jankolodziej
15.04.10, 17:01
Gniazda orły broniły,
dla swoich piskląt i mowy
w katyńskim lesie zginęły,
zabite strzałami w tył głowy ...
Ziemia ich ciała skrywała,
czasu rzeka płynęła
a gdzieś z oddali pieśń dobiegała:
Jeszcze Polska nie zginęła ...
Bo z piskląt orlęta wyrosły,
z ich serc ta pieśń się wyrwała
a wiatry nad Katyń je niosły,
gdzie orla krew swych dzieci wzywała ...
Usiadły na przodków mogiłach,
łzy się polały strumieniem:
przecież by Polska nam nie zginęła,
ojcowie dali ostatnie swe tchnienie ...
Orzeł największy wzleciał w przestworza,
skąd świat wydaje taki się mały
skąd Polskę widać od gór jest do morza,
gdzie orłów zawsze szybował ród cały ...
Lecz kiedy dostrzegł przodków swych kości,
pękło mu serce kochające szczerze...
spadł na ich groby z tej wysokości,
składając im życie swoje w ofierze ...