voxave
29.03.12, 06:18
PRL nie istnieje bez łapówek.Jak dobra były tak skąpo dzielone, aby cos załatwić bez datków ani rusz.
Jak jechalam do wspólpracujacej firmy załatwic prolongate terminu zaplaty----to otrzymywaLam od szefa *prezent*, który wręczaLam przedstawicielowi danej firmy---jak przyjeżdżali do mnie też otrzymywalam prezent./
Jak prezent był okazaLy to odbieral mi go szef.
Czekoladki,koniaki,kopertówki--codziennośc poruszania sie w ówczesnej rzeczywistości.
Teraz ponoć tez tak jest.
Miejsce w klinice i operacja czLonka rodziny sporo mnie kosztowały.