matylda1001
15.05.10, 00:58
Był sobie podobno kiedyś taki radziecki celnik, który powiedział, że
na świecie są dwie niezwyciężone potęgi, Armia Czerwona i polski
turysta handlowy:)
Pod koniec lat osiemdziesiątych, z grupą znajomych, wybrałam się na
wyprawę handlową do Budapesztu. Lecieliśmy samolotem i już na
lotnisku w Warszawie zaczęło być fajnie. Przede mną stanął do odprawy
kolega, chłopak, który tak jak reszta grupy nie miał pojęcia o
przemycie. Położył walizkę na stole, celnik zajrzał. Na wierzchu
leżał pięknie złożony duży ręcznik frote. Celnik podniósł jeden róg
ręcznika, a tam taki komplecik: lusterko, grzebyczek i szczotka.
Podniósł drugi róg, a tam komplecik: lusterko, grzebyczek i szczotka.
Podniósł trzeci różek, tam też lusterko, grzebyczek i szczotka.
Podniósł czwarty różek i to samo. Celnik odwrócił się do swojego
kolegi odprawiającego przy sąsiednim stanowisku i śmiejąc się, na
cały głos powiedział: Sławek, chodź, zobacz, facet leci do Budapesztu
z towarem na Stambuł:) Więcej już nic nie sprawdzał. Kolega tak z
tego wszystkiego zgłupiał, że gdy pozwolono mu zabrać walizkę i
dostał do przyklejenia na nią samoprzylepną nalepkę, to zaczął ją
lizać językiem:) Ta wyprawa była jedną z najfajniejszych przygód,
jakie mnie spotkały w życiu:) Macie podobne wspomnienia?