matylda114
14.04.12, 13:57
Witam, w skrócie przedstawię sytuację. Mój synek Mateusz 2,5roku w środę przed wieczorem dostał katar, w nocy temperatura 38,5 podałam aconitum napellus zalecone przez naszego homeopatę przy wcześniejszej infekcji. Temperatura spadła w ciągu 10 min, po 3 godzinach powróciła - podałam ponownie. następnego dnia rano miał już tylko stan podgorączkowy 37,4 i katar. Około południa temperatura ponownie wzrosła ale akurat byliśmy na wizycie u homeopaty, miał następujące objawy: temperatura, katar lekko żółtawy, oczy błyszczące, lekkie pokasływanie. Dostał belladonnę z wody 4-5 razy dziennie. Wieczorem po wypiciu mleka dopadł go kaszel, podczas którego małemu poleciał krew z nosa i wszystko zwymiotował. Gorączka już nie wróciła, w nocy katar który nie pozwalał synkowi swobodnie oddychać (raczej bez wycieku), utrudniał spanie. Od rana potwornie męczący suchy kaszel. Po śniadaniu znowu kaszel aż do wymiotów, najpierw pokarmem, później śluzem i wyszedł okropny zielony katar. Po tym wszystkim katar się zmniejszył ale jeszcze jest: mało wyciekający lekko żółtawy; kaszel dzień i noc: raczej suchy, jedynie jak udało się przysnąć na 10 min to po tym był mokry odrywający się, i znowu suchy aż do wymiotów.
Niestety od czwartku wieczorem nie mogę się skontaktować z naszym homeopatą i nie wiem co dalej robić, czy ten kaszel jest następstwem po belladonnie? Ten kaszel jest strasznie męczący dla synka.
w domu mam: ipeca, coccus cacti, spongia tosta, belladonna, bryonia, aconitum napellus, ferrum phosphoricum,mercurius solibilis, sticta pulmonaria, thuya, kompleksy dagomedu drosera i cinnabaris, syrop phytotux, prawoślaz drosetoux,
bardzo proszę o radę