Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    terapia... dół.. poczucie bezsensu...

    27.05.08, 20:44
    Za mną 4 miechy terapii, ale czuję potworny bezsens chodzenia na zajęcia...
    Nie zrobiłam zadania (zdarzyło mi się 1-szy raz być nieprzygotowana, bo waham
    się między dwoma pomysłami wykonania i żadnego nie uskuteczniłam) i nie
    zamierzam go wykonać w najbliższym czasie.
    Na zajęciach mało mówię na temat (w porównaniu z grupą).
    Czuję, a raczej jestem przekonana, że jestem gdzieś w tyle za grupą i nie
    pracuję >>> nie mam nic wartościowego do powiedzenia na "grupie" i w zasadzie
    mówię tylko to, co mnie boli. Tak chciałabym powiedzieć im coś waznego, jakieś
    wnioski, a ja nadal wyrzucam z siebie tylko i wyłącznie problemy...

    Mieliście coś podobnego?

    PS: w związku z przyzwoleniem sobie na czucie >>> zachowuję się jak mała
    dziewczynka (przeraża mnie to!)
    Obserwuj wątek
      • kajda28 Re: terapia... dół.. poczucie bezsensu... 27.05.08, 21:08
        niestety nie mogę Ci pomóc:( nie chodziłam na terapię grupową. podobno są takie
        załamania, poczucia bezsensu, ale nie trzeba się poddawać i dalej próbować.
        • anciax Re: terapia... dół.. poczucie bezsensu... 28.05.08, 20:34
          Terapeutki mówiły nam, że zdarzają się stany zwątpienia podczas terapii. Mnie
          zaniepokoiło to, że grupa ma lepsze samopoczucie niż ja = oni mówia o bardziej
          optymistycznych rzeczach i skupaiją uwagę na radośniejszych momentach w ich
          życiu (tak to widzę). Tzn mam wrażenie, że moja nostalgia i smutek ciągnie się
          za mną, a im już minęła.

          Poza tym widze u siebie powrót do patrzenia na świat sprzed terapii (poczucie
          winy, poczucie skrzywdzenia, lęk przed ludźmi, ogólny smutek) - nie wiem czym to
          jest spowodowane? może tym, że mam dwa oblicza: poza domem uśmiechnięta a w domu
          - ciężki przypadek.
          • anciax Re: terapia... dół.. poczucie bezsensu... 28.05.08, 20:39
            > Poza tym widze u siebie powrót do patrzenia na świat sprzed terapii (poczucie
            > winy, poczucie skrzywdzenia, lęk przed ludźmi, ogólny smutek) - nie wiem czym t
            > o
            > jest spowodowane? może tym, że mam dwa oblicza: poza domem uśmiechnięta a w dom
            > u
            > - ciężki przypadek.

            c.d:
            To znaczy, że jak mi się znudzi bycie "grzeczna dziweczynką", pokazuję pazury. I
            tak w kółko.
            Raz jest superowy humor a innym razem deprecha -> być może teraz akurat mam te
            gorsze dni...

            Irytuje mnie to, że moje samopoczucie jest jak wykres sinusoidy :( Chciałabym,
            żeby było constans.
      • justawoman1 Re: terapia... dół.. poczucie bezsensu... 27.05.08, 22:01
        Ja mam sporo doświadczeń związanych z terapia, równiez grupową.
        Ta, którą skonczylam byla dla mnie bardzo ważna, ale potrzebowalam
        tez gdzies póŁ roku i bardzo duzo pomocy/zainteresowania ze strony
        prowadzących, zeby tam zaistniec. Wydaje mis ie ze nie mozesz
        porównywać sie z innymi, bo kazdy jest inny i ma inne problemy.
        Wydaje mi sie, ze dobrze zebys szczerze powiedziala ,jak sie czujesz
        na grupie, i zobaczyla co sie stanie: i wtedy mozesz podjac decyzje,
        czy cos dla siebie wynosisz.
        Bylam potem tez na 2-3 spotkaniach grupowych w innych miejscach, ale
        od początku bylo dla mnie jasne, ze to nie dla mnie, glownie ze
        wzlędu na sposób/formę prowadzenia.
        Natomiast terapia nie jest po to żeby wyglaszac madre wnioski, tylko
        wlasnie mowic o problemach,
        trzymaj sie cieplo.
      • konst.ancja Re: terapia 28.05.08, 11:49
        > Za mną 4 miechy terapii, ale czuję potworny bezsens chodzenia na
        zajęcia...
        > Nie zrobiłam zadania (zdarzyło mi się 1-szy raz być
        >nieprzygotowana, bo waham się między dwoma pomysłami wykonania i
        >żadnego nie uskuteczniłam) i nie zamierzam go wykonać w najbliższym
        >czasie.
        No to powiedz o tym prowadzącemu, jakie masz opory - to ułatwi
        rozwiązanie tego problemu.

        > Na zajęciach mało mówię na temat (w porównaniu z grupą).
        >Czuję, a raczej jestem przekonana, że jestem gdzieś w tyle za
        >grupą i nie pracuję, nie mam nic wartościowego do powiedzenia
        >na "grupie" i w zasadzie mówię tylko to, co mnie boli. Tak
        >chciałabym powiedzieć im coś waznego, jakieś wnioski, a ja nadal
        >wyrzucam z siebie tylko i wyłącznie problemy...

        No i bardzo dobrze, bo terapia jest własnie po to, zebyś się
        odblokowała i zaczęła z siebie wyrzucać wszystko, co cię boli.
        Skoro "jestes w tyle za grupą", to oznacza tylko, ze masz większe
        blokady niz pozostałe osoby i potrzebujesz więcej czasu zeby się
        otworzyć. Wyluzuj się i nie oceniaj siebie zbyt surowo - daj sobie
        czas. Jeżeli to możliwe postaraj sie o indywidualne sesje z
        terapeutą.(W niektórych ośrodkach terapia DDA przebiega równolegle
        grupowo i indywidualnie, i to jest najlepsza forma).

        > PS: w związku z przyzwoleniem sobie na czucie zachowuję się jak
        > mała dziewczynka (przeraża mnie to!)
        To jest bardzo dobry objaw! ta terapia ma właśnie spowodowac
        powtórne przeżycie spraw z dzieciństwa, uwolnienie zablokowanych
        emocji i przywrócenie spontanicznych zachowań dziecka. To okres
        przejściowy, który minie, ale jest prawidłowy na tym etapie terapii.
        NIE PODDAWAJ SIE! Jestes na dobrej drodze do uzdrowienia, ale to
        jeszcze musi potrwać jakis czas.
        • anciax Re: terapia 28.05.08, 12:50
          > No to powiedz o tym prowadzącemu, jakie masz opory - to ułatwi
          > rozwiązanie tego problemu.

          Właśnie chodzi o to, że grupa mówi o tym jakie wnioski wyciągają z codziennych
          zachowań swoich i innych ludzi, o tym co u siebie zauważyli. I na dodatek mówią
          o tych sprawach takim ładnym językiem.
          A ja nadal mówię potocznymi słowami i w kółko wałkuję problemy.
          --
          Wydaje mi się, że grupa będzie miała mi za złe, że spowalniam i tak już powolna
          terapię...
          Znowu wróciło poczucie winy >>> 'przepraszam że żyję'.


          Zauważyłam jedynie, że zmieniłam się ociupinkę podczas tych 4 mies., mówili mi
          to też ludzie z grupy. A cała reszta mojego świata i moich spraw jest do bani -
          taka sama jak przedtem... (chociaz nie spotykam się już z ludzmi z imprez;
          skończyłam pewien etap w życiu; obracam sie w innym środowisku zawodowym). Od
          czego zależy zmiana sposobu patrzenia na świat? Ja nie mam pomysłu.
          • konst.ancja Re: terapia 28.05.08, 13:11
            > Właśnie chodzi o to, że grupa mówi o tym jakie wnioski wyciągają z
            >codziennych zachowań swoich i innych ludzi, o tym co u siebie
            >zauważyli. I na dodatek mówią o tych sprawach takim ładnym językiem.
            > A ja nadal mówię potocznymi słowami i w kółko wałkuję problemy.
            Bądź sobą i mów tak jak potrafisz. Ale jednoczesnie ucz się od nich
            wyciagania wniosków. Terapia to przeciez takze uczenie się poprzez
            wymiane doświadczen i opinii. Zreszta jezeli nie będziesz sie uczyc
            to nie zrobisz postepów...

            > Wydaje mi się, że grupa będzie miała mi za złe, że spowalniam i
            >tak już powolna terapię...
            > Znowu wróciło poczucie winy 'przepraszam że żyję'.
            To ci się pewnie tylko tak wydaje... najlepiej zreszta zebys im o
            tym powiedziała, a wtedy dostaniesz zwroty i usłyszysz, co naprawdę
            myślą.
            > Zauważyłam jedynie, że zmieniłam się ociupinkę podczas tych 4
            >mies., mówili mi to też ludzie z grupy.
            To przeciez jest postep w tak krótkim czasie! Proces zdrowienia jest
            długi i wymaga cierpliowści.

            >A cała reszta mojego świata jesttaka sama jak przedtem... (chociaz
            >nie spotykam się już z ludzmi z imprez); skończyłam pewien etap w
            >życiu; obracam sie w innym środowisku zawodowym).
            To tez jest duży postęp! tym bardziej, jezeli zrobiłaś swiadomie
            takie wybory.

            >Od czego zależy zmiana sposobu patrzenia na świat?
            Od tego, co masz W SOBIE. Ile masz pozytywnych przekonań a ile
            negatywnych.
            >Ja nie mam pomysłu.
            Nic na siłę - pozytywne zmiany przyjdą same, odpowiednio do
            włożonego wysiłku w prace nad sobą. Juz masz przeciez pierwsze
            efekty. Ciesz się tym, co juz osiągnęłaś - jak na początek to dużo!
      • anciax Re: terapia... dół.. poczucie bezsensu... 28.05.08, 12:56
        I poza tym zaczyna mi przeszkadzać terapia pod względem tego, że wszyscy
        uczestnicy to osoby wierzące >>> bywa, że próbują przeciągnąć mnie na na "jasną
        stronę mocy".



        A do tego bywa, że całą otoczka związana z terapią i ośrodkiem przypomina czasem
        sektę... <-
        • konst.ancja Re: terapia 28.05.08, 13:20
          > zaczyna mi przeszkadzać terapia pod względem tego, że wszyscy
          > uczestnicy to osoby wierzące.
          A dlaczego ci to tak przeszkadza? czy chodzisz na
          terapię "kościelną", a jesteś niewierząca?

          > bywa, że próbują przeciągnąć mnie na na "jasną stronę mocy".
          Mają na pewno dobre intencje. Od dawna przeciez wiadomo, że wiara w
          OPATRZNOŚĆ pomaga w uzdrowieniu.
          Sama zresztą napisałaś powyżej, że oni "na dodatek mówią o tych
          sprawach takim ładnym językiem. A ja nadal mówię potocznymi słowami
          i w kółko wałkuję problemy." Czy więc nie warto ich naśladowac
          zamiast się opierać i trzymac starych chorych metod i wzorców?...

          > A do tego bywa, że całą otoczka związana z terapią i ośrodkiem
          > przypomina czasem sektę...
          A co masz na mysli? Czy byłaś juz w jakiejś sekcie?
          • anciax Re: terapia 28.05.08, 20:24
            > A dlaczego ci to tak przeszkadza? czy chodzisz na
            > terapię "kościelną", a jesteś niewierząca?

            Dlaczego? Bo w rozmowach o wierze na grupie ["Bóg to, Bóg tamto, ale oczywiście
            masz prawo do swoich poglądów"] czuję się jak w domu ["rób po swojemu,
            doooobrze, zobaczymy kto tu rządzi"]. Takie widzę podobieństwo.


            > Czy więc nie warto ich naśladowac
            > zamiast się opierać i trzymac starych chorych metod i wzorców?...

            Chore metody to ja mam na co dzień jak przebywam w chorym domu z pewnym chorym
            kołkiem.
            Czy widzisz korelację między ładnym wysławianiem się i wiarą? [ja nie widzę]


            > A co masz na mysli?

            Zabieranie telefonów na wyjazdach.
            Używanie specyficznych terminów.
            Zakaz doradzania innym na zajęciach grupowych.
            W zadnej sekcie nigdy nie byłam.
            • lucyna50 Re: terapia 29.05.08, 11:57
              Na terapii nic nie musisz, odrabiać lekcji też. Podczas mojej
              terapii jedna z osób zaczęła mówić po 10 miesiącach. Po prosu nie
              była wcześniej gotowa. A terapia jest przede wszystkich po to by
              mówić o tym co boli. To co dzieje się z Tobą oznacza tylko, że
              wszystko przebiega prawidłowo, że to normalne podczas terapii. A
              złość wykorzystaj jako napęd do dalszej pracy. Nie wiesz przecież
              czy inni uczestnicy nie czują tego samego. Włącza Ci się
              nadkontrola z dziecinstwa, bo to przecież mamy, i jeżeli nie
              kontrolujesz grupy masz ochotę uciec.
              Zachęcam Cię do mówienia na grupie o swoich uczuciach,
              wątpliwościach, tak jak nam tutaj na forum. Nic nie musisz, masz
              prawo do bycia sobą, nawet jeżeli innych to się nie spodoba.
              Zmiany w nas zachodzą w różnym czasie, różnym stopniu i u każdego
              inaczej. Skoro widzisz zmiany to już sukces. Ja zmiany widzę po 2
              latach po terapii. Pomału, spokojnie, "nie od razu Kraków
              zbudowano".
              Bóg jest jeden. Jest dużo religii i wyznań. Każdy wierzy w swojego,
              to bardzo dobrze, bo modlitwa pomaga. Nie musisz znać
              innych "bogów" prócz swojego lub żadnego, ale bobrze jest szanować
              wiarę innych. Powiedz uczestnikom co czujesz, gdy mówią o "swoim
              Bogu". Nie mów, co inni robią źle, mów o tym co Ty czujesz gdy oni
              o tym mówią.
              cytat z Desideraty: "...jeśli porównujesz się z innymi możesz stać
              się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od
              ciebie...".
              Nie rezygnuj z pracy w grupie, bo ona poszerza spojrzenie na
              problem. A w ogóle to tarapia jest trudna, dla mnie, to morze
              wylanych łez i nikt mi nie obiecywał, że będzie łatwo, to bardzo
              ciężka praca, a efekty przyjdą na pewno. Myślę, że to dobrze, że
              zmiany przychodzą powoli, bo trzeba się na nie przygotować. Tak
              trzymaj. Jest dobrze. Będzie lepiej. Życzę Ci WYTRWAŁOŚCI I
              DETERMINACJI. Pozdrawiam.
              • malymyszok Re: terapia 31.05.08, 23:16
                Za Lucyną powtórzę: nie rezygnuj z terapii. Daj sobie czas i szansę
                na zdrowienie. To, że na razie nie widzisz efektów, to nie znaczy,
                że się nie zmieniasz. Na pewno po każdym spotkaniu choć odrobinę
                lepiej siebie rozumiesz, a to już dużo.

                Ja byłam tylko na terapii dla współuzależnionych (DDA zaczynam
                niedługo) i też przez cały okres jej trwania miałam wrażenie, że nie
                robię postępów albo idzie mi to zbyt wolno. Na ostatnim,
                podsumowującym spotkaniu usłyszałam od terapeutki, że jestem osobą
                która najwięcej z całej grupy skorzystała z terapii, że czerpałam z
                każdego pomysłu, że po zajęciach szłam do domu i wprowadzałam w
                życie to, co spotkanie miało nam dać. I rzeczywiście tak było.
                Ponieważ trwałam w przekonaniu, że w moim życiu nic się nie zmienia,
                byłam zdesperowana i nawet nie zauważałam jak wiele czerpałam z tych
                spotkań. Po przemyśleniu stwierdzam, że przekonanie o
                własnym "zacofaniu" względem innych osób na grupie dało mi potężny
                napęd ku zmianom. Faktycznie gadałam tylko o problemach, poruszałam
                tematy, o których inni nawet nie pomyśleli żeby napomknąć (podobno
                moja otwartość wręcz ich szokowała), ale właśnie dzięki temu tak
                bardzo skorzystałam z terapii.

                Na terapii jesteś dla siebie, nie dla innych uczestników. Korzystaj
                z niej tak, jak tobie to odpowiada.
            • anciax Re: terapia 19.06.08, 11:50
              > Zabieranie telefonów na wyjazdach.
              > Używanie specyficznych terminów.
              > Zakaz doradzania innym na zajęciach grupowych.
              > W zadnej sekcie nigdy nie byłam.

              i jeszcze:

              *Muszę pytać o to, czy mogę łyknąc tabsę na ból głowy (?)
              *Jak ja doradzam (trochę nieświadomie), to od razu jest upomnienie terapeutek a
              jak ktoś inny -sympatyczniejszy niż ja- doradza, to zachowanie terapeutek jest z
              goła inne (!)
              *Wmawianie różnych zachowań (tu już w zależności do sytuacji: spotkałam się z
              tym, że uczestniczka i terapeutka wmawiały mi, że specjalnie przychodzę na
              zajęcia przed wszystkimi; nie dały sobie wytłumaczyć, że to zwykła punktualność
              - sytuacja powtarzała się kilka razy, nie mam już siły tłumaczyć po raz n-ty
              tego samego), poza tym samo tłumaczenie sie jest jakoś niemile widziane w oczach
              terapeutów - macie podobnie?
              • anoosha Re: terapia 19.06.08, 11:55
                Ja co prawda nie chodzę na grupową, ale moja terapeutka mi nie robi
                takich "numerów". Nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś zabronił
                korzystania z telefonu komórkowego. Sama go wyłączam na czas sesji z
                grzeczności - jak w kinie czy teatrze.
                I nigdy nie zostałam upomniana, że np. przyszłam pół godziny
                wcześniej! Co to za problem? Wolę poczekać w ośrodku niż łazić po
                mieście, zwłaszcza kiedy jestem po pracy zmęczona.
                Dziwne jakoś te terapeutki ...
                Buźka!
                • anciax Re: terapia 19.06.08, 12:03
                  Hehe, mogłaś pomyśleć, ze jestem uzależniona od komórki ;) Nic z tych rzeczy. Z
                  resztą fakt, ze na sesji wyjazdowej zostaną nam zabrane telefony, zbulwersował
                  nie tylko mnie: terapeutka zapytana "dlaczego?" powedziała, że zawsze tak robiły
                  i robią (nie tylko w moje grupie.). Dla mnie jest zupełnie oczywiste, ze jak
                  jadę pracować (nad sobą) :), to wyłączam komórkę, żeby sobie i grupie nie
                  przeszkadzać. Z resztą i tak od jakiegoś czasu moja komórka jest głodna ;)

                  Co do przychodzenia wcześniej, to ręce mi oDpadają, ale cóż, widocznie tak ma być ;)

                  Tłumaczenie się przed ludźmi jeszcze mogę zrozumieć (rozumiem dlaczego
                  terapeutki zajęły takie stanowisko) - to jest schemat wyniesiony z domu (chyba?)

                  Pozdróweczki :)*
      • anciax Re: terapia... 01.06.08, 20:27
        Wiecie co, chyba terapia działa.
        Wczoraj:
        -po raz pierwszy do kilku lat ubrałam spódnicę
        -pi raz pierwszy w ogóle ubrałam krótkie spodenki
        i poszłam w miasto :)

        A dotychczas gotowałam się w jeansach podwiniętych do łydki pomimo upałów.
        • kajda28 Re: terapia... 01.06.08, 21:47
          :)))

          od jutra spróbuje zadzwonić i zapytać się o typową terapię DDA, czy grupową czy
          indywidualną.
          • anciax Re: terapia... 02.06.08, 07:21
            :)


            > od jutra spróbuje zadzwonić i zapytać się o typową terapię DDA, czy grupową czy
            > indywidualną.

            cieszę się! i 3mam kciukasy :)
            napiszesz jak Ci idą poszukiwania terapii? ;>
            • ginai29 Re: terapia... 02.06.08, 23:12
              Anciax i Inni chodzacy/ myslacy o terapii, pozwolcie ze skorzystam z tego watku
              i spytam, co Was bezposrednio zdeterminowalo zeby zaczac terapie? chodzi o to,
              ze mi bardzo dlugo zajelo, zeby sie zdecydowac ze chce cos takiego zrobic. Niby
              mam problem ale nie umiem go nazwac, wiec czasem mysle - jakby go nie bylo. Dzis
              doszlam do wniosku ze podziwiam wszystkie osoby chodzace na terapie, bo dla mnie
              jest to dosc trudne. Obecnie sie zawzielam, ze bede chodzic i jestem na etapie
              szukania grupy, chodze, rozmawiam z psychologami, ktorzy prowadza terapie dda i
              za kazdym razem to samo opowiadac-jest to wyczerpujace. Dzis uslyszalam od
              jednej pani psycholog ze nie jest przekonana o mojej wewnetrznej motywacji, nie
              wiem skad u niej taka mysl. ja jestem przekonana ale boje sie - chyba
              najbardziej tego ze bedzie ciezko. Anciax - to jej pytanie bylo odnosnie tego co
              Ty piszesz, ze przychodzi moment, kiedy czesc osob zaczyna watpic w sens terapii
              lub przerywa. Zycze wytrwalosci bo wyobrazam sobie, ze w takich momentach nie
              jest lekko...
              • anoosha Re: terapia... 03.06.08, 09:44
                hahaha
                Ja wczoraj poszłam na terapię z zamiarem powiedzenia, że rezygnuję,
                po czym sprawy przybrały taki obrót i zaczęły się takie tematy, że
                długo nawet o tym nie pomyślę, żeby zrezygnować!
                Gdybym teraz odpuściła, to byłaby totalna głupota!
                Poza tym wczoraj miło zostałam zaskoczona, bo moja terapeutka bardzo
                mi pomogła po nitce do kłębka dotrzeć do pewnych spraw i je sobie
                uświadomić! Byłam pod wrażeniem!
                Od dawna siedział we mnie ten problem - to, że nie mogę stworzyć
                swojego życia, tylko zawsze siebie porównuję do innych (najczęściej
                do mojego rodzeństwa) i zawsze na moją niekorzyść. Jeśli będę się
                trzymać takiego schematu, nigdy nie będę zadowolona z mojego życia,
                z moich osiągnięć, z tego, co udało mi się już stworzyć. Zawsze
                będzie za mało - a to za mało pieniędzy, a to nie dość dobra praca,
                nie dość dobre stanowisko, za małe mieszkanie, itd. Cholernie się
                cieszę, że to wczoraj poruszyłam!
                Radzę się zastanowić 1000 razy, zanim się zrezygnuje!
                Pozdrówki!
              • anciax Re: terapia... 03.06.08, 12:36
                > Anciax - to jej pytanie bylo odnosnie tego c
                > o
                > Ty piszesz, ze przychodzi moment, kiedy czesc osob zaczyna watpic w sens terapi
                > i
                > lub przerywa.

                U mnie na grupowej wszyscy uczestnicy mieli doła. Tzn po powrocie z "wyjazdowej
                sesji terapeutycznej" wszyscy byli w euforii. A dół przyszedł 2, 3 tyg po
                powrocie. Wtedy terapeutka zapytała nas czy odczuwamy poczucie bezsensu w
                dalszej terapii? - Wszyscy odpowiedzieli, ze tak. Okazało się, że do normalne,
                bo dużo przerobiliśmy itp.

                To tyle, jeśli chodzi o załapanie doła na terapii.



                > i spytam, co Was bezposrednio zdeterminowalo zeby zaczac terapie?

                Dowiedziałąm się o byciu DDA i wtedy też dowiedziałąm się ze dla mnie terapia
                byłąby dobra. Nie zdecydowałąm się od razu! Już to tu kilka razy pisałam, że
                warczałam na osoby, które mówiły mi o korzyściach terapii.
                Po 1/2 roku zaczęłam poważnie myśleć o pojściu, ale na terapię indywidualną
                (grupowa w ogóle nie wchodziłą w grę).
                Wstydziłąm się tego, że jetem DDA.

                Ze dwa miechy przemęczyłam się z myśleniem o podjęciu indywidualnej i w końcu
                poszłąm poszukać poradni.

                Potem byo już z górki ;)
              • anciax Re: terapia... i jeszcze ............. 03.06.08, 12:51
                I jeszcze jedno, bo zapomniałam:
                nie zamierzam rezygnowac z terapii :) Spoko :)
                Miałam doła, opuściłam zajecia, nie zrobiłam zadania (wymyśliłam sto powodów
                żeby nie robić zad.), ale to nie znaczy, ze rezygnuję. Chwilowa załamka była,
                ale już sobie poszła - wystarczył jeden ludzki gest w moim kierunku i jest lepiej :)
      • anciax Re: terapia... dół.. poczucie bezsensu... 22.08.08, 12:28
        Nadal wyrzucam z siebie na gr. problemy, ale juz mam mniejsze poczucie winy z
        tego powodu :)
        Czuje ulge jak powiem, co mnie boli :) ot co! ;]

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka