llattuga
14.02.08, 11:20
Witam,
Jestem całkowicie początkującą osobą w homeopatii. Mieszkam w Krakowie i
trafiłam do dość znanej Pani dr M.K z powodu nawracającego zapalenia płuc u
dziecka obecnie 14 miesięcznego. Z pierwszej wizyty (takiej ogólno-poznawczej)
wyszliśmy z zapasem leków Sanum, które mają ogólnie działać na odporność
dziecka. Po dwóch tygodniach przyplątała nam się pierwsza infekcja z wysoką
gorączką i kaszlem (zazwyczaj tego typu infekcje kończyliśmy w szpitalu). Syn
dostał sulfur z wody i larynx apis. Po czterech dniach kaszel nagle
zdecydowanie pogorszył się. Dostaliśmy dodatkowo droserę z wody. Po dwóch
kolejnych dniach było już właściwie po chorobie. Dziecko nie kaszle, nie ma
kataru, jest radosne, ma apetyt. Jedynie co mnie martwi to nadal utrzymujący
się stan podgorączkowy 37 - 37,8. Dzwoniłam do pani dr, ale uznała, że nie
jest to powód do niepokoju, że taki stan może się jeszcze jakiś czas
utrzymywać i jest to związane z przebytą chorobą. Trochę się uspokoiłam, ale
nadal niepokoi mnie ta sytuacja. Z tego co wiem stan podgorączkowy świadczy o
jakimś stanie zapalnym w organizmie i ta natrętna myśl mnie męczy. Nie
potrafię sobie w żaden sposób tego wytłumaczyć, skoro jest już po infekcji,
dlaczego tak się dzieje? Czy moglibyście się wypowiedzieć, co o tym sądzicie i
czy rzeczywiście nie powinnam nic z tym robić, ani się martwić?
Z góry bardzo dziękuję
a.s.