anciax
27.05.08, 20:44
Za mną 4 miechy terapii, ale czuję potworny bezsens chodzenia na zajęcia...
Nie zrobiłam zadania (zdarzyło mi się 1-szy raz być nieprzygotowana, bo waham
się między dwoma pomysłami wykonania i żadnego nie uskuteczniłam) i nie
zamierzam go wykonać w najbliższym czasie.
Na zajęciach mało mówię na temat (w porównaniu z grupą).
Czuję, a raczej jestem przekonana, że jestem gdzieś w tyle za grupą i nie
pracuję >>> nie mam nic wartościowego do powiedzenia na "grupie" i w zasadzie
mówię tylko to, co mnie boli. Tak chciałabym powiedzieć im coś waznego, jakieś
wnioski, a ja nadal wyrzucam z siebie tylko i wyłącznie problemy...
Mieliście coś podobnego?
PS: w związku z przyzwoleniem sobie na czucie >>> zachowuję się jak mała
dziewczynka (przeraża mnie to!)