Dodaj do ulubionych

Miłosierdzie...

22.12.06, 21:58
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3811778.html
Obserwuj wątek
    • grgkh Re: Miłosierdzie... 22.12.06, 22:53
      Biedny, cierpiący, upodlony, sprowadzony do roli niewolnika religii i jej schematów człowiek.
      • kociak40 Re: Miłosierdzie... 22.12.06, 23:19
        Zgadzam się, też tak sądzę. Nawet zwierzętom skraca się męczarnie jeśli pomóc
        nie można, dlaczego człowieka skazywać na cierpienie i nie okazanie łaski
        miłosierdzia?
        Jestem za świadomą eutanazją na własne życzenie (z wykluczeniem takiego
        życzenia spadkobierców) i to w formie rozszerzonej. Jak ktoś nie chce zyć,
        nawet jak fizycznie nie choruje, ma prawo do decyzji co do dalszego życia
        i prawo wyboru śmierci. Jego życie i jego wybór. Może być jakaś rozmowa
        psychologa i psychiatry w odwiedzeniu od tego zamiaru, ale jeśli dalej jest
        taka decyzja, to człowiek ma prawo do śmierci i to godnej, szybkiej,
        bezbolesnej. Dostaje jakąś dla przykładu kroplówkę, podłącza sobie, odkręca
        kranik i po sprawie.
        • belos Re: Miłosierdzie... 29.12.06, 21:36
          Też jestem za eutanazją rozszerzoną. Same korzyści:
          - mniej stresu i pracy dla pogotowia ratującego samobójców,
          - mniej zniszczeń mienia dokonego podczas samobójstw.

          Poza tym będąc starym człowiekiem chciałbym mieć możliwość
          wyboru momentu swojej śmierci. Co jest takiego "przyjemnego"
          w naturalnej śmierci? Jeśli jestem stary, ciało mi ciąży
          i nie ma perspektyw na polepszenie tego, to dlaczego nie skrócić
          sobie i rodzinie cierpienia? A jeśli jestem stary i zdrowy, ale trochę
          zniedołężniały i rodzinka chce mnie umieścić w domu spokojnej starości,
          co mi się nie podoba, dlaczego nie strzelić sobie kranika? Nie wierzę
          w bzdety o życiu pozagrobowym, wiem, że mam jedno życie. Śmierci
          się nie boję. Śmierć jest dobra, bo dzieki niej robimy miejsce dla
          nowych pokoleń. Boję się starości i chorób, tego, że może będę
          kiedyś zniedołężniały i nie będę mógł godnie i bez bólu odejść.
          • kociak40 Re: Miłosierdzie... 29.12.06, 22:52
            "A jeśli jestem stary i zdrowy, ale trochę
            zniedołężniały i rodzinka chce mnie umieścić w domu spokojnej starości,
            co mi się nie podoba......" - belos

            To najgorsze co może spotkać w życiu człowieka. Chyba "dom spokojnej starości"
            trzeba pisać w cudzysłowu. Tam dadzą nam dopiero popalić, to znaczy odwrotnie,
            ani popalić ani wypić, żegnaj "holtzgazie", który dawałeś odrobinę radości.
            Choć możemy nie wierzyć w życie pozagrobowe, w takim domu, będą z nas
            robić "świętego" czy chcemy, czy nie, nic nie wolno.
            • the_dzidka Re: Miłosierdzie... 29.12.06, 23:28
              Najgorsze co może spotkac człowieka (poza śmiercią dziecka) to samotna starość.
              Dlatego jestem za eutanazją, bo mnie najprawdopodobniej taka własnie starośc
              czeka. Gdy sobie wyobrażę siebie, zaśliniona, sparaliżowaną, bełkoczącą na
              pastwie "opieki społecznej", juz teraz prosze o dyskretny zastrzyk w stosownym
              momencie.
              • kociak40 Re: Miłosierdzie... 30.12.06, 00:57
                Taka niedołęzna starość jest pewnym "dobrem" stworzonym przez (rózne pojęcia,
                Boga, przyrodę, naturę itd. od własnego uznania) dla człowieka. Jest to jakby
                znieczulenie przed śmiercią, tak jak zastrzyk od bólu. Jakby człowiek
                zachowywał młodość i miał umierać, byłoby to strasznie stresujące, a tak, robi
                się już wszystko jedno. Są i atrakcje, a nawet "niespodzianki", chcemy
                pierdnać, a dostejemy wylewu, możemy być zaskoczeni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka