Dodaj do ulubionych

zakochany chrześcijanin

28.06.05, 09:51
... no w Bogu też, ale nie tylko.
Co, wolno a co nie. Na ile wolno ?
Gdzie jest ta granica, gdzie należy "stop" powiedzieć.
Mam tu oczywiście na myśli kontakty chłopca i dziewczyny, kiedy to miłość
coraz bardziej objawia się erotyką.
Obserwuj wątek
    • darcia73 Re: zakochany chrześcijanin 28.06.05, 14:44
      Polecam wątek:


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=25523383

      Poza tym trzeba brać pod uwagę słowa Pawła:
      Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z
      nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? (15) Albo
      jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z
      niewierzącym? (16) Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem
      świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się
      przechadzał pośród nich, I będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. (17) Dlatego
      wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan,I nieczystego się nie
      dotykajcie; A ja przyjmę was (18) I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i
      córkami, mówi Pan Wszechmogący;


      2 Kor. 6
      • wcalenietakimaly Re: zakochany chrześcijanin 28.06.05, 20:14
        darcia73 napisała:

        >> Poza tym trzeba brać pod uwagę słowa Pawła:
        > Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość
        z
        >
        > nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością? (15)
        Albo
        > jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z
        > niewierzącym? (16) Jakiż układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy
        bowiem
        > świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się
        > przechadzał pośród nich, I będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. (17)
        Dlatego
        >
        > wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan,I nieczystego się nie
        > dotykajcie; A ja przyjmę was (18) I będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami
        i
        > córkami, mówi Pan Wszechmogący;
        >
        >
        > 2 Kor. 6

        No ale przeciez nie wiadomo czy agi_go nalezy do protestanckiej denominacji
        >
        • agi_go Re: zakochany chrześcijanin 29.06.05, 10:02
          trochę znam, ale w tym wypadku to chyba nie ma zbytnich różnic.
          Czytałam te wypowiedzi, ale ja już dawno skończyłam 15 lat
    • 1jacek Re: zakochany chrześcijanin 30.06.05, 10:35
      agi_go napisała:

      > ... no w Bogu też, ale nie tylko.
      > Co, wolno a co nie. Na ile wolno ?
      > Gdzie jest ta granica, gdzie należy "stop" powiedzieć.
      > Mam tu oczywiście na myśli kontakty chłopca i dziewczyny, kiedy to miłość
      > coraz bardziej objawia się erotyką.

      Osobiscie nie jestem chrzescijaninem i zdecydowanie nie przepadam za kosciolem
      katolickim, tak wiec moja opinie potraktuj jako calkowity falsz, podszept
      szatana i sprowadzanie na zla droge smile

      Moim zdaniem sa dwie dobre rzeczy wynikajace z dogmatu o wstrzemiezliwosci
      seksualnej. Pierwsza to oczywiscie ciaza ktora nota bene nawet w doroslym zyciu
      dostarcza nielada problemow. Mysle ze nie trzeba tutaj nic wiecej powiedziec,
      jak "wyobraz sobie ze wlasnie zaszlas w ciaze"...
      Druga - laczaca sie z zakazem antykoncepcji - prowadzi do, JEDNAK, mniejszego
      przywiazywania wagi do seksualnosci, a co za tym idzie czlowiek zamiast ciagle
      pozadliwie patrzec na wszystko co ma dwie nogi i nie ucieka na drzewo, mysli o
      bardziej konstruktywnych rzeczach. Nic bardziej nie niszczy czlowieka w oczach
      ludzi jak "szmacenie sie", a musimy chyba przyznac ze im mniej sie czlowiek
      rozpuszcza w seksualnosci - juz za mlodu, czy to poprzez czeste stosunki z
      zastosowaniem antykoncepcji - jednak mniej uwagi poswieca w dalszej konsekwencji
      seksualnosci. To nie ma postaci przymusu, ze "zagryzasz zeby ale powiesz -
      nie", po prostu Ci sie nie chce. Nie jestes jak narkoman ktory mysli o kolejnej
      dzialce, poniewaz Ty po prostu nie cpalas jak narkoman.

      Znam bardzo wiele porzadnych dziewczyn, ktore pojechaly na studia... akademik,
      klimat, tacy a nie inni znajomi... jeden chlopak, sex, drugi chlopak sex i tak
      dalej... praktycznie to, co kiedys bylo "skromna, intrygujaca dziewczyna" teraz
      jest "nieapetyczna szmata". Jak taka osoba miala by pozniej tworzyc udany
      zwiazek malzenski? Sadzisz ze nie myslala by o "kolejnym chlopaku - nie mezu"?
      moge Ci powiedziec ze ta osoba ktora mam na mysli, opowiadala mi o swoim nowym,
      fajnym chlopaku, jednoczesnie proponujac mi sex bez zobowiazan. Przyzwyczajenia,
      pragnienia, przywiazanie do sfery seksualnej... stad tyle malzenstw ktore
      rozpadaja sie z powodu kochankow jednej lub obu stron. Dlatego jednak zanim
      zaczniesz powazniej podchodzic do uprawiania seksu, pomysl dwa razy.
      Moge Cie zapewnic, ze niejeden chlopak zerwie z Toba z powodu tego, ze "nie
      dalas mu sie przeleciec". Coz, jesli zaszla bys w ciaze tez by od Ciebie uciekl
      wiec nie ma o czym rozmyslac. Pozniej tylko aborcja lub dzwiganie krzyza
      samotnego maciezynstwa. Seks bez gruntownego, SPRAWDZONEGO uczucia nie jest wart
      funta klakow, naprawde.

      Tak wiem, zaraz "lowcy niewolnikow" zacytuja Ci kolejny nakaz z Biblii... ale to
      juz taki klimat Pism Swietych, napisanych przez niewolnikow ktorzy inaczej nie
      potrafili myslec.

      Mam nadzieje ze przyda Ci sie taka moja skromna intepretacja za i przeciw smile))

      powodzenia
      • mcmaxim Re: zakochany chrześcijanin 30.06.05, 12:52
        wiesz co?... mozesz mowic ze nie jestes chrzescijaninem, ale masz cholernie duzo racji smile z punktu widzenia Boga pewnie wlasnie o to chodzi, a ewentualne malzenstwo jest po prostu usankcjonowaniem dlugiego i sprawdzonego uczucia smile moge prosic o prawa autorskie d otego textu? wink
        • mcmaxim Re: zakochany chrześcijanin 30.06.05, 12:53
          tzn prawo uzytkowania i rozpowszechniania ;-P
        • 1jacek Re: zakochany chrześcijanin 30.06.05, 15:18
          mcmaxim napisał:

          > wiesz co?... mozesz mowic ze nie jestes chrzescijaninem, ale masz cholernie
          > duzo racji smile z punktu widzenia Boga pewnie wlasnie o to chodzi, a ewentualne
          > malzenstwo jest po prostu usankcjonowaniem dlugiego i sprawdzonego uczucia smile
          > moge prosic o prawa autorskie do tego textu? wink

          Jasne, mozesz tez go zmodyfikowac wedle uznania i podpisac sie swoim nazwiskiem,
          bo jesli zgadzasz sie z tym co napisalem i rozumiesz, jest Twoje smile

          Dodajac jeszcze, mysle ze dosc podobnie jest z onanizowaniem sie. Onanizm jest
          przyjemny, pozwala rozladowac napiecie, pomaga na sen. Dlaczego cos co sprawia
          przyjemnosc i ma pewien dobry wplyw, mialo by byc zle? Poniewaz tak jak
          rozumiemy i znamy jasna strone medalu, tak i powinnismy rozumiec jego ciemna
          strone. Pierwsze na liscie konsekwencji czestego onanizmu sa: oslabiona
          koncentracja, rozkojarzenie, slabsza wola, drazliwosc, brak sily i checi do
          dzialania, spadek motywacji, sennosc (podobnie z reszta jak zbyt czesty sex w
          malzenstwie). Idac dalej, onanizm laczy sie z myslami, o atrakcyjnych osobach z
          naszego otoczenia, upodobaniach seksualnych - im czesciej sie onanizujemy, tym
          te fantazje staja sie bardziej wyuzdane, niespokojne, pojawia sie potrzeba
          innowacji, dodatkow. Czesto zmieniamy obiekt fantazji erotycznych, w ten sposob
          warunkujac swoje podejscie do seksualnosci. Bedac juz w malzenstwie z ukochana
          osoba, to uwarunkowanie nadal w nas "siedzi". Z czasem zaczynamy fantazjowac
          nawet w lozku, mimo ze uprawiamy sex z zona/mezem, to mamy taki wlasnie
          podswiadomy zwyczaj dopelniania seksualnosci roznymi wyobrazeniami. To z kolei w
          duzym stopniu warunkuje do zdrady, wraz z wyobrazeniami szukamy ziszczenia sie
          tych fantazji, napotykamy sposobnosci w zyciu i zapala sie lampka "to jest cos w
          porzadku - tak jak w moich fantazjach" - a juz nawet stosunek w malzenstwie
          przebiegajacy w ten sposob daje niemile poczucie zdradzania (myslą). Mowi sie
          nie grzesz mysla/uczynkiem/zaniedbaniem... uniwersalnie mozna tutaj pokazac o co
          chodzi z myslami.
          ... mysle ze grzeszacy czlowiek nie sprawia Bogu cierpienia, lecz to cierpiacy
          czlowiek, z powodu swojej grzesznosci i niewiedzy, ktore go wyniszczaja i
          sprawiaja ze jego zycie staje sie utrapieniem, jednoczesnie "zarazajac innych".
          TO Go moze bolec, bo coz innego?. Przypuszczam ze tu nie ma "punktow zbawienia"
          dla najbardziej cierpiacych z powodu przestrzegania przykazan - wrecz przeciwnie
          - jest to dowod na to, jak bardzo sa grzeszni i z jak wielkim trudem przychodzi
          im ich przestrzeganie i odnalezienie w tym sensu. To nie sciezka dla
          meczennikow, ale dla ludzi chcacych sie wyzwolic z wyniszczajacych uwarunkowan i
          zyc swobodniej - tu i teraz - i na wieki wiekow.

          Mozna slepo wierzyc i przestrzegac tych zasad - to wystarczy aby z nich czerpac
          laske, lub je w pelni zrozumiec i czerpac pelnymi garsciami. Teraz pytanie, kto
          chce slepo wierzyc, a kto rozumiec? Tu nie ma "slabych stron", moga byc tylko
          slabi obroncy wink

          Ok, dosc tego bluznierstwa tongue_out
          • agi_go Re: zakochany chrześcijanin 01.07.05, 20:09
            >
            > Ok, dosc tego bluznierstwa
            Dobrze że tak zakończyłeś.
            Może i dobrze pomyślałeś, ale o Bogu zapomniałeś w swoim myśleniu .
            A wiesz ja nie chce go z tronu mojego życia zrzucać.
            On daje mi to czego od ludzi dostać nie mogę i czego jeszcze ty chyba nie
            doświadczyłeś.
            • mcmaxim Re: zakochany chrześcijanin 01.07.05, 20:55
              hmmm... wiesz, jacek na samym poczatku zaznaczyl ze nie jest chrzescijaninem, a slowo "bluznierstwo" uzyl - podejrzewam - bardziej z grzecznosci. w koncu wyrazal swoje poglady smile
              a co do samej jego wypowiedzi... wiesz co, ona jest dosyc logiczna, i kupy sie trzyma. podejrzewam ze podobne zamysly mial Bog organizujac instyutucje malzenstwa itp smile bo jacek napisal: sex tak, po dlugim, sprawdzonym uczuciu. a ja od siebie dodalem, ze przeciez malzenstwo jest zwienczeniem takiego uczucia, wiec sie jedno z drugim laczy smile i tak samo jacek napisal o tym co jest zle w masturbacji, i nawet nie biorac pod katem religijnym wydaje mi sie ze moze miec racje, co zostalo religijnie usankcjonowane.
              • agi_go Re: zakochany chrześcijanin 01.07.05, 22:21
                Myślisz że byłam zbyt szybka w ocenie ?
                No może trochę, ale to dla mnie taki humanizm bez Boga, uważam że on nie
                funkcjonuje. A jest taką pułapką i nasze uczucie i pragnienia mają prawo do
                wszystkiego w imię miłości. A taka ludzka miłość szybko zepchnie miłość Bożą na
                dalszy plan. A ja chce być przed Bogiem czysta, a nie lepiej się skupić na
                nauce.
                • 1jacek Re: zakochany chrześcijanin 02.07.05, 13:26
                  agi_go napisała:

                  > Myślisz że byłam zbyt szybka w ocenie ?
                  > No może trochę, ale to dla mnie taki humanizm bez Boga, uważam że on nie
                  > funkcjonuje. A jest taką pułapką i nasze uczucie i pragnienia mają prawo do
                  > wszystkiego w imię miłości. A taka ludzka miłość szybko zepchnie miłość Bożą
                  > na dalszy plan. A ja chce być przed Bogiem czysta, a nie lepiej się skupić na
                  > nauce.

                  Mysle ze Boga nikt nie bedzie wielbil, jesli przecietny wierzacy czy tez
                  obserwator z zewnatrz nie ujrzy w tej religii dobrych intencji, uzasadnien
                  dogmatow. Moze nawet podchodzi to pod dygresje czy owijanie w bawelne, takie
                  uzasadnianie przykazan, ale to chyba rozsadne spojrzenie.
                  Taki humanizm zdaje sie dobrze funkcjonuje, jest w tym sens i w ten sposob mozna
                  przekonac szersze grono ludzi, ze jednak takie czy inne postepowanie moze
                  prowadzic do pozytywnych/negatywnych konsekwencji. W innym wypadku pojecia takie
                  jak "grzech" czy "wlasciwe postepowanie" staja sie pusta, czcza gadanina, a
                  "uwierz nam na slowo" dalece odbiega od rozsadku kazdego czlowieka.

                  Piszesz ze ludzka milosc "gryzie sie" z miloscia do Boga. A ile masz tej milosc,
                  dwa dzbanki? trzy dzbanki i musisz rozdzielac sprawiedliwie?. Mysle ze milosc
                  nie ma granic, limitu, mozna ja tylko powiekszac i poszerzac w nieskonczonosc.
                  Duzym bledem jest myslenie, ze jesli kochasz czlowieka, musisz mniej kochac Boga
                  i vice versa. Moze w druga strone, im bardziej kochasz Boga, tym bardziej ludzi,
                  im bardziej ludzi, tym bardziej Boga, dlaczego ktos musi zostac pozbawiony
                  milosci? Tego nie rozumiem. Im szczesliwsze masz zycie (dzieki wlasciwemu
                  postepowaniu) tym swobodniej mozesz obdarzac innych ludzi szczesciem i braterstwem.

                  Ok, to taka heretycka refleksja wink
                  • agi_go Re: zakochany chrześcijanin 06.07.05, 15:30
                    Ale wiesz Boga kocha się jeśli wypełnia się jego wolę, jeśli jest się mu
                    posłusznym.
                    Kochając chłopaka budzi się w nas pragnienie bycia razem, również w aspekcie
                    erotycznym. Wtedy właśnie jest to zabranie jednemu a danie drugiemu.
                    Miłość to nie tylko uczucie które jest we mnie, to również skierowanie tego
                    uczucia na drugą osobę(Boga, chłopca). I tu pojawia się mój konflikt.
                    • bala4 Re: zakochany chrześcijanin 02.09.05, 14:23
                      Kiedyś(oh już dawno temu) usłyszałem prostą zasadę:
                      Od pasa w górę wolno, od pasa w dół nie wolno.
                      Może to ci pomoże ?
                      • alkoo3 Re: zakochany chrześcijanin 29.09.05, 12:32

                        bala4 napisała:

                        > Kiedyś(oh już dawno temu) usłyszałem prostą zasadę:
                        > Od pasa w górę wolno, od pasa w dół nie wolno.
                        > Może to ci pomoże ?

                        Ta zasada jest tak prosta ze nie moze dzialac.
                        Chyba ze jest ktos w stanie bawic sie w ognisku i nie zostac poparzonym.
            • kraxa "nie ten kto mówi mi Panie, Panie" 05.11.05, 13:53
              Nie jest miły Bogu ten co kleczy pod figura, a diabła ma za skóra. Kosciół juz
              chyba dosc dawno uznał, ze osoba uważajaca sie za ateiste, ale zyjaca w zgodzie
              z prawem boskim, nawet nieswiadomie ma wielkie sznase na zbawienie. I powiem Ci
              agi_go jedno, chciałabym miec takie naturalne podejscie do tych spraw jak
              Jacek1. Bo mimo, ze staram sie wierzyc i zyc wiara, to w tej sferze mam
              najwiecej watpliwosci i lęków. Pozdrawiam Jacka
      • svistak mcmaxim, jacek 02.09.05, 23:03
        mam jedno malutkie zastrzezenie do tekstu jacka...
        slyszlam kiedys w tv wypowiedz Bońka: jak facet zdradzi to jest boss, a jak
        kobitka to jest k...a.
        mam wrazenie ze twoj tekst jest napisany w podobnym duchu " mozesz skonczyc
        jako szmata (r.ż.)" ... jakos brak mi tu odniesienia do plci przeciwnej...
        / eeeeeeee bo ja stara feministka jestem wink /

        s.
        • mcmaxim Re: mcmaxim, jacek 03.09.05, 01:19
          primo: feministek tak ogolnie jakos nie lubie ;-D
          secundo: dotyczy tak samo faceta jak i kobity - czlowiek to czlowiek, i tak samo sie szmaci, niezaleznie od plci...
      • angelofdarknesss Re: zakochany chrześcijanin 19.09.05, 10:28
        1jacek napisał:


        > Znam bardzo wiele porzadnych dziewczyn, ktore pojechaly na studia... akademik,
        > klimat, tacy a nie inni znajomi... jeden chlopak, sex, drugi chlopak sex i tak
        > dalej... praktycznie to, co kiedys bylo "skromna, intrygujaca dziewczyna"
        teraz
        > jest "nieapetyczna szmata". Jak taka osoba miala by pozniej tworzyc udany
        > zwiazek malzenski? Sadzisz ze nie myslala by o "kolejnym chlopaku - nie mezu"?
        > moge Ci powiedziec ze ta osoba ktora mam na mysli, opowiadala mi o swoim
        nowym,
        > fajnym chlopaku, jednoczesnie proponujac mi sex bez zobowiazan.
        Przyzwyczajenia
        > ,

        Myśle że powodem jest szukanie akceptacji u innych...Wiem sama po
        sobie...Gdybyś jej wcześniej powiedział że tak będzie postępować wyśmiałaby
        Cie...złe towarzystwo potrafi bardzo negatywnie wpłynąc na człowieka...zagłusza
        sie suienie...późiej człowiek nienawidzi sam siebie za to co robi ale nie umie
        tego zmienić...i pogrąża sie coraz bardziej...takie błędna koło...

        Znam facete, który powiedziała swojej dziewczynie że sie z nią przed ślubem nie
        prześpi bo za bardzo ją sznuje...bardzo mnie to dotknęło ale taki facet to
        jeden na milion...Ale to właśnie jest piekne...być tylko z jednym i tylko
        jego...wtedy człowiek ma czyste sumienie...wtedy to wszystko jest piekne...

        ...tylko że czasem jest za późno...a za błędy trzeba płacić...sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka