Dodaj do ulubionych

Psie uczucia

11.01.07, 10:15
Co tu sie nic nie dzieje, spia wszyscy?
Na swieta mialam tesciowa. Dostala swoj pokoj, ale rzeczy przez pierwzsy
dzien byly porozwieszane w duzym pokoju, w przedpokoju byla walizka. W
sypialni rzucilam na chwile na lozko garnitur meza. Bora polozyla sie przy
lozku, a gdy weszlam do pokoju zaczela pokazywac lbem na lezace ubranie. Tak
samo wszystko mam porozwlekane, gdy wyjezdzamy. Poniewaz nie szykowalam psiej
torby, ani podroznego poslanka, Bora dostala sraczki z emocji. Musialam
wszystko posprzatac, a rzeczy tesciowej zamknac w jej pokoju.
Podobnie bylo przedwczoraj, kiedy odwozilismy nasza corke na lotnisko.
Musielismy z roznych powodow pojechac w 2 samochody. Pies byl chory ze
zmartwienia. Jak wrocilam, przytulala sie lbem do mnie, dziekowala, ze nie
wyjechalam. Jak one mocno odczuwaja, czesto nie zdajemy sobie z tego sprawy
Obserwuj wątek
    • joanna_poz Re: Psie uczucia 11.01.07, 10:24
      Oj to prawdasmile
      Nasz się cały zgarbił i spuścił nos na kwintę, no i te smutne oczy jak zobaczył
      wielkie pakowanie się przed wyjazdem na swięta. Musielismy go co chwilę
      zapewniac i pocieszac, że jedzie z namismile

      A inny objaw psich uczuc: codziennie o 7:30 Bingo siada w oknie, wpatruje się w
      bramę wejściową i czeka... na naszą nianię, która przyjeżdza mniej więcej o
      7:40. On ją uwielbia, ona go kocha - i on czeka... nie daj boże ma przyjechac
      później sterczy w tym oknie do 9 albo 10. A na mnie tak czeka od 17...
    • gusia49 Re: Psie uczucia 11.01.07, 11:46
      Ta tak psy maja wielkie serce ale też niesamowity instynkt. Oczywiscie nasz
      Simbek doskonale wyczuwa i o godz 16 już czeka przed drzwiami na męża, ja
      niestety wracam różnie ale poznaje mnie o krokach bo cieszy się jeszcze jak
      mnie nie widzi. Niecierpliwi się przed podróżami, ale wcześniej mnieliśmy
      cudownego mieszńca Kropka(nieodżałowany), ten to przeżywał(coś tam ktoś napisał
      o Burkach????????!!!!!!)to był najmądrzejszy pies pod słońcem i nie potrzebował
      żadnego szkolenia, posłuszny, oddany do bólu. A Simbek to rozkoszny
      rozpieszczony rozrabiaka. Jak zostawiamy go u mamy na wsi to wcale wielce nie
      tęskni i zaraz jak tylko znikniemy z oczu zajmuje się obejściem i jest wesoły i
      normanie je i łazi za rodzicami ale za to powitaniom później, nie ma końca.
      Myślę że taką bezgraniczną miłościa trochę "psujemy" nasze labki. Ale z labkami
      można bo po to są.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka