14.06.12, 17:45
woda czysta 0,50 zł
woda z sokiem 1,00 zł
wodopój na kółkach ze szklankami (o ich czystości krążą już legendy.często trafiła się
ze śladem szminki)
teraz nie do pomyślenia :)
Obserwuj wątek
    • balamuk Re: saturator 14.06.12, 18:43
      forum.gazeta.pl/forum/w,16256,111735677,,Uliczne_saturatory_.html?v=2
      forum.gazeta.pl/forum/w,16256,10738408,10738408,przedmioty_o_ktorych_nikt_nie_zapomni_.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,16256,76284194,76284194,Saturator_Bylo_.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,16256,67174725,67174725,SATURATORY_pamietacie_.html
      i jeszcze parę innych...
      • lidka449 Re: saturator 14.06.12, 19:00
        było rozumiem ;)
        • horpyna4 Re: saturator 15.06.12, 08:12
          Ja pamiętam czystą po 30 gr, z sokiem oczywiście 1 zł.
    • tymon99 Re: saturator 15.06.12, 10:30
      w bytomiu na rynku, zamiast wodopoju na kółkach, stały dwa automaty wrzutowe.
      nie potrafię sobie przypomnieć, w jaki sposób szklanka była zabezpieczona przed kradzieżą..
      • horpyna4 Re: saturator 15.06.12, 10:54
        Normalnie, na łańcuchu przymocowanym do metalowej obejmy...

        www.joemonster.org/filmy/6809/Dobre_polaczenie_Co_mi_zrobisz_jak_mnie_zl
        • artjomka Re: saturator 15.06.12, 12:04
          Towarzysz Wieslaw mawial ….wiezienia byly moimi uniwersytetami… Ja powiem: saturatory byly moimi zdrojami. Picie “gruzliczanki” bylo w czasach szkoly sredniej - a moze juz i wczesniej - sportem.
          Wracajac po szkole tramwajem, wysiadalo sie na Rynku i pierwsza czynnoscia bylo – “obalenie” paru gruzliczanek. No i wazne bylo – kto wiecej wypije. Kolega – obecnie slynny mikrochirurg pobijal wszystkich z naszej paczki. No i byl jeszcze Leszek – ale ten przezucil sie na “Bambina”. Mial efekty – do czasu, gdy zapadl na chroniczne przeziebienie. Ale do gruzliczanki nie powrocil.
          Nawet niedawno, gdy bylem u niego w Instytucie, wspominalismy Bambinowo-gruzliczankowe czasy. A takze nasze spory o to kto lepszy – Leszek byl Rollingstoniarzem, ja Beatlomanem.
          Pozdrawiam
        • tymon99 Re: saturator 08.07.12, 16:45
          we warsiawie też takie były:
          a8.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/480963_404400716261900_974786749_n.jpg
          • artjomka Re: saturator 08.07.12, 18:49
            tymon99 napisał:

            > we warsiawie też takie były:

            ...Wiadoma rzecz stolyca....
            U nas na prowincji (Katowice), to to kolka mialo, parasol, sidzonko dla pani obslugaczki i stojak na butle CO2.
            Ale za to Gruzliczanka byla ...pierwyj sort.
            Pozdrowienia!
            • beata_ Re: saturator 08.07.12, 19:06
              artjomka napisał:

              > ...Wiadoma rzecz stolyca....
              > U nas na prowincji (Katowice), to to kolka mialo, parasol, sidzonko dla pani ob
              > slugaczki i stojak na butle CO2.
              > Ale za to Gruzliczanka byla ...pierwyj sort.
              > Pozdrowienia!

              E tam, najpierw były wózki na kółkach - po bożemu :-)
              Te szafy to już później, a i tak nie wyparły wózków... Zniknęły chyba równocześnie jakoś...

              Ten tu:
              printo.republika.pl/warszawa/70te2/saturator.jpg - już też późniejszy, państwowy jak wudać po logo :-)
              ten:
              upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/1a/Saturator_1968.jpg/300px-Saturator_1968.jpg - jak sądzę jeszcze "prywaciarz" :-)

              Pamiętam, że niektóre miały stojaki na butlę z gazem, a niektóre miały ją pod sobą - jak bombowiec :-) I obowiązkowo podłączone do ulicznego hydrantu.

              A tu cała strona z saturatorami - można się naoglądać :-)
              www.google.pl/search?q=saturator&hl=pl&gbv=2&prmd=ivnsm&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=mLz5T_P6C8uGswbEsv2lBQ&ved=0CAYQ_AUoAQ
              • beata_ A tu jest ten... 08.07.12, 19:33
                ... bombowiec, o którym mówiłam :-)

                i.pinger.pl/pgr401/5d5308d40004496d4d1b0529/saturator.jpg

                Jakoś najbardziej mi się kojarzy z "klasycznym" saturatorem :-)
                • artjomka Re: A tu jest ten... 09.07.12, 06:38
                  No - Beata - jak tak te obrazki ogladam - to ....elegancja Francja...
                  Pan na pierwszym to w krawacie! Napewno zdjecie ze stolycy.
                  A na drugim - to nawet fartuszek bialy i czapeczka. Hygienicznie jak sie patrzy. No i sciereczka do rozcierania zarazkow.
                  Ale jakos ejsmy przezylismy!
                  Pozdrawiam!
                  • beata_ Re: A tu jest ten... 09.07.12, 20:28
                    A co! :-) Wymagania były - nie myśl sobie... Prywatną inicjatywę ścigali za wszystko. A potem MHD - tym bardziej musiało się pokazać, nie? :-)
                    Na którymś zdjęciu jest schyłkowy saturator z 89 roku - zwróć uwagę na plasticzane jednorazówki :-) Z tym powtórnym używaniem, to nie do końca tak - większość szklaneczek w przyległym koszu była zgnieciona TYCH przynajmniej więcej nie użyto :-)

                    A w ogóle, to jakie zarazki?! Jakby tam były, to nas by nie było :-)
          • asdaa Re: saturator 09.07.12, 12:05
            pamiętam taki na Targowej prze Dworcem Wileńskim
    • momas Re: saturator 15.06.12, 17:07
      Kurza melodia, saturatory pamiętam, ale ominęła mnie przyjemnosc picia z tego zdroju.
      Mialam absolutny zakaz....

      Nawet wtedy, gdy pojawiły sie kubeczki jednorazowe (jakis koniec lat 80-tych). Ale wtedy o juz chyba zadzialal odruch...
      • matylda1001 Re: saturator 15.06.12, 21:08
        Aj, tam, zakaz... ja też miałam zakaz, ale zakazów jest tak dużo, że życia zabraknie, żeby każdy złamać chociaż raz :) Saturator stał na ulicy jakieś 10 metrów od mojej bramy.
        • momas Re: saturator 15.06.12, 22:41
          a ja, akurat TEGO zakazu nie złamałam.... z innymi - róznie bywało, choć uczciwie mowiac jakos nie pamietam zbt wielu...
          :D
          • voxave Re: saturator 16.06.12, 05:20
            Powiem krótko---pfuj !

            Ale jako dziecko tez piłam wode z saturatora z sokiem.
            • horpyna4 Re: saturator 16.06.12, 08:39
              Burżujka, mnie przeważnie stać było na tę bez soku...

              Inna rzecz, że marne grosze długo się przy człowieku nie trzymały, skoro po drodze ze szkoły zahaczał o sklepik, gdzie serwowano różne pyszności z "ciepłymi lodami" na czele. Pamiętam, że były tam m.in. "banany cukrowe", ale cenę miały zaporową: 3 zł 50 gr. Pozostawały w sferze marzeń, bo trudno było zgromadzić taki kapitał.
              • aqua48 Re: saturator 16.06.12, 14:38
                Też piłam wodę z saturatora, choć przez Mamę kupowaną w ostateczności i z obrzydzeniem (nie bylo wtedy soczków z rurką - genialnego wynalazku dla dzieci którym poza domem ciągle chce sie pić). I przeżyłam.
                • horpyna4 Re: saturator 16.06.12, 15:57
                  Bo w tamtych siermiężnych warunkach człowiek od małego nabywał odporności. Teraz rodzice trzęsą się nad dzieciakami i usiłują chować sterylnie, a dopiero wtedy robią im dużą krzywdę, jeżeli chodzi o zdrowie.
                  • artjomka Re: saturator 17.06.12, 14:39
                    Hi Horpyna4!
                    Powroce do Twego postu o slodyczach, na ktore tracilo sie "zaoszczedzony kapital".
                    Nie wiem jak u Ciebie - ale ja przuypominam sobie, ze taki asortyment prowadzili wtedy prywaciarze. Byly banany cukrowe, zegarki, zaby i insze stwory z pseudogumy do zucia - lub lepiej - miskow Haribo. No i - dla posiadaczy wiekszej gotowki niz na gruzliczanke - oranzada i cytryniada "sztucznie barwiona, na czytym cukrze".
                    Co bylo total niestrawne, to czekolady od prywaciarza. Chyba z dodatkiem piasku.
                    Pozdrawiam!
                    • horpyna4 Re: saturator 17.06.12, 15:58
                      Za moich czasów jeszcze nie było miśków Haribo, to były lata wczesnego Gomułki. A sklepik był chyba pod patronatem jakiejś spółdzielni inwalidów, bo mówiło się, że się coś kupiło "u inwalidy". To zresztą był maleńki sklepik, praktycznie jak kiosk (chociaż w normalnym budynku obok innych sklepów), bo gość sprzedawał przez okno.

                      Sklepy prywatne, o których piszesz, też pamiętam - zwykle były tam oprócz tych słodkich paskudztw również jakieś warzywa, a także woda sodowa w syfonach z ołowianą (póżniej plastikową) główką. I te sklepy miały się dobrze dość długo. A niektóre mają się dobrze cały czas, tylko asortyment zrobił się bardziej kapitalistyczny. Swoją drogą, ciekawy byłby dokument, jak zmieniały się towary sprzedawane w tym samym fizycznie sklepiku przez całą II połowę XX wieku.
                      • aqua48 Re: saturator 17.06.12, 16:14
                        Oj, tak, ja też kupowałam "u inwalidy", ta spółdzielnia prowadziła wiele sklepów w całym kraju, w naszym sprzedawał na dodatek autentyczny inwalida wojenny bez nogi i palców u jednej ręki, przez co budził w młodszych dzieciakach strach. Pamiętam, że na ladzie zawsze leżał kawał burej marmolady na wagę. Moja Mama mimo moich nagabywań jej nigdy nie kupowała, bo kojarzyła się jej ta substancja ze znienawidzoną okupacyjną marmoladą z buraków, jedyną dostępną przez całe jej dzieciństwo słodyczą.
    • minerwamcg Buzer na Rejtana 30.06.12, 15:37
      U nas w Podgórzu na ulicy Rejtana mieścił się buzer. Albo moźe Buzer, nazwa własna? Czynny w lecie. Pokażnych rozmiarów okno w ścianie, a w oknie skomplikowane machiny do wyrobu wody sodowej i wielkie, szklane pojemniki z sokiem. A raczej "ze sokiem", bo tak się mówiło. Można było sobie "kazać" małą szklankę, kwaterkową, albo duźą, zero trzydzieści trzy litra, w kufelku. A jak się jeszcze miało pare groszy więcej i zamówiło z podwójnym sokiem, to juź był cymes, malina i sama rozkosz.
      Do dziś pamietam ten smak...
      Tamże można było wymienić syfon, a w późniejszych latach kupić naboje do własnego, jeśli się miało. Myśmy mieli, robiło się wodę sodową z domowym syropem z wiśni albo malin - ale ta buzerowa była lepsza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka