Dodaj do ulubionych

Natręctwo.

20.01.13, 21:38
Witam!
Nie wiedziałam jak zatytułować, bo problem jest złożony, ale do rzeczy.
Od wielu, wielu lat zmagam się z pewnego rodzaju uzależnieniem/natręctwem.
Wynajduję miejsce na głowie, we włosach, rozdrapuję skóre, po czym jak utworzy sie strup, to znowu go rozdrapuję. Mam takich miejsc na głowie parę. Raz mniej, raz więcej. W miejscu długotrwałego drapania tworzy się goły "placek".
Nie jestem w stanie sobie z tym problemem poradzić. Byłam u terapeuty (z innym problemem), w pewnym momencie powiedziałam i o tym uzależnieniu. Nie był w stanie mi pomóc.
Parę lat temu przez ok. 4 lata byłam pod opieką homeopaty. Miałam lek konstytucyjny, który wraz z dodatkowymi lekami wyprowadził mnie z kandydozy i z, incydentalnych już potem, różnego rodzaju infekcji. Powiedziałam o drapaniu. Próbowaliśmy różnych leków. Nie pomogły.
Aktualnie, przede wszystkim z powodów finansowych nie jestem w stanie skorzystać z wizyty u nawet najtańszego homeopaty.
Nie jestem w stanie sama sobie pomóc, próbowałam wielokrotnie, ale problem wraca.
Nie mam już siły, boję się, że lada chwila wytworzy sie jakaś tkanka nowotworowa, bo przecież ileż można drapać w tym samym miejscu ...
Ostatkiem sił proszę chociaż o jakąś podpowiedź.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • akownik Re: Natręctwo. 21.01.13, 12:47
      Pozbycie się natręctw to proces długi i niełatwy. Nie zawsze rzecz polega tylko na dobraniu lekarstwa. Bo nie brak lekarstwa jest przyczyna natręctwa.
      • everest4 Re: Natręctwo. 21.01.13, 21:36
        Dziękuję za zainteresowanie. Po tylu latach udręki i prób, domyślam sie, że proces ten będzie długotrwały i niełatwy ...
        Domyślam się, że problem jest we mnie, ale co dalej? Nie oczekuję, że połknę tabletkę i na drugi dzień będę wolna. Chcę próbować, szukać. Tylko czego? Od czego zacząć?
        Moje natręctwo zapewne rozładowuje jakieś napięcie, ale ja często nie czuje żadnego napiecia. Przynajmniej tak mi sie wydaje. Patrzę przez okno, odpoczywam oglądając mój ogród i już za moment się drapię. Znajduję w tym przyjemność. Zdrapię ostatniego strupka, wiem, że nie ma już nic do zdrapania i zostawiam głowę w spokoju. Do następnego razu. Wielokrotnie w ciagu dnia. Leżę w łóżku i drapię. Rozmawiam ze znajomymi i już mam ochotę drapać. Ja zazwyczaj nie drapię w momencie stresu/zdenerwowania. Drapię właściwie właśnie w momentach spokoju/odprężenia. A może, to drapanie daje mi odprężenie (?).

        Ktokolwiek cokolwiek wie, jak/czym mi spróbować pomóc, proszę o sugestie. Nie mam na myśli leczenia psychotropami, na tę chwilę, oczywiście.
        • wiktor.online Re: Natręctwo. 21.01.13, 22:06
          Psychotropy nie pomoga. Nawet o tym nie myslij bo tylko dostaniesz jeszcze wiekszy problem. Mialem duzo pacjentow z roznymi tikami i natretnymi odruchami. Zawsze homeopatia jest skuteczna. Szukaj lekarza homeopate, lecz sie. Ale ma byc homeopata klasyczny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka