xy2
11.04.05, 09:04
w czwartek podjechalam pod kosciół w rynku podgórskim zobaczyć dawny
kamieniołom Jana Pawła II. zaczepila mnie babcia w różowym mocherowym berecie
z różowym kwiatkiem. zaczęla mówić o różańcu i o swoim synu chorym na
schizofrenię.
opowiadała co sie z nim dzieje. podałam jej 2 nazwiska lekarzy, którzy
mogliby pomóc. co usłyszałam- trzeba sie modlić bo jemu już nic nie pomoże a
poza tym jest biedna i nie stac jej na lekarzy bo syn ma 500 zł renty.
szok, pomyślałam srara dziwko, na rydzyka pół swojej renty oddajesz i pewnie
cała syna a poźniej pieprzysz ze nie masz pieniędzy.
jak można sponsorowac skurwiela odmawiając dziecku (nie ważne ze dziecko ma
blisko 40 lat)
tej polskiej dziczy nic już nie pomoże