Dodaj do ulubionych

pytanie o bliskość

01.01.05, 19:47
witam! od dawna zastanawiam się nad istotą bliskości w naszym życiu - a
konkretnie - dlaczego tak często jej unikamy? czy bliskość boli? czy unikamy
jej na skutek egoizmu czy strachu?

na przykład: poznaję kogoś nowego, płeć nie ma znaczenia. wink widzę podobne
poglądy, nadajemy na tych samych falach. gadamy sobie o wszystkim, a w pewnym
momencie... ściana. nie możemy dotrzeć głębiej, wycofujemy się i stawiamy
wokół siebie jakiś niewidzialny mur.

ciekawi mnie, co o tym myślicie. i w ogóle o bliskości w naszym życiu - czy
jest potrzebna i do jakiego stopnia? pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • kamfora Re: pytanie o bliskość 01.01.05, 19:51
      Eeh, Zdzicha wink
      Toż to proste jak barszcz (albo jakoś tak wink
      Tylko bliski człowiek jest w stanie zranić - wycofujemy się ze strachu,
      zanim stanie się bliski, ot i wszystko.
      • dzika_zdzicha Re: pytanie o bliskość 01.01.05, 20:02
        hmm... jesteś pewna że proste? smile)))

        a czy myślisz, że taka reakcja - wycofanie - jest lepsza od próby dalszego
        zbliżenia? może bierzemy wszystko zbyt powierzchownie? smile))

        ale fakt - bliski człowiek może zranić najbardziej, bo się tego po nim nie
        spodziewamy. smile
        • kamfora Re: pytanie o bliskość 01.01.05, 20:09
          dzika_zdzicha napisała:

          > a czy myślisz, że taka reakcja - wycofanie - jest lepsza od próby dalszego
          > zbliżenia? może bierzemy wszystko zbyt powierzchownie? smile))

          Strach nie jest dobry. Ale to nie zmienia faktu, że prostu jest.

          >
          > ale fakt - bliski człowiek może zranić najbardziej, bo się tego po nim nie
          > spodziewamy. smile
          TYLKO bliski człowiek może zranić.
    • malvvina Re: pytanie o bliskość 01.01.05, 19:52
      psychologiczne oj pytanko
      chyba ze o istote samotnosci zahaczyc wink

      no ale nie na temat
      obawiamy sie moze odkryc nasze miekkie brzuszki smile
      • ilmatar Re: pytanie o bliskość 02.01.05, 14:49
        Całkiem psychologiczne, nic tu z "filozofii".
        Bliskość to potrzeba niemal fizjologiczna, równoznaczna z poczuciem bezpieczeństwa.
        Znane są te odległości "dopuszczania do siebie", ponoć w rozmowie z kimś znajomym to jest ok 45 cm,
        a kimś obcym lub służbowo prawie dwa razy tyle. Dlatego nie lubimy tłoku w autobusie, musimy się
        godzić siłą rzeczy na zmniejszenie dystansu wobec obcych.
        Największe zbliżenie jest możliwe tylko z sobą samym. To instyktowne i zresztą szczęśliwe
        rozwiązanie.
        Siedzieć komuś stale w duszy - a coż to za odpowiedzialność! Za nic, za nic jej nie biorę wink))
        • otryt Re: pytanie o bliskość 03.01.05, 14:07
          ilmatar napisała:

          >Największe zbliżenie jest możliwe tylko z sobą samym. To instyktowne i
          >zresztą szczęśliwe rozwiązanie.

          Muszę przyznać, że nie za bardzo rozumiem. To twierdzenie w rodzaju a=a. Tak
          bardzo oczywiste, że nie warte podkreślania. Jeśli tak piszesz to domyślam się,
          że czasem może być inaczej i że ukryta jest w Twoim zdaniu głębsza treść.

          Pozdrawiam ciepłosmile

        • scand Re: pytanie o bliskość 27.01.14, 11:45
          > Największe zbliżenie jest możliwe tylko z sobą samym. To instyktowne i zresztą
          > szczęśliwe
          > rozwiązanie.

          Czy człowiek nie jest bliski samemu sobie z ... definicji ? W tym wypadku odległość wynosi 0 cm.
          • illmatar02 Re: pytanie o bliskość 28.01.14, 22:45
            Jak się stanie przed lustrem to jest więcej niż zero.
            Niektórzy nie chcą wtedy otwierać oczu.
            • scand Re: pytanie o bliskość 28.01.14, 23:27
              Lustro. Ale obraz w lustrze to nie ja, tylko .. obraz : )
              • illmatar02 Re: pytanie o bliskość 03.02.14, 09:57
                Tego nigdy nie można być pewnym. Szczególnie u mistyków, osób z wybujałą wyobraźnią i... pesymistów wink


                Bardziej serio: jesteśmy wciąż dziećmi, które w każdej bajce widzą siebie jako głównego bohatera. Brzydkie kaczątko, Królewna na ziarnku grochu i cała reszta.
                • scand Re: pytanie o bliskość 03.02.14, 11:03
                  Ludzka skłonność do widzenia siebie w innych to pewien rodzaj lenistwa umysłowego. Trudno nam zaakceptować, że jesteśmy niepowtarzalni..
    • witekjs Re: pytanie o bliskość 01.01.05, 22:27
      Bliskość.
      Wszyscy jej pragniemy i wszyscy, od pewnego wieku obawiamy się jej.
      W dzieciństwie, gdy szczęśliwe, uważamy ją za coś naturalnego w relacjach
      między ludźmi.
      Nie długo...
      Wkrótce poznajemy, że bywa inaczej.
      Łącznie z niezrozumiałą niechęcią lub wrogością.
      Marzyć będziemy o niej zawsze.
      Nawet wtedy gdy doświadczenia życiowe, brak sukcesu, zawiedziona miłość,
      zdrowie wreszcie, powodują, że zamykamy się w sobie.
      W konsekwencji prowadzi to do sprzeczności.
      Oczekujemy jej, obawiając się otwarcia na kogoś, nawet o pokrewnym odbiorze
      świata, nawet formalnie bliskiego...
      Tak bywa z obawą przed nadmiernym zbliżeniem.
      Troche inaczej, gdy oczekujemy, że bliskaść narazić nas może na konieczność,
      nadmiernego angażowania się w sprawy innych.
      Wręcz na nadużywanie naszej życzliwości, wyrozumiałości, umiejętnosci
      słuchania, gotowości do poświęcenia, chęci pomocy...
      Tak czy siak, możemy miewać zahamowania w okazywaniu bliskości.
      Ciągle oczekując na jej przyjemne objawy od innych.
      Z tymi samymi oporami... wink

      Witek
    • otryt Re: pytanie o bliskość 03.01.05, 13:45
      Witaj Dzika Zdzicho !!!

      Myślę, że ludzie różnią się potrzebą stopnia bliskości. Tak jak odległość przy
      rozmowie. To co jednemu wystarcza, drugi odczuwa jako obcość. Dochodzenie do
      bliskości wymaga czasu, powinno być stopniowe i wzajemne. Stopniowo okrywamy,
      czy jest nam z kimś po drodze czy też nie. Na początku stawka jest mała,
      nieodwzajemniony uśmiech mało znanej osoby nie dotyka nas bardzo, można się w
      porę wycofać. Nowopoznane osoby mogą się spłoszyć zbyt szybkim tempem
      dostawania lub zgłaszanych wobec nich oczekiwań. Bliskość wymaga zaangażowania,
      dawania z siebie i umiejętności przyjmowania. Bliskość to coś więcej niż
      rozmawianie o wszystkim, to stopniowe wchodzenie w różne sytuacje, wspólne
      robienie czegoś ważnego. Egoizm, strach i powierzchowność są wrogami bliskości,
      jak słusznie zauważasz. Bliskość ma swoje granice, każdy ma prawo do swoich
      tajemnic i do osobistej wolności, którą duże zbliżenie może ograniczać. Poza
      tym siedzenie komuś stale w duszy to wielka odpowiedzialność, jak pięknie
      zauważyła Ilmatar.

      O tym stopniowaniu pięknie opowiada Edward Stachura w swojej piosence:

      Jeśli Ty dasz mi trochę,- Ja dam Ci więcej.
      Jeśli Ty dasz mi więcej- Ja dam Ci dużo więcaj.
      Jeśli Ty dasz mi dużo więcej- Ja dam Ci wszystko.

      Pozdrawiam serdecznie smile

    • man_sapiens Re: pytanie o bliskość 07.02.14, 21:28
      To strach przed otwarciem bram miasta i wstyd przed pokazaniem potworków, które trzymamy w piwnicy. A także przed wzięciem na siebie odpowiedzialności za kogoś. Bo jak się z kimś zbliżamy (nie ma bliskości w jedną stronę) to go oswajamy ze sobą. A jak się coś oswoi, to jest się potem za to odpowiedzialnym, więc prościej się żyje trzymając dystans.
      A zupełnie inna rzecz - bliskość jest prawie zawsze a może i zawsze złudzeniem. W najważniejszych i najtrudniejszych momentach życia i tak jesteśmy sami.
      • scand Re: pytanie o bliskość 10.02.14, 12:21
        To co blisko może zranić bardziej dotkliwie niż to co jest odległe stąd racjonalnie jest zachowywać pewien dystans.
      • oldpiernik Re: pytanie o bliskość 18.02.14, 07:06
        Zgadzam się z tezą o powiązaniu bliskości z odpowiedzialnością.
        Im bliżej, tym większa wzajemna odpowiedzialność.
        Niechęć do podejmowania jej może utrudnić zbliżenie.

        Za ile osób jesteśmy zdolni wziąć odpowiedzialność?

        OLDBLISKIWYBIÓRCZO
        • scand Re: pytanie o bliskość 18.02.14, 13:27
          > Za ile osób jesteśmy zdolni wziąć odpowiedzialność?

          Na pewno jest to mała liczba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka