26.10.07, 20:55
witam.
słyszałam ostatnio o preparacie anry. zastanawiam się czy ten lek
pomógłby mojej babci która ma chłoniaka, reumatoidalne zapalenie
stawów i cukrzkrzycę. nie chcę podawac jej tego na własną rękę,
chciałabym aby leczeniem pokierował jakiś dobry homeopata, najlepiej
z województwa łodzkiego.
w ogóle czy w takiej sytuacji homeopatia może pomóc. nie myślę że
babcię coś cudownie ozdrowi, dobrze byłoby gdyby choroba choć trochę
się zahamowała
dzięki za odp.
Obserwuj wątek
    • very.martini Re: anry... 27.10.07, 17:50
      Homeopatia może pomóc, jak najbardziej, miło,
      że nie liczysz na cudownie ozdrowienie, ale
      myślę, że dla poprawy
      Anry wpisz w wyszukiwarkę, prztoczyło się tu
      kilka dyskusji na ten temat.
      Jeśli chodzi o homeopatę, to odsyłam do listy
      homeodoków.
      Napisałam na maila też

      16%VOL
      22%VAT
    • ocochodzi28 Re: anry... 27.10.07, 20:47
      dzieki za odp.
      maila nie dostałam
      • flamenchica Re: anry... 02.01.08, 16:46
        Witam ,
        czytając te wszystkie posty ,nie mogę uwierzyć że jest tak wiele
        niesprawiedliwych osądów co to leku ANRY i na prawde nie mogę powstrzymać łez
        kiedy to wszystko czytam. do Dr Rybczyńskiego w Poznaniu ( człowieka ,który
        wynalazł ten lek )trafiłam kiedy miałam 2 miesiące i ..naczyniaka jamistego na
        twarzy ,który rósł szybciej ode mnie ,wielkie czerwone, krwawiące zgrubienia
        ,ropiejące strupy , tak wyglądała moja twarz pokryta w połowie naczyniakiem .
        Rodzice byli bezradni , a lekarze rozkładali ręce, nie dawali mi zadnych szans
        nawet na przezycie . Wtedy rodzice dowiedzieli sie o dr Rybczyńskim , podawano
        mi lek Anry( skrót : ANatol RYbczyński) 3 krople , co 3 miesiące , potem dawka
        była zmieniana . Pierwsza reakcja nastąpila po 2 tygodniach . Strupy zaczęły się
        zasuszac , ciemnialy i odpadały . nie było juz ropienia !! Naczyniak stopniowo
        się zmniejszal by ostatecznie w wieku 2 lat Pozbyć sie choroby . Profilaktycznie
        dostawałam lek do 13 roku zycia , chociaż i tak było wiadomo ze naczyniak sie
        wchłonął ( wiec praktycznie byłam leczona przez Dr Rybczyńskiego niemalże do
        końca jego dni ( zmarł w 2001r w wieku 92 lat) Dr. Rybczyński przyjmował w swoim
        domowym gabinecie w Poznaniu wielu ludzi , pamietam ,kiedy jako mała dziewczynka
        do niego jeżdziłam po kolejna dawke leku.. widziałam wtedy ludzi w poczekalni ,
        słyszałam ich rozmowy o guzie wielkości sliwki który się wchłonął dzieki Anry o
        nadzieji i ..radości bo niepozorny dla nas pacjentów preperat z wody i krzemu
        im pomógł!!! ..pomógł mnie !
        Teraz mam 20 lat jestem zdrowa , studiuje , realizuje swoje marzenia , nie
        wyobrazam siebie jak bym mogła wyglądać i czy bym jeszcze żyła gdyby nie Dr
        Rybczyński ...On mnie uratował..po prostu. Wiem że nie zależało mu na
        pieniądzach , to nie było ważne , ale to zeby jego lek został zarejestrowany
        prze Instytut Leków , aby można go było kupić w aptece , . .niestety cały
        "światek" lekarski bał się podwarzenia swoich teorii... bał sie
        rewolucji..Dlaczego?? teraz gdy Dr Rybczyńskiego zabrakło , ciekawa jestem czy
        ludzie którzy sie tym zajmują pamiętaja o uprzedzeniu pacjentów o diecie która
        maja przestrzegać..tj. unikania picia wód mineralnych, z uzrdrowisk itp, picia
        soków z marchwi, jedzeniu kapusty kiszonej , JOGURTóW i tak dalej,lista
        produktów nie jest długa ..ale Jest , wiec może zanim bedziemy krytykowac lek ,
        może warto sie zapoznać ze sposobem jego przyjmowania, dawkowania i wspomnianej
        wczesniej diety.
        Moj przypadek został opisany ( jest zdjęcie) w książce Dr. Rybczyńskiego "Nowe
        Poglądy na Etiologię Choroby Raka i Choroby Aids i Zasady Przyczynowego ich
        Leczenia" chyba miałam szczęscie że byłam leczona przez samego twórce tego
        leku.... Pisze to wszystko bo czuje taki moj osobisty obowiazek , dług
        wdzięcznosci ..dla tego człowieka . Ludzie nie maja pojecia o pracy i
        poświęceniu , obrazając go nie znając jego osiągnięć - Namawiam do zapoznania
        się z biografią tego człowiEka.
        Kiedyś też wyśmiewano się z "wynalazków" medycyny , nie wierząc ze bakterie
        istnieją ..prawda? ;)

        PS. chętnie zeskanuje książkE dr. Rybczyńskiego , on nie "robił kasy" na tym
        leku jak obecnie jego kontynuatorzy.. Chciał leczyć ludzi ..i wyleczył tysiące,
        ja jestem jedną z nich.
        Pozdrawiam Serdecznie
        • marciszonka Re: anry... 02.01.08, 19:43
          Flamenchica, z całym szacunkiem - nie kwestionuję skuteczności ANRY, ale Twój
          post trąci takim zagraniem marketingowym, że słabo się robi. Czemu nie wierzę
          ani jednemu Twojemu słowu? Bo opisujesz niby swoje objawy niemowlęce i dawki,
          jakbyś była swoją mamą o nienormalnie dokładnej pamięci. Po 10 latach od
          leczenia nikt, absolutnie, nie pamięta takich detali, co i kiedy znikało. A Ty
          masz zapewne dużo więcej, skoro tu klikasz.
          Masz ostrzeżenie.
          • violama Re: anry... 02.03.08, 21:55
            Takie rzeczy się pamięta chociażby opowiedziane przez rodziców. Staję w obronie
            poprzedniczki. Widocznie nigdy nie przeżyłaś tragedii, którą jest ciężka
            choroba i świadomość, że możesz umrzeć. Ja taką przeżyłam mając lat 16 /dzisiaj
            mam 38/. Groziła mi niewydolność nerek, a nasza medycyna rozkładała ręce. Nie
            było dla mnie nadziei. Trafiłam do dr Rybczyńskiego - WIELKI człowiek.
            Jeżdziłam do niego co pół roku przez kilka lat i dostawałam do picia preparat
            ANRY. Po kilku wizytach moje wyniki były nieporównywalnie lepsze. Dzisiaj
            jestem zupełnie zdrową kobietą, a lekarze uważają to za bardzo dziwny przypadek.
            Mam dwie wspaniałe córki i mogę się cieszyć życiem. Zawsze będę pamiętać, że
            uratował mnie dr Rybczyński. Jestem mu bardzo wdzięczna. Szkoda, ze nie mogę mu
            osobiście podziękować. Kochani uwierzcie w siłę tego leku.
            • granna Re: anry... 04.03.08, 18:59
              NIkt nie kwestionuje ani skutecznosci leku ani rangi profesora. Dzis lek jest
              robiony i sprzedawany przez jego "następców", nazywany homeopatycznym, ale osoby
              te homeopatami nie są, a to czy on rzeczywicie robiony jest z jego pranalewki to
              tylko ich słodka tajemnica.Ostrożność Martini wynikała zapewne z faktu, ze
              skoro chodzi o babcię z rakiem, RZS i cukrzycą niezdrowo byłoby sie spodziewac
              cudów dlatego, ze przy tak juz powiedizałabym "zniszczonym" chorobą i życiem
              organizmie, on sam moze nie miec juz sił sie podniesc a na tym przeciez polega
              idea homeopatii. Na kierunkowaniu sił witalnych organizmu w celu przywrócenia mu
              równowagi. Jak najbardziej jednak można sie spodizewac poprawy, zatrzymania
              objawów czy choćby lepszej skutecznosci stosowanych terapii.
              JA zamawiałam ten preparat z Wrocławia, bodajze, i wiem, ze pani która sei
              zajmowała jego dystrybucja "prowadziła" indywidualne terapie, jesli pacjent tego
              wymagał lub konsultowałą sprawe telefonicznie. Jak jest teraz nie wiem.
              Co do samego preparatu trzeba miec swiadomosc, ze trudno znaleźć homeopate,
              który by sie podjął leczenia nim. Wg tego co zostawił dr Rybczyński jest to
              krzem, który pozostał po zniszeniu guza nowotworowego. Dla nas krzem to silicea.
              Dawkowanie preparatu tzn jego ilośc dobiera sie do wieku bądź stanu, a w
              homeoaptii tej najszerzej rozumianej nie liczba kropli jest ważna tylko
              częstotliwośc ich podania.
              I jesli chodzi o malutkie dziecko czy o nastolatka ich siły witalne sa o wiele
              większe niz schorowanego, wyeksploatowanego przez zycie człowieka. I duzo zalezy
              tez od etiologii zaburzeń.
              Co do 2 "łzawych" postów wyzej, czy one sa autentyczne czy jest to kryptoreklama
              - w sumie nieważne, ale uderzanie w ton, ze ktos krzywdzi prof. Rybczyńskiego
              jest co najmniej dwuznaczne :)
              Ja sama zastosowałam ten preparat u mojej mamy, kiedy wyglądało na to, ze jej
              rak kości zaczął swą wędrówkę po organizmie.. Chore miejsce zoperowano, kosc
              usunięto i po badaniu histopatologicznym okazało sie ze i kosc i sąsiadujące z
              nią tkanki nie są zajęte nowotworem, choc lekarze byli mocno tym zdziwieni.
              NIgdy sie zapewne nie dowiemy, co je tak "wyjadło", nie mniej kolejne badania
              nie wykazały wznowy w innych czesciach ciała.
              Ja wychodze z założenia, ze sa sytuacje, w których nikt nie moze nam zabronic
              szukania róznych drog ratunku, bo ich wynik i tak nie lezy w naszej gestii....
              A wyszukiwarke jak najbardziej warto użyc bo faktycznie bylo sporo dykusji na
              temat tego preparatu.
        • sentinelese Re: anry... 23.11.18, 12:55
          Dzień dobry,

          czy posiada Pani skany tej książki?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka