Dodaj do ulubionych

Walka z demonem

19.05.12, 19:00

"Kociak wyśmiewa moją wiarę w istnienie demona - ma do tego prawo. Chcę tu jednak napisać o tym właśnie doświadczeniu. Przeżyłam to co Ty teraz przeżywasz, był czas potwornego obwiniania się o to, że się tak uwikłałam, że dopuściłam do tego. Dziś pogodziłam się z tym kawałkiem mojego życia i dziękuję Bogu, że na to pozwolił, bo dzięki temu co przeżyłam mogę rozmawiać o tym z ludźmi, którzy właśnie to przeżywają i nie wiedzą jak się uwolnić od tego problemu." - twoj_aniol_stroz

Dość ciekawe przeżycie - walka z demonem. Nie mogę sobie takiej walki wyobrazić, na czym ona może polegać? Mając takie bogactwo przeżyć, można później żyć wspomnieniami ponad stan, czego zazdroszczę. Pokonać demana zapewne nie jest łatwo i co najważniejsze, trzeba wierzyć w niego. Jest to walka z samym sobą, ze swoją wyobraźnią i jest to bardzo trudne.
A jak się przegra walkę? To gdzie się znajdziemy?
Obserwuj wątek
    • kociak40 Re: Walka z demonem 20.05.12, 21:25
      "Kociak wyśmiewa moją wiarę w istnienie demona - ma do tego prawo. Chcę tu jednak napisać o tym właśnie doświadczeniu."

      Ja nie wyśmiewam się ale nie wierzę w żadne demony, a to nie oznacza, że ja mam rację.
      Jeżeli jakiś problem zainteresował mnie na tym forum religijnym, to właśnie walka z demonem
      jako konnkretne przeżycie, konkretnej osoby. Nie każdy ma szczęscie aby móc walczyć z demonem i informacja od osoby, która walczyła i zwycięzyła jest bardzo ciekawa. Jak rozumiem taki zwyciężony demon musi się wynieść z wyobraźni zwycięzcy ale może zaatakować inną osobę, która nie posiada praktyki obrony. Może być i tak, że ten zwyciężony demon też nabył większej praktyki w tej walce i może powtórnie zaatakować i co wtedy?
      Czy demon ma imię? Czy to inna nazwa diabła? Co trzeba zrobić aby nie byle jaki diabeł atakował ale persony diabelskie jak: Belial, Asmodeusz, Behemot, Lewiatan, itd. To walka w pierwszej lidze, to jest coś. Sam Lucyfer, zwany inaczej - Mefistofelesem jest tylko dla nielicznych tego świata, wielkich wodzów, wielkich polityków, papieży. O walce z nim można tylko pomarzyć. Taki mały demonik, bez imienia, jest dobry jak człowiek się nudzi, nie ma co robić, brak mu chwilowo rozrywki. Taki mnie nie interesuje. Tyle naczytałem się o tej nauce koscielnej o diabłach - Demonologii, posiadam (oczywiście reprint) wiekopomne dzieło nauki Kościoła napisane przez dwóch profesorów teologów - "Młot na czarownice" (Malleus Maleficarum) z bullą papieża Innoceta VIII i jego podpisem na pierwszej stronie, i nic. Jakoś w diabły nie wierzę, chociaż wykłady mógłbym o diabłach robić. Nigdy w życiu nie spotkałem osoby, ktorą jakiś demon, czy diabeł opętał. Dopiero na tym forum ktoś sam pisze, że walczył z demonem ale nie chce nic w temacie zdradzić. Widać wiedza kosztuje i nie "rozdaje" jej się za darmo.
      • twoj_aniol_stroz Re: Walka z demonem 20.05.12, 22:53
        Bzdury pleciesz tak straszne, że przyznaję, że mi się nie chce tego wałkować. W krótkich zdaniach:
        1. to nie człowiek jest w stanie zwyciężyć demona.
        2. nie ma tu czegoś takiego jak trening umiejętności demona
        3. spotkanie demona nie jest rozrywką, która ma odpędzić nudę
        4. wiedza nie kosztuje, jak się pozbyć takiego indywiduum jest wyraźnie napisane w Piśmie Św i do czasów obecnych nic kompletnie się w tej kwestii nie zmieniło.
        5. to nie jest szczęście spotkać kogoś opętanego, a już z pewnością nie jest szczęściem uwikłać się na tyle by mieć do czynienia z działaniem diabelskim innym niż kuszenie, którego doświadcza każdy człowiek.
        • kociak40 Re: Walka z demonem 21.05.12, 11:31
          "Problem" z diabłem jest większy niż Ci się zdaje ale z innej strony. Diabeł to zbuntowany przeciwko Bogu - anioł. Anioł, ktory nie chce ogladać Boga i przebywać z nim w niebie ale woli stać się diabłem, mieć własną wolę i przebywać z ludzmi na ziemi. To nie ja wymyśliłem tylko tak podaje nauka kościelna - Demonologia. Przez wieki całe rzesze "uchonych" - profesorów nauk teologicznych zajmowało się tym problemem. To nie "wynalazek" ten diabeł, szatan, demon (jak go tam zwał) Pisma Świętego - Biblii ale już to pojęcie istniało dziesiatki tysięcy lat wcześniej (o róznych nazwach). Ludzie, ktorzy pisali Biblię, opierali się na swoich wierzeniach jakie wtedy powszechnie istniały. Gdy powstawało chrześcijaństwo (~ 2 tys. lat temu) "uczeni w piśmie" Kościoła, postanowili "spersonalizować" i wprowadzić systematykę tak rozległego pojęcia. Powstała zatem Demonologia, która zajęła się tym problemem. Jak "uczeni w piśmie" określają liczba diabłów jest ogromna (od najniższej liczby 7-8 milionów, aż do 26 bilionów). Wprowadzono hierarchiczność diabłów (od archanioła Lucyfera, który stał się głownym szatanem, księciem piekieł - Mefistofelesem) itd. Sama możesz swą wiedzę rozszerzyć jak zagłębisz się w Demonologii, nauki autoryzowanej przez papieża.
          Tu powstaje zasadniczy problem. Jeżeli takie ilości aniołów się zbuntowało i buntuje dalej (diabłow stale przybywa), to o czymś to świadczy? Jak sama nie chcesz pomyśleć o czym to świadczy, to Ci podpowiem jaki z tego może być wniosek. Świadczy to o pewnej "głupocie" Boga, że nie przewidział możliwości zbuntowania się aniołów, i teraz ma kłopot, bo nie może sobie z nimi poradzić. Jego boskie plany były jak się okazuje nie takie doskonałe. Taka nagminna ucieczka z nieba aniołów, świadczy o tym, że nie jest w tym niebie tak dobrze jak ludzie zakładają, lepiej jest być na ziemi i mieć wolną wolę niż być niewolnikiem w niebie.
          Boska wola jest ograniczona, bo tylko Bóg może się przygladać jak diabły niweczą jego dzieło i nic nie może na to poradzić. Może być i tak, że diabeł to stwór boski zamierzony, a więc to sam Bóg zsyła na nas całe zło i nie jest miłosierny i kochający ludzi jak to się zakłada. Każde rozpatrywanie problemu istnienia diabłów pomniejsza autorytet, mądrość i wielkość Boga.
          Aby Bóg był nieskończenie mądry, miłosierny, sprawiedliwy, nieskończonego wymiaru wielkości, trzeba wiarę w anioły i diabły odrzucić. Jak chcesz pomniejszyć wymiar Boga i przez to bardziej dostosować Go do swego wyobrażenia, wyobrażenia czarodzieja z bajki, wtedy muszą być te stwory gdyż brak wykształcenia doskonale zastępują i możesz mieć "zasługę" w walce z demonem. Jeżeli natomiast chcesz mieć wyższy poziom wyobrazenia absolutu i poznawać mądrość bożą poprzez naukę, wtedy te indywiduum nie mają racji bytu. Wtedy nie musisz "walczyć" z demonami ale świadomie możesz kształtować swą etykę i moralność w stronę dobra. Wierzysz w diabły, to masz z nimi problem, ja nie wierzę i problemów z nimi nie mam. Każdy ma to co lubi.
        • kociak40 Re: Walka z demonem 21.05.12, 15:23
          "Bzdury pleciesz tak straszne, że przyznaję, że mi się nie chce tego wałkować." - twoj_aniol_stroz

          Nie masz cierpliwości do tłumaczenia jakiemuś niezbyt rozgarniętemu.
          Mogłem kiedyś w dzieciństwie skorzystać z wiedzy o diabłach od swojej ś.p. babci.
          Mieszkała w innej dzielnicy, na Pradze, koło dawnego kina "Praha". Była niepiśmienna i tylko mogła czytać drukowane litery (takie duże czcionki w modlitewnikach). Miała własny ołtarzyk w mieszkaniu z dwoma bardzo dużymi figurami - NMP stojącej na wężu (niebiesko-białe szaty) oraz św. Antoniego ( jeszcze większa figura faceta w brązowych szatach z proporcem w ręku). Modliła się do tych dwóch figur bardzo intensywnie i o diabłach wiedziała wszystko.
          Wystarczyło jej, jak wyglądała przez okno, popatrzeć na człowieka i już wiedziała jaki diabeł w nim siedzi i do czego może go kusić. Modlitwy kierowane do tej brązowej figury, do tego św. Antoniego, były wysłuchiwane i ten święty pomagał jej we wszystkim. Na ból w nogach, (pewno od tego stałego klęczenia) na ból w krzyżu, na ból głowy, na łatwiejsze wypróżnienie, itd. na wszystko. Jak byłem dzieckiem, do babci nie chciałem chodzić, bo bałem się tych dwóch (większych ode mnie) figur, a jak już dorosłem i ja zrobiłem się większy od figur, też nie chodziłem, bo nie chciałem słuchać o tych diabłach i na co ten św. Antoni pomaga. Innego tematu nie było. Jednym słowem, żadnej większej wiedzy o diabłach od babci nie posiadłem, a miałem okazję. Jak umarła i mnie przypadł los likwidacji tego mieszkania miałem ogromny problem z tymi figurami. Administracja dopominała się o zwrot kluczy i całkowite opróznienie mieszkania, graziła karami, mieszkanie było już puste, odnowione, ale te dwie figury jeszcze stały. Ksiądz w kościele św. Floriana (w tym kościele babcia pół życia spędziła i dzieliła się z proboszczem swoją marną rentą rodzinną, po dziadku) nie chciał tych figur, żadne figury nie są mu potrzebne. Nikt nie chciał ich wziąźć. Całe szczęście, że były gipsowe i za cenę jednej flaszki znalazłem "amatorów" na te figury, ktorych nie znałem, a stali sobie w bramie. Dla tej flaszki, bardzo szybko zabrali te dwie figury i problem się rozwiązał. Babcia świętą nie została tylko przebywa w czyścu, tak mnie oznajmił proboszcz jak załatwiałem jej pogrzeb. Nawet doradził aby wykupić dodatkowe msze za jej duszę cierpiącą w czyścu. Nie zgodziłem się na tą trasakcję, bo jeżeli tyle modlitw do tych figur nie uchroniło od męk czyścowych, to znaczy, że nic jej już nie pomoże i swoje musi odcierpieć w tym czyścu. Ksiądz był innego zdania, był zawiedziony moją odmową ale jak powiedziałem, że może takie msze odprawiać, ktore pomogą, to niech sobie odprawia, ja zezwalam i przeszkadzał nie będę. Aha, jeszcze jedno, babcia też wypowiadała takie zaklęcie jak Ty - "idz precz szatanie!" i robiła znak krzyża. Widać jest to bardzo skuteczne w walce z diabłem oraz ta woda święcona. Bez diabła, anioła, wody święconej, to nie jest pełnia życia dla pewnych osób. Jest to im potrzebne jak tlen do oddychania. Mając taką bacie, obecnie jestem jej bardzo wdzięczny za to, że nie toleruję żadnych figur, obrazów, świętych, diabłów, demonów, aniołów, rózańców, klęczników, księży itd., bo wiem do czego to prowadzi i dla kogo to jest.
        • mniszka51 Re: Walka z demonem 21.05.12, 16:01
          A ja bym chciał poznać demona, albo debolicę
          • kociak40 Re: Walka z demonem 21.05.12, 21:02
            mniszka51 napisał:

            > A ja bym chciał poznać demona, albo debolicę

            Każdy by chciał albo taki cyrograf z Mefistofelesem jaki miał zaszczyt zawrzeć dr Faust.
            • alkoo3 Re: Walka z demonem 22.05.12, 09:53
              kociak40 napisał:

              > mniszka51 napisał:
              >
              > > A ja bym chciał poznać demona, albo debolicę
              >
              > Każdy by chciał albo taki cyrograf z Mefistofelesem jaki miał zaszczyt zawrzeć
              > dr Faust.

              A znacie takie stare polskie przyslowie:
              "Kto z kim przystaje , takim sie staje"

              Ja rezygnuje z tej znajomosci.

              Macie takie nastawienie ze wszystko co wydaje sie wam ze jest niemozliwe to nalezy to wykpic i to cos nie moze istniec.
              Fajnie jest byc przekonanym o swojej racji, ale moze byc ze istnieje jednak cos wiecej, czego nawet wy nie znacie.

              Mialem kolezenke z Afryki poludniowej byla ateistka. O sobie mowila ze w Boga nie wierzy ale zyjac w Afryce widziala co potrafia szamani i sobie z tego nie zartuje bo to cos istnieje.
              Ot takie wspomnienia z rozmowy z osobami ktore troche wiecej swiata widzialy.

              Ale skoro dla waszego swietlnego umyslu to tylko zabobony to nie kaze nikomu wierzyc.
              Wszak to tylko inni sie myla.



              • kociak40 Re: Walka z demonem 22.05.12, 12:49

                "Ja rezygnuje z tej znajomosci" - alkoo3

                Jeśli wierzysz w diabły, to taka słowna rezygnacja nie wystarcza. Diabeł o chęć znajomości z nim się nie pyta.
                Wiara, to nasze wyobrażenie i to takie jakie sami chcemy. Jeżeli swoją wyobraźnie chcesz mieć z Bogiem, aniołami, diabłami, demonami itd. Taki cały komplet i odpowiada Ci to, to możesz sobie mieć. Ważne abyś czuł się spełniony w swojej wyobraźni. Mnie anioł, diabeł, demon itd. uwiera jak niedopasowany but, oczywiście w mojej wyobraźni i jestem spełniony w swoim wyobrażeniu jak jest tylko sam Bóg. Ty, dla przykładu, chcesz bronić się przed demonami, diabłami, masz w tym kierunku pewne upodobanie, ja nie mam. Ty chcąc powiększyć sobie konto w niebie, pewnie modlisz się, zaliczasz ceremoniały kościelne i inne czynności, ktore uważasz, że powiększają Twoje konto i sprawia Ci to radość. Ja swoje konto w niebie pozostawiam wyłącznie do decyzji Boga, oceni moje czyny i mój ziemski trud, niech sam decyduje, protekcji świętych nie potrzebuję, żadne prośby nie są potrzebne tylko i wyłącznie czyny. Nikt nikomu nie powinien narzucać swojej wyobraźni, bo jest to jakby ubranie niedopasowane do jego wymagań. Każdy czlowiek sam odpowiada za swoje ziemskie zycie. Dla jednych diabeł to stwór straszny i groźny, dla innych tylko śmieszny. Nie ma w tym nic złego. To, "że może tak być, że istnieje coś więcej" - jak piszesz, tego nikt nie wie i wiedzieć nie będzie, to zależy tylko w naszym życiu od naszej wyobraźni.
                • alkoo3 Re: Walka z demonem 22.05.12, 14:14
                  >jak piszesz, tego nikt nie wie i wiedzieć nie będzie, to zależy tylko w naszym życiu od naszej wyobraźni.

                  Istnieje pewna rzeczywistosc i ona nie jest zalezne od naszej wyobrazni.
                  Nasza wyobrazn nie stwarza pewnej realnosci.
                  Pewna rzeczywistosc probujemy zrozumiec uzywajac do tego rowniez naszej wyobrazni.

                  Nie nalezy mylic przyczyny ze skutkiem.
                  • kociak40 Re: Walka z demonem 22.05.12, 20:16
                    Każda wyobraźnia podlega zmianie z powodu większego wykształcenia, większego zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości i to trzeba uwzględniać. Biblia była pisana przez ludzi kilka tysięcy lat temu i wtedy inny był poziom nauki, inny poziom zrozumienia otaczającego nas świata. Bóg nie miał do dyspozycji środków swego przekazu jakie są dostępne dzisiaj, człowiek ich jeszcze nie wytworzył. Aby przekazać swą wolę, rozkaz, polecenie, informację, na odległość, musiał być posłaniec. Takim posłańcem woli Boga był anioł, całe zastępy aniołów. Tak tylko mogli rozumować ówcześni ludzie. Anioł był nieodzowny. W religiach pogańskich cały świat był wypełniony róznymi stworami duchowymi, róznymi demonami złymi i dobrymi, ktore to pomagały lub szkodziły ludziom. Taki był poziom wiedzy. Pojęcia te zastępowały wszystko to, czego człowiek nie móg zrozumieć. Jak powstawało chrześcijaństwo, religia o większym zakresie obszarowym, musiała coś zrobić z tą wiarą pogańską w rózne tak liczne i rózne czarodziejskie stwory. Nie mozna było głosić, że tamtego nie ma, bo wiara w to była silnie zakorzeniona i to od bardzo długiego czasu, od czasu gdy człowiek pierwotny żył jeszcze w jaskiniach. Trzeba było wybrać inną metodę - "Owszem są, ale to są diabły, złe duchy, a dobre duchy to anioły". Aby Bóg był miłosierny nie mógł być stworzycielem złego - diabłów ale wyłącznie dobra - aniołów. Skąd zatem są diabły, które szkodzą ludziom i walczą z Bogiem? Diabły, to zbuntowane anioły. Były w niebie, były posłańcami woli bożej ale wolały mieć własną wolę, nie chciały być niewolnikami rozkazów Boga i zbuntowały się. takie rozumowanie wydało się dość logiczne i ludzie to "kupili" nie zastanawiając się, że to pomniejsza wymiar Boga. Tak doskonały Bóg nie przewidział, że anioły mu się zbuntują i będzie miał z nimi kłopot i to jeszcze w takiej ilości, co może swiadczyć, że nie jest tak dobrze w tym niebie jak anioły wolą z niego uciec.
                    Obecnie wiedza zrobiła taki postęp, że wiemy jak powstaje rzeczywistość - przez przepływ energii i odbior jej przez nasze zmysły (5 podstawowych zmysłow + 2 fizjologiczne) oraz nasz mózg jako doskonały odbiornik. Żaden anioł nie jest potrzebny jako posłaniec, Bog może rozporządzać energią (i to nam nawet nieznaną) i kształtować rzeczywistość jaką tylko chce.
                    Energia całkowici podlega woli Boga i nie może się buntować i szkodzić Bogu w jego zamiarach. O ile Bóg jest stwórcą takiego ogromu Wszechświata nie może mieć kłopotow z aniołami i diabłami.
                    Piszesz - "Istnieje pewna rzeczywistość i ona nie jest zależna od naszej wyobraźni".
                    To jest rzeczywistość jaka powstaje przez przepływ energii i odbior naszych zmysłów niezależnie od naszej wyobraźni. Nasza wyobraźnia poprzez abstrakcyjne myslenie może wytworzyć "rzeczywistość" tylko dla nas samych, bez odbioru przepływu energii z zewnątrz.
                    Tak jest z aniołami, diabłami, demonami itd. , ktore tylko istnieją w naszym własnym wyobrażeniu. Taka wyobraźnia może być sterowana poprzez sugestię innych ludzi, ich religijny przekaz i naszą własną wolę, czy chcemy aby to istniało w naszej wyobraźni.
                    • alkoo3 Re: Walka z demonem 23.05.12, 10:07
                      Widzisz moze bym ci mogl przyznac racje gdyby pierwsze zdanie twojej wypowiedzi brzmialo:
                      "Moim zdaniem"
                      Ty natomiast traktujesz swoje wyjasnienie jako pewnik i opisujesz "ja jest".

                      Wychodzimy z roznych tez i probujemy wspolne wyjasnienie - to nie moze funktionowac.

                      1. Ty zakladasz istoty pozamaterialne nie istnieja (demony , anioly). Poglady na ten temat wyjasniasz mowiac o naszej wyobrazni lub ze Bog chcial cos tym obrazen przekazac.

                      2. Ja zakladam ze te duchowe istoty istnieja realnie. Ze rzeczywistosc duchowa jest prawdziwa. Wychodze z zalozenia ze Biblia mowiac o nich mowi nam o pewnych realiach.

                      Dlatego wyciagamy rozne wnioski i innaczej je tlumaczymy.

                      Co mamy na poparcie swoich roznych tez ?

                      1. Jesli dobrze Cie zrozumialem twierdzisz ze; nie moze ich po prostu byc w twoim rozumieniu Boga i swiata.
                      2. Ja mysle ze Bog nie dawal by nam takiego falszywego obrazu swiata ponadnaturalnego w Bibli. Wiele ludzi na przestrzeni wiekow i dzisiaj powoluje sie na swoje doswiadczenia, wiele rzeczy nie potrafimy tu w sposob naturalny wyjasnic. Zaszufladkowanie tego jako chorej wyobrazni uwazam tu za ignorancje.

                      Mozliwosci porozumienia:
                      Trudne, mysle ze kazdy pozostaje tutaj przy swoim pojmowaniu swiata. Dlaczego wobec tego wlaczam sie w te dyskusje - mysle ze chcialem zasygnalizowac aby nie kpic z czegos czego tak do konca nie poznalismy.
                      • mniszka51 Re: Walka z demonem 23.05.12, 13:31
                        Istnieje oczywiste pytanie , czy znów mu się ktoś nie zbuntuje
                      • kociak40 Re: Walka z demonem 23.05.12, 19:12
                        alkoo3

                        "Ja mysle ze Bog nie dawal by nam takiego falszywego obrazu swiata ponadnaturalnego w Bibli"

                        To przytoczone Towoje stwierdzenie wyjaśnia wszystko co jest powodem naszej innej wyobraźni. Biblia była pisana przez róznych ludzi w dużym przedziale czasowym, około tysiąca lat. To, że dane księgi znalazły się w Biblii, także dokonali wyboru ludzie, i to nam nieznani, z dużo wiekszego zapisu.
                        Ty uważasz, że to Bóg sterował ręką ludzką dokonującą zapisu, ludzi traktował jako swoistą maszynę do pisania (nie miał innego sposobu technicznego) i to z przerwami na wypoczynek, bo trwało to tak długo. Dość dziwna sprawa musisz przyznać. Ludzkość istnieje już w formie zorganizowanej od ~ 20 tysięcy lat, były rózne religie w tym czasie i to w ogromnej ilości, ludzie wierzyli w różnych bogów, w rózne bóstwa, rózne byty duchowe i jakoś Jahwe nie decydował się robić swojego przekazu ludziom. Taka chęć mu przyszła jak były już rozwinięte cywilizacje i państwa jak Sumerowie, Babilończycy, Asyryjczycy, Egipcjanie itd. Wszystkie te cywilizacje miały swoich bogów i swoje religie, a Jahwe przyglądał się temu, że to nie Jego dotyczy. Widać pozazdościł, że ~ 2 tysiące p.n.e faraon Echnaton był twórcą pierwszej w dziejach ludzkości religii monoteistycznej (wiara w jednego Boga) i ~200 lat później zaczął dyktować Mojżeszowi pierwsze Księgi ST, a następne innym ludziom i to dość leniwie, bo w tak długim czasie. Ty zakładasz to za prawdę i zapis ST steruje Twoją wyobraźnią.
                        Ja tak nie uważam. Zapis ST dla mnie tylko jest pragnieniem ludzi aby był Bóg, aby można było mieć z nim pewną korelację i odniesienie. Mojżesz znał to pragnienie ludzi, znał z przekazu ustnego wcześniejsze o 200 lat powstanie pierwszej religii momoteistycznej i przyczyny dla których nie mogła ona odnieść sukcesu. Tamta powstała na bazie społeczeństwa podzielonego na klasy i o róznym statusie materialnym. Mojżesz tego błędu uniknął. Za bazę ludzką do tworzonej przez siebie religii wybrał niewolników Żydow o równym dla wszystkich stanie posiadania i równych prawach. Pierwsze Księgi ST pisał sam Mojżesz.
                        Sama Biblia pisana była pod wpływem róznych doświadczeń ludzkich, róznych ich wierzeń, wyobrażeń i różnym stanie ich wiedzy o świecie i poziomie ówczesnej nauki.
                        Sam Jezus robiąc swój przekaz do ludzi (NT) też opierał się na ich wierze i ich wyobraźni jaka była wtedy dostosowana do poziomu nauki i wiedzy. Dla Jezusa ważny był morał jego przekazu aby był zrozumiały przez ludzi, a nie na wprowadzaniu innego poziomu nauki.
                        Dlatego Ty "musisz" wierzyć w anioły i diabły, choć dostrzegasz niedorzeczność, o której wolisz nie myśleć, przyjmując to za dogmat. Ja tego robić nie muszę i w moim wyobrażeniu wielkość Boga może być idealnie wielka, nie ma ograniczenia.
                      • kociak40 Re: Walka z demonem 23.05.12, 20:27
                        alkoo3

                        Jeszcze pewna uwaga. To co nazywasz - "sprawy duchowe" dotyczy sprawy uczuć. Uczucia, miłość, złość, gniew, zadowolenie itd. nie "latają" sobie samopas w przestrzeni, nie mogą być przekazane komuś innemu jako przesył energii gotowej do przejęcia tak jak strumień fotonów lub fala elektromagnetyczna. Uczucia powstają w naszej podświadomości na skutek przepływu energii w nas samych, są naszym własnym tworem, tworem naszych myśli, doświadczeń i naszej wraźliwości uczuciowej. Poziom uczuciowości zależy także od typu charakteru człowieka (są 4 typy: melancholik, choleryk, flegmatyk, sangwinik) i one decydują także o naszym usposobieniu. Decydują o przewadze uczucia nad racjonalnym myśleniem lub odwrotnie. Poczytaj w encyklopedii o tych 4 typach charakteru jakie występują u ludzi i sam określisz do jakiego typu należy twoja osobowość i jaka jest relacja realnosci myślenia do uduchowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka