Dodaj do ulubionych

minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc...

01.11.06, 20:40
wszystkim palaczom rocznych swieczek ktorzy w zywe oczy klamia ze przez rok
ich zycie zmienilo sie nie do poznania ...


juz ponad rok nie mialem w ustach prawie wcale alkoholu.
i co?
i nic.
nic sie niemal nie zmienilo.
jest gorzej,
wylazly moje problemy od ktorych uciekalem- ale tego sie spodziewalem, to
musialo nadejsc.
gorzej, ze mam nowe problemy.
nie umiem pogodzic sie z tym, ze mam zyciorys zas.... pobytem na terapii,
ze dzieki mojemu pleceniu o problemach z alkoholem rodzina i znajomi maja na
mnie "haka" i "mam sie zachowywac (tzn nie wolno mi myslec o piciu mam tylko
patrzec jak oni sie delektuja z zalem w oczach ze mnie " nie wolno" a kumpel
z piata puszka piwa w reku moze uzalac sie nade mna jaki to ze mnie upadlu
alkoholik.

to takie profity.


no i nie dziekuje codziennie Bogu ze jestem trzezwy.
zawdzieczam to sobie.
jalk kiedys wypije to tez przez siebie, nie zwale na Boga.
a Bogu podziekuje jak bede mial prace kobiete i bede szczesliwy.

he he ale brak pokory co?
rok i duposcisk, nie trzezwieje ani jote, co?

* tak tak, prawie, ale o tym innym razem- powiem tylko teraz, ze nie
oszukiwalem tu ze nie pije a pilem, chodzi o co innego (lekarstwa, piwo
bezalko- cieplo, cieplo)
Obserwuj wątek
    • rauchen Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 20:54
      prawie wcale alkoholu
      prawie wcale terapii
      prawie wcale AA
      prawie wcale sluchania tego co ci inni mowili na temat pracy nad soba

      czy o to ci chodzi?
    • myszabrum Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 21:03
      Że zacytuję znany utwór Libera: "A coś ty k... myślał, chłopcze?" No, coś Ty
      myślał?
      • janulodz Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 21:21
        Olej to.
    • aaugustw Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 21:54
      wolny32 napisał:
      > juz ponad rok nie mialem w ustach prawie wcale alkoholu.
      > i co?
      > i nic.
      > nic sie niemal nie zmienilo.
      > jest gorzej,
      - - - - - - - - - - -
      A skad niby mialoby sie to lepsze brac...!?
      Z zakreconej butelki !?
      Nie przejmuj sie, abstynencja (moja takze) trwa od 2-3 lat.
      Potem nastepuje trzezwienie!
      A...
      • janulodz Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 22:02
        Nie wierz Wolny w te bzdury, bo ześwirujesz. Moje trzeźwienie rozpoczęło się z odstawieniem butelki.
        U opóźnionych w rozwoju zwykle trzeźwienie rozpoczyna się późno, albo wcale. Można do końca życia nie wydorośleć i do końca życia nie wytrzeźwieć. Można też umrzeć nie mądrzejąc, czyli będąc do usranej śmierci idotą.
        • aaugustw Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 22:08
          janulodz napisał:

          > Nie wierz Wolny w te bzdury, bo ześwirujesz. Moje trzeźwienie rozpoczęło się
          z odstawieniem butelki.
          _____________________________________________________.
          No, zazwyczaj pijok musi najpierw odstawic butelke...!
          Potem jest czas abstynencji... Niektorych trzyma ona cale zycie!
          Trzezwienie to proces calego zycia...! (ale nie u wszystkich!)
          A... ;-))

          • janulodz Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 22:13
            Parys.
            Jak to sie mówiło do Ciapka?
            • aaugustw Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 22:24
              janulodz napisał:

              > Parys.
              > Jak to sie mówiło do Ciapka?
              ___________________________.
              Chlopcy pomozcie malutkiemu.
              Gdzie jestescie!?
              A... ;-))
              • myszabrum Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 22:30
                Dziewczynka jest. A słowo na Ciapki to "spadaj".
            • aniolparys Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 22:35
              On tego nie zrozumie.
    • wojtech451 Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 22:42
      wolny32 napisał:
      > juz ponad rok nie mialem w ustach prawie wcale alkoholu.
      > i co?
      > i nic.
      > nic sie niemal nie zmienilo.
      > jest gorzej,

      Hm. Nie rozumiem w czym problem. Możesz zmienić tę sytuację w jednej chwili.
      Do sklepu, flaszeczka albo lepiej kilka aby nie zabrakło i wyłącz się na
      tydzień.
      "Życie jest różowe gdy patrzysz przez dno butelki"
      Przestań pieprzyć i dzieła!
      • e4ska Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 22:56
        Przecież on tak nie pił, Wojtku... nie doszedł do tego. A że obiecał sobie zbyt
        duzo... tutaj też go namawiano do terapii. Na tym forum. Tymczasem: terapia nie
        jest lekarstwem na wszystko, idee doskonalenia zawodzą, a prawda smutna...
        wreczył swoim wrogom bat do ręki.

        Wojtku, nie jest tak, że terapia nie jest pomocna ludziom. Jest, ale niektorym.
        Pisał niedawno chłopak, jak mu ojciec przygryza z alkoholizmem, bo syn się
        leczył. Tak jest. Znam dwie osoby z życia realnego, które żałują. Że nic im to
        nie dało, ze ich skrzywdzono, poniżono, a najgorsze: że mają zachlapane
        biografie. Pewnie - trzeba było nie pić:(

        Tak źle, i tak niedobrze.Najpierw jednak - lepiej, żeby samemu sie ograniczać,
        probować, bo to czasem żona potrafi wykorzystać, dziecko... Nigdy nic nie
        wiadomo. Niejeden menel ma za sobą odwyki i, wbrew wszystkiemu, żałosny koniec.
        Taka to choroba... nieprzewidywalna:(
        • aaugustw Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 08:48
          e4ska napisała:

          > Przecież on tak nie pił, Wojtku... nie doszedł do tego. A że obiecał sobie
          zbyt duzo...
          ____________________________________________________________________________.
          I znowu to obgadywanie drugiego. Znowu te ploty...!
          To tanie terapeutyzowanie...! :-((
          A...
        • wojtech451 ...(wpis pelen buty na zlosc..) -a gdzie pokora??? 02.11.06, 10:40
          e4ska:
          Przecież on tak nie pił, Wojtku... nie doszedł do tego.
          Wojtku nie jest tak, że terapia nie jest pomocna ludziom. Jest, ale niektorym
          A że obiecał sobie zbyt ...duzo.

          janulodz:
          ...jak może alkoholik do alkoholika powiedzieć : "idź sie napij".
          To jest tak, jakby przyjaciel powiedział do przyjaciela: "idź się powieś"
          Przecież tak dawniej na tym forum nie było.

          Wszyszcy wiecie co oznacza pojęcie "twardej miłości", ba, doradzacie takie
          postępowanie współuzaleznionym. To dlaczego nie korzystacie z tej formy na
          forum? Biadolenie i domaganie sie współczucia "addicta"-"wolnego" zajmuje
          większość forum i angażuje wielu forumowiczów. Myślę, że jest to narcyzm i
          doświadczenia forumowiczów w tej materii sa niewystarczające, to nie to forum.
          Wracając do "twardej miłości".
          Po terapii podjąłem pracę u jednego z pacjentów - biznesmena. Założeniem było,
          wzajemne wspieranie się. Byłem jego prawą ręką, człowiekiem od wszystkiego.
          Terapeuta przestrzegał nas że nie jest to dobre rozwiązanie. On wytrzymał po
          terapii dwa tygodnie i zaczął walić! Chciałem pomóć mi pomagałem jak tylko
          mogłem. Mieszkałem w miejscu pracy odległym od mojego domu o 150 km.
          Załatwiałem, usprawiedliwiałem, pracowałem po 12,14 i 16h/dobę. Zależało mi na
          pracy i bardzo chciałem mu pomóc bo go po prostu lubiłem i szanowałem.
          Wytrzymałem rok i zmieniłem pracę. Dzisiaj firmy juz nie ma, on coś tam usiłuje
          robić a najlepiej wychodzi mu picie.
          Chodzi mi o to ze wystarczy tego współczucia, tłumaczenia, użalania się nad
          wolnym-addictem. A bujaj sie!
          Chcesz spieprzyć swoje życie - nikt ci nie zabroni!
          I to by było na tyle.
          • wolny32 Re: ...(wpis pelen buty na zlosc..) -a gdzie poko 03.11.06, 19:07
            Chodzi mi o to ze wystarczy tego współczucia, tłumaczenia, użalania się nad
            > wolnym-addictem. A bujaj sie!
            > Chcesz spieprzyć swoje życie - nikt ci nie zabroni!


            mylisz sie.
            wlasnie go nie chc spieprzyc.
            juz nie.


            Twoja i innych twarda milosc mam gleboko w dupie.
            • wolny32 .... 03.11.06, 19:13
              powtarzam po raz 100

              dlaczego niektorzy widz tylko dwa rozwiazania: idz sie napij albo idz na mityng.

              to jest k... jakis stalinizm.

              milion razy nie starczy.

              moj pierwszy i lowny problem teraz polega na tym ( w skrocie)

              zajac sie soba a nie terapia.
              kapelusz?

              p.s. przez rok wiele mi sie zmienilo w zyciu, tak jak i w poprzednim roku i
              wczesniej.

              nie spodziewalem sie fajerwerkow.

              oh oh oh

              jaki butny, jaki uzalacz.

              twrda miloscia zagonic do AA.

              a wiesz, ze chyba niedluo tam pojde?

              dzieki terapii powoli nie widze innego wyjscia.

              bede tam chodzil jak do szkoly wojskowej z internatem. z nienawiscia w sercu.

              o to chodzilo Billowi W?

              czy sie mam zlamac?
            • tranzyt80 Re: ...(wpis pelen buty na zlosc..) -a gdzie poko 03.11.06, 22:14
              > Twoja i innych twarda milosc mam gleboko w dupie.

              -chyba nie to jelito zostalo poruszone co trzeba...

              niczego sobie ta Anonimowa Animacja slowna ;)
      • wolny32 Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 03.11.06, 19:03
        Hm. Nie rozumiem w czym problem. Możesz zmienić tę sytuację w jednej chwili.
        > Do sklepu, flaszeczka albo lepiej kilka aby nie zabrakło i wyłącz się na
        > tydzień.
        > "Życie jest różowe gdy patrzysz przez dno butelki"
        > Przestań pieprzyć i dzieła!

        wlasnie, tu tkwi sedno:

        MOGE?

        a jezeli

        NIE CHCE

        no nie, nie tak

        NIE WOLNO MI BO BYLM NA TERAPII?

    • rauchen Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 22:44
      napisze ci addi jak to u mnie wyglada na 349 dzien bez alkoholu;

      na jakies 9 lat od kiedy zaczal sie moj problem z alkoholem, po raz pierwszy
      przez 349 dni nie mialam w ustach alkoholu (plyn do ust uzywam bezalkoholowy,
      octu nie uzywam, a jesli juz sie gdzies trafil to pewnie sladowe ilosci);
      na dokladnie 15 lat od kiedy zaczal sie moj problem z bulimia, po raz pierwszy
      przez 349 dni nie mialam napadu bulimi, ani glodzenia sie;
      zginal gdzies problem mamusi i pretensje do niej;
      znikl lek przed ludzmi, stalam sie otwarta, czasami wrecz mysle ze sie
      rozpaplalam wsrod ludzi, nie bojac sie wyrazac otwarcie moich opinii;
      zaczelam miec cele, do ktorych daze, i jestem w stanie ich bronic, gdy
      przychodzi taka potrzeba, a pojawiaja sie ludzie ktorzy probuja mnie od nich
      odwiesc;
      i pewnie jeszcze kilka takich szczegolow.

      Czy zniknely problemy? To by bylo smieszne gdyby zginely, ale zmienil sie moj
      do nich stosunek.
      Oczywiscie jest jeszcze kwestia nastroju, ale to tez byloby dziwne gdyby
      czasami nie bylo gorzej, czasami lepiej, ale to tak jak w zyciu.

      Uwielbiam czytac obietnice AA w jezyku tubylcow - bardzo dobre tlumaczenie,
      brzmi jak poezja, lepsze od oryginalu, i co najwazniejsze czuje ze to co nich
      napisane, w wiekszym lub mniejszym stopniu spelnia sie u mnie.

      To nie jestem ta sama ja co sprzed 349 dni.

      • janulodz Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 23:25
        Kochani.
        Jak może alkoholik do alkoholika powiedzieć : "idź sie napij".
        To jest tak, jakby przyjaciel powiedział do przyjaciela: "idź się powieś"
        Przecież tak dawniej na tym forum nie było. Ten ferment wprowadził tu jeden człowiek. Chory na nienawiść do wszystkiego, co nie jest przez jego ograniczoną zdolność pojmowania do przyjęcia. Nieuleczalny fanatyk i zgorzkniały człowiek.
        Opętany manią prześladowczą. Powiem więcej. Nieszczęśliwy. Własciwie to mi go żal. Miota się i odgryza. Robi się coraz żałośniejszy. I po prostu śmieszny.
        Biedny august.

        • aaugustw Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 08:51
          janulodz napisał:

          > Kochani.
          > Jak może alkoholik do alkoholika powiedzieć : "idź sie napij".
          > To jest tak, jakby przyjaciel powiedział do przyjaciela: "idź się powieś"
          __________________________________________________________________________.
          Ja uwazam, ze Wojtek ma racje; jak ktos chce pic, niech idzie sie napic!
          A Ty Janulodz; jak chcesz sie powiesic - idz i powies sie...!
          (Twoj przyjaciel) ;-))
          A... ;-))
        • rauchen Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 11:56
          janu, nie wprowadzil tego elementu z Idz sie napij august, august swoje robi
          ale bez przesady, bo niedlugo bedziemy go oskarzac za wlasny alkoholizm :)

          addiemu radzilam raz po raz zeby poszedl sie napic, bo on do dzis nawet nie
          zdecydowal sie czy jest alkoholikiem. Gdzies wojtek napisal ze to raczej
          narcyzm - i chyba tu o to w przypadku addiego chodzi.
          Czy on probujac rozwiazac swoje sprawy, znalazl sobie nagle alkohol, potem
          usiadl na stoleczku przed netem i czekal ten roczek az sprawy sie same
          rozwiaza, po roku nie picia.
          Ciekawe janu czy jak ty sobie posiedzisz tak rok pod jablonia na swojej
          dzialce, i powiesz: jak mi w tym roku Bog skopie ogrodek, posadzi marchewke i
          pietruszke, a potem w ogrodku posprzata znoszac plony do piwnicy, to ja mu
          podziekuje, a jak nie posadzi i nic nie urosnie to mu nie podziekuje!

          Jeszcze tydzien temu addi uzyl zwrotu na tym forum: "nie bede sie tu klocil jak
          alkoholik jaki". Jasne, bo alkoholik sie kloci, bo alkoholik to pijak, a jak
          pijak to zlodziej, bo kazdy pijak to zlodziej!

          Addiemu tak jak napisales, potrzeba wyjsc z pampersow, a nie jeszcze cycem
          dokarmiac na tym forum, bo jemu to sie podoba najwyrazniej, jak kazdemu pewnie
          choremu na narcyzm.
          • janulodz Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 12:32
            rauchen, za wyjatkiem drugiej linijki pierwszej zwrotki zgadzam sie z Tobą w zupełności.
            Pozdrawiam. Janu
            • wojtech451 Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 14:09
              Przewalone Janu!
              August ma sojusznika a może nawet wyznawcę?
              • janulodz Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 15:03
                Na początku miał wielu, zanim nie przegiął.
                Też z niektórymi jego poglądami sie zgadzałem np. z radości bycia dziadkiem.
                Nie ważne jak mężczyzna zaczyna, tylko jak kończy.
            • aaugustw Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 19:07
              janulodz napisał:

              > rauchen, za wyjatkiem drugiej linijki pierwszej zwrotki zgadzam sie z Tobą w
              zupełności.
              > Pozdrawiam. Janu
              _________________________________________________.
              Widze, ze w doroslych dzieciach rodzaju meskiego
              potrafisz wyrobic cykora. No, nazwe to ladniej - respekt...! ;-))
              Rauchen! kapelusz z glowy...! ;-))
              (jezeli tak samo radzisz sobie w Twoim zyciu prywatnym, brak mi slow... - moj
              komplement!)
              Pozdrawiam:
              A... ;-))

        • akantu Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 13:12
          Pogielo Cie? August jest najrozsadniejsza osoba na tym forum.

          janulodz napisał:

          > Ten ferment wprowadził tu jeden czł
          > owiek. Chory na nienawiść do wszystkiego, co nie jest przez jego ograniczoną
          zdolność pojmowania do przyjęcia. Nieuleczalny fanatyk i zgorzkniały człowiek.
          > Opętany manią prześladowczą. Powiem więcej. Nieszczęśliwy. Własciwie to mi go ż
          > al. Miota się i odgryza. Robi się coraz żałośniejszy. I po prostu śmieszny.
          > Biedny august.
          >
          • aaugustw Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 19:36
            akantu napisała:

            > Pogielo Cie? August jest najrozsadniejsza osoba na tym forum.
            >
            > janulodz napisał:
            >
            > > Ten ferment wprowadził tu jeden człowiek. Chory na nienawiść do
            wszystkiego, co nie jest przez jego ograniczoną zdolność pojmowania do
            przyjęcia. Nieuleczalny fanatyk i zgorzkniały człowiek.
            > > Opętany manią prześladowczą. Powiem więcej. Nieszczęśliwy. Własciwie to mi
            go żal. Miota się i odgryza. Robi się coraz żałośniejszy. I po prostu śmieszny.
            > > Biedny august.
            ___________________________________________________________________________.
            Dziekuje Ci Akantu ! ;-))
            Gdyby nie ten Twoj post, uciekly by mi te slowa mojego kochanego
            Janulodzia! Wczesniej ich chyba nie czytalem , przynajmniej nie
            przypominam ich sobie (!?) - Na pewno bym zareagowal! ;-))

            Janulodz - jaki ferment? Tu nikt nie pedzi juz gorzaly! Tu sie trzezwieje!
            Janulodz - jaki chory na nienawisc do wszystkiego? - czym sie to objawia ?
            Janulodz - jaki nieuleczalny fanatyk i zgorzkniały człowiek - zob. zdjecie!?.
            Janulodz - jaki opętany manią prześladowczą !?-(no chyba, ze chodzi o pijokow)
            Janulodz - jaki nieszczesliwy !????
            Janulodz - jaki,(cyt. Janu): "Powiem więcej. Własciwie to mi go żal. Miota się
            i odgryza. Robi się coraz żałośniejszy. I po prostu śmieszny. Biedny august.
            ___________________________________________________________________________.
            Noz, Q-zwa, Janulodz o malo sie nie rozplakalem...! (ze smiechu...!) ;-))
            Jak mozesz tutaj, w tak kulturalnym miejscu, pluc na nasze ekrany swoja
            zolcia!??
            Ja takie zalosne poematy ostatni raz slyszalem w knajpie, kiedy pijac z drugim
            pijokiem zesmy obgadywali trzeciego...
            A... ;-))
            Ps. kontem plujesz Janulodz, a fe dziadku, nie wypada...!
            • janulodz Przerażające 02.11.06, 22:34
              Człowieku.
              Przepraszam. Ja już ciebie nie będę więcej denerwował.
              Ty jesteś chory.
              • tranzyt80 Re: Przerażające 03.11.06, 00:05
                W tym przypadku jest to chorobliwy psychiczny przymus prowokowania dyskusji o
                alkoholu i wynajdywania ludzi(najlatwiej u AA i na Forum),dzieki ktorym
                moze zajac pozycje atakujacego(niekiedy atakuje slownie z cala furia,co zarazem
                ukazuje zaawansowany stan chorego)a co daje mu pewna forme krotkotrwalej
                ulgi.Czlowiek dotkniety taka dolegliwoscia musi niesamowicie cierpiec.

                Gdyby nie mial ograniczen od osoby,ktorej sie boi np.zony,od ktorej jest
                uzalezniony,siedzial by na tym forum na okraglo i latal po wszystkich watkach
                szukajac mozliwosci atakowania z jednej strony i ewentualnych pochwal
                z drugiej,do momentu az by padl fizycznie i psychicznie,podobnie zreszta jak
                zapijal wczesniej alkocholem do totalnego zgonu.

                Jego ciezki stan psychiczny,nie daje mu mozliwosci na jakiekolwiek inne
                myslenie,jak o alkoholu.Ten przymus myslenia i mowienia glosno o alkoholu,
                atakowania kazdego kto jest innego zdania niz chory jest jakoby obrona chorego
                umyslu.Po prostu taki chory nie moze inaczej postepowac.Jest to straszny stan,
                ktory konczy sie wczesniej lub pozniej,w zaleznosci od sytuacji zyciowej,
                totalnym ponownym upiciem alkoholowym.

                Tu Janu mamy sytuacje patowa,poniewaz reagujesz-szkodzisz choremu na dluzsza
                mete,nie reagujesz-chory dostaje furi tym bardziej.I jest ze zdwojona
                paranoja zmuszony jak najszybciej wyszukac sobie kolejna,nie zdajaca sobie
                sprawy "ofiare" na ktorej musi sie "wyzywac".

                Tu przepraszanie nic nie da,niestety.I co bys nie napisal,chory i tak
                nie chce widziec,nie chce rozumiec i nie chce czytac tego co mu nie pasuje.
                Wybiera zatem pospiesznie tylko te ustepy ktorymi moze atakowac lub
                wymysla sam cos co atakuje u "przeciwnikow".

                Musze przyznac,ze na uzdrowienie sytuacji na Forum nie mam zadnej recepty.

                PS.Z gory przestrzegam siebie samego przed ewentualnymi konsekwencjami
                tego postu ;)

                • e4ska Re: Przerażające 03.11.06, 00:39
                  Przerażające... fakt. Ale za to: zobaczcie, czegośmy uniknęli... jasna pogoda...
                  a jakby tak się zdarzyło i utknęło by się w środowisku, gdzie miarą sukcesu są
                  darowane druciki... 1200% trzeźwiejących... jakieś struktury, jakaś kasa -
                  gdzieś już czytałam, ale dość delikatne i zawoalowane teksty na forumach. A w
                  wątku o polityku aowskim - żeby jednak nie ujawniać przed światem, że co innego
                  na mityngu, a co innego przed ludźmi... tutaj, proszę, oficjalna duma... jestem
                  alkoholikiem, ale żeby dorwać się do koryta, organizacja: cicho, cicho, to nasza
                  sprawa. I potem krztusi się ktoś precelkiem... ale za to ma doradców tych, co
                  powinien. A ile sposobów na leczenie kaca...:)))

                  Fałsz. Fałsz. I bardzo dobrze... bo kiedy Addi i Ty, Trazyt, coś tam
                  demaskowaliście, to było "wyczytane", a kiedy to się widzi w całej krasie...
                  hmmm... Ciekawe, czego się jeszcze dowiemy o szczytach pijackiej hierarchii:)))
                  chyba że go ktoś capnie:))) W sumie to wiadomo, że przeciętny aowiec nie ma zbyt
                  wiele wspólnego z takimi tam, ale... zawsze lepiej trzeźwieć na własny rachunek.
                  Nikogo nie tuczyć własnym nieszczęściem. Lepiej.
                  • tranzyt80 nie przelykaj suchych precli-mowila mama 03.11.06, 08:14
                    dobre :)))
                    ale tez zastanawiajace,ze chca lub musza wierzyc takie wystajace a kanty
                    zyciowe,widocznie pasuje im to do puzzli...
                    Ciesze sie z podobnego i bardzo zblizonego podgladu rzeczywistosci :)))

                    PS.Twoje wyznanie szczesliwosci na pobocznym watku,a Jana ponizej
                    swedzi reke i moja do napisania czegos pieknego o sobie :)))
                    ale...moze kiedys indziej;)
                    "Spadaj"Aniolaparysa moglby zostac forumowa maskotka(mam,slicznego na zdjeciu)
                    Ciesze sie ,ze idzie Wam w zyciu szczesliwie! Malo tego,dumny jestem z
                    Wami i za Was-Nas,ze mozemy na dzis pekac poniekad z wlasnej satysfakcji :)
                    Milego Dnia:)))
                    • aaugustw Re: nie przelykaj suchych precli-mowila mama 03.11.06, 10:21
                      tranzyt80 napisał:
                      > PS.Twoje wyznanie szczesliwosci na pobocznym watku,a Jana ponizej
                      > swedzi reke i moja do napisania czegos pieknego o sobie :)))
                      __________________________________________________________.
                      Napisz Tranzyt - prosze!
                      Tak ladnie to robicie...!
                      A... ;-))

                      • tranzyt80 Re: nie przelykaj suchych precli-mowila mama 03.11.06, 19:36
                        dopiero jak sie spotkamy,to zrobimy sobie ladnie :)
                        zaluj,ze Cie nie bedzie

                  • aaugustw Re: Przerażające 03.11.06, 10:16
                    e4ska napisała:
                    > Przerażające... fakt. Ale za to: zobaczcie, czegośmy uniknęli... jasna
                    pogoda... a jakby tak się zdarzyło i utknęło by się w środowisku, gdzie miarą
                    sukcesu są darowane druciki... 1200% trzeźwiejących... jakieś struktury...
                    > hmmm... Ciekawe, czego się jeszcze dowiemy o szczytach pijackiej
                    hierarchii:)))
                    ___________________________________________________________________________.

                    Sama zolc...!! ;-))
                    A...
              • aaugustw Re: Przerażające 03.11.06, 10:01
                janulodz napisał:
                > Przepraszam. Ja już ciebie nie będę więcej denerwował.
                > Ty jesteś chory.
                ______________________________________________________.

                Przeprosiny przyjmuje! - Trzymam za slowo! ;-))
                Co do choroby (pisalem juz raz), Ameryki nie odkryles!.
                A...
        • aniolparys Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 03.11.06, 07:09
          Odpuść mu Janu. Tak już będzie. Dopóki organizacja sama nie zagoni go z powrotem
          do budy. Trochę się dziwię, że trwa to tak długo. Odporny jest na refleksje na
          swój własny temat. Piszą mu, że siorbie przy stole a on że ma inne przekonania
          religijne. Mieliśmy pecha, że trafił akurat na tę grupę.
          Troszkę go nawet rozumiem. Gdybyś przeszedł na emeryturę, zrobił bilans swoich
          dokonań i wyszło Ci, że najwartościowsze do czego doszedłeś to to, że jesteś
          alkoholikiem i druciane okularki z 17-karatowego złota to też byłbyś takim
          zgorzkniałym staruszkiem. Łazi po każdym wątku i dokleja, że jest lepszym
          pijakiem od innych pijaków. Lub zaznacza przynajmniej swoją obecność.

          Mój Ciapek jak się nudzi to liże se jajka. I całe szczęście. Przynajmniej nie
          muszę się za niego wstydzić.
          • aaugustw Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 03.11.06, 10:18
            aniolparys napisał:

            > Odpuść mu Janu.
            _________________________________________________________________.
            Aniele Ty moj, badz i Ty tak wielki i laskawy i odpusc mi takze...
            A...
      • aaugustw Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 08:46
        rauchen napisała:

        > napisze ci addi jak to u mnie wyglada na 349 dzien bez alkoholu....
        _____________________________________________________________________.
        Rauchen, tak bylo i u mnie...! ;-)) (1 : 1)
        A...
    • letek17 Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 01.11.06, 23:43
      Czy to buta?????- Nie wiem.
      Faktycznie Wolny 32 - masz problem i coś z nim wcześniej czy później wypada Ci
      zrobić.
      Samo zaprzestanie picia pozwoliło Ci obejrzeć swoje problemy.Czy je dobrze
      nazwałeś - o tym nie jestem przekonany. Będziesz chciał - to szybko możesz je
      właściwie ponazywać. Zacznij coś robić.
      Zacznij szanować siebie to może znajdziesz odwagę by ułożyć relacje z rodziną.
      Przestań się użalać nad sobą to znajdziesz odwagę by przegnać kumpla z puszką.
      Chciej być wpierw dobrym partnerem, pracownikiem, to może wtedy będziesz miał
      kobietę, pracę.
      Posiadanie kobiety, pracy nie oznacza szczęścia. Miałem pracę, żonę, dzieci i
      piłem bo.......baba, szef, szkrab nieznośny. Od dłuższego czasu staram się być
      ojcem, mężem, pracownikiem i dopiero wtedy mam satysfakcję a nawet czasem
      poczucie bycia szczęśliwym człowiekiem.
      Dlaczego mierzysz siebie miarami innych ludzi. Kiedy przestałem się kierować tym
      co inni powiedzą a zacząłem swoimi wartościami, sumieniem, radami tych, którym
      się udało zaczęło mi się coraz rzadziej chcieć pić a w życiu zobaczyłem sens.
      Jakie to piękne uczucie mieć nareszcie w d... co powie starszy brat, bo wiem, że
      to co robię jest dla mnie dobre.
      Wiele zmian musiałem zrobić w swoim myśleniu, wartościach by teraz cieszyć się
      ze swojej decyzji o przestaniu picia.
      Ja od początku uwierzyłem człowiekowi, który powiedział, że zaprzestanie picia
      nie rozwiąże żadnego mojego problemu, że dopiero wtedy one mnie dopadną ale
      jeśli będę trzeźwo myślał to może będę je mógł rozwiązywać.
      Skubany miał rację.
      A jeszcze jedno - myślałem kiedyś, że po roku będę się czuł bezpiecznie - nie
      prawda, myślałem, że jak będę wiedział więcej o chorobie i sobie to będę się
      czuł bezpiecznie - nieprawda. Wyczytałem dziesiątki książek o uzależnieniach,
      mógłbym spoko pisać prace na ten temat a dalej wódka mi się śniła. Ale jak
      zacząłem przejmować odpowiedzialność za swoje życie przestałem się bać, że coś
      niepostrzezeie spie...i zapiję. Wiesz tak naprawdę wolnym od picia stałem się
      wtedy, kiedy zrozumiałem, że moim celem nie jest przeżycia dnia bez wódki ale
      przeżycie go z sensem i godnie. A tak mogę tylko na trzeźwo. Wtedy wódka
      przestałą mi być potrzebna, nauczyłem się żyć bez niej. Tylko czasem wracają
      stare odruchy. Tak jak wczoraj, gdy samochód z synem i żoną zniknął za zakrętem
      poczułem przez chwilę strach - czy jak przez wiele lat nie polecę od razu do
      sklepu po flaszkę - trzy dni sam w domu? Kiedyś flaszka, muzyka - ulga, relaks,
      odlot. Ale jedna prosta myśl wystarczyła - Letku możesz ale po co?? Potrafisz
      już żyć bez - to po co??
      Z okazji tej rocznicy życzę Ci dużo pogody ducha, odwagi i mądrości byś przez te
      następne setki i tysiące dni, wieczorem, przed zaśnięciem mógł powiedzieć: dziś
      byłem użytecznym dla......., dla swojego trzeźwienia zrobiłem ......i widziałem
      dziś w moim życiu jakiś sens.
      Letek
      • janulodz Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 01:13
        Letek.
        Mam pytanie:
        Napisałeś, że od początku uwierzyłeś człowiekowi, że zaprzestanie picia
        nie rozwiąże żadnego Twojego problemu: "że dopiero wtedy one mnie dopadną ale
        jeśli będę trzeźwo myślał to może będę je mógł rozwiązywać."
        No to kiedy on Ci to powiedział, bo napisałeś również: "myślałem kiedyś, że po roku będę się czuł bezpiecznie - nieprawda, myślałem, że jak będę wiedział więcej o chorobie i sobie to będę się czuł bezpiecznie - nieprawda. Wyczytałem dziesiątki książek o uzależnieniach, mógłbym spoko pisać prace na ten temat a dalej wódka mi się śniła."
        Następnmie napisałes: "Ale jak zacząłem przejmować odpowiedzialność za swoje życie przestałem się bać, że coś niepostrzezeie spie...i zapiję."
        Teraz pytanie:
        Ile czasu upłynęło zanim do tego doszedłeś i co spowodowało, że przestawiłeś sie na taki tok myślenia. W którym momencie zacząłeś tak myśleć i dlaczego tak długo to trwało?
        Poza tym, kiedy odkryłeś, że "tak naprawdę wolnym od picia stałem się
        wtedy, kiedy zrozumiałem, że moim celem nie jest przeżycia dnia bez wódki ale
        przeżycie go z sensem i godnie".

        Jest to cała esencja bycie trzeźwym i tego przecież można się nauczyć w pięc minut.

        Dlaczego dochodziłeś do tego tak długo?
        • aaugustw Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 08:55
          janulodz napisał:

          > Letek.
          > Mam pytanie:
          > Ile czasu upłynęło zanim do tego doszedłeś i co spowodowało, że przestawiłeś
          sie na taki tok myślenia. W którym momencie zacząłeś tak myśleć i dlaczego tak
          długo to trwało? Poza tym, kiedy odkryłeś, że...
          _____________________________________________________________________________.
          Mialo byc jedno pytanie, a ja juz do tej pory naliczylem piec (5)! :-()
          Janulodz, piszesz ksiazke na temat "Letek"-a ?
          A...
          Ps. po co te nerwy !? Wiecej usmiechu...! ;-)))
        • rauchen Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 11:41
          widzisz janu,
          nie wszyscy sa tacy, ze dostrzegajac u siebie problem z alkoholem, pojmuja
          sprawy najprostrze w lot.
          Czasami przychadza tacy, ktorzy tam widza ze ten alcohol cos im tam w zyciu
          miesza, na meeting, i dowiaduja sie ze alkoholik, czyli ktos kto utracil
          kontrole nad piciem alkoholu, nie moze pic alkoholu.
          I pada pytanie: ze co?? ze jak?? ze nie pic alkoholu?? do konca zycia??? to ja
          kawy moge nie pic do ostatniego dnia mojego zycia, i to bez zadnego problemu,
          ale alkoholu nie pic???

          a przeciez samo odstawienie alkoholu nie jest esencja trzezwwienia, jest tylko
          niezbednym warunkiem trzezwienia; ale nawet to nie dla wszystkich jest do
          pojecia w piec minut.
        • letek17 Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 23:50
          Już wcześniej wyjaśniłem dlaczego tak późno odpowiadam ale postaram się
          opowiedzieć o czasie w procesie swoich zmian.
          Nauczyłem się przyglądać sobie i oceniać się poprzez swoje działania.

          w 1999 roku stanąłem przed lustrem i powiedziałem "mam na imię Letek i jestem
          alkoholikiem. Zacząłem wtedy walczyć z nałogiem. Nieskutecznie.

          W 2002 wiosną zrozumiałem, że nie wygram, dowiedziałem się że mam marskość
          wątroby. Wtedy zracjonalizowałem śmierć i postanowiłem już nie walczyć tylko
          zapić się. W sierpniu lekarz jakoś wszedł mi na ambicję, zachciało mi się
          jeszcze coś udowodnić i umrzeć na trzeźwo. Poprosiłem o adres jakiegoś ośrodka -
          najskuteczniejszego. Poradził mi Skoczów. Faktycznie ekipa w tamtym czasie była
          rewelacyjna - każdy nałóg mógł tam znaleźć skutecznego dla siebie terapeutę.
          Powiedział mi, że 2 na dziesięciu przeżywa bez wódki rok. Chciałem być jednym z
          nich. Kiedy na społeczności przyjrzałem się twarzom tych ludzi ich sylwetkom
          zrozumiałem, że to nie przelewki - z tej całej grupy tylko 8-9 ludzi ma nie pić
          ????i to rok??? a co potem???? Wtedy chyba zacząłem poważnie traktować zajęcia.

          Jestem inżynierem i kiedy rozwiązuję jakiś problem nie wyprowadzam sobie od nowa
          wzorów, reguł, nie robię prób tylko wierzę danym w tablicach, poradnikach, ufam
          autorom norm. Ta cecha i przeżycie swojego dna pozwoliło mi na bok odłożyć moje
          myślenie i wierzyć bardziej temu co mówią terapeuci, koledzy na mityngach niż
          temu co ja sam wiedziałem.
          Słuchałem tego co mówią terapeuci - byli tam trzeźwiejący alkoholicy , słuchałem
          też rad tych, którym udało się już nie pić ileś lat i coś w życiu zmieniać.
          Jadąc w październiku 2002 roku na odwyk miałem miesiąc abstynencji i byłem
          gotowy na zmiany siebie.

          Pierwsza zmiana to pożegnanie ze współpracownikami w lutym 2003 r. Miałem
          dylemat - być takim jak zawsze dobrym kolegą i zrobić tradycyjną balangę czy
          przestrzegać zaleceń dla trzeźwiejących alkoholików. Była impreza bezalkoholowa.
          A mnie tamte rozterki pozwoliły spotkać się z wyborem i odpowiedzialnością.

          w Grudniu 2003 roku złodzieje okradli nam mieszkanie. Sąsiad spytał się czy chcę
          koniaku - zaskoczył mnie - uświadomiłem sobie, że nie pomyślałem o tym by się
          napić. Wtedy kolejny raz zobaczyłem różnicę: wiedzieć - a być przekonany. Od
          terapi wiedziałem, że nie ma powodu uzasadniającego zapicie. Że zapicie nie
          rozwiąże żadnego problemu. Tamtego wieczora się o tym przekonałem. Potem, przy
          innych rozterkach, problemach było lżej.

          W wakacje 2003 roku kusiło mnie by spróbować, czy wpadnę w ciąg, czy będę mógł
          tak przez dwa dni sobie ulżyć, podobnie było w święta 2003/4 roku - ale
          poradziłem sobie z tym, z pomocą bardziej doświadczonych kolegów doszedłem nawet
          dlaczego tak się działo. Kiedy wiosną 2004 znów wódka śniła mi się to już się
          tego tak nie bałem.

          Na początku 20004 roku przeczytałem książkę w którj było zdanie: jeśli wiesz "po
          co" żyjesz łatwiej Ci będzie odpowiedzieć sobie "jak".
          To był rok przelomowy zacząłem często sobie zadawać pytanie "Po co Ci to Letku
          potrzebne??" I wtedy też zacząłem bardziej koncentować się na tym "jak żyć" a
          nie na "jak nie pić"
          W 20005 kiedy utknąłem w korku spiesząc się na bardzo bardzo ważne pytanie
          dogadałęm się z Bogiem, że jednak on jest szefem. O tym wiedziałęm prawie od
          początku, kiedy recytowałem treść I kroku AA a w zasadzie drugiej jego części.
          Ale wtedy tak w sercu powiedziałem Mu, jeśli taka Twoja wola to muszę pomyśleć
          co w takim razie mam zrobić. Nareszcie przestałem mieć pretensje do losu, użalać
          się jak to ja mam żle a inni dobrze.

          Nie tak dawno odmówiłem rozwiązania problemów dwóch moich znajomych,
          kosztowałoby mnie to z za dużo mojego czasu. I wtedy dotarło do mnie, że ja
          nareszcie już nie muszę kupować czyjejś akceptacji. W tym roku też zostawiliśmy
          z żoną nasz telefon za wycieraczką auta, które zarysowała na parkingu,
          Zapłaciłem też podatki, które mogłem ominąć. Ale wolałem spać spokojnie, nie
          przeżywać strachu czy się nie doczepią niż cieszyć się z nienależego tysiąca zł.
          Pogodziłem się z tym, że trzeba rozwiązywać problemy by one nie wywoływały we
          mnie złych emocji, na które każda moja komórka pamięta sposób - pół szklanki
          wódki co trzy godziny. To trudne: przykrość teraz a satysfakcja później.

          Widzisz więc, że co innego wiedzieć a co innego być przekonany. Pół roku po
          odwyku moja wiedza jak powinno wyglądać moje życie była kompletna - nie
          przekładała się jednak na to co czułem i jak to życie wyglądało.
          I po to był potrzebny lęk na wspomnienie ostatniego wymiotowania by szybko
          zmieniać swoje myślenie, uczyć się żyć i nie pić, pomimo, że........ szukać odwagi.
          Jak piszesz - tej esencji można się nauczyć w pięć minut - to fakt, ale mnie
          wdrożenie jej w życie w stopniu zadowalającym zajęło prawie 3 lata.
          I tak uważam, ze mam wielkie szczęście. Znam ludzi, którzy wdrażają ją 15 rok,
          znam takich, którzy nie zdążyli. Wczoraj i dziś ich wspominałem.
          Nie uważam, że dochodziłem do swojej życiowej postawy długo - bardzo dużo było
          we mnie zakłamania a tak mało odwagi. Wyobraź sobie jaka ulga po roku powiedzieć
          do żony" wybacz, ale jestem przekonany, że to co mówisz to bzdura" - nie
          manipulować, nie kopać w ścianę ale powiedzieć jasno i wyraźnie co się czuje
          bliskiej osobie. Niektórzy do tego nie potrzebują terapii, AA, sięgnięcia dna.
          Każdy ma swój własny okres dojrzewania do zmian i łamania swoich więzi.
          Letek

          • janulodz Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 03.11.06, 00:33
            Dziękuję. Czytałem również Twój post na wątku Myszy i bardzo mi się spodobała Twoja rzeczowość i opanowanie. U mnie przebiegało to trochę inaczej, ale też miałem chwile słabości. Szczególnie, że los nie rozpieszczał mnie w pierwszym okresie mojego trzeźwienia.( wyprowadzka z własnego mieszkania, śmierć ojca, sprawy spadkowe, brak pracy) Nie byłem na terapii i grupach. Osiągnąłem za to "swoje dno" , od którego zaczął się mój powrót. Wiem, że wyważałem otwarte drzwi, ale do wielu wniosków dochodziłem sam. Pogłębiałem swoją wiedze na temat alkoholizmu i w 2004 roku rozpocząłem swoją przygodę z tym forum. Dało mi ono bardzo wiele. Znalazłem tu sporo życzliwych osób, z wieloma się ścierałem, z wieloma dochodziłem do porozumienia i osiągnąłem to co najważniejsze.Nie piję i jestem trzeźwy. Zmieniłem swoje podejście do życia. Polubiłem siebie i doszedłem do wniosku, że nie ma sensu robić sobie własnoręcznie krzywdę. Mam przyjaciół w realu i dobrych znajomych na tym forum, uratowałem moje małżeństwo, odzyskałem zaufanie swojej córki,mam wspaniałego wnuka,znalazłem pracę (też jestem inżynierem, ale prowadzę agencję ubezpieczeniową) i odzyskuję to co utraciłem przez 30 lat swojego picia. Mam również ambicję, by pomagać innym uzależnionym w taki sposób, aby im nie zaszkodzić. Pozdrawiam Cię i życzę wielu sukcesów. Janu
            • aaugustw Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 03.11.06, 10:13
              janulodz napisał:
              > Zmieniłem swoje podejście do życia. Polubiłem siebie i doszedłem do wniosku
              > , że nie ma sensu robić sobie własnoręcznie krzywdę. Mam przyjaciół w realu i
              > dobrych znajomych na tym forum...
              - - - - - - - - -
              Jednego zrozumiec nie moge. Jezeli ja sie zmieniam (czyt. trzezwieje), staram
              sie byc soba i nie byc pod czyims wplywem (nie malpuje innych)!
              Janulodz jak Ty mozesz lubic siebie, kiedy pozwalasz takiemu Augustowi mieszkac
              w swojej glowie!? (zob. poprzedni swoj post!)
              A...
              Ps. poczytaj Tranzyta, on ma duzo racji...! ;-))
      • myszabrum Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 04:03
        Letek - bardzo mi się podoba Twój wpis.
      • tranzyt80 Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 07:41
        letek17 napisał:
        Tylko czasem wracają
        > stare odruchy. Tak jak wczoraj, gdy samochód z synem i żoną zniknął za
        zakrętem
        > poczułem przez chwilę strach - czy jak przez wiele lat nie polecę od razu do
        > sklepu po flaszkę - trzy dni sam w domu? Kiedyś flaszka, muzyka - ulga,
        relaks,
        > odlot...

        -z jednej strony niepokojace,ze po ilus tam grubych latach abstynencji,po ilus
        tam setkach spotkan,ilus tam dziesiatkach przeprowadzonych rozmow,tuzinach
        przeczytanych ksiazek nachodza Cie w takich sytuacjach takie mysli...

        - przebija tez przez Twoje slowa wrazenie,ze Ciebie jak i wielu,wielu innych na
        tym forum,od picia w pewnych sytuacjach tak naprawde powstrzymuje tylko pewien
        uklad finansowo-rodzinny i strach przed utrata owego i swiadomosc,ze
        gdybys zaczal to ladujesz na ulicy.A cala ta "profilaktyka"(ze nie nazwe jej
        po imieniu)to koniec z koncem nic innego jak tylko utrzymywanie,podtrzymywanie
        tego strachu i ustawiczne co bedzie gdyby,
        a nie o to przeciez w tym calym chodzi...

        -pytanie i uczciwa odpowiedz,co zrobilby,gdyby np.zona przyprawiajac mu
        wczesniej grube rogi puszcza go z wiatrem,syn kopie go mocno w du..,na dodatek
        traci prace i po tym wszystkim w nastepnym tygodniu wygrywa z 10 milionow...
        a z za zakretu wyjezdza kobieta jego marzen i zaprasza na jednego drinka...

        -milego dnia :)
        • aaugustw Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 08:59
          tranzyt80 napisał:
          > - przebija tez przez Twoje slowa wrazenie,ze Ciebie jak i wielu,wielu innych
          na tym forum,od picia w pewnych sytuacjach tak naprawde powstrzymuje tylko
          pewien uklad finansowo-rodzinny i strach przed utrata owego i swiadomosc,ze
          > gdybys zaczal to ladujesz na ulicy.A cala ta "profilaktyka"(ze nie nazwe jej
          > po imieniu)to koniec z koncem nic innego jak tylko utrzymywanie,podtrzymywanie
          > tego strachu i ustawiczne co bedzie gdyby...
          _____________________________________________________________________________.
          Ojej... Tu Tranzyt nareszcie opisal sam siebie, pod plaszczykiem tych "wielu
          innych" na tym forum...! ;-))
          Dziekuje Tranzyt za podzielenie sie z nami swoim doswiadczeniem!
          A...

        • letek17 Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 03.11.06, 00:17
          Ja zawsze ppowtarzam, że chcę być mężem, ojcem pracownikiem a nie mieć
          pracę,żonę, dzieci. To zasadnicza różnica. By mieć żonę wystarczy izłożyć
          deklarację woli w USC. By być mężem trzeba wlożyć wiele więcej wysiłku ,
          cierpliwości. Tak jest z innymi sprawami.
          Strach jest więc przed utratą sensu życia, bo ja chce być w życiu dobrym
          mężem,ojcem, usługodawcą, obywatelem ..........
          Z drugiej strony przekonałem się, że ja bez wódki mogę znieść kleski, sukcesy
          tańczyć, rozmawiać z teściową - to po co mi wódka. Ten strach jest potrzbny na
          takie chwle, które czasem przychodzą - w końcu jestem alkoholikiem.
          Ja już od odwyku nie stawiam sobie takich pytań. Bez sensu - stawia się je tylko
          po to by uzasadnić powrót do picia. Zadaję w tej sytuacji inne. Czy od wypicia
          tej wódki żona go pokochała, dzieci zaczęły szanować........

          Co do tego zniewolenia terapią, AA - nawet wolny elektron porusza się w
          zdeterminowany sposób. Jeśli jakieś ograniczenia nie stoją w sprzeczności z
          sensem, celami mojego życia - to niech sobie będą. Nie czuję ich.

          Jeśli mogę dać Ci jakąś sugestię to od czasu do czasu zadaj sobie pytanie " po
          co to robię" piszę posta, robię to czy tamto. Postaraj się tak obiektywnie i
          szczerze odpowiedzieć samemu sobie - jaką moją potrzebę to zaspokoi.
          Nie przyjmuj odpowiedzi bo....... trzeba, należało mu się, wszyscy tak robią.
          To taka fajna zabawa z samym sobą - czasem pozwala dużo się o sobie dowiedzieć.
          Pogody ducha. Letek
          • tranzyt80 Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 03.11.06, 08:55
            Wyczuwam z Twojego postu,ze w przeszlosci musiales ostro nawywijac i
            nakrecic przez picie alkoholu takich numerow,ze przyjales pozycje jaka przyjales
            lub jaka sie sama wytworzyla i najdrozsze Ci poczucie psychicznego
            bezpieczenstwa i spokoju co uzyskujesz przez juz odzyskana(jeszcze dzyskiwana ?)
            milosc zony i dzieci.
            Tylko podac Ci reke i pogratulowac.Z jednym malym hakiem.Dla mnie osobiscie
            jest nie do pzyjecia i nie do pomyslenia rola "zniewolonego elektronu"
            (nie zaglebiajac sie w naukowo-teoretyczne rozwazania na temat elektronu).
            W zaleznosci od zyciowych barier,napelniam sie lub popuszczam moje chwilowe
            stany energetyczne czyli zyje zyciem energicznie i energetycznie :)

            Po co pisze posty akurat na tym forum ?Pilem nalogowo,znam troche problem,
            kiedys zagladnalem,napisalem kiedys pierwszy raz i tak sie zostalo.Ale
            gdyby nie przynosilo mi to pisywanie zadowolenia,przestalbym.Lubie czytac
            niektorych forumowiczow :)Ma sie uczucie jakby sie ich znalo.Kiedys moze tak
            moze i nie,podobnie jak i Twoja Grupa,rozbije sie to obecne towarzystwo
            forumowe.Dlatego myslalem,ze nawet sam pomysl zjazdu jest jakims scalajacym
            spoiwem.Taka klasa jak ta obecna na forum to nawet w szkole zdaza sie raz na
            kilkadziesiat lat,ktora sami nauczyciele i inne rocznoki wspominaja jeszcze
            latami.
            Milego dnia:)
    • akantu Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 13:08
      A znajdz Ty sobie, chlopie, jakas wartosciowa kobiete.
      Nie powinno byc trudno, bo wlasnie wsrod tych wartosciowych jest najwiecej
      samotnych.
    • jerzy30 Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 02.11.06, 14:58
      problemy jak sa to tzreba je rozwiazywac - nawet te nowe - kiedys topiles je we
      flaszce i rodzina ci je tez rozwiazywala - teraz flaszki nima !!!!!!!!!!!!! a
      problemy sa !!!!!!!!!!!!! -ot zagwozdka - oni sie delektuja a ty patrzysz ze
      smutkiem - tak to jest - mozna sie do noch przylaczyc - ale problemy nie znikna
      po otwarciu flaszki
    • wolny32 Jak to jest a jak mialo byc 03.11.06, 19:00
      interpretacja, ze sie wyzalilem.

      A ja Nie chcialem sie zalic,

      Przeciez napisalem:

      "wylazly moje problemy od ktorych uciekalem- ale tego sie spodziewalem, to
      > musialo nadejsc.
      > gorzej, ze mam nowe problemy"


      tylko ciagle wychodzi mi sprzecznosc, bo gdy mowie o problemach z czasu picia
      to mowi sie, ze WSZYSTKO jest efektem zazywania ETOH, a problemy to preteksty.

      no to zaprzestanie picia powinno pomoc w 100%, przez rok organizm 80 razy sie
      oczyscil z resztek alkoholu.

      jak sie przestaje pic to sie mowi, ze zakrecenie butelki to nic, trzeba
      pracowac nad soba.


      to pytanie:
      albo z butelki te problemy albo ze mnie?

      ( nie przyjmuje rozwiazan posrednich, konwencja jak na terapii- prosto ma byc.
      czarne albo biale)

      ( swoja droga ja od razu wiedzialem, ze moje zadanie lezy duzo glebiej)

      a bilans roku trzezwienia?
      bilans doswiadczen i przemyslen?
      jest taki, ze co mialem sam zrobic to zrobilem i zrobilbym wiekszosc bez
      terapii.

      korzysci z terapii niewiele, ale stempel "alkoholik" na glowie przybity przez
      pobyt TAM uwiera.

      nie chodzi o chec picia.

      chodzi o fakt napietnowania sie samemu przez raz pobyt na terapii dwa
      opowiezenie o tym znajomym
      9obydwa rozwiazania mi doradzono w dobrej wierze zapewne he he)

      i wychodzi mi, zaczynam odczuwac ulge znaczy pewna- zaczynam rozumiec, ze jako
      alkoholik skazuje sie na izolacje.

      po prostu- ze stemplem na glowie trzeba szukac innych ostemplowanych.

      jak ktos udaje ze nie ma problemu i pije- jest ok. jak zapiera sie- ok.
      jak przyznaje ze ma problem i pije- jest ok.

      gdy przyznaje ze ma problem i przestaje- jeszcze ok.

      ale po terapii- degenerat, ktoremu nie wolno pic i otwierajac sobie piwo trzeba
      mocno pilnowac, zeby z gazem kropelki na kumpla alkoholika nie polecialy.

      nie dziwie sie



      • rauchen Re: Jak to jest a jak mialo byc 03.11.06, 19:32
        posiedz sobie addi jeszcze roczek na stoleczku przed netem,
        moze bozia sie zlituje i ci problemy wyjmnie.
        Bo ja na miejscu bozi juz dawno bym sie nad toba zlitowala:
        bym ci takiego kopa w dupe dala,
        zeby ci dupa ogniem palila
        i ci te wszystkie madrosci zyciowe i teorie uszami wykipialy...

        no ale ja nie bozia :)
        • deoand Re: Jak to jest a jak mialo byc 04.11.06, 15:39
          korzysci z terapii niewiele, ale stempel "alkoholik" na glowie przybity przez
          pobyt TAM uwiera.

          wolny aż dziw mnie bierze , że akurat mróz ci oczy otworzył a
          jeszcze troche to i mózg się otworzy na trzeźwośc ...

          Brawo ....

          - Każdy alkoholik ma stempel na czole ... brawo tak dokładnie jest
          wolny
          - tam przybity uwiera .... brawo ... każda terapia ODBIERA KOMFORT
          PICIA >>>>>>>>>>>

          jeszcze troche i wpadniesz w trans .... nie pije ... nie chce pic

          brawo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          • jerzy30 taki stempel na czole to sami sobie przybijamy 04.11.06, 16:22
            on wcale nie jest potrzebny
          • e4ska Re: "każda terapia odbiera komfort" 04.11.06, 17:17
            Deo, tak powinno być, a jak jest? Może odbiera, ale nie każdemu:) Pewien znajomy
            po powrocie z zamkniętego, bodajże ośmiotygodniowego odwyku (tygodni dobrze nie
            pamiętam), z takim "dyskomfortem" wrócił do picia, że o jego wyczynach chodzą
            legendy w pewnej okolicy... radość wprost rozczulała...
            I się nie dałem... nie dałem się... nienienienienie itd.

            sama byłam wzruszona... wierszem mówił do butelki... a co opowiadał o odwyku
            pewnym zamkniętym, kolegach i koleżankach, o lekarzach i terapeutach:)))))

            Dlatego bym nigdy nic nie miauknęła osobistego na żadnych zajęciach grupowych: a
            jeden to... , a jedna to..., nawet wiedzieliśmy, jaka jedna... no, wtedy to ja
            sama jeszcze nie podejrzewałam siebie o brzydką chorobę, więc bardzo mnie te
            opowieści śmieszyły...

            Zaś ze społecznego punktu widzenia: czy państwu chodzi o to, żeby alkoholik pił
            szczęśliwy czy nieszczęśliwy, z komfortem czy bez komfortu... chodzi o to, żeby
            nie pił. Mnie tam komfort umknął bez żadnej terapii... i niech sobie poszedł za
            góry, za lasy... w grupie się nie spowiadałam, na indywidualnych turniejach też
            nie... to i stempel mi nie zagraża. Mogę nawet zostać syndykiem masy
            upadłościowej po publicznej służbie zdrowia... sprzedać wiadome rurki
            bimbrownikom... w majestacie prawa:) Chyba żeby ktoś wykradł papiery... jak
            swojego czasu pewne niebyłe magisterium...

            • deoand Re: "każda terapia odbiera komfort" 04.11.06, 17:41
              Zawsze jest jak jest ... a rzadko jest jak ma byc !!!!!!!!!

              Jednym odbiera innym nie .. i zgoda ... tak jak w życiu ...

              jeden bogaty drugi klepie biede ... a tę samą szkołe kończyli ....


              w grupie się nie spowiadałam, na indywidualnych turniejach też
              > nie... to i stempel mi nie zagraża

              a tu akurat sie mylisz ... każdy alko ma stempel mna czole ...

              chocby NIE PIJE

              a to akurat wyklucza go - ją z kręgu ludzi normalnych w obszarze
              życia zwanym ZABAWĄ !!!!!!!!!!!!

              ja oczywiście mówie o alkoholiku niepijącym , który wszystko jedno
              skąd wie juz , że jest alkoholikiem .....

              nie mówie o pijacym bo wtedy nie ma o czym gadac ....

              Świat składa sie z dwu części - to moja teoria -
              1 - szeroko rozumiana PRACA ....
              2 - ZABAWA .... a zabawa = alkohol ....

              stempel alkoholika eliminuje go z tej drugiej części życia ....
              stąd musi znaleźc sobie substytuty ... chocby taka ośmieszana tu
              przez wolnego zabawe abstynencką ....

              nie ma wyjscia ... wyjściem jest powrót do picia ...

              pzdr deo

              Panstwu ani nikomu innemu poza samym alkoholikiem nie zależy na nie
              piciu wyżej wspomnianego ....

              padnie to padnie ... przyjdzie drugi i wykupi nalewki ......
              zreszta służba zdrowia też ma co robic bo zawsze może na alkoholika
              liczyc ... a to sobie głowę rozbije a to dostanie padaczki czy
              czego tam jeszcze

              pzdr deo
              • tranzyt80 Re: "każda terapia odbiera komfort" 04.11.06, 17:52
                deoland,po tym poscie u AAugustw podpadasz na calego,
                a to u Ciebie cos nowego ;)
              • e4ska Re: "każda terapia odbiera komfort" 04.11.06, 18:04
                Pewnie to niewychowawcze... mnie się udało, że ja nie nabyłam alkoholizmu po
                maturze... albo na studiach... albo na państwowej robocie. Teraz to by mi nawet
                nie wypadało wyczyniać tych wszystkich brewerii... mimo wielkiej i, mam
                nadzieję, dozgonnej ekstrawagancji. Alkohol dużo usprawiedliwia... to nie ja, to
                wódka:)

                Sztuka zabawy... mimo odwagi: za żadne skarby nie spotkałabym się na wieczorze
                kobiet wyzwolonych, czyli grupki moich dawnych koleżanek. Z osobna tak, razem -
                nie. Ani, jak kto zadzwoni ze smutkami, to mu nie można po prostu powiedzieć: co
                tam się będziesz martwił, przyjeżdżaj, opijemy problem... Najciekawsze, że mi
                tego nie żal... zwyczajny przesyt.

                Nie każdy potrafi wypracować sobie inny styl życia, nie umie otworzyć się bez
                alkoholu, jest smutny, zasadniczy jakiś... Tego nie nauczą na terapii, to trzeba
                mieć w sobie... albo grać przed sobą komedyjkę... na zawsze. Lepiej wtedy, jeśli
                ma się wsparcie w grupie, w aa, w gromadce takich samych ludzi. Tak ja to widzę,
                ale za mały mam staż abstynencki, żeby wiedzieć... zastanawiam się, nic więcej:)
                • deoand Re: "każda terapia odbiera komfort" 04.11.06, 18:29
                  generalnie myśle , że masz rację ...

                  trzeba mieć świadomośc swoich ograniczeń ... chyba we wszystkim
                  zreszta .....

                  hm z tym otwarciem to tak jest ... w koncu po to jest alkohol
                  aby ludzie sie otwierali i stawali sie przyjaźni do siebie ...
                  przynajmniej do czasu ....

                  terapia nie nauczy nikogo otwartosci ...to albo masz albo nie ...
                  .. tak sądze

                  a gadał nie gadał życ trzeba .... i to na trzeźwo jak nie chcemy
                  inaczej ....
                  na pewno geupa ludzi aa bardzo pomaga .... przynajmniej na początku
                  ... minusem jest jak zreszta kazdej takiej instytucji ...
                  że po czasie wyczerpuje ona swoje możliwości działania ...
                  ot po prostu mitingi zaczynaja nudzic ....

                  tak zreszta jak i msze ....

                  ogólnie są nudne ale albo na nie chodzisz i nie szemrasz albo jak
                  zaczniesz krytykowac ... to przestajesz chodzic

                  tyle tylko , że jak nawet przestaniesz chodzić to nie staniesz sie
                  od razu złym człowiekiem czyli antychrystem ... choc oczywiście
                  możesz
                  a jak przestaniesz chodzic do aa

                  to z dużą dozą prawdopodobieństwa zaczniesz pić ....

                  a dlaczego miałbym sie narazic auguustów ????? no nie wiem

                  u mnie zimno nie palą - nie grzeja .... brak kaloryferów
                  naprawdę ....

                  pzdr deo
                  • tranzyt80 Re: "każda terapia odbiera komfort" 04.11.06, 18:42
                    > u mnie zimno nie palą - nie grzeja .... brak kaloryferów
                    > naprawdę ....

                    U Ciebie to Gdzie ?
                    • deoand Re: "każda terapia odbiera komfort" 04.11.06, 19:07
                      w tzw robocie

                      na szczęście w domu to mam ciepło

                      deo
                      • tranzyt80 Re: "każda terapia odbiera komfort" 04.11.06, 21:01
                        Ty jestes jednym z tych zapatrzonych w AAugustw jak w plotno ;)
                        czy Cie pomylilem ?

                        ja mam cieplo i pracuje w domu :)

                  • e4ska Re: "każda terapia odbiera komfort" 04.11.06, 23:23
                    "u mnie zimno nie palą - nie grzeja .... brak kaloryferów
                    naprawdę ...."

                    Kaloryfery Ci przepili? Pijaki takie są:(((
                    • deoand Re: "każda terapia odbiera komfort" 04.11.06, 23:41
                      chyba tak ... kaloryfery to akurat są ale rurek nie ma ...

                      pewno i przepili bo zabrali sie za zakładanie ogrzewania na początku
                      października a ju z listopad
                      • e4ska Re: "każda terapia odbiera komfort" 05.11.06, 00:24
                        To chyba podkradasz chorym na ciężką nieuleczalną śmiertelną chorobę cieplutkie
                        kapcie... nie, chyba jakiś piecyk masz... i gorącą herbatę.
                        Myślałam, że żartujesz.
    • wolny32 a propo stempla na lbie 04.11.06, 21:14
      spoleczny stempel na glowie nie jest do niczego potrzebny.


      jedyny pozytyw to taki, ze mozna nie pic ze strachu bycia odrzuconym jako
      zdegenerowany pijacy po terapii alkoholik, wiec sie nie pije.

      ale to lpina dupna motywacja.

      strach to nie motywacja, strach to strach.

      denerwuje mnie to bardzo, ta presja ktora czuje.

      gdybym tylko nie pil- to kazdemu wara od mojej dycyzji, czy pije czy nie.

      ale gdym alkoholi- to juz mozna sie i pouzalac nade mna, i dowalic mi, i
      popouczac mnie, i dowartosciowac sie.

      super. zawsze przyda sie w towarzystwie ktos gorszy. nie?

      tak jak Wolny na forum.
      • tranzyt80 Re: a propo stempla na lbie 04.11.06, 21:31
        wolny32 powoli przepoczwarza sie w addicted1 ?

        wywody,przewody,zawody...
        z soba
        o sobie
        dla siebie

        PS. napisz lepiej konkretnie kiedy,gdzie i w jakim charakterze
        wyjezdzasz,
        kiedy wracasz ?

        • deoand Re: a propo stempla na lbie 04.11.06, 21:57
          nie te lata aby byc w kogokolwiek zapatrzonym ....

          ale zastanawia mnie jedno jak to sie dzieje , że skoro tu wszyscy
          tacy panujący nad soba alkoholicy , którzy nie muszą chodzic na aa
          czy na jakies tam terapie

          to czemu tak wielu alkoholików trafia na odwyki trzęsąc sie jak
          baranie ogony a inna ich częśc zalega wszelkiej maści chirurgie z
          rozbitymi łbami ....

          a przeciez jak wynika z wypowiedzi forumowiczów to takie proste ..
          nie pić ?????????????????????????????????????

          no ciekawe dlaczego ????

          deo
          • tranzyt80 Re: a propo stempla na lbie 04.11.06, 22:22
            chca zliczyc wszystkich forumowych alkoholikow nie doliczylem do 20-stki,
            a ci,"ktorzy nie muszą chodzic na aa
            > czy na jakies tam terapie "jest,na tyle co ja wiem troje


            > to czemu tak wielu alkoholików trafia na odwyki trzęsąc sie jak
            > baranie ogony a inna ich częśc zalega wszelkiej maści chirurgie z
            > rozbitymi łbami ....

            -mnie pytasz ?
            wiesz ,jak to leci...wypijasz jedno piwo i niech ktos sprobuje ci
            powiedziec,ze jestes pijany,pijesz drugie,trzecie ,bawisz sie ,rozmawiasz...
            nagle ktos podskoczy,czy zacznie sie ostra dyskusja i juz niedaleko do
            przepychanek...lub chcesz wrocic autem do domu,przeciez kazdy mysli,ze jest
            trzezwy,te kilka kilometrow przejade...



          • tranzyt80 Re: a propo stempla na lbie 04.11.06, 23:01
            > a przeciez jak wynika z wypowiedzi forumowiczów to takie proste ..
            > nie pić ?????????????????????????????????????
            >
            > no ciekawe dlaczego ????

            -nie pic alkoholu,w moim przypadku, nie sprawia mi zadnych problemow,
            tak jak i niepicie mleka,ktore pije bardzo rzadko,
            sprawa byc moze skaplikowala by sie po wipiciu pierwszego lub piatego drinka,
            po szklance mleka,lub gora dwoch przestaje,mam dosyc...
            ale w przypadku piwa,nie piwa nie lubilem,w przypadku drinka to nie wiem czy
            skonczylo by sie na jednym,
            moze siegnal bym szybko po jeszcze jeden i jeszcze jeden i nawet nie zauwazyl
            znowu kiedy bede pijany a wtedy bawic i jezdzic po knajpach sie oj chce,

            a rano zawsze kac,duzy,ogromny totalny,zdychanie i na kaca...i dwa dni w zyciu
            z glowy,a to z mojej dzisiejszej pozycji idiotyzm wiec nie pije,nie bawi juz
            jak kiedys,chcialo by sie moc tylko wypic niekiedy jedno piwo i koniec,
            to proste

            leb rozbity mialem tez,swego czasu prowadzilem sie niebezpiecznie,
            taki czasy ,tacy ludzie,taki sytuacje,tylko blizny rozne zostaly;),zszywanki na
            zywca lukow brwiowych,bo jeszcze pijany...to jeszcze najbanalniejsze,
            a w tym wszystkim przeogromnie duzo szczescia,jakby duchy jakies dobre
            chronily,bo niekiedy trudno sobie na zdrowy rozum wszystko wytlumaczyc.
            • deoand Re: a propo stempla na lbie 04.11.06, 23:15
              pytanie nie dotyczyło pijących bez terapii bo wiadomo , że muszą
              sobie kiedys głowe rozbic .... ale świadomych alkoholików nie
              pijących jakis czas ... którzy włąsnie nie chodząc nigdzie ....

              zaczynaja picie ponownie z róznymi wtedy skutkami ...

              a mówili wczśniej pewno i prawdę , że alkohol ich nie interesuje i
              nagle masz babo placek ....

              nie życze oczywiście nawrotu pzdr deo
              • e4ska Re: a propo stempla na lbie 05.11.06, 00:41
                Pisząc, że chodzi o "świadomych alkoholików nie
                > pijących jakis czas" masz na myśli takich, którzy nigdy żadnej terapii nie
                przebyli, żadnego AA...? czy takich jak my, którzyśmy olali leczenie na samym
                początku? Bo to jest istotna różnica. Z tego, co ja widzę, to najgorzej jest z
                osobami, które mają pozaliczane terapie. Kiedy nie piją, to chodzą na mityngi, a
                potem, jak zaczną pić, to przestają chodzić. Dziś też miałam telefon późny,
                bełkotliwy, od osoby mocno nietrzeźwej, a bliskiej, żona popłakuje, ten
                złośliwy. Sama bym go zamknęła na odwyku, żeby nigdzie nie wylazł. No ale
                wstyd... ona bardziej się wstydzi niż on. I tak się mordują kilkanaście lat,
                terapie, psychiatryki prywatne... i nic nie chwyta. Wykształceni oboje, zamożni.
                Czemu?

                Z drugiej strony są i tacy, co nigdy na oczy nie widzieli terapeuty, ale sami
                mówią, publicznie: ja już nie piję. I wytrzymują słynne trzy miesiące, żeby
                doprowadzić się do stanu bydlęcego. Dlaczego? Czemu jedni trwają, drudzy nie? Ty
                powinieneś więcej wiedzieć, w końcu chyba gadasz z tymi ludźmi. Też bym chciała
                wiedzieć.
        • wolny32 Re: a propo stempla na lbie 05.11.06, 18:02
          tranzyt80 napisał:

          > wolny32 powoli przepoczwarza sie w addicted1 ?
          >
          > wywody,przewody,zawody...
          > z soba
          > o sobie
          > dla siebie
          >
          > PS. napisz lepiej konkretnie kiedy,gdzie i w jakim charakterze
          > wyjezdzasz,
          > kiedy wracasz ?


          Mam nadzieje, e sie nie przepoczwarze, czasem jeszcze wychodzi spod mojego
          Wolnego makjazu stary Addicted.
          pisze o sobie, ale tez te sprawy dotyca wszystkich.
          poczucie innosci, izolacji, samoizolacji.

          bardzo duzo problemu sprawia mi taka relacja:

          przed terapia, jak przestalem pic, to myslalem o tym kroku z duma, a o sobie
          niepijacym myslalem jako o niesamowitym gosciu, ktory zrobil cos wbrew swemu
          towarzyskiemu "imagowi", ktory robi ci chce, ktory podjal dojrzala decyzje,
          ktory jest inny niz nieswiadomi niczego zalewajacy sie w kazdy piatek obywatele.

          aPo terapii, jako ostemplowany i zdiagnozowany, a to oznacza- upadly i
          zdemoralizowany chory czlowiek- po prostu sie swgo niepicia wstydze, uwazam je
          za ulomnosc.

          Prauje ciezko nad tym, abym moje niepicie znowu traktowal jako powod do dumy a
          conajmniej satysfakcji.
          taka motywacja jest dla mnie skuteczna.
          Natomiast "nie pije bo mu nie wolno" non stop w mojej glowie przywoluje mysli
          -" a co mi ktos bedzie zabraniac",
          -"udowodnie im ze nie jestem alko",
          - "to przez terapautow/ kolege/ matke itp

          I wtedy
          Ja,
          moja odwazna decyzja,
          moje silne autonomiczne postanowienie
          moja duma

          znikaja w ciemnosciach ze hen.

          Rozumiem, e tu niektorzy moze lepiej sie motywuja tym ze to choroba, ze nie
          wolno, ze sie boja ciagow i zapicia itp.

          Ale mi takie cos nie odpowiada, wolalbym byc nie przekonywany do czegos czego
          nie akceptuje.

          Mam swoje zasoby i je chce wykorzystac.
          Terapia zaburzyla ten rytm, pracuje nad odzyskaniem swojej wlasnej autentycznej
          motywacji nad zyciem bez cienia butelki.
          Ale czasem Addicted1 we mnie sie budzi, szczegolnie w trudnycn sytuacjach, a
          teraz jestem w wyjatkowo trudnej (obiektywnie!) sytuacji.

          Konkretnie: hestem poza Polska, nowy dom, nowi wspolokatorzy, nowa praca,
          wszystko nowe, a na dodatek jestem w kraju, gdzie polowa ludzi to alkoholicy i
          pijacy i gdzie pub co 20 metrow.
          guess where:)
          • myszabrum Re: a propo stempla na lbie 05.11.06, 18:17
            Prawdziwa moja miłość nazywa się Irish?
            • wolny32 Re: a propo stempla na lbie 05.11.06, 18:21
              cieplo, ale Irish to okupowany, ja u okupanta goszcze:)
              • myszabrum Re: a propo stempla na lbie 05.11.06, 18:39
                To już wiem :)

                Syn mojego faceta właśnie przyjechał stamtąd, pracuje w jakiejś fabryce soi.
                On jest zadowolony, ale IMHO to wegetacja. Praca-dom, praca-dom... Po pracy
                piwko przed telewizorem z kumplami.

                W przeciągu roku K. z pięknego, romantycznego młodzieńca z długimi włosami
                przeistoczył się w faceta z wąsikiem, w szarym swetrze, przepotwornie
                zmęczonego. Jego tata twierdzi, że K. "dojrzał". Czy ja wiem?

                Koleś nic nie odkłada, wszystko idzie na czynsz i jedzenie, po roku dopiero
                uskładał na bilet powrotny do Polski. Chyba bym nie wytrzymała...
                • tranzyt80 Re: a propo stempla na lbie 05.11.06, 19:07
                  Mysza nie bede Cie chwalic bos szara,
                  ale spojrzenie masz bystre i szybkie,
                  az wierzyc sie nie chce,po takich porzejsciach :)))
          • tranzyt80 Re: a propo stempla na lbie 05.11.06, 19:26
            AAugustw by napisal,caly post bakalasz,bakalasz,
            tylko na koncu jedno zdanko:
            > Konkretnie: hestem poza Polska, nowy dom, nowi wspolokatorzy, nowa praca,
            > wszystko nowe, a na dodatek jestem w kraju, gdzie polowa ludzi to alkoholicy
            i
            > pijacy i gdzie pub co 20 metrow.

            -czyli na zasadzie bylem w Hameryce,a co widziales ? Hamerykanow.

            Stan sie sprawozdawca,krotko a wszystko,tylko nie o sobie ;)
            • aaugustw Re: a propo stempla na lbie 05.11.06, 20:00
              tranzyt80 napisał:
              > AAugustw by napisal,caly post bakalasz,bakalasz,
              > tylko na koncu jedno zdanko:
              > > Konkretnie: hestem poza Polska, nowy dom, nowi wspolokatorzy...
              __________________________________________________________________.

              Prawie dobrze napisales Tranzyt...!
              Tylko malutkie bledy zauwazylem, zamiast: "bakalasz"
              Ja bym napisal: "Balakasz...!"
              A na koncu (jak sam piszesz):
              Zamiast; "...poza Polska, nowy dom, nowi wspolokatorzy...",
              byloby; "...mieszkam teraz w glowie Tranzytowej...!" ;-))
              A...
            • wolny32 Re: a propo stempla na lbie 06.11.06, 16:26
              tranzyt80 napisał:

              > AAugustw by napisal,caly post bakalasz,bakalasz,
              > tylko na koncu jedno zdanko:
              > > Konkretnie: hestem poza Polska, nowy dom, nowi wspolokatorzy, nowa praca,
              >
              > > wszystko nowe, a na dodatek jestem w kraju, gdzie polowa ludzi to alkohol
              > icy
              > i
              > > pijacy i gdzie pub co 20 metrow.
              >
              > -czyli na zasadzie bylem w Hameryce,a co widziales ? Hamerykanow.
              >
              > Stan sie sprawozdawca,krotko a wszystko,tylko nie o sobie ;)



              a czego oczekiwales?



              podstawowe fakty.


              p.s. co to znaczy balakasz/ bakalasz?
              • tranzyt80 Re: a propo stempla na lbie 06.11.06, 16:54
                > a czego oczekiwales?

                bystrego i niepospolitego spojrzenia na otaczajaca Cie obecnie rzeczywistosc,
                wzoruj sie na swoich wlasnych opisach z Twojego pobytu w AA :)


                > p.s. co to znaczy balakasz/ bakalasz?

                -to troche przekrecone slowo z bogatego repertuaru AAugustw,dokladnie
                nie wiem...mysle,ze cos wrodzaju gledzisz,omijasz najciekawsze momenty...

                • aaugustw Re: a propo stempla na lbie 06.11.06, 17:06
                  tranzyt80 napisał:
                  > > a czego oczekiwales?
                  > bystrego i niepospolitego spojrzenia...
                  - - - - - - - - - -
                  No wlasnie, Wolny; czego Ty oczekiwales...!?
                  ___________________________________________.
                  tranzyt80 napisał dalej:
                  > Wolny napisal:
                  > > p.s. co to znaczy balakasz/ bakalasz?
                  >
                  > -to troche przekrecone slowo z bogatego repertuaru AAugustw,dokladnie
                  > nie wiem...mysle,ze cos wrodzaju gledzisz,omijasz najciekawsze momenty...
                  - - - - - - - - - - - - - - - -
                  O!, nie, nie...! Moje "balaksz" oznacza; pijany belkot,
                  jaki czesto moge tutaj wyczytac nawet od osob, ktore
                  nie sa dotkniete choroba alkoholowa...!
                  A... ;-))



                • wolny32 Re: a propo stempla na lbie 06.11.06, 21:49
                  tranzyt80 napisał:

                  > > a czego oczekiwales?
                  >
                  > bystrego i niepospolitego spojrzenia na otaczajaca Cie obecnie rzeczywistosc,
                  > wzoruj sie na swoich wlasnych opisach z Twojego pobytu w AA :)


                  Ma byc niepospolicie?
                  OK.
                  Uprawnien na wozek widlowy nie mam. To mnie boli. Gdybym mial- juz bym zamiast
                  tu przed klawiatura ( i w innym okienku zamiast wysylac 80 aplikacje)
                  zapierniczal po magazynie na widlaku 90 na godzine.

                  coraz lepiej rozumiem, jak tutejsi balakaja, zaczynam czuc akcent lokalny.

                  to nadawal Wujek Mat prosto dla Fraglesow
                  lepiej?
                  • tranzyt80 Re: a propo stempla na lbie 06.11.06, 22:03

                    jaki wozek widlasty
                    80 aplikacje
                    "Wujek Mat prosto dla Fraglesow" ?

                    bystre i niepospolite spojrzenie!

                    PS.dobrze,ze w mig pojolem ,
                    tak trzymaj ;)
    • cortona Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 05.11.06, 10:43
      Na terapii chyba uczą autorefleksji. Tak sobie myślę.
      Dla wielu ludzi autorefleksja jest jak odkrycie ameryki. Dla wielu pijaków
      w szczególności.
      A jak idzie na terapię taka Eska, albo Addi, to ich obraża, że każą im się
      zajmować oczywistościami i wysłuchiwać rzeczy, które oni znają od zawsze.
      A tak naprawdę, to każdy pijak i tak musi sam zerwać z piciem. Nikt tego za
      niego nie zrobi. Trzeba tylko zadać sobie trud, żeby znaleźć impuls.
      Janu napisał, że jakiś lekarz dał mu speeda. Mnie speeda dała okładka w Polityce
      połączona z rozmowami na forum.
      Eska, na Twój temat też mam swoją teorię. Myślę sobie, że to upokorzenie
      u terapeuty, o którym często piszesz, pomogło Ci jednak się odbić.
      Bo według mnie "dno", o którym często się tu mówi, jest jednoznaczne
      z upokorzeniem. Upokorzenie potrafi rozwścieczyć, i daje siłę, żeby się
      przeciwstawić. Na letnich emocjach nic się nie da zrobić.

      A ja teraz, mimo niedzieli, powinnam zabrać się do pracy, ale moje emocje
      w stosunku do pracy są w tym momencie tak letnie, że mi się nie chce:((((
      • myszabrum Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 05.11.06, 11:04
        Mądrze napisane.
        • cortona Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 05.11.06, 11:10
          Myszko, czy Ty sobie ze mnie nie kpisz?
          Mam nadzieję, że jednak kpisz:))
          • myszabrum Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 05.11.06, 11:23
            Muszę Cię, Cortona, rozczarować, bo nie kpię :)

            Miałam nawet coś podobnego napisać, tylko mnie ubiegłaś (z czego jasno widać,
            co my, biedni ludzie, uważamy za mądre :P...)

            PS. Mój urok towarzyski też, niestety, spłowiał i sczezł ostatnimi czasy. Nie
            jestem tak asertywna jak Eska, żeby dobrze bawić się na trzeźwo w towarzystwie
            innych pijących.
            No to żyję jak w klasztorze.
            Ale jeszcze mi daleko do tego, żeby się złamać i iść na aowskiego sylwestra. Co
            to, to nie :)!


            • cortona Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 05.11.06, 11:47
              > Miałam nawet coś podobnego napisać, tylko mnie ubiegłaś (z czego jasno widać,
              > co my, biedni ludzie, uważamy za mądre :P...)
              To już lepiej:))

              Wiesz, są ludzie, którzy radzą sobie towarzysko nie pijąc. Znam kogoś takiego.
              Spotykamy się bardzo rzadko, bo tylko na wyjazdach.
              Szkoda by było zubożyć swoje kontakty z ludźmi. Muszę nad tym pomyśleć...
      • letek17 Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 05.11.06, 11:39
        Całkowicie się z Tobą zgadzam. Potrzebne jest jakaś chwila zmiany myślenia.
        Wiele razy powtarzałem
        "Ja już nie mogę tak dalej żyć" - i piłem
        " Ja muszę coś z tym piciem zrobić" - i piłem
        Ja nawet coś robiłem ale były to działania zmierzające w zasadzie do
        załagodzenia konsekwencji picia.
        Mój przełom miał miejsce w nocy kiedy upokorzony swoją słabością,drgawkami,
        wstydem, strachem zdecydowałem, że już wolę umrzeć niż sięgnąć po psychotropy
        czy resztę flaszki.
        Ja tej nocy stałem się gotowy zmienić całe moje życie - dlatego wypiłem jeszcze
        później tylko dwa razy i miałem wtedy uczucie klęski a ta wódka nie dawała mi
        tego co wcześniej.
        Od tej nocy zacząłem też każdego dnia robić dla swojego tzreźwienia.
        Myślę, że gdybym wtedy zechciał znów zmienić w swoim życiu tylko picie -
        zostawić resztę to bym tu nie pisał.
        Zgadzam się całkowicie z tym znaczeniem autorefleksji - nauczyłem się ,
        obserwować siebie, pokazali mi jak działają mechanizmy uzależnienia.
        Wszystkim pokazywali ale niewielu mogło, chciało je zobaczyć.
        Autorefleksja wymaga posiadania pewnych punktów odniesienia - wartości, celów.
        Żeby nie pić musiałem je zmienić.
        Skuteczność terapi zależy od tego czy ktoś tak naprawdę "chce żyć normalnie, jak
        do tej pory - tylko niepić" albo chce żyć "inaczej".
        Zgadzam się, że na letnich emocjach nie da się nic zrobić. A ja piłem po to by
        być letni.
        Dziś tez mam coś do zrobienia i czekam chyba aż poczuję strach przed tym co
        będzie jak nie oddam w terminie pracy. Strach jest silniejszy niż lenistwo.
        Poza tym alkoholizm jest tak szerokim i mglistym zaburzeniem funkcjonowania
        człowieka jako całości, że niemożliwe jest znalezienie jednej recepty na jego
        odnowę.
        Jasne dla mnie jest też to, że żaden lekarz nie wyleczy mojego ciała jeśli nie
        będę stosował leków czy innych zabiegów. Ja sam muszę jednak zdecydować że chcę
        być zdrowy. Ale łatwiej zdecydować się na wyrwanie zęba, zastrzyk niż na
        odpowiadanie na pytania:
        "co teraz czujesz?"
        "podaj 10 przykładów na destruktywne wpływ Twojego picia na: zdrowie, użycie
        rodzinne.............:
        "co Ci dawał alkohol"
        Pogody ducha. Letek
        • cortona Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 05.11.06, 11:55
          Letku, no to zabierajmy się do pracy:))
          Ja już sobie wyobrażam, co się jutro będzie działo, jeżeli będę nieprzygotowana,
          jaki stres mnie dopadnie, jak głowa mnie rozboli z pośpiechu.
          Oj będzie strasznie, jak nie zbiorę się teraz w sobie:)))
          • cortona Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 05.11.06, 13:19
            Czy wolno mi w grupie nie pijących pochwalić się, że dzisiaj nie wypaliłam
            jeszcze żadnego papierosa. Czy mogę rzucać palenie w waszym towarzystwie?
            Mam wielką potrzebę o tym pisać. Chyba tak łatwo nie odczepię się od tego forum.
            Mam jeszcze coś tutaj do załatwienia.
            A w wątkach dla rzucających palenie nie będę pisała, bo oni mogą się mnie bać:)
            Pijaczka i palaczka, to za dużo, nawet jak na forum uzależnienia.
            Pozdrawiam.

            Ps.Dzisiaj już nie będę miała dostępu do komputera, więc jeśli ktoś mi odpowie,
            na co liczę, to przeczytam dopiero jutro.
            • myszabrum Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 05.11.06, 15:35
              Uuuu...Łaaaa... Strrraszna Corrrtona strrrraszliwie strrrraszy palaczy-
              niealkoholików!!!

              A próbowałaś rezonansu magnetycznego? Druciki takie się na głowę zakłada... Po
              szarlatańsku brzmi (i wygląda), ale mojej mamie bardzo pomogło. Przestała palić
              po 40 latach kopcenia jak smok i po jednej takiej sesji. I twierdzi, że jej w
              ogóle nie ciągnie (a było to cztery lata temu).

              Naprawdę uważałabym, że to wyrzucanie pieniędzy w błoto, gdybym nie widziała
              cudu w osobie mojej mamy :).
            • letek17 Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 05.11.06, 21:21
              Jeżeli chodzi o mnie to jak najbardziej możesz. W 1994 roku przyszedłem do domu
              i powiedziałem, że ja od dziś nie palę - jak Ty chcesz to też byś mogła.
              Wcześniej mieliśmy już rówże próby ale to bardziej żona próbowała. Jej wtedy
              wystarczyła paczka na dwa dni a mnie dwie na jeden.
              W tym dniu nastraszył mnie znów lekarz, ale nie było to pierwsze ostrzeżenie.
              Rano przed wyjściem prosiłem żony " ale pamiętaj - niepalimy" Ona jednak
              jeszcze jednego zapaliła - wypominam jej to do dziś. Nosiłem przy sobie
              paierosy, paczka leżała na stole, czasem jednego zapalaliśmy i się tlił w
              popielniczce, a my chodziliśmy wokół papierosów i powtarzali - " wy sobie
              jesteście, możemy zapalić ale jesteśmy od was silniejsi - nie potzrebujemy was".
              Po dwóch tygodniach dałem kierowcy swoją papierośnicę i zapalniczkę kiedy
              zapytał się czy nie mógłbym go poczęstować papierosem. Po miesiącu gnali z domu
              palących znajomych. Po 10 latach poczęstowano mnie w przerwie mityngu, przyszła
              mmyśl - a czemu nie zobaczyć i wtedy poczułem jak jeżą mi się włosy, drętwieją
              oskrzeliki - jak o pierwszym porannym zaciągnięciu się. Dotarło do mnie , że jak
              teraz zapalę to zaraz trzy paczki będą mało. Podziękowałem i ucieszyłem się -
              Dwa lata nie pijesz a boisz się, że wódka Ci się śni - od tego czasu już się nie
              boję takich snów, ale zobaczyłem jak mocno nałogi siedzą w duszy i ciele.
              Myślę, że moja wola wtedy spotkała się z boskim przyzwoleniem.
              Ja myślę, że mam nałogową duszę - nieważne co byle już, szybko, natychmiast -
              zakup, słodkie, net ale do czasu kiedy nie powstaną izby obżartuchów, komisje
              zwalczające marnotrastwo zasobów na bezproduktywne rozrywki nie przejmuję się
              nimi tak strasznie.
              Jeśli tylko w styczniu będę ważył dwa kilo mniej to mój lekarz dostarczy mi tyle
              głasków, że zrekompensuje te wyrzeczenia.
              Gadaj i pisz o swoim rzucaniu. Mnie nieraz przed zapaleniem powstrzymywał wstyd.
              Co oni powiedzą - wyjdę na dupka co z gęby d... robi. Nie niepalę.
              Życzę powodzenia i pogody ducha. Letek
        • aniolparys Re: minal rok i...(wpis pelen buty na zlosc... 05.11.06, 20:48
          letek17 napisał:

          > Całkowicie się z Tobą zgadzam. Potrzebne jest jakaś chwila zmiany myślenia.

          Całkowicie się z Tobą zgadzam. Z dwoma małymi ale. ;-)
          Chwila nie jest najważniejsza. Ważne jest wszystko co do niej doprowadziło. I
          pewien stan ducha w tej właśnie chwili jako wypadkowa całej pijackiej historii.
          To co niektórzy nazywają dnem. Niektórzy łagodzą to, nazywając subiektywnym
          dnem. To są tylko nazwy. Tak naprawdę w pijaku narasta złość na swoje picie na
          samego siebie. Bilans zysków i strat z picia osiąga wartość ujemną. Nie ten
          bilans spisany na kartce w ramach wypracowania w czasie terapii, ale ten noszony
          w sercu, do końca z którym się pijący zgadza. I pojawia się słowo "dość". U
          każdego z nas. W tej właśnie pięknej chwili.
          I następuje ten jeden impuls, który zapamiętujemy jako chwilę. U Cortony była to
          okładka polityki. Pamiętam tę (udaną) okładkę. Ona sama była neutralna -
          nałożyła się tylko na całą złość Cotony na swoje picie. Była wyzwalaczem.
          Drugie zastrzeżenie: tą kroplą dopełniającą kieliszek nie musi wcale być jakaś
          negatywna emocja (choć w opisach przeważa). Na bilans składają się dwie strony.
          W moim przypadku był to pewien pozytywny kop który wyrwał mnie z zaklętego kręgu
          picia.
          Myślę, że takie pozytywne wzmocnienie przychodzi łatwiej osobom, które mają
          jeszcze dużo do stracenia.
          • aniolparys PS 05.11.06, 20:52
            Mam nową sygnaturkę :-))
            • e4ska Re: PS 05.11.06, 21:14
              Aniele złoty, zobacz, zobacz, przecież to jest perła gnozeologii:

              "Czlowiek mysli za duzo...!
              Ten prawdziwie “oswiecony” (spelniony!), nie musi juz
              myslec! ;-)) Taki reaguje spontanicznie ! Myslenie jest
              tylko tym niezbednym srodkiem (pomoca) stosowana przy malej
              inteligencji. Im wieksza inteligencja, tym mniej musimy myslec!"

              Ja już nie myślę... ja płaczę:(((
              • aaugustw Re: PS 05.11.06, 21:22
                e4ska napisała:
                > Aniele złoty, zobacz, zobacz, przecież to jest perła gnozeologii:
                >
                > "Czlowiek mysli za duzo...!
                > Ten prawdziwie “oswiecony” (spelniony!), nie musi juz
                > myslec! ;-)) Taki reaguje spontanicznie ! Myslenie jest
                > tylko tym niezbednym srodkiem (pomoca) stosowana przy malej
                > inteligencji. Im wieksza inteligencja, tym mniej musimy myslec!"
                >
                > Ja już nie myślę... ja płaczę:(((
                ___________________________________________________.
                Hmmm... Pisalem bezosobowo, myslalem, ze sprawie Ci
                komplement, ale widze, ze Ty jeszcze na innej budowie...! :-((
                Dobranoc Eska! ;-))
                A...
                Ps. dziekuje Ci za skojarzenie tego tekstu ze mna...! ;-))
                (staram sie jak moge...! - Duzo pomaga mi w tym Program duchowy AA!) ;-))


                • e4ska Re: PS 05.11.06, 22:05
                  August, alkoholik powinien myśleć, człowiek powinien myśleć... wiem, co chcesz
                  powiedzieć, ale - intuicyjny ogląd świata to za mało. Wielką głupotą jest
                  opierać wizje ludzkiego umysłu na emocjach - na uczuciach - tak nie można.
                  Szkoda, że nie możesz wyjść poza dogmaty, one są może dobre, te hasła, w
                  bezpośrednim spotkaniu, na mityngu np., ale w necie, gdzie każdy z nas ma jakieś
                  wątpliwości, tracą moc, wietrzeją jak niezamknięte wino, obracają się w ocet
                  siedmiu złodziei. Niepotrzebnie boisz się, że pijaki czy alkoholiki zaczną
                  myśleć. Dla mnie pogarda wobec myślenia, August, wpajana jako przedmiot
                  obowiązkowy, jest czymś, za co powinno się karać... Myśl, August, nie bój się
                  myślenia, przecież można myśleć i nie pić.

                  Wstrętne jest słynne terapeutyczne: pozwól sobie pomoc, sam nie dasz rady...
                  myślałeś, myślałeś, i zobacz, gdzie się znalazłeś - na oddziale psychiatrycznym.
                  Wystraszonemu łatwiej dłubać w mózgu, taki jeszcze powie: dziękuję bardzo!!! I
                  do tego AA. Z nienawiścią do myślenia. August, każdy totalizm nie pozwala
                  ludziom na myślenie. Nie wierzysz, to poczytaj trochę, poza tymi waszymi
                  szpargałami.
                  Może dlatego te wpadki? Że uciekając od myślenia nie potrafi się dobrze
                  zareagować w nowej sytuacji? August, dlaczego wieloletni aowcy piją? Co ty o
                  nich... myślisz? dlaczego???
                  • tranzyt80 Re: PS 05.11.06, 23:25
                    Eska,nie chcialbym aby moje slowa byly zrozumiale jako drwina,czy kpina,
                    ale stwierdzam,ze jak dla Nas,to nie moglo sie przydazyc(w naszym czasie i
                    na tym forum)nic lepszego niz pojawienie sie AAugustw.On to jak super detektor !
                    Na jego bardzo "bogatym" materiale wypowiedzi,moga przeciez wszyscy korzystac.
                    Kazdy na swoja modle,tym bardziej,ze jego wypowiedzi sa dosyc obszernie
                    opatrzone komentarzami.Jest kontrowersyjny i dobrze,ze jest taki.

                    Kazdy ma prawo miec poglady jakie chce,wazne by nie naruszal ogolnie przyjetych
                    norm i prawa.Ja niekiedy posuwam sie za daleko,wiem,ale nieraz nie moge za
                    siebie :(
                    Na koniec krotka odezwa!
                    Radze wszystkim nabrac tylko odpowiedniego dystansu,
                    a wszystko potoczy sie z korzyscia dla nas Wszystkich.
                    • aniolparys Re: PS 06.11.06, 07:10
                      Człowiek strzela a SW kule nosi.
                    • aaugustw Re: PS 06.11.06, 13:35
                      tranzyt80 napisał:
                      > Eska,nie chcialbym aby moje slowa byly zrozumiale jako drwina,czy kpina,
                      > ale stwierdzam,ze jak dla Nas,to nie moglo sie przydazyc(w naszym czasie i
                      > na tym forum)nic lepszego niz pojawienie sie AAugustw...
                      - - - - - - - - - - - - - - -
                      Slyszalas Eska!? - bierz przyklad myslenia Tranzyta! ;-))
                      A...
                  • aaugustw Re: PS 06.11.06, 13:07
                    e4ska napisała:
                    > August, alkoholik powinien myśleć, człowiek powinien myśleć... wiem, co chcesz
                    > powiedzieć, ale - intuicyjny ogląd świata to za mało. Wielką głupotą jest
                    > opierać wizje ludzkiego umysłu na emocjach, uczuciach – tak nie mozna.
                    - - - - - - - - -
                    Zapomnialas o swiadomosci, (o ktorej pisalem), ale nie przejmuj sie nie bede
                    w tym temacie z Toba polemizowal. Ten, ktory te slowa napisal to “tylko”
                    profesor – szef Miedzynarodowej Akademii Wiedzy, gdziez jemu do, np. takiej
                    nauki szybkiej jazdy na rowerku Eski. Jego teksty, to “Esy-floresy” !
                    ___________________________________________________________.
                    e4ska napisała dalej:
                    > August, dlaczego wieloletni aowcy piją? Co ty o nich... myślisz? dlaczego???
                    - - - - - - - - - - - - - - -
                    Przepraszam Eska, ale to kolejna Twoja bzdura!
                    Wieloletni Aowcy nie pija !
                    (a ten znikomy ich procent – wyjatki potwierdzaja te regule – to sa ci, ktorzy
                    za duzo mysla... - za innych, a za malo odczuwaja... Nie zdolni do Milosci...
                    Przeczytaj Wielka Ksiege AA - tam sie dowiesz szczegolow! ;-))
                    A...
                    • e4ska Re: PS 06.11.06, 13:30
                      Profesorów idiotów zawsze było pod dostatkiem, drogi Auguscie. Ale możesz podać,
                      co to za akademia wiedzy... co to takiego? gdzie? Świadomość ... na ten temat
                      dysputy toczą się od najdawniejszych czasów. Ty zabroniłbyś alkoholikowi myśleć
                      - bo instytucje i systemy totalitarne tępią myślenie. Dlatego AA odrzuca
                      niektórych potrzebujących na kilometr i dlatego tak bardzo pasuje państwom o
                      naruszonych regułach demokracji, jak np. USA - gdzie, żeby moc bezkarnie
                      torturować i więzić ludzi, wchodzi się w układy ze środkowoazjatyckimi
                      dyktaturami, gotuje ludzi żywcem, albo otwiera obóz na pewnej wyspie, zaś w
                      więzieniach panują koszmarne warunki... nic dziwnego, ze tam każdy film po
                      części toczy się w więzieniu. No i tam zmusza się ludzi do łażenia na mityngi
                      aowskie. Wyrokiem sądu. I u nas też się zmusza, bo jeśli karnie idziesz na
                      terapię, musisz chodzić, bo inaczej z papierka nici. A ty, august, jesteś jednym
                      z tych gaworzących cudnie mądrali, którzy sankcjonują bezprawie. Człowiek
                      samodzielnie myślący nie wlazłby tak głęboko.

                      Na oczywiste pytanie, daczego AA nie ma żadnego sposobu na niepicie, odpowiadasz
                      bezczelnie, że "Wieloletni Aowcy nie pija !
                      (a ten znikomy ich procent – wyjatki potwierdzaja te regule – to sa ci, ktorzy
                      za dużo myślą".
                      Następny kwiatek do dzienniczka:)

                      Dlaczego pijaki wracają do picia? Tranzyt, postawiłeś pytanie niegdyś, masz
                      odpowiedź: BO MYŚLĄ!!!

                      Piję, bo myślę.

                      Racja, nie znam rośliny, która by chodziła na mityngi czy terapię...
                      • aaugustw Re: PS 06.11.06, 13:46
                        e4ska napisała:

                        > Profesorów idiotów zawsze było...
                        _____________________________________________________________.

                        Eska, moja propozycja; przeczytaj raz jeszcze to co napisalem.
                        Moze tym razem, (jak pomyslisz) ;-)) - zrozumiesz, co tam moze
                        w tym tekscie byc takiego madrego...!?
                        (podpowiem; tam nikt nikomu nie zabrania myslec, wrecz przeciwnie!
                        Pomysl wiec tez, choc raz - prosze!).
                        A...
                      • tranzyt80 Re: PS 06.11.06, 14:53
                        huki na forum,jakie by nie byly,zawsze lepsze od totalnej ciszy! :)

                        widze,ze skrajne czy oburzajace wypowiedzi potrzasaja wlasnymi pogladami i
                        sklaniaja tym bardziej organ pod czaszka do aktywnej kreacji czyli
                        zastanawiania, analizowania,porownywania,odczuwania,myslenia,
                        formulowania w slowa i chups,chups jako przyneta,zacheta,zemsta,lub
                        lekarstwo na moje uspokojenie w eter...

                        czekanie...(mozna bebnic palcami o stol;)

                        jest !nareszcie !...
                        to ma byc odpowiedz ! na moje naukowe...

                        ty gno(JU)(wo) ! ja ci pokaze ! Zemsta przez duze Z,albo przez dwa duze ZZ :)
                        ja juz ci pokaze...ja ci odpisze to do rana nie zasniesz...jak nie odpiszesz :)

                        i tak dalej,i tak dalej...
                        kto by nie chcial dalej moze przerwac,odposcic...
                        Ludzie!,przeciez dyskusje na forum "Uzaleznienia"nikt z zewnatrz powaznie nie
                        bierze,no bo jak...debatowac powaznie z ludzmi chorymi,ktorzy nawet na wzajem
                        miedzy soba,wytykaja sie od nienormalnych...
                        forum jest to tylko i wylacznie forma jakiejs tam terapii dla osob
                        dotknietych "bolami"czy skutkami np.naduzywania alkoholu,
                        oczywiscie informacja tez odgrywa jakas tam mala role,na kilka milionow
                        ludzi w Polsce,bezposrednio lub posrednio dotknietych problemem alkoholizmu
                        zglasza sie pisemnie ilu ?
                        trzech,czterech nowych na tydzien,czyli smiechu warte,a wiec glownie idzie o
                        tych co pisza na stale,bo im przypasowalo towarzystwo,maja czas!
                        i jakies zadowolenie z prowadzonych dysputow i na pewno jakas tam forma
                        kanalizowania i artykulizacja wlasnego Ja.

                        PS.
                        Mam swietny czekoladowy tort :)Corka ma swietnego chlopaka,studiuja razem,
                        bardzo scisly kierunek,za 2 lata ma koniec.Caly tydzien pracowalem nad dobrym
                        zleceniem,dzisiaj oddalem polowe roboty,a za tydzien kasuuuje osiem baksow :)
                        Syn wczesniej obronil prace dyplomowa :)i w pierwszym rzedzie dedykowal ja mnie.
                        Wypadek samochodowy z zeszlego tygodnia prawie zapomnialem ;)Itd.

                        Po co sie klocic,o co i z kim,Eska ?
                        • aaugustw Re: PS 06.11.06, 16:57
                          tranzyt80 napisał:
                          > huki na forum...
                          > widze,ze skrajne czy oburzajace wypowiedzi potrzasaja wlasnymi pogladami i
                          > sklaniaja tym bardziej organ pod czaszka do aktywnej kreacji...
                          _______________________________________________________________________.
                          Tranzyt, podtrzymuje dalej to co juz kiedys napisalem; Ty masz klase...!
                          A... ;-))
                          Ps. Chyba powinnismy zaznaczyc, ze to forum jest tylko dla doroslych...!
                          (ale jakich doroslych; myszowo, myslowo, umyslowo, uczuciowo, rozumowo,
                          tranzytowo...)?
                        • myszabrum Re: PS 06.11.06, 21:24
                          Osiem? Osiem baksów? To chyba literówka jakaś :P
                      • zyg_zyg_zyg Re: PS 06.11.06, 15:47
                        > Dlatego AA odrzuca
                        > niektórych potrzebujących na kilometr

                        poniewaz to zdanie brzmi dwuznacznie, wiec na wszelki wypadek wyjasnie, ze AA
                        nie odrzuca nikogo, natomiast nie kazdemu musi pasowac a zatem moze byc
                        odrzucowne

                        >i dlatego tak bardzo pasuje państwom o
                        > naruszonych regułach demokracji

                        esko, czy moglabys podac jakies panstwo, w ktorym reguly demokracji nie sa
                        naruszane i ktoremu to panstwu AA "nie pasuje"? Nie zagalopowalas sie czasem...?
                      • aniolparys Re: PS 07.11.06, 06:19
                        e4ska napisała:

                        > Ale możesz podać
                        > co to za akademia wiedzy... co to takiego? gdzie?

                        Międzynarodowa Akademia Wiedzy nie istnieje. Nie ma takiej instytucji
                        międzynarodowej, której by nie znało google. Powoływanie się na nieistniejące
                        autorytety jest często spotykanym, acz w moim mniemaniu nie najmądrzejszym,
                        sposobem dodawania sobie wiarygodności.
                        • aaugustw Re: PS 07.11.06, 10:41
                          aniolparys napisał:
                          > e4ska napisała:
                          > > Ale możesz podać co to za akademia wiedzy... co to takiego? gdzie?
                          > Międzynarodowa Akademia Wiedzy nie istnieje. Nie ma takiej instytucji...
                          _________________________________________________________________________.

                          W tym ukladzie nie pozostaje Wam nic innego, jak przyjac, ze to co
                          napisalem, to moje slowa...! ;-))
                          A... ;-))
                  • aaugustw Re: PS 07.11.06, 14:31
                    tranzyt80 napisał:
                    > > (rozum tylko przeszkadza w trzezwieniu...! to ja przytoczylem - moj przyp.)
                    > a jak sie nazywal ten co to wymyslil,czy to nie jaki z rodziny
                    > czlekoksztaltnych kregowcow bezmozgowcow?
                    __________________________________________________________.
                    Odpisalem wtedy, cyt.:
                    Drogi Tranzycie! ;-)) Zaraz zobaczysz kogo zakwalifikujemy
                    do tych (jak piszesz): "kregowcow bezmozgowcow"...
                    (zakonczylem wtedy te przytoczone madrosci slowami, cyt.):
                    > "Myslenie jest wspaniala sprawa i czlowiek powinien umiec sie
                    poslugiwac swoim rozumem, ale przy tym powinien pamietac, ze
                    jest to tylko srodek zastepczy dla Madrosci i Milosci…
                    A...
                    - - - -
                    Eska odpisala na te slowa od reki, cyt.:
                    > Aniele złoty, zobacz, zobacz, przecież to jest perła gnozeologii:
                    "Czlowiek mysli za duzo...!
                    Ten prawdziwie “oswiecony” (spelniony!), nie musi juz
                    myslec! ;-)) Taki reaguje spontanicznie ! Myslenie jest
                    tylko tym niezbednym srodkiem (pomoca) stosowana przy malej
                    inteligencji. Im wieksza inteligencja, tym mniej musimy myslec!"

                    Ja już nie myślę... ja płaczę:(((
                    - - - - - -
                    Po niespelna godzinie Eska napisala, cyt.:
                    >August, alkoholik powinien myśleć, człowiek powinien myśleć... wiem, co chcesz
                    powiedzieć, ale - intuicyjny ogląd świata to za mało. Wielką głupotą jest
                    opierać wizje ludzkiego umysłu na emocjach - na uczuciach - tak nie można.
                    _________________________________________________________________.

                    (Rura zmiekla – pomyslalem!) ;-)) i spontanicznie – bez myslenia -
                    nasunelo mi sie kolejne pytanie:
                    Kto to powiedzial, ze nie mozna zdrowiec na uczuciach – Eska to mowi !??
                    (pytanie retoryczne!).

                    Podobnie myslalem kiedy jeszcze pilem i dlugo jeszcze potem kiedy bylem juz
                    abstynentem, mocno, nb. niezrownowazonym duchowo (psychicznie) i
                    emocjonalnie... - (na tym polega ta choroba alkoholowa).
                    Dzis wiem, ze wtedy byl to zwykly jeszcze pijany belkot... pozostalosci
                    czynnego pijanstwa. Wtedy chcialem wszystko rozwiazac swoja glowa - swoim
                    umyslem – na swoj rozum! Wtedy jeszcze ja bylem Bogiem...!
                    A...
                    Ps. Eska ja nie placze nad Twoimi slowami...! ;-))
              • aniolparys Re: PS 05.11.06, 21:24
                Eska! Jesteś wielka. Ubiegłaś niewymownego :-))
                Bawiąc się w cytaty (materiału jest w cholerę) nasunął mi się pewien pomysł.
                Żeby je skategoryzować. Ładnie się wpisują w moje (poboczne) hobby: anatomia
                kłamstwa.
                • aaugustw Re: PS 06.11.06, 12:39
                  aniolparys napisał:

                  > Eska! Jesteś wielka. Ubiegłaś niewymownego :-))
                  > Bawiąc się w cytaty (materiału jest w cholerę) nasunął mi się pewien pomysł.
                  > Żeby je skategoryzować. Ładnie się wpisują w moje (poboczne) hobby: anatomia
                  > kłamstwa.
                  ________________________________________________.
                  Aniol, tys powinien brac przyklad ze swojego psa;
                  pisales tu, jak on nie ma co robic, to lize sobie...! ;-))
                  A...
                  Ps. osobiscie namawiam do prowadzenia takiej listy,
                  moze bedzie mi kiedys potrzebna, pomimo ze raczej
                  nie wracam do przeszlosci. Moja przeszlosc to dzisiaj
                  dobrze przezyty dzien...! ;-))
              • aniolparys Re: PS 05.11.06, 21:51
                Coś w tym jest. Niezależnie od Ciebie moim faworytem w tym przypadkowym wyborze
                myśli był cytat 9. Też zahaczający o teorię poznania.
            • aaugustw Re: PS 05.11.06, 21:16
              aniolparys napisał:

              > Mam nową sygnaturkę :-))
              ________________________.
              A ja nowy domek...! ;-))
              (dla nowych dodam: zamieszkalem teraz w glowie samego aniolka!)
              A...
              Ps. wybacz, ze nie uzywam tego drugiego czlonka Twojej ksywy, ale
              za bardzo przypomina mi to kondoma... (Pariser = kondom)! :-((
              • awantura1 Rada... Dobra ;-) 06.11.06, 13:30
                Skopiowane z tutejszej netykiety:

                "Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i
                krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej
                działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność administracji, na adres
                e-mial: forum.abuse@gazeta.pl "
                Im wiecej osob to zglosi (z pelniejszym uzasadnieniem) tym wieksza skutecznosc ;-)
                Pozdrawiam i pogody ducha
                • e4ska Re: Rada... Dobra ;-) 06.11.06, 13:39
                  Tak, sama namawiałam do ignorowania, ale to rzadka okazja, bo przez tę
                  upierdliwość niesamowitą można zobaczyć, jakie spustoszenie w niektórych łbach
                  robi wódka. Jak chęć przekreślenia brudu własnego przechodzi w gloryfikację
                  głupoty. I nie pisałabym, gdybym nie miała podstaw do sądzenia, że takie
                  podejście szkodzi pijakom, bardzo szkodzi. Bezmyślne zwierzę zawsze może się
                  napić, nie ma wstydu, nie ma poczucia winy... nie myśli. To straszne, ale można
                  wmówić człowiekowi, że jego alkoholizm jest chorobą, on nie ma woli ani rozumu,
                  żeby z pijaństwem walczyć... może dlatego tak strasznie piją ci poleczeniu...
                  nie wiem, zastanawiam się...

                  O to mi chodzi... co zrobić, żeby nie pić... nie chodzić na mityngi? absurd?
                  niekoniecznie.
                  ??????????
                  • awantura1 Re: Rada... Dobra ;-) 06.11.06, 13:49
                    Esko. Wiem, czytam to forum czasem. Zgadzam sie z toba w 100 %
                    Klotnia z ta osoba nie ma najmniejszego sensu. Trzeba to zglosic. Zglosic
                    trolowanie, i szkody jakie wyrzadza pozostalym. To nie jest zwykle forum. Tu w
                    dwojnasob trzeba uwazac na slowa - jesli to miejsce ma komukolwiek pomoc. On
                    tego nie pojmie. I Im wiecej to osob to zglosi w 1 czasie - tym lepiej. Cieplo
                    pozdrawiam. Pogody ducha.
                    Ps. Robisz tutaj swietna robote. Z ogromna przyjemnoscia czytam twoje posty
                    • aaugustw Re: Rada... Dobra ;-) 06.11.06, 14:11
                      awantura1 napisała:
                      > Esko. Wiem, czytam to forum czasem. Zgadzam sie z toba w 100 %
                      > Klotnia z ta osoba nie ma najmniejszego sensu. Trzeba to zglosic. Zglosic
                      > trolowanie, i szkody jakie wyrzadza pozostalym....
                      ___________________________________________________.

                      Zgadzam sie z Wami! Takich "Trolli" trzeba zglosic!
                      Zrobmy akcje, np. o godz. 14:30, dzisiaj; 06.11.2006
                      Na tych, ktorzy chcieliby sie migac mam tez sposob;
                      Pod roznymi ksywkami bedziemy teraz nasze posty wysylac,
                      np: Mega maori, Ksiezniczka Anna... itd... - a co...!?
                      On nie bedzie nam tu swoja kilkunastoletnia trzezwosc
                      (i te jego prawde) wciskal...!
                      Tu ma byc Klub Wzajemnej Adoracji...
                      A... ;-))
                      Ps. trzezwosc? - a co to takiego?
                  • aaugustw Re: Rada... Dobra ;-) 06.11.06, 13:53
                    e4ska napisała:
                    > To straszne, ale można wmówić człowiekowi, że jego alkoholizm jest chorobą,
                    on nie ma woli ani rozumu, żeby z pijaństwem walczyć... może dlatego tak
                    strasznie piją ci poleczeniu... nie wiem, zastanawiam się...
                    >
                    > O to mi chodzi... co zrobić, żeby nie pić... nie chodzić na mityngi? absurd?
                    > niekoniecznie.
                    > ??????????
                    __________________________________________________________.
                    I to kolo toczy sie dalej, a wraz z nim ta fortuna, jak to
                    gowno na kole; raz na gorze, raz na dole...! ;-))
                    Eska, powodzenia, moze uda sie Tobie wymyslic takie
                    "okraglejsze kolo"!? :-\\
                    A... ;-))
                • aaugustw Re: Rada... Dobra ;-) 06.11.06, 13:41
                  awantura1 napisała:
                  > "Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i
                  > krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej
                  > działalności.
                  - - - - - - - - - - - - - - - - - -
                  Wiem, ze ich (tych, tzw. "Trolli" zachecam w ten sposob do dalszej
                  dzialalnosci...! ;-))
                  Ale wiem takze, ze przy takim ich zaangazowaniu cos z tego oni zawsze
                  wyciagna dobrego dla siebie - nie wiedzac o tym nawet...!
                  A... ;-))
                  • jerzy30 po to żeby alkoholik przestal chlac - to trzeba 06.11.06, 20:24
                    mu zabrac jego myslenie - bo myslenie alkoholika [tego co jeszcze chla lub
                    niechla od niedwna] krąży jedynie wokół flaszki i po wypitej flaszce - i jest
                    to myslenie pijane - AA po części zabiera to pijane myslenie - bo na mityngach
                    AA sie nie dyskutuje, nie polemizuje i nie doklada zlosliwosci - na mityngach
                    AA sie slucha i sie mowi wylacznie o wlasnych doswiadczeniach
                    • wolny32 Re: po to żeby alkoholik przestal chlac - to trze 06.11.06, 21:58
                      jerzy30 napisał:

                      > mu zabrac jego myslenie - bo myslenie alkoholika [tego co jeszcze chla lub
                      > niechla od niedwna]
                      pijane myslenie to obok rzeczywiscie wystepujacego procesu takze kolejny
                      slogan, mozna podczepic pod to wszystko, to jest cenzurka ktora po prostu
                      pozwala nakazywac co trzeba a czego nie wolno, bo bedzie "pijane".

                      moje myslenie nie jest pijane i nie wiem, dlaczego mialbym sie doszukiwac w
                      nim "pijanosci"?
                      co to w ogole znaczy pijane myslenie? zpytalem kiedys.
                      to slogan.
                      mozna powiedziec glupie myslenie, dziecinne myslenie, niedojrzale, ale pijane
                      myslenie to nie to samo.




                      krąży jedynie wokół flaszki i po wypitej flaszce - i jest
                      > to myslenie pijane -
                      AA po części zabiera to pijane myslenie -

                      zycie AA obraca sie wokol niepica, wiec nie powiedzialbym, ze to jest myslenie
                      nie krazace wokol flaszki.
                      wiecej, to wlasnie AA kieruje myslenie na tereny dookola flaszki, tyle ze
                      zakreconej.




                      bo na mityngach
                      > AA sie nie dyskutuje, nie polemizuje i nie doklada zlosliwosci - na mityngach
                      > AA sie slucha i sie mowi wylacznie o wlasnych doswiadczeniach


                      jezli sie mowi i jezeli mowi kilka osob po sobie to sie nazywa wlasnie dyskusja.
                      "nie dyskutuje sie" to taki wytarty slogan, niewiele ma wspolknego z prawda,
                      moje wypowiedzi byly czesto komentowane.
                      nie dyskutuje sie tylko z fundamentami AA, tu zgoda, to jet dogmat.


                      p.s. autentycznie.
                      ostatnio obudzilem sie rano i jakos zaczalem sie gorzej czuc.
                      pierwsze mysli " pogoda? choroba jakas?"
                      ale zaraz mysli z terapii"alkohol!"
                      tylko niestety nie moglem sobie przypomniec definicji i pogubilem sie- nie
                      wiedzialem, czy ja mam suchego kaca, glod, pijane myslenie czy chec picia?

                      co to moglo byc?
                      • janulodz Po raz 1385 06.11.06, 22:50
                        Dzisiaj po raz 1385 obudziłem się bez kaca,
                        po raz 1385 nie chciało mi się zaklinować,
                        1385 nocy przespałem nie pocąc się ze strachu,
                        1385 nocy nie śniło mi się, że piłem,
                        1385 dzień spędziłem pożytecznie,
                        1385 raz uśmiechnąłem się do siebie i do ludzi,
                        1385 raz poczułem sie szczęśliwy,
                        Dzisiaj był mój 1385 trzeźwy dzień
                        1385

                        • cortona Re: Po raz 1385 07.11.06, 07:46
                          Janu, ściskam Cię po raz pierwszy:))
                          • janulodz Re: Po raz 1385 07.11.06, 07:55
                            Odwzajemniam Cortono. Miłego dzionka :)))
                        • aaugustw Re: Po raz 1385 07.11.06, 10:45
                          janulodz napisał:

                          > Dzisiaj po raz 1385 obudziłem się bez kaca,
                          > po raz 1385 nie chciało mi się zaklinować,
                          > 1385 nocy przespałem nie pocąc się ze strachu,
                          > 1385 nocy nie śniło mi się, że piłem,
                          > 1385 dzień spędziłem pożytecznie,
                          > 1385 raz uśmiechnąłem się do siebie i do ludzi,
                          > 1385 raz poczułem sie szczęśliwy,
                          > Dzisiaj był mój 1385 trzeźwy dzień
                          > 1385
                          ________________________________________________.
                          Janu! - Moje gratulacje...!!! ;-))
                          Nie wpadaj zbytnio w te skrajnosc suchej euforii...
                          (mnie ona raz przewrocila na beton, po 5 latach - bez AA)
                          A...
                        • letek17 Re: Po raz 1385 07.11.06, 13:07
                          Pogody ducha na 36 500 takich dni. Letek
                          • janulodz Re: Po raz 1385 07.11.06, 17:33
                            Dziękuję Letek. Chociaz 36 500 dni to sto lat, a Sto Lat, to i Niech mu gwiazda pomyślności, a dalej to Kto się z nami nie napije i Góralu, czy ci nie żal,
                            A MNIE TAM NIE ŻAL:)))
                            Na rocznicę zapraszam wszystkich na czekoladowe ciastko ze śliwką.
                            • myszabrum Re: Po raz 1385 07.11.06, 18:40
                              Chyba rzeczywiście skończy się na jakiejś balandze rocznicowej - zwłaszcza, że
                              29 stycznia to też i urodziny moje :) Trzydzieste piąte, będę mogła już na
                              prezydenta kandydować, jiihaaa :)!!

                              No i w ten sposób przynajmniej termin "zjazdu" wydaje się nabierać
                              realniejszych kształtów :)
                              • yuraathor Re: Po raz 1385 07.11.06, 19:02
                                Janu gratuluję z "pułapu" 1436
                                • janulodz Re: Po raz 1385 07.11.06, 19:28
                                  Dzięki i nawzajem. No przecież wiadomo, że my prawie rówieśnicy. ( w niepiciu jakby kto nie wiedział)
                            • tranzyt80 Re: Po raz 1385 07.11.06, 19:17
                              ups :)))
                              teraz to dopiero Letek bedzie dluuuuuugo myslal,skad to i dlaczego????
                              przyszlo mu na mysl te Sto Lat ;)
                              "zakodowane pic mi sie chce...?";)

                              PS.zapraszasz na ciacho czekoladowe ze sliwka ?
                              ale gdzie,kiedy i kogo to ani polslowa ;)
                        • e4ska Re: Po raz 1385 08.11.06, 22:40
                          No, najbardziej fascynująca data to... 1410... dla Krzyżaków, oczywiście.

                          Janu kochany, jak dobrze czytać... a pamiętasz, jak się martwiliśmy o Twoją
                          rocznicową maturkę? I o inne smutki? Najserdeczniejsze dla Ciebie... oby bez
                          smutków, ciekawe, jakie będą... bo nadejdą, tak zawsze jest...

                          Ciekawe, ilu rycerzy spod Grunwaldu walczyło nie tylko na polu bitwy, ale ze
                          swoim kacem.. w tym rozżarzonym żelastwie... i nigdy nie zdążyło wytrzeźwieć:)))
                          • aaugustw Re: Po raz 1385 09.11.06, 11:35
                            e4ska napisała:
                            > No, najbardziej fascynująca data to... 1410... dla Krzyżaków, oczywiście.
                            > Ciekawe, ilu rycerzy spod Grunwaldu walczyło nie tylko na polu bitwy, ale ze
                            > swoim kacem.. w tym rozżarzonym żelastwie... i nigdy nie zdążyło
                            wytrzeźwieć:))
                            ________________________________________________________________.
                            Spytaj Mazowieckiego, ktory ich tam zaprosil...! ;-))
                            Z drugiej strony popatrz Eska ile teraz katolikow, (dzieki niemu)-
                            w Polsce!;-)
                            A...
                            Ps. Czy Tobie polityka pomaga w trzezwieniu. Czy tylko tak sobie
                            chcialas pobelkotac...!? ;-))
                      • aaugustw Re: po to żeby alkoholik przestal chlac - to trze 07.11.06, 10:31
                        wolny32 napisał:
                        > jezli (w AA - moj przyp.) sie mowi i jezeli mowi kilka osob po sobie to sie
                        nazywa wlasnie dyskusja...
                        - - - - - - - - - -
                        Dyskusja to wymiana zdan i pogladow, miedzy dwoma lub wiecej dyskutantami.
                        Na Mityngu AA uczestnicy dziela sie wlasnym doswiadczeniem. Opowiadaja o sobie.
                        Nie prowadza ocen wypowiedzi poprzednika i nie krytykuja go, wlasnie zeby
                        uniknac tej atmosfery balakania zanej ze spelun i knajp...
                        __________________________________________________________.
                        wolny32 napisał dalej:
                        > p.s. autentycznie.
                        > ostatnio obudzilem sie rano i jakos zaczalem sie gorzej czuc.
                        > pierwsze mysli " pogoda? choroba jakas?"
                        > ale zaraz mysli z terapii"alkohol!"
                        > tylko niestety nie moglem sobie przypomniec definicji i pogubilem sie- nie
                        > wiedzialem, czy ja mam suchego kaca, glod, pijane myslenie czy chec picia?
                        > co to moglo byc?
                        - - - - - - - -
                        SW na ktora Ty nie masz wplywu!
                        A... ;-))

                      • jerzy30 nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o tym 07.11.06, 16:24
                        nawet bladego pojecia
                        • janulodz Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 07.11.06, 17:44
                          Jerzy, czy Ty nosisz za Augustem baldachim?
                          Żeby mu czasami słońce nie zaszkodziło?
                          I tak już za późno.
                          Chodzisz za nim i cieniutko popiskujesz( przepraszam myszki za popiski)
                          Ty się po prostu nie szanujesz. Masz chyba swoje własne zdanie. Przynajmniej dawniej miałeś. :(
                          • jerzy30 nie nosze - ale po czesci ma racje 07.11.06, 18:09
                            ...
                          • aaugustw Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 07.11.06, 18:27
                            janulodz napisał:
                            > ...cieniutko popiskujesz( przepraszam myszki za popiski)
                            > Ty się po prostu nie szanujesz. Masz chyba swoje własne zdanie...
                            _____________________________________________________________________.
                            (Ta jawna krytyka to do "Myszabrum", czy kogos innego... Trollu!?)
                            Jak by nie bylo zabrzmialo to w moich uszach, jakby kociol przygadal
                            garnkowi! ;-))
                            Widze, ze - jak przystalo na dziadka - znalazles sobie juz kij do podpierania.
                            Szkoda tylko, ze w tym swoim EGO, robisz to dalej czyims (ludzkim) kosztem...!
                            Kto z przeszlosci nie potrafi wyciagnac nauki, wtedy wszystko - cale to
                            dotychczasowe zycie - bylo na darmo...
                            A...

                            • janulodz Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 07.11.06, 18:43
                              Śmieszny pajacyku.
                              Krytykujesz dokładnie to, co sam robisz.
                              Szukasz dziury w całym, czepiasz się drobiazgów, mielesz ozorem, co Ci slina na język przyniesie, a własciwie piszesz to co wiesz, a nie wiesz co piszesz.
                              Bujaj się na swoich sznureczkach za które pociągamy, a Ty fikasz pociesznie nóżkami i robisz małpie minki.
                              Żal duszę ściska jak się Ciebie czyta. No ale pisz dalej ku uciesze całej forumowej widowni. Bis, bis, bis....
                              Tylko tak jakoś coraz żałośniejszy się robisz..... dziaduniu
                              • aaugustw Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 08.11.06, 12:39
                                Janulodz napisal:
                                > ...Bujaj się na swoich sznureczkach za które pociągamy...
                                - - - - - - - - - - - - - - -
                                "...MY pociagamy..."!?? – Janulodz; Kto to jest, ci; "MY" ? ;-))
                                Czy to ma byc to kolejne podparcie sie innym(i), czy to ma byc
                                dodanie sobie odwagi, czy to ma byc ten Twoj dowod na to, (jak
                                sam piszesz), jak czujesz sie mlodo...!?
                                Ja bym powiedzial; Ty sprawiasz wrazenie jeszcze mlodszego...!
                                Jestes jak dziecko nieporadne szukajace oparcia wsrod innych !
                                Tak zachowuja sie ludzie nie majacy wlasnego zdania i tacy,
                                ktorzy sa niepewni swego... Takie zachowania ja nie zaliczam
                                do trzezwosci... Wiem cos na ten temat; Sam to przeszedlem...!
                                To nic strasznego, to tylko EGO i wygodnictwo kosztem innych...!
                                (postepowanie, wg. motta; jak sie daja, trzeba brac... - co!?) ;-))
                                Tak mozna tez przezyc to zycie. Tylko wtedy powstaje pytanie;
                                Jaki to sens takiego nietrzezwego zycia na koszt innych...!?
                                _____________________________________________________________________.
                                Janulodz napisal dalej:
                                > "Żal duszę ściska jak się Ciebie czyta. No ale pisz dalej... Bis, bis,
                                bis....
                                - - - - - - - - - - -
                                Widze, ze musisz miec czesto rozwolnienie duszy, skoro pomaga Tobie
                                czytanie moich postow!
                                A... ;-))
                                ______________________________________________________________________.


                                • janulodz Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 08.11.06, 12:54
                                  Muszę Ci Auguściku wytłumaczyć, bo nie rozumiesz i brniesz w tej niewiedzy w śmieszność coraz większą.
                                  Mówiąc "My" miałem na myśli ludzi, którzy zawarli w swoich postach aluzyjne porozumienie( jakbyś uważnie czytał to może byś wykapował), żeby sobie z Ciebie robić jaja. Twoja TFURCZOŚĆ jest tak żenująca, że zasługuje tylko na to.
                                  Poczytaj sobie uważnie to co o Tobie piszemy i może do Twojej zacietrzewionej główki coś dotrze. Pa. Dziaduniu złoty.
                                  • janulodz Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 08.11.06, 13:35
                                    Jeszcze jedno.
                                    Ponieważ masz często proktologiczne skojarzenia, takie jak: "czepiło sie g..o okrętu", "przemarsz wojska i sraczka, " okrągłe oczy od zatwardzenia",
                                    powiedz mi co znaczy określenie " rozwolnienie duszy"?
                                    • aaugustw Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 08.11.06, 14:08
                                      janulodz napisał:
                                      > powiedz mi co znaczy określenie " rozwolnienie duszy"?
                                      _______________________________________________________.
                                      Odpowiadam:
                                      Wczoraj, o godz. 18:43 - (07.11.2006), niejaki Janoludz
                                      podczas oceniania mojego pisania na "Forum", uzyl w swoich
                                      slowach blizej nieznanego mi okreslenia, (cyt.):
                                      "Żal duszę ściska jak się Ciebie czyta..."
                                      Jezeli jemu zal dusze sciska, musi mu ja takze rozwierac...
                                      (skojarzylem to sobie negatywnie...!) :-()
                                      Skojarzylem wiec, ze moje pisanie musi mu pomagac w tym
                                      jego "rozwieraniu duszy" - inaczej nie czytalby moich postow –
                                      logiczne, albo ...!?
                                      ______________________________________________________.
                                      janulodz napisał dalej:
                                      > No ale pisz dalej ku uciesze całej forumowej widowni.
                                      - - - - - - - - - - -
                                      Nie zawiode Cie! ;-)) - Bede pisal dalej i dbal o Ciebie
                                      i o te Twoja rozwierajaca sie dusze - dziadku...! ;-))
                                      A... ;-))
                                      • janulodz Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 08.11.06, 14:15
                                        Dzięki za wyjaśnienia. Tym bardziej mi Cię zal. Ty cały czas kręcisz sie wokół odbytu. Masz jakiś problem?
                                        • aaugustw Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 08.11.06, 14:22
                                          janulodz napisał:

                                          > Dzięki za wyjaśnienia. Tym bardziej mi Cię zal. Ty cały czas kręcisz sie
                                          wokół odbytu. Masz jakiś problem?
                                          ________________________________.
                                          Przepraszam, ale nie wiedziialem,
                                          ze Ty masz swoja dusze w... dupie!
                                          A... :-()
                                          Ps. Dziekuje: Nie! - Ja problemu nie mam od czasu,
                                          kiedy moja dusza umiejscowilem na wlasciwym miejscu...! ;-))

                                          • janulodz Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 08.11.06, 23:48
                                            Pajacyku smieszny. Ja pisząc żal duszę sciska nie chciałem sie poniżyć do Twojego poziomu. Miałem na mysli żal Dupę ściska. Chwytasz? Mnie się wydaje, ze chyba nie;)))
                                            • aaugustw Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 09.11.06, 11:01
                                              janulodz napisał:
                                              > Pajacyku smieszny. Ja pisząc żal duszę sciska nie chciałem sie poniżyć do
                                              Twojego poziomu. Miałem na mysli żal Dupę ściska. Chwytasz? Mnie się wydaje, ze
                                              chyba nie;)))
                                              _____________________________________________________________________________.
                                              Janulodz kochany!;-)) - Naturalnie, ze chwytam takie rzeczy w lot!
                                              Ja jestem alkoholikiem. A alkoholika trudno przechytrzyc, w
                                              takiej "kulturalnej" spelunowo-knajpianej gwarze...! ;-))
                                              Caly czas nic innego nie mialem na mysli, piszac; o tym Twoim "rozwolnieniu
                                              duszy"! ;-))
                                              Moja sugestia dla Ciebie: Skoro lubisz czytac moje listy i one pomagaja Tobie w
                                              scisku Twoje Dupy, to ja nie mam nic przeciwko temu...! Czytaj dalej! - Lepsze
                                              to od Twojej sraczki! ;-)
                                              A...


                                              • janulodz Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 09.11.06, 11:29
                                                Zgodnie z obietnicą odpowiadam na Twoją jakże kulturalną i wyważoną słownie zaczepkę.
                                                Ciebie naprawdę dręczą jakieś choroby zwiazane z odbytem, bo Twoje myśli cały czas krążą wokół tego miejsca. To już może pomyśl o seksie. Myśleć chyba jeszcze o tym możesz? ;)))
                                                • aaugustw Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 09.11.06, 11:43
                                                  janulodz napisał:
                                                  > Zgodnie z obietnicą odpowiadam na Twoją jakże kulturalną i wyważoną słownie
                                                  zaczepkę. Ciebie naprawdę dręczą jakieś choroby zwiazane z odbytem, bo Twoje
                                                  myśli cały czas krążą wokół tego miejsca. To już może pomyśl o seksie. Myśleć
                                                  chyba jeszcze o tym możesz? ;)))
                                                  ________________________________________________________________________.
                                                  W jakim teraz z kolei miejscu chcesz Ty mi tu teraz sex zlokalizowac...!?
                                                  Dusze w okolicach d...! - Sex poza ta okolica...
                                                  Wyslij nam Ty raz Twoje zdjecie, chcialbym zobaczyc jak Ty jestes
                                                  fizycznie zbudowany...?
                                                  A... ;-))
                                                  • janulodz Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 09.11.06, 16:25
                                                    No to masz Auguscie. Sam tego chciałeś ;)))

                                                    janulodz.republika.pl/index.jpg?id=1163085345
                                                  • aaugustw Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 09.11.06, 16:34
                                                    janulodz napisał:

                                                    > No to masz Auguscie. Sam tego chciałeś ;)))
                                                    _________________________________________.
                                                    Ok!... Ok!... nic mi to dalej nie mowi...!
                                                    Te okolice, o ktorych dyskutowalismy skrzetnie ukryles...
                                                    A... ;-))

                                                  • janulodz Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 09.11.06, 16:43
                                                    Cenzura Auguscie, cenzura. A poza tym nie chcę Cię wpędzać w kompleksy. :)))
                                                  • aniolparys Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 10.11.06, 07:04
                                                    Jestem pod wrażeniem.

                                                    Głowa też Twoja?
                          • tranzyt80 Re: nie chodzisz na mityngi AA - wiec nie masz o 07.11.06, 19:30
                            Janu,zostaw Jerzego,
                            on tak lubi,
                            teskni,ze nie ma Kylly...
                            • jerzy30 dyskusja na psy schodzi [podworzowe] 07.11.06, 19:36
                              ....
                              • tranzyt80 Re: dyskusja na psy schodzi [podworzowe] 07.11.06, 19:44
                                hal,hal...

                                PS.
                                duzo wczesniej czesto pisales przytakujac Kylly,
                                moze byc,ze to przypadek
                                z tym pisaniem ;)
                                • jerzy30 poglady sa rozne - różniste - i mozemy je zmieniac 07.11.06, 21:38
                                  ...
                                  • tranzyt80 ...wykropkowany komentarz 07.11.06, 23:17
                                    1.bardzo mala odpornosc psychiczna
                                    2.bardzo szybka pobudliwosc nerwowa
                                    3.bardzo nagle zmiany nastroju
                                    4.bardzo agresywne reakcje
                                    5.bardzo obrazliwe zachowania
                                    6.bardzo gwaltowne ucieczki z dysput
                                    7.bardzo nietolerancyjny stosunek do innosci
                                    8.bardzo lizajczy uklad do takich samych
                                    9.bardzo strachobliwe podejscie obcego
                                    10.bardzo mocna niewiara w siebie samego


                                    ...

                                    • aaugustw Re: ...wykropkowany komentarz 08.11.06, 12:20
                                      tranzyt80 napisał:

                                      > 1.bardzo mala odpornosc psychiczna
                                      > 2.bardzo szybka pobudliwosc nerwowa
                                      > 3.bardzo nagle zmiany nastroju
                                      > 4.bardzo agresywne reakcje
                                      > 5.bardzo obrazliwe zachowania
                                      > 6.bardzo gwaltowne ucieczki z dysput
                                      > 7.bardzo nietolerancyjny stosunek do innosci
                                      > 8.bardzo lizajczy uklad do takich samych
                                      > 9.bardzo strachobliwe podejscie obcego
                                      > 10.bardzo mocna niewiara w siebie samego
                                      ______________________________________________.
                                      Niesamowite Tranzyt, jak Ty to wszystko szybko
                                      pojmujesz i jak szybko sie tej problematyki
                                      tutaj z nami uczysz! (o innych z Twojej "paki"
                                      nie moge tego powiedziec...).
                                      Teraz pozostalo jeszcze Tobie tylko otworzyc sie
                                      na te prawde tak, zeby mogla ona do Ciebie dotrzec.
                                      W koncu tu chodzi o Ciebie, o Twoje zycie...!
                                      Jezeli zechcesz pracowac nad tym, (czyt. pracowac
                                      nad soba), masz szanse zaczac trzezwiec i rozwijac
                                      sie duchowo, jak przystalo na "prawdziwego
                                      alkoholika"..!) ;-))
                                      A... ;-))
                                      • tranzyt80 Re: ...wykropkowany komentarz 08.11.06, 12:58
                                        Drogi Kolego!
                                        Widze Cie dokladnie,choc z wysoka i z daleka,bo tam gdzie ja stoje,
                                        trzeba sie na cos wiecej zdac niz tylko na wysilek w slowach pisanych.
                                        Widze Cie dokladnie jak brniesz jeszcze zanuzony po uszy w mazi alkoholowych
                                        ukaszen i pokus wszelkiego rodzaju.
                                        Widze Cie dokladnie jak bojowo i odwaznie omijasz pokusy wysepek i zmierzasz
                                        odwaznie w kierunku suchego ladu,ktorego nie masz jeszcze nawet na horyzoncie.
                                        Widze Cie dokladnie jak zlozeczysz i wygrazasz w moim kierunku.
                                        Widze Cie dokladnie w Twoim calym ogromie dzisiejszej bezsilnosci.

                                        PS.
                                        Moze kiedys postawisz noge na suchym ladzie,ale to jeszcze nic,bo przed Toba
                                        bedzie jeszcze ogromnie niebezpieczna wspinaczka na szczyt stromego wybrzeza...
                                        Dopiero tam,na samym szczycie bedziesz poddany dopiero prawdziwym ciezkim
                                        egzaminom,czys godny prawdziwego wytrzezwienia.Jak przejdziesz wszystkie te
                                        proby pozytywnie,to dopiero wtedy mozemy porozmawiac jak rowny z rownym.

                                        Troche dramatycznie ale obrazowo i barwnie ;)

                                        • tranzyt80 Re: ...wykropkowany komentarz 08.11.06, 13:11
                                          jeszcze darmowa drobna kolezenska uwaga :)

                                          pamietasz zapewne film z flipem i flapem jak to oni ubrani w wiezienne pasiaste
                                          drelichy maszeruja w kolku na wieziennym podworku,trzymajac prawa reke na
                                          ramieniu poprzednika;)
                                          pamietasz ?
                                          dla mnie jak na razie Ty maszerujesz podobnie,jak wiezien w kolku...i w kulko,
                                          a gdzie zastawiles czy zgubiles swa inteligencje i roztropnosc ?
                                        • aaugustw Re: ...wykropkowany komentarz 08.11.06, 13:46
                                          tranzyt80 napisał:
                                          > Drogi Kolego!
                                          > Widze Cie dokladnie,choc z wysoka i z daleka,bo tam gdzie ja stoje,
                                          > trzeba sie na cos wiecej zdac niz tylko na wysilek w slowach pisanych.
                                          - - - - - - - - -
                                          Jestes juz w chmurach...!? :-()
                                          _________________________.
                                          tranzyt80 napisał dalej:
                                          > Widze Cie dokladnie jak brniesz jeszcze zanuzony po uszy w mazi alkoholowych
                                          > ukaszen i pokus wszelkiego rodzaju.
                                          > Widze Cie dokladnie jak bojowo i odwaznie omijasz pokusy wysepek i zmierzasz
                                          > odwaznie w kierunku suchego ladu,ktorego nie masz jeszcze nawet na horyzoncie.
                                          - - - - - - - - - -
                                          To szczera prawda! - Masz dobre oczy! ;-))
                                          ____________________________________.
                                          tranzyt80 napisał dalej:
                                          > Widze Cie dokladnie jak zlozeczysz i wygrazasz w moim kierunku.
                                          > Widze Cie dokladnie w Twoim calym ogromie dzisiejszej bezsilnosci.
                                          - - - - - - - - -
                                          Tu, w tym miejscu chmurka musiala Tobie przyslonic oczy...!
                                          Od dawna juz zlorzecze nikomu, ani nie jest mi znany wlasny jad, czy zolc...
                                          Przypominaja mi o tych truciznach duchowych, tacy jeszcze jak Ty...! :-((
                                          ____________________________________________________________________.
                                          tranzyt80 napisał dalej:
                                          > PS. Moze kiedys postawisz noge na suchym ladzie,ale to jeszcze nic,
                                          bo przed Toba bedzie jeszcze ogromnie niebezpieczna wspinaczka na szczyt
                                          stromego wybrzeza...
                                          > Dopiero tam,na samym szczycie bedziesz poddany dopiero prawdziwym ciezkim
                                          > egzaminom,czys godny prawdziwego wytrzezwienia.Jak przejdziesz wszystkie te
                                          > proby pozytywnie,to dopiero wtedy mozemy porozmawiac jak rowny z rownym.
                                          > Troche dramatycznie ale obrazowo i barwnie ;)
                                          - - - - - - - - - - - -
                                          Dziekuje Ci mistrzu za te slowa...! ;-))
                                          Wykorzystam je na swoj wlasny, (ale) praktyczny sposob! ;-))
                                          A...

                                    • jerzy30 analiza godna wróżki Sybilli - nic trudnego 08.11.06, 13:26
                                      jak piszesz o sobie [?]
                                      • tranzyt80 Re: analiza godna wróżki Sybilli - nic trudnego 08.11.06, 13:50
                                        wystarczy jak ktos przeczyta ;)
                                        • jerzy30 wiem - pozdrowienia 08.11.06, 18:18
                                          ... i trzy kropki [he he he]
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka