wolny32
01.11.06, 20:40
wszystkim palaczom rocznych swieczek ktorzy w zywe oczy klamia ze przez rok
ich zycie zmienilo sie nie do poznania ...
juz ponad rok nie mialem w ustach prawie wcale alkoholu.
i co?
i nic.
nic sie niemal nie zmienilo.
jest gorzej,
wylazly moje problemy od ktorych uciekalem- ale tego sie spodziewalem, to
musialo nadejsc.
gorzej, ze mam nowe problemy.
nie umiem pogodzic sie z tym, ze mam zyciorys zas.... pobytem na terapii,
ze dzieki mojemu pleceniu o problemach z alkoholem rodzina i znajomi maja na
mnie "haka" i "mam sie zachowywac (tzn nie wolno mi myslec o piciu mam tylko
patrzec jak oni sie delektuja z zalem w oczach ze mnie " nie wolno" a kumpel
z piata puszka piwa w reku moze uzalac sie nade mna jaki to ze mnie upadlu
alkoholik.
to takie profity.
no i nie dziekuje codziennie Bogu ze jestem trzezwy.
zawdzieczam to sobie.
jalk kiedys wypije to tez przez siebie, nie zwale na Boga.
a Bogu podziekuje jak bede mial prace kobiete i bede szczesliwy.
he he ale brak pokory co?
rok i duposcisk, nie trzezwieje ani jote, co?
* tak tak, prawie, ale o tym innym razem- powiem tylko teraz, ze nie
oszukiwalem tu ze nie pije a pilem, chodzi o co innego (lekarstwa, piwo
bezalko- cieplo, cieplo)