08.07.10, 14:51
Nie pamietam, czy taki watek już był.
Zwróciliscie uwagę, ze św. Gabriela występuje przede wszystkim w
roli córki, w mniejszym stopniu matki, natomiast dwie jej role
zostały całkowicie pominięte.
Nie jest ani macochą, ani - co dziwniejsze - babcią. Jako taka nie
istnieje. A powinna - bo dopiero teraz uswiadomil;am sobie, ze
normalna kobieta, szczególnie matka dzieciom nie zaprasza
dzieciatego faceta SAMEGO na Wigilię. Gabrieli, tak celebrującej
rodzinne cieplo, powinno nie byc obojetne, czy jej przyszły małzonek
zostawi swoje dziecko w Wigilię, czy nie. I fakt, ze bez namyslu
zostawia - powinien być powodem powaznego zastanowienia się, z kim
wlasciwie ma sie do czynienia. Nawet jak dziecie ma 17 lat, to nie
wychodzi się - jak slusznie toż dziecię prawi - w Wigilie do obcej
baby. I potem jest bardzo konsekwentna - Miągwa ma dwie siostry, nie
trzy, to widać.
To samo dzieje się, gdy Gabriela zostaje babcią - córka dostaje od
niej dokladnie zero pomocy, robienie konfitur jest znacznie
wazniejsze.
Dlaczego?
Obserwuj wątek
    • lezbobimbo Re: Macocha 08.07.10, 15:00
      Dlatego, ze MM nie ogarnia swoich postaci i zapomina laczyc Elke z Gaba. Nie
      ogarnia tez opisów odautorskich - Gaba prorodzinna i bedaca centrum betonowym
      calych Jezyc "zapomina" o swej pasierbicy i nie zaprasza jej na Wigilie (a male
      Rumunki tak).

      Ktos tutaj pisal tez, ze Gaba to w ogóle typ wiecznej starszej siostry. Fajna
      dla nieznajomych i dla rodziców, ale jako matka jest do niczego (co widzimy tyle
      razy). Co dopiero babcia..
      • soova Re: Macocha 08.07.10, 15:16
        Jeżycjada (a zwłaszcza Neo-) jest pisana pod względem realizmu dość niedbale,
        autorka co i raz nagina jakieś sytuacje do swojej koncepcji, choćby się nijak
        miały do rzeczywistości, ale skoro są jej potrzebne do ciągłości fabuły, to
        ciach, nie przejmujemy się i piszemy. I potem mamy to jedzące po obcych domach
        obiadki sześciolatkę, której rodzice (w PRL!) są tak zajęci pracą, że nie
        zauważają, że dziecka nie ma w domu w porze wieczornej (opery zaczynają się
        najwcześniej o 18.00, a i to rzadko). I mamy też nowego mężczyznę w życiu
        bohaterki, którego musi ona przedstawić swojej rodzinie akurat w wigilijny
        wieczór, bo przecież właśnie jest Wigilia i tak to autorce ładnie do koncepcji
        pasuje. Nic to, że jest to wydarzenie na tyle ważne i strseujące dla jednej i
        dla drugiej osoby, że wypadałoby pomyśleć, żeby wszystko miało miejsce w jakieś
        spokojne popołudnie, a nie w Święta, gdy zawsze jest zamieszanie (o
        przypadającym nazajutrz ślubie Idy nie wspomnę - miło ze strony siostry, że w
        czasie, gdy to Ida ma być najważniejsza, Gaba nagle wtranżala się ze swoim nowym
        mężczyzną). Nic to, że Grześ ma przecież rodzinę i może kolację wigilijną
        spędziłby z nimi? Na szczęście tutaj udało się autorce uprawdopodobnić, że wobec
        sytuacji rodzinnej i w ogóle stosunków familijnych u Strybów wyjście na Wigilię
        do obcego domu nie jest taką zbrodnią, jaką zapewne byłoby u Borejków.

        Zaś co do Gaby jako macochy, to może lepiej, że nic o tym nie ma. MM sama
        macochą nigdy nie była, więc kto wie, jakich to rewelacji czytelnik mógłby się
        dowiedzieć o jej relacjach z Elką.
        • lezbobimbo Re: Macocha 08.07.10, 15:40
          soova napisała:
          > w Święta, gdy zawsze jest zamieszanie (o przypadającym nazajutrz ślubie Idy
          >nie wspomnę

          Ja w ogóle do dzis nie rozumiem, dlaczego MM uparla sie na slub Idy dzien po
          Wigilii. Wychodzi, ze Borejki kochaja stres i jada na adrenalinie jak na
          narkotyku. W ten sposób kobiety borejczane (bo Ignac przeciez tylko uprzejmie
          spada z drabiny w kokonie zeszmaconym) musza nie dosc, ze przygotowac potrawy
          wigilijne dla juz sporej i jeszcze powiekszonej Mareczkiem i Monika rodziny, to
          jeszcze dzien potem przypiekac pieczenie i rumienic udzce, a w samym dniu
          wigilijnych oprócz zaopatrzenia i prezentów musza jeszcze szukac nietypowych
          butów dla panny mlodej. I jeszcze zamiast polozyc sie po Wigilii spac, wierne
          siostry musza Idzie po nocy naprawiac welon, bo cala chryja slubna nie moze
          poczekac chociaz tydzien. Szalenstwo zon stepfordzkich.
          • soova Re: Macocha 08.07.10, 15:44
            Ja w ogóle do dzis nie rozumiem, dlaczego MM uparla sie na slub Idy dzien po
            Wigilii.


            Bo tak jej pasowało do koncepcji! Jest świątecznie, rodzinnie, ciepło,
            nastrojowo, to i ślub Idusi można też w tej konwencji zmieścić (a przy okazji
            znajdzie się jeszcze miejsce dla samochodu Sławusia, który, odwiedza rodziców,
            bo wszak są Święta).
          • czekolada72 Re: Macocha 14.12.10, 10:53
            lezbobimbo napisała:

            > soova napisała:
            > > w Święta, gdy zawsze jest zamieszanie (o przypadającym nazajutrz ślubie I
            > dy
            > >nie wspomnę
            >
            > Ja w ogóle do dzis nie rozumiem, dlaczego MM uparla sie na slub Idy dzien po
            > Wigilii.

            Ale przeciez ogólnie przyjetym sa śluby W Boże Narodzenie (takoż w niedziele wielkanocną) - więc tu naprawde wszystko miesci sie w normie i realiach!
    • truscaveczka Re: Macocha 08.07.10, 15:03
      Do tego jeszcze dochodzi "Pamiętasz Romę Kowalik?" - która przecież
      jest rodzoną siostrą męża Gabrielowej pasierbicy. Rrrrany, ale
      bałagan.
      Elka zaginęła w akcji. Tak jak wiele innych postaci, niestety.
      • lezbobimbo Re: Macocha 08.07.10, 15:27
        truscaveczka napisała:
        > Do tego jeszcze dochodzi "Pamiętasz Romę Kowalik?" - która przecież
        > jest rodzoną siostrą męża Gabrielowej pasierbicy. Rrrrany, ale
        > bałagan.

        Malo, ze siotra meza pasierbicy, w latach 70ych ten nieletni wówczas monsz
        siedzial w jednej lawce z ta Nutria, co tak fajnie bije. W dodatku z tym
        nieletnim monszem i jego mala siostra mieszkala sama Aniella, która Gaba
        przeciez odwiedzala w KK.
        I nie wierze tez, ze chociazby ciepla mama Borejko nie zaprzyjaznila sie z
        ciepla Tosia, skoro ich male szkraby byly w jednej klasie, a nastolatki z obu
        rodzin sie spotykaly.
        • verdana Re: Macocha 08.07.10, 15:32
          To, ze Elka zaginęła jestem w stanie wybaczyć, bo w jezycjadzie
          kreci się taka ilość postaci, że nawet wspomnienie kazdej, aby dodac
          realizmu wydarzeniom, zaminiloby powieść w książkę telefoniczna.
          Ale zaproszenia faceta bez dziecka na Wigilie darować nie jestem w
          stanie. Tzn. nie dziwi mnie, ze Grzegorz przyszedł, bowiem ojcem był
          marnym. dziwi mnie, ze Gabrieli nie zależało, aby związać się z
          kimś, kto mysli o wlasnym dziecku.
          • soova Re: Macocha 08.07.10, 15:42
            dziwi mnie, ze Gabrieli nie zależało, aby związać się z
            kimś, kto mysli o wlasnym dziecku

            Może właśnie dlatego jej zależało? ;) I właśnie dlatego zobaczyła w nim dobry materiał na ojczyma własnych córek i ewentualnie ojca wspólnego dziecka? Już Jagusia Paczesiówna na hasło "wdowiec" zapowiedziała swatom: "Cudzych dziecków kolebała nie będę"! ;)
            • verdana Re: Macocha 08.07.10, 15:50
              E, facet , ktory nie dba o wlasne dziecko ma być materiałem na
              ojczyma? I dlaczego miałby dbać o następne własne, skoro jak widać
              ojcostwo nie jest tym, co go interesuje? Jeszcze zrozumialabym gdyby
              w tle byla jakaś pierwsza małżonka, dowiązana do dziecka. Ale
              wdowiec z dzieckiem, postać zaiste wzruszająca - jest wzruszająca
              tylko do momentu, gdy się okazuje, ze dziecko pozbawione matki,
              praktycznie ma ojca tylko w teorii.
              • soova Re: Macocha 08.07.10, 15:57
                verdana napisała:

                > E, facet , ktory nie dba o wlasne dziecko ma być materiałem na
                > ojczyma?

                Nie no, oczywiście, że obiektywnie takiego faceta należałoby kopnąć w cztery litery i posłać tam, skąd przyszedł. Ale możliwe, że prorodzinna (ale w znaczeniu "proborejkowska" li i jedynie) Gaba stwierdziła: taki facet jest OK, bo własna, podrośnięta córka nie będzie zajmowała mu na tyle czasu, żeby nie mógł zostać wchłonięty przez sprawy rodziny Borejków.

                Aż sięgnęłam po "Noelkę". Czy wiecie, że tak w ogóle, to Gaba się córki Grzesia na początku bała? :)
                • lezbobimbo Re: Macocha 08.07.10, 16:08
                  soova napisała:
                  > Aż sięgnęłam po "Noelkę". Czy wiecie, że tak w ogóle, to Gaba się córki
                  >Grzesia> na początku bała? :)

                  Jak tez i boi sie wlasnej córki potem ;) Co podkresla jak bardzo jest do niczego
                  jako matka - i potrafi byc tylko starsza siostra, nie wiedziec czemu w
                  Neojezycjadzie bojaca sie smarkuli - chociaz w KK nie bala sie z wrzaskiem
                  wychowywac mlodszych od siebie bestyjek.

                  W KK jako starsza siostra Gaba jest lepszym rodzicem niz matka i macocha w
                  Neojezycjadzie..
                  • verdana Re: Macocha 08.07.10, 16:13
                    Dla mnie akurat strach przed ewentualną pasierbicą jest najzupełniej
                    normalny, zrozumiały i wrecz pozyteczny. Nie bardzo sobie wyobrazam,
                    aby całkowicie na luzie podejść do tego, ze zupełnie obca osoba
                    nagle stanie się członkiem wlasnej rodziny i nie żywić obaw. Może
                    okazac się wredną zołzą, idiotką, roszczeniową chamka - kazdy by się
                    bał, gdyby resztę życia miał przymusowo w rodzinie kogoś, kogo
                    znieść nie może, a wobec kogo ma jednak pewne obowiązki - chocby
                    zapraszanie na wszystkie uroczystosci rodzinne.
                    Ja też balam sie przed pierwsza wizyta narzeczonej syna. To chyba
                    stosunkowo podobne uczucie.
                    • soova Re: Macocha 08.07.10, 16:30
                      Ale dla mnie to jest właśnie też normalne. W przeciwieństwie do wprowadzania Grzesia do rodzinnego domu w czasie kolacji wigilijnej i w przeddzień ślubu siostry czy impulsowego zapraszania na kolację Cyganek, bez cienia refleksji, co z nimi będzie potem.
                      • lezbobimbo Re: Macocha 08.07.10, 16:41
                        Prawde mówiac, nie wiem, czemu Gaba sie az tak boi nieznanej córki Grzesia.
                        Przeciez to nie z nia sie spotyka. Za maz jeszcze za Grzesia nie wychodzi, ani z
                        nim zamieszkuje, skoro zna go tak slabo, czyli nie ma obowiazku zajmowac sie
                        jego córka ani przejmowac, co tez dzieciatko powie na "nowa babe" ojca ;)
                        Nieprawdaz?

                        No i na pewno nie popisala sie mysleniem ani empatia, skoro zabiera tego Grzesia
                        z jego Wigilii bez pomyslenia, ze moze wlasnie mial spedzac swieta z ta córka i
                        reszta jego familiady.
                        • lezbobimbo Re: Macocha 08.07.10, 16:45
                          Acha, i niby Gaba ma byc taka odwazna, co to sie niczego nie boi wg. Ignaca (ze
                          niby na klasówki szla odwaznie nieprzygotowana i odbierala dwóje z podniesionym
                          czolem.. ale przed klasówka zwana zyciem chowa sie po katach i ucieka w
                          sprzatanko-konfitury-rumienienie udzcy).
                          Cykorzy jak przerazony zajaczek p-piszacy wiersze przed wlasna smarkata córka
                          czy nieznana jeszcze w ogóle pasierbica..
                    • croyance Re: Macocha 11.09.10, 21:47
                      Ja na pierwsze spotkanie z Mlodym wzielam srodek uspokajajacy. Mlody do dzisiaj wspomina, ze bylam 'mila, ale troche dziwna'.
          • lezbobimbo Re: Macocha 08.07.10, 15:53
            verdana napisała:
            > To, ze Elka zaginęła jestem w stanie wybaczyć, bo w jezycjadzie
            > kreci się taka ilość postaci, że nawet wspomnienie kazdej, aby dodac
            > realizmu wydarzeniom, zaminiloby powieść w książkę telefoniczna.

            E, niechlujstwo i tyle. Taki Balzac operowal chyba z 2000 osób wymyslonych przez
            siebie i jakos sie nie zagubil :)
            Przeciez wystarczy jedno zdanie czasem, nie musi byc zaraz ksiazka telefoniczna.
            Takie jedno zdanie pada przeciez o Romie, tylko tak bez sensu, ze przekresla
            bliskosc rodzin Kowalików i Borejków od lat 70ych.
            Tak samo jak bezsensowne przedstawianie Borejkom mlodego Baltony w Pulpecji.
            Przeciez Cesia z Pawelkiem i Danusia i Aniela znaly sie zGaba i Joanna od czasów
            ESD i cale ESD pojechalo razem na biwak w IS. Tosi Kowalik wicedyrektorka to
            matka Pawelka, mieszkajacego jakoby w tej samej kamienicy, co Borejkowie. Jakby
            malo bylo, to Nutria z wataha znajomych z liceum idzie na korepetycje u Zaczka w
            BBB. No jakim cudem te 3 poprzeplatane rodziny nagle zapominaja o swoim
            istnieniu od Noelki i nikt u Borejków nie rozpoznaje Bobcia?

            > Tzn. nie dziwi mnie, ze Grzegorz przyszedł, bowiem ojcem był
            > marnym. dziwi mnie, ze Gabrieli nie zależało, aby związać się z
            > kimś, kto mysli o wlasnym dziecku.

            To sama MM nie mysli o Elce jako o córce Grzesia, tylko jak o osobnym bycie
            dziewczecym, na czesc której powstaje romantyczna powiesc wigilijna. A skoro MM
            nie pamieta, to i wymyslona przez nia Gaba tez nie bedzie..
            • the_dzidka Re: Macocha 11.09.10, 17:19
              > No jakim cudem te 3 poprzeplatane rodziny nagle zapominaja o swoim
              > istnieniu od Noelki i nikt u Borejków nie rozpoznaje Bobcia?

              Eno. Nie poznał go Ignac. Gaba (Natalia?) od razu powiedziała: - Tato, to jest siostrzeniec pana Żaka ze Słowackiego.
              Mój ojciec NIGDY nie rozpoznawał mojego kolegi, z którym przyjaźniłam się od zerówki. Zawsze mnie pytał, kto to jest ten chłopiec, który właśnie wyszedł.
              • nessie-jp Re: Macocha 11.09.10, 17:33
                > Gaba (Natalia?) od razu powiedziała: - Tato, to jest
                > siostrzeniec pana Żaka ze Słowackiego.

                Ale przecież jeszcze w Noelce chyba właśnie Gaba każe Elce szukać Bobcia za pośrednictwem Tomcia Kowalika. Czyli lepiej kojarzy Tomcia, z którym nie mogła się dobrze znać ani przyjaźnić (różnica wieku) niż młodszego kuzyna kumpeli z klasy, u której pewnie milion razy bywała?

                Moim zdaniem to jest wpadka autorska. MM tak usilnie się starała spiętrzyć przeszkody na drodze Elki do Baltony, aby umożliwić jej spotkanie i z Tomciem, i z Borejkami, że przesadziła.
          • bat_oczir Re: Macocha 25.12.10, 11:37
            > To, ze Elka zaginęła jestem w stanie wybaczyć, bo w jezycjadzie
            > kreci się taka ilość postaci

            ale Elka to TYTUŁOwa bohaterka jednej z książek, nie szkodzi, że pobocznej dla nurtu. Jej zaginięcia w akcji absolutnie zaakceptować nie da się...:)
    • nessie-jp Re: Macocha 08.07.10, 16:42
      Muszę przyznać, że czytając po raz pierwszy Noelkę byłam całkowicie po stronie
      Elki
      • lezbobimbo Re: Macocha 08.07.10, 16:56
        nessie-jp napisała:
        > Znielubiłam również ową mało taktowną paniusię, która pazurami wyrywa faceta
        z> poprzedniej rodziny, jakże taktownie zapraszając go bez córki. I potem nie>
        mogłam zupełnie zrozumieć, jak to sią stało, że to właśnie GABRYSIA
        • nessie-jp Re: Macocha 08.07.10, 17:17
          To jest tak:

          Metody i Cyryj zachwycają się Terpentulą i pomijają w rozmowie Grzegorza.

          Elka wrzeszczy o Baltonę i dlaczego nikt jej nie powiedział, że był, a przecież
          miała z nim wyjść.

          Metody oznajmia, że zaprosił Terpentulę do nich na Wigilię.

          Elka wrzeszczy, że wychodzi.

          Cyryjek stwierdza, że zaproszenie Terpentuli oznacza, że to będzie trudny wieczór.

          I w tym momencie Miągwa Senior, zepchnięty na margines wydarzeń, rzuca swoją bombę:
          • soova Re: Macocha 08.07.10, 17:22
            Grzesio też samiutki jak palec na świecie, rodziny niet,
            odpowiedzialności niet, córka, jaka córka, kto tu ma w ogóle córkę, o jakie córki chodzi?


            Tak szczerze mówiąc, to patrząc na sprawę od strony rzeczywistości, Miągwa Senior córki raczej nie ma, jej wychowanie i w ogóle całość zajmowania się nią spoczywa na Starszych Panach Dwóch (wcześniej zapewne na babci Helenie). Po śmierci żony odciążony młody ojciec Grześ (w Noelce Elka ma lat 17, a on 40 ;)) może bezpiecznie uciec w pracę, córką ma się kto zająć.
            • lezbobimbo Re: Macocha 08.07.10, 17:43
              >nessie-jp.
              > Grzesio też samiutki jak palec na świecie, rodziny niet,
              > odpowiedzialności niet, córka, jaka córka, kto tu ma w ogóle córkę, o jakie
              cór> ki chodzi?


              No jak widac ani Gaba ani Grzes nie maja zadnej rodziny, kiedy im pasuje :)
              Tylko kogo w takim razie Gaba sie bala i dlaczego? Nieistniejacego kadlubka
              pasierbicy duchowej?

              soova napisała:
              > Tak szczerze mówiąc, to patrząc na sprawę od strony rzeczywistości, Miągwa
              >Seni> or córki raczej nie ma, (...) odciążony młody ojciec Grześ (w Noelce
              >Elka ma lat 17, a on 40 ;)) może bezpiecznie uciec w pracę, córką ma się >kto
              zająć.

              I takiego mentalnie bezdzietnego pracoholika sobie prorodzinna, ciepla Gabunia
              wyrwala :) Takoz mamy potem niespotykana w Jezycjadzie konsekwencje przy braku
              Grzesiowego zainteresowania jego 2 malymi pasierbicami i synem. Tylko ze to nie
              jest napietnowana przestroga przed pracoholizmem, tylko MM znowuz nie ogarnela i
              nie chcialo jej sie opisywac Grzesia jako rodzica w ogóle.
              • verdana Re: Macocha 08.07.10, 17:51
                Bo facet nie ma obowiazku zajmować się potomstwem. Tylko w "Szóstej
                klepce" jest normalny ojciec, potem co jeden, to lepszy. A to
                wyjechac na stypensdium i zostawić żonę z czworką dzieci (w tym
                noworodkiem), a to wyjechać na stypendium i zostawić żonę z małym
                dzieckiem w ciąży blixniaczej, a to zwalić na corkę całość
                prowadzenia domu , nie przejmując się, że chodzi do szkoły, a to
                spać całe dnie. O tych co zwiali i dziecmi się nie zainteresowali -
                nie wspomnę.
                Ojcow w Jezycjadzie nie ma. Gorzej - oni są, ale nawet całkowity
                brak zainteresowanie potomstwem nie jest piętnowany. Facet nie musi.
                Co innego, jesli porzuci zonę - o to, wtedy jest jednoznacznym
                sq...
                • soova Re: Macocha 08.07.10, 18:00
                  Już była mowa o tych ojcach na stypendiach kiedyś. :) W sumie w latach 80-tych taki wyjazd może trochę też i ustawiał finansowo, więc nie dziwota, że była wtedy pewna zgoda nawet i na opuszczenie żony z jednym dziecięciem na ręku, a drugim i trzecim uczepionym spódnicy, skoro druga taka szansa mogła się nie powtórzyć. Dzisiaj mamy paszporty w szufladzie i wiemy, że co się nam trafiło ciekawego dzisiaj, a z czego nie możemy akurat skorzystać, może się nam trafić jutro, ale wtedy?...
                  • nessie-jp Re: Macocha 08.07.10, 18:07
                    soova napisała:

                    > Już była mowa o tych ojcach na stypendiach kiedyś. :) W sumie w latach 80-tych
                    > taki wyjazd może trochę też i ustawiał finansowo, więc nie dziwota,

                    Ale chwila, znani nam z J. tatusiowie szlajający się po stypendiach to już chyba
                    po przemianie ustrojowej wyjeżdżali, nieprawdaż. Dziecków robić też im nikt nie
                    kazał, mogli się nauczyć, do czego służy gumka albo kalendarzyk (może należałoby
                    zorganizować w tym celu jakieś stypendium?), najpierw odwalić edukację i
                    karierę, a potem płodzić kolejne potomstwo...

                    Z normalnych ojców był jeszcze w miarę obecny w życiu dzieci Mamert Kowalik (ale
                    co z tego, skoro potem okazał się być ZUY i nie rozumieć synalka). I Józef
                    Kowalik, który co prawda z Anielą sobie nie radził, ale jednak nie traktował jej
                    jak piątego koła u wozu i nie zapominał, że ma córkę, gdy tylko mu znikła z oczu.

                    Potem
                    • soova Re: Macocha 08.07.10, 18:14
                      Akcja BBB toczy się jeszcze przed przemianą, a to tam wyjeżdżali.
                      • lezbobimbo Re: Macocha 08.07.10, 18:29
                        soova napisała:
                        > Akcja BBB toczy się jeszcze przed przemianą, a to tam wyjeżdżali.

                        W BBB wyjechal Jureczek Hajduczek i odtad o jego rodzicielstwie nie slyszymy. Po
                        przemianie cala Cesia z wszystkimi dziecmi znika, a Hajduk staje sie jakims
                        dziwnym dyrem flirtujacym z ministrem.
                        Po przemianie wyjezdza na stypendium z kolei Macius najdrozszy, chlopiec
                        tombakowy, akurat jak jego zona ma rodzic.
                        Po przemianie tez Marek Palys wiecznie spi a Grzes ucieka w pracoholizm i tyle
                        samo mamy z ich ojcowania, co z tamtych stypendystów.
                      • nessie-jp Re: Macocha 08.07.10, 18:33
                        A możliwe, zapomniałam o BBB, schyłkowa taka ta powieść...
                • lezbobimbo Re: Macocha 08.07.10, 18:22
                  verdana napisała:

                  > Bo facet nie ma obowiazku zajmować się potomstwem. Tylko w "Szóstej
                  > klepce" jest normalny ojciec, potem co jeden, to lepszy.
                  > Ojcow w Jezycjadzie nie ma. Gorzej - oni są, ale nawet całkowity
                  > brak zainteresowanie potomstwem nie jest piętnowany. Facet nie musi.

                  Dokladnie tak. W Jezycjadzie jest taki scisly patriarchat (tylko kobiety
                  wychowuja dzieci, gotuja i sprzataja, panowie zarabiaja) ale bez facetów,
                  mężowie-ojcowie po Zaczku i Mamercie w K. nie istnieja i sa tylko papierowymi
                  cieniami, przestajacymi istniec po slubie, sa na stypendium czy w ustawicznej
                  spiaczce lub pracoholizmie. Ignac istnieje, ale tez nie jako rodzic oczywiscie.
                  Tylko jako facet opiernicza sie w domu pod kazdym wzgledem i pozwala obslugiwac
                  zatyranym kobietom.

                  Bernard sie z tego wylamuje, tylko tutaj po prostu MM odwrócila te oklepane role
                  - Bernard matkuje i gotuje dzieciakom , a Aniella jako zua kobieta spelnia sie
                  zawodowo. Zeby tak raz jakies malzenstwo w Neojezycjadzie po prostu podzielilo
                  sie obowiazkami rodzicielskimi i domowymi, po okresie przewijania pieluch..
                  • asia-fb Re: Macocha 07.08.10, 15:35
                    a nadopiekuńczy Robrojek?
                    • marslo55 Re: Macocha 09.08.10, 12:01
                      asia-fb napisała:
                      "a nadopiekuńczy Robrojek?"
                      Robrojek sie nie liczy, bo skoro jego żona nie żyje, ktoś się Bellą
                      zająć musi. Chyba że chodzi o opiekę nad dziećmi, które ma z
                      Natalią, ale że najnowszych tomów szczęsliwie nie czytałam, to nie
                      wiem, czy Robroj tam Natalię odciąża. Jeśli nawet tak, to pewnie
                      siła przyzwyczajenia jest..

                      • truscaveczka Re: Macocha 09.08.10, 16:25
                        Nie zostało to sprecyzowane nigdzie, jak wygląda rodzicielstwo
                        Robrojcze i Natalistyczne wobec Szymka i Jędrka.
                  • croyance Re: Macocha 11.09.10, 21:57
                    Mnie sie wydaje, ze to raczej matriarchat :-D Babki rzadza, a faceci siedza w kacie (jak to pisza na emamie 'co mi sie bedzie do wychowania wtracal').
      • ssssen Re: Macocha 11.08.10, 09:41
        > A Grzesio, obrażony na córkę i obrażony na świat,

        Przecież to jakiś absurd, nie doszukujcie się rzeczy, których w Jeżycjadzie nie ma.
        • doratos Re: Macocha 11.08.10, 10:10
          Niestety ssssen jest to normalne na tym forum
          że wyszukuje się różne rzeczy,
          i udowadnia że Jeżycjada
          jest albo bajką albo gniotem czy też stekiem bzdur,
          ale przecież to tylko dyskusja fanów nie fanatyków
          i to dorosłych
          więc szybko się popraw i dołącz do chóru
          negującego wszystko i wszystkich w Jeżycjadzie,
          bo inaczej spytają się Ciebie co robisz na tym forum?!
          • marslo55 Re: Macocha 11.08.10, 12:15
            doratos napisała:
            "Niestety ssssen jest to normalne na tym forum że wyszukuje się
            różne rzeczy"
            W "Noelce" Grzegorz narzeka, że nigdy nie był szczęśliwy, a dopiero
            po gruntownym namyśle przypomina sobie, że ma jednakowoż córkę. Ale
            czy to znaczy, że jest na świat obrażony, tego nie wiem. Chyba że
            założymy, iż każdy nieszczęśliwy obwinia o swoje nieszczęście świat.
            Na pewno za to obrażona jesteś Ty, ale wydaje mi się wątpliwe, by
            ten post zmienił sytuację na Twoją korzyść. Po co uderzać w takie
            tony, nie lepiej pisać swoje i się nie przejmować?
          • ssssen Re: Macocha 13.08.10, 15:22
            > bo inaczej spytają się Ciebie co robisz na tym forum?!

            Nienienie, ty nic nie rozumiesz, mnie już nie pytają, bo wiedzą, że ja się
            czepiam czepiających bezpodstawnie. To taki wyższy stopień wtajemniczenia ;)
        • nessie-jp Re: Macocha 11.08.10, 17:29
          ssssen napisał:

          > > A Grzesio, obrażony na córkę i obrażony na świat,
          >
          > Przecież to jakiś absurd, nie doszukujcie się rzeczy, których w Jeżycjadzie nie
          > ma.

          Chodziło mi li i jedynie o to, że Grześ nagle (albo nie nagle?) czuje się w
          swojej dotychczasowej rodzinie źle, prosto w oczy córce i ojcu stwierdza, że
          jest SAMOTNY (w domyśle: nieszczęśliwy) i w związku z tym chromoli tę ich
          Wigilię i chrzani te ich dropsy, wybieraąjc się w poszukiwaniu nowego szczęścia
          rodzinnego gdzie indziej.

          Nie powiesz mi, że TEGO w Jeżycjadzie nie ma.
          • marslo55 Re: Macocha 13.08.10, 13:22
            nessie-jp napisała:
            "prosto w oczy córce i ojcu stwierdza, że jest SAMOTNY (w domyśle:
            nieszczęśliwy) i w związku z tym chromoli tę ich Wigilię"
            Myślę, że Grześ nie miał tu na myśli swojego poczucia osamotnienia,
            tylko bycie samotnym w tym senseie, w jakim dziś się używa
            sformułowania "singel". Dodaje przecież, że i Gaba jest samotna (a
            nie sądzę, by miał tu na myśli jej brak kontaktu z rodziną).
            Aczkolwiek za nieszczęśliwego (przynajmniej przez większość czasu)
            się uważa, bynajmniej nie w domyśle.
            • verdana Re: Macocha 13.08.10, 14:49
              Cóż, jego własna córka jednak poczuła się dotknięta...
          • ssssen Re: Macocha 13.08.10, 15:36
            nessie-jp napisała:

            > Chodziło mi li i jedynie o to, że Grześ nagle (albo nie nagle?) czuje się w
            > swojej dotychczasowej rodzinie źle, prosto w oczy córce i ojcu stwierdza, że
            > jest SAMOTNY (w domyśle: nieszczęśliwy) i w związku z tym chromoli tę ich
            > Wigilię i chrzani te ich dropsy, wybieraąjc się w poszukiwaniu nowego szczęścia
            > rodzinnego gdzie indziej.
            >
            > Nie powiesz mi, że TEGO w Jeżycjadzie nie ma.

            Ja tego tam nie widzę!

            Grześ źle się czuje w rodzinie? Prosto w oczy stwierdza, że jest samotny? Ludzie
            kochani, to, że mówi, że oboje (on i Gaba) są samotni to nie jest zarzut
            skierowany do rodziny, tylko próba usprawiedliwienia faktu, że spotyka się z
            Gabą, facet jest nieśmiałym introwertykiem i tyle. Ma trochę wyrzuty sumienia,
            że dzieciaty chłop przed 40-ką a nową babę sobie znalazł, tu potrzeba wczucia
            się w rolę mężczyzny w takiej sytuacji.

            Ja widzę faceta, który podczas rozmowy zastanawia się, jak by tu rodzinę
            poinformować, że nie będzie go na Wigilii w domu, czuje się nawet zażenowany
            mówiąc to, bo zdaje sobie sprawę, że to nie do końca w porządku względem rodziny.

            No bo to nie jest w porządku, fakt, ale nie o tym teraz dyskutujemy.

            Aha, samotny = nieszczęśliwy? Wybaczcie, nie chce nikogo teraz obrazić, ale to
            punkt widzenia kobiet, dla których jedyną ważną w życiu rzeczą jest związek.

            A Elka się obraża, bo jest rozkapryszonym, rozpieszczonym bachorem, więc jej
            wystarczy byle pretekst, żeby strzelić focha.

            Wasze nadinterpretacje robią się naprawdę niesmaczne, z białego robicie niekiedy
            czarne - nie przepadam za wymysłami pani MM, ale połowa waszych zarzutów to
            tylko wasze urojenia.

            • verdana Re: Macocha 13.08.10, 16:21
              Cóż, ojciec wychodzacy z domu w trakcje Wigilii, bo chce akurat ten
              dziń - jako samotny - spędzić z kim innym to nie jest powód
              do 'focha". Tylko do zalu, ze nie ma w takim dniu ochoty na
              spędzenie najbardziej rodzinnego świeta z córką.
              Powiedzenie w Wigilię corce "wychodzę, bo jestem samotny" to zwykłe
              świństwo.
              • ananke666 Re: Macocha 13.08.10, 22:35
                Zresztą, o ile mogę zrozumieć, że niektóre rzeczy były potrzebne do zawiązania
                akcji, to przybycie Grzesia na Wigilię, a już zwłaszcza na tę konkretną, to jak
                dla mnie potężny nietakt - z kilku powodów.

                Powód pierwszy - Wigilia to rodzinne święto. Wyjście sobie z domu w ten wieczór,
                wypięcie się na ojca i córkę, po wieczerzy - wczesnej, haha, żeby nie
                przeszkadzała w planach - to jest coś, co nie mieści mi się w głowie.

                Powód drugi - wiadomo, że zawsze zgodnie z tradycją powinien stać ten talerz dla
                wędrowca. Ale. Raczej powinien to miejsce zająć ktoś faktycznie samotny. Taką
                samotną osobą, gościem, była w spowinowaconym domu owdowiała sąsiadka. A nie
                powinien być nim facet z córką, bynajmniej nie samotny w ten wieczór.

                Powód trzeci - na tej konkretnej Wigilii odbywało się pierwsze spotkanie z
                przyszłą teściową Idy. Która nazajutrz miała brać ślub. Wtykanie dodatkowej
                osoby w tę sytuację w ogóle mi nie pasuje. A przedstawianie absztyfikanta
                starszej siostry w przeddzień ślubu młodszej to w ogóle bezsens. To Ida powinna
                być w centrum zainteresowania. Nazajutrz przypadał jeden z najważniejszych dni
                jej życia. Gdyby Gabusia poczekała parszywe trzy dni, świat od tego by się nie
                zawalił. Ale nie, niewzruszone centrum musiało się wepchnąć. Brrr.
                • kkokos Re: Macocha 14.08.10, 11:16
                  > Powód trzeci - na tej konkretnej Wigilii odbywało się pierwsze spotkanie z
                  > przyszłą teściową Idy. Która nazajutrz miała brać ślub. Wtykanie dodatkowej
                  > osoby w tę sytuację w ogóle mi nie pasuje. A przedstawianie absztyfikanta
                  > starszej siostry w przeddzień ślubu młodszej to w ogóle bezsens. To Ida powinna
                  > być w centrum zainteresowania. Nazajutrz przypadał jeden z najważniejszych dni
                  > jej życia. Gdyby Gabusia poczekała parszywe trzy dni, świat od tego by się nie
                  > zawalił. Ale nie, niewzruszone centrum musiało się wepchnąć. Brrr.


                  może gaba liczyła na to, że w związku z zamieszaniem wokół idy jej absztyfikant
                  przejdzie tak niezauważenie, nie będzie przyglądania mu się, kiwania głowami,
                  oceniania itd.
                  ale to by oczywiście świadczyło o tym, że jednak posiadania dużej rodziny ma
                  jakieś wady, więc pewnie nie mogło o to chodzić :)
                  • nessie-jp Re: Macocha 14.08.10, 16:18
                    > może gaba liczyła na to, że w związku z zamieszaniem wokół idy jej absztyfikant
                    > przejdzie tak niezauważenie, nie będzie przyglądania mu się, kiwania głowami,

                    ... odginania małych palców nad filiżankami herbaty... :)

                    Czyli jednak wychodzi na to, że Borejkowie są to przerażającą, wścibską i
                    oceniającą rodziną snobów, której boi się Grześ, a Gabriela biedna robi co może,
                    żeby przepchnąć absztyfikanta w zamieszaniu i oszczędzić jemu i sobie tych
                    krytycznych spojrzeń, ocen i surowego przepytywania :P

                    Ja jednak mimo wszystko wolę swoją prywatną interpretację, że to wszystko wina
                    "męskiego punktu widzenia" Grzesia, który wcale na tę Wigilię bezpośrednio
                    zaproszony nie był, tylko dał nogę z domu, bo mu się nagle córeczka z fochami
                    znudziła, a spotykanie starej znajomej ojca i stryja nie podobało. No i typowo
                    po męsku, bezrefleksyjnie wepchnął się biednej, dzielnej Gabrieli prosto w
                    przedślubno-świąteczny szał. Innymi słowy, Gaba zapraszała i zapraszała, Grześ
                    nie przychodził i nie przychodził, aż nagle zadzwonił "To ja wpadnę" w możliwie
                    najgorzej wybranym momencie.
            • ginny22 Re: Macocha 13.08.10, 19:24
              > A Elka się obraża, bo jest rozkapryszonym, rozpieszczonym
              bachorem, więc jej wystarczy byle pretekst, żeby strzelić focha.

              Nooo, rodzony ojciec, który nie chce z tobą spędzać Wigilii, to jest
              całkiem potężny pretekst, MSZ.
            • anutek115 Re: Macocha 13.08.10, 19:48
              ssssen napisał:

              tu potrzeba wczucia
              > się w rolę mężczyzny w takiej sytuacji.

              Wszystko pięknie, dopóki założymy, że to MY (no dobra, one sie czepiają ;))),
              te, co im przeszkadza, ja się jak dotąd nie wypowiadałam w tej kwestii) się
              czepiamy, a AUTORKA wczuła się w sytuację mężczyzny w takiej sytuacji. Do czego
              mam jednakże uzasadnione wątpliwosci, bo nie dość, że mówimy o autorce, która
              się, IMHO oczywiscie, nie potrafi wcvzuć nawet w swoje żeńskie bohaterki, które
              wszak powinny być "łatwiejsze w obsłudze", ale w dodatku, naści, cytacik:
              ""Gabrysia była zawsze bastionem bezpieczeństwa i źródłem otuchy i dla niej -
              małej, nerwowej Nutrii, i dla Pulpy, i dla Idy, i dla rodziców, i dla swoich
              własnych dzieci, i dla Grzesia oczywiście, którego wydobyła z czarnej samotności
              i wyprowadziła na drogę pełną sensu i pogody...
              ". Nie jest to cytacik z
              "Noelki" co prawda, tylko z "Tygrysa i Róży", ale nie zaprzeczysz, że wypowiada
              te słowa autorka, sama, dobrowolnie, nie nękana przez nikogo, i Grześ jest w
              nich opisywany jako ten utkwiony w czarnej samotności, z której go musiała Gaba
              wydobywać?

              > Aha, samotny = nieszczęśliwy? Wybaczcie, nie chce nikogo teraz obrazić, ale to
              > punkt widzenia kobiet, dla których jedyną ważną w życiu rzeczą jest związek.

              He, he, no nie mów?

              > Wasze nadinterpretacje robią się naprawdę niesmaczne, z białego robicie niekied
              > y
              > czarne - nie przepadam za wymysłami pani MM, ale połowa waszych zarzutów to
              > tylko wasze urojenia.

              W obliczu powyższego cytaciku - w którym miejscu nadinterpretujemy, i w którym
              miejscu mamy urojenia?

              I żeby nie było - ja należę na przykład do obrońców Grzegorza, dosyć go lubię i
              sprawę Wigilii zlekceważyłam, ale tylko z tego powodu, że innym przeszkadza w
              Jeżycjadzie nie to, co mnie, nie będę ich od razu o urojenia posądzać. Może z
              jakichś, nieznanych mi powodów, akurat obraz ojca migającego się od Wigilii
              rodzinnej szczególnie ich uraził, jak mnie (od wczesnej młodości, wręcz od
              początku kontaktu z Jeżycjadą) sprawia przykrość szufladkowanie osób z bloków
              jako "tych gorszych".
            • nessie-jp Re: Macocha 13.08.10, 21:55
              > Ja widzę faceta, który podczas rozmowy zastanawia się, jak by tu rodzinę
              > poinformować, że nie będzie go na Wigilii w domu, czuje się nawet zażenowany

              Oj, nie, nie. Jeśli już mamy się wczuwać w samczą umysłowość, to popatrzmy na to
              w ten sposób
              • andrzej585858 Re: Macocha 13.08.10, 22:14
                nessie-jp napisała:

                >
                > Czyli, jednym słowem, typowo po męsku prysnął z domu, żeby nie mieć na głowie
                > dawnej znajomej ojca i stryja oraz "rozkapryszonej", jak to powiedziałeś,
                > córeczki. W końcu to nie jego córeczka, nieprawdaż, tylko dziadka i stryja...

                Coś w tym jest.
                Przypomniała mi się w pewien sposób podobna scena. Otóż, brat mojej Mamy
                postanowił przedstawić swoją wybrankę właśnie w dzien wigilijny. Pamiętam że ja
                i moje rodzeństwo, będące wtedy w wieku nastoletnim, zbojkotowaliśmy powyższą
                prezentację.
                Przyprowadzić jakąś obcą babę w Wigilię? - to było coś ponad nasze siły.
                Ostentacyjnie siedzieliśmy w drugim pokoju, chociaż życzenia oczywiście zostały
                złożone i cały świąteczny rytuał też miał miejsce.

                Faktem jednak jest to że męska, a może nawet samcza - jak zostało to dosadnie
                określone - logika, jest nieco inna. Akcenty gdzie indziej są położone.
                >
                • ananke666 Re: Macocha 14.08.10, 01:25
                  > Coś w tym jest.
                  > Przypomniała mi się w pewien sposób podobna scena. Otóż, brat mojej Mamy
                  > postanowił przedstawić swoją wybrankę właśnie w dzien wigilijny. Pamiętam że ja
                  > i moje rodzeństwo, będące wtedy w wieku nastoletnim, zbojkotowaliśmy powyższą
                  > prezentację.
                  > Przyprowadzić jakąś obcą babę w Wigilię? - to było coś ponad nasze siły.
                  > Ostentacyjnie siedzieliśmy w drugim pokoju, chociaż życzenia oczywiście zostały
                  > złożone i cały świąteczny rytuał też miał miejsce.

                  Wyrazy współczucia dla tej kobiety.
                  • doratos Re: Macocha 15.08.10, 20:50
                    Kochana marslo ja się wcale nie obrażam
                    stwierdziłam tylko fakt,
                    bo już zaczęło mnie męczyć to wyszukiwanie różności
                    na potrzeby powstawania wątków,
                    czasem miałam wrażenie że niektórzy wymyślają taki wątek
                    po to by zaistnieć,
                    i wszyscy się dopisują że tak faktycznie
                    dana scena czy historia jest ble
                    i że jak można było tego wcześniej nie zauważyć!

                    Myślę że niektórzy wpadają w przesadę,
                    tak jak na oficjalnej stronie pani MM,
                    jest za dużo słodyczy,
                    tak tutaj ostatnio nic tylko wszystko na nie,
                    skoro tak się wszystko nie podoba to po co czytać?

                    Jeśli ktoś czyta tylko po to żeby znaleźć
                    kolejny powód do założenia wątku na nie
                    to czy można jeszcze mieć z tego przyjemność?
                    Przecież Jeżycjada to nie dzieło naukowe
                    ale powieść która ma być czytana dla chwili wytchnienia,
                    dla przyjemności,dla podniesienia na duchu,
                    dla zapomnienia że życie takie krótkie!
                    • marslo55 Re: Macocha 16.08.10, 11:05
                      doratos napisała:
                      "Jeśli ktoś czyta tylko po to żeby znaleźć kolejny powód do
                      założenia wątku na nie to czy można jeszcze mieć z tego przyjemność?"
                      Wygląda na to, że można mieć nawet dużo przyjemności zarówno z
                      krytykowania, jak i z chwalenia. Myślę, że te dyskusje nie są w
                      stanie zagrozić "rozrywkowości" Jeżycjady. Czy ktoś tu przestał ją
                      czytać, bo odkrył, że Gabriela jest złą matką? Chyba nie..
                      Nie da się ukryć, że Grześ w Wigilię się nie popisał. Nawet jeśli
                      uznał zachowanie Elki za przesadę, to sytuacja jest dziwna: córka z
                      krzykiem "nie będzie żadnej Gwiazdki" wylatuje z domu, a Grzegorz
                      spokojnie idzie na wieczerzę do Borejków. Ja rozumiem, że on
                      społecznie spaczony, ale dziwne to.
              • kajaanna Re: Macocha 16.08.10, 20:23
                Dobrze znalezione, nessie-jp!

                > Cyryl i Metody zapraszają dawną znajomą, wskutek czego sytuacja
                > przy wigilijnym stole może zrobić się nerwowa (cytat z autorki), na co
                bezpośrednio Grześ odpowiada (znów cytat!) "To się dobrze składa, bo mnie nie
                będzie"...

                Jedna Terpentula może uczynić nerwową atmosferę w Wigilię obchodzoną z ojcem,
                stryjem i córką, ale całkiem nie nerwowa stanie się jego obecność w Wigilię z
                pierwszy raz widzianym Legionem Borejków, jutrzejszym zięciem, zaoceaniczną
                teściową i cyganiątkami. Nie, no skądże! Borejki mają dar wyciszania.
                • kkokos Re: Macocha 02.09.10, 21:39
                  > Jedna Terpentula może uczynić nerwową atmosferę w Wigilię obchodzoną z ojcem,
                  > stryjem i córką, ale całkiem nie nerwowa stanie się jego obecność w Wigilię z
                  > pierwszy raz widzianym Legionem Borejków, jutrzejszym zięciem, zaoceaniczną
                  > teściową i cyganiątkami. Nie, no skądże! Borejki mają dar wyciszania.

                  nie no, o cyganiątkach grzegorz nie mógł wiedzieć :)
      • ananke666 Re: Macocha 14.12.10, 13:27
        nessie-jp napisała:


        > Wówczas tłumaczyłam to sobie tak, że Gabrysia zapewne zapraszała Grzesia już
        > n-ty raz, a ten apiać nie dawał się złapać i zachęcić do odwiedzenia Borejków -
        > -
        > i przed Wigilią rzuciła lekko i niezobowiązująco "To może wpadniesz chociaż w
        > Święta".

        Teraz rzuciło mi się w oczy - "wpadniesz chociaż w Święta", składające się z Wigilii, podczas której po raz pierwszy zobaczymy przyszłą teściową mojej siostry, Bożego Narodzenia, kiedy odbędzie się ślub i przyjęcie weselne tejże siostry, oraz Szczepana, kiedy to skończymy sprzątać po weselu". Ten ostatni dzień od biedy jeszcze mógłby się nadawać...
    • piotr7777 Re: Macocha 02.09.10, 20:29
      Przyczyny wybuchu Elki były tak naprawdę trzy
      1. spławienie Baltony
      2. wyjście ojca do nieznanej kobiety.
      3. zaproszenie przez Metodego Terpentuli

      I tak naprawdę z tych trzech powodów tylko ostatni był całkowicie nieusprawiedliwiony. Bo o ile
      randka z Baltoną była jej sprawą a Grzegorz mówiąc o swojej samotności miał prawo zrobić córce
      (podobnie zresztą jak ojcu i stryjowi) przykrość to zachowanie Elki wobec Terpentuli wynikało
      wyłącznie z zawiści. Tak naprawdę Elkę wychowali Cyryl i Metody, pierwszy dbał o rozwój
      intelektualny, drugi gwarantował rozrywki i jak sądzę nie mogła ścierpieć faktu, że w życiu obu
      staruszków jest (czy raczej był) ktoś równie ważny.
      Zwróćcie uwagę, że gdy Elka wyznaje Tomkowi prawdę, irytuje go tylko sprawa Terpentuli. W
      kwestii ojca Elki i innej kobiety się nie wypowiada czyli jak sądzę to jest w stanie zrozumieć,
      zwłaszcza że sam miał kiepskie relacje z Mamertem i też wolał Gwiadzorzyć niż spędzić z ojcem
      Wigilię.
      Pozdrawiam.
      • verdana Re: Macocha 11.09.10, 19:31
        Nie do końca nieusprawiedliwiony.
        talerz dla samotnego wędrowca talerzem, a ilu z nas z usmiechem na twarzy zaaprobowałoby zaproszenie (bez uzgodnienia!) na Wigilie kogoś nawet nie obcego (bo on obcy dla wszystkich), ale kogoś, kto na 100% stanie się centrum Wigilii, z ktorymi rodzina będzie snula wspominki, psując - nie da się ukryc - Wigilię wszystkim pozostalym.
        To może nieeleganckie, ale całkowicie zrozumiałe. Jestem przekonana, ze mój 16-letni syn też nie bylby zachwycony, gdyby w dzień Wigilii dowiedział się, ze praktycznie, zamiast oczekiwanej , tradycyjnej Wigilii z rodzina będzie miał spotkanie towarzyskie rodziców, z ktorego zostanie wyłączony.
        • szprota Re: Macocha 14.12.10, 12:46
          Gdy czytam fragment, w którym Tomek rozmawia z Elką o sprawie Terpentuli, mam wrażenie, że chodziło mniej o to, co Elka odczuwała, a bardziej o jej reakcję. Bo kwestia zaproszenia kogoś, kto miałby, jak pisze Verdana, zyskać największą uwagę w Wigilię moim zdaniem miała prawo wzbudzić sprzeciw. Tym bardziej, że faktycznie była nieuzgodniona z domownikami. Bardziej chodzi o to, co z tymi uczuciami zrobiła Elka: zamiast je zrozumiale wyartykułować wobec Metodego i Cyrylka, pobiegła obwieścić Terpentuli, że sobie nie życzy.
          Oczywiście to zachowanie jest całkiem spójne z konstrukcją postaci Elki (pisałam Wam już, że bardzo lubię tę postać, bo ma temperament i wady?), co nie zmienia faktu, że było przykre wobec Terpentuli i obsobaczenie przez Tomka było słuszne.
          • verdana Re: Macocha 14.12.10, 17:23
            Obsobaczenie było slusane, co do tego nie ma dwóch zdań. Ale uczucia, ktore doprowadziły do obsobaczenia - zrozumiałe. Dwóch facetoów sprowadfzających bez uzgodnienia na Wigilię obca babę, a w dodatku ojciec, ktory oświadcza, ze wychodzi, biow woli spędzić ten wieczór z kim innym...
            • nessie-jp Re: Macocha 14.12.10, 19:41
              erdana napisała:

              > Obsobaczenie było slusane, co do tego nie ma dwóch zdań. Ale uczucia, ktore dop
              > rowadziły do obsobaczenia - zrozumiałe.

              Oczywiście. Rodzina potraktowała Elkę jak niewygodny przedmiot, który się plącze pod nogami w Wigilię, a przecież ważni goście przyjdą.

              A że Elka nie należy do osób łkających w piąstkę i rozpamiętujących to przykre wydarzenie przez kolejne 25 lat ze łzami w dzielnych oczach, to nawrzucała najpierw rodzinie, a potem gościowi. Nieładnie, niegrzecznie, niekulturalnie
              • szprota Re: Macocha 25.12.10, 13:24
                Oczywiście, że zrozumiałe i absolutnie nie mam za złe Elce, że tak to odbiera. Zwłaszcza że, jeśli ślepo wierzyć pani M.M., Elka dotychczas raczej była w centrum zainteresowania wujów i nie bywała usunięta na dalszy plan.
            • ananke666 Re: Macocha 14.12.10, 20:35
              verdana napisała:
              ...było slusane... facetoów sprowadfzających....obca babę... biow...

              Te, profesór, pracujesz na kokardki z wątroby i biczowanie jelitem za niechluja!
              • verdana Re: Macocha 14.12.10, 21:55
                Wybaczcie, ale byłam dziś na tak żenującej radzie naukowej, rozwiązanej znienacka przez p. ministra za krytykę Jedynej Słuszniej Dyrekcji Placówki, ze nawet z podpisaniem się mam kłopoty.
                • nessie-jp Re: Macocha 14.12.10, 22:55
                  Kurka, a ja odpowiedziałam Verdanie, nawet nie zauważając najmniejszego błędu... Nic, normalnie nic. :/ Chyba wyrobiła mi się plamka ślepa.
                  • ananke666 Re: Macocha 15.12.10, 11:27
                    Cicho, bo dostaniesz wątrobą rykoszetem ;)
                    • the_dzidka Re: Macocha 15.12.10, 11:55
                      To i mnie się należy, bo zauwazyłam tylko "biow".
    • last-green-orange Re: Macocha 25.12.10, 11:21
      Odnosnie Grzesia, juz dawno rzucilo mi sie w oczy, ze ANI RAZU nie pada imie jego zmarlej zony. Tak samo jak i Robrojka. Obie wyszly za nich za maz, urodzily corki i na tym ich rola sie skonczyla, wiec baj baj maszkaro. Obie corki nie wspominaja matek, bo ich nie znaly, nie tesknia za nimi. Za to calym sercem kochaja swoje nowe borejkowskie macochy - a przynajmniej na pierwszy rzut oka, bo nie wiemy czy maja z nimi jakis pozniejszy kontakt. Z ojcami i przyrodnim rodzenstwem tez. Generalnie to szkoda mi tych dopchanych na sile zon, co nawet imienia nie mialy, nie mowiac o przeszlosci i charakterze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka