12.09.06, 21:24
Witam wszystkich. Przyznaje - przyszłam szukać tu wsparcia i pociechy. Mam
trójkę dzieci,a od niedawna noszę pod sercem czwarte. Nie było planowane, a
jego pojawienie się wywołało lawinę przykrych konsekwencji (m.in straciłam
szansę na cudowną pracę). Efekt jest taki, że borykam się z depresją i
brakiem akceptacji tej ciąży. Drogie Mamy...potrzebuję nieco otuchy i
uspokojenia..Jestem przerażona i zagubiona. Pozdrawiam ciepło. Ela
Obserwuj wątek
    • bibba Re: witam... 12.09.06, 22:03
      hej, mam tylko trojke dzieci, i mam nadzieje na czwarte za kilka miesiecy.
      odpowiadam szybciutko, zebys wiedziala, ze ktos dostrzegl twoj post. pamietaj,
      ze te pierwsze tygodnie/miesiace sa najtrudniejsze, burza hormonow itp - wiec
      przede wszystkim daj sobie czas na przejscie przez ta faze. tu na forum jest
      duzo bardzo madrych kobiet, ktore mam nadzieje odezwa sie rowniez. ja kiedys
      pytalam tu jak to jest miec 4, i bylo sporo ciekawych odpowiedzi, miedzy innymi
      od jol5.po, ktora fantastycznie to wszystko ujela i wlasnie dodala mi otuchy i
      wiary w to, ze mozemy - ze moze sie udac. chaotyczne to, ale malo mam czasu.
      tu sa linki z dwu ostatnich tego rodzaju dyskusji:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=41936120&a=41936120
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=44030948&a=44030948
      trzymaj sie dzielnie. nie boj sie. pozdrawiam cie serdecznie.
    • kropka415 Re: witam... 12.09.06, 23:35
      głowa do góry, bedzie ok , 3maj sie
      • agnieszkas72 Re: witam... 13.09.06, 09:25
        Wiesz,jest takie przysłowie,które mówi,że kiedy Bóg zamyka drzwi,to otwiera
        okno.Ten czwarty maluch jest juz częscią waszej rodziny i jestem pewna,ze
        wszystko ułozy się dla Was dobrze-juz razem z Nim.
        Tez mam czwórkę.Ostatnia ciąża i pierwsze miesiące po urodzeniu synka były dla
        mnie bardzo trudne.pod względem fizycznym i psychicznym.Teraz patrzę na mojego
        roześmianego prawie dwulatka i nie wyobrazam sobie,ze mogłoby go nie być.Bardzo
        serdecznie Cię pozdrawiam i życzę duzo zdrowia i usmiechu-dla Was
        obojga.Agnieszka,mama Pawła,Adama,Ani i Rafała
        • agnieszka35 Re: witam... 13.09.06, 09:43
          Witaj Elu.Ja też mam czwórkę i najmłodsza córeczka to też niespodzianka.I ja
          również gdy dowiedziałam się o dzidzi wybierałam się do wymażonej
          pracy.Oczywiście nie poszłam ale potem wszystko się ułożyło również pod tym
          względem.A teraz jestem bardzo szczęśliwa i nie wyobrażam sobie naszej rodziny
          bez najmłodszej.To co przeżywasz to normalne.Człowiek odruchowo broni się przed
          nieplanowanymi zmianami w poukładanym życiu.Czuje się oszukany przez los bo coś
          tam sobie zaplanował a tu wszystko bierze w łep.Poza tym burza hormonalna w
          organizmie też sytuacji nie poprawia.Nawet gdy ciąża jest zaplanowana i
          upragniona często kobieta płacze,ma zmienne humory,nastroje depresyjne.I jest to
          normalne.A co dopiero kiedy połączy się z koniecznością pogodzenia się z
          sytuacją.Ale to mija.Matka natura ma swoje sposoby i po jakimś czasie przyjdzie
          zmiana na lepsze.A ty spójż na tą sytuację w ten sposób, że wprawdzie coś
          tracisz ale zyskujesz kolejnego członka rodziny.Skoro ten dzidziuś zaistniał to
          gdzieś tam było zapisane że tak ma być.To będzie jedna więcej osoba do kochania
          i która ciebie będzie kochać.Trzymaj się.Życzę poprawy nastroju.I pamiętaj
          wszystko będzie dobrze.-Agnieszka.
    • kasperkowa Re: witam... 13.09.06, 11:02
      Elu!!!
      Witaj w gronie wielodzietnych i na nasszym forum. Juz samo czytanie dodaje
      otuchy i poprawia nastrój!! Wiem ,co mówie. Mam za sobą czwartą bardzo
      zaskakującą nieoczekiwaną i nieakceptowaną na początku ciążę: byłam przerażona
      wszystkim: jak sobie damy radę finansowo, organizacyjnie, zdrowotnie, itd.
      Jeszcze do tego doszły docinki ze strony najbliższej rodziny (rodzice moi
      dowiedzieli sie o ciąży dopiero prawie w 5 miesiącu przez telefon, bo bałam się
      ich reakcji!!)Rozumiem Cię doskonale!!
      Jak to się stało, że dziś jest prawie dobrze??
      Ciąża trwa 9 miesięcy- choć wydaje się że to długo ( zwłaszcza na końcówce,
      prawda dziewczyny??) to jest to czas żeby przyzwyczaić się do nowej sytuacji
      życiowej, zaprowadzić pewne zmiany organizacyjne, poszukać nowych rozwiązań. A
      poza tym KOBIETA jest stworzona do zadań specjalnych i na prawdę może znieść
      dużo a nawet bardzo dużo.
      Pozdrawiam Cię ciepło.
      Acha - jeden ksiądz w momencie kiedy byłam zbuntowana nawet przeciwko Panu Bogu
      za to dziecko powiedział mi- zobaczysz będziesz szczęśliwa że masz to
      dziecko!! Wtedy pomyślałam, "co on tam wie"?? A teraz myślę "Skąd on to
      wiedział"????

      • ela_z_czworka Re: witam... 13.09.06, 11:12
        Mamo Kasperkowa...jakbym czytała o sobie...!!!To juz 19 tydzień a moja rodzina
        nadal nic nie wie. Moja mama na wieść o trzeciej ciąży popłakała się z żalu
        nade mną...Chyba też powiem przez telefon...Sama nie wiem.No i z Panem Bogiem
        też się wadzę, bo wiem, że maczał w tym palce...Trudno tylko przyjąć, że tak
        jest lepiej niż sobie zaplanowałam...Ale to pewnie kwestia człowieczej
        pychy...Bardzo dziękuję wszystkim za słowa wsparcia. Czytanie Waszych
        wypowiedzi przynosi ulge i lepiej jakoś nastawia. Będę tu na pewno zaglądać! I
        czasem się odezwę, jeśli zechcecie przyjąć mnie do swego grona. Bardzo dziękuję
        za Wasze słowa....bardzo...
        Ela
    • rycerzowa Re: witam... 13.09.06, 11:12
      Wiesz, jesteśmy dorośli, więc zamiast dywagować, co było a nie jest,i co się
      ewentualnie straciło - trzeba stawić czoła rzeczywistości i docenić, co się
      zyskało. Szybko się o tym przekonasz, że twój zysk to nie tylko nowy członek
      rodziny.

      Życie jest bardzo długie i wszystko się zdąży zrobić, jeśli się umie i naprawdę
      chce. I pieniądze, i karierę naukową.
      Ale w kazdym momencie życia są inne priorytety. Teraz najważniejsze jest twoje i
      dziecka zdrowie.

      Jestem matką trójki dorosłych dzieci. Dwoje już na swoim, bardzo daleko.
      Najmłodsze też wkrótce wyfrunie. Bardzo brakuje nam tego czwartego...
      • ela_z_czworka Re: witam... 13.09.06, 11:28
        Rycerzowa...jesteś mądrą kobietą i jest wiele racji w tym, co napisałaś.. Masz
        jednak pewną przewagę nade mną..a mianowicie dystans, z którego pewne sprawy
        wyglądają inaczej i można trafnie ocenić ich wartość. W zaskoczeniu wszystko ma
        większe rozmiary i wygląda gorzej. Ja to wiem, ale cóż...emocje często
        zaciemniają obraz rzeczywistości. Wiem też, że moja kariera czy pieniądze nie
        są priorytetami w tym momencie życia. Przez jedenaście lat z własnego wyboru
        rezygnowałam z pracy i sukcesów na tym polu, zdając sobie sprawę z
        korzyści,jakie z tego wypływają dla moich dzieci i czerpałam z tego radość. Ta
        ciąża zaskoczyła mnie w momencie, gdy pierwszy raz pomyslałam o tym, co innego
        jeszcze mogłabym robić... To wszystko. Pozdrawiam Cię serdecznie. Ela
        • mac62 Re: witam... 13.09.06, 12:17
          Cieszę się , że trafiłaś na to forum - gorąco witam - wszystko to co chciałabym
          powiedzieć i czym chciałabym Cię pocieszyć - już zostało napisane.
          Zaglądaj tu częściej ,a uczestniczki forum na pewno znajdą sposób na Twoje
          rozterki. Mnie uspokaja samo czytanie i fakt, że na tej ziemi są jeszcze
          normalni ludzie z b. poukładaną hierarchią życiową.
          Pozdrawiam- mama niespodzianek i planowanek.
          Czekamy na 6
        • rycerzowa Re: witam... 13.09.06, 12:38
          Tak, oczywiście, ja juz patrzę z dystansu. Ale historia jest nauczycielką życia,
          zatem niech ten mój dystans i komuś innemu się przyda.

          Kariera i pieniadze są ważne i żaden wstyd o nich marzyć.
          Tylko jakoś tak jest, ze robi się je dzięki dzieciom. Dzieci są wyzwaniem,
          dzieci dopingują do wysiłku, do dokształacania się.

          Prszychodzi moment, ze możesz to wykorzystać. W moim przypadku zdarzyło się, że
          przyszedł czas, gdy kazdy, kto coś umiał i znał angielski - mógł dostać dobrą
          i ciekawą pracę.

          Ty masz lat ok 30, lub niewiele wiecej. Za kilka lat bedzie luka na rynku
          pracy, bo w wiek produkcyjny będzie wchodzić pokolenie niżu demograficznego.
          Abstrahując juz od faktu,że wielu młodych wyjedzie.
          Zatem masz podstawy do optymizmu. Ważne, by coś umieć, coś sobą dla pracodawcy
          reprezentować.
          W tym pomogą ci twoje dorastające dzieci. Bo dla rozwoju rodzica niesamowitym
          dopingiem jest nastoletnie, rozwijające się dziecko.

          Wierzę, że teraz ci ciężko. Gdy ciąża jest zaskoczeniem, przeżywa się szok,
          niezależnie, czy jest to dziecko pierwsze, czy czwarte. Czujesz się wyrzucona ze
          swej życiowej koleiny. Widzisz, co mija, co tracisz, co odchodzi.
          A jeszcze nie widzisz tego, co nadejdzie, bo nie robiłaś p l a n u .
          Doświadczeni mówią,że ta druga ścieżka czasu jest taka sama , jak ta utracona.
          Wszystko się na niej może zdarzyć. I tylko od ciebie zależy, czy się zdarzy
          dobro, czy nie za bardzo.
          Nie oglądaj się już za siebie. I nie przejmuj się ludzkimi językami. Jeśli sobie
          radzicie, nikomu nic do tego, jaka macie rodzinę. To jest twoje życie, twoja sprawa.
          My byliśmy jedyni wielodzietni w środowisku. Teraz nam zazdroszczą.
          Bo choćbyś cały świat zyskał, jeśli ci z dzieckiem coś się nie uda, to masz
          poczucie przegranej.
          Historia zaś uczy,ze z dzieckiem "udaje się" wtedy, gdy jest nie za łatwo.

          • starogardzka_mama Re: witam... 19.09.06, 09:28
            rycerzowa napisała:

            > Kariera i pieniadze są ważne i żaden wstyd o nich marzyć.
            > Tylko jakoś tak jest, ze robi się je dzięki dzieciom. Dzieci są wyzwaniem,
            > dzieci dopingują do wysiłku, do dokształacania się.


            To prawda. A im dziecko trudniejsze, wymagające tym człowiek robi się bardziej
            zaprawiony.

            Doskonale zdaję sobie sprawę, że znając naszą sytuację - najstarsza córka jest
            niepełnosprawna, znajdą sie tacy, co popukują się w głowę. Bywa różnie, jednak
            dajemy sobie radę, raz lepiej, raz gorzej. Niczego nie żałuję smile
    • utka Re: witam... 13.09.06, 13:21
      Ela witaj smile

      Ciesze sie bardzo, ze zdecydowalas sie tu zajrzec smile

      pozdrawiam z Krakowa

      goska
      • mamaanieli Re: witam... 13.09.06, 20:57
        a ja z warszawy pozdrawiamsmile Jak zaszłam z trzecim w ciążę to deprecha... Że
        pracy nie znajdę fajnej, że to zły moment na dziecko, że z pieluch w zyciu nie
        wyjdę. Teraz trzeciak ma blisko rok i jest CUDEM! Pomijając,że w cudowny sposób
        DOSTAŁAM WSPANIAŁĄ PRACĘ, wszystko się ułożyło i jest ok. A gdybym teraz z
        czwartym "wpadła"... tobym się cieszyłasmilesmile smile Pozdrawiam serdeczniesmile
        • ela_z_czworka Bardzo dziękuję... 15.09.06, 14:30
          za ciepłe powitanie...Nieco rozgościłam się tutaj i trochę tu zabawię, jeśli
          można smilePozdrawiam ciepło. Ela
    • kreseka Re: witam... 17.09.06, 12:59
      Witajcie!
      Czytając te wszystkie listy zaczynam się zastanawiać dlaczego tak się
      dzieje , że kobieta ,która przecież daje nowe życie nie powinna się tym
      martwić ,a wręcz przeciwnie ... Sama jestem mamą 4 dzieci . To
      czwarte "trafiło" się mi po latach 11 od poprzedniego dziecka. Początek tak jak
      i u większości kobiet nie był dobry...( teraz mi wstyd) . Znalazłam duże
      wsparcie od strony męża . Ciąża przebiegała z komplikacjami ( cukrzyca ciążowa
      a i wiek już nie ten... (40) ) Buntowałam się dopóty, dopóki się o tym nie
      dowiedziałam... kiedy już zaczęły się problemy zaczęłam walczyć... O zdrowe i
      cudowne dziecko - bo takie urodziłam. Kochane jest bardzo nie tylko przez nas
      rodziców ,ale wręcz rozpieszczane przez starsze rodzeństwo. Okręcila wszystkich
      dookoła palcasmile. To właśnie te dziecko pozwoliło mi dowiedzieć się co to jest
      dojrzałe macierzyństwo- wtedy kiedy człowiek wychowuje świadomie, kiedy
      opieka , pielęgnacja nie jest obsesją. Od malucha (1miesiecznego) czytałam jej
      książeczki, nosiłam -pokazując świat- gadałam jak do słupa - a teraz wiem ,że
      nie do słupa tylko do mądrej córeczki , która wszystko chłonęła i już daje o
      sobie znać (ma teraz 2,6m) Praca -no cóż - po roku od urodzenia zrezygnowałam z
      funkcji dyrektora i był to wybór świadomy ( dzidzią opiekowała się
      babcia ,której mogłam bezgranicznie ufać). Chciałam być z malutką więcej i
      jestem i nie żałuję swojej decyzji... Trzeba sobie tylko wyważyć co w życiu
      jest ważniejsze... a na wszystko przyjdzie czas... Pozdrawiam i Elu wierz
      mi ,że czwarte dziecko też jest radością.
    • mamamonika Re: witam... 20.09.06, 20:30
      Witaj, Elu smile
      Też mam czworo dzieci, czwarte nieplanowane i wydawałoby się, że w kiepskim
      momencie - końcówka budowy domu, plany zawodowe. Też się długo zbierałam, tak
      naprawdę zaakceptowałam Niespodziankę i zaczęłam się cieszyć dopiero w
      szóstym/siódmym miesiącu - wczesniej byłam albo zmęczona, albo zagoniona, albo
      zła zwyczajnie - dlaczego właśnie ja jestem "do zadań specjalnych"?
      Nie jest to "bułka z masłem", zwłaszcza jeśli poza zajmowaniem się domem
      realizujesz się w inny sposób. Teraz z rozrzewnieniem wspominam, jak luźno
      buło, kiedy była "tylko" trójka. Oczywiście nasz Skarb jest najkochańszy pod
      słońcem i "to wszystko" daje się ogarnąć i jakoś tam funkcjonuje. A co do tzw
      Planów - często się przekonuję, że istnieją, działają, widać je jakiś czas PO
      zajsciu pewnych zdarzeń i niewygodnych wydawałoby się sytuacji...
      Trzymaj się, "jesteś tego warta" wink
    • poleczka2 Re: witam... 20.09.06, 22:51
      Czytałam Twój post na Aborcji i piszę aby życzyć Ci otuchy i napisać, że bardzo
      Ci zazdroszczę czwartego dziecka i mam nadzieję, że już za kilka miesięcy będę
      też spokojnie oczekiwać. Wielodzietność to wyzwanie ale wg mnie warte
      wszystkich poświęceń. Praca jest ulotna, moja mama całe życie pracowała, dyżury
      całonocne, na zwolnienia nie szła mimo że była chora, ciągle tylko praca i
      praca, była wtedy kierownikiem, teraz zdegradowali ją i już kierownikiem nie
      jest, normalnym pracownikiem a przecież ma wieloletnie doświadczenie,
      kierowniczką została siksa po studiach. Najważniejsza jest chyba rodzina, ja
      przynajmniej tak na to patrzę, myślę że w końcu zaczniesz się cieszyć choć
      pewnie teraz przechodzisz ciężkie chwile. Pozdrawiam Cię serdecznie.
    • akve Re: witam... 21.09.06, 09:17
      Witaj Elu,
      ile tu już było takich postów smile
      I ile obaw przelanych na klawiaturę ,ile zaskoczenia...
      Te "niespodziankowe" dzieci to czasem trzecie,albo czwarte,albo piąte,którego
      ja oczekuję.
      Oj, cięzko było na poczatku,gdy wydawało się ,ze wszytkie dzieci sa już w
      domu,wszytko poukładane,zaplanowane i wreszcie czas dla siebie.
      A tu Piąte!
      czarne myśli,dyskusje z Panem Bogiem-dobrze znam.
      Akceptacja-przychodzi z czasem i nie jest tak entuzjastyczna jak przy
      poprzednich winkAle jest.
      I nagle pełna mobilizacja finasowa i decyzje ,który nie podjęlibysmy,gdyby Go
      nie było.
      Będzie dobrze.
      A znajomy ksiądz powiedziął "zobaczysz jeszcze będa wam zazdrościć duzej
      rodziny".To a propos tych,którzy teraz pozwalają sobie na docinki,komentarze i
      uwagi.
      A to co napisała rycerzowa jest potwierdzeniem tego co nie tak dawno napisałam
      jednej z mam-zaskoczonej kolejną ciąża-że wiele z moich kolezanek ,które nie
      moga juz urodzic dziecka,żaluje,ze nie zdecydowało się na jeszcze jedno.A teraz
      jest za poźno.
      Wiec cieszmy się, bo jesteśmy szczęsciarami smile
      Pozdrawiam serdecznie


      • mamaanieli Re: witam... 21.09.06, 20:10
        Gratulacje Akve! jejku, dlaczaego ja dowiaduję się ostatnia?smile
    • 16111976q Re: witam... 21.09.06, 10:30
      Nie będę się wymądrzać, bo na razie mam tylko dwójkę dzieciaków, ale na
      pocieszenie a propos zaskakującej zmiany planów, to sobie pomyślałam, że
      przecież bywają drastyczniejsze przyczyny, kiedy człowiek musi sobie
      reorganizować życie. A przyczyna że dziecko się urodzi wiąże się jednak z
      duuuużą radością. Nie martw się Elu, łatwo nie będzie, ale ułoży się na pewno.smile
      • ela_z_czworka Re: witam... 21.09.06, 12:31
        Wielkie dzięki za wsparcie i ciepłe słowo. Gdy tu zaglądam, przejaśnia mi się
        nieco widok na życie. Bardzo dziękuję i pozdrawiam. Ela
        • natkare Re: witam... 21.09.06, 16:18
          Witam serdeczniesmile
          Ja mam troje dzieci.
          Już niestety ze względu na moje problemy zdrowotne nie powinnam mieć więcej dzieci.We wszystkich ciążach miałam zatrucie ciążowe i stany przedrzucawkowe.
          Wszystkie dzieci przyszły na świat przez cesarskie cięcia.
          Nie będę już ryzykowała.
          Pozdrawiam serdecznie
          Mama Maćka 15.04.1999, Aniołka 1.11.1999, Dominiki 9.09.2003 i Mikołajka 10.03.2005
          • jol5.po Re: witam... 24.09.06, 00:14
            Elu
            jeszcze ja sie dołącze z gratulacjamismile
            wiem, że trudno, poczatki są najtrudniejsze
            jak miałabyś ochotę - tutaj mozna sie wypłakać (jesli jeszcze łzy będa potrzebne)
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=40115&t=1150268033119
            bardzo Cię pozdrawiamsmile
            Jola

            (ho, ho, moje czwarte i kiedy to byłowink, ja siedzę w jednej ławce z mac62 i
            wycinamy pod blatem serduszka, że fajnie mieć szóstewink
            • ela_z_czworka Re: witam... 24.09.06, 18:14
              Kochane Mamy...Czas płynie powoli i pędzi zarazem. Sukcesem ostatnich dni było
              poinformowanie o ciąży rodziców. Poczułam pewną ulgę, że mam to już za sobą.
              Sama zaś ulegam kaprysom chwil - to pozwalam sobie na uśmiech, to na łzy...nie
              rozstrzygając jakby, czy tę "zmianę" zaakceptowałam już czy jeszcze się z nią
              borykam...Jolu, chętnie zajrzę pod podany przez Ciebie adres, gdy chwila ciemna
              i zimna...Bardzo dziękuję...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka