Dodaj do ulubionych

Wigilie firmowe

16.11.18, 10:11
Trochę inaczej niż zazwyczaj - nie mam problemu do omówienia.
Poczytałabym za to chętnie, jeśli macie jakieś mrożące krew w żyłach historie o tym, jak to ludzie (nie)umieją się zachować podczas imprez firmowych. Sezon opłatkowy tuż, tuż.
Może w jakiejś opowieści rozpoznam siebie? wink Kto wie...
Obserwuj wątek
    • alexxa6 Re: Wigilie firmowe 16.11.18, 13:27
      positronium napisała:


      > Może w jakiejś opowieści rozpoznam siebie? wink Kto wie...

      Mrożących krew w żyłach historii nie opiszę, bo takich nie miałam okazji przeżyć. Zawsze jakieś drobne wpadki się komuś zdarzyły......najczęściej gdy był/była już mocno na bani.Ale to był pikuś, bo mało kto był całkiem trzeźwy. Natomiast kiedyś pracowałam w dość sporej instytucji, gdzie organizacja takiego "opłatka" była horrorem. Ile ludzi, tyle propozycji . I żeby tylko propozycji! Wymagania, a nawet żądania............bo jak nie, to nie przyjdą! Ci bardziej rozrywkowi, chcieli żeby było z muzyką, tańcami, stripteasem ( męsko/żeńskim) , ci bardziej pobożni- ma być cicho, spokojnie, bez żadnej pompy, boć to przecież adwent, czas na refleksje a nie świńskie wygłupy. Mięsożercy chcieli do knajp gdzie można się mięcha, steków, krwawych befsztyków najeść. Wegetarianie i weganie ( takich też było sporo) naciskali na restauracje wegańskie bo oni nie chcą być narażenina kontakt z "grillami śmierci". Jak się okazało, było wśród nas kilku anonimowych alkoholików, i oni prosili "nieśmiało" o jakieś miejsca gdzie alkohol nie będzie się strumieniami lał a najlepiej żeby go w ogóle nie było. Parę kobitek było w ciąży( mniej czy bardziej widocznej) i one też zgłaszały propozycje miejsc adekwatnych do ich stanu.Dochodziły jeszcze "prośby":palący-niepalący, tych co są akurat na diecie, tych o innych seksualnych orientacjach , i coś tam jeszcze. Branża była rozrywkowa więc nic dziwnego że tyle dziwolągów na raz. Na szczęście już tam nie pracuję.
      • positronium Re: Wigilie firmowe 19.11.18, 15:00
        Wszystko rozumiem, ale striptiz i wymagania związane z orientacją seksualną? Zaintrygowałaś mnie! wink
        • alexxa6 Re: Wigilie firmowe 19.11.18, 15:22
          positronium napisała:

          > Wszystko rozumiem, ale striptiz i wymagania związane z orientacją seksualną? Za
          > intrygowałaś mnie! wink
          >

          całkiem serio! niektórzy naciskali na spędzenie tej imprezy w klubach gejowskich a ci hetero tam, gdzie personel lata po sali pół nago i gdzie jest przynajmniej table dance. Jak już wspomniałam, branża była rozrywkowa, showbiznes, dlatego też tego typu "świry" wink
          • positronium Re: Wigilie firmowe 19.11.18, 15:55
            Zastanawia mnie, z której gałęzi rozrywki takie towarzystwo... Ci od "piór w miejscu, do którego słońce nie dochodzi" wink raczej są skłonni do kameralnych spotkań na spokojnie. O ile w ogóle ktoś robi wigilie, bo w końcu wszyscy B2B, więc oficjalnie pracowników brak. No, poza księgowością.
            Ale tak na serio, to pierwsze słyszę, żeby komuś przyszedł do głowy pomysł spędzania opłatka w tak luźnej atmosferze.
            • alexxa6 Re: Wigilie firmowe 19.11.18, 16:18
              positronium napisała:

              > Zastanawia mnie, z której gałęzi rozrywki takie towarzystwo...

              gałąź wokalno-instrumentalna wink
              • 10iwonka10 Re: Wigilie firmowe 19.11.18, 16:56
                no chcieli troche mocnych wrazen smile. No ale kluby gejowskie?- Wszyscy by tam mieli isc? bo jak nie to nie ma zbytniej integracji firmy.
                • positronium Re: Wigilie firmowe 20.11.18, 09:36
                  Kiedy ostatnio byłam w klubie "gejowskim" (z 10 lat temu, "Pokusa" w Poznaniu) to nie było sprawdzania na bramce kto jakiej jest orientacji. Zabawa jak w każdym innym klubie.
                  Zastanawia mnie raczej chęć potraktowania wyjścia firmowego jako okazji do "wyszalenia się" - po prostu dziwi mnie takie podejście do imprezy z zasady spokojniejszej.
                  Dla kontrastu - mój mąż ma wigilie w miejscach rozrywkowych takich jak kino, kręgielnia, albo hala z gokartami. A jest z branży wysokonasyconej mężczyznami o cokolwiek liberalnym podejściu do tego, co "wypada". wink
    • 10iwonka10 Re: Wigilie firmowe 16.11.18, 14:16
      Z reguly zaczyna sie dobrze a pozniej nadmiar alkoholu robi swoje...plus zawsze jakies rzeczy jak aparat fotograficzny, jakis sweterek....gubia sia wiec pozniej w poczcie wewnetrznej zapytania- Moze ktos znalazl to czy tamto?.

      Najlepiej wspominam jeden rok gdy motywem przewodnim byl musical 'Grease'- ludzie byli fajnie przebrani co odwazniejsci spiewali utwory z filmu. Ale moze to tez to ze to byl sympatyczny zgrany zespol wiec i wspomnienia sa lepsze.
    • angazetka Re: Wigilie firmowe 16.11.18, 14:28
      W firmie mojego brata poszła fama, że na wigilii firmowej niektórzy dostaną prezenty.
      Dostali. Wypowiedzenia.
      • ola5488 Re: Wigilie firmowe 16.11.18, 15:15
        angazetka napisała:

        > W firmie mojego brata poszła fama, że na wigilii firmowej niektórzy dostaną pre
        > zenty.
        > Dostali. Wypowiedzenia.

        Tylko współczuć...Taka wiadomość rzeczywiście może zmrozić.
      • reinadelafiesta Re: Wigilie firmowe 16.11.18, 15:53
        Angazetka
        Według mnie bezinteresowne chamstwo, tak komuś zabawę skopać. I co? Równocześnie szefostwo życzyło wesolych świąt?
    • panna.ze.dworku Re: Wigilie firmowe 16.11.18, 14:34
      Historii mrożących krew w żyłach nie mam.
      Ale i "dobrych" wspominków z tych "zakładowych wigilii" też nie.
      Pracowałam w zatrudniającym około 500 osób zakładzie państwowym. Kłopoty już na etapie organizacji (może nie w aż takiej skali jak opisała Alexxa, ale uciążliwe!), osoby poobrażane na siebie na wzajem ("Jak Zośka mówi, że ma być "A", to ja właśnie że "B"!), w trakcie zaś samego spotkania fałsz i po prostu nuda, "szczere" jak opowieść wędkarza życzenia od dyrekcji i kierownictwa i równie "kryształowe" od pracowników dla powyższych, obowiązkowa do odbębnienia godzina między panią Kasią z księgowości a panem Stasiem z działu technicznego, a potem obgadanie wszystkich i wszystkiego (bo jedzenie nie takie, bo ja bym to lepiej, a Halina miała tą samą kieckę co w zeszłym roku, żeby ten kierownik nogę złamał, fałszywiec jeden!) itp. Brałam w tym udział z obowiązku, dwukrotnie organizowałam i, chwała Najwyższemu, gdy rozstałam się z tamtym zakładem pracy - w żadnym z kolejnych nie było "obowiązku opłatkowego".
      Natomiast bardzo fajnie wspominam spotkania (tak, w tym samym "molochu państwowym!) opłatkowe organizowane "pozasłużbowo" - przez małe (5 - 15 osób) grupki, które się po prostu kolegowały. Udostępniano takim "grupkom zorganizowanym" po pracy jadalnię i zaplecze kuchenne. Zwykle były "zrzutkowe" (jedna osoba zrobiła sałatkę, ktoś inny przyniósł barszcz, jeszcze ktoś ciasto), grupka spędzała czas fajnie, gadając i żartując, a potem wracała do domów. smile
      • 10iwonka10 Re: Wigilie firmowe 16.11.18, 16:28
        >>>w trakcie zaś samego spotkania fałsz i po prostu nuda, "szczere" jak opowieść wędkarza życzenia od dyrekcji i kierownictwa i równie "kryształowe" od pracowników dla powyższych, >>>

        Tutaj trafilas w sedno dlatego ja staram sie ostatnio omijac tego typu imprezy. Myslalam ze to w Anglii tak nieszczerze na tych imprezach ale wyglada ze to juz tak wszedzie.A mnie sie juz nie chce prowadzic takich pustych nudnych dialogow a dokladnie za plecami obgadywanie leci rowno.
      • tt-tka Re: Wigilie firmowe 17.11.18, 13:26
        panna.ze.dworku napisała:

        > Natomiast bardzo fajnie wspominam spotkania (tak, w tym samym "molochu państwow
        > ym!) opłatkowe organizowane "pozasłużbowo" - przez małe (5 - 15 osób) grupki, k
        > tóre się po prostu kolegowały. Udostępniano takim "grupkom zorganizowanym" po p
        > racy jadalnię i zaplecze kuchenne. Zwykle były "zrzutkowe" (jedna osoba zrobiła
        > sałatkę, ktoś inny przyniósł barszcz, jeszcze ktoś ciasto), grupka spędzała cz
        > as fajnie, gadając i żartując, a potem wracała do domów. smile
        >

        No wiec ja znam tylko takie i wszystkie wspominam milo. Moze dlatego, ze pracowalam zwykle w niewielkich zespolach, nawet jesli w duzej firmie.
        Bywaly lata, gdy takich "sledzikow" (tak sie to u nas nazywalo, "sledzik" albo "isc na rybke") mialam piec, w jednej pracy, drugiej pracy, partyjny, stowarzyszeniowy i klubowy i wszystkie udane smile
        • panna.ze.dworku Re: Wigilie firmowe 17.11.18, 15:10
          I to ma sens, Tt-tko. Ludzie, którzy się lubią i chcą sobie na wzajem serio "dobrze życzyć", i z przyjemnością spędzić czas. A czymś całkiem innym są (niejako "obowiązkowe") spędy CAŁEJ ekipy firmowej. Od dyrektora naczelnego do emerytowanej sprzątaczki. W tym ludzi skonfliktowanych, kierowników i podległych im pracowników, osób, które mają różne gusta i równe poczucie humoru... No, w takim ("spędnym") przypadku pozostaje tylko modlić się, żeby ta obowiązkowa godzina do odsiedzenia minęła jak najszybciej i by przy stole nie trafić między panią X, emerytkę, która nawija tylko o swoich wnukach albo i prawnukach jakby to były niemowlęta, mimo, że ludzie już dawno dorośli a nikt na sali ich nie zna, a pana Y, który sapie i opowiada świńskie dowcipy... wink
          • majaa Re: Wigilie firmowe 17.11.18, 16:10
            Szczerze mówiąc, to ja tak w ogóle nie do końca rozumiem ideę spotkań wigilijnych w miejscu pracy. Jeszcze jak to jest jakaś niewielka firma, gdzie ludzie rzeczywiście się znają i naprawdę lubią, to OK, niech robią, jak mają ochotę, ale te korporacyjne "śledziki"... Niby niezobowiązujące, na luzie, ale jak się nie przyjdzie, to szefowie, a nieraz i koledzy krzywo patrzą, snują domysły, insynuacje... Zwykle to ani tam odpowiedniej atmosfery ani prawdziwej życzliwości, za to poprzyklejane uśmiechy i nierzadko zwyczajne zakłopotanie całą sytuacją. Potem jeszcze przez dłuższy czas ploteczki, obmowy, niewybredne żarciki... Trochę podobnie jak z imprezami czy wyjazdami integracyjnymi - nie każdy ma ochotę, ale czuje się w obowiązku. Takie sztuczne i na siłę robienie z firmy "drugiego domu i rodziny". Komu to potrzebne i do czego właściwie służy?
            • 10iwonka10 Re: Wigilie firmowe 17.11.18, 22:36
              Mnie sie wydaje ze to przyszlo z europy zachodniej z USA zwlaszcza w korporacjach i chyba celem jest zeby ludzie lepiej sie poznali nauczyli lepiej pracowac zespolowo ( na wyjazdach inetgracyjnych)
              Ja chyba mialam szczescie bo jak jeszcze pracowalam w Banku w Polsce to mialam kilka takich wyjazdow ale to nie byly do wlasciwie wyjazdy integracyjne ale bardziej szkolenia czy wspolna praca nad nowym projektem. To bylo akurat w porzadku bo to nie bylo takie na sile sztuczne integrowanie ale albo wspolna praca nad nowym projektem albo ciekawy kurs 'J angielski w Bankowosci'. Mnie sie wydaje ze moze teraz korporacje w Polsce tak na sile wprowadzaja te wyjazdy integracyjne. W Anglii chyba od tego odchodza- z mojego doswiadczenia niektore duze firmy robia np w lecie takie duze party na otwartej przestrzeni z roznym i rozrywkami ale pracownicy przychodza z rodzinami. Duzo tez jest takich akcji charytatywnych np udzial w maratonach - ale to robi z reguly grupa ochotnikow i wtedy firma tez sie doklada finansowo do datkow. Jako male zespoly -jesli zgrane tez ida np na kolacje do restauracji czy do pubu. Jedyne rzeczywiscie przed Swietami takie duze firmowe imprezy....wlasnie takie sa troche na sile ale jedni ida drudzy nie. Najlepiej miec wymowke ze niestety ale w tym dniu juz cos tam zarezerwowalismy i nie mozemy przyjsc.
            • magazynka Re: Wigilie firmowe 17.11.18, 23:24
              Też tak miałam w byłej firmie, ale dyrekcja zapraszała do dużej sali tylko kierownictwo i ZZ (30-35 osób) i obecność była pilnie odnotowywana. Był zamówiony catering z dobrej knajpy, posiedzenie na 2-3 godziny.

              Najgorsze było obchodzenie wielkiego owalnego stołu dwoma wężami osób w przeciwnych kierunkach i dzielenie się opłatkiem z życzeniami z każdą osobą i sztuczne przyklejone uśmiechy z fałszywymi życzeniami.
              Wiele osób było ze sobą skonfliktowanych, ale nie było sposobu ucieczki, bo przed i za były osoby i nie było jak nie spotkać wrogiej osoby. I jeszcze ten opłatek - niby nic takiego, ale część osób była niewierząca i nie podobało im się to.
              To był koszmar i powód do stresu. Czasem niektórzy brali wtedy urlop na życzenie.
              Szeregowi pracownicy nie byli zapraszani i mieli za złe kadrze.
              • 10iwonka10 Re: Wigilie firmowe 18.11.18, 09:30
                tak sobie tez pomyslalam o oplatku- nie kazdy jest wierzacy ktos moze byc innego wyznania. Trzeba bylo jeszcze kazego pocalowac w policzek ?

                Nie prosciej by bylo pwoiedziec takie ogolne Wesolych Swiat do wszystkich przed wyjsciem do domu.
                • alexxa6 Re: Wigilie firmowe 18.11.18, 13:32
                  10iwonka10 napisała:

                  > Nie prosciej by bylo pwoiedziec takie ogolne Wesolych Swiat do wszystkich przed
                  > wyjsciem do domu.

                  Ja się też jeszcze nigdy nie spotkałam z tym, że na "opłatkowej" wink imprezie ktoś się dzielił faktycznie opłatkiem. Z wigilią od strony religijnej, te imprezy też nic wspólnego nie miały . To były/są typowo rozrywkowe spotkania. Nie przypominam sobie nawet by ktoś komuś "wesołych świąt" podczas lub po imprezie życzył .
                • magazynka Re: Wigilie firmowe 18.11.18, 20:01
                  No, nie można było, bo schemat dyrekcji od lat z tym opłatkiem i dwiema przeciwnymi chodzącymi kolejkami.
                  Tak, całowano w policzek przy życzeniach. Całość pilnie obserwowana, a ludzie bali się.
                  • 10iwonka10 Re: Wigilie firmowe 18.11.18, 20:28
                    Kurcze , brzmi troche jak satyra troche jak horror smile sad.

                    Jak za czesto ktos bral urlop w tym czasie to tez pewno krzywo patrzyli…..


                  • magazynka Re: Wigilie firmowe 18.11.18, 20:35
                    Był też inny koszmarny zwyczaj w tym zakładzie.

                    W przeddzień święta zawodowego pracownicy z szefostwem o 9 szli do pobliskiego kościoła i uczestniczyli we mszy w intencji firmy. Organizowała dyrekcja i nikt wtedy nie pracował, tylko wyznaczeni dyżurni. Był poczet sztandarowy, wielkie kosze z 'darami' dla kościoła, wielkie bukiety kwiatów i (tu tylko podejrzewam) jakieś prezenty finansowe dla tej świątyni. Po mszy było wolne i do domu. Nigdy nie uczestniczyłam, ale ci, którzy byli, potem opowiadali.
                    Jakoś nie usłyszałam wymówek (dobrowolne to było, ale większość brała udział), ale pewnie plotki i komentarzy pełno.
                    To nie było w XIX, tylko w XX i XXI wieku za czasów różnych rządów. No, po 1989 roku i pewnie do dziś.
                    • magazynka Re: Wigilie firmowe 18.11.18, 20:37
                      Dodam, że to duża spółka Skarbu Państwa, nie żaden prywatny zakład.
                      • 10iwonka10 Re: Wigilie firmowe 18.11.18, 21:10
                        Wyglada jak wiztowka PIS-u na dzisiaj. Ale az sie wierzyc nie chce ze to wciaz tak funkcjonuje. Powinni jeszcze przed przyjeciem do pracy kazdemu kazac przyjsc z karteczka od spowiedzi - znaczy ze wierzacy. Wlasciwie to troche jak dzis sie mowi o tych duzych korporacjach ze to troche jak sekty - jak ktos jest malo odporny I pracuje tam dlugo to zmienia to troche osobowosc czlowieka . Wypbrazam sobie ze ktos po pracy w takiej firmie jak ta ktora opisalas np przez 20 lat- przyjdzie do innej bardziej neutralnej Swiatecznie czy religijnie to bedzie szok.Ty potrafisz patrzec na to z dystansu ale niektorzy to tak troche 'wsiakaja' w taka firme.
    • kora3 Re: Wigilie firmowe 18.11.18, 08:40
      Hmmm no po tylu już ;latach stalej pracy rzec musze, że chyba mam szczęscie, bo nigdy nie spotkałam się osobiscie z jakąś historią mrożącą krew w żyłach, a rzónie w róznych firmach gdzie pracowałam urządzano takie spotkania. Tego, że ktoś sie bez opamiętania obżerał czy upił nie uwazam za coś mrozącego krew w moich żylach - uprzedzę- acz co do tego drugiego, to raczej nie na opłatkowych spotkaniach, bo na tychże alkohol o ile sie pojawiał, to w ilościach śladowych. Pewnie z racji też tego, że mało kto byłby chętny na popijawę bedąc zmotoryzowanym, a takich ludzi z reguły byłą większosc.
      Co pamiętam jako niefajne (acz bez mrożenia zaraz smile) - to opisane tu sprawy pt. dzielenie sie opłatkiem i życzenia w gronie całej firmy/ całego oddziału, gdy sie czesci ludzi prawie nie znało i wypadało powiedzieć tylko "wesołych swiat i szczęśliwego noweg roku". Nie zeby było jakieś straszne, ale dla mnie zwyczajnie sztuczne do granic. I w jednej z form gdzie pracowałam - losowanie osoby której am sie dać prezent gwiazdkowy (za ustaloną kwotę dla wszystkich taką samą) - problemem nie był wydatek (groszowy jakiś) tylko to, że przyszło mi obdarowac kogoś o kim wiedziałam jak sie nazywa i ci robi w firmie - a poza tym nic. A ze było to w czasach, gdy nie było FB smile to nawet nie dało się podejrzeć czym sie taka osoba interesuje, co lubi ...Na szczescie to było tylko w jednej z firm gdzie pracowałam ...

      W obecnej nie ma firmowych wigilii w centrali i bardzo dobrze smile - szefostwo zupełnie mądrze myśli, że czas przedświątecznych przygotowań nie sprzyja "wycieczkom" do centrali by sie spotkać i połamać opłatkiem, czy pogadać. U nas zwyczajowo jest spotkanie noworoczne, po Nowym Roku i po zebraniu roboczym w firmie - następnie idziemy do wynajętego przez firmę lokalu, jest jedzenie, picie, tańce jak ktoś chce - wg mnie o wiele lepsza formuła niż te sztuczne wigilie. Tu tez sobie nic mrozącego krew w zyłach nie przypominam. smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka