Dodaj do ulubionych

W zdrowym ciele zdrowy duch

02.06.13, 20:02
nie uzywam roznych internetowych wersji gazet, wiec podaje dane do wyania papierowego: Polityka nr 22, str 50-52.
Naprawede, okazuje sie, ze potrzeba sportowej rywalizacji przetrwala nawet te najstraszniejsze czasy. byly druzyny narodowe, byly puchary, byly miski zupy za bramke. Teraz dla kobiet: mamy zdjecia Panow Stalinskiego, Korbasa, Łyko na tle obozu - a sa ciagle 'ciachami' - przystojni, piekni, nic tylko lyzkami jesc.
Wiecej nie pisze, raczej czekam na 'komcie'.
Ale jednak...
Normalnosc w kacecie. Pilka nozna w sasiedztwie piecow. haratamy w gale, gdy nasi koledzy sa gazowani.
Wiecej nie pisze - bo dramat nieokielznany wynika z tych ludzkich 'wyborow'. Nie smiem tego oceniac ani opisywac.
dziekuje Bogu, ze nie przyszlo mi grac w takich druzynach. Nie wiem, co bym zobila.
Obserwuj wątek
    • retro-story Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 02.06.13, 21:25
      Trochę w podobnym tonie - prezentacja na temat mody w gettcie i w obozach: www.youtube.com/watch?v=9nojoST_0ak
      • verdana Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 02.06.13, 21:38
        Cóż za naiwne wyobrazenie, ze w gettach i obozach, nawet jak jest minimalna szansa na odrobine normalności, to rezygnijemy ze względu na gazowanych i umierających z glodu - których los mozemy jutro podzielić.
        Ja moze jeszcze bardziej zgorsz - tam nawet romanse byly, ludzie ze sobą sypiali, nie bacząc na ltrupy leżace na ulicach, czy dym z komór gazowych.
        • kooreczka Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 02.06.13, 22:11
          Verdana, niech Cię nie dziwi, że ludzie się dziwią- niby Borowski ostał się w liceum po dziś dzień, ale widać nikt nie czyta, bo wszelkie tego typu wiadomości zawsze budzą zdziwienie "jak oni mogli" zamiast siąść i płakać. A obozowy burdel to chyba pierwszy budynek po lewej od bramy, a o sposobach przemycania gazet, alkoholu, handlu papierosami i wieźniowskich sekskapadach opowiada się na szkolnych wycieczkach.

          • verdana Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 02.06.13, 22:16
            Moich uczniów zawsze dziwiło, że w czasie wojny ludzie chodzili do pracy, zarabiali, dostawali emerytury, zenili się i mieli dzieci. Oni naprawde sadzili, ze sześć lat albo się działało w konspiracji, albo oplakiwało losy ojczyzny.
            • iwoniaw Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 02.06.13, 22:26
              Zastanawiające to jest swoją drogą - no przecież od wojny raptem 70 lat minęło, a nie 150. Czy ci ludzie wszyscy w sierocińcu się chowali bez żadnej babci, dziadka, starszych sąsiadów? Toż jeszcze dziś żyje mnóstwo ludzi, którzy w tamtych czasach żyli, czy tylko w moim otoczeniu opowiadają/opowiadali oni w ogóle cokolwiek?
              • triss_merigold6 Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 03.06.13, 08:58
                Jak byłam w wieku wczesnoszkolnym tez tak myślałam tj. że wszyscy obywatele walczyli na froncie, a jak nie walczyli to działali w konspiracji ewentualnie siedzieli na Pawiaku lub w obozach. Potem przekazy od dziadków i literatura zweryfikowały obraz. Zapewne wynikało to z tego, że w przestrzeni publicznej (gazety ówczesne, rocznice, obchody, wierszyki w przedszkolu, apele, zuchowe wycieczki na miejsca pamięci itp.) częściej pojawiały się słowa walka, opór, podziemie niż praca, handel, przetrwanie.
                • iwoniaw Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 03.06.13, 17:06
                  No więc właśnie - w wieku wczesnoszkolnym to ja rozumiem, że można mieć obraz na podstawie 4 pancernych i akademii ku czci w rocznicę w szkole. Ale Verdana przecież pisze o uczniach liceum/studentach, którym przez kilkanaście lat życia chyba trafiła się okazja do rozmowy z dziadkami/sąsiadami, a nawet rodzicami wspominającymi jakieś rodzinne historie?
                • zla.m Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 03.06.13, 23:47
                  Ja pamiętam swój szok związany ze starożytnymi - gdzieś w podstawówce dowiedziałam, że świątynie chrześcijańskie stawiano na planie bazyliki - czyli takiej hali targowej, gdzie odbywały się również sądy. I to było dla mnie olśnienie - to oni targi mieli, sprzedawali, kupowali, sądzili się, kłócili... a nie same wojny, bogowie i filozoficzne dialogi wink
            • kooreczka Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 02.06.13, 22:28
              Gdzieś tak do 11 roku życia miałam podobne wyobrażenie, dopóki nie usłyszałam paru domowych historii podsumowanych stwierdzeniem, że do wszystkiego człowiek przyzwyczai się i zacznie myśleć o tym jak my dzisiaj myślimy, by nie zostać przejechanym przez samochód.
              W sumie Alek i Rudy też nie konspirowali non stop- bawili się, a pierwsza scena "Akcji pod Arsenałem" to targowanie się o kurtkę.
            • ginny22 Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 03.06.13, 19:41
              Moja koleżanka z liceum w klasie maturalnej dokonała takiego odkrycia po lekturze wierszy miłosnych Baczyńskiego - że oni wtedy nie dość, że kochali, to jeszcze kochali zmysłowo. A nie tylko w konspirze siedzieli. W szoku była.
            • brykanty Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 04.06.13, 23:02
              No ja to dopiero byłam kretynką (rocznik 1969, jakby się kto pytał) - jako dziecko naczytałam się mnóstwo literatury obozowej, w liceum jak "przerabialiśmy" Borowskiego, dziwiłam się, jak można nie znać takich terminów jak np. Durchfall czy flegmona albo rewir, co mi nie przeszkodziło być przekonaną, że nieszczęsnych Żydów to wszystkich zabili.
              Potem byłam zdumiona, jak się okazało, że moja mama w latach 50. miała koleżanki i kolegów Żydów, a co więcej - chodziła do klubu Babel, a na dodatek moja koleżanka jest żydowskiego pochodzenia (a ma typowo żydowskie nazwisko i mocno południową urodę). Po prostu do mnie nie docierało, że jednak jacyś w Polsce jeszcze żyją.
              • the_dzidka Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 06.06.13, 13:07
                > Po prostu do mnie nie docierało, że jednak jacyś w Polsce jeszcze żyją.

                Ha, ty jesteś rocznik 1968, a taka Hanna bakuła wspomina w swojej autobiograficznej "Hani Bani" (polecam, btw.) jak nic nie rozumiała z wydarzeń roku 68, będąc wówczas maturzystką! - "bo przecież skąd niby ci Żydzi, przecież Żydów już nie ma, ja nie znam żadnych Żydów!" na co jej chłopak zaczął się śmiać i zapytał, czy ona jest kompletną idiotką, bo na przykład on jest Żydem, i czy doprawdy fakt, że jego matka pracuje w teatrze żydowskim, nic jej nie dał do myślenia?
                • brykanty Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 06.06.13, 13:12
                  1969 smile
      • angelfree Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 03.06.13, 09:42
        Znakomity wykład, z przyjemnością posłuchałam.

        Tak, to prawda, to trzeba wiedzieć od rodziców lub dziadków. Szkoła przekazuje obraz okupacji - a tym bardziej obozów i getta - na modłę martyrologiczno-bohaterską. Trzeba było mieć zgięty kark, albo dla odmiany nadstawiać tego karku.

        Spojrzenie wprawdzie nie na geetto, ale na życie pod okupacją wyprostował mi ojciec. Że ludzie się zakochiwali, pobierali, mieli dzieci, że była moda - obok tych wszystkich okropieństw.

        Co nie uchroniło mnie przed zdziwieniem na widok zdjęcia z Syberii, zrobionego
        skonstruowanym domowym sposobem aparatem. Zdjęcie pochodziło z 1946 czy 47 roku i przedstawiało grupę szczupłych jak modelki, roześmianych dziewczyn w suienkach w kwiatki. Silny wiatr, rozwiane włosy, sukienki falują - piękne zdjęcie.

        A w pierwszym momecie wydało mi się jakieś nieprawdziwe.
        • triss_merigold6 Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 03.06.13, 09:46
          Bo przekaz szkolny to nieludzka ziemia i archipelag Gułag bez zdrowych odcieni szarości.
        • kooreczka Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 03.06.13, 09:53
          No właśnie. Ja w sumie byłam... rozczarowana, że moja babcia będąc dzieckiem nie działała w konspiracji nie biegała jak babcia z czytanki z orzełkiem na ramieniu, ale "tylko" przewoziła jedzenie na handel w tornistrze i pod spódniczką, bo małej ślicznej dziewczynki która wzruszająco opowiada o wizycie u chorej mamy nikt nie sprawdzał a czasem nawet dał cukierka. I jak kombinowała z marchwią i sacharyną, żeby zrobić ciasto na festyn na loterię, bo cukru niet- to opowiedziała mi jak bardzo dumna upiekłam wielką nowość , ciasto marchewkowe.
          Pochwaliła, ale nie zjadła smile
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 03.06.13, 17:40
            kooreczka napisał:

            > No właśnie. Ja w sumie byłam... rozczarowana, że moja babcia będąc dzieckiem ni
            > e działała w konspiracji nie biegała jak babcia z czytanki z orzełkiem na ramie
            > niu

            A u mojej babci konspiracja wyglądała jak w "Allo, allo" smile

            Babcia prowadziła sklep z kapeluszami. I była łączniczką AK. W sklepie miała skrzynkę kontaktową. Trzymała tajne rozkazy, pod tymi kapeluszami. Dziadek ją podpuszczał, żeby o tym opowiadała, by móc się z niej ponatrząsać.
            "- I mieliśmy nawet tajne hasło!"
            "- No jakie, Zosieńko, jakie??"
            "- Ja w sprawie kapeluszy!"
    • iwoniaw Ja sądziłam, że to powszechnie znana cecha ludzka 02.06.13, 21:58
      iż człowiek łapie się choćby strzępów normalności, zwłaszcza w sytuacjach ekstremalnych. A Borowski (U nas w Auschwitzu i inne opowiadania z cyklu) był za moich czasów lekturą obowiązkową, więc jeśli coś mnie dziwi, to że kogoś takie rzeczy dziwią.
      • verdana Re: Ja sądziłam, że to powszechnie znana cecha lu 02.06.13, 22:13
        A bo jak ktoś siedzi dwa lata w getcie czy obozie, to ma codziennie opłakiwać zmarłych, a nie tam próbować przezyć to jakoś, zachowując chcć w minimalnym stopniu elementy normalności i zdrowe zmysły.
        Jak mozna było jeść np. w Bergen-Belsen , mając stosy trupów pod oknami, naprawdę, zgroza jakaś. Powinno im to jedzenie w gardle stawać, a nie, zeby czekać na nie, jak na zbawienie codziennie, czyż nie?
      • retro-story Re: Ja sądziłam, że to powszechnie znana cecha lu 02.06.13, 23:11
        Naprawdę, dziwi cię to? Zamiast doceniać realizm opisów Borowskiego czy Szpilmana, uczniom wbija się do głowy poczucie znieczulicy społecznej z Campo di Fiori.
      • paszczakowna1 Re: Ja sądziłam, że to powszechnie znana cecha lu 02.06.13, 23:28
        > iż człowiek łapie się choćby strzępów normalności, zwłaszcza w sytuacjach ekstr
        > emalnych. A Borowski (U nas w Auschwitzu i inne opowiadania z cyklu) był
        > za moich czasów lekturą obowiązkową, więc jeśli coś mnie dziwi, to że kogoś ta
        > kie rzeczy dziwią.

        "Za moich czasów" modny był też Grzesiuk, a ten (choć w całkiem odmiennym stylu niż Borowski) też leci bez ogródek.
        • triss_merigold6 Re: Ja sądziłam, że to powszechnie znana cecha lu 03.06.13, 09:00
          Grzesiuk to dopiero moje czasy licealne, początek lat 90-tych wtedy. Ostatecznie wizje martyrologiczne zweryfikowała mi lektura "Kolumbowie rocznik 20."
    • mary_ann Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 03.06.13, 08:28
      Guinea, ale Ciebie to dziwi ze względów moralnych? Bo tego zdziwienia akurat nie umiem specjalnie podzielić.
      To jest dla mnie, owszem, pewne objawienie, ale kompletnie innego typu. Socjobiologicznego, rzekłabym." Są ciągle 'ciachami' - przystojni, piękni, nic tylko łyżkami jeść". Obozowych "muzułmanów" na tym zdjęciu nie ma.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 03.06.13, 16:58
      Hihi, to tak jak dziwić się, że piloci ginący w katastrofie smoleńskiej krzyczeli "kurwa!" a nie "mamo!"... Spotkałam się z kimś, kto wyrażał właśnie takie zdziwienie.
      • ginny22 Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 03.06.13, 19:43
        A tak, na ematce był tak wątek wielkiej urody...
      • zla.m Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 03.06.13, 23:49
        A powinni krzyczeć "Polska" albo "Pomścijcie nas, bracia". Albo w ogóle "Ach to nic, że tak bolały rany, bo jakże słodko teraz iść na te niebiańskie polany" wink
        • mankencja Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 04.06.13, 08:53
          a najlepiej "dulce et decorum est pro patria mori".
          • zla.m Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 04.06.13, 20:31
            Zaiste, milordzie. Tego mi brakowało big_grin
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 04.06.13, 19:08
      Mnie się przypomniało, jakiś czas temu to było głośne - Wanda Półtawska, przyjaciółka Wotyły, mówiła, że w obozie koncentracyjnym było dużo seksu lesbijskiego. (Ją to głęboko szokowało.)
      • zla.m Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 04.06.13, 20:37
        Nie pamiętam dobrze jej wypowiedzi, ale miałam wrażenie, że ją szokował ogólnie fakt seksu lesbijskiego (tzn. - jakby się z nim spotkała np. na pensji dla panienek, to tez by była zniesmaczona). Ale może faktycznie uważała, że będąc w obozie, na łasce wroga, należy zachować się godnie i nie pozwalać sobie na nieobyczajności.
    • the_dzidka Re: W zdrowym ciele zdrowy duch 06.06.13, 13:03
      (...) byly druzyny narodowe, byly puchary, byly miski zupy za bramke. Teraz dla kobiet: mamy zdjecia Panow Stalinskiego, Korbasa, Łyko na tle obozu - a sa ciagle 'ciachami' - przystojni, piekni, nic tylko lyzkami jesc.

      Dobrze, że pokazałaś, który konkretnie aspekt tej historii ma zainteresować kobiety.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka