są
                                    wyroki boskie".
                                    > Poza tym, własnie dlatego, ze NIE czuję tu wrogości i
                                    napastliwosci to gadam od
                                    > czasu do czasu.

                                    owszem przepisy okreslaja co jest grzechem ale jak pisalam wczesniej
                                    nie okreslaja ze grzech maiki popelniony tego i tego dnia podpada
                                    pod paragraf ten i ten smile
                                    to jest sprawa ktora rozgrywa sie w konfesjonale a wczesniej w
                                    sumieniu
                                    jedna z najprostszych zasad, wpajanych juz dzieciom mowi ze
                                    grzeszysz wtedy gdy jestes swiadomy ze dany wybor czy czyn jest
                                    grzeszny, jesli wybierasz cos co w twoim przekonaniu nie jest
                                    grzechem, nie grzeszysz (oczywiscie nie chodzi tutaj o subiektywizm
                                    moralny ale o sytaucje gdy zle rozeznalas sytuacje i nie ma intencji
                                    grzeszenia)

                                    >
                                    > A to sie tez w tym zgadzamy. Przytaczałam interpretacje przykazań,
                                    a nie liste
                                    > grzechów. Chodziło mi o pokazanie (opierając sie na stronach
                                    katolickich), jak
                                    > szeroko rozumiane sa zaniedbania wobec własnej wiary i jak mocno
                                    chroniony jest
                                    > ten aspekt i silnie wpisany w sumienie wierzacego.

                                    czy jest wpisany bym dystkutowala, powinien byc wpisany...

                                    > No i na skutek wychowywania się w okreslonej rodzinie w okreslonym
                                    kręgu
                                    > kulturowym wink)
                                    >
                                    > Wróce jeszcze do pytania, które pozostało bez odpowiedzi, a dreczę
                                    nim Ciebie,
                                    > bos teolog. Są religie, w których nieznane jest opętanie?

                                    hmmm ja nie wiem smile, domyslam sie ze chcesz powiedziec iz opetanie
                                    jest zjawiskiem wystepujacym tylko w religiach czyli subiektywnym i
                                    stanowi wymysl poboznego umyslu ktory nie umie inaczej wytlumaczyc
                                    jakiegos zjawiska?
                                    mysle ze kiedys zdecydowanie za czesto szafowano wyrokami "opetany"
                                    jednak teraz kosciol (tak ok 120 lat) traktuje te sprawy zawsze w
                                    konsultacji z nauka i medycyna
                                    • maika7 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 19:18
                                      > myslisz ze uznawanie za opetanego odbywa sie na podstawie porownania
                                      > spisu objawow z konkretnym przypadkiem???
                                      > zapewniam cie ze opetanie jest powazna sprawa i tak jest traktowane
                                      > przez kosciol, ja nie znam szzcegolow, wiem tylko ze z cala
                                      > pewnoscia taka osobe bada kilku psychiatrow zanim dojdzie do
                                      > jakichkolwiek egzorcyzmow! i nie jest to jedyne dzialanie w celu
                                      > okreslenia z czym mamy do czynienia

                                      To wiem, ze uznawanie za opetanego jest skomplikowane i wyklucza sie najpierw
                                      wszystko inne (np. choroby psychiczne). No nic, tajemniczo i tyle.

                                      > owszem przepisy okreslaja co jest grzechem ale jak pisalam wczesniej
                                      > nie okreslaja ze grzech maiki popelniony tego i tego dnia podpada
                                      > pod paragraf ten i ten smile
                                      > to jest sprawa ktora rozgrywa sie w konfesjonale a wczesniej w
                                      > sumieniu
                                      > jedna z najprostszych zasad, wpajanych juz dzieciom mowi ze
                                      > grzeszysz wtedy gdy jestes swiadomy ze dany wybor czy czyn jest
                                      > grzeszny, jesli wybierasz cos co w twoim przekonaniu nie jest
                                      > grzechem, nie grzeszysz (oczywiscie nie chodzi tutaj o subiektywizm
                                      > moralny ale o sytaucje gdy zle rozeznalas sytuacje i nie ma intencji
                                      > grzeszenia)

                                      aj tam, kradziez to kradzież, zabójstwo to zabójstwo, zdrada to zdrada itd.. -
                                      gdzie tu miejsce na "rozważania w sumieniu" i "intencje grzeszenia"?

                                      > hmmm ja nie wiem smile, domyslam sie ze chcesz powiedziec iz opetanie
                                      > jest zjawiskiem wystepujacym tylko w religiach czyli subiektywnym i
                                      > stanowi wymysl poboznego umyslu ktory nie umie inaczej wytlumaczyc
                                      > jakiegos zjawiska?

                                      Nie. Ciekawi mnie raczej związek pewnych zjawisk z konkretnymi religiami. W
                                      katolicyźmie mamy opętanie, w buddyźmie np. reinkarnację. Opetanie mamy jeszcze
                                      w innych religiach (np. tam, gdzie wierzy sie w złe duchy).

                                      > mysle ze kiedys zdecydowanie za czesto szafowano wyrokami "opetany"
                                      > jednak teraz kosciol (tak ok 120 lat) traktuje te sprawy zawsze w
                                      > konsultacji z nauka i medycyna

                                      Wiem, dlatego dawne interpretacje opetań mnie nie interesuja tak bardzo, jak
                                      wspólczesne.

                                      smile
                                      M.
                                      • sion2 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 19:46
                                        maika7 napisała:

                                        >
                                        > To wiem, ze uznawanie za opetanego jest skomplikowane i wyklucza
                                        sie najpierw
                                        > wszystko inne (np. choroby psychiczne). No nic, tajemniczo i tyle.

                                        tajemniczo ale dla dobra sprawy, kiedys pokazala TVP taki film o
                                        egzorcyzmach, opowiadali o zyciu mlodej dziewczyny, rozmawiala ona z
                                        dziennikarzami, pokazywali modlitwe o uwolnienie od zlego ducha (cos
                                        innego niz egzorcyzm) ale samych egzorcyzmow nie pozwolono filmowac,
                                        nie wiem po co wszem i wobec mialoby byc wiadomo jak to wyglada,
                                        zwlaszcza ze szatan wykrzykuje ustami opetanego m.in. najgorsze
                                        grzechy jakich sie dopuscil w zyciu egzorcysta


                                        >
                                        >
                                        > aj tam, kradziez to kradzież, zabójstwo to zabójstwo, zdrada to
                                        zdrada itd.. -
                                        > gdzie tu miejsce na "rozważania w sumieniu" i "intencje
                                        grzeszenia"?

                                        ano jest, jest
                                        co innego zabojstwo w afekcie co innego z premedytacja a co innego
                                        nieumyslnie, co innego kradziez z glodu a co innego zaplanowany
                                        rabunek i tak jest z kazdym grzechem


                                        > Nie. Ciekawi mnie raczej związek pewnych zjawisk z konkretnymi
                                        religiami. W
                                        > katolicyźmie mamy opętanie, w buddyźmie np. reinkarnację. Opetanie
                                        mamy jeszcze
                                        > w innych religiach (np. tam, gdzie wierzy sie w złe duchy).

                                        czyli jednak domniemywasz ze opetanie sie pojawia wylacznie u
                                        wierzacych (i nie tylko u katolikow ale wszlekiej masci chrzescijan
                                        oraz żydow takze) i prawdopodobnie jest wymyslem ludzkim, jakas
                                        iluzją? zdziwilabym sie gdyby bylo inaczej, przeciez jestes ateistka
                                        wiec to logiczne ze w opetania nie wierzysz smile
                                        • maika7 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 27.08.07, 08:27
                                          > tajemniczo ale dla dobra sprawy, kiedys pokazala TVP taki film o
                                          > egzorcyzmach, opowiadali o zyciu mlodej dziewczyny, rozmawiala ona z
                                          > dziennikarzami, pokazywali modlitwe o uwolnienie od zlego ducha (cos
                                          > innego niz egzorcyzm) ale samych egzorcyzmow nie pozwolono filmowac,
                                          > nie wiem po co wszem i wobec mialoby byc wiadomo jak to wyglada,
                                          > zwlaszcza ze szatan wykrzykuje ustami opetanego m.in. najgorsze
                                          > grzechy jakich sie dopuscil w zyciu egzorcysta

                                          żeby ostrzec/ustrzec innych? Chociaz masz racje - to nie sprawa dla mediów. Ale
                                          zjawisko samo w sobie dośc fascynujace (z punktu widzenia obserwatora). Bo na
                                          pewno trudne bardzo i traumatyczne dla przeżywajacego i jego bliskich.

                                          > ano jest, jest
                                          > co innego zabojstwo w afekcie co innego z premedytacja a co innego
                                          > nieumyslnie, co innego kradziez z glodu a co innego zaplanowany
                                          > rabunek i tak jest z kazdym grzechem

                                          to, tak, to oczywiste, ale i tak kradziez pozostaje kradziezą, a zycia zabitemu
                                          niezaleznie od pomyłki/intencji/poczytalności się nie zwróci. Wiem, ze piszesz i
                                          "ciężarze" winy sprawcy. To tez dość obszerny temat - chyba na inny wątek.
                                          Widze tu sporo spójności z prawem cywilnym..


                                          > czyli jednak domniemywasz ze opetanie sie pojawia wylacznie u
                                          > wierzacych (i nie tylko u katolikow ale wszlekiej masci chrzescijan
                                          > oraz żydow takze) i prawdopodobnie jest wymyslem ludzkim, jakas
                                          > iluzją? zdziwilabym sie gdyby bylo inaczej, przeciez jestes ateistka
                                          > wiec to logiczne ze w opetania nie wierzysz smile


                                          Sion, domniemywam, że pewne grupy społeczne sa bardziej wrażliwe na pewne
                                          zjawiska niz inne. Dlatego pytałam czy znacie przypadki opetań ateistów lub
                                          wyznawców innych religii. Nie wierze w szatana, ale WIEM, że występuje zjawisko,
                                          które jest odczytywane jako jego działanie w człowieku.
                                          To czy to jest iluzją, wymysłem itd... to dla mnie (na moim poziomie)
                                          nierozstrzygalne i tym sie nie zajmuję. Chcę sie przyjrzeć pewnemu zjawisku i
                                          spróbować je choc troche zrozumieć, a nie oceniać jego prawdziwośc lub nie.
                                          Sfera religijna (w różnych kulturach) jest tak różnorodna, że zaciekawia mnie po
                                          prostu.

                                          M.
                              • babie_lato1 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 08.09.07, 02:15
                                >zwalanie na szatana jest zbyt proste. To my
                                > jesteśmy zawsze odpowiedzialni za zło, które czynimy.
                                Szatan robi swoje zło, my - ludzie swoje, często pod wpływem jego pokus, zwodzeń
                                i podszeptów. I każdy jest odpowiedzialny za swoje - szatan za swoje zło,
                                człowiek za swoje.

                                >nie byłoby dla mnie dziwne, gdby stałe odejście do Boga było
                                > interpretowane jako "udział w tym szatańskich podszeptów".
                                Oczywiście, że to jest uległość wobec kuszenia szatana. Wg mnie. To on często
                                podsuwa wnioski nieco za daleko idące itd. A człowiek często uznaje je za swoje.
                                I co gorsza pod ich wpływem podejmuje decyzje.

                                >podlega ekskomunice (Kan. 1364), jak aborcja.
                                Tak. Apostazja podlega.

                                Wybaczcie, jeśli powtarzam sądy już wypowiedziane, a jeszcze przeze mnie nie
                                przeczytane, ale tak sobie odpowiadam na bieżąco, kiedy mnie co zainteresuje smile
                                Zawsze głos chóru mocniejszy niż solisty smile
                    • mamalgosia zgoda 26.08.07, 12:08
                      Czasem rodziny proszą o egzorcyzm jakiejś osoby. Wola jest już
                      zniszczona (chwilowo bądź trwale), ten człowiek wolnej woli nie ma
                      (mówię o zaawansowanych przypadkach).
                  • mamalgosia Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 12:06
                    maika7 napisała:

                    > to dlaczego
                    > ateiści sa poza zainteresowaniem egzorcystów?

                    A są?
                    Nie sądzę.
                    Myślę, że problem może tkwić w tym, że oni nie chcą się udać do
                    egzorcysty, bo to wbrew ich światopoglądowi. Dla nich bez sensu jest
                    wysłuchiwanie, że Jezus jest Panem, wcale się nie dziwię, bo nie
                    życzyłabym sobie, żeby ktoś nade mną wyśpiewywał Hare Kriszna, hare
                    hare. Tak więc nie są ani poza zainteresowaniem egzorcystów, ani -
                    co ważniejsze - nie są poza zasięgiem mocy ich działania.
                    • maika7 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 12:55
                      > A są?
                      > Nie sądzę.

                      Chyba ateisci nie biorą w ogóle pod uwagę możliwości udania się do egzorcysty,
                      bo chyba nie są w stanie zinterpretować żadnego ze swoich stanow jako opetanie.

                      Znasz przypadki egzorcyzmow nad ateistą?
                      • mamalgosia Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 14:04
                        Nie, nie znam. I myślę, że jest dokładnie tak jak napisałaś
          • mamalgosia Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 12:02
            maika7 napisała:

            > No własnie na tyle mało wiem o opętaniach i egzorcyzmach, ze nie
            umiem znaleźc
            > odpowiedzi na pytanie jak odróznić to np. "zwyczajne" stoczenie"
            od opętania.
            >
            >
            Tak w ogóle to bardzo chcę przeprosić za to określenie. Nie podoba
            mi się, ale mam nadzieję, że rozumiesz, co miałam na myśli używając
            go
            • maika7 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 12:20
              > Tak w ogóle to bardzo chcę przeprosić za to określenie. Nie podoba
              > mi się, ale mam nadzieję, że rozumiesz, co miałam na myśli używając
              > go.

              Mamalgosiu, określenie jak okreslenie. Ważne jest tu sedo sprawy i dotknełas go
              chyba bardzo dobrze. Jakbyśmy tego nie nazwali, to nie umiem sobie odpowiedziec
              na pytania:
              1. Czy kazdy nałóg (grzech) można utożsamiac z opetaniem - chyba to jednak jest
              cos innego.
              2. Jak odróznić np. pijaństwo w wyniku opętania od pijaństwa w wyniku nieopętania.

              M.
              • sion2 Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 12:25
                maika7 napisała:


                > 1. Czy kazdy nałóg (grzech) można utożsamiac z opetaniem - chyba
                to jednak jest
                > cos innego.

                jasne ze nie! nie chyba jest to cos innego ale NA PEWNO, jesli
                wystepuje sam nałóg bez cech opetania ktore juz omowilismy, nikt nie
                mowi o opetaniu, podobnie jesli u kogos stwierdzono chorobe
                psychiczna nikt go nie bedzie egzorcyzmowal!


                2. Jak odróznić np. pijaństwo w wyniku opętania od pijaństwa w
                wyniku nieopętan
                > ia.
                >
                zeby stwierdzic opetanie nie wystarczy byc nalogowym alkoholikiem
                albo narkomanem
                musi byc okreslony moment w ktorym sie czlowiek kiedys tam oddal
                szatanowi, fakt korzystania z roznych źródeł magii typu wrozby,
                czary, uzdrowiciele, satanizm, i musza byc widoczne objawy opetania
                typu jakie wymienialismy
              • mamalgosia Re: Zastanawia mnie zawsze czy 26.08.07, 12:28
                maika7 napisała:


                > 1. Czy kazdy nałóg (grzech) można utożsamiac z opetaniem - chyba
                to jednak jest
                > cos innego.
                Nie! Nie! Nie! A nawet: wręcz przeciwnie!
                Grzech jest to świadoma i dobrowolna zgoda na zło. W przypadku
                opętania nie ma mowy ani o świadomości czynów ani o własnej wolnej
                woli. Można jedynie winą obarczyć ten pierwotny moment - kiedy
                człowiek zezwolił na dojście do siebie szatanowi. Ale potem są to
                już następstwa często zupełnie niezależne od woli człowieka
                opętanego. Tak więc grzesznikami jesteśmy wszyscy, na szczęście
                opętanych jest o wiele, wiele mniej


                > 2. Jak odróznić np. pijaństwo w wyniku opętania od pijaństwa w
                wyniku nieopętan
                > ia.

                Bardzo trudne i na pewno nie ocenia sie tego na pierwszy rzut oka.
                Powinien to robić jakiś zespół fachowców, a nie np. my (nie ujmując
                Tobie, ja na pewno nie jestem w stanie tego ocenić). Egzorcysta, z
                którym rozmawiałam mówi, że ZAWSZE odsyła zgłaszającą się do niego
                osobę najpierw do psychiatry. Na pewno opętaniu mogą towarzyszyć
                zaburzenia psychiczne, zdecydowana większość z nich to "zwyczajne"
                (znowu to słowo) choroby
    • pysio8 Re: opętanie 26.08.07, 10:09
      Brałam udział w Mszach św. z modlitwą o uwolnienie na warszawskim
      Żoliborzu, leciwy ksiądz Szymborski mówił nam, że w wiekszości
      jesteśmy dręczeni, a osoby opętane to mały procent - na szczęście.
      Opowiadał nam o pewnej dziewczynie, która po prostu zabrała swoje
      rzeczy i wybiegła z kościoła.
      Dobre artykuły ukazały się ostatnio w Gosciu Niedzielnym i Niedzieli:

      www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd200730&nr=13
      Pewnie przeczytałaś Mamalgosiu rozmowę z egzorcystą "Ratownicy
      ludzi"? Jest w niej("Niedzieli") również fragment dotyczący
      pierścienia atlantów, nabijałyście się ze mnie, kiedy poruszyłam
      ten temat, a w wypowiedzi księdza wyraźnie padło stwierdzenie, że
      noszenie tego jest niebezpieczne.
      • pawlinka Re: opętanie 26.08.07, 11:22
        to jest ten artykuł z GN:
        www.goscniedzielny.wiara.pl/?grupa=6&art=1184752076&dzi=1104785534
      • mamalgosia pysio 26.08.07, 12:21
        Nie, nie czytuję "Niedzieli". Ale mam tam kolegę - Redaktorasmile

        Tak, zgadzam się, że noszenie pierścienia atlantów może być groźne.
        Tak samo jak wieszanie dzwoneczków feng szui, jak chodzenie na
        jogę, jak stawianie na kominku posążków Buddy (ciekawe, czy Ogolony
        Jajek czuwa, żeby tę moją pisaninę wywlec na swoim forum jako
        przykład zacofania katolismile ). Ów znajomy egzorcysta uważa również,
        że pierwotnym źródłem może być także homeopatia (i tu znowu wraca
        pyatnie: co jest z tą homeopatią. Tyleśmy się nagadali i wnioski
        mizerne). A dziewczyna, o której piszę na początku zrobiła coś
        takiego: W jakiejś gazecie był numer telefonu do wróżki -
        przepowiada przyszłość itp. Ta dziewczyna tam zadzwoniła, ale
        okazało się, że za każdą informację ma dodatkowo płacić, więc
        powiedziała: "a, to ja już dziękuję". Na to wróżka: "pożałujesz,
        przeklinam cię". Trochę to brzmi jak z bajki o Śpiącej Królewnie,
        ale ten ksiądz (jednak z jakimś doświadczeniem) uważa, że to mógł
        być ten moment uchylenia furtki szatanowi (a Śpiąca Królewna
        zasnęła, tak jak jej przepowiedziała wróżka, prawda? mimo, że
        usunięto wszystkie wrzeciona).
        Kiedyś rozmawiałyśmy z glupiąkazią o mandalach (chyba nic złego w
        tym, że tutaj wspominam o tej rozmowie, nie dotyczyła spraw
        intymnych). Tak na zewnątrz są to ładne kolorowe kółeczka, można
        pokolorować, można powylepiać, powycinać, fajne zajęcie i fajna
        ozdoba. Ale przecież mandala to nie jest rzecz obojętna religijnie.
        Nie wiem, może przesadzam, ale św. Paweł mówi: "Unikajcie
        wszystkiego co ma choćby pozory zła". Więc chyba jednak lepsze jest
        w tym przypadku dmuachanie na zimne niż "złoty środek".
        Jedna z Foremek napisała do mnie w mailu (nie wiem, dlaczego w
        mailu, a nie tutaj), że potrzeba coraz więcej egzorcystów. Myślę, że
        właśnie przez to coraz częstsze uchylanie furtki azazelowi. Przez
        głód religijności zaspokajany w zły sposób. Pewna bliska mi osoba
        marzy o otwarciu sklepiku ezoterycznego - ochrzczona katoliczka
        (niepraktykująca).
        • pawlinka Re: pysio 26.08.07, 14:05
          Ta foremka nie zdążyła napisać, bo teściowie na obiad zaprosilismile

          Tak, "widać" częściej egzorcystów, chodzi mi tutaj głównie o media. Nie sądzę,
          żeby to był przejaw mody. W końcu już dawno mieliśmy kolejne premiery
          "Egzorcysty 1234 i 3/4". Już jeden na diecezję może być za mało.
          Rozmawiałam kiedyś z osobą, która jest świadkiem zachowań kobiety opętanej. Na
          co dzień zwykła młoda matka. W kościele, tak jak to mówimy w przysłowiu,
          wstepuje w nią szatansad Jest to przerażające.
          Mam też wrażenie, że fascynacja złem, uczynienie bohaterem zbrodniarza, co w
          kinie, i nie tylko ("Pachnidło", "Hanibal", "Milczenie owiec", "Doberman" czy
          "Urodzeni mordercy"), jest tak częste obecnie, że zastanawiasad
          • mamalgosia Re: pysio 26.08.07, 14:17
            pawlinka napisała:

            > Ta foremka nie zdążyła napisać, bo teściowie na obiad zaprosilismile
            To szybko się odzywaszsmile Ja po obiedzie u teściowej (wyszczególniam,
            bo teść nie jest temu winien) nie umiem się ruszać przez co najmniej
            4 godziny





            > Mam też wrażenie, że fascynacja złem, uczynienie bohaterem
            zbrodniarza, co w
            > kinie, i nie tylko ("Pachnidło", "Hanibal", "Milczenie
            owiec", "Doberman" czy
            > "Urodzeni mordercy"), jest tak częste obecnie, że zastanawiasad

            fascynacja złem... hmmm... Muszę to sobie przemyśleć. Zło jest
            medialne i krzykliwe, więc na pewno pokazuje się je częściej i
            chętniej niż dobro.
            Ale mówisz, że aż fascynacja?
            • pawlinka obiad i mordercy 26.08.07, 14:27
              Szybko zaczęliśmy, przed 12.00smile Po kawce to ja zawsze jestem bardziej żwawasmile

              Fascynacja złem jest od zawsze, ale teraz widać wg mnie wyraźniej próbę
              usprawiedliwiania, współczucia dla zbrodniarza. Tak odebrałam "Pachnidło".
              Biedne dziecko, takie dzieciństwo, to nie dziwota... Ano dziwoto! mimo okoliczności.
              • pawlinka Re: obiad i mordercy 26.08.07, 14:27
                powinno być: "Ano dziwota"
              • mamalgosia Re: obiad i mordercy 26.08.07, 14:44
                "Pachnidła" nie zmogłam. Ale też zauważam, że staram się
                usprawiedliwić czyjeś czyny (chociażby w wątku o katastrofie
                samolotowej, któego to wątku nie rozumiem). Ale z mojej strony nie
                jest to fascynacja złem, tylko bardzo głębokie współodczuwanie. W
                swoim dorosłym zyciu tyle popełniłam błędów i grzechów i tak
                strasznie ich żałuję, że swoje żale jakby przelwam na innych i
                często próbuję usprawiedliwić - tak jak chciałabym aby i mnie
                usprawiedliwiono.

                A moja tesciowa też ma obiad o 12tej, to już jest najpóźniej co może
                w tej kwestii zrobić. Ale to dlatego, że o 14tej jest tort, o 16tej
                sałatka jarzynowa i kiełbasa, a o 18tej kolacja. Późniejszy obiad
                pokrzyżowałby cały plan dnia
        • imbirka mandala i inne 26.08.07, 14:52
          Zdaje się ze znowu wracamy do dyskusji, jaka miała miejsce a propos pierścienia
          Atlantów, czy jak mu tam. Mamałgosiu, czegoś nie rozumiem, może mi to wyjaśnisz.
          Piszesz o np. o mandali, może mieć "pozory zła". Czy choć pozór zła ma wszystko
          to, co nie-katolickie, czy nie-chrześcijańskie? Czy przedmioty używane w innej
          religii/systemie filozoficznym, niezwykle ciekawej, pokojowej i stawiającej na
          dobro i co mnie najbardziej urzeka, spokój, harmonię i uważność w
          najdrobniejszych i najzwyklejszych nawet rzeczach, jakie się robi, obecne w moim
          domu bo: a. są darem od kogoś nam życzliwego (szal buddyjski, jaki nakłada się
          komuś na ramiona w najbardziej uroczystych okazjach, nałożony prze przyjaciół
          buddystów memu mężowi w dniu w naszego ślubu oraz buddyjski "świątek" w
          mikroskopijnej kapliczce), b. są ładne (Mandala na ścianie), c. przypominają nam
          o potwornościach jakie Tybetańczykom robią Chińczycy (portret Panczelamy), są
          złe? Specjalnie podkreślam okoliczności, z jakich pochodzą te przedmioty. Chodzę
          na jogę, bo nie mogę zajść w ciążę, a joga otwiera to co w wyniku stresu i złych
          nawyków pozamykane w ciele i pozaciskane. Stosuję homeopatię, ponieważ mi pomaga
          (w przeciwieństwie do "poprawnej religijnie" medycyny zachodniej). Robię źle?
          Nie neguję istnienia szatana, ale wiara w to, że za pośrednictwem obrazka w moim
          domu, albo asany na bolesne miesiączki oddziałuje na moje życie, jakoś kłóci się
          z moim wyobrażeniem wszechmocy Boga, i tego, że jest Panem - jeśli ma mi coś
          pomóc wg jego woli, tak się stanie, a jeśli nie, to nie. I jeszcze jedno, Jan
          Paweł II spotykał się z Dalaj Lamą, obaj wypowiadali się o sobie z najwyższym
          szacunkiem. Czy byłoby tak, gdyby buddyzm był narzędziem szatana? I jeszcze
          jedna refleksja - dlaczego się oburzam na wrzucanie do jednego worka elementów
          kultu innych religii z opętaniem, szatanem, egzorcyznami etc. - świat jest
          wielokulturowy, i Polska też coraz bardziej jest, i będzie. Jeśli tak będziemy
          postępować, to za kilkanaście, kilkadziesiąt lat porozumienie z drugim
          człowiekiem stanie się niemożliwe, bo tak będziemy wypełnieni rozmaitymi
          przesądami i wyobrażeniami, na temat drugiego, tego "innego". jak to pogodzić z
          miłością bliźniego i szacunkiem dla wyznawców innych religii?
          • mamalgosia Re: mandala i inne 26.08.07, 16:01
            Imbirko,
            bardzo dużo napisałaś, bardzo wiele spraw zawarłaś w swoim poscie,
            nie wiem, czy jestem w stanie - merytorycznym i czasowym - odpisać.
            Ale próbuję.

            Myślę, że ważne jest to, do czego dane przedmioty służą w danej
            religii. Czy do oddawania czci bogu? Bo jeśli tak, to jako
            chrześcijanka nie mogę ich mieść u siebie. Zależy, co symbolizują.
            Dla mnie (dla mnie!) posążek Buddy w domu jest nie do pomyślenia -
            nawet gdybym go dostała w nie wiem jak pięknych okolicznościach. Na
            pewno decydująca jest nasza wola - i łaska uświęcająca (która chroni
            nas przed atakami szatana jak płaszcz nieprzemakalny przed
            deszczem). Dlatego nie mówię, że wszyscy wieszający dzwonki feng
            szui są opętani. Ale mówię, że uchylają furtkę - nawet nie
            otwierają. Być może to uchylenie nie jest wystarczające dla
            wśliźnięcia się szatana, być może uchylający jest na tyle silny , że
            furtkę przytrzyma i w odpowiednim momencie zamknie. Nie wiem. Ale
            właśnie myślę o tym co mówi św. Paweł - nie mówi: unikajcie zła, bo
            to byłoby zbyt oczywiste. Tylko mamy unikać tego, co ma choćby
            POZORY zła. Co niewyjaśnione, co do czego pewności nie mamy.
            Oczywiście może to spowodować powstanie pewnej paranoi. Odczuwam coś
            takiego właśnie w kontekście homeopatii. Nie stosuję, bo jako chemik
            uważam, że taka ilość substancji czynnej po prostu nie może mieć
            żadnego wpływu na organizm. Ale trudno mi wypracować sobie jakieś
            stanowisko ideologiczne. Bo z jednej strony nie chce mi się wierzyć,
            żeby firmy farmaceutyczne wytrząsały kulki w imię szatana. Z drugiej
            jednak te POZORY zła. I słowa egzorcysty.
            Nie wiem i może nigdy się nie dowiem.
            Wracam do Twojego postu.


            >Chodz
            > ę
            > na jogę, bo nie mogę zajść w ciążę, a joga otwiera to co w wyniku
            stresu i złyc
            > h
            > nawyków pozamykane w ciele i pozaciskane.

            Co do jogi, to chyba raczej nie ma o czym mówić, bo to co u nas i
            ogólnie w Europie nazywa się jogą to po prostu ćwiczenia
            relaksujące. A przecież joga to cały system wierzeń i pojęć, których
            chrześcijanin nie ma prawa przyjąć za swoje

            Jan
            > Paweł II spotykał się z Dalaj Lamą, obaj wypowiadali się o sobie z
            najwyższym
            > szacunkiem. Czy byłoby tak, gdyby buddyzm był narzędziem szatana?
            Och, nie! Nie chodzi o brak szacunku dla innych religii, a już
            zupełnie nie dla ich wyznawców! To ich droga do Boga, a ich serca i
            motywy tylko Bóg zna.
            W ogóle nie kłóci mi się szacunek do buddysty z tym, że dla mnie
            jego praktyki są niedobre (dla niego mogą być dobre). Nie może
            tolerancja posuwać się do indyferentyzmu. Nie mówię przecież o
            posążkach Buddy w domu buddystów.
            Wielokulturowość jest i rzeczywiście będzie coraz większa. No i
            dobrze. Ale jednak wiara nie może być koszykiem w supersamie, do
            którego wrzuca się to co się podoba na innych półkach.
            • paszczakowna1 Re: mandala i inne 26.08.07, 23:53
              > Myślę, że ważne jest to, do czego dane przedmioty służą w danej
              > religii. Czy do oddawania czci bogu? Bo jeśli tak, to jako
              > chrześcijanka nie mogę ich mieść u siebie. Zależy, co symbolizują.
              > Dla mnie (dla mnie!) posążek Buddy w domu jest nie do pomyślenia -
              > nawet gdybym go dostała w nie wiem jak pięknych okolicznościach.

              A czy tak samo nie do pomyślenia jest np. reprodukcja "Narodzin Wenus"? Czy
              zdjęcie Panteonu? Też w końcu przedstawiają i symbolizują bogów, którym ktoś,
              kiedyś oddawał cześć. Nie w tym raczej rzecz, że figurka przedstawia postać,
              której ktoś kiedyś oddawał/oddaje cześć boską (rzeczywistość obiektywna), ale w
              tym, jak tę figurkę traktuje posiadający ją (rzeczywistość subiektywna).

              A wszelkich rozważań na temat opętania, powiem szczerze, nie lubię. I uważam je
              (proszę, nie obraźcie się), za potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia duchowego.

              > Ale
              > właśnie myślę o tym co mówi św. Paweł - nie mówi: unikajcie zła, bo
              > to byłoby zbyt oczywiste. Tylko mamy unikać tego, co ma choćby
              > POZORY zła. Co niewyjaśnione, co do czego pewności nie mamy.

              Ja ten fragment rozumiem inaczej - jako unikanie tego, co może gorszyć ludzi,
              nawet jeśli samo w sobie złe nie jest (powiedzmy, publiczne jedzenie miesa w
              piątek, nawet gdy masz dyspensę). W tym sensie, rzeczony posążek Buddy może mieć
              "pozór zła", jeśli odwiedzająca osoba pomyśli, że oddajesz mu cześć (i że można
              to łączyć z chrześcijaństwem).
              • mamalgosia Re: mandala i inne 27.08.07, 08:37
                paszczakowna1 napisała:

                > A czy tak samo nie do pomyślenia jest np. reprodukcja "Narodzin
                Wenus"? Czy
                > zdjęcie Panteonu?
                No, patrz: nie. To nie to samo.
                Paszczakówno, nie mogę się kłócić, spierać, czy nawet jakoś obstawać
                przy stanowisku twardo, bo sama ciągle szukam i pytam. Pytam, bo nie
                wiem, i pytam, bo na tym forum sa mądrzy ludzie.

                >> A wszelkich rozważań na temat opętania, powiem szczerze, nie
                lubię. I uważam je
                > (proszę, nie obraźcie się), za potencjalnie niebezpieczne dla
                zdrowia duchowego

                Możesz rozwinąć?


                > .
                >,>
                > Ja ten fragment rozumiem inaczej - jako unikanie tego, co może
                gorszyć ludzi,
                > nawet jeśli samo w sobie złe nie jest (powiedzmy, publiczne
                jedzenie miesa w
                > piątek, nawet gdy masz dyspensę).

                Nie, to raczej nietrafiona interpretacja. Całe zdanie brzmi tak:
                "Wszystko badajcie, a co szlachetne, zachowujcie. Unikajcie
                wszystkiego, co ma choćby pozór zła" (1 Tes 5.19). Czyli nie
                przyjmować bezkrytycznie wszytskiego, tylko zbadać gruntownie i
                jeśli choć wydaje się, że coś w tym może być złego, to odrzucić.
                To co Ty napisałaś o zgorszeniu innych też jest ważne, ale nie
                wynika z tego fragmentu


                ).
                • paszczakowna1 Re: mandala i inne 27.08.07, 22:50
                  > > A czy tak samo nie do pomyślenia jest np. reprodukcja "Narodzin
                  > Wenus"? Czy
                  > > zdjęcie Panteonu?
                  > No, patrz: nie. To nie to samo.

                  No widzisz, a dla mnie to jednak to samo - czy posążek Buddy, czy Sziwy, czy
                  Odyna, czy Apolla. Coś o pewnej wartości artystycznej, czy sentymentalnej, czy
                  historycznej, czy kolekcjonerskiej, i tyle.

                  > >> A wszelkich rozważań na temat opętania, powiem szczerze, nie
                  > lubię. I uważam je
                  > > (proszę, nie obraźcie się), za potencjalnie niebezpieczne dla
                  > zdrowia duchowego
                  > Możesz rozwinąć?

                  To oczywiście zależy od kondycji duchowej (i w ogóle od usposobienia) człowieka,
                  ale widzę co najmniej trzy niebezpieczeństwa.

                  1. Interesowanie się opętaniami, wyszukiwanie o nich informacji może się
                  przerodzić w pewną fascynacje opętaniami - a jeśli coś może być do nich
                  "uchyleniem furtki", to to na pewno.

                  2. Osoba lękliwa i mało dojrzała może się zacząć doszukiwać albo u siebie, albo
                  u bliskich czy znajomych objawów "opętania", i zamartwiać się taką możliwością -
                  też bardzo niebezpieczne.

                  3. Jeśli zaczniemy deliberować, co też co może nam zaszkodzić, wkrótce wyrzucimy
                  z półki Harry'ego Pottera (czarna magia), z rozpędu większość fantasy w ogóle
                  (magia i pogańskie religie), thrillerów (fascynacja złem), powieści grozy
                  (wiadomo) i zabierzemy dziecku karty Magic (nazwa), a na wszystkich, którzy tego
                  nie zrobią, zaczniemy patrzec podejrzliwie. Co też nam na zdrowie nie wyjdzie.

                  > To co Ty napisałaś o zgorszeniu innych też jest ważne, ale nie
                  > wynika z tego fragmentu

                  Masz rację, pomyliły mi się fragmenty.
                  • kudyn Re: mandala i inne 28.08.07, 09:05
                    A ja myślę, że nie interesowanie się tą sferą, również może być potencjalnie
                    niebezpieczne dla zdrowia duchowego.

                    1. Nie interesowanie się zjawiskami opętania, brak znajomości sposobów i zakresu
                    działania szatana, może doprowadzić do większej podatności na jego ataki.

                    2. Osoba mało dojrzała nie jest świadoma zagrożeń które są wokół niej. Proszę
                    moją córkę żeby nie brała cukierków od obcych, ponieważ wiem że to może być
                    niebezpieczne, a ona bardzo lubi słodycze. Mówię jej żeby nie otwierała obcym,
                    ponieważ nie jest świadoma niebezpieczeństw jakie jej grożą.

                    3. Jeśli nie będziemy deliberować, co też może nam zaszkodzić, wkrótce możemy
                    znaleźć się pod wpływem rzeczy które są niebezpieczne. Jeśli wiem że coś jest
                    dobre to to zachowuję, jeśli wiem że coś jest złe to odrzucam, a jeśli nie wiem
                    to staram się to rozpoznać. Taka postawa zawsze wydawała mi się racjonalna.
                    Niestety dla mnie część rzeczy które wymieniłaś wymaga co najmniej rozeznania.

                    4. Jeśli 1 Tes 5,19 faktycznie to znaczy o czym pisała Mamalgosia, to chyba
                    trzeba to wziąć pod uwagę.

                    5. Jedną z rzeczywistości którą Bóg nam objawił jest istnienie i działanie
                    szatana. Nie branie tego pod uwagę, wydaje mi się co najmniej nieroztropne.
                    • paszczakowna1 Re: mandala i inne 30.08.07, 18:34
                      Widzę, że mało jasno napisałam. Chodzi o to, że nie wierzyć w diabła, jest
                      niebezpiecznie, zgoda. Ale wierzyć za bardzo niebezpiecznie jest też.

                      > 3. Jeśli nie będziemy deliberować, co też może nam zaszkodzić, wkrótce możemy
                      > znaleźć się pod wpływem rzeczy które są niebezpieczne. Jeśli wiem że coś jest
                      > dobre to to zachowuję, jeśli wiem że coś jest złe to odrzucam, a jeśli nie wiem
                      > to staram się to rozpoznać. Taka postawa zawsze wydawała mi się racjonalna.
                      > Niestety dla mnie część rzeczy które wymieniłaś wymaga co najmniej rozeznania.

                      Nie ma dyskusji, że szatan może wykorzystać (i wykorzystuje!) część z tych
                      rzeczy do swoich celów. Natomiast nie zgadzam się, by groziły one opętaniem.
                      (Akurat cięta jestem na ten temat, bo wpadł mi niedawno w ręce artykuł z "Nowego
                      Dziennika" nt. takowego zagrożenia ze strony Harry'ego Pottera).
              • mama_kasia Re: mandala i inne 27.08.07, 09:33
                > A wszelkich rozważań na temat opętania, powiem szczerze, nie lubię. I uważam je
                > (proszę, nie obraźcie się), za potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia duchowego

                Ja również.
                Mieliśmy na spotkaniach wspólnotowych (nie charyzmatyczna wink
                ze dwa razy tematy o szatania. Zawsze spotkanie było zakończona
                modlitwą, uważaną za egzorcyzm - choćby do Michała Archanioła.

                "Święty Michale Archaniele, broń nas w walce, a
                przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha, bądź
                nam obroną. Niech Bóg go zgromi, pokornie o to prosimy.
                A Ty, Książę wojska niebieskiego, szatana i inne złe duchy,
                które na zgubę dusz ludzkich krążą po świecie, z pomocą
                Bożą, strąć do piekła. Amen."

                Uważam, że nie należy demonizować szatana, bo jednak należy
                mówić o tym, że według naszej wiary, on istnieje. Ale z drugiej
                strony nie należy jego możliwosci jego działania lekceważyć.

                Ale jakby nie było to Jezus jest Zwycięzcą smile
        • pysio8 Re: pysio 27.08.07, 20:01
          Droga Mamalgosiusmile jetsem tak zmęczona po pracy, że nie wiem co
          miałabym dzisiaj odpisać...To moze, po prostu pozdrowię Cię.
          Osobiscie mam jakiessad tam kłopoty, ale chyba forum to jednak nie
          jest miejsce, żeby je wywlekać. Wszelkiej pomocy poszukuję obecnie w
          realu, szkoda, że właśnie tej konkretnej pomocy nie udało mi się
          otrzymać od zapoznanych tutaj osób, chociaż bardzo możliwe, że to
          ja wszystko psujęsad swoją postawą.
          A źródła swoich problemów upatrywałabym w osobistym zaangażowaniu
          całe lata w new age. Moja wina, moja wina....
          • mamalgosia Re: pysio 27.08.07, 20:48
            Pysiu,
            A ja dzisiaj usiadłam jeszcze do komputera, żeby choć na chwilę
            myśli wyłączyć. I u mnie dziś ciężko, a jutrzejszy dzień napawa mnie
            przerażeniemsad tez już nie chciałam tutaj o tym pisać. Ileż możnasad
            To i ja Cię pozdrowię.
            Nie znam Twoich kłopotów. Ale kto wie, czy nie rozumiemy się lepiej
            niż myślimy

            A ja dla odmiany nigdy nie dryfowałam w kierunku new age, więc co
            obwinić?
          • mamalgosia Re: pysio - a jak myślisz 27.08.07, 20:49
            czy ja mogłabym Ci w czymś pomóc?
            • pysio8 Re: pysio - a jak myślisz 27.08.07, 21:40
              Mamalgosiu i tak dużo robisz, że odpisujesz na moje postysmile
              Potrzebuję czyjegoś czasu i tego by móc się wypowiedzieć, choć może
              mi nie być łatwo szczególnie na początku i mogę się gubić
              w "wywodach". Osobie słuchającej mnie też może nie być łatwo surprised
              Najpierw chciałam bardzo, żeby to był koniecznie ktoś z tego forum(
              do wysłuchiwania mniesurprised, ale odkąd otrzymałam maila od znajomej
              opisującej jak w trakcie rekolekcji mogła rozmawiac ze swoim stałym
              spowiednikiem tyle ile potrzebowała, to moze w końcu o to mi chodzi?
              No tak, ale Ty Mamalgosiu nie jesteś spowiednikiem.smile)..Bardzo
              żałuję, bo lubię ciebie czytać.
              Dobranoc.I dziękuję.
              • mama_kasia Re: pysio - a jak myślisz 27.08.07, 21:56
                Pysiu, spowiednik to naprawdę może być dobre rozwiązanie.
                Właśnie niedawno rozmawiałam z koleżanką, pogubioną, z
                kłopotami. Tak normalnie w rozmowie, samym słuchaniem
                nie można było jej pomóc. Mówiła teraz, że znalazła sobie
                stałego spowiednika. Jest bardzo zadowolona. Mówi, że
                potrafi słuchać, nie mówi zbyt wiele, ale bardzo celnie.

                Serdecznie Ciebie pozdrawiam.
                • kulinka3 Re: pysio - a jak myślisz 27.08.07, 22:13
                  Mogę się podpisać pod tym co napisała Mama Kasia.Sakrament i kierownictwo
                  duchowe to jest to!
                  Będę pamiętać w modlitwie.
                  • pysio8 :)) 28.08.07, 16:44
                    Kulinko, Ciebie też pozdrawiam! Dziękuję.
                • pysio8 :)) 28.08.07, 16:43
                  też bardzo pozdrawiam MamoKasiu i dziękuję za modlitwęsmile
      • sion2 a propos :) 26.08.07, 12:55
        Nie ma to jak katoliczki przywożące do kosciola dzieci na chrzest w
        wozkach... do ktorych sa przypiete czerwone wstążeczki, jako
        talizman chroniący je przed złem smile. Ale to jeszcze nic. Na allegro
        mozna kupic specjalne wstazeczki esktra do wozka, mozna kupic tez
        dewocjonalia typu ładny medalik itp. No a co powiecie na czerwona
        wstążeczke z wpietym w srodek medalkiem z Jezusem? plakac sie chce...



        -
        Moja brataniczka Wiktoria

        Wiktoria ma 5 dni
        • mamalgosia Re: a propos :) 26.08.07, 14:09
          Wśród moich znajomych czerwona wstążeczka jest mocno
          rozpowszechniona. Natomiast chyba jednak nie wsadzałabym tego do
          jednego worka. Przesądność to dla mnie bardziej przejaw głupoty,
          może dziecinności, może jakichś lęków, ale jednak nie stanowi
          zaproszenia dla szatana. Nowożeńcy nie mogą dostać w prezencie noży
          ani krzyża, dziecku nie można obciąć włosów zanim skończy rok,
          czerwona wstążeczka przy wózku... - własciwie to w niczym nie
          szkodzi. jest objawem jakiegoś małego zaufania do Boga - skoro sie
          trzeba podpierać czymś takim. Ale czy to magia?
          • pawlinka Re: a propos :) 26.08.07, 14:28
            myślę, że to myślenie magiczne.
            • mamalgosia Re: a propos :) 26.08.07, 14:39
              tak, myślenie magiczne w sensie zaklinania: jak nie dam komuś
              krzyża, to może krzyża w jego życiu nie będzie. Ale czy mieszam w
              to jakieś złe duchy?
              Choć przy wstążeczce może jednak mieszam? No bo ta wstążeczka ma
              chronić przed czym? Przed złem ogólnie czy przed jakimiś konkretnymi
              upiorami?
              Jeju, ale fajny wątek
              • pawlinka Re: a propos :) 26.08.07, 14:45
                Moja babcia to nazywała: "żeby nie zarzekli", "bo we wsi baba może rzucić urok",
                zatem jacyś "oni", a ta wsiowa "baba" to pewnie agent dołu.
                • pawlinka Re: a propos :) 26.08.07, 14:50
                  rzucano "uroki", zeby zaszkodzić, nie pomóc. Zatem współdziałanie jak nic.
    • mamalgosia a czy uwierzycie, że 26.08.07, 14:10
      podobno wielu ludzi pisze cyrografy? podpisują je swoja krwią,
      proszą szatana o panowanie nad sobą w zamian za powodzenie w
      interesach, powodzenie u kobiet itp. nie mogłam w to uwierzyć.
      I w ogóle to częściej osoby wyżej wykształcone
    • mamalgosia a o tym macie jakies zdanie? 26.08.07, 14:18
      jeffmilner.com/backmasking.htm
      • mamalgosia proszę 27.08.07, 08:38
        pozaglądajcie, posłuchajcie i wypowiedzcie się. Wasza opinia ma dla
        mnei duże znaczenie
      • mama_kasia Re: a o tym macie jakies zdanie? 27.08.07, 09:22
        Zajrzałam, ale tylko na pierwszą stronę. Przeczytałam i
        dalej już nie patrzałam. Z tego powodu, co gdzieś tutaj
        opisujesz, mówiąc o choćby pozorach zła.
    • rycerzowa Maiko! 26.08.07, 23:18
      Jak tak będziesz drążyć i drążyć, to się w końcu dowiesz, że "nie biorą diabli
      złego, bo wiedzą, że i tak jego".wink

      PS.Jeśli chcesz zobaczyć ludzi opętanych, wystarczy włączyć wiadomości telewizyjne.
      • maika7 Re: Maiko! 27.08.07, 08:07
        > Jak tak będziesz drążyć i drążyć, to się w końcu dowiesz, że "nie biorą diabli
        > złego, bo wiedzą, że i tak jego".wink

        smile)


        > PS.Jeśli chcesz zobaczyć ludzi opętanych, wystarczy włączyć wiadomości telewizy
        > jne.

        Wobec nich chyba wszyscy egzorciści razem wzieci będą bezradni wink

        P.S. Dzisiaj chyba nie będe drązyc tylko pracowac (z pożytkiem dla mnie, forum i
        n-tej RP wink
        • rycerzowa Re: Maiko! 28.08.07, 13:25
          > > Jeśli chcesz zobaczyć ludzi opętanych, wystarczy włączyć wiadomości
          >telewizyjne.
          >
          > Wobec nich chyba wszyscy egzorciści razem wzieci będą bezradni wink

          Niemniej nie zaprzeczysz, że kubeł zimnej święconej wody byłby bardzo pomocny?
          • maika7 Niagara święconej wody by chyba nie pomogła n/t :( 30.08.07, 18:51
    • ea-szarri Re: opętanie 26.08.07, 23:38
      Zdarzyło mi się kiedyś bywać na spotkaniach grupy charyzmatycznej.
      Trwało to kilka miesięcy, po czym usłyszałam od prowadzącego
      kapłana: myślę, że oddałaś swoje życie szatanowi i możliwe, że
      zrobiłaś to nieświadomie. Podczas naszej ostatniej rozmowy pojawiło
      się słowo ”egzorcyzmy” w tle.
      Przyczyną takiej właśnie diagnozy była ”niestandardowość” moich
      reakcji. A dokładniej brak reakcji (no zobacz sama – inni śmieją
      się, płaczą, a ty nic...). Gorzej, nadmiar emocji widoczny podczas
      tych spotkań, wzbudzał mój lęk, a ponieważ byłam młoda i głupia,
      sama z siebie nie potrafiłam zrozumieć, że konieczność trzymania
      wszelkich emocji na baaaardzo krótkiej smyczy wynika z panicznego
      lęku przed utratą kontroli nad otoczeniem.
      Przykładowo wyglądało to tak: ksiądz wyciąga dłoń, żeby uczynić znak
      krzyża na mym czole, a ja odruchowo robię szybki unik (kilka razy
      dostałam po twarzy i wyrobiłam sobie taki śliczny odruch na widok
      dłoni zmierzającej w kierunku mojej twarzy, ale wtedy tych faktów
      nie kojarzyłam).
      Zachęcana, by powiedzieć „Jezus jest moim Panem” – milczałam (tyle,
      że dokładnie tak samo reagowałabym, gdyby zapodane zdanie
      brzmiało: ”trawa jest zielona” – ot, nabyta patologiczna nieufność
      połączona z wrodzoną wadą charakteru, która kazała mi doszukiwać się
      jakiegoś ukrytego podstępu w tym, co wydaje się zupełnie
      nieszkodliwe). Tak na marginesie - to zdanie to test jakiś jest?
      Sporo takich kwiatków tam było.

      Nie wiem, jak jest na poziomie diecezjalnego egzorcysty. Na poziomie
      grupy charyzmatycznej o nieporozumienie bardzo łatwo. Zwłaszcza,
      jeżeli lider tejże grupy ma tendencje do doszukiwania się wszędzie
      działania szatańskiego.

      Ale to tylko moje prywatne doświadczenie z tą konkretną grupą.
      • mamalgosia Re: opętanie 27.08.07, 08:41
        U Ciebie złożyło się kilka czynników (któe sama odkryłaś i ładnie tu
        zebrałaśsmile ) na to, co się tam wydarzyło. No i zwyczajny ksiądz nei
        jest ekspertem w kwestii opętań. A ruchów charyzmatycznych to ja się
        boję.
        • kudyn Re: opętanie 27.08.07, 10:41
          Istotą ruchów charyzmatycznych nie jest tropienie demonizmu, jednak często tam
          się wpływy szatana manifestują (jak w każdym miejscy gdzie się Boga uwielbia).
          Charyzmaty nie są dane dla podniesienia poziomu emocji na spotkaniach, ale dla
          dobra Kościoła i myślę że nie należy się ich bać. Często są bardzo pomocne przy
          pracy egzorcysty, ponieważ pomagają określić np. przyczyny opętania, kiedy jakaś
          osoba nie jest w stanie porozmawiać z księdzem. Niestety zdarza się tak, że
          ruchy charyzmatyczne służą zaspokojeniu braków emocjonalnych. Nie jest to złe
          dopóki się na tym nie poprzestaje i się tego sztucznie nie wywołuje.

          Osoba opętana nie jest w stanie wyznać że Jezus jest Panem, dlatego niektórzy
          traktują to jako „test”. Z ciekawostek jeszcze, taka osoba może odróżnić wodę
          święconą od zwykłej - dla wszystkich zimna a dla niej jest gorąca do tego
          stopnia że parzy smile Wykazuje się nieproporcjonalną siłą, posługuje się językami
          których nie zna i mówi zmienionym głosem, po prostu cyrk.

          A egzorcyzmów jest więcej niż nam się często wydaje - w czasie każdego chrztu,
          można się dopatrzyć w czasie Eucharystii (Wybaw nas, Panie, od zła wszelkiego…
          Bo Twoje jest królestwo i potęga, i chwała na wieki), i w każdej modlitwie
          „Ojcze nasz”.
      • babie_lato1 Re: opętanie 08.09.07, 02:43
        jedna z rzeczy, które szczególnie mnie irytują, może przerażają nawet w
        kontekście troski o mych bliźnich to właśnie tacy domorośli guru sad gury
        domorosłe odrazę budzą mą. nadużycia "pasterskie" ze strony duchowych
        autorytetów. ileż to krzywdy można wyrządzić taką głupią "diagnozą", osądem po
        pozorach.
    • zebra12 Jest możliwe 29.08.07, 09:10
      Widziałam, słyszałam, byłam tam...
    • rycerzowa Re: opętanie 31.08.07, 00:14
      Słyszałam i czytałam o takich przypadkach, tak samo, jak o lewitacji,
      energoterapii, o "nadprzyrodzonych" zdolnościach niektórych ludzi, itp.
      Czyli - odnoszę się do podobnych rewelacji ze wszech miar sceptycznie.

      Niemniej jednak trudno zaprzeczyć, że Zło istnieje.
      Istnieją ludzie o p ę t a n i nienawiścią, agresją, żądzą władzy(pychą),
      czyniący zło wokół siebie.

      Przed kilkoma dniami telewizja pokazała film "Nietykalni", o walce z mafią w
      Chicago. Robert de Niro pokazał jak wygląda ucieleśnione zło - przystojny,
      świetnie ubrany ,ale naprawdę straszny Al Capone.

      Owszem, mam i osobiste doświadczenie.
      Przed kilkunastu laty bywałam często w pewnym mieście, i zawsze wysłuchiwać
      musiałam skarg na takiego właśnie osobnika - skłóconego ze wszystkimi,
      krzywdzącego wszystkich - rodzinę, bliskich, sąsiadów, a doskonale maskującego
      się wobec obcych.
      Wobec silnych, wobec "władzy", był gładki i uprzejmy.
      Można było odnieść wrażenie, że jedyną treścią jego życia było ranienie innych,
      słabszych, bezbronnych, bezinteresowne robienie na złość. I gorszenie innych,
      poprzez postawę, " opłaca się być złym".
      Nie byłabym sobą, gdybym nie pomyślała, że to nienawiść rodzi nienawiść, że temu
      panu trzeba okazać trochę serca, że niemożliwe jest, by nie było w nim żadnej
      cząstki dobra.
      Zatem wyciągnęłam doń przyjazną dłoń, i wiecie , jak zareagował?
      - Ach, ty jesteś po mojej stronie? Super! Wobec tego pomóż mi zniszczyć mego syna!

      Zmroziło mnie. Autentycznie poczułam się strasznie. Przez moje ciało i
      racjonalną duszę przeszedł dreszcz przerażenia. Nie mogłam się wręcz ruszyć, i
      tylko w duchu się przeżegnałam.

      Tak, "takie rzeczy się zdarzają".
      • aszlan Re: przeżyłam coś takiego .... 03.09.07, 13:07
        ...jakby swój egzorcyzm, nigdy nie pisałam o tym na forum, opowiedziałam tylko
        mężowi i przyjaciółce.
        Było to 2,a może 4 m-ce po tym kiedy w moim życiu duchowym zachodziły zmiany,
        otworzyłam się na Słowo Boże, coś jakby początek nawrócenia. Miałam wtedy zamiar
        poczytać w łóżku, dlatego nie gasiłam nocnej lampki (mąż był w pokoju obok),
        położyłam się i... , widzę nadal sypialnię, wygląda identycznie, obok łóżka
        pali się lampka,ale czuję jak moim ciałem wstrząsają konwulsje, mówię: "idź
        precz szatanie, Boże pomóż mi" i tak przez kilka chwil, a potem cisza i na
        chwilę przenoszę się gdzieś indziej, to miejsce kojarzy mi się z klasztorem,
        może dlatego że w tle słychać coś jakby chorał, to trwa sekundę. Wracam do
        sypialni, do której zagląda mój mąż i pyta "(....) , to ty się tak rzucałaś na
        łóżku", a potem sie budzę. Mąż oczywiście nadal siedzi w pokoju obok.
        Dociera do mnie to co przed chwilą przeżywałam, odczuwam wielką radość, lekkość.
        Tyle Wam chciałam opowiedzieć, dodam tylko, że koszmarów nie miewałam i nie
        miewam, sny zresztą pamiętam rzadko.
    • babie_lato1 Re: opętanie 08.09.07, 02:49
      Na koniec (?) tej przyjemnej dyskusji (i na dobranoc w moim przypadku) cytat z
      o. Salija: "... głoszę tezę, że większe lub mniejsze opętanie przez szatana
      stanowi codzienne zagrożenie każdego z nas." Dobranoc.
    • madziaq Re: opętanie 08.09.07, 23:17
      Dawno nie pisałam na tym forum, ale wątek bardzo mnie zainteresował. Mam
      pytanie, które nasuwa się osobie patrzącej z punktu widzenia "szkiełka i oka".
      Przejrzałam dużą część postów i rozumiem, że opętanie, jeśli się zdarza, jest
      faktem i to, czy ktoś wierzy w Boga i szatana, czy nie, nie ma znaczenia.
      Pisałyście, że jednym z objawów "poważnego" stadium opętania może być to, że
      osoba nie jest w stanie włożyć ręki do wody święconej. Zastanawiam mnie, czy
      ktoś sprawdził, czy to się również dzieje, kiedy osoba nie wie, że woda jest
      poświęcona. Nie chcę nikogo obrazić, pytam z czystej ciekawości, czy ktoś zrobił
      taki eksperyment.

      Pozdrawiam ciepło smile
      • kudyn Re: opętanie 09.09.07, 13:15
        Dokładnie jest jak piszesz.
        Kiedyś czytałem książkę pewnego egzorcysty, który proponował taki test - np.
        włożyć do kieszeni takiej osoby jakąś rzecz poświęconą bez jej wiedzy. Objawy
        jakiegoś nieuzasadnionego niepokoju, dziwnego zachowania wobec tej rzeczy mogą
        wskazywać na wpływy szatana.
        • brucha Re: opętanie 10.09.07, 10:29
          ostatnio trochę czytałam nt aktywności złego wśród
          bioenergoterapeutów, radiestetów itp. No i okazuje się, że często
          ludzie parający się tymi zajęciami, we własnym mniemaniu są bardzo
          religijni, przekonani wręcz że to sam Bóg nimi steruje. uczestniczą
          we mszy, przyjmują komunię, rozpoczynają swoje seanse znakiem
          krzyża. no i nie są w stanie podjąć ważnej dla siebie decyzji bez
          zapytania o zdanie wahadła.
          zastanawiam się czy to już opetanie, czy tylko 'materiał' do
          opętania?
    • malpolid Re: opętanie 10.09.07, 14:56
      Moc egzorcymu ma cudowny medalik NMP www.cudownymedalik.pl/
    • otryt Re: opętanie 22.09.07, 01:57
      Myślę, że zbyt często w przeszłosci widziano opętanie tam, gdzie go
      nie było. Widzę, ze więksość z Was widzi zagrożenie w działaniach
      magicznych lub niezrozumiałych, a nie w zwykłej codziennej,
      pospolitej, banalnej nienawiści. Przykład podany przez Rycerzową był
      dla mnie wstrząsający. Diabeł stosuje metodę "po kropelce". "To nic
      nie kosztuje" przesunąć swoją granicę w swojej nieżyczliwości i
      złości do bliźniego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka