Dodaj do ulubionych

Haftowanie poscieli

11.10.06, 13:05
Za czasow PRL istnialy pralnie poscieli. Kazda sztuka musiala miec wyhaftowany
numer.Zamiejscowi studenci byli glownymi klientami tych pralni. Pewnego dnia
udalam sie z moja przyjaciolka do tejze pralni. Tuz przed samym zamknieciem.
Pracownica odmowila przyjecia poniewaz chciala juz zamykac interes.
Rozzloszczona przyjaciolka wpisala sie do ksiazki zyczen i zazalen. Po dwoch
tygodniach otrzymala list wyjasniajacy z Dyrekcji. Otoz dyrekcja napisala, ze
pracownik ma prawo do odmowienia przyjecia poscieli pobrudzonej kalem! Pismo
na cala strone.W rezultacie tej lektury pokladalysmy sie ze smiechu. Nie
skladalysmy juz apelacji.
Obserwuj wątek
    • luccio1 Re: Haftowanie poscieli 11.10.06, 20:16
      Istniał też tusz odporny na pranie, którym panie z punktu przyjęć pisały na
      każdej jednej poszwie, poszewce, prześcieradle numer bądź nazwisko właściciela.
      Wydana w r. 1956 praca zbiorowa pt. "Chemia praktyczna" zawiera kilka receptur
      takiego tuszu (łącznie z wersją w kolorze złotym, gdzie głównym komponentem
      był "chlorozłocian sodowy").
      • tamsin Re: Haftowanie poscieli 11.10.06, 20:20
        ten tusz pamietam :-)
        Co ladniejsza posciel trzeba bylo prac wlasnorecznie, a to juz bylo wyzwanie
        samo w sobie w czasach PRL-u. U nas w piwnicy byl przeogromny kociol na
        gotowanie, plus jeszce wiekszy kij do mieszania. Jakby czlowie wpadl do tego
        kotla to tez by go mozna bylo niechcacy ugotowac, takich rozmiarow byl. A
        zupelna kleska bylo, jak suszarnia w piwnicy byla wciaz zajeta i gdzie to w
        zimie powiesic?
        • babiana Re: Pranie 22.10.06, 14:24
          Bylam wczoraj w takim duzym sklepie a antykami(w Montrealu). Uwage moja zwrocila
          pralka a la nasza Frania. Z wyzymaczka na korbe.Zaintrygowalo mnie to urzadzenie
          i zapytalam czy ktos jeszcze to kupuje. Pani wyjasnila, ze kupuja do domkow
          letniskowych. Lub garaze gdzie maja duzo bardzo brudnej odziezy. Zachwalala, ze
          bardzo dobrze pierze(pewnie widziala we mnie potencjalna klientke). Ponadto
          walek jest elektryczny i nie trzeba krecic korba tylko sam sie obraca. Na tym
          polegala wyzszosc Frani kanadyjskiej nad polska. Poza tym gabaryty iscie
          amerykanskie. Ze wzgledow sentymentalnych bylam juz bliska nabycia owego antyku,
          ale w pore przypomnialam sobie misterium prania w PRL wspomniane przez Tamsin.
          Dochodzilo jeszcze moczenie prania przez cala noc (wanna zajeta) a po praniu i
          gotowaniu kolejne moczenie w wodzie z dodana ultramaryna. Taki niebieski
          proszek, aby posciel byla bielsza. W sumie dwa dni bez wanny. Po wysuszeniu
          poscieli skrapianie i naciaganie przed odwiezieniem do magla. To naciaganie
          kazdej sztuki bylo najlepsze. Przypominalo konkurs przeciagania liny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka