Dodaj do ulubionych

nasze pokolenie

22.04.08, 11:03
właściwie PRL obejmuje kilka pokoleń: roczniki przedwojenne, potem te nie
znające wojny (46-56) kolejne nie znające stalinizmu, i pokolenie "papieskie".
Czy macie przemyślenia na temat przemiany pokoleń? Czy istnieje waszym zdaniem
"konflikt pokoleń"?
Ja pamiętam duże tarcia między mna i moim Ojcem na temat wydarzeń roku 1968.
Był On przeciwny postawie studentów, nasz rozmowy były burzliwe, przy czym
niekiedy Ojciec zarzucał mi brak szacunku i niewdzięczność. Wg mnie było to
krzywdzące. Po prostu inaczej odbieraliśmy rzeczywistość. Może tylko czasem
pysknęłam za bardzo.
Obserwuj wątek
    • luccio1 Re: nasze pokolenie 22.04.08, 11:23
      Tato uważał marzec '68 za prowokację, i że studenci dali się podpuścić i
      wciągnąć w rozgrywki wewnątrz PZPR - zupełnie niepotrzebnie (należało
      maksymalnie korzystać z tego, że uczelnie działają jawnie, i nie robić nic, co
      mogłoby zakłócić zdobywanie wiedzy i dyplomów - jemu samemu wojna wypadła tuż
      po zdaniu matury, studia mógł zacząć dopiero w r. 1946/47).
      • woman-in-love Re: nasze pokolenie 22.04.08, 13:21
        Mój Ojciec nie widział tej prowokacji; jako wielkoprzemysłowy inżynier uważał,
        że studenci mają za dobrze i w głowach im się poprzewracało. Swoją drogą, jakim
        cudem udało się sprowokować najinteligentniejszą część społeczeństwa do tak
        prymitywnego celu jak antysemicka nagonka? Czy czegoś nie rozumiem???
        • a_weasley Re: nasze pokolenie 23.04.08, 14:33
          woman-in-love napisała:

          > jakim cudem udało się sprowokować
          > najinteligentniejszą część społeczeństwa do
          > tak prymitywnego celu jak antysemicka nagonka?

          Jedna z odpowiedzi:
          Wikipedia przy haśle "Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego" podaje odsyłacze
          do biogramów czternaściorga tuzów tej instytucji. W tej liczbie znajdziesz
          dziewięcioro Izraelitów.
          Tak, oczywiście, nie ma odpowiedzialności zbiorowej, ale... czy kto zaraz po
          wojnie płakał nad wysiedlanymi Niemcami?
          Jest dobrze, póki jest dobrze. A potem jak pan poseł domaga się międzynarodowej
          kontroli nad wyborami, pan naczelny redaktor mu basuje, a pan europoseł ogłasza
          państwa narodowe przeżytkiem, to nagle człowiek sobie przypomina panieńskie
          nazwiska tych panów.
          • woman-in-love Re: nasze pokolenie 24.04.08, 12:52
            pokolenie moich Rodziców nazywano "skrzywdzonym pokoleniem" (Kolumbowie rocznik
            20); najpiękniejszą młodość zrujnowała im wojna. Potem były pokolenia
            wyrastające wśród komunistycznej mistyfikacji, niszczenia najwartościowszych
            ludzi za ich patriotyzm i sprzeciw wobec komunizmu, sowietyzacji. Windowania w
            górę - do rządu i najwyższe stanowiska, oraz na studia - ludzi "miernych ale
            wiernych". Potem, po wydarzeniach lat 80-tych zabrzmiał głos: odkreslić wszystko
            gruba kreską, zapomnieć, zacząć od nowa.
            Wydarzenia ostatnich kilku lat obrzydzily pomysł "lustracji", zresztą
            przeglądanie zdekompletowanych, spreparowanych przez SB akt - chyba już nie ma
            sensu. Za póżno. Złość mnie bierze, kiedy pomyśle, jak pokpił sprawę rząd
            Mazowieckiego.
    • tamsin Re: nasze pokolenie 22.04.08, 16:57
      pokolenie gierkowskie mialo zludzenie "dobrobytu", budowano co rusz
      osiedla z wielkiej plyty, kazdy mial nadzieje dostac swoja klitke z
      balkonem, kielbasa zwyczajna czesto wisiala w miesnym na hakach, no
      jednym slowem dobrze bylo ;-) Potem przyszla rzeczywistosc w jakim
      to syfie sie zylo.
    • luccio1 Re: nasze pokolenie 23.04.08, 00:58
      Rozważanie o
      czasie:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16256&w=40301195&a=40307035
    • luccio1 Re: nasze pokolenie 23.04.08, 01:00
      I o przemijaniu pokoleń:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16256&w=38854124&a=40091144
    • syswia Re: nasze pokolenie 23.04.08, 03:50
      Konflikt pokolen - nie. W mojej rodzinie dosc jasno opisywalo sie
      rzeczywistosc. Moi rodzice byli dziennikarzami (powiedzmy sobie, ze
      zawsze w zgodzie z cenzura...) a Babcia byla oficerem ZWZ - AK
      (nigdy sie nie ujawnila). Co nie znaczy oczywiscie, ze nie zdarzalo
      im sie miec naiwne poglady. Pamietam jak Babcia nam sie przyznala,
      ze w latach 60tych szczerze myslala, ze ten Castro to taki dobry, a
      USA tak go szkaluje... Wtedy zaczelam Babcie wypytywac o to dlaczego
      tak sadzila i o realia zycia w tamtych czasach. Do tej pory zreszta
      bardzo mnie to interesuje. Nie bylo w mojej rodzinie podzialu na
      mlodych i starych. Moi rodzice nie serwowali mi dydaktycznego
      smrodku. Byc moze mojej Babci sie zdarzalo w stosunku do mojej
      mamy... nauczycielskie zapedy. Zreszta z opowiadan - moja
      mama "latwa mlodzieza" raczej nie byla.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka