29.03.12, 06:18

PRL nie istnieje bez łapówek.Jak dobra były tak skąpo dzielone, aby cos załatwić bez datków ani rusz.
Jak jechalam do wspólpracujacej firmy załatwic prolongate terminu zaplaty----to otrzymywaLam od szefa *prezent*, który wręczaLam przedstawicielowi danej firmy---jak przyjeżdżali do mnie też otrzymywalam prezent./
Jak prezent był okazaLy to odbieral mi go szef.
Czekoladki,koniaki,kopertówki--codziennośc poruszania sie w ówczesnej rzeczywistości.
Teraz ponoć tez tak jest.
Miejsce w klinice i operacja czLonka rodziny sporo mnie kosztowały.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: łapówki 29.03.12, 08:01
      Wiesz, teraz jest sporo prywatnych klinik, gdzie się po prostu płaci i nikt łaski nie robi. Zetknęłam się z przypadkiem, kiedy kobiecie była potrzebna operacja i czas się liczył. W "państwowym" szpitalu dali jej bardzo odległy termin i zasugerowali, jaka kwota może ten termin przybliżyć. Zoperowała się więc w klinice prywatnej i kosztowało ją to dużo mniej, niż żądana łapówka.

      Dawniej nie było takich możliwości, bo prywatnych klinik praktycznie nie było.

      A co do łapówek, to były one wpisane w radziecki system. Wprawdzie jeszcze za czasów carskich łapownictwo miało się dobrze, ale za radzieckich było doprowadzone do perfekcji; stanowiło konieczność. Pensje urzędników były tak niskie, że nie dawało się za to przeżyć i powstawało błędne koło: brali w łapę, żeby mieć za co żyć. A pensje mieli niskie, "bo i tak przecież biorą w łapę".

      Zresztą nie tylko urzędnicy, ale wszyscy, którzy mogli. Jeżeli pensja konduktora kolejowego była niższa, niż kilogram słoniny na bazarze, to jasne, że musiał brać.

      Teraz mało kto pamięta, a i nie wszyscy się wtedy orientowali - gospodarka radziecka w znacznej części opierała się na pracy łagierników, skazańców. System więc produkował przestępców celowo, żeby bez problemów aresztować i skazać w razie potrzeby odpowiednią ilość. Brzmi to jak z kiepskiej powieści, ale tak właśnie niestety było.

      A logika niskich płac w zawodach, w których "i tak biorą w łapę" trafiła do PRL. Przyjęła się tak dobrze, że kiedyś na jakiejś naradzie Bardzo Ważnych Decydentów argument ten został użyty w odniesieniu do pensji lekarzy. I przedostało się to do wiadomości publicznej, pamięta ktoś?
      • aga-kosa Re: łapówki 29.03.12, 08:43
        Pamiętam to zdanie,że lekarze i pielęgniarki dużo dostają od pacjentów więc od państwa dużo dostawać nie muszą.
        Raz chciałam dać lekarzowi pediatrze doktorowi K w Świdnicy (w 1971 r) aby ratował mi syna i nie wziął.Dziecku pomógł. 25 lat temu jak byłam tamże w szpitalu na chirurgii widziałam jak lekarz faceta za kołnierz wynosił z pokoju z wyzwiskami za łapówę.
        18 lat temu na torakochirurgii córa miała bardzo poważną operację i tylko bukiet kwiatów lekarz przyjął na pożegnanie. Podobnie było dwa lata temu u "Cegielskiego" w Poznaniu.
        Wniosek: są uczciwi lekarze
        A może nasza rodzina ma szczęście trafiać na normalnych ludzi bez względu na ustrój.
        Nigdy poza doktorem K nie zaproponowałam łapówki a za tamten jeden raz to bardzo pana K przepraszam.aga
        • artjomka Re: łapówki 29.03.12, 10:22
          Hi aga!
          Czy lekarze sa uczciwi? Oto jest pytanie.
          Kiedys decydowali sie na zawod ratowacza zycia, potem skladali przysiege medrca greckiego, gdzie - jak sobie przypominam - nic o lapowce nie stalo.
          Ale tak po mojemu, to oni nadal biora. Moze nie wszyscy - wielu z nich ma juz na tyle, ze moze sobie pozwolic na komfort niebrania.
          Tylko jest pytanie - czy moze to pacjenci, a scislej ich rodziny nie sa motorem tegoz?
          A inne branze? To samo. Bo jak sie ma interes krecic bez smarowania?
          To wie nawet dozorca Felus, ze kto nie smaruje, ten nie jedzie!
          Pozdro!
          Polska Kargulem silna!
          • ewa9717 Re: łapówki 29.03.12, 10:28
            Łapówkarstwo wcale nie przeminęło wraz z Peerelem. Ma się świetnie. Biorą lekarze (pewnie, że nie wszyscy; niektórzy mają nawet taryfy- 50 zł za 3 dni zwolnienia, to w sąsiednim pipidówku), biorą różni, którzy mogą cokolwiek ułatwić bądź utrudnić, ogromne łapówy biorą ci u nawet pipidówkowego złoba...
            • horpyna4 Re: łapówki 29.03.12, 10:36
              Oczywiście, że nie przeminęło, tylko się nieco przesunęło. Nikt teraz nie daje łapówki sprzedawcy za najnowszy model pralki automatycznej, czy lodówki. Łapówki pozostają tam, gdzie coś zależy od decyzji urzędasa.
              • tymon99 Re: łapówki 29.03.12, 13:47
                horpyna4 napisała:

                > Łapówki pozostają tam, gdzie coś zależy od decyzji urzędasa.

                na szczęście, od modelu urzędzasa - pana i władcy przesuwamy się pomału w kierunku urzędasa - sługi.
              • moja_sprawa3 Re: łapówki 30.03.12, 09:34
                Bo Na zachodzie to się nazywało i nazywa lobbowanie na rzecz czegoś. Pod koniec lat 90ych amerykanie nakręcili parodię komedii o łodzi podwodnej, nie pamiętam tytułu tego filmu. Była tam fajna scena jak producent czegoś tam daje łapówkę admirałowi by w nowej łodzi wsadzono jego firmy jakieś urządzenie.
        • horpyna4 Re: łapówki 29.03.12, 10:32
          Z tym szczęściem trafiania na uczciwych ludzi, to różnie bywa. Pamiętam, że moja siostra martwiła się kiedyś, że musi wyglądać na ubecką prowokatorkę, bo nikt nigdy nic od niej nie chciał wziąć. Nawet w czasach, kiedy brakło kawy i przyjęcie paczki takowej przez urzędniczkę za szybkie załatwienie sprawy było normalką.

          Kiedyś nawet powiedziano jej, że u pewnej osoby załatwi coś i że trzeba dać kawę, bo taka jest normalna cena drobnej usługi u tej pani. No i pani załatwiła, co trzeba, a kawy za cholerę nie chciała wziąć.
      • moja_sprawa3 Re: łapówki 30.03.12, 10:04
        horpyna4 napisała:

        > Wiesz, teraz jest sporo prywatnych klinik, gdzie się po prostu płaci i nikt łas
        > ki nie robi. Zetknęłam się z przypadkiem, kiedy kobiecie była potrzebna operacj
        > a i czas się liczył. W "państwowym" szpitalu dali jej bardzo odległy termin i z
        > asugerowali, jaka kwota może ten termin przybliżyć. Zoperowała się więc w klini
        > ce prywatnej i kosztowało ją to dużo mniej, niż żądana łapówka.
        >
        > Kolego/koleżanko pieprzysz jak na zebraniu partyjnym. Twoja koleżanka miała prostą operację bo nie wszystkie i wszystko. Część operacji trzeba wykonać w państwowych szpitalach lub w innych krajach bo u nas się nie robi. Koszty są ogromne i musiała mieć pieniądze na taką operację. To nie jest tak czarno na białym jak piszesz.
        • efedra Re: łapówki 01.04.12, 02:30
          moja_sprawa3 napisał:

          > horpyna4 napisała:
          >
          > > Wiesz, teraz jest sporo prywatnych klinik, gdzie się po prostu płaci i nikt łaski nie robi.

          {moja sprawa 3} napisał(a)>
          > > Kolego/koleżanko pieprzysz jak na zebraniu partyjnym.

          Przede wszystkim protestuję przeciwko chamskiemu zwracaniu się do Horpyny.
          Po drugie - moja mama wciąż chodzi do swojej lekarki z "pełnymi rękami" i dzięki temu dostaje takie leki, jakie chce. Ja je mniej więcej raz na rok z jej apteczki wyrzucam do śmieci (przeterminowane), ku jej głośnym, ale bezskutecznym protestom.

          Więc wierzę, że choć są lekarze, którzy nie biorą (i pewnie nie brali nawet za najgorszych czasów), jest wciąż wielu biorących. Nawet od staruszek-emerytek. I za to przepisują niepotrzebne leki. Ponieważ znam to z własnego doświadczenia, protestów i zaprzeczeń nie biorę pod uwagę.
          e.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka