Dodaj do ulubionych

jaka droga ?

18.12.09, 10:27
witajcie :)
Jestem osoba borykajaca sie z problemem uzaleznienia od kilku lat.
Mam za soba dwie terapie stacjonarne, probowalam meetingow AA,ale
gdzies wewnetrznie czuje, ze to nie dla mnie, z roznych powodow...
Zastanawiam sie czy ktos z was wyprobowal czegos innego, innej
drogi, moze psychoterapia,leczenie farmakologiczne ?
pozdrawiam
lola
Obserwuj wątek
    • darekwolf Re: jaka droga ? 18.12.09, 10:32
      pytanie zasadnicze:
      nadal pijesz?
    • aaugustw Re: jaka droga ? 18.12.09, 12:22
      net_run_lola napisała:
      > witajcie :)
      > Jestem osoba borykajaca sie z problemem uzaleznienia od kilku lat.
      > Mam za soba dwie terapie stacjonarne, probowalam meetingow AA,ale
      > gdzies wewnetrznie czuje, ze to nie dla mnie, z roznych powodow...
      > Zastanawiam sie czy ktos z was wyprobowal czegos innego, innej
      > drogi, moze psychoterapia,leczenie farmakologiczne ?
      > pozdrawiam
      ___________________________________________________.
      Od czego jestes uzalezniona, ze Mityngi AA nie pomagaja Tobie...!?
      Pijesz...?
      A...
    • aabroniewski Re: jaka droga ? 18.12.09, 13:40
      Na podstawie tych kilku zdań,które nakreśliłaś,trudno stwierdzić ,co stanowi
      powód takiego stanu rzeczy.
      Trzeba znaleźć źródło mocy żeby nie pić.
      Jeżeli starasz się odnaleźć taką siłę poza wspólnotami to pamiętaj,że sama chęć
      kroczenia własną drogą może mieć wiele przyczyn.
      • net_run_lola Re: jaka droga ? 18.12.09, 19:20
        ...trzeba znalezc zrodlo mocy zeby nie pic, no wlasnie...

        Wiem, co nie pozwala mi odnalezc sie we wspolnocie,jestem raczej
        indywidualistka, te wszystkie wspolnotowe zasady, reguly wspolnego
        zycia, draznia mnia, lubie zyc po swojemu, moze troche leniwie, w
        swoim tempie, duza czasu spedzam sama...,, lubie tez towarazystwo
        ludzi :)

        Ciezko jeste kroczyc samemu, bardzo..

        Wiesz,ja nie wypieram ze mam problem,nie mam kontroli nad alkoholem,
        pije tak, ze moge sie zabic.
        Cala wiedze dotyczaca alkoholu przyswoilam juz, dwukrotnie...wiec
        czy jest sens powtrzanie tego po raz trzeci?Ktos powiedzal mi
        ostanio, ze powinnam isc na terapie, ale ja wewnetrzenie czuje, ze
        ja juz tego nie potrzebuje, ze tak naprawde powinnam poszukak gdzies
        indziej, przemeblowac swoje zycie, pogadac z psychologiem...

        Czy jest tylko jeden przyjety i wlasciwy model, mam tu na mysli
        model Minestota, ktory odpowiada kazdemu?
        Przezciez kazdy z nas jest inny...??

        pozdrawaim
        lola
    • brown_bono70 Re: jaka droga ? 18.12.09, 14:17
      Trafić do odpowiedniego trapeuty i w odpowiednie miejsce to naprawde
      polowa sukcesu. Ale leczyć się musisz chcieć sama. Jestem na terapii
      4 miesiąc. Nie poweim, że to wszysto co można zrobić, bo wiem, że to
      dopiero poczatek drogi.

    • czlowieek Re: jaka droga ? 18.12.09, 15:00
      Picie alkoholu, to jest właśnie leczenie farmakologiczne. Ale na
      dłuższą metę nie przynosi dobrych rezultatów niestety. Przynajmniej
      u mnie tak było. Można też brać prochy, albo palić trawę, albo robić
      sto innych rzeczy, żeby poczuć się lepiej.

      Można też zadać sobie pytanie, dlaczego „to nie dla mnie” akurat. To
      całe AA i terapie w ośrodku. Może ja jestem wyjątkowa jakaś? Czasem
      lepsza, czasem gorsza, ale inna, niż ta reszta.

      A może jeszcze się nie napiłam do końca? Jeszcze lubię ten stan po
      użyciu. Jeśli tak, to, po co sobie zawracać głowę. Że rodzina gada?
      Alkohol jest dla ludzi przecież.

      Pozdrawiam Cię.
      • net_run_lola Re: jaka droga ? 18.12.09, 19:03
        Dzieki za odpowiedz :)
        hm, kwestie tego, ze jakas wyjatkowa jestem mam juz przerobiona, nie
        ukrywam kiedys pewnie takie mniemanie mialam o sobie,teraz staram
        sie pracowac nad pycha i brakiem pokory...

        Czy sie jeszcze nie napilam do konca, sama nie wiem, zdarza mi sie
        czasami myslec, ze tak naprawde to ja chyba lubie pic i to takie
        fajne...ale wtedy od razu przypominam sobie swoje nagorsze dna,
        kilkugodzinne wymioty, niekonczace sie kace, upadki moralne..

        Problem z tradycyja terapia polaga na tym, ze ja mam w sobie duzo
        buntu, na zasady odpowiadam brakiem stosowania sie do nich,
        dyskutuje, mam swoje zdanie, a wiesz jak jest na terapii..

        Meetingi AA mnie przygnebiaja, bylam na wielu, probowalam...

        Wiesz, ktos kiedys powiedzial, ze im bardzije chcesz sie czegos
        wyrzec tym bardziej sie do tego przywiazujesz...cale to unikanie
        alkoholu, miejsc gdzie sie pije,ladnych kieliszkow, kaczek w
        winie:),powoduje , ze jescze bardziej o tym mysle...

        pozdrawaim
        lola
        • 7zahir Re: jaka droga ? 18.12.09, 20:06
          Ilekroć przyjdą Ci do głowy takie myśli:

          ze im bardzije chcesz sie czegos
          > wyrzec tym bardziej sie do tego przywiazujesz...cale to unikanie
          > alkoholu, miejsc gdzie sie pije,ladnych kieliszkow, kaczek w
          > winie:),powoduje , ze jescze bardziej o tym mysle..

          spójrz na to jak na manipulacje Twojego uzależnionego umysłu.
          To nie Ty prawdziwa, tylko Twój umysł robi wszystko,
          żeby dostać upragniony znieczulacz.

          Podobnie jak ty zawsze miałam " rogatą duszę",
          myśląc,że jestem inna, że nigdzie nie pasuję.
          Nie znosiłam narzucania mi czegokolwiek.
          Musiałam najpierw zrozumieć, żeby zaakceptować.
          Z czasem przyszła refleksja - nikt mi nie obiecywał,
          że na terapii będzie " cacy ", nie wszystkie leki przecież smaczne,
          ważne, że skuteczne i tylko ode mnie zależy czy je przyjmę.

          Jeżeli chodzi o mityngi w AA mówimy:
          przyprowadź ciało, głowa przyjdzie później.
          Chodzi o to, że "pijane" myślenie jest rodzajem muru
          przez który na początku niewiele się przedostaje,
          a uzależniony umysł robi wszystko, żeby nas zniechęcić,
          bo nie chce zmian.

          Zasłyszane na terapii i mityngach zdania,
          po latach przypominały mi się w trudnych życiowych momentach
          ratując mnie przed zapiciem.
          Dlatego warto po prostu słuchać nie oceniając
          tego co się usłyszało.

          Nie pozwól sobie zmarnować życia
          wiedząc, że wszystkie negatywne myśli są dziełem Twojego
          uzależnionego umysłu.
          Krok, po kroku idź w kierunku światła nowego życia,
          ciesząc sie każdą chwilą, gdy czujesz już bez znieczulenia.
    • rushmoore Re: jaka droga ? 19.12.09, 20:49
      nie chcę Cięnamawiac, ale próbój mitingów dalej. Nie znam nikogo kto
      byłby nimi zachwycony od samego początku, dla wielu (w tym i dla
      mnie) na pczatku były one zniechęcające, nudne, ale warto chodzić,
      chociażbt na poczatku miało to znaczyć że przyniesiesz tam tylko
      tyłek, serce może kiedyś tam też przyjdzie. Psychoterpia też jest
      ok, ale na leczenie farmokologiczne bym nie liczył - nie ma póki co
      leku na wódę.
      • darekwolf Re: jaka droga ? 19.12.09, 22:02
        jak już wszystko zawodzi.......pozostaje jeden sposób
        nie pić mimo wszystko, skoro wszystko się picia dopomina.
        albo pić.......na umór
    • halberek Re: jaka droga ? 30.12.09, 12:41
      Ej, ja mam za sobą jedną terapię dochodzącą, AA nie dla mnie, chociaż doceniam
      ideę i kilka razy wyciągnął mnie znajomy i stale wierzę, że to jest jak
      telewizja na żywo.

      Moja droga była podobna do Twojej, jestem ciut starsza, też czułam, że muszę
      wziąć się w garść żeby napisać magisterkę, napisałam, też po okresie niepicia
      chyba rocznego (jeszcze bez terapii) nagle stwierdziłam a ja chcę pić i piłam.
      Czułam, że życie jest nudne i niekolorowe, w serialu 6 stóp pod ziemą jedna z
      bohaterek wraca z terapii i mówi Czuję się nudniejszą i mniej interesującą
      wersją samej siebie i dokładnie tak się czułam.

      Ale w pewnym momencie miałam normalnie dosyć. Każdy wieczór z alkoholem wyglądał
      tak samo. Normalnie znudziło mi się. Ale to w dużym skrócie, bo sama droga
      wychodzenia z nałogów była dla mnie skomplikowana.

      Napisałaś, że zaliczyłaś terapie stacjonarne.
      Moim zdaniem kiedy chcesz zerwać z nałogiem przede wszystkim musisz wiedzieć, że
      to trwa. Musisz przestawić cały system swoich nawyków. Mnie stuknęły trzy latka
      i dopiero teraz na luzie mogę powiedzieć tak, jestem alkoholiczką. Choćby z tego
      powodu terapie dochodzące wydają mi się lepszym rozwiązaniem.
      Tu toczą się takie bezsensowne boje pomiędzy tymi co sami, sami, a tymi co w
      sposób zorganizowany się wleczyli, zupełnie nie wiem po co, bo każdy powinien
      cieszyć się że jest trzeźwy i że inni też i na tym powinna skończyć się dyskusja.
      Jeśli ktoś liczy na to, że od samego pójścia na terapię nagle bedzie trzeźwy i
      szczęśliwy, to znaczy, że jest nawiny i nikt mu nie wytłumaczył na czym to
      polega. I tak, te terapie są oparte na budowaniu lęku, to jest złe. Ale kilku
      rzeczy tam się nauczyłam i pozowoliło mi to przetrwać teb pierwsz krytyczny rok.
      Jeśli chcesz to napisz do mnie, tylko daj znać na forum, bo nie powiem żebym
      często zaglądała do gazetowej skrzynki.
      Trzymaj się dziewczyno.
      • net_run_lola Re: jaka droga ? 01.01.10, 14:17
        ...napisz kobieto, napisz, prosze :)
        lillabianco@gazeta.pl
        • halberek Re: jaka droga ? 03.01.10, 09:10
          hej, sprawdź pocztę :)
    • ygawa81 Re: jaka droga ? 31.12.09, 11:08
      ile ludzi tyle powodów do picia:
      -AA to nie dla mnie, tacy dziwni ludzie tam przychodzą,patrzą się,
      rozmawiają o czymś
      -odtrucie, wypisałem się na własne życzenie, same menele i pijaki
      tam są , śmierdzą(..),
      -sylwester, jak w sylwestra można się nie napić?, wszyscy piją,
      społeczne przyzwolenie,
      -odwiedziny kumpla , przyniósł piwo
      -nuda, nie ma co robić,
      -weekend, odpoczynek po pracy, jeśli nałóg pozwala pić,
      -pić czy nie pić?? przez pół dnia a wieczorem już wiadomo..
      -mecz, imieniny, urodziny, złość, wkurzenie, kumple na ławce pod
      blokiem, lub tak po prostu..
      Ten post tak ogólne dla wszytkich, takie i inne zadawał sobie
      pytania mój M.w sumie po 2 tygodniowym ciągu już było mu obojętne
      jak wygląda, firma pogrzebowa zatroszczyła się o wszystko.28 lat to
      dużo czy mało??

      Udanego Sylwestra!! na trzeźwo i bez zbędnego zadawania pytań.
      • aaugustw Re: jaka droga ? 31.12.09, 15:47
        ygawa81 napisała:
        > ... 28 lat to dużo czy mało??
        > Udanego Sylwestra!! na trzeźwo i bez zbędnego zadawania pytań.
        ____________.
        Smacznego...!
        A...
        Ps. Zbednie pytasz...!
    • pierzchnia Taką drogę... 31.12.09, 15:29
      wolfspider.wrzuta.pl/audio/1YSUStSYRIY/breakout_taka_droge
    • finlandia07 Re: jaka droga ? 31.12.09, 15:31
      Ja probowaem roznych metod,od zaszycia sie poprzez terapie ,spotkania aa.W
      kazdym z wielu dzialan jakie podejmowalem cos mi nie pasowalo,ale musze przyznac
      ze wiele mi tez pomoglo.Zaczalem nawet wybierac pozytywy z tego co na pierwszy
      rzut oka wydwaloby sie nie do przyjecia.
      Pozostaje mi jednak zawsze na pierwszym miejszu chec niepicia,widze i czuje
      roznice w moim zyciu przed i po.To nie slogan,ale nigdy nie bylo mi tak dobrze
      jak teraz,takze moi bliscy mowia mi to wprost.I spotkalo mnie tyle dobrego,co
      nie mogloby sie zdarzyc gdybym pil.Mysle ze znalazlem swoja droge,dobra tylko
      dla mnie i kazdy musi ja odnalezc niezaleznie od opcji i przekonan.I jeszce
      jedno,mysle ze bardzo wazne jest osiagniecie wewnetrznego spokoju,pogody
      ducha,wiary w siebie i ludzi,zyczliwosc i otwartosc na wszystko.Trudne,ale da
      sie zrobic:-)
      • aaugustw Re: jaka droga ? 31.12.09, 15:49
        finlandia07 napisał:
        > ... I jeszce jedno,mysle ze bardzo wazne jest osiagniecie
        wewnetrznego spokoju,pogody ducha,wiary w siebie i ludzi,zyczliwosc
        i otwartosc na wszystko.Trudne,ale da sie zrobic:-)
        _______________________________________.
        Czyli: Zaczynasz rozwijac sie duchowo...!
        A... ;-)
        • yuraathor Re: jaka droga ? 31.12.09, 16:16
          hej Fin dawno Cię nie było,
          jak tam z kierowaniem swoim życiem???

          z wszystkich dróg do trzeźwości moja jest najlepsza,
          dla mnie oczywiście
          • finlandia07 Re: jaka droga ? 31.12.09, 16:25
            Jak dotad,wszystko w najlepszym,pozdrawiam.
    • datur.pl Re: jaka droga ? 01.01.10, 17:41
      Mi skutecznie pomogła ta Droga

      • darekwolf Re: jaka droga ? 01.01.10, 20:31
        jaka droga?
        szeroka
        i najlepiej wilopasmowa.
        choć równie przyjmne bywaja wertepy osobiście pokonywane .
        zatem kazdemu wedle jego ptrzeb
      • aaugustw Re: jaka droga ? 03.01.10, 15:44
        datur.pl napisał:
        > Mi skutecznie pomogła ta Droga
        _______________________.
        W piciu, czy cpaniu...!?
        A... ;-)
        • jerzy30 bezguscie - nie potrafisz sie powstrzymac 03.01.10, 15:56
          nawet z Nowym Rokiem.
          Oceniasz jak prostak.
          Dajesz przyklad rasowego AAowca.
          Nie zdziw sie ze AA jest postrzegane jak sekta.
          masz w tym wielki wklad.
          • aaugustw Re: bezguscie - nie potrafisz sie powstrzymac 03.01.10, 16:01
            jerzy30 napisał:
            > nawet z Nowym Rokiem. Oceniasz jak prostak. Dajesz przyklad
            rasowego AAowca. Nie zdziw sie ze AA jest postrzegane jak sekta.
            masz w tym wielki wklad.
            ________________________________________.
            Jezeli ty takze uwazasz, ze ta strona "denaturata"
            moze komus pomoc w trzezwieniu, to ja od dzisiaj
            bede mial wiekszy wzglad na ciebie...!
            A...
            • jerzy30 denaturat cos chce zrobic 03.01.10, 16:12
              ty oceniasz.
              Osmieszasz i wiecznie wyszydzasz.
              Czy tego cie uczyli na mityngach AA ???
              • aaugustw Re: denaturat cos chce zrobic 03.01.10, 17:00
                jerzy30 napisał:
                > ty oceniasz. Osmieszasz i wiecznie wyszydzasz.
                > Czy tego cie uczyli na mityngach AA ???
                ___________________________________________.
                Jerzy, mam dzisiaj wielka cierpliwosc dla zwierzat... (to mial byc
                zart), wiec i tobie wytlumacze cos, zebys wiecznie nie podpieral sie
                tutaj tym swoim "AA" i nigdy nie porownywal "AA" z tym Forum oraz
                zebys chociaz sprobowal odroznic jedno od drugiego, a nie jak kon z
                klapami parł naprzod nie widzac co sie dookola dzieje...!
                A wiec:
                (to co teraz napisze nie musisz zrozumiec, ale sprobuj przynajmniej
                zrozumiec mnie i to, co ja tu chce przekazac):
                To co ty nazywasz ocenianiem i wyszydzaniem jest wlasnie moim nie
                przymykaniem oczu na zlo, ktore tu sieja roznej masci (jeszcze)
                nawaleni, pomimo ze (juz) abstynenci... - To moje tu "ocenianie i
                wyszydzanie", zgodne zreszta z netykieta tego Forum jest moja
                reakcja na siane tu zlo i nieswiadome wyrzadzanie krzywd
                nowicjuszom, ktorzy nie moga sami jeszcze ocenic tej zdrowej
                realnosci i nie maja jeszcze zielonego pojecia o tym - wyzwalajacym
                z tej smiertelnej choroby - Programie AA...!
                To jest moj bunt, ktory nie ma u mnie miejsca we Wspolnocie AA, ale
                poza nia bede tepil, ocenial, udowadnial i wyszydzal kazde pijane
                zachowanie, a taka strone wlasnie nam tu przedstawil ten
                caly "datur, vel: "denaturat"...!
                A...
                • pierzchnia Re: denaturat cos chce zrobic 03.01.10, 17:18
                  August posiada absolutny wgląd,w Prawdę-wie kto trzeźwy,a kto z demonami harcuje.
                  Bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem nie jest mu potrzebny chociaż można
                  zrobić z siebie kogo się tylko chce,zmieniając nik i wstawiając odpowiednią gaduchę.
                  • aaugustw Re: denaturat cos chce zrobic 03.01.10, 19:11
                    pierzchnia napisał:
                    > August posiada absolutny wgląd,w Prawdę-wie kto trzeźwy,a kto z
                    demonami harcuje.
                    _____________________________________.
                    Dziekuje pierzchnia, ale nie przesadzaj znowu
                    z tym absolutnym...!
                    To tylko doswiadczenie trzezwego juz alkoholika, ktory spotkal w
                    zyciu prywatnym i na Mityngach tysiace nalogow...
                    Ciebie np. (gdybym musial), ocenilbym tak:
                    ... choc (jeszcze) nawalony (juz) abstynent...!
                    A... ;-)
                    • jerzy30 znowu ocena - znowu guscik wie wszystko 03.01.10, 19:24
                      ty nawet nie wiesz jaki ty podly jestes wobec innych ludzi
                      To juz nie prostactwo - to podlość.
                      "Nie nawalony - ale juz abstynent" Trzezwy alkoholik ocenil w mgnieniu
                      oka.
                      Ale brednie.
                    • net_run_lola Re: denaturat cos chce zrobic 04.01.10, 02:45
                      august:cyt: choc (jeszcze) nawalony (juz) abstynent...!
                      Ciekawam co temu panu daje prawo do takich osadow...:)hm moze
                      kilkuletni staz psychoanalityczny albo minimum doktorat z
                      psychologii:)
                      Jedno wiem i nie mowie tego wcale, aby byc popularana w ktoryms z
                      obozow:) Pan A skutecznie obrzydzil mi meetingi, a juz zem prawie
                      dzis ze skulona glowa sie tam udala:)
                      Prosze napiszcie cos madrego, bo ja tak biegne, biegne,ale coraz
                      bardziej zdezorientowana..., no i podupadam na duchu i ciele..

                      do uslyszenia soon:)
                      lola
                      • aaugustw Re: denaturat cos chce zrobic 04.01.10, 11:44
                        net_run_lola napisała (o A...):
                        > ...Pan A skutecznie obrzydzil mi meetingi, a juz zem prawie
                        > dzis ze skulona glowa sie tam udala:)
                        > Prosze napiszcie cos madrego
                        _____________________.
                        Idz sie napic...! ;-)
                        A...
                • jerzy30 bardziej nawalonego niz ty 03.01.10, 19:21
                  to na tym formu nie ma. nawet zaproty denaturatem nurek lezacy w
                  rynsztoku jest bardziej tzrezwy.
                  Pierzchnia dobrze to skomentowala.
                  Wyszydzaj pijane zachowania - ale te swoje.
                  • aaugustw Re: bardziej nawalonego niz ty 03.01.10, 19:29
                    jerzy30 napisał:
                    > ... nawet zaproty denaturatem nurek lezacy w
                    > rynsztoku jest bardziej tzrezwy.
                    > Pierzchnia dobrze to skomentowala.
                    ___________________________________.
                    Ja caly czas myslalem, ze pierzchnia to zaprot...!
                    A ty mi mowisz, ze ona zaprota...!? :-o
                    To kim ty jestes jerzyku - zaproty denaturatem nurku
                    lezacy w rynsztoku swego zycia, ktory jest tzrezrwiejsy
                    ode mnie...!?
                    A... ;-)
                    • net_run_lola Re: bardziej nawalonego niz ty 04.01.10, 02:50
                      AAUGUST napisal cyt:"lezacy w rynsztoku swego zycia", dobre, dobre,
                      az se zanotuje w pamietniku!:)

                      pozdrowka
                      lola
                      • darekwolf Re: bardziej nawalonego niz ty 04.01.10, 10:30
                        Netlola.póki pijesz, mniej czy więcej, /zakladając ,ze to nie
                        jest picie bezproblemowe, bo inaczej chyba byś tu nie
                        pisywala/, nasze tutejsze pogaduchy maja wymiar folkloru
                        tylko.a jak tam jest u Ciebie w realu.to pewnie też w dużej
                        mierze zalezy od tego czy pijesz, ile, z kim i kiedy i
                        dlaczego .itd etc.
                        nie da sie poprostu zrobic niczego sensownego na dłuzsza
                        metę, jesli ma się problem alkoholowy i nadal się pije.
                        ten stan bedzie się tylko pogarszał.
                        czasami trwa to bardzo długo......ale u kobiet/ niestety/
                        bywa to o wiele szybsze. i chyba bardziej niebezpieczne.
                        macie delikatniejsza konstrukcje pewnych elemntów.
                        i tyle.
                        ja moge pogadac z kimś kto nawet jest aktualni pod
                        wpływem..tyle ,ze takie rozmowy zupełnie nie zapadają mi w
                        pamięć.
                        bo i po co?..........skoro sam delikwent z reguły niezbyt
                        pamieta na drugi dzień, z kima gadał i o czym.
                        urwany film, to niekoniecznie urwane pół dnia. to często-
                        gęsto dziury w pamięci z pozczególnych godzin wczorajszego dnia.
                        ot takie psikusy alkoholowych objawień.
                      • e4ska Re: bardziej nawalonego niz ty 04.01.10, 10:35
                        august:cyt: choc (jeszcze) nawalony (juz) abstynent...!
                        Ciekawam co temu panu daje prawo do takich osadow...:)hm moze
                        kilkuletni staz psychoanalityczny albo minimum doktorat z
                        psychologii:)
                        Jedno wiem i nie mowie tego wcale, aby byc popularana w ktoryms z
                        obozow:)


                        Lola.
                        Po pierwsze - nie ma tu w tej chwili jakichkolwiek walk na miarę "obozów" - np.
                        samodzielni kontra leczeni praktykujący.

                        To, o czym pisała Halberek, dawno zmarło śmiercią naturalną - około dwóch lat
                        temu, z fajerwerkiem idiotyzmów w ostatnich miesiącach. Podszyte osobistymi
                        chorymi uprzedzeniami musiało wreszcie runąć - i dobrze. Bo lepiej, żeby
                        spokojnie pisać o swoich drogach wychodzenia z pijaństwa niż zmyślać dowody na
                        "Ja lepiej wytrzeźwiałem od ciebie".

                        Teraz są tutaj zwyczajne dla for swobodnych insynuacje, ploty, kłamstwa mniejsze
                        bądź większe i naturalne dla ludzkiej zawistności sypanie piasku w cudze
                        tryby, ale kto ma zapić, ten zapije... z piaskiem czy bez.

                        Są ambicyjki mniejsze lub większe w tym samym obozie. Jak w każdej gromadzie:
                        działają siły odśrodkowe i dośrodkowe. Mit doskonalszych samodzielnych po prostu
                        zaciemniał te naturalne procesy. Teraz te procesy wyraźniej widać.

                        Nie sądzę, aby w czymkolwiek zagrażały owej gromadzie. Jakaś ewolucja musi być:
                        tradycjonaliści spierają sie z innowacjonistami... a my sobie nie pijemy i hop.
                        :-)

                        choc (jeszcze) nawalony (juz) abstynent...!

                        Zgodnie z założeniami AA - sama abstynencja nie jest równoznaczna z trzeźwoscią.
                        Jeśli nie pracujesz nad sobą w rytmie 10 kroków , znaczy: jesteś nietrzeźwa,
                        czyli jesteś nawalona. Identyczne zasady serwują ci na większości opłacanych z
                        NFZ terapiach.

                        To są tylko nazwy, Lola. Słowa - dźwięki, znaki graficzne. Jak zwał, tak zwał -
                        bądź sobie nawaloną abstynentką - bylebyś czuła się dobrze i nie drżała na widok
                        butelki. Ja nigdy nie wytrzeźwiałam, ponieważ na mityngu nie byłam ani razu, na
                        żadnej terapii nie byłam, żadnych prochow nie łykałam i z grup wsparcia nie
                        korzystałam - a mam się całkiem do przodu, czego ci też, Lolu, serdecznie życzę.

                        Zostań tak ja ja - ćwierćpijaczką, a zobaczysz, jakie to przyjemne...
                        :-)))
                        • darekwolf Re: bardziej nawalonego niz ty 04.01.10, 10:51
                          w jednym Eska ma racje.......nie wazne jak, wazne by nie pic,
                          jesli jest sie uzaleznionym.
                          a o reszte nalezy zadbac samemu. to zwykła ludzka powinnośc
                          zyciowa.
                          i czy z terapia czy bez niej, , czy w wyniku AA-izmu, to
                          mało istotne.
                          o jakość własnego zycia , może zadbac tylko kazdy sam.
                          tyle ,ze te "felietony" sa chyba nieco bezprzedmiotowe w
                          przypadku Netloli.........może On wcale nie jest uzalezniona?
                          tylko czasami wypije zbyt wiele, na tak zwany nastrój, a
                          mogłaby na przykład iść na pielgrzymke w tym czasie, lub
                          zrobić zakupy u Versace.
                      • aaugustw Re: bardziej nawalonego niz ty 04.01.10, 11:50
                        net_run_lola napisała:
                        > AAUGUST napisal cyt:"lezacy w rynsztoku swego zycia", dobre,
                        dobre, az se zanotuje w pamietniku!:)
                        - - - - - - - - - - - - - - - -
                        Po co...? - Ty masz to zanotowane w swojej duszy...!
                        ___________________________________________________.
                        net_run_lola napisała (o A...):
                        > ...Pan A skutecznie obrzydzil mi meetingi, a juz zem prawie
                        > dzis ze skulona glowa sie tam udala:)
                        > Prosze napiszcie cos madrego
                        _____________________.
                        Idz sie napic...! ;-)
                        A...
                        • darekwolf Re: bardziej nawalonego niz ty 04.01.10, 12:36
                          Esko.........kazdy alkoholik, który w jakiś sposób radzi
                          sobie ze swoim nałogiem, jest samodzielny.
                          nie ma innej mozliwości.
                          nikt za nikogo nie wytrzexwieje/ cokolwiek to znaczy/.
                          nikt nie naprawi za pijaka jego błedów, nie poniesie za niego
                          odpowiedzilności, nie zadba o niego samego itd itp.
                          to jak jazda rowerem/ to Ci chyba jest bliskie/........jedni
                          dochodza do szczytu swych mozliwosci rowerowych samodzielnie,
                          inni przy pomocy lepiej jeżdzacych.
                          ja dawno temu nauczyłem sie jeździc po wertepach.podobno
                          miałem do tego dryg- i faktycznie pewnie miałem.
                          ale gdyby nie fachowa nauka.......to zwyczajnie zakończyłbym
                          swoje wojaze terenowe na pewnym etapie umiejętności i tyle.
                          sam talent nie starcza na długo.
                          jest dobry na początku.bo to jest cos co wyróznia nas spomiędzy
                          innych, ze mamy do czegoś talent, lub nie mamy. i wtedy
                          dobrze go rozwijać.samodzielność Eska, tez jest swego rodzaju
                          talentem, który dobrze jest rozwijać praca i wiedza lepszych w
                          tej materii.
                          nie ma to nic wspólnego z kopiowaniem.
                          ale nawet jesli?.......to co w tym złego.
                          jesli kto szczeście znajdzie w posiadaniu w domu kopii
                          Kossaka, to niech mu szczeście sprzyja, a inny w tym czasie
                          nauczy sie jeździć na prawdziwym wielbłądzie i tez będzie
                          zadowolony.
                          heya
                          • e4ska Re: bardziej nawalonego niz ty 04.01.10, 12:52
                            kazdy alkoholik, który w jakiś sposób radzi
                            sobie ze swoim nałogiem, jest samodzielny.


                            W takim razie użyjmy innego słowa lub definicji o charakterze opisowym:

                            1. Alkoholicy, którzy korzystają z pomocy psychiatrów, psychologów, terapeutów i
                            grup wsparcia - jedna grupa, w niej podgrupy takie, jak np. alkoholicy niepijący
                            tylko z AA, alkoholicy niepijący tylko dzięki powerowi psychiatrycznemu,
                            alkoholicy tylko z terapia, alkoholicy z tym i tamtym... ze wszystkim naraz

                            2. Alkoholicy niepijący z esperalem, z anticolem...

                            3. Alkoholicy niepijący z hipnozą

                            4. Alkoholicy niepijący z pomocą głębokiej wiary religijnej (ci są w moim
                            odczuciu samodzielni)

                            5. Alkoholicy niepijący w wyniku osadzenia w areszcie, więzieniu, zamkniętym
                            oddziale psychiatrycznym, przebywający na wyspie bezludnej, przykuci do
                            kaloryfera itd.

                            6. Alkoholicy zwyczajnie niepijący (tak jak ja)

                            Chodzi mi o dwie kategorie: 4 i 6. Są to - jak sama ich nazwałam "samodzielni".
                            Jeśli jednak słowo nie jest doskonałe - cóż, to tylko słowo. Samodzielność w
                            tym przypadku oznacza - niepijący bez cudzej pomocy (pomocy specjalistów czy
                            grup wsparcia).
                            A nie - że ktoś samodzielnie flaszki nie odkręci i
                            samodzielnie używa papieru toaletowego zgodnie z przeznaczeniem.

                            Przeznaczeniem papieru - żeby nic tutaj nie pachniało... metafizycznie.
                            • aaugustw Re: bardziej nawalonego niz ty 04.01.10, 15:02
                              e4ska napisała:
                              ........................................
                              ........................................
                              > 6. Alkoholicy zwyczajnie niepijący (tak jak ja)
                              >
                              > Chodzi mi o dwie kategorie: 4 i 6. Są to - jak sama ich
                              nazwałam "samodzielni".
                              > Jeśli jednak słowo nie jest doskonałe - cóż, to tylko słowo.
                              amodzielność w tym przypadku oznacza - niepijący bez cudzej pomocy
                              (pomocy specjalistów czy grup wsparcia). A nie - że ktoś
                              samodzielnie flaszki nie odkręci i samodzielnie używa papieru
                              toaletowego zgodnie z przeznaczeniem.
                              ______________________________________.
                              Nie dodalas jeszcze innych kategorii, (np.):
                              7. Alkoholicy, ktorzy pobili policjanta...
                              8. Alkoholicy, ktorzy maja Korsakowa...
                              9. Alkoholicy, ktorych pochowano...
                              itd... - etc... - itp...
                              Oni tez nie musza pic, ale czy oni sa samodzielni...! ;-)
                              A co do kat. 4 i 6 to paradoksem ich jest to,
                              ze gdyby byli naprawde samodzielni, nie przebywali
                              by tu z tymi trzezwymi pijusami z przeszlosci...!
                              A... ;-)
                              • e4ska Re: bardziej nawalonego niz ty 04.01.10, 15:51
                                Alkoholik zabijający...
                                Alkoholik zabity...

                                Dlaczego mnie zabiliście?
                                Dlaczego zostałeś zabity?

                                heh:-)))

                                co do kat. 4 i 6 to paradoksem ich jest to,
                                > ze gdyby byli naprawde samodzielni, nie przebywali
                                > by tu z tymi trzezwymi pijusami z przeszlosci...!


                                Ja tu jestem na złość administracji. A szczególnie moderacji. Która musi, ach
                                musi musi dobić... chociaż wolałaby nie, a jak już, to całkiem inne obiekty.

                                Czyli musi kasować takie nieraz fajne posty.

                                Nie myślę o twoich postach ani o swoich, bo my nie jesteśmy fajni i pupilowaci.

                                Przepraszam... poprawię się, jest 12 kroków - zawsze mi się myli dwunastka z
                                dziesięciorgiem przykazań.

                                Auguście... Są różne typy alkoholików. Całopijaki, półpijaki i cwierćpijaki.

                                Czy teraz lepiej?
                                :-)
                                • aaugustw Re: bardziej nawalonego niz ty 04.01.10, 16:10
                                  e4ska napisała:
                                  > Auguście... Są różne typy alkoholików. Całopijaki, półpijaki i
                                  cwierćpijaki.
                                  > Czy teraz lepiej?
                                  > :-)
                                  ______________________________________________.
                                  Ale zato Eska jest jedyna i niepowtarzalna, ktora
                                  taki niezrownowazony emocjonalnie A... zawsze bedzie kochal...!
                                  A... ;-))
                                  Ps. "Na obraz i podobieństwo stworzył ich, w miłości, bo mają
                                  obrazować Trójcy Przenajświętszej Miłość". .. "Badz poddana
                                  mezczyznie..." (dalej wprawdzie nie pamietam, ale wiem ze tylko tak
                                  go (tego mezczyzne) zalatwicie...! :-(
                                  • e4ska Re: bardziej nawalonego niz ty 04.01.10, 16:29
                                    :-)))
                                    W pisaniu na forach jest - zależnie od tego, kto pisze i czemu pisze - wiele zabawy.

                                    Ostatnio coraz to bardziej robota mnie gnębi. I świąteczne harce znów pójdą w
                                    zapomnienie.

                                    Najważniejsze - żeby mimo różnicy poglądów lubić siebie wzajemnie.

                                    Czyż nie?
                                    :-)))
                                    • aaugustw Re: bardziej nawalonego niz ty 04.01.10, 16:33
                                      e4ska napisała:
                                      > ... Najważniejsze - żeby mimo różnicy poglądów lubić siebie
                                      wzajemnie.
                                      > Czyż nie?
                                      > :-)))
                                      _____________________________________________.
                                      O, tak...! - "Niech zyje ta malenka roznica", mowia Francuzki...!
                                      A... ;-)
                        • jerzy30 "idz sie napic" - ladne zyczenia 04.01.10, 13:05
                          z glebi serca,
                          typowo AAowskie

                          Jeśli nie pracujesz nad sobą w rytmie 10 kroków, znaczy: jesteś
                          nietrzeźwa - to bzdura kosmiczna na uzytek dogmatykow
                          • aaugustw Re: "idz sie napic" - ladne zyczenia 04.01.10, 14:51
                            jerzy30 napisał:
                            > z glebi serca, typowo AAowskie
                            > Jeśli nie pracujesz nad sobą w rytmie 10 kroków, znaczy: jesteś
                            > nietrzeźwa - to bzdura kosmiczna na uzytek dogmatykow
                            ____________________________________________.
                            Ty ciagle pier-dzielisz nam tutaj o AA, nie wiedzac nawet ile ten
                            Program ma Krokow...!
                            Idz sie napij, moze i ty przetrzezwiejesz szybciej...(!?).
                            A...
                            • jerzy30 czytaj prostaku z sensem - to nie ja zapodalem te 04.01.10, 15:42
                              10 krokow - tylko przedmowca.
                              Ale w swoim prostactwie jestes zaslepiony.
                              A za "zyczenia" dziekuje.
                              Za AA-owskie zyczenia.
                              Od rasowego AA-owca.
                              Zaszczyt to dla mnie.
    • darekwolf Re: jaka droga ? 04.01.10, 10:54
      zastanawiało mnie kiedyś i zastanawia dziś: czemu istnieje
      rywalizacja pomiedzy samodzielnymi i zorganizowanymi?
      o ile w ogole istnieje.........chyba jednak taka rywalizacja
      istnieje tylko i wyłacznie na netowych forach dla pijaków. w
      wszelkich stanach skupienia. od duchowego alleluja, po
      skupienie pragmatycznie wymuszone fizjologią.
      • e4ska Re: jaka droga ? 04.01.10, 11:45
        Kiedy ja weszłam na forum uzależnieniowe - obowiązywał trend następujący: Bez
        terapii i AA (albo bez terapii... albo bez mityngów...) nie dasz rady. I- jak
        tutaj było - Czy dodanie poweru przez ośrodkowego psychiatrę wystarczy? A jeśli
        mam nadal problem, czy mogę samodzielnie zdobyć terapeutyczną wiedzę, zastąpić
        grupę wsparcia rozmowami z żoną, uporać się z niechęciami, obsesjami na tle
        pijackim, itd.

        Pytanie obowiązkowe, do dziś dnia stawiane przez pisujących, jeżeli kto wyznaje:
        przestałem pić, mija mi pierwszy miesiąc...

        "Co zrobiłeś dla swego trzeźwienia"?

        Na pewno warunkiem samodzielności jest silna wola i charakter. Nie ma mowy o
        kopiowaniu.

        Zależność od kopiowania widać wyraźnie - choćby np. w kradzieży cudzych
        powiedzonek, pomysłów, haseł cudzych... Te wszystkie maniackie wytnij i wklej...
        tutaj terapia dostarczająca wzorów do kopiowania jest konieczna.

        Kopiujący po prostu sam prochu nie wyduma i dlatego powinien z terapii skorzystać.

        Można to porównać do plastycznej ekspresji. Jedne dzieci uwielbiają rysować
        samodzielnie i kolorować swoje bazgroły. Drugie dzieci ;-) uwielbiają gotowe
        szablony rysunkowe, wypełniają je cudownie kolorami - i w tej kolorystyce też są
        w jakiejś mierze samodzielne.

        Ja wolę swoje bazgroły - jestem indywidualistką. Inni wolą szablony - cóż, robią
        je mistrzowie rysunku. Ja kocham poszukiwać, inny powie: a po co ja mam się
        męczyć i proch wymyślać, kiedy mi to powiedzieli na terapii.

        Dlatego mnie praca w grupie wsparcia byłaby katorgą, a innemu jest rozkoszą.
        :-)
        • mm-cc Re: jaka droga ? 04.01.10, 18:44
          Spotykałam ludzi, którzy w zupełnie naturalny sposób pozbywali się
          nałogów. Palaczy, którzy bez histerycznego rzucania rozstawali się
          z papierosami. I nadmiernie pijących, którzy stwierdzili, że "swoje
          już wypili". Oczywiście znam też sytuacje odwrotne.

          Paradoksalnie postanowienia, że od dzisiaj koniec z używkami u mnie
          wywoływały odwrotny skutek, bo pojawiała się jakaś obsesja, że nie
          mogę, nie wolno mi, a to nakręcało mnie w zupełnie odwrotnym
          kierunku, wpędzało w poczucie winy, nerwicę, depresję i kto tam wie
          co jeszcze.

          Ostatnio do swoich nałogów podchodzę na luziku:) Papierosik? Proszę
          bardzo, ale jakoś znacznie mniej mi się chce. Winko? Lepiej nie...,
          ale po dłuższej abstynencji, jeśli mnie poniesie ochota, to się
          rozgrzeszam.

          Nie chcę już żadnej obsesji. Już nigdy nie będę rzucała nałogów:)

          Oczywiście zdrowy tryb życia jest dla mnie bardzo ważny, ale chyba
          zdrowiej jest starać się o umiar niż fiksować na punkcie własnej
          niedoskonałości:)


          • aaugustw Re: jaka droga ? 04.01.10, 19:00
            mm-cc napisała:
            > ... pojawiała się jakaś obsesja, że nie mogę, nie wolno mi, a to
            nakręcało mnie w zupełnie odwrotnym kierunku...
            > Ostatnio do swoich nałogów podchodzę na luziku:) Papierosik? Proszę
            > bardzo, ale jakoś znacznie mniej mi się chce. Winko? Lepiej
            nie..., ale po dłuższej abstynencji, jeśli mnie poniesie ochota, to
            się rozgrzeszam.
            > Nie chcę już żadnej obsesji. Już nigdy nie będę rzucała nałogów:)
            > Oczywiście zdrowy tryb życia jest dla mnie bardzo ważny, ale chyba
            > zdrowiej jest starać się o umiar niż fiksować na punkcie własnej
            > niedoskonałości:)
            ______________________________________.
            ;-))))))) Ha, ha, ha........... ;-)))))
            Dobry tekst na Forum Uzaleznien...!!!!!
            A... ;-))))))))))
            Ps. Drobnopijoczki beda cie chwalic...!
            • jerzy30 guscie - twoje sa niewatpliwie lepsze 04.01.10, 19:09

              Trzeba cie pochwalic.
              Lepsze - bo bez zlosliwosci, bez oceniania, bez komentarzy.
              takie AA-owskie.
              A ze ci nie wychodzi.
              Kazdy ma prawo pisac co mysli - nawet na FU.
              Oby nie ocenial i nie obrazal innych.
              • aaugustw Re: guscie - twoje sa niewatpliwie lepsze 04.01.10, 21:24
                jerzy30 napisał:
                > Trzeba cie pochwalic.
                > Lepsze - bo bez zlosliwosci, bez oceniania, bez komentarzy...
                ______________________________________.
                Czego nie mozna powiedziec o tobie...!
                A...
                • darekwolf Re: guscie - twoje sa niewatpliwie lepsze 05.01.10, 10:18
                  nie istenieje Esko samodzielnośc doskonała........nawet Twoja
                  gdyby nie pewne czynniki z zewnatrz, gdyby nie to, lub
                  tamto...Twoja samodzielnośc nie mogłaby zabłysnąć. tak jak i
                  moja samodzielność nie poszłaby nigdy po pomoc.
                  i tak sobie dywagując na tematy noworoczne, dojdziemy w końcu
                  do wniosku, ze alkoholizmu nie ma.
                  co właściwie jest mi bliskie.
                  alkoholizm>?.........banał
                  za młodości mojej babci o narkomanach mówiono-morfinisci
                  a o uzaleznionych pijakach.poprostu : nałogi.
                  i jakoś takoś choć wtedy nie było ani terapoeutów ,ani
                  AA......ilośc wychodzacych z nałogów statystycznie była
                  identyczna jak dziś.
                  ja poprostu sobie ułatwiłem to wychodzenie. czyli zamiast
                  błąkać się po niezbyt znanej okolicy skorzystałem z GPS .
                  i tyle.
                  skutek jest dla mnie zadowalający, dla moich bliskich, moich
                  przełozonych, podwładnych i zupełnie przypadkowo napotykanych
                  ludzi .
                  hey
                  • e4ska Re: guscie - twoje sa niewatpliwie lepsze 06.01.10, 23:07
                    Woldf powątpiewa:
                    nie istenieje Esko samodzielnośc doskonała........nawet Twoja
                    > gdyby nie pewne czynniki z zewnatrz, gdyby nie to, lub
                    > tamto..


                    No że się do banału odwołam, który jest - bodajże - prawdziwy... albo i nie?

                    Gatunek homo sapiens żyje w gromadzie.

                    Ponieważ gromada, o czym ci doskonale wiadomo, nie toleruje zaszczanych gaci,
                    zachlany przedstawiciel gatunku myśli sobie: Taaaa... nie mam ja zamiaru dobrnąć
                    do takiego momentu, żeby mi kto gacie zaszczane ściągał... bo jakby to było?

                    Widzieliśmy wszakże (znaczy Eska widziała):
                    Leży sobie pijak, policja i pogotowie łódzkie w pełnym wyposażeniu, zaraz go
                    dostarczą do Deo...
                    I tenże pijany do nieprzytomności - jakby w ostatnim paroksyzmie, przy
                    zgromadzonych świadkach - rozlewa wokół brązową kałużę. Ścieżka dźwiękowa bez
                    zarzutu.

                    Pagony wskazują na majora. Bez matury ;-)

                    Bełkocze, że on się, prrrr... leczy.

                    Ale przecie samodzielny... samodzielnie prrrr... samodzielnie kałuże rozlewa...
                    i samodzielnie pozwala się zabrać tam, gdzie zawsze.

                    Więc - taka jest twoja samodzielność pijacka, Wolfie... A prawdziwe samodzielne
                    wyjście z alkoholizmu polega na tym, że nie korzystasz z anticolu, z terapii, z
                    psychiatrów... czy z jakiejś tam placówki, w której poznałeś Jerzego. Lat temu
                    dwadzieścia z przechodem.

                    I cię nie zbierają z ulicy, z bramy, z cudzej wycieraczki, z przystanku
                    autobusowego, z dworca PKP.

                    Rozumiesz?
                    • darekwolf Re: guscie - twoje sa niewatpliwie lepsze 08.01.10, 10:29
                      Esko..ustalmy raz na zawsze:
                      nic nie widziałas
                      za duzo czytasz newsów netowo- prasowych
                      reszta to Twoja nieokiełznana wyobraxnia i niespełnione bzykania
                      • darekwolf Re: guscie - twoje sa niewatpliwie lepsze 08.01.10, 11:08
                        no i dobra: napisze to w koncu , bo to zaczyna byc absurdalne:
                        Eska według własnych słów pisanych do mnie to
                        :
                        -zona co ma jednoczesnie kochanka //"cokolwiek to znaczy"
                        -żona co jednoczesnie ma gdzies męża, choc twierdzi ,że to
                        sakramentalne .
                        -matka , co ma syna, ale to nie jest dziwne skoro jest matką,
                        ale synowej nie cierpi.co tez nie jest zdajesię dziwne.
                        wszystkie jejsynowe to wedle jej słów : idiotki i dziwaczki.
                        -alkoholiczka -abstynetka............tyle ,że co jakiś czas
                        wypioje dla zdrowia.
                        -na terapii żadnej nie byład łuzej niz 4 godziny ./to jej
                        opinia, choc ja jej nie wierze/
                        -Woronowicz to jej obsesja ...........moja zreszta też .
                        -mityngi i samodzielność to tez jej
                        konik...............mityngów nie zaliczyła, tak twierdzi,
                        samodzilena jest......tak twierdzi. i co widać/.

                        amen
                        ps- i skonczmy wreszcie z mitem "Eski".............to
                        nieszczęsliwa kobieta , nie żadna Eska. nie tylko Janu dał sie
                        na to nabrać, Gucio też i jego kompani
          • darekwolf Re: jaka droga ? 05.01.10, 10:27
            mm-cc napisała:

            > Spotykałam ludzi, którzy w zupełnie naturalny sposób pozbywali się
            > nałogów.
            .....................
            - ja też, ale nistety mnie się to nie udało.

            > Paradoksalnie postanowienia, że od dzisiaj koniec z używkami u
            mnie
            > wywoływały odwrotny skutek, bo pojawiała się jakaś obsesja, że nie
            > mogę, nie wolno mi, a to nakręcało mnie w zupełnie odwrotnym
            > kierunku, wpędzało w poczucie winy, nerwicę, depresję i kto tam
            wie
            > co jeszcze.
            ...................
            to wcale nie paradoks, to oczywistość jak sie okazuje. tez
            wierzyłem w istnienie tego paradoksu, póki nie spotkałem innych
            podobnych paradoksantów. i co?.otóż to kolejny banał.
            wypilismy swoje , przynajmniej na tamtą chwile i tylko to nas
            skłoniło, by dać sobie szansę. każdy kolejny dzień picia ,
            mógł się skończyć koszmarnie. jak to mawia klasyk logiki: byt
            okresla świadomość, a nie na odwrót...i ja się z nim zgadzam.


            > Ostatnio do swoich nałogów podchodzę na luziku:)
            .................
            ja niestety nie. wiem ,że papierosy mnie wykonczą kiedyś.
            nie moge nawet przepłynąć pod wodą 16 metrów, nie biegam wcale,
            bo skończyłoby sie to zawałem serca, rowerem jezdze sporo i
            na siłowni sobie radze, ale tylko w zakresie statycznym, a
            nie jak kiedys dynamicznym.i tak prawde mówiąc, czekam az
            siegne tytoniowego dna. może wtedy mi się uda. bylebym
            przezył to dno......zobaczymy.

            a o reszte niech się martwi ta firma, co mnie pochopnie
            ubezpieczyła na zycie i leczenie, dwa lata temu.
            hey
          • pierzchnia Re: jaka droga ? 05.01.10, 11:21
            mm-cc napisała:
            > Oczywiście zdrowy tryb życia jest dla mnie bardzo ważny, ale chyba
            > zdrowiej jest starać się o umiar niż fiksować na punkcie własnej
            > niedoskonałości:)

            Tobie się wydaje,że to jest zabawa,w nakładanie różnych strojów?
            Tu o życie idzie.
            • darekwolf Re: jaka droga ? 05.01.10, 11:33
              Pierzchnia..........jakie zycie masz na mysli?
              swoje?
              bo jak na mój rozum, to za swoje zycie kazdy odpowiada sam.
              i nie bardzo rozumiem co masz na mysli piszac:
              -tu o zycie chodzi.
              jasne ,ze o zycie. takie, lub inne.
              ale nic nikomu do cudzego zycia, conajwyżej gdy z tego wynika
              coś złego dla osób postronnych. ale to też jest sprawa tych
              postronnych. i nikogo innego.
              jak kto sie młotkiem wali w głowe.ja nie bede mu
              przeszkadzał. chocby się miał sam zatłuc, bo przypadkiem może
              mnie trafic.
              a ja dbam o siebie. gdybym nie dbał, moi blisci ,ani cała
              reszta mojego środowiska nie miałaby ze mnie zadnego pozytku.
              dlatego niezbyt lubie wolontariuszy i innych nawiedzonych
              naprawiaczy swiatła.
              • pierzchnia Re: jaka droga ? 05.01.10, 14:01
                Wolf napisał:
                "A ja dbam o siebie."
                Paląc fajki i śmierdząc jak skunks?
                • mm-cc Re: jaka droga ? 05.01.10, 14:34
                  pierzchnia napisał:

                  > Wolf napisał:
                  > "A ja dbam o siebie."
                  > Paląc fajki i śmierdząc jak skunks?

                  Fajki, to fajna rzecz. Pozwalają się odprężyć, zebrać myśli.
                  Niech sobie będą... Nie zapieram się, że nie rzucę, ale jeszcze nie teraz:)
                  Dzięki takiemu podejściu palę coraz mniej, chociaż ciężki
                  ze mnie potrafi być nałóg. Ale to tylko wtedy, gdy sobie zakazuję.
                  Teraz mogę nie palić nawet cały dzień, bo wiem, że i tak zapalę,
                  jak naprawdę mi się zachce. Tak mam i już:)
                  • pierzchnia Re: jaka droga ? 05.01.10, 15:27
                    Na razie,jak widzę,nałóg to dla Ciebie fajna rozrywka.
                    Ci,którzy zapadli na raka płuc, też kiedyś mieli podobne zdanie.
                  • aaugustw Re: jaka droga ? 05.01.10, 15:54
                    mm-cc napisała:

                    > pierzchnia napisał:
                    >
                    > > Wolf napisał:
                    > > "A ja dbam o siebie."
                    > > Paląc fajki i śmierdząc jak skunks?
                    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                    > Fajki, to fajna rzecz. Pozwalają się odprężyć, zebrać myśli.
                    > Niech sobie będą...
                    __________________________________.
                    Czyli; jak i wolf, zyjesz jak skunks...!
                    A...
                    • mm-cc Re: jaka droga ? 05.01.10, 16:55
                      aaugustw napisał:

                      > Czyli; jak i wolf, zyjesz jak skunks...!
                      > A...
                      Panie A..., nie jest pan w stanie mnie obrazić, bo pan nigdy nie pojmie co to
                      jest umiar:).
                      Najlepiej byłoby mi być osobą niepalącą, ale jeśli uzależniłam się od nikotyny,
                      to teraz muszę minimalizować szkody. I minimalizuję
                      je poprzez ograniczenie palenia. I tyle.
                      • aaugustw Re: jaka droga ? 05.01.10, 17:52
                        mm-cc napisała:
                        > Panie A..., nie jest pan w stanie mnie obrazić, bo pan nigdy nie
                        pojmie co to jest umiar:).
                        > Najlepiej byłoby mi być osobą niepalącą, ale jeśli uzależniłam się
                        od nikotyny, to teraz muszę minimalizować szkody. I minimalizuję
                        > je poprzez ograniczenie palenia. I tyle.
                        _________________________________________.
                        Alez nie moim zamiarem bylo pania obrazac... -
                        Skunksy to tez stworzenia Boze...
                        Ja tylko po pierzchni powtorzylem, ze palaczom
                        nie pachnie z ust...
                        (Twoje zbieranie rozproszonych mysli przy pomocy
                        palenia, pominalem zupelnie...!) ;-)
                        Co oznacza minimalizowanie szkod palenia...!?
                        Czy jest to rodzaj robienia z duzego - malego raka...!?
                        A...
                        • mm-cc Re: jaka droga ? 05.01.10, 21:07
                          aaugustw napisał:

                          > (Twoje zbieranie rozproszonych mysli przy pomocy
                          > palenia, pominalem zupelnie...!) ;-)
                          > Co oznacza minimalizowanie szkod palenia...!?
                          > Czy jest to rodzaj robienia z duzego - malego raka...!?
                          > A...

                          No i tu właśnie tkwi sedno sprawy:) Równie dobrze można wyrobić
                          poczucie winy u osoby jadającej chleb ze smalcem albo wieprzowinę
                          - może dostać udaru mózgu. Od sałaty - kamicy żółciowej.
                          Od słodyczy - cukrzycy i raka trzustki.
                          A Pan AA, od wieloletniego picia ma z pewnością zanik komórek
                          mózgowych. Stąd to głupie pisanie. Dobranoc:))
                          • aaugustw Re: jaka droga ? 05.01.10, 22:07
                            mm-cc napisała (do A...):
                            > A Pan AA, od wieloletniego picia ma z pewnością zanik komórek
                            > mózgowych. Stąd to głupie pisanie. Dobranoc:))
                            ______________________________________.
                            I tu sie pani myli... - Nie mam zaniku komorek,
                            bo mam je tylko dwie... - (jedna w kieszeni).
                            Dobranoc: A... ;-)
                • darekwolf Re: jaka droga ? 05.01.10, 17:39
                  Pierzchnia.........dbam o siebie tak jak umiem.a nie tak
                  jakby bylo idealnie.
                  zreszta, ostatnio czytalem jakas wypowiedx dośc ciekawa, pewnego
                  teologa, ze świadome dążenie do ideału i swiętości, to
                  najczesciej przejaw pychy.
                  zatem: dbam jak umiem, a ze capi ode mnie skunksem?
                  no coż........objawień na szczęscie nie mam, duchy też mnie
                  nie odwiedzja za dnia,ani żadna inna urojona sila wyższa nie
                  manifestuje się podczas spaceru na strych.

                  zresztą...........pisze o sobie Pierzchnia.
                  zatem Ty napisz o sobie
                  i zajmij się swoim zyciem, skoro tak Ci na nim zalezy, że
                  az to podkreslasz.
                  doradztwo personalne..........w necie to dziecinada.
                  podobnie jak wielce natchnione misjonarstwo
                  • pierzchnia Re: jaka droga ? 05.01.10, 18:06
                    Zbyt poważnie podchodzisz,Wolf, do niektórych wpisów.
                    Wiele z nich, pisana jest w konwencji żartu.
                    Maleńka prośba...
                    Nie rób ze mnie Ojca Dyrektora.


                    • darekwolf Re: jaka droga ? 06.01.10, 07:43
                      pierzchnia napisał:

                      > Zbyt poważnie podchodzisz,Wolf, do niektórych wpisów.
                      > Wiele z nich, pisana jest w konwencji żartu.
                      > Maleńka prośba...
                      > Nie rób ze mnie Ojca Dyrektora.
                      >
                      >


                      1/.......niezbyt powaznie podchodze.
                      2/.......nie mam intemncji robienia z Ciebie kogokolwiek, kim
                      bys sam niechcial byc
                      3/.......mamy tutaj juz jednego Ojca Detergenta i wystarczy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka