mam troje dzieci, małych. z minimalną, wręcz niespotykaną różnicą wieku. oboje
z mężem bardzo kochamy dzieci i od zawsze planowaliśmy mieć ich czwórkę.
staraliśmy się usilnie o czwarte dzieciątko, i udało się - w styczniu zaszłam
w ciążę. niestety, niedługo potem - poroniłam

nie wiem dlaczego tak się stało, może tak miało być...? nie ważne.
postanowiliśmy, że w takim razie poczekamy rok, i zaczniemy od nowa od
stycznia. wczoraj zrobiłam test ciążowy, bo spóźnia mi się okres, i... no
właśnie... pozytywny wynik.
mężowi na razie nic nie powiedziałam, myślę, czekam na okres.
z jednej strony się cieszę, a z drugiej? panicznie boję, że mogę znowu
poronić... że nie dam sobie rady... itd., itp...
stać nas na czwarte dziecko... chcemy go... jednak... jestem w szoku...
a może to nie ciąża?
powiedzcie mi coś optymistycznego

((((((((((