Dodaj do ulubionych

Obsesyjne kaznodziejstwo wyjasnione

08.08.04, 09:38
Na tym forum wielu zastanawia goraczka z jaka ogolony/kubus i jemu podobni
robia swoje produkcje. Ludzi interesuje w ogole skad to sie bierze bo
mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem ktore jest obecne zawsze i we
wszystkich spolecznosciach i mozna je nazwac obsesyjnym kaznodziejstwem.
Jezeli zestawimy rozne przypadki to jest absolutnie oczywiste ze obsesja
kaznodziejstwa ma identyczne objawy i jest niezalezna od gloszonej idei.

Wynika z tego ze idea NIE jest wiec tutaj interesujaca. INTERESUJACY JEST
MECHANIZM OBSESYJNEGO KAZNODZIEJSTWA. Czyli co sie dzieje w mozgach osob
majacych ten syndrom. Jak to wytlumaczyc?

Zestawiajac rozne przypadki i opisy dochodzi sie do nastepujacego
wytlumaczenia. Przede wszystkim nalezy zwrocic uwage na znane wszystkim
stany psychiczne typu "aha, teraz jest wszystko jasne" lub olsnienie gdy cos
co bylo tajemnica zostaje rozwiazane. Stan ten normalnie dotyczy odkrycia
mechanizmu dzialania czegos i zwiazane z nim emocje sa tym silniejsze im
bardziej tajemnicza jest sprawa. Olsnienie kogos kto odkryl dlaczego nie
dziala samochod (bo akumulator sie rozladowal) jest oczywiscie mniejsze od
odkrycia skad sie bierze AIDS (bo jest wirus HIV).

Normalne olsnienie dotyczy jednak jednej dziedziny.

W przypadku kaznodziejstwa mamy do czynienia z "odkryciem" idei WYJASNIAJCEJ
WSZYSTKO. Wszystko staje sie jasne i proste bo idea dostarcza rozwiazania
ktore staje sie oczywiste. Na przyklad idea religijna odwoluje sie do
mechanizmow nadprzyrodzonych a idea ateistyczna tak jak w przypadku ogolonego
do mechanizmu ze religia to lipa i oszustwo a wszystko wyjasnia (metnie
okreslana) Natura.

Poniewaz kaznodziejstwo wiaze sie ze wyjasnieniem wszystkiego towarzyszy mu
zwykle proces swoistego przeprogramowania mozgu bo wszystko musi byc teraz
jasne, proste, i tlumaczone na jeden sposob. Proces przeprogramowania mozgu
moze czasem miec gwaltowny i nagly charakter ale wydaje sie ze zawsze wiaze
sie duzym napieciem psychicznym. Co oczywiscie wynika stad ze stare idee
musza zostac skasowane i zastapione nowymi.

Nastepne pytanie to DLACZEGO osoby z syndromem kaznodziejstwa maja obsesje
gloszenia? Wyjasnienie jest proste: skoro oni sa posiadaczami idei
wyjasniajacej wszystko a otoczenie nie to pojawia sie sygnal ogromnego
rozdzwieku miedzy ich idea a tym co jest w rzeczywistosci. Powoduje to
uruchomienie systemu dzialania w celu skorygowania rzeczywistosci tak
by pasowala do ich idealu. A dzialaniem tym jest kaznodziejstwo.
Mechanizm ten jest wiec podobny do tego gdy np. ktos zauwazy ze ma balagan
w domu i nastepuje uruchomienie dzialania korekcyjnego w postaci sprzatania.

NAJCIEKAWSZY w kaznodziejstwie obsesyjnym jest wiec proces przeprogramowania
a nastepnie procesy zachodzace w mozgu osob majacych ten syndrom. Sama idea
jest zupelnie nieistotna.

Oczywiscie kaznodzieje nie sa zainteresowani odkrywaniem procesow zachodzacych
w ich mozgach bo to jakby demaskuje proces gloszenia. Temat ten jest wiec
tematem tabu szczegolnie jesli kaznodzieje twierdza ze sa glosem sil
duchowych.

Ale w przypadku ogolonego kubusia wyglada to troche inaczej bo skoro w
procesie gloszenia dzialaja tylko sily materialne to ogolony nie ma powodu
by ukrywac co sie dzialo i dzieje w jego mozgu. Wrecz przeciwnie, powinien
byc zainteresowany ujawnieniem jak dzialaja sily Natury na jego przykladzie.

Dlatego ogolony moglby podzielic sie tymi najciekwaszymi informacjami
a nawet jest to dobry test (bo jezeli woli ukryc dzialanie procesu
mozgowego to swiadczy ze nie jest calkowitym ateista):


Procesy zwiazane z transformacja:

- kiedy i w jakich okolicznosciach wszystko stalo sie jasne bo nastapilo
odkrycie tajemnicy (ze religia to oszustwo)?

- czy byl to proces nagly czy tez stopniowy?

- czy towarzyszylo mu silne napiecie psychiczne i uczucie duzej ulgi
gdy proces transformacji sie dokonal?

- czy proces ten dokonal sie pod wplywem czegos lub kogos, w jakim
otoczeniu?

Procesy w mozgu obecnie:

- czy mysli na temat idei sa obecne zawsze?

- czy pojawiaja sie nagle?

- czy mozna przestac o nich myslec przez jakis czas swiadomie
je wygaszajac gdy sie pojawia?

- czy w otoczeniu kontakty i rozmowy czesto lub zawsze przechodza na ten
temat?

- czy informacje o ludziach wyznajacych idee przeciwne powoduja silne emocje?

- co sie sadzi o kaznodziejach przeciwnego kierunku? To wariaci? Slepi?
Glupcy? Czy dostrzega sie podobienstwo miedzy ich i swoim dzialaniem?

I tak dalej, pytan jest o wiele wiecej ale na poczatek to wystarczy.
Obserwuj wątek
    • kubus_2004 Re: Obsesyjne kaznodziejstwo wyjasnione 08.08.04, 10:15
      Hmm, mam wrażenie, że gdzieś już na te pytania odpowiadałem, ale z przyjemnością zrobię to jeszcze raz. Tylko proszę mi potem przedstawić wnikliwą analizę mego mózgu!!!

      > Procesy zwiazane z transformacja:
      >
      > - kiedy i w jakich okolicznosciach wszystko stalo sie jasne bo nastapilo
      > odkrycie tajemnicy (ze religia to oszustwo)?>
      > - czy byl to proces nagly czy tez stopniowy?
      >
      > - czy towarzyszylo mu silne napiecie psychiczne i uczucie duzej ulgi
      > gdy proces transformacji sie dokonal?
      >
      > - czy proces ten dokonal sie pod wplywem czegos lub kogos, w jakim
      > otoczeniu?


      Do początków szkoły podstawowej byłem religijnym chłopcem. Modliłem się wieczorami na klęczkach - inaczej nie mogłem zasnąć w poczuci winy niespełnionego obowiązku(!). W związku z tym, że zawsze lubiłem czytać i sięgałem nie tylko po książki typu Czuk i Hek, mój światopogląd zmianiał się dosyć szybko. Do komunii poszedłem, ale bez przekonania. Była ona dla mnie nużącą i niewiele znaczącą imprezą, czemu dałem zresztą wyraz waląc (lekko, dla "żartu") kolegę przede mną w ławce (moim) butem po głowie, za co ksiądz ukarał mnie wystawiając na środek kościoła smile) Moje odchodzenie od religii pogłębiało się z każdym rokiem. Nie wiem, kiedy jest bierzmowanie, ale wtedy byłem już zdecydowanie niewierzący, a sakrament odbębniłem, bo tata mi kazał. Kolejne lata utwierdzały mnie jedynie w przekonaniu co do słusznego wyboru porzucenia wyimaginowanego boga. Co nie znaczy, że nie stosowałem się do uniwersalnych zasad moralnych, które to chrześcijaństwo przejęło i głosi jako swoje.

      Nie pamiętam żadnego napięcia psychicznego towarzyszącego zmianom mojego światopoglądu. Nie było też żadnej ulgi, gdyż wcześniej wierzyłem i wiara nie była dla mnie ciężarem. Przejście było stopniowe.

      Cały proces dokonał się, jak sądzę, pod wpływem literatury fantastycznej oraz naukowej. Swego czasu bardzo byłem zainteresowany tematami obcych cywilizacji, niewyjaśnionych zjawisk (tak, o Fatimie też czytałem), UFO itd. itp. W ogóle od najmłodszych lat zdradzałem zdrowe zainteresowanie nauką i techniką. W procesie tym NIE PRZESZKADZALI mi rodzice, którzy nie są zbyt religijni. Nie czytano u nas Biblii, nie rozmawiano o religii (poza nielicznymi wyjątkami). Pochodzę z rodziny inteligenckiej, mieszkam w stolicy - jeśli to jest istotne.


      > Procesy w mozgu obecnie:
      >
      > - czy mysli na temat idei sa obecne zawsze?

      Nie. Głównie, gdy czytam forum lub gdy teściowa wsomina o chrzcie dzieci albo gdy słucham Radyja co Ma ryja. Poza tym, nie myślę o tym za bardzo. Mam inne sprawy.

      > - czy pojawiaja sie nagle?

      J.w.

      > - czy mozna przestac o nich myslec przez jakis czas swiadomie
      > je wygaszajac gdy sie pojawia?

      Jasne. Jak dzwoni telefon to świadomie odrywam się od komputera i nie myślę o tym co się dzieje na forum.

      > - czy w otoczeniu kontakty i rozmowy czesto lub zawsze przechodza na ten
      > temat?

      Raczej rzadko, teściowa ma podejście typowo katolickie - lepiej nie rozmawiać, bo można się dowiedzieć, że ktoś NIE CHCE OCHRZCIĆ WŁAASNEGO DZIECKA (to był dla niej cios!). Inne osoby z otoczenia w ogóle nie są zainteresowane wiarą jako taką, a co dopiero dyskusją na jej temat.

      > - czy informacje o ludziach wyznajacych idee przeciwne powoduja silne emocje?

      Nie, dopóki te idee nie zaczną wpływać na moje życie lub życie innych wbrew ich woli. Np. bojówki Młodzieży Wszechpolskiej czy pseudokibice wywołują u mnie negatywne emocje.

      > - co sie sadzi o kaznodziejach przeciwnego kierunku? To wariaci? Slepi?
      > Glupcy? Czy dostrzega sie podobienstwo miedzy ich i swoim dzialaniem?

      Mają prawo myśleć tak jak myślą. Ale nie mają prawa twierdzić, że mają monopol na prawdę. Jeśli tak twierdzą, to są wariatami, ślepcami, głupcami. Np. jeśli ktoś twierdzi, że bóg bezsprzecznie, obiektywnie, na 100% istnieje i on to WIE, bo bóg mu to POWIEDZIAŁ to zalicza się do tej kategorii. Jeśli ktoś twierdzi, że UWAŻA, że bóg istnieje, to się nie zalicza.
      Ja UWAŻAM, że żaden bóg nie istnieje. Ale nie wiem tego i się nigdy nie dowiem. A fakt, że żaden bóg nie powiedział mi, że istnieje, nie jest dowodem jego nieistnienia.

      > I tak dalej, pytan jest o wiele wiecej ale na poczatek to wystarczy.

      Proszę o analizę mjego przypadku i/lub następny zestaw pytań.
      • psychoguru Znaki zapytania 09.08.04, 19:11
        kubus_2004 napisał:

        > > Procesy w mozgu obecnie:
        > > - czy mysli na temat idei sa obecne zawsze?
        > Nie. Głównie, gdy czytam forum lub gdy teściowa wsomina o chrzcie dzieci albo
        >gdy słucham Radyja co Ma ryja. Poza tym, nie myślę o tym za bardzo. Mam inne
        >sprawy.

        No a te zalewy produkcji na forum?

        > Mają prawo myśleć tak jak myślą. Ale nie mają prawa twierdzić, że mają
        > monopol na prawdę. Jeśli tak twierdzą, to są wariatami, ślepcami, głupcami.
        >Np. jeśli ktoś twierdzi, że bóg bezsprzecznie, obiektywnie, na 100% istnieje i
        >on to WIE, bo bóg mu to POWIEDZIAŁ to zalicza się do tej kategorii. Jeśli ktoś
        >twierdzi, że UWAŻA, że bóg istnieje, to się nie zalicza.
        > Ja UWAŻAM, że żaden bóg nie istnieje. Ale nie wiem tego i się nigdy nie
        >dowiem. A fakt, że żaden bóg nie powiedział mi, że istnieje, nie jest dowodem
        >jego nieistnienia.
        > > I tak dalej, pytan jest o wiele wiecej ale na poczatek to wystarczy.
        > Proszę o analizę mjego przypadku i/lub następny zestaw pytań.

        Hmmm, co jest interesujace i niezbyt pasuje do calosci: mamy obraz obojetnego
        religijnie ateisty ktory jest sprzeczny z jego produkcja na forum. Ten obraz
        pasuje do kogos kogo religia nie podnieca. Pytanie wobec tego skad bierze sie
        zrodlo goraczki na forum?

        Analiza tekstow wykazuje bardzo duze napiecie w widzeniu strony przeciwnej
        czyli "czarnych" a produkcja jest chyba tego rezultatem? No a jesli tak to
        procesy myslowe sila rzeczy musza byc bardzo aktywne a to z kolei nie pasuje
        do obojetnego ateisty...

        Pytanie wiec w jaki sposob przebiegala ewolucja od obojetnosci religijnej do
        aktywnosci anytreligijnej?

        Czy ta aktywnosc nie uwidacznia sie w swiecie realnym? (Wydaje sie ze
        przynajmniej czesciowo jest ukryta np. ze wzgledu na tesciwa, i zreszta
        slusznie bo tesciowa moze byc gorsza niz pieklo hehesmile

        Czy mamy wiec do czynienia z przypadkiem zakamuflowanego harcownika ktory daje
        upust swoim napieciom tylko w podziemiu na forum?

        Mimo wszystko zrodlo napiecia antyreligijnego jest niejasne. Byc moze tkwi ono
        w nierozwiazanych podswiadomych rozterkach duchowych? Mozna bowiem powiedziec
        ze prawdziwy ateista to taki co religie olewa kompletnie czyli traktuje jak
        powietrze. Powiedzmy tak jak wrozenie z kart, jedni traktuja to z powaga a inni
        olewaja totalnie.
        • ogolone_jajka Re: Znaki zapytania 09.08.04, 19:19
          > No a te zalewy produkcji na forum?

          No, jak piszę na forum to o tym myślę, to chyba oczywiste. A piszę, bo podsycam ogień. Ale jest on coraz większy. Jak buchnie płomieniem, nie będę już go tak podsycał.

          > Pytanie wiec w jaki sposob przebiegala ewolucja od obojetnosci religijnej do
          > aktywnosci anytreligijnej?
          > Czy ta aktywnosc nie uwidacznia sie w swiecie realnym? (Wydaje sie ze
          > przynajmniej czesciowo jest ukryta np. ze wzgledu na tesciwa, i zreszta
          > slusznie bo tesciowa moze byc gorsza niz pieklo hehesmile

          Ewolucja przebiegała powoli bez żadnych bodźców. Ot sama z siebie. Widocznie mam to w genach.
          W świecie realnym nie jest ukryta (teściowa doskonale wie co ja myślę o całej tej jej dewocji), ale nie mam za bardzo czasu i miejsca, by dyskutować. Zresztą moja rodzina i znajomi albo nie interesują się tematem, albo ze mną wolą nie rozmawiać, bo się gorszą, gdy twierdzę, że boga nie ma.

          > Czy mamy wiec do czynienia z przypadkiem zakamuflowanego harcownika ktory
          > daje upust swoim napieciom tylko w podziemiu na forum?
          >
          > Mimo wszystko zrodlo napiecia antyreligijnego jest niejasne. Byc moze tkwi ono
          > w nierozwiazanych podswiadomych rozterkach duchowych? Mozna bowiem powiedziec
          > ze prawdziwy ateista to taki co religie olewa kompletnie czyli traktuje jak
          > powietrze. Powiedzmy tak jak wrozenie z kart, jedni traktuja to z powaga a inni
          > olewaja totalnie.

          Być może powód ewolucji z ateisty olewającego do walczącego należy upatrywać w namowach rodziny i ciągłych pytaniach z cyklu: kiedy "prawdziwy" ślub, no to jak, idziesz na te nauki przedmałzeńskie, chodźmy wszyscy na pasterkę, a kiedy w końcu ochrzcicie dziecko?
          Prawdopodobnie te pytania wyzwoliły moją aktywność antyklerykalną.

          No, ale to ty masz mnie analizować, a nie ja.
          • psychoguru Olewanie 10.08.04, 16:12
            ogolone_jajka napisał:

            > Być może powód ewolucji z ateisty olewającego do walczącego należy upatrywać
            >w namowach rodziny i ciągłych pytaniach z cyklu: kiedy "prawdziwy" ślub, no to
            >jak, idziesz na te nauki przedmałzeńskie, chodźmy wszyscy na pasterkę, a kiedy
            >w końcu ochrzcicie dziecko?
            > Prawdopodobnie te pytania wyzwoliły moją aktywność antyklerykalną.
            > No, ale to ty masz mnie analizować, a nie ja.

            Hmm, konflikty na tle religijnym sa oczywiscie czesto spotykane ale to co
            produkujesz nie jest. Nie chodzi tu o antyklerykalizm ale o kaznodziejstwo.
            Chyba zauwazasz w swoim gloszeniu religijny zapal? To jest przyklad ladnie
            ilustrujacy ze silny ateizm jest tez rodzajem religii. Czyli jest to tak mocno
            wbudowane w twoja psychike ze niejako automatycznie zmusza do produkcji tresci
            na zewnatrz. To jest wlasnie najciekawsze bo same produkcje nie sa warte
            dyskusji, nie ma w nich nic oryginalnego a raczej standartowe walenie w
            czarnego luda.

            Jest wiec ciekawe na ile proces myslowy zwiazany z ta dzialalnoscia jest
            obsesyjny to znaczy nie da sie go swiadomie powstrzymac? Czy potrafisz sobie
            wyobrazic ze moglbys osiagnac inny poziom czyli zaczac olewac ta tematyke?
            Nawiasem mowic ludzie olewajacy sa uwazani przez kanodziejow religijnych za
            bardziej niebezpiecznych od goracych przeciwnikow. A to dlatego ze stanoiwa
            jakby proznie i nie ma do kogo trafic.
            • kubus_2004 Re: Olewanie 10.08.04, 16:15
              To ja jestem bardziej niebezpieczny od próżni - ode mnie walą rykoszety!
              • psychoguru Mozg ogolony 12.08.04, 19:50
                kubus_2004 napisał:

                > To ja jestem bardziej niebezpieczny od próżni - ode mnie walą rykoszety!

                No ale zgodzisz sie ze obsesja twoja wynika z zaprogramowania mozgu?
                • ogolone_jajka Re: Mozg ogolony 12.08.04, 21:10
                  Wg mnie u mnie obsesja nie występuje, a jeśli nawet to nie wiem z czego wynika.
    • furtianka.agata Re: Obsesyjne kaznodziejstwo wyjasnione 08.08.04, 14:11
      Szanowny oraz prześwietny Psycho-guru.

      Z zapartym tchem przeczytałam Twój post. Podziwiam przenikliwość spostrzeżeń i
      głęboką wiedzę. Dlatego mam pytanie dotyczące cytuję: "NAJCIEKAWSZY w
      kaznodziejstwie obsesyjnym jest wiec proces przeprogramowania a nastepnie
      procesy zachodzace w mozgu osob majacych ten syndrom."

      Czy zechciałbyś przybliżyć dane o tych procesach, podać źródła z wynikami
      badań, itp. Czy mógłbyś szczegółowo procesy o których wspominacz - omówić.
      Domyślam się, że jesteś neurologiem i wybitnym fachowcem, w zwiazku z tym nie
      będzie to chyba dla Ciebie zbyt wielki problem. Prawda? smile

      Dla mnie to naprawdę pasjonujący temat. Chciałabym bardzo dowiedzieć się, co
      tak naprawdę zachodzi w umysłach zdrowych facetów, którzy ni z tego ni z owego
      zaczynają odczywać powołanie do stanu duchownego. Tego mi właśnie brakuje, abym
      i ja uznała obsesyjne kaznodziejstwo za wyjaśnione.

      Z góry serdecznie dziękuję.

      Furtianka Agata
      • psychoguru Furtianka wie 09.08.04, 18:36
        furtianka.agata napisała:

        > Szanowny oraz prześwietny Psycho-guru.

        Dziekujemy, dziekujemy Siostro.

        > Z zapartym tchem przeczytałam Twój post. Podziwiam przenikliwość spostrzeżeń
        > i głęboką wiedzę. Dlatego mam pytanie dotyczące cytuję: "NAJCIEKAWSZY w
        > kaznodziejstwie obsesyjnym jest wiec proces przeprogramowania a nastepnie
        > procesy zachodzace w mozgu osob majacych ten syndrom."
        > Czy zechciałbyś przybliżyć dane o tych procesach, podać źródła z wynikami
        > badań, itp. Czy mógłbyś szczegółowo procesy o których wspominacz - omówić.
        > Domyślam się, że jesteś neurologiem i wybitnym fachowcem, w zwiazku z tym nie
        > będzie to chyba dla Ciebie zbyt wielki problem. Prawda? smile

        Sprawami tymi ogolnie zajmuje sie nowa dziedzina wiedzy neuroteologia.
        Trudno tutaj przytaczac wyniki badan.Popularny opis mozna znalezc na przyklad
        tutaj

        www.bytrent.demon.co.uk/neurotheology01.html
        > Dla mnie to naprawdę pasjonujący temat. Chciałabym bardzo dowiedzieć się, co
        > tak naprawdę zachodzi w umysłach zdrowych facetów, którzy ni z tego ni z
        > owego zaczynają odczywać powołanie do stanu duchownego. Tego mi właśnie
        > brakuje, abym i ja uznała obsesyjne kaznodziejstwo za wyjaśnione.
        > Z góry serdecznie dziękuję.
        > Furtianka Agata

        W porzadku siostrzyczko. Z tego mozna wywnioskowac ze wiesz co naprawde zachodzi
        w umyslach lasek takich jak ty co zaczynaja odczuwac powolanie do stanu
        zakonnego i zostaja furtiankami. Wobec tego przedstaw co sie dzieje w twojej
        furtianskiej glowce.
    • furtianka.agata Jeszcze raz zachęcam Pana Psycholguru. 09.08.04, 08:50
      Bardzo, ale to naprawdę bardzo proszę, o podzielenie się z nami swoją dogłębną
      wiedzą.

      Czy zechciałbyś przybliżyć dane o tych procesach, podać źródła z wynikami
      badań, itp. Czy mógłbyś szczegółowo omówić procesy o których wspominasz.
      Domyślam się, że jesteś neurologiem i wybitnym fachowcem, w zwiazku z tym nie
      będzie to chyba dla Ciebie zbyt wielki problem. Prawda? smile

      Dla mnie to naprawdę pasjonujący temat. Chciałabym bardzo dowiedzieć się, co
      tak naprawdę zachodzi w umysłach zdrowych facetów, którzy ni z tego ni z owego
      zaczynają odczywać powołanie do stanu duchownego. Tego mi właśnie brakuje, abym
      i ja uznała obsesyjne kaznodziejstwo za wyjaśnione.

      Z góry serdecznie dziękuję.

      Furtianka Agata
    • arcykkr3 Re: Obsesyjne kaznodziejstwo wyjasnione 10.08.04, 16:18
      Wielu zagorzałych ateistów uprawia swego rodzaju kaznodziejstwo - równie gorące
      jak kaznodziejstwo o. Rydzyka. Podobieństwa nasuwają się same - musi być wróg:
      tam masoneria, czerwoni itp. - tu kler, klerykałowie itp. Przeciwnika oskarża
      się o nieumiejętność myślenia...
      • psychoguru Obsesja 12.08.04, 19:48
        arcykkr3 napisał:

        > Wielu zagorzałych ateistów uprawia swego rodzaju kaznodziejstwo - równie
        >gorące jak kaznodziejstwo o. Rydzyka. Podobieństwa nasuwają się same - musi
        >być wróg: tam masoneria, czerwoni itp. - tu kler, klerykałowie itp.
        > Przeciwnika oskarża się o nieumiejętność myślenia...

        Zgadza sie, wynika z tego ze procesy w ich mozgach sa podobne tylko tresci inne.
        Jest bardzo prawdopodbne ze poddanie ogolonego terapii psychiatryczno-
        psychologicznej uwolnilo by go od obsesji kaznodziejstwa.
        • ogolone_jajka Re: Obsesja 12.08.04, 21:11
          Nie czuję potrzeby poddawania się żadnym terapiom. Więc jeśli pozwolicie, pozostanie to jedynie w sferze przypuszczeń (znaczy to czy uwolni mnie od obsesji czy nie)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka