g-48
19.08.12, 23:01
.... idealy wpajane przez takich nauczycieli jak Profesorowie Hlondowscy, Profesor Zydek (wymieniam tylko tych najwazniejszych ) nie zmienily pogladow od Wiktora Skworca do Arcybiskupa Skworca:
www.rp.pl/artykul/10,925871-Jaka-jest-rola-kobiety--Abp-Skworc-odpowiada.html?p=1
Idee te przetrwaly nawet czasu PRL gdzie tatus szedl do pracy a mama dbala o ognisko rodzinne.
Co z tego zostalo?
Obydwoje rodzice zapiepszaja aby wyjechac na urlop lepszy niz sasiedzi, zarobic na lepsza fure niz sasiedzi a dzieciska wychowuje ulica a potem klawisze w wiezieniu. Miejsc pracy tez ubywa bo jak oydwie czesci rodzicielskie pracuja to i dziela sie miejscami pracy no i wyplatami. Tak zrozumiana niezaleznosc finansowa powoduje szybkie rozwody i potem tzw.Samotnie wychowujace matki" bo tatus poszedl w Europe a jego dzieci ma utrzymywac "glupie" spoleczenstwo.
Moze wlasnie jest czas na zastanowienie sie nad Rodzina i nad slowami juz nie Arcybiskupa ale naszego kolegi z Morcinka.
Jezeli jakies emancypantki chca zabrac glos w dyskusji to moze najpierw przemysla co zyskaly a co stracily przez degradacje rodziny.