Dodaj do ulubionych

artykuły-pytanie

15.02.05, 12:54
Napisałam artykuł związany tematycznie ze swoją pracą i bezmyślnie
zamieściłam go w lokalnej gazetce samorządowej(po uprzednim skróceniu
tekstu). Wydaje mi się , że jest na tyle dobry, że mogłabym zamieścić go w
poważniejszym kwartalniku. Czy wogóle mogę to zrobić? skoro już go gdzieś
opublikowali? Proszę o odpowiedz, może ktoś z Was miał taki dylemat?
Obserwuj wątek
    • pusia-kotusia Re: artykuły-pytanie 15.02.05, 13:14
      wszystko zalezy od tego jaka umowe masz podpisana z gazetka samorządowa - jesli
      przejeli oni twoje prawa autorskie to musisz ich pytac o zgode albo napisac cos
      podobnego ale pod innym tytulem i z pozmieniana trescia - chociaz zeby
      stylistyka zdan byla inna, jesli zas w umowie nie masz napisane o przejeciu
      praw nad tekstem (chociaz byloby to bardzo dziwne) to mozesz z tekstem zrobic
      co chcesz tylko zawsze lepiej uprzedzic kolejny podmiot wydajacy ze juz raz sie
      dany teks opublikowalo
      • bumcykcyk2 Re: artykuły-pytanie 15.02.05, 13:54
        Bierz przykład z profesury i publikuj to samo pod nieznacznie zmienionymi
        tytułami gdfzie się da i jak się da. Zawsze dorobek rośnie ;)
    • edgar2005 Re: artykuły-pytanie 15.02.05, 14:08
      Wysyłając artykuł do poważnego pisma należy zadeklarować, że materiał nie był
      uprzednio nigdzie publikowany, dotyczy to także koncepcji, nie tylko stylu,
      tytułu itp. Otóż, co będzie jeśli opublikuję swój doktorat, choćby jako PDF w
      internecie, jeśli nikt go nie zechce dofinansować? Czy wtedy moje koncepcje są
      już uważane za wcześniej opublikowane? Czym publikacja na własnej stronie
      miałaby się różnić od publikacji książki w dowolnym wydawnictwie, choćby
      załozonym przez siebie samego. Ciekawe czy opublikowanie doktoratu w Polsce nie
      ograniczy przypadkiem możliwości publikowania artykułów zagranicą.
      • bumcykcyk2 Re: artykuły-pytanie 15.02.05, 14:47
        Całego doktoratu w pdf-ie ja bym do internetu nie dawał. Jak rzecz jest za
        duża, mogą to wyrąbać na plagiaty i nie ma na to rady (widziałem już łamanie
        kodów przy plikach pdf tylko do odczytu). Natomiast jako artykuł, nawet
        sporawy, jak najbardziej.
        • sunday nie publikować doktoratu w internecie!? 17.02.05, 11:12
          Jak to, nie publikować doktoratu w PDFie w internecie!? Bo ktoś mógłby sobie
          pościągać wzory, zdania, czy akapity? Przeciez to jego problem, doktoraty się
          przecież i tak publikuje, inaczej cała nauka nie miałaby sensu!!!!!! Piszesz
          tajny doktorat, wstydzisz się go, czy co? :)

          No, chyba że pracujesz na WATcie nad "ściśle tajnym" doktoratem, np. pod tytułem
          "Kubatura i ręczne wykonawstwo ziemianek a ich efektywność bojowa w warunkach
          współczesnych działań partyzanckich na terenach zalesionych i niezalesionych".

          :) pozdrawiam,
          Luki
          • bumcykcyk2 Re: nie publikować doktoratu w internecie!? 18.02.05, 01:02
            Sunday, chcesz publikować - Twoje prawo. Jakoś jednak dziwnym trafem niezwykle
            rzadka to praktyka. Wiele jest powodów żeby tego nie robic, nie tylko problem
            plagiatorów. No bo pomyśl, za kilka lat możesz mieć okazje wydania tego
            drukiem, dostaniesz grant, dotację na badania własne z wydziału itp. itd. I co
            wtedy? Nikt nie wyda czegoś co jest za darmo ogólnodostępne w sieci. Jestem na
            nie;) Pzdr.
            • mateuszchol Re: nie publikować doktoratu w internecie!? 18.02.05, 02:05
              "Publikowanie" w sieci nie jest uważane za publikację taką, jak w periodyku.
              Problem pojawia się dopiero, jeżeli praca pojawia się w czasopismie
              recenzowanym. Wtedy raczej nie można jej już nigdzie wysyłać. A na
              potwierdzenie swojej tezy: wszyscy niemalże fizycy po napisaniu artykułu
              zamieszczają go w pierwszej kolejności w jawnym internetowym archiwum
              www.arxiv.org
              a dopiero później wysyłają tam, gdzie chieliby to opublikować (Physical Review,
              Nature, cokolwiek). Co więcej, w archiwum ArXiv.org istnieje nawet specjalna
              rubryka, jak "Journal-ref", w której można później wpisać gdzie artykuł się
              ukazał. I na odwrót, niektóre czasopisma (jak Physical Review) przy przesyłaniu
              manuskryptu pytają, czy artykuł poawił się w Arxiv.org, a jeżeli tak, to o link
              (i dopiero później czy artykuł nie został gdzieś opublikowany). Nikt do nikogo
              nie ma przy tym pretensji.

              Praca na stronie internetowej w żadnym przypadku nie przekreśla szans na
              publikację.

              Wracając jednak do wątku głównego, wydaje mi się (chociaż nie jestem pewien),
              że czasopismo "zaklepuje" pracę, jeżeli (oprócz tego, że jak już wspomniałem,
              publikuje prace zrecenzowane (peer-reviewed)) znajduje się na liście
              Filadelfijskiej. Podejrzewam, że to pisemko, o którym wspomniał autor postu nie
              znajduje się na tej liście. Nie widzę przeszkód, żeby opublikować więc pracę w
              poważnym miejscu.
              • edgar2005 Re: nie publikować doktoratu w internecie!? 18.02.05, 10:32
                To oznacza, że opublikowanie książki drukiem też nie ma wpływu na póżniejszą
                publikację w recenzowanym czasopiśmie? Na stronie czasopisma do którego chcę
                wysłać artykuł jest zastrzeżenie, że "has never been published" bez
                kwalifikowania gdzie by to miało być uprzednio publikowane. I dotyczy to nie
                tylko konkretnej treści ale i koncepcji. Być może opublikowanie czegokolwiek
                poza listą filadelfijską nie jest traktowane jako opublikowanie, choć trudno mi
                w to uwierzyć.
                • mateuszchol Re: nie publikować doktoratu w internecie!? 18.02.05, 12:03
                  Mea culpa, ale czy zawsze ktoś się musi czepiać słówek? :) Oczywiście ksiazka też wyklucza publikację w czasopismie.

                  Z drugiej strony wydaje mi się, że jak ktos napiszę pracę na 10-11 stron, to nie zrobi z tego książki, a przy 150 stronach żaden periodyk nie będzie tego chciał. No, chyba, że chodzi o 1 rozdział. Wtedo oczywiście długości mogą być podobne i jedno wyklucza drugie. Ale rozdział ksiażki i tak pisze się specjalnie na tę okazję (i na zaproszenie edytorów). Podsumowując: nie potrafię sobie wyobrazić realnej sytuacji, w której autor mógłby mieć dylemat.

                  Pozdrawiam,
                  Mateusz
                  -----------------
                  www.arkiva.pl
                  • edgar2005 Re: nie publikować doktoratu w internecie!? 18.02.05, 12:16
                    Nie bardzo rozumiem dlaczego opublikowanie drukiem ma być traktowane inaczej
                    niż opublikowanie w PDF-ie. Czasem to nawet nie da się drukiem, jeśli
                    załącznikiem jest np. plik .xls i publikuje się w journalu online. Nawet w
                    cytowaniach rozprawę doktorską zamieszczoną na stronie www traktuje się jako
                    opublikowaną, podając link, w przeciwnym wypadku pisze się "nieopublikowana
                    rozprawa doktorska". A publikacja w czasopiśmie może być streszczeniem
                    koncepcji rozbudowanej w doktoracie-książce.
            • sunday Re: nie publikować doktoratu w internecie!? 18.02.05, 10:31
              Cóż, na moim uniwersytecie publikacja pracy doktorskiej w sieci, na stronach
              biblioteki uniwersyteckiej, była jednym z warunków udzielenia tytułu. Praca
              będzie niezależnie wydana również "książkowo" przez standardowe wydawnictwo.
              Umieszczanie prac w sieci to zdrowa praktyka - po co kurczowo trzymać wyniki
              tylko dla siebie?
              • bumcykcyk2 Re: nie publikować doktoratu w internecie!? 18.02.05, 12:59
                Argumenty dotyczące fizyków mnie w pełni przekonują. Jednak w naukach
                humanistycznych, zwłaszcza w dyscyplinach będących zrozumiałymi nie tylko dla
                grona wąskich specjalistów (dziennikarstwo, politologia, stosunki
                międzynarodowe, polityka społeczna, nawet ekonomia czy socjologia) występują
                ograniczenia w dostępie sieciowym do publikacji. Zresztą nawet oglądanie
                drukowanych prac magisterskich czy doktorskich w tradycyjnej czytelni podlega
                ścisłej rejestracji, a czasami ograniczeniom dostępu dla studentów. Po prostu,
                w tych naukach dużo jest kompilacji, a mało odkrywczości, również prace
                profesury są w dużej mierze kompilacyjne, a zatem nic prostszego jak mając
                dostęp do gotowych dzieł używać zamiast własnej głowy ctrl-c i ctrl-v czy
                kserokopiarki. To nie są gołosłowne uwagi, znajomy natrafił przypadkiem w sieci
                na artykuł w popularnym czasopismie anglojęzycznym , którego autor zerżnął bez
                podania źródła tezy jego pracy opublikowanej w sieci. Ponieważ -powtórzę- to są
                nauki niedookreślone i "płynne" nic owemu komentatorowi nie można zrobić ani
                zarzucić. Może spokojnie powiedzieć, że sam doszedł do podobnej argumentacji,
                zastanawiając się nad porządkiem społeczno-politycznym pewnej części globu.

                Oczywiście, można na mnie naskoczyć, że z książek też można rżnąć w opisany
                sposób. Jednak dostęp do prac naukowych drukowanych jest nieporównanie
                trudniejszy od skorzystania z google czy clusty. Ci, którzy posiłkują się netem
                w celu szukania wątpliwego "natchnienia", zazwyczaj nie mają ochoty ruszyć dupy
                do biblioteki. W Niemczech w odniesieniu do części z wymeinionych dyscyplin
                zauważyłem praktykę tworzenia w sieci b. szczegółowych baz danych, gdzie jest
                autor, tytuł, dane wydania pracy, a także jej tezy i króciutkie streszczenie.
                Nie ma natomiast tekstu jednolitego.
                Pozdrawiam wszystkich dyskutantów.
                • sunday Re: nie publikować doktoratu w internecie!? 18.02.05, 13:04
                  Ok, może rzeczywiście w tzw. "naukach ścisłych" i technicznych trudniej jest po
                  prostu zerżnąć pracę - i stąd moje niezrozumienie problemu.

                  pozdrawiam,
                  Luki

                • edgar2005 Re: nie publikować doktoratu w internecie!? 18.02.05, 14:50
                  > W Niemczech w odniesieniu do części z wymeinionych dyscyplin
                  > zauważyłem praktykę tworzenia w sieci b. szczegółowych baz danych, gdzie jest
                  > autor, tytuł, dane wydania pracy, a także jej tezy i króciutkie streszczenie.
                  > Nie ma natomiast tekstu jednolitego.

                  W polskiej bazie OPI też są podobne dane z wszystkich dziedzin, szkoda że nie
                  ma wyodrębnionych tez, ale można je umiescić w streszczeniu.
    • coalla Re: artykuły-pytanie 15.02.05, 14:29
      koniecznie sprawdź te prawa autorskie

      ale ja bym się chyba nie bała, przecież wysłałaś go >po uprzednim skróceniu
      tekstu < i to nie była publikacja naukowa w czasopiśmie naukowym, recenzowana,
      z punktacją, z listy KBN ;) tylko raczej popularno-naukowa.
      Wydaje mi się, że jak rozbudujesz ten tekst, trochę zmienisz tytuł, to możesz
      nawet - aby uchronić się przed ryzykiem posądzenia o autoplagiat - zamieścić
      odniesienie w nowym tekscie do tamtego starego i nawet śmiało "chwalić się" że
      to (niby) kontynuacja taka, rozszerzenie, bo temat taki ważki, rozwojowy, a
      skoro Ty się na tym znasz, to nic dziwnego że ponownie podejmujesz się
      przedstawienia tej problematyki, wtedy węziej, a teraz szerzej, a nawet
      zostawić sobie "furtkę" na przyszłość, że to nie jest Twoje ostatnie słowo ;)

      powodzenia :)
      • rilian ecco 15.02.05, 15:33
        Vox femine, vox dei
    • megmegic Re: artykuły-pytanie 18.02.05, 11:49
      dzięki za podpowiedzi, przy tej gazetce samorządowej wogóle nie było mowy o
      prawach autorskich, zapytałam czy mogę, napisałam, wysłałam meilem,
      opublikowali i tyle:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka