Dodaj do ulubionych

Jedzenie dla psa w PRL

18.06.10, 00:44
O konserwach dla psów tylko słyszałem, w sklepie mięsnym nikomu nie
przyszło do głowy zapytać o coś takiego, w zoologicznym sprzedawano
pokarm dla rybek i ptaków.
To cud, że psy nie wyginęły, ludzka pomysłowość je uratowała.
23.
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Jedzenie dla psa w PRL 18.06.10, 10:30
      E tam, jadły "ludziowe" jedzonko. Przynajmniej moje.
      • cereusfoto Re: Jedzenie dla psa w PRL 18.06.10, 11:33
        Dokładnie - jadły to co wszyscy i jakoś dobrze się czuły. Ja psa nie
        miałam ale sąsiadka miała i nieraz karmiła psiaka np. zupą z obiadu.
        Dożyła psina sedziwego wieku. A teraz pieski nie chwycą się byle
        czego - lepiej mają niż niejeden człek:(
        • tjbazuka Re: Jedzenie dla kota w PRL 18.06.10, 14:19
          na chwile zamieniam watek na -> kota.
          Ja kocurowi kupowalem dorsza ktory byl dostepny w sklepach rybnych.
          Wogole to kot szamal wszystko co mu sie podalo bo puszek whiskasa i
          innego zarcia dla kota nie bylo.
          ok wracamy do psiakow
          :)
          • asdaa Re: Jedzenie dla kota w PRL 18.06.10, 18:49
            nasza kota rodzinna jadła to co my. Dostawała na talerzu (ludzkim) mięsko z
            ziemniakami i sosem, rozciapaną zupę, wszelkie resztki i miała się dobrze,
            wychowała wiele pokoleń kociąt. Moja obecna kota byle czego nie je, ma swoje
            ulubione karmy, na krowie mleko ma alergię
    • tamsin Re: Jedzenie dla psa w PRL 25.06.10, 05:44
      mielismy dwa psy w PRLu, jadly to co my: zupe, drugie danie a na
      deser dawalismy im jablka. Chleb ze smalcem to byl ich przysmak.
      Nasze byly male, ale kolezanka miala wielkiego wilczura i chodzila
      gdzies po plucka i tym go karmili.
      • ewa9717 Re: Jedzenie dla psa w PRL 25.06.10, 07:48
        Oj, dobrze było mieć w zupełnym kryzysie zaprzyjaźnioną panią od
        płucek z takimi chrząstkowatymi rurami ;) Wprawdzie smierdziało
        paskudnie, jak sie toto gotowało, ale pieski nawet lubiły ;) My
        mielismy obstawioną "panią dutkową" prowadzącą bar w pipidówku.
    • a_weasley Re: Jedzenie dla psa w PRL 25.06.10, 11:49
      oryginal23 napisał:

      > O konserwach dla psów tylko słyszałem,
      <ciach>
      > To cud, że psy nie wyginęły

      E tam cud. Nie wyginęły przez poprzednie kilkadziesiąt tysięcy lat, odkąd
      się dały udomowić, to dlaczego miałyby wyginąć w PRL?
    • ampolion Re: Jedzenie dla psa w PRL 05.07.10, 20:25
      Jadali jak i my, co tam było. A co było to było często pod psem.
    • radzido Re: Jedzenie dla psa w PRL 07.07.10, 19:23
      Mój pies uwielbiał krupnik na kościach. ;)
      • ampolion Re: Jedzenie dla psa w PRL 09.07.10, 05:30
        A mój lubił marchew. Odgryzał jeden koniec - pfu! Odgryzał drugi koniec - pfu!
        Jadł srodkową częsc.
        • radzido Re: Jedzenie dla psa w PRL 11.07.10, 19:43
          Wybredny był i wiedział czego chce. ;)
          Marchwi nie próbowałam. Za to kapusta... przysmak!
          Wysysał (wygryzał?) z niej sok, a resztę zostawiał.
          • klara551 Re: Jedzenie dla psa w PRL 28.07.10, 14:35
            A o ile mnie pamięć nie myli,to na bazarach w okresie kartkowym
            sprzedawano zachodnie puszki dla zwierząt/po zdjęciu etykiety / jako
            konserwy mięsne.
            • czekolada72 Re: Jedzenie dla psa w PRL 26.01.11, 12:42
              Od roku 1960 do 1994 były w domu 4 psy - wszystkie karmione generalnie tak samo - kasza z miesem - mieso to były albo plucka, albo takie kostki "mieso dla psa" - do kupna np w rodzaju samu, zamrozone, przypominajace mielone. Od czasu do czasu jajko lub biały ser - psy były dorodne, i nic im nie braklowało. Kolejny pies tez zywiony był w ten sam sposob. Dopiero nastepne przeszły na sucha karme - dla mojej wygody generalnie.
              A, wszystkie bez wyjatku uwielbiały i uwielbiaja wszelkie jarzynki i owoce.
              • derena33 Re: Jedzenie dla psa w PRL 26.01.11, 14:11
                Ja mialam jamnika od polowy lat 80. Jadl to co czlowiek przynajmniej przez pierwsza polowe swojego zycia, nawet chleb z serem, ktory byl przysmakiem mojego psa i dozyl pieknego wieku 18 lat.
    • orange_tail Re: Jedzenie dla psa w PRL 29.07.10, 00:55
      nasz kot przepadał za wątróbką. i kurczakiem.
      • wirujacypunkt Re: Jedzenie dla psa w PRL 26.01.11, 15:56
        Dla psa gotowaliśmy kaszę z mięsem.
        Nasza psina jadła to chętnie.
        O gotowej karmie nikt nie myślał, nawet nie wiem, czy była gdzieś w sprzedaży.
    • matylda1001 Re: Jedzenie dla psa w PRL 26.01.11, 22:50
      Psa nie miałam nigdy, tylko koty. Jadły to, co ludzie. Jedna kicia przepadała za gotowanymi burakami. W 1988 roku moja koleżanka pojechała do Holandii. Po powrocie opowiadała o takich cudach, że się to wprost w głowie nie mieściło. Specjalna karma dla kotów i psów w puszkach, jakieś suszone mięso - kolorowe pastylki, dla psa to nawet suszone świńskie uszy! Największe wrażenie zrobił na mnie specjalny piasek dla kotów, taki co to nie śmierdzi i można spuszczać w toalecie. Przyznam się, wierzyłam jej, chociaz myslałam sobie, że trochę ściemnia:)
      • tamsin Re: Jedzenie dla psa w PRL 27.01.11, 02:13
        o jedzeniu dla kotow w puszkach spotkalam sie jw PRL edynie w ksiazce. Nie pamietam jej tytulu, ale w skrocie, kobieta dostala zaproszenie od Polaka, ktory po wojnie zostal w Anglii i szukal zony. Ona pojechala tam i zobaczyla jak wyglada biedna Anglia po wojnie vs. biedna Polska po wojnie. Poszla na zakupy i kupila kurczaka w puszce, rosol wyszedl jej super tlusty, pycha ;-) jak facet wrocil do domu to okazalo sie, ze ugotwala zupe na puszce dla kotow. Jezeli ktos pamieta te ksiazke - on okazal sie gluchy i o dziesiec lat starszy niz podawal w metryce, bo chcial sluzyc w wojsku, czy cos tym rodzaju. Ona chyba miala siostre w Anglii (Agnes) , ktora od Anglikow nauczyla sie usmiechac "bez szczerosci". Na koncu babka wraca do Polski bo nie wydaje jej sie, ze moze sie przyzwyczaic do nowej rzeczywistosci i wykstrowynych (sztucznych) kotow. Pamieta ktos te ksiazke?
        • default Re: Jedzenie dla psa w PRL 27.01.11, 08:11
          Pamieta ktos te ksia
          > zke?

          Czy to nie saga Krystyny Nepomuckiej "Małżeństwo niedoskonałe" (Rozwód niedoskonały, Miłość niedoskonała itd. - nie pamiętam w której dokładnie części jest o wyjeżdzie do Anglii, bo ich jest chyba 5 czy 6). Bohaterka miała mocno kopniętego męża Busia, z którym się rozwiodła, potem miała na głowie kłopotliwych rodziców (ojciec pijak, ale był przez pewien czas starostą na ziemiach odzyskanych)... O to chodzi ?
    • vasilip Re: Jedzenie dla psa w PRL 27.01.11, 08:52
      Moj jadał np kaszankę lub gotowałem mu kaszę z płuckami, czasami na deser marynowany grzybki (autentycznie uwielbiał je)
    • croyance Re: Jedzenie dla psa w PRL 27.01.11, 09:10
      Ja mysle, ze zwierzeta w PRL-u mialy lepsza diete, niz teraz, jadly swiezo przygotowane, gotowane mieso/ryby, jakies kasze, a teraz zywia sie chemia z puszki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka