Dodaj do ulubionych

męczę się

02.09.14, 20:01
synek ma 17 miesięcy z hakiem, od jakiegoś czasu karmienia są coraz bardziej stresujące dla mnie i coraz częściej myślę o odstawieniu mimo że chciałam karmić minimum 2 lata. Każde przystawianie to jest walka, muszę odwracać uwagę małego żeby dał się położyć i zassał. Jak już zassie to je od 3 do 5 minut. Ale czasem jak za długo trwa podanie piersi czyli sekundy pomiędzy położeniem go a podaniem piersi to już się odkręca i ucieka. Rano jeszcze jest jako tako, ale wieczorem muszę już włączać lampki przy łóżku, bo nie widzę i on chce lecieć do tych lampek i pstrykać (ma fioła na punkcie lamp). Czy to jeszcze ma sens? Dla mnie karmienie dawno przestało być relaksujące, to jest po prostu stres, czasem jak kilka razy ucieka to mam ochotę płakać. Rano jak spieszę się do pracy albo wieczorem jak piersi mnie bolą z przepełnienia i wiem, że jak mały nie zje to będę musiała wytrzymać do rana. Męczy mnie to i rozważam odstawienie czyli po prostu przestanę przystawiać, bo mały już od bardzo dawna sam nie prosi.
Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • kota-mota Re: męczę się 02.09.14, 20:13
      jak to przeczytałam to 2 putania mi się nasunęły:
      1) może on nie chce wtedy kiedy Ty go chcesz przystawić, może po prostu poczekaj aż się upomni, w sumie są mamy, które karmią nie codzinnie, laktacja się dotosuje. Ja myślę, że warto te karmienie jeszcze jakiś czas utrzymać, może żadziej ale obserwować synka, czy ma na to ochotę i kiedy. Nie odstawiaj z dnia na dzień, ale też nie upieraj się przy karmieniu, nie walcz z nim, może te 5 minut mu wystarcza,to przeciez nie powinien być dla was obojga stres. Może on wyczuwa to, że chce Ci się płakać i nie chce jeść w takiej atmosferze.
      2) a moze inna pozycja, musi być na leząco i przy świetle? On sam nie trafia cycusiem do buzi po ciemku?u mnie to są akrobacje, raz na mnie lezy, raz siedzi, czasem prawie do góry nogami ssie smile
    • asjula1 Re: męczę się 02.09.14, 20:26
      > Każde przystawianie to jest walka, muszę odwracać uwagę małego żeby dał się położyć i zassał

      Dziecko w tym wieku samo sie przystawia. Przystawiac to mozna wychudzonego trzymiesieczniaka, co Ty w ogole kombinujeszwink Kup mu gumowa lampke w ikei do reki, bedzie jasno, a on nie bedzie musial latac do niej. Daj mu samemu zadecydowac, kiedy chce pic. Jak nie znosze "odstawiania", to Ty jestes interesujacym przykladem przegiecia w druga strone, o ile widzewink)
      • lezacybyk Re: męczę się 02.09.14, 20:42
        odpowiem wam obu w 1 poście. U nas jest wiele problemów o których nie napisałam, po pierwsze karmię przez kapturki (z powodów nieistotnych, i tak już nic się nie da zmienić), nie ma opcji żeby mały się sam przystawiał, musi być na leżąco na łóżku (na siedząco przestał chcieć jak miał 6 miesięcy), musi być światło, bo ja muszę widzieć gdzie ten kapturek przystawiam, już miałam parę razy odciski na sutkach, bo krzywo przyłożyłam, ja już nawet boję się poprawiać, bo jak przerwę karmienie na poprawienie kapturka to mały może już nic więcej nie zjeść, więc w większości zaciskam zęby i karmię mimo, że boli, to tylko 3 minuty.
        Po drugie jakbym nie proponowała to mały by się odstawił mniej więcej w wieku 9 miesięcy, bo wtedy przestał wołać. W ten sposób zredukowałam karmienia do 2 dziennie, rano i wieczorem, z obu piersi za każdym razem. Po prostu przestałam proponować, więc on przestał wtedy jeść. Z tego wiem, że jak przestanę proponować to on nie zawoła. To droga do zupełnego odstawienia.
        I po trzecie, nie za bardzo mogę karmić później/wcześniej, bo karmię zaraz jak się mały obudzi i muszę zaraz iść do pracy. A wieczorem to on już chce iść spać. Wcześniej nigdy nie chce, wyrywa się żeby iść się bawić, a później też nie mogę czekać, bo mały jest zmęczony i prędzej pójdzie spać bez cyckania niż zje 5 min później.

        Wszędzie czytam, że mamy mają problem żeby odstawić a ja rzeczywiście mam w drugą stronę, chciałabym żeby mały do 2 lat pił moje mleko a on nie chce sad
        • asjula1 Re: męczę się 02.09.14, 21:16
          No mamo, jeszcze kapturki. Ja jestem gorącą zwolenniczką, co juz nie raz pisałam, zakazu produkcji i sprzedaży - wszelkich badziewnych akcesoriów pt. kup a bedziesz lepiej, milej albo W OGÓLE karmić.
          tak to widze. Miasz jakiś niezdrowy układ z tym kp. Ja bym Cie wzięła razem z dzieckiem, wywaliła kapturki, zwolniła z pracywink i zrobiła nowe "potwarcie" - wszystko by było jak powinno byc, bez plastiku, stresu, akrobacji cyrkowych i nerwów. Zresztą on jest jeszcze malutki i wierzę, że przy odrobinie determinacji by sie udało. Bo mogę się założyć, że on wcale się nie odstawiał, tylko za nerwowo zareagowałaś na przerwę związana z np. ząbkowaniem czy jakimiś brzuszkowymi tematami itd. Ty po prostu chyba za bardzo patrzysz na to całe kp z perspektywy własnych wizji i jakiegoś chyba niedoinformowania, za mało oddając matce naturze we władanie, że tak powiem. Czyli namieszałaś.
          • asjula1 Re: męczę się 02.09.14, 21:17
            _otwarcie_. nie potwarciewink, matko, zmęczona jestem
          • asjula1 Re: męczę się 02.09.14, 21:21
            Też byś nie chciała jeść, jakby ktoś Cie zmuszał. To jest już spory człowiek, wyczuwa nerwową atmosferę, że go ganiasz itd. Najfajniejsze rzeczy robione na rozkaz przestają być zabawne.
        • kota-mota Re: męczę się 02.09.14, 21:18
          kurcze, dziwna sytuacja, jakby mój mały się nie dopominał i szedł spać bez cyckania, to pewnie bym go już na chwilę obecną nie karmiła... Ale nie mam tak, więc ciężko mi to sobie wyobrazić. Zakładalas sobie że będziesz karmić 2 lata, ale po prostu posłuchaj synka i dostosuj do niego elastycznie, może trzeba zmienić pierwotne swoje plany. Ale jeśli chcesz bardzo karmić do 2 lat, to rozważałaś opcję odciągnięcia mleka z obu piersi po prostu laktatorem na wieczór i podania mu mleczka w kubeczku? Mały miał by twoje mleko ( tu chodzi też nie o bliskość kp ale o skladniki odżywcze).
          Ja też karmiłam przez kapturki przez pierwsze parę tygodni i rozumiem Cie świetnie że jesteś tym zmęczona ( 17 mcy !!)
          • asjula1 Re: męczę się 02.09.14, 21:23
            Ale ktoś Wam może mówił, że kapturków się NIE UŻYWA? Poza jakimiś sytuacjami ultradziwnymi?
            • froobek Re: męczę się 02.09.14, 22:15
              Asjula, jakbym nie użyła kapturkow, to starszego nie karmilabym cztery lata, tylko cztery dni. I nie wiem, czy sytuacja była ultradziwna, po prostu nieco skomplikowana. Tyle ze byłam bardzo świadoma ryzyka i odstawienie kapturkow było moim priorytetem. Trzy tygodnie po porodzie byłam od nich wolna smile
              • asjula1 Re: męczę się 02.09.14, 22:37
                No to dobrze. A co do pierwszej czesci Twoje wypowiedzi - jakby nie było, to byś nie użyła, a jak by to się skończyło to nie wiesz, bo nie sprawdziłaśwink Matki jaskiniowe ... itd.;P
            • kota-mota Re: męczę się 03.09.14, 08:55
              a skąd wiesz, ze sytuacja nie była ultradziwna?
              Ja miałam taki piekielny ból, ze gdyby nie kapturki to moje karmienie by wisiało na włosku. Płakałam karmiąc...Używałam 3 tyg. i spełniły swoją rolę. Mam 2 kolezanki które karmiły tez przez kapturki 3-4 tyg ( wklęsłe brodawki i płaskie brodawki) teraz karmią normalnie - tez tu rozsądnie użyte spełniły swoją rolę.
              lezacybyk - ja też wróciłam niedawno do pracy i rozumiem co czujesz, cieszę sie, ze mały po pracy sie przysysa, ale gdy jest zajęty zabawą i nie chce to ja mam wrazenie ze za szybko to się potoczyło i powinnam była zostać w domu. Zmniejszyłam liczbe karmień jeszcze przed powrotem, teraz sie utrzymuje póki co stała -ok 6. tylko mój to przytulas. Może poszukaj sposobu zeby być z nim blisko na inne sposoby, np połóz koc na podłodze, połóż się. Moze bedzie sie bawił a potem mu się mleko przypomni, albo chodź w staniku, zeby widział smile mój od razu rece wyciąga jak nie mam bluzki hahahah
              • asjula1 Re: męczę się 03.09.14, 20:10
                Nie wiem, nie widziałam ,ale mam ogólną zasadę - plastikowym gadgetom w kp mówimy niewink
            • friarielli Re: męczę się 17.08.15, 18:39
              jakbym nie miała kapturków to by moja córka wcześniak w wieku 1,5 miesiąca, karmiona dotąd butlą, nie nauczyłaby się ssać za chiny. Po 2 tyg z kapturkami powoli je odstawiłam
    • froobek Re: męczę się 02.09.14, 22:07
      Czekaj, czyli to jest mniej wiecej tak: Ty sobie założyłas schemat dwa razy na dobę, a jemu nie pasuje tak często? I boisz sie, ze jak dasz mu zdecydować, to nie bedzie ssał dwa razy w tygodniu, tylko dwa razy w miesiącu albo wcale? A on w ogóle reaguje jakimś zwiększonym zapotrzebowaniem np. przy przeziebieniach?
      • lezacybyk Re: męczę się 02.09.14, 22:20
        nie założyłam sobie tylko jeszcze 2 miesiące temu karmiłam 6 razy na dobę i ze względu na powrót do pracy musiałam wyeliminować 3 razy w dzień, zostało rano, po powrocie z pracy i wieczorem. Po powrocie z pracy przestałam karmić 2 tygodnie temu (miesiąc temu wróciłam do pracy), bo ewidentnie nie chciał. Teraz przestaje chcieć przed snem, rano jeszcze jest w miarę ok, chociaż zdarza mu się zwiewać po 1szej piersi. No i kurde sobie myślę, że to jest jednak za szybko. Że jak mama wróciła do pracy (i mnie zostawiła) to ja sobie przestanę w ogóle jeść, bo tak.
        W weekendy też się zaczął problem, bo przed drzemką sobie jadł a potem szedł spać a teraz będzie się słaniać i nosem podpierać i marudzić, że chce mleczka (bo woła "cycy, cycy") ale jak pójdziemy do sypialni to się odwraca, że nie. Ale jak go się uda przystawić to pije duszkiem jakby przez tydzień nie pił. I tylko te jego oczy i łapczywe picie trzymają mnie w postanowieniu dalszego karmienia, bo inaczej to już bym to w diabły rzuciła, bo mnie wkurza to wszystko. Czyli rozumienie, chce ale nie chce, przy przystawianiu ucieka, ale jak już zassie to ssie jakby tydzień nic do picia w ustach nie miał.
        Nigdy nie był przytulas, ale teraz przestał się nawet przytulać na do widzenia, robi tylko z daleka papa i gdzieś leci. Jak wrócę to też się nie przywita. Cyckanie to było nasze ostatnie chwile razem i nagle tego też nie chce, tylko się zrywa i leci pstrykać lampy. Już sama nie wiem, może w ten sposób jednak przeżywa to rozstanie ze mną?
        • froobek Re: męczę się 02.09.14, 22:26
          Nooo, trochę to wyglada na odreagowanie... Musi Ci byc cieżko. Rozsądek mówi, ze powinnaś karmić rzadziej, ale to musi byc okropne uczucie...
          • asjula1 Re: męczę się 02.09.14, 22:40
            Wlacz gorne swiatklo, nie lampy.
            I wyluzuj, Jestes matka, nie cyckiem - nie chce, niech spadawink Jak przestaniesz go ganiac, sam przylezie (albo i nie).
            • lezacybyk Re: męczę się 03.09.14, 20:30
              spróbowałam, na razie tylko 1 raz więc może to przypadek, ale grzecznie zjadł i nie uciekał pstrykać lampek, a potem normalnie położył się do łóżeczka i zasnął. Bałam się, że przy włączonym górnym świetle nie wyciszy się i nie zaśnie, ale widać mu to nie przeszkadza.
              Dzięki, czasem wystarczy spojrzenie z boku i najprostszy pomysł smile
    • makuka76 Re: męczę się 17.08.15, 10:49
      Ratunku, przepraszam, że podciągam stary wątek, ale mam TO SAMO. Synek dwa tyg wcześniej był praktycznie na samym cycku. Pił dużo i często. Nagle mu całkowicie przeszło. Ja, mimo histerycznego picia wszystkiego co się da, oodciągania laktatorem (teraz to juz raczej sucha stymulacja sad ) mam mikroskopijną ilość mleka. On na śpiocha chętnie otwiera paszczę, ale jak czuje, że nie ma nic i musi ssać dłużej i nadal tylko kropelka (a było duuuużo i gwałtowne to były przypływy ech..) to rezygnuje. Dziś w nocy ani na noc nie ssał aktywnie (tylko ciumkał), ani nocą, tylko raz jedną pierś nad ranem na tyle długo i uparcie, że coś popłynęło. Mam problem. Chyba psychiczny wink Rozpaczam z tego powodu i potrafię nocami siedzieć po godozinie i ciągać się tym laktatorem.. a mleko i tak "ubywa" widocznie i wyczuwalnie na ssaniu i laktatorze. ratunku! Jak to możliwe, że utrzymujecie laktację karmiąc raz, dwa razy dziennie????????? Jakim cudem jest dużo mleka jak piszecie, że się dziecko zasysa i pije "jakby tydzień nie piło?" może u mnie zbyt gwałtowne te przejścia jego apetytu? i to zaburza i nie dostosowują się piersi? marzyłam o karmieniu długim, też mi się nie przytula bez tego synek....
    • makuka76 Re: męczę się 17.08.15, 10:59
      nie napisałam. Synuś ma 12 misięcy. Tylko! Jeszcze wcześniak 1.5 mca... nie używam kapturków ale tak, atakuję go piersiami przez sen. Woła tylko na usypianie i tylko jedną...
      • ela.dzi Re: męczę się 18.08.15, 08:24
        Po prostu wyluzuj smile Mleko tworzy się podczas ssania, nie gromadzi się jak na początku. Mówi to matka mleczarka. Zwłaszcza, że syn pewnie je sporo innych rzeczy i niekoniecznie musi być głodny. Proponuj pierś. Moje dziecko dużo ssało w tym wieku, ale dziecko koleżanki tylko w nocy. Nie ma reguły, to już nie noworodek tylko na mleku. Może to zęby, bunt, a może po prostu się sam odstawia.
        • kremka2014 Re: męczę się 19.08.15, 15:58
          Jest jeszcze jedna rzecz. Stare wyjadacze potrafią ciumkac pierś jak smoczek. Wtedy rzeczywiście stymulacja jest minimum i popłynie kropelka raz na jakiś czas, co nie oznacza brak pokarmu. Nad ranem zgłodnieje i wcina normalnie. Dziecko w tym wieku tak ma- zęby lub skok rozwojowy - mój jak zaczynał chodzić to ujawniły mu się lęki, które odreagowywał w nocy ciągłym przytuleniem i ssaniem piersi . Teraz skończyła 13mies. I jest zdecydowanie lepiej. Jak idą zęby robi podobnie niestety.
          • makuka76 Re: męczę się 20.08.15, 01:01
            Jest jazda... jednego dnia/nocy mama cacy, innego ani hu hu... Najgorsze, że zadzwoniłam do mojej doradczyni laktacyjnej (młoda, nie ma jeszcze dzieci). A ona do mnie: straci pani mleko przy nieefektywnym, rzadkim ssaniu,musi się pani odciągać - uwaga! - co 3 godz 77-55-33!!!!!!!!! Przy wcześniaku (miesiąc w inkubatorze) tak zaczynałam karmienie, ale TERAZ? no i dostałam taką panikę, że to... robię... Mąż mnie kieruje do psychologa. Ma dość. Pojechaliśmy właśnie na tydzień na wakacje. A ja siedzę z laktatorem. jak daję radę to i nocą. Ani wyjść na spacer... ani nic. Pani laktacyjna powiedziała mi też, że osobiście nie zna żadnej matki, która karmiłaby 2 razy dziennie i miała mleko. Gdyby nie to forum, to bym jej wierzyła. Prawda, że to nieprawda???
            • ela.dzi Re: męczę się 20.08.15, 07:43
              Oczywiście, że nieprawda. Zostaw ten laktator i karm często dziecko. Jak zje, to ok, jak nie, to zaproponuj za jakiś czas. Kremka też dobrze prawi.

              I wyluzuj, udanych wakacji. Laktacja siedzi w Twojej łepetynie - im bardziej to przeżywasz, tym bardziej się nakręcasz i ilość mleka może spadać. Ja, matka mleczarka przez długi czas nie byłabym w stanie obecnie nic ściągnąć. Od dłuższego czasu piersi są dosłownie sflaczałe.

              www.hafija.pl/2011/11/problemy-z-iloscia-pokarmu.html
              "Istnieje tez duże prawdopodobieństwo utraty/zmniejszenie pokarmu w efekcie „samospełniającej się przepowiedni” – kobieta wmawia sobie, że ma za mało pokarmu lub że go straci i tak się rzeczywiście dzieje. Czynnik psychologiczny odgrywa tu ogromną rolę."
            • kuradomowa81 Re: męczę się 20.08.15, 12:24
              Makuka,to wyślij panią laktacyjną do mnie;od kilku tygodni karmię 2 razy,a od 4 dni,o zgrozo!,raz dziennie.Pokarm mam,nawet nie przyszło mi do głowy,że mogłoby go zabraknąć.A piersi mam "sflaczałe"mniej więcej od czasu,kiedy młody skończył 3 miesiące i wówczas też pożegnałam się z wkładkami.Od tego czasu również skończyły mi się możliwości odciągnięcia butli mleka w kwadranssmileRzuciłam laktator zatem w kąt,bo po co też ingerować bez potrzeby w fizjologię?
              • ela.dzi Re: męczę się 20.08.15, 12:40
                10/10
                • makuka76 Re: męczę się 20.08.15, 21:07
                  zgoda. Ale... wczytałam się w "mocne" odstawianie. I tam pisałaś chyba Ty, że dziecię Twe ssie kilkanaście razy w nocy albo z godz nie puszcza....To ja wierzę, że wtedy laktacja jest nakręcona na maxa. A mój z 2 minuty i widzę jego szacowny tył. Nie zmienia to faktu, że mądrze piszesz i wielce jestem Ci za rady wdzięczna!!!! Dxiś "zaszalałam" i luzując pojechałam do Szczawnicy - 5 godz bez laktataora... jak spuszczona ze smyczy!!!! Hurra! Dam znać czy najadł się na uśpienie... A ta pani laktacyjna to niezły numer... chyba po prostu za młoda. Ma ok 26 lat i zero dzieci na koncie. hmm....
              • makuka76 Re: męczę się 20.08.15, 21:01
                dzięki!!! a ta pani jeszcze mówi, że na forach to bzdury piszą... a za jej porady płacę... i to nie tylko złotówkami, ale deprechą i stresem... Czekam aż ona urodzi i sama pokarmi. Dzięki raz jeszcze, wierzę!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka