olimpia.szuwar
10.01.07, 14:06
Witam :)
Moi obydwaj synowie (1,5 roku i 3 miesiące) złapali od ojca jakieś świństwo,
objawiające się kaszlem i lekkim katarem bez śladu gorączki czy nawet
obniżenia samopoczucia. Starszemu podawałam przez dwie doby L.52, ale bez
rezultatów. Pediatra (lecząca pół-amatorsko różnymi kompleksami wszystkie
drobne choroby) zapisała nam Ipeca, ale niestety znała kaszel tylko z mojego
opisu (mały w gabinecie nie kaszlał) i po przeczytaniu właściwości leku
doszłam do wniosku, że chyba mnie nie zrozumiała, bo to kompletnie nie to.
Nasz kaszel jest mokry, ale raczej płytki, "szczekający", bez napadów (a już
na pewno nie takich do nudności), praktycznie zupełnie ustępujący w nocy, za
to nasilający się na świeżym powietrzu.
Teraz do sedna ;) Od wczoraj podaję starszakowi syrop Malia i mam wrażenie,
że mu pomaga, ale wolno go podawać od szóstego miesiąca życia. Czy jest coś
podobnego, co mogłabym podać trzymiesięczniakowi? Tylko nie L.52, ponieważ
starszemu nie pomogło, a to przecież ten sam wirus.
Zaznaczam, że chłopaki nie mają zmian osłuchowych i są pod kontrolą pediatry,
a pytam Was o radę tylko dlatego, że uważam to przeziębienie za na tyle
lekkie i niegroźne, żeby próbować je leczyć kompleksami na własną rękę. Żeby
nie było ;)
Pozdrawiam :)