Dodaj do ulubionych

wątek przyrodoleczniczy:-)

26.04.14, 18:58
Zakłądam ten wątek, bo chcę zadać pytanie bez spamowania dyskusji Luny.

Skrzynka napisała:
A my mielismy w planach dzis rowerowa, rodzinna wyprawe po kwiaty mlecza na domowy "miod" z mniszka lekarskiego (w rodzinie alergikow to cenny produkt).

To ja poproszę o szczegóły, tym bardziej, że mlecza mam pod nosem w bród i lada chwila będę się go pozbywać kosiarką:-)
Rzadko mi się w życiu zdarzało, żeby tzw. medycyna naturalna przynosiła mi na coś realną ulgę, ale nie tracę nadziei i skwapliwie zbieram tego typu informacje.
Mogę się podzielić, że czasem napar z krwawnika rzeczywiście jakby pomagał przy migrenie.
Obserwuj wątek
    • skrzynka-3 Miod z kwiatow mnieszka 27.04.14, 18:07
      wersjaI

      200 kwiatów mniszka
      1/2 l wody
      (nie myć, w celu usunięcia robaczków rozłożyć kwiaty na kilka minut na białym papierze.)

      zagotować i macerować kwiaty w tej samej wodzie przez noc. Następnego
      dnia przecedzić, wygniatając kwiaty. Do przesączu dodać 0,5kg cukru i
      1-2 łyżki nie więcej soku z cytryny lub kwasku cytrynowego (przy uczuleniu na cytrusy). Całość
      gotować bez przykrycia. Odparować wodę aż do konsystencji syropu, który
      nie może być za rzadki (bo wtedy fermentuje) i nie może być za gęsty (bo
      wtedy krystalizuje się).

      wersja II

      do 250 dużych kwiatów mleczu dodać trzy duże wyszorowane cytryny (pokrojone ze skórą) i gotować to w dwóch litrach wody.
      Jak się mocno rozgotuje przecedzić przez ścierkę lub gazę i dodać do tego trzy kg cukru. Gotować do konsystencji gęstego syropu.

      Przeklejam przepisy ze swoich zbiorow.

      Taki "miod" podobno wzmaga odpornosc (bardziej mnie przekonuje pod tym wzgledem ta wersja z mniejsza iloscia cukru) ale mnie glownie chodzi o to, ze miod jest artykulem pozadanym a zakazanym z powodu alergii na pylki (w tym pylki kwiatow lakowych) przez moje dzieci i wymyslilam, ze to bedzie lepszy erzac niz miod sztuczny, ktory im zcasem kupuje uginajac sie pod presja dziatwy.

      W zeszlym roku przegapilam kwitnienie i w tym tez to moze nastapic. Problem jest taki ze kwiaty powinny byc zbierane raczej w malo zanieczyszczonej okolicy (wiec moj podmiejski ogrodek polozony od niedawna w bliskim sasiedztwie 3 pasmowej przelotowki choc pelen mleczu tak srednio sie nadaje na zniwa mleczowe)
      • skrzynka-3 napar na kaszel 27.04.14, 18:12
        wyprobowany wyciagnal nas nieraz z uporczywego, ciagnacego sie kaszlu. Zaakceptowany przez nasza Pania Alergolog, ze nie ma tam nic mocno uczulajacego czego by sie czepiala (bo ogolnie to mamy bardzo uwazac na ziolka wszelakie.
        kupujemy w zielarskim:
        podbial
        korzen lukrecji
        tymianek
        dziewanne
        pedy sosny
        mieszamy w rownych proporcjach

        Lyzke stolowa mieszanki zalewamy szklanka wrzatku i przykrywamy na 10 min, przecedzamy i pijemy zatykajac nos i myslac o czyms przyjemnym (raz lub dwa razy dziennie). Jak dla mnie smakuje okropnie ale pomaga
      • skrzynka-3 Re: Miod z kwiatow mnieszka 27.04.14, 18:13
        Tiaaa mnieszka jak widze chochlik drukarski dalej mieszka na forum :D
        • mary_ann Re: Miod z kwiatow mnieszka 27.04.14, 18:43
          Nie zauważyłam "mnieszka", chyba mam automatyczny korektor:-)

          Pędy sosny da się kupić w sklepie zielarskim?

          Trochę mnie zmartwiła (jakże słuszna i w sumie oczywista) uwaga, ze surowce powinny być z czystego ekologicznie obszaru. Jestem szczęśliwą posiadaczką zarówno mleczy, jak i małej sosenki, niestety w granicach miasta stolecznego, w w pobliżu skrzyzowania dwóch sporych arterii.

          Ogólnie wygląda to bardzo fajnie, trochę jak robienie soku a mandragory w Hogwarcie.
          • mary_ann Re: Miod z kwiatow mnieszka 27.04.14, 18:45
            No, jest chochlik, faktycznie. Soku z mandragory, oczywiście.
            • sebalda Re: Miod z kwiatow mnieszka 29.04.14, 11:45
              Ale w świątecznej GW jest artykuł na temat miejskich zbiorów i pojawia się tam teza, że te wszystkie rośliny są i tak o niebo mniej zanieczyszczone, bo niepryskane, zero pestycydów itd. W opuszczonych i zapuszczonych ogródkach miejskich podobno można buszować do woli i zbierać naprawdę wiele zdrowych i jadanych roślin. Mam koleżankę bardzo zaangażowaną w to miejskie zbieractwo, żyje i ma się dobrze, żywi tym także swoje kilkuletnie pociechy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka