Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    05.02.06, 13:37
    własnie powiedziałam bliskiej osobie NIE! dla wlasnego dobra! czuje
    sie....dziwnie. nigdy wczesniej przeciez tego nie robilam. zawsze bylo TAK-
    by kogos nie urazic, 'przypodobac sie', spelnic czyjes oczekiwania.
    Pojawilo sie wyjscie awaryjne, ktore poprawiloby mi moja sytuacje- mozna by
    powiedziec, ze wilk bylby syty i owca cala- ale stwierdzilam, ze
    kategorycznie NIE.
    w tym momencie sie zastanawiam, czy dobrze zrobilam? serce mowi mi, ze tak,
    ale czy znow nie dzialam na zasadzie "wszystko albo nic"? czy nie umiem isc
    na kompromisy?
    az znow popadam w poczucie winy. Dziwne to wszystko.
    Obserwuj wątek
      • konstatacja Re: NIE 05.02.06, 13:56
        Dobrze zrobilas chociazby ze wzgledu na praktyke. Pocwiczylas sobie. A jesli
        nawet zrobilas blad - to co? W czym jest lepszy blad uleglosci od bledu
        niewlasciwego postawienia sie?
        Nie przejmuje sie, jesli tej osobie naprawde na tobie zalezy, przelknie.
      • jowialna Re: NIE 07.02.06, 22:23
        dawno mnie nie bylo, ale wpadlam kontrolnie i co widze :) temat- woda na moj
        mlyn
        ja z kolei mam inny problem- nigdy nie robie nic, zeby sie komus przypodobac :)
        zawsze robie tak, zeby mi bylo po drodze; oczywiscie sa sytuacje, gdy moge
        nieba przychylic, w ogien skoczyc, ale bez przesady, to musi byc sytuacja
        wyjatkowa i osoba tez wyjatkowa
        jako typowa jedynaczka wychodze z zalozenia, ze nikt sie mna nie opiekuje, wiec
        sama sie musze troszczyc o swoje sprawy i dlatego, jesli cos mi nie pasuje to
        tego nie robie; zyje sobie w zgodzie z wlasnym sumieniem, bo wierze w proste
        zalozenie: jesli cos sie robi wbrew sobie to wczesniej czy pozniej to z nas
        wylezie- w formie chorob, zaburzen, czy zwyklych pryszczy na twarzy :0 wiem, ze
        brzmi to beznadziejnie i za malo miejsca, zeby tu wszystko wyjasnic, ale taka
        jest prawda; kiedy organizm sie stresuje/ a stresuje sie, gdy robi cos wbrew
        sobie/ spada jego odpornosc/ jakas tam chemia sie wytwarza itd- ostatnio
        czytalam badania naukowcow o nowotworach i sie potwierdza/i podatny jest na
        infekcje, bezsennosc, bole brzucha, biegunki itd to czeste przypadlosci,
        chopciaz skrajne przypadki
        ja przez lata walczylam z twarza ;) mialam jakies koszmarne wypryski,
        przeczytalam wowczas mase ksiazek, opracowan, badan itd i dopiero, gdy
        stwierdzilam, ze to moje zycie, nikt go za mnie nie przezyje, nigdy nie
        zadowole wszystkich, a kazdy oczekuje czegos innego,dopiero, gdy stwierdzilam
        skrajnie samolubnie, ze bede robic to na co mam ochote / oczywiscie nie
        buntowniczo, ale planowo, sama decyduje, sama biore odpowiedzialnosc, nie
        pakuje sie w niewygdne sytuacje/ wszystkie te syfy zniknely :)
        i tak sobie zyje, bo zal czasu na dyplomacje, jasne sytuacje sa najlepsze,
        szczerosc to podstawa- takze wobec siebie
        wielka egoistka ze mnie, ale coz, taki jest fakt- jestem dla siebie
        najwazniejsza osoba na swiecie, tak samo, jak inni sa dla siebie, na kolejnych
        miejscach w hierarchii waznosci sa kolejni ludzie
        zastanow sie, czyy maly egoizm / zwany modnie asertywnoscia ;)/ nie jest
        lepszym rozwiazaniem, niz wyrzuty sumienia
        pozdrawiam
        • uhu_an Re: NIE 07.02.06, 23:08
          kiedys slyszalam taka sentencje: tylko egoisci sa zdrowymi ludzmi.
          napewno cos w tym jest.

          > zastanow sie, czyy maly egoizm / zwany modnie asertywnoscia ;)/ nie jest
          > lepszym rozwiazaniem, niz wyrzuty sumienia
          i tu tez jest problem he he

          ja mam wyrzuty sumienia za wszystko. po podjeciu tej decyzji myslalam, ze tak
          czy siak, jest tak samo. zastanawialam sie co mnie zabije czy poczucie winy ,
          ze nie powiem TAK, czy za sprzeciwienie się.

          Pochrzanione na maxa. i tak zle i tak nie dobrze.
          • jowialna Re: NIE 08.02.06, 10:38
            wiesz co, trudno tak radzic, gdy sie nie wie o co chodzi ;) moze tak
            asekuracyjnie napisze: jesli ma sie pewne kwestie przeyslane, wie sie, czego
            sie chce, a czego nie, albo przynajmniej wie sie, dokad chce sie dojsc to
            latwiej jest podjac decyzje tak czy nie; po prostu- jesli jakas decyzja nie
            bylaby zgodna z ta obrana linia to jest na nie, jesli nic nie zmieni w naszych
            planach albo nam pomoze- jest na tak
            inny sposob- jesli ma sie watpliwosci lepiej sie wycofac, a decyzje na tak
            podejmowac tylko, gdy jest sie pewnym
            brzmi, jak jakis rachunek prawdopodobienstwa :)
          • inna.basia Re: NIE 08.02.06, 14:24
            Niestety, też cierpie na to samo. I tak źle i tak niedobrze - powiem "tak",
            czuję się źle, bo robię to coś wbrew sobie, powiem "nie" - mam wyrzuty
            sumienia. Że wywalczyłam. Przecież wszyscy powinni w lot zgadywać jaki jest
            stan mojej duszy i jak o mnie zadbać ;-)
            Chciałabym nie musieć aż tak bardzo starać sie być zdrową egoistką.
            • jowialna Re: NIE 08.02.06, 15:58
              tak sie zastanawiam i az sie przerazam, ze taka ze mnie egoistka :)
              ale zycie mi niezle dalo w kuper, teraz jest, jak skala ;) nic mnie nie ruszy,
              bo......tak naprawde na niczym mi nie zalezy- to znaczy zalezy, jasne, zalezy
              mu na moim Misiaczku, ale gdyby go nie bylo dalabym rade, zalezy mi na pracy,
              ale gdybym ja stracila to tylko by mi ulzylo ;), dzialam na zasadzie 'wszystko
              do przezycia jest', choroba i potem smierc mojej mamy nauczyly mnie, ze
              czlowiek w zyciu wszystko zniesie, a i tak niewiele od nas zalezy, dlatego
              zwisa mi, co ludzie / a szczegolnie Ci, ktorych nie znam i od ktorych nic nie
              zalezy/ o mnie pomysla, nie marnuje czasu na znajomosci, ktore nie przynosza
              zadnych pozytywow/ i nie mam na mysli kwestii typu: ten ktos ma znajomosci to
              mi zalatwi prace albo ten ktos jest bogaty to mi cos kupi/
              przez wiele lat slyszalam od mojego ojca-alkog=holika, ze sie do niczego nie
              nadaje, nadal zreszta slysze ;) ale juz mnie to nie interesuje, zabrzmi to
              przerazajaco,a le on juz zycie ma za soba, ja przed soba, on swoje spieprzyl,
              ja nie dopuszcze do tego, zeby moje tez bylo spieprzone,
              kiedys nasz wielki poeta Krasinski napisal: nie ma tgo zlego, co by na dobre
              nie wypadlo i ja sie tego trzymam; pomysl sobie tak: tos sie obrazil za to, co
              powiedzialas, albo ze czegos nie chcialas zrobic- znaczy, ze tak naprrawde mu
              na tobie nie zalezalo, raczej zalezalo mu na tym, ze cos dla niego zrobisz- nie
              warto zatem sie martwic taka osoba
              zakrecone to wszystko :)
              ale mam wrazenie, ze ja- DDA dobrze sobie poradzilam i nadal radze z moja
              DDAwoscia :) kiedys sie strasznie balam o to, co ludzie o mnie pomysla, teraz
              mi zwisa, jednym uchem wpuszczam, drugim wylatuje ;)
              zycie egoisty jest piekne ;)
              • wera11 Re: NIE 08.02.06, 22:00
                I ja się pod tym obiema "ręcamy" podpisuję,
                chociaż kompletnie nie uważam się za egoistkę...
                mnie się to raczej kojarzy z optymizmem.
                Jak zwał tak zwał...
                życie jest piękne, oj piękne.
      • nikas10 Re: NIE 09.02.06, 14:27
        Wczoraj udało mi się samej sobie powiedzieć NIE. Nie rzuciłam wszystkiego i nie
        pojechałam bo ON tego chciał. To nie JEMU powiedziałam NIE tylko sobie. Dziś
        jestem z tego zadowolona. Znowu zaczynam siebie szanować. Czy Wy także macie
        czasem uczucie,że się nie "szanujecie"? Postępujemy tak aby zadowolić otoczenie
        robimy bo ONI tego chcą. Każdy kolejny dzień jest dla mnie dniem walki. Ale
        trwam.Jakoś.
        • wera11 Re: NIE 09.02.06, 15:01
          Wolno nam mówić NIE, wolno nam mieć swoje zdanie.
          Zaczynasz doceniać siebie, swoją wartość i trzymaj tak dalej.
          Nie twierdzę, że to łatwe.
          Moje życie to nieustanna walka.
          TAK, NIE, NIE, TAK i tak w kółko.
          Uważam to za całkiem normalne.
          Jeśli mówię NIE to wtedy myślę, że tak będzie najlepiej.
          Miewam opory, a jakże, lecz z czasem jest ich coraz mniej.
          Stwierdzam co się stało to się nie odstanie i tyle, żyję dalej.
          Staram się zmieniać jakoś w jakość.
          Jakością jest dla mnie samozadowolenie.
          • pige0n Re: NIE 01.03.06, 00:58
            mysle, ze jesli sie samego siebie szanuje / np. przez odmowe czyjejs prosby/ to
            ludzie tez automatycznie nabieraja szacunku.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka