Dodaj do ulubionych

O "Małej Ninie"

15.03.16, 22:14
Kilka miesięcy temu przeczytałam na facebooku post znajomego zdegustowanego książką dla dzieci "Mała Nina", a konkretnie przedstawionymi tam scenami przygotowania do pierwszej komunii i opisu zniszczenia Hostii w konwencji humorystycznej.
Trochę już o tym zapomniałam, aż tu dziś z różnych źródeł dowiedziałam się, że sprawa ma dalsze życie i powstała nawet jakaś zdumiewająca petycja o wycofanie książki ze sprzedaży.

Jestem ciekawa, co myślicie. Nie, nie o wycofaniu książki ze sprzedaży, bo myślę, że wszyscy zgadzamy się, że to absurd. Ale o takim ujęciu tematu w książce dla dzieci. Ja przyznam, że ten rodzaj humoru i opisywania bardzo delikatnych spraw jest dla mnie bardzo przykry.

Tu link do petycji:
www.citizengo.org/pl/pr/33509-opis-profanacji-najswietszego-sakramentu-w-popularnej-ksiazce-dla-dzieci
Tu artykuł z Gościa Niedzielnego
gosc.pl/doc/2959038.Ksiazka-dla-dzieci-z-instruktazem-profanacji
i z Gazety
m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105402,19767668,profanacja-najswietszego-sakramentu-30-tys-osob-zada-wstrzymania.html
Obserwuj wątek
    • magdalaena1977 Re: O "Małej Ninie" 15.03.16, 22:20
      Z tego co piszą w prasie - w książce brakuje zewnętrznej oceny zachowania dziewczynki. To trochę jakby wyjęła z akwarium złotą rybkę i zabrała na spacer do parku. Niby nie miała złych zamiarów, ale efekt jest fatalny.
      • mary_ann Re: O "Małej Ninie" 15.03.16, 23:06
        Ale w wyniku takiego spaceru rybka zdechnie :)
        • magdalaena1977 Re: O "Małej Ninie" 15.03.16, 23:15
          mary_ann napisała:

          > Ale w wyniku takiego spaceru rybka zdechnie :)

          A hostia zostaje sprofanowana.
          • mary_ann Re: O "Małej Ninie" 16.03.16, 14:33
            Nie bagatelizuję profanacji, dostrzegam jednak fundamentalną różnicę między cierpieniem (duszenie się) i śmiercią żywej istoty a wykroczeniem w wymiarze, było nie było, symbolicznym. Co więcej, niedostrzeganie tej fundamentalnej różnicy uważam za potencjalnie bardzo groźne w skutkach.
            • magdalaena1977 Re: O "Małej Ninie" 16.03.16, 14:43
              mary_ann napisała:

              > Nie bagatelizuję profanacji, dostrzegam jednak fundamentalną różnicę

              Ja też oczywiście widzę tę różnicę, ale jestem zwolenniczką mocnych i wyrazistych porównań. I nadal uważam, że w tej sprawie problemem jest brak reakcji dorosłego (rodzica, księdza, narratora) na niewłaściwe zachowanie bohaterki książki.
              • pavvka Re: O "Małej Ninie" 16.03.16, 16:10
                A czytałaś w ogóle tę książkę? Bo primo, czy na pewno brak jakiejkolwiek reakcji? Secundo, czy w książce ktokolwiek dorosły widział sytuację i miał szansę zareagować?

                Co do narratora zaś, to po cytatach widzę że książka jest pisana z perspektywy dziewczynki - głównej bohaterki. Wygląda mi to na coś w stylu Mikołajków, w których bohater po prostu relacjonuje zdarzenia i nie pisze o wyrzutach sumienia z powodu swoich mało chwalebnych uczynków - to czytelnik ma sam go ocenić.
                • magdalaena1977 Re: O "Małej Ninie" 16.03.16, 16:23
                  pavvka napisał:

                  > A czytałaś w ogóle tę książkę?

                  Nie.

                  > Bo primo, czy na pewno brak jakiejkolwiek reakcji?

                  Chyba ktoś by o tym napisał? Generalnie jest to książka dla dzieci więc wykracza poza mój zakres zainteresowań, a nie będę jej kupować tylko po to żeby o niej podyskutować.
                  • mary_ann Re: O "Małej Ninie" 16.03.16, 19:26
                    No więc musielibyśmy chyba wszyscy znać tę książkę, żeby sensownie o niej dyskutować.
                    Na podstawie tych malutkich fragmentów można tylko gdybać. Nie wiem, jaki był zamysł autorki. Dość jednak trafnie chyba w cytowanym kawałku pokazała rozterki dziecka, którego umysł, nawykły raczej do operowania konkretami, zostaje skonfrontowany z eucharystycznym mistycyzmem (może w sposób zbyt obcesowy?). Baranek, Jezus, Przeistoczenie... Przypomniały mi się chichoty przebiegające przez rzędy "komunistów" w czasie moich własnych przygotowań, kiedy katechetka nawoływała groźnie "Nie gryziemy Pana Jezusa! Słyszycie? Gryźć nie wolno!" Pamiętam też, że niektórzy dokonywali ukradkowo oględzin wyjętej z ust hostii, by osobiście ustalić, jak to w końcu jest i czym różni się od opłatka wigilijnego:)
                    • magdalaena1977 Re: O "Małej Ninie" 16.03.16, 20:23
                      Nam starannie wyjaśniono, że nie należy wyjmować hostii z ust ani jej gryźć ;-) I chyba moja katechetka była bardziej przekonująca niż Twoja, bo wszyscy zachowali się ok.
                      • mary_ann Re: O "Małej Ninie" 18.03.16, 09:10
                        Magdalaena napisala:
                        " bo wszyscy zachowali się ok."

                        Uważasz naprawdę, że zachowywali się "nie ok"? Czy jest coś złego w tym, że siedmio-ośmioletnie dziecko ma odruch, żeby zobaczyć, czy coś można zobaczyć z tej cudowności, o której mu opowiadano?

                        I skąd wiesz, że wszystkie dzieci "zachowywały się ok"? Czy przystępowaliście do I komunii (też przez biały tydzień) w tak małych grupach? Nas było kilka klas i nie mam pojęcia, co działo się kilka rzędów dalej.
                    • mary_ann Re: O "Małej Ninie" 16.03.16, 23:07
                      Zerknęłam na recenzję czytelników:
                      lubimyczytac.pl/ksiazka/257271/mala-nina

                      Znalazłam dwie opinie niepochlebne (obie z powodu "profanacji"), reszta pozytywna. Mam wrażenie, ze w odbiorze większości rodziców to jakiś na tyle mało znaczący epizod, ze nie zwrócili na niego szczególnej uwagi.

                      Tu najdłuższa chyba recenzja:
                      (8/10 gwiazdek)
                      "Poszukiwanie własnej tożsamości nie jest łatwe. Zwłaszcza, kiedy rodzice są po rozwodzie. Życie jedynaczki marzącej o normalnej rodziny nie jest jednak takie złe: podwójnie świętuje wszystkie okazje, dostaje dwa razy więcej prezentów i otrzymuje dwa razy więcej uwagi i o wiele więcej wyrozumiałości, ale za to czuje się bardzo samotna.
                      Kiedy jej rodzice się rozstali była bardzo mała. Przez ciągłe awantury zapomnieli o takich sprawach jak chrzest i dopiero przed pójściem do Pierwszej Komunii przypominają sobie, że dziewczynka nie może do niej przystąpić z powodu braku dopełnienia formalności religijnych. Szybkie wdrażanie w tajniki religii, możliwość uczestnictwa przyjaciółki w uroczystości sprawiają, że Nina cieszy się, że właśnie teraz będzie miała chrzest, a nie kilka lat wcześniej. W międzyczasie dziewczynka za całe swoje oszczędności kupuje najbrzydszą i najnieszczęśliwszą świnkę morską, którą nietypowo chrzcząc uczyni na moment najszczęśliwszą na świecie, a dorosłym cała akcja zapewni wielką dawkę śmiechu. Dzięki temu mała Nina ma pewność, że jej ukochany zwierzak po śmierci trafi do nieba, gdzie na pewno będzie szczęśliwy.
                      W książce nie zabraknie typowych dziecięcych pytań o to z czego składają się anioły, jak wyglądają, dlaczego mogą latać, gdzie jest Bóg, czy posiadanie hostii jest równoznaczne z posiadaniem Jezusa, pomagającego w trudnych zadaniach domowych.
                      Nina to zwykła uczennica, chcąca dobrze się uczyć, żeby uszczęśliwić mamę, grać w gry, żeby miło spędzać czas, przeżywająca swoją pierwszą miłość i nieprawdopodobnie wnikliwie odkrywająca nowe miłości rodziców, a do tego dzielnie zmagająca się ze stratą i pierwszą śmiercią w jej otoczeniu.
                      "Mała Nina" to bardzo prosta, szczera i pełna humoru książka, w której na sprawy religii, ekonomii, korzeni, bliskości patrzymy dziecięcym okiem. Polecam wszystkim dzieciom. Szczególnie przypadnie do gustu dziewczynkom. Ze względu na sporą dawkę humoru będzie to również świetna lektura dla dorosłych. Nam bardzo przypadła do gustu. Na tyle bardzo, że po zakończeniu rodzinnego czytania do snu w połowie książki zostałam następnego dnia obudzona książką, żeby już, natychmiast ją czytać. Żywy, prosty język sprawia, że bardzo łatwo czyta się ją na głos."

                      A, i przed nami chyba kolejna awantura o profanację, kiedy moraliści doczytają (bo podejrzewam, że albo kartkowali, albo znają książkę z dono... ze słyszenia:)) Z innej recenzji dowiedziałam się mianowicie, że świnka Niny została ochrzczona szampanem :)
                      • pavvka Re: O "Małej Ninie" 17.03.16, 11:50
                        mary_ann napisała:

                        > Mam wrażenie, ze w odbiorze większości rodziców to jakiś na tyle mało znacz
                        > ący epizod, ze nie zwrócili na niego szczególnej uwagi.

                        Może bardziej chodzi o to że inaczej pojmują rolę książki i nie rozumieją opisania danego zachowania jako jego aprobaty przez autorkę.
                        • mary_ann Re: O "Małej Ninie" 18.03.16, 08:56
                          Pavvka napisał:
                          "Może bardziej chodzi o to że inaczej pojmują rolę książki i nie rozumieją opisania danego zachowania jako jego aprobaty przez autorkę."

                          O, to to. Lepiej ująłeś to, co miałam na myśli :)
    • mary_ann Re: O "Małej Ninie" 15.03.16, 23:05
      Nie czytałam książki, więc mam opory przed ocenianiem jej na podstawie takich małych fragmentów.
      Nie podoba mi się bardzo linia obrony przyjęta przez autorkę artykułu z Gazety, a sprowadzająca się do tezy "nie przeczytali, a gdyby przeczytali, to by zobaczyli, ze w gruncie rzeczy Nina jest dobrą chrześcijanką, tylko o tym nie wie". (No, namalował to hasło antysocjalistyczne w kiblu, ale w gruncie rzeczy, towarzyszu, to porządny marksista i internacjonalista :)). A gdyby nie była i rzeczywiście hostia była dla niej wafelkiem czy śmieciem, to co? Ale to dygresja.


      Jak napisałam, trudno oceniać po fragmencie. To, co widzę, wydaje mi się dość prawdopodobnym psychologicznie opisem sytuacji dziecka z "niepobożnego" domu, bez kościelnego treningu, które zetknęło się z symboliczno-mistycznym językiem kościoła (Baranek) i przetwarza go na znaną sobie substancję, jednocześnie radośnie "glupawkując", jak to dziecko. Nie ma przy nim rodzica, który by mu zwrócił uwagę (powinien, jeśli sam go do tej komunii zaprowadził (wysłał?) jeśli nie, nie rozumiem całej sytuacji), ale też nie wiemy, dlaczego tak się dzieje i czy ta nieobecność też nie odgrywa w książce jakiejś roli. Za mało danych.


      Że to jest przykre dla katolika, to jasne. Ale jakie praktycznie z tego płyną dla Ciebie konkluzje?
    • luna15 Re: O "Małej Ninie" 22.03.16, 15:56
      Uważam że tutaj są dwie kwestie, kwestia tego czy dziecko może dokonać profanacji - wg mnie nie, bo uważam ze nie ma tu pełnej świadomości wagi czynu i nie ma tu mowy o winie.Natomiast druga kwestia czy tego typu sytuacje powinny być opisywane w książkach dla dzieci, czemu to ma służyć, poza obrażaniem uczuć innych ludzi?
      Nie wiem Mary czy dobrze cie zrozumiałam z wymiarem symbolicznym, czy masz na myśli to że hostia jest symbolem ciała Chrystusa? Bo problem chyba w tym że hostia jest symbolem dla osób niewierzących, dla wierzących jest ciałem Chrystusa a nie jego symbolem.
      • slotna Re: O "Małej Ninie" 22.03.16, 19:23
        Moze chodzi wlasnie o to, zeby nie robic tragedii z tego, ze dziecko nie do konca rozumie idee hostii i sie nie obrazac? Zeby zrozumiec, ze takie zachowania nie wynikaja ze zlej woli, zeby przekazac tok myslenia dziecka?
        • ding_yun Re: O "Małej Ninie" 01.04.16, 12:01
          Tylko to wymagałoby dojrzałego postawienia sprawy i zastanowienia się, czy zatem 8-9 latek jest gotów na to, aby przystąpić do spowiedzi i pierwszej komunii. Skoro nie do końca rozumie ideę hostii, czy wagę swoich grzechów? Moim zdaniem większość maluchów gotowa chyba nie jest, szczególnie na spowiedź. Ja ją pamiętam jako spory stres, wyliczanie grzechów typu "zazdrościłam koleżance nowych flamastrów, chociaż mam własne", a z nauk komunijnych zapamiętałam głównie to, aby mieć złożone ręce i nie rozgryzać hostii. A miałam naprawdę normalną i sympatyczną katechetkę, która starała się nas do tego dobrze przygotować. Prawdą jest jednak, że dzieci - szczególnie wychowane do "grzeczności" pamiętają raczej praktyczne wytyczne, a nie pogmatwane idee.
    • mkw98 Re: O "Małej Ninie" 18.04.16, 09:46
      Drodzy, przepraszam, że zniknęłam - mam mocne postanowienie poprawy ;-)
      Jeszcze napiszę coś od siebie w tym wątku, a na razie taki głos podrzucam, dość mi bliski:
      poczytajmi.blox.pl/2016/04/Mala-Nina.html
      • mary_ann Re: O "Małej Ninie" 18.04.16, 11:23
        No, ale ten cytowany szerszy fragment pokazuje, że autorzy protestu w ogóle chyba nic poza kilkoma linijkami nie przeczytali.
        • pavvka Re: O "Małej Ninie" 18.04.16, 17:45
          Też chciałem powiedzieć że ten tekst stawia historię Niny w innym świetle niż wynikało z wcześniejszych doniesień. Najwyraźniej z opłatkiem chodziło o coś więcej niż efekt komiczny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka