Dodaj do ulubionych

Dwie korony

21.11.17, 20:09
W zeszłym tygodniu mąż przyniósł z wywiadówki info, że dzieci mogą iść (II gimnazjum) na film "2 korony" i że katecheta katolicki chce je zabrać (pół klasy, nawet ponad to protestanci). Powiedziałam "po moim trupie" ale Młody chciał iść z klasą i zjeść nachosy więc tylko powiedziałam że potem mu opowiem prawdziwą historię. Film o maksymilianie Kolbe. Dziś poszli do kina. Spodziewałam się (szczerze mówiąc) że pokażą same dobre strony jego życia a pominą złe, w szczególności antysemityzm i o tym chciałam Młodemu opowiedzieć. Ale wrócił do domu (z tonu w telefonie już wiedziałam że będzie ciekawie) i... to co mówił przeszło moje najśmielsze oczekiwania (lub raczej obawy). I nie wiem czy apologeza Kolbe w stylu krzyżówki "Jak hartowała się stal" i Monty Pythona to naprawdę to co warto robić za podatki i serio pokazywać? (pytanie retoryczne).
Nie wiem czy wiecie że: Matka Boska dała Kolbemu gotówkę w kopercie na stworzenie pisemka, Kolbe wymyślił silnik jonowy (WTF?), Kolbe pomagał Żydom (!!!!!) - po pierwsze był antysemitą, poza tym na początku 41 r. już go aresztowano a i wcześniej siedział) i przewidział upadek bomby na Nagasaki
Ponadto: film jest infantylny do wyrzygu
Ponadto (to mnie najbardziej oburzyło): obóz koncentracyjny pokazany jest jako miejsce gdzie straszną pracą jest obieranie kartofli, ludzie wyglądają na zdrowych i odżywionych, więźniowie rozmawiają z SS_manami, a KOlbe przekonał SS-mana w rozmowie żeby już nie uśmiercano po nim ludzi głodem w Auschwitz (!)
Po relacji Maćka jak odzyskałam głos i wyraziłam swoje zdanie, tudzież zapytałam co scenarzysta bierze, jaki jest telefon do jego dealera, gdzie MB te koperty rozdaje i co trzeba dostać żeby się tak zeszmacić żeby reżyserować coś takiego oświeciłam Maćka w kwestii pominiętych (delikatnie mówiąc) epizodów życia zakonnika cytującego (choć niezbyt często) "Protokoły medrców Syjonu" po czym zapadłam w zadumę. Uznaję w Kolbe'm człowieka który oddał za kogoś życie, zginął męczeńsko i za kogo innego. Nie lubię go jako człowieka sądząc po publikacjach za to że zamiast przyciągać dobrem pluł na Żydów i masonów, a robienie tego po 1933 r. w odniesieniu do Żydów (zwłaszcza że o ile pamiętam działał w Poznaniu, niedaleko granicy) uważam za ciężki grzech i zwyczajne nazistowskie sympatie. Dla mnie to taki ówczesny Rydzyk. Ale mimo braku sympatii i do Kolbe'go i do kk (bo ostatnio jak wiecie mam zupełnie dość) aż mi się żal zrobiło że pokazywani są w sposób jak z najbardziej prymitywnej prokomunistycznej propagandy. Dosłownie "Pamiątka z celulozy" albo "Jak hartowała się stal". I nie mogę wyjść ze zdumienia. Przecież to również kościół Lemańskiego, Bonieckiego, kiedyś Tischnera... A ten film przedstawia całość jak oddział intensywnej opieki psychiatrycznej chyba
Obserwuj wątek
    • mary_ann Re: Dwie korony 22.11.17, 20:51
      Matkobosko, żyłam w nieświadomości, ze w ogóle taki film powstał. Może i dobrze, bo to chyba nie na moje nerwy. Miejscami to, co opowiadasz, jest oczywiście zabawne (czy raczej groteskowe), ale w gruncie rzeczy jednak przerażające. Kto popełnił to dzieło?
      • maadzik3 Re: Dwie korony 23.11.17, 08:14
        Kondrat A gra znany katolik ostentacyjny po 3 związkach Pazura (sorry za złośliwość, ale ostatnimi wypowiedziami mi się bardzo naraził, musiałam się odgryźć)
        • mary_ann Re: Dwie korony 23.11.17, 19:10
          Oj, Pazura tak, mnie też się naraził :)

          Film na Filmwebie uzyskał 2 gwiazdki i kwalifikację "BARDZO ZŁY".
          A oto recenzja pióra J. Popieleckiego :

          "Hagiograficzna czytanka, nieaspirująca do miana sztuki. Film z tezą, z tej tezy dumny. Kino użytkowe. W "Matteo" Kondrat budował legendę XVII-wiecznego włoskiego zakonnika i już wtedy chętnie wskakiwał przed kamerę, dumnie pokazując widzom, kto niesie im tę dobrą nowinę. Tym razem podobnie – zamiast Matteo jest Kolbe, ale Kondrat pozostaje ten sam. Tak jak i widz docelowy: czyli ktoś, kto oczekuje od filmu jedynie wsparcia swojego światopoglądu.

          Wspierać można jednak na rozmaite sposoby. "Dwie korony" stanowią zaś podany ciężką ręką amalgamat dokumentu i fabuły; w zasadzie bliżej tu do reportażu jakiejś telewizji regionalnej niż do kina. Zapewne po części z winy niewysokiego budżetu. W trakcie produkcji Kondrat musiał przecież prosić widzów o finansowe wsparcie; okoliczności realizacji cudownie zrymowały się tu ze zgryzotami samego Kolbego, heroicznie walczącego o możliwość wydawania swojego czasopisma, "Rycerza Niepokalanej". Dziury w budżecie pomogła być może załatać ewidentnie reklamowa sekwencja, w której pojawia się logo pewnej linii lotniczej. Komentarz z offu informuje nas, że choć Kolbe podróżował do Japonii przez 2 miesiące, dziś można to załatwić w 9 godzin. Dzięki za info.
          (...)
          Mimo udziału aktorskich talentów fabularyzowane przerywniki rażą teatrzykową drętwotą i ilustracyjną tautologią. (...) Kolbe-Woronowicz przychodzi do lekarza z kciukiem, któremu grozi amputacja, proponuje posmarować ranę wodą święconą z Lourdes, cięcie i bach, kciuk wyleczony. Są też odpustowe skecze, które mają dodać całości nieco humoru: a to brat-Cezary-Pazura wprowadza odrobinę slapsticku z wykorzystaniem dymiącej maszyny drukarskiej, a to trójka zakonników żartobliwie dyskutuje sobie nad cerowanymi habitami. Boki zrywać, doprawdy.

          (...) Kondrat wie jednak dobrze, że nie musi równać w górę, że ci, którym film ma się spodobać, i tak będą zadowoleni. Pytanie, czy w ten sposób – podtrzymując niskie standardy – nie szkodzi aby bardziej niż cokolwiek tam uważa za złe kino."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka