17.04.06, 19:31
Lepiej wiedzieć niż wierzyć smile
Obserwuj wątek
    • april2 Re: :)) 19.04.06, 11:53
      Zastanów się nad tym co piszesz! Znasz Boże błogosławieństwa??? Jedno z nich
      brzmi: BŁOGOSŁAWIENI, KTÓRZY NIE WIDZIELI, A UWIERZYLI. No i to WIARA czyni
      cuda, a nie wiedza. Wiedza Cię nie zbawi! Musisz UWIERZYĆ w Boga, w to, że
      Jezus umarł w cierpieniu ze Twoje (między innymi) grzechy i że dzięki Niemu
      możesz być zbawiony i mieć życie wieczne!
      • 277w08 Re: :)) 19.04.06, 13:25
        >Błogosławieni którzy nie wiedzieli a uwierzyli< - islamscy terroryści też
        uwierzyli (i to mocno). Zawsze zastanawiam się skąd ludzie mają pewność że to
        ich wiara jest prawdziwa, że to np Biblia lub Koran zawierają prawdę. Tymczasem
        jest tak że najcześciej wyznają po prostu wiarę w jakiej zostali wychowani
        przez rodziców. Co możemy wiedzieć o Bogu, nic (nawet nie wiemy czy istnieje).
        Gdyby Bogu zależało na tym abyśmy wierzyli w niego w określony sposób, w
        określony sposób się do niego modlili czy nie sprawiłby że istniałaby tylko
        jedna religia. Wiem, wiem zaraz napiszecie mi o wolnej woli, skoro więc Bóg dał
        mi wolną wolę dlaczego ma mnie potępić za to że dokonalem takiego czy innego
        wyboru. Czy dalibyscie swojemu dziecku kilka róznych nazwijmy to kodeksów a
        potem potępilibyscie go za to ze wybrał niewłaściwy. Jeśli to Bóg daje jak to
        nazywacie "łaskę wiary" dlaczego ma potępić kogoś komu tej łaski nie dał. Im
        wiecej rozmawiam z ludzmi "mocno wierzacymi" tym bardziej mnie przerażają.
        Jeśli to Bóg dał nam rozum to po to aby robić z niego użytek a nie wierzyć w to
        co ktoś gdzieś napisał lub powiedział. A może jest tak że jeśli istnieje Bóg
        jest mu wszystko jedno jak się modlimy (czy się modlimy), ważne jest to jakim
        jesteś człowiekiem. Często zadaję sobie pytanie kto jest lepszym człowiekiem:
        osoba wierząca która stara się życ zgodnie z przykazaniami w obawie przed
        gniwewm Boga, czy niewierzący ale szlachetny, dobry, uczciwy człowiek.
        • ejkuraczek Re: :)) 19.04.06, 15:19
          >Błogosławieni którzy nie wiedzieli a uwierzyli< - islamscy terroryści też
          uwierzyli (i to mocno).

          Uwierzyli ,tylko w co? Ludzie w rozne rzeczy wierzą np. w swoja wlasna
          boskośc...

          >Zawsze zastanawiam się skąd ludzie mają pewność że to
          ich wiara jest prawdziwa, że to np Biblia lub Koran zawierają prawdę. Tymczasem
          jest tak że najcześciej wyznają po prostu wiarę w jakiej zostali wychowani
          przez rodziców.

          >Zalezy o czym mówimy: czy o wierze czy tylko o pewnej kulturze,tradycji. Do
          kultury, tradycji faktycznie mozna dziecko wychowac ,mozna go nauczyc świecic
          święconke, chodzic na pasterke, chrzcic własne dzieci...ale wiary ,zaufania
          Bogu, nadziei na przyszłe zycie, miłosci do kazdego człowieka -tego nauczyc
          dziecko nie mozna, choc mozna mu o tym mówic i nawet powinno.
          Praktyka pokazuje ,ze wiele dzieci z rodzin praktykujacych zostaje ateistami, a
          wiele osob ,zwlaszcza na zlaicyzowanycm Zachodzie nawraca sie w wieku dorosłym.
          Ja sie nawróciłam w wieku dorosłym, a rodziców mam raczej niewierzących,a Ty z
          jakiej rodziny jestes? Ateistycznej?

          >Co możemy wiedzieć o Bogu, nic (nawet nie wiemy czy istnieje).


          Hm...uczciwiej byłoby powiedziec :"Ja nie wiem".Wielu ludzi przez tysiące lat
          doswidcza Jego istnienia i dzialania, wiec moze warto mówic za siebie?wink

          >Gdyby Bogu zależało na tym abyśmy wierzyli w niego w określony sposób, w
          określony sposób się do niego modlili czy nie sprawiłby że istniałaby tylko
          jedna religia. Wiem, wiem zaraz napiszecie mi o wolnej woli, skoro więc Bóg dał
          mi wolną wolę dlaczego ma mnie potępić za to że dokonalem takiego czy innego
          wyboru.

          A skąd mysl ,ze potępia? Katolicyzm mówi,ze tam gdzie brak świdomości lub
          dobrowolnosci nie mozna mówic o grzechu.

          >Czy dalibyscie swojemu dziecku kilka róznych nazwijmy to kodeksów a
          potem potępilibyscie go za to ze wybrał niewłaściwy.

          Bog dal nam jedną droge do Niego. Tyle,że często grzech ludzi, slepota ludzka,
          pycha ,podziały sprawiaja ,ze ludzie szukaja innych,czesto wlasnych dróg. Ale
          to nie Bóg jest temu winy tylko grzech i człowiek ,ktory grzechowi ulega.
          Dlatego niektore drogi,choc maja w sobie duzo w prawdy nie sa nia do końca.

          >Jeśli to Bóg daje jak to
          nazywacie "łaskę wiary" dlaczego ma potępić kogoś komu tej łaski nie dał.

          A skad mysl,ze potepia? Kazdy bedzie sadzony wg tego co zostalo mu darowane.
          W Pismie Sw. jest cytat "komu wiele dano od tego wiele się żadac bedzie". Pismo
          św. to bardzo madra księga-nawet niewierzący ,a czytający ją to przyznają.

          > Im
          wiecej rozmawiam z ludzmi "mocno wierzacymi" tym bardziej mnie przerażają.
          Jeśli to Bóg dał nam rozum to po to aby robić z niego użytek a nie wierzyć w to
          co ktoś gdzieś napisał lub powiedział.


          Bo wiara to nie jest wiara w to co "ktos kiedyś powiedził czy napisal", choc z
          tego co ktos powiedził i napisał tez znajdziemy madrosc i to co sami
          przezywamy. Wiara to doświdczenie istnienia i dzialania Boga w moim zyciu, tu i
          teraz, a takze w mojej przeszłosci-tego dokładnie doświdczaja nawracajacy się.
          Pismo św. tylko pokazuje ,ze inni ludzie tez tego juz doswidczyli i ze ich
          zycie w wierze bardzo przypomina mój związek z Bogiem. na tym polega wspólnota
          wierzących...
          czy kłoci się z rozumem? Dajmy przykład: nauczyciel mówi Ci na lekcji ,ze 2+
          =4. Ty żyjesz,widzisz,ze tak własnie jest w praktyce Twego zycia ,wiec juz nie
          tylko wierzysz nauczycielowi,ale to wiesz. I to rozumnie wiesz. Podobnie jest z
          wiarą: jesli doswiadczam istnienia Boga, Jego przymiotów, dzialania w zyciu i
          wielu ludzi doswiadcza Go w podobny sposób to czy własnie rozum nie mówi mi ,ze
          to dobra droga, i ze to ma sens? Musiałabym byc własnie bezrozumna aby to
          odrzucic, aby zaprzeczyc własnemu zyciu.

          >A może jest tak że jeśli istnieje Bóg
          jest mu wszystko jedno jak się modlimy (czy się modlimy), ważne jest to jakim
          jesteś człowiekiem. Często zadaję sobie pytanie kto jest lepszym człowiekiem:
          osoba wierząca która stara się życ zgodnie z przykazaniami w obawie przed
          gniwewm Boga, czy niewierzący ale szlachetny, dobry, uczciwy człowiek.

          Oczywiscie-mnajwazniejsze abysmy byli dobrymi ludzmi. Tylko człowiek jest
          słaby, czasem slepy, czasem egoistyczny,malostkowy, czasem ,a nawet czesto jest
          materialista, trudno mu odróznic dobro od zła. Wiec potrzebuje obiektywnego
          dobra, źródła miłosci, wzoru, drogi ,celu -a to wszytsko znajduje w Bogu, a
          wlasciwie to Bóg Go na tę droge zrozumienia powołuje.
          Pamiętajmy ,ze Hitler tez o sobie myslala,ze jest dobry, szlachetny itd...bo
          zaden czlowiek nie uzna się za złego.
          Więc nasze myslenie o sobie wcale nie jest sprawiedliwe i obiektywne. Poza tym
          kazdy z nas mial inne warunki wychowania, inne zycie, inna historie zycia i
          trudno tu osadzac ludzi. Dlatego dla Boga najwazniejsze sa starania czlowieka,
          jego uczciwosc wobec siebie i innych, jego pokora, chęc dobra i poprawy. Ludzie
          zas patrza tylko powierzchownie i czesto sie myla w osądach, co zreszta sam
          zauwazyłes.
          Pozdrawiamsmile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))


          • 277w08 Re: :)) 20.04.06, 11:13
            Mam obawy że się nie zrozumiemy, pytam jeszcze raz skąd masz pewność że wiara
            katolicka (podkreślam - wiara, nie tradycja) jest tą właściwą wiarą, czy
            przyjełabyś ją gdybyś nie była wychowana w kraju (może rodzinie) o tradycji
            katolickiej). Ja wychowałem się w katolickiej rodzinie, chociaż ta katolickość
            była raczej "letnia" niz "gorąca", co uważam akurat za plus ponieważ pozwala
            spojrzeć na religię z pewnym dystansem, pozwala na zadawanie Bogu
            pytań "...dlaczego". Od początku jednak coś mi w tej wierze nie pasowało,
            jakieś sprzeczności, nielogiczności - wierzymy w jednego Boga, a mamy Trójcę
            Świętą, Matkę Boską, cały panteon świętych itd. Mamy przykaznie "Nie bedziesz
            miał bogów cudzych..." a oddajemy cześć obrazom, figurkom itd. (nie jestem
            świadkiem Jehowy). A przede wszystkim nie mogłem pogodzić się z wszechwiedzą
            koscioła. Może jest to związane z moim zainteresowaniem historią i jakąś tam
            wiedzą historyczną, wiedzą która pozwalała mi "obserwować" jak powstawały inne
            religie i chrześcijaństwo które przecież z innych religi czerpało pełnymi
            garściami, sztukę adaptacji innych wierzeń doprowadziło do perfekcji. Dzisiaj
            oczywiście wiekszość chrześcijan nie zdaje sobie z tego sprawy. Popatrz jak
            dzisiaj patrzymy na Koran i Islam - przecież dla nas to zlepek Judaizmu,
            Chrześcijaństwa i innych, lokalnych kultów. Skąd pewność że podobnie nie było w
            przypadku Judiazmu, Chrzescijaństwa i Bibli. Powstały trochę wcześniej (np
            Stary Testament około tysiąca lat przed Koranem) i mamy o wiele mniej
            informacji o tym okresie. Spora część Bibli powstała np. w okresie "niewoli
            babilońskiej", czy więc nie jest taką "trylogią" powstałą "ku pokrzepieniu
            serc". Czy zauważyłaś że większość dzisiejszych wielkich religi powstała mniej
            wiecej w tym samym okresie, może jest to po prostu naturalne że po osiągnieciu
            pewnego stopnia rozwoju cywilizacji powstaje bardziej zaawansowana religia.
            Spójrz na religię dzisiaj, też toczone są dyskusje np. czy istnieje czysciec,
            co dzieje się z dziecmi nienarodzonymi, co z antykoncepcją, celibatem itd.
            Zwycięży taka lub inna opcja, zalężnie od tego jaką decyzję podejmie pewna
            grupa ludzi i nie wierzę że podejmie ją pod wpływem Ducha Świetego. Gdyby tak
            było kościół na przestrzeni całej swojej historii byłby nieomylny a wiemy że
            tak nie było. W przeszłości w znacznie wiekszym stopniu decydowała o tym
            polityka lub po prostu miecz. Jaką mam więc pewność ze Biblia, która powstawała
            w czasach kiedy religia miała na ludzi o wiele wiekszy wpływ niż dzisiaj
            zawiera prawdę. Nie zaprzeczam że jest madrą Księgą i zawiera wiele wskazówek
            ale można je odnalezć w wielu innych księgach. Nie twierdzę że Boga nie ma, ale
            nie wierzę w to że można go opisać, poznać inaczej niż intuicyjnie. Nie wierzę
            w żadne ceremonie, rytuały, sakramenty, dogmaty, świątynie - to wszystko jest
            dziełem i wymysłem człowieka. Bóg (jeśli jest) jest jeden i jest Dobrem i nigdy
            go nie pojmiemy i nie zrozumiemy. Każdy wierzy jak może ale nie
            rozumiem "nawiedzonych" ludzi którzy wiedzą wszystko a tak napradę nie mają
            nawet swojego zdania, mają zdanie takie jak ich kosciół a to tylko ludzie. Ja
            wiem ze nie wiem nic. Czasami, kiedy widzę ile zła istnieje na świecie zadaję
            pytanie "Czy jesteś Boże, dlaczego zło wogóle istnieje, dlaczego nie stworzyłes
            nas dobrymi, dlaczego jesteśmy zli, dlaczego przyroda jest taka okrutna,
            przecież mogłeś inaczej", ale ja sam mam za co dziękować i moja modlitwa jest
            właśnie taka "Jeśli jesteś to dziekuję Ci za to co mi dałeś".
            • ejkuraczek Re: :)) 20.04.06, 17:08
              277w08 napisał:

              > Mam obawy że się nie zrozumiemy, pytam jeszcze raz skąd masz pewność że wiara
              > katolicka (podkreślam - wiara, nie tradycja) jest tą właściwą wiarą, czy
              > przyjełabyś ją gdybyś nie była wychowana w kraju (może rodzinie) o tradycji
              > katolickiej).

              Mysle,ze się rozumiemysmile
              A skąd Ty masz pewnośc ,ze Twoje poglądy sa słuszne? Przeciez to to samo
              pytanie...
              Nie rozumiem co znaczy "własciwa wiara" ,wiara zawsze jest własciwa,
              niewłasciwy jest co najwyzej obraz Boga i stąd wielosc religii. Choc tak
              naprawde religie monoteistyczne : chrzescijanstwo ,islam, judaizm maja i
              wspólne korzenie(Abraham jest "ojcem" wiary dla wszystkich tych religii) i
              mowia o Bogu jako istocie nadprzyrodzonej, Duchu, ktory stworzył czlowieka,
              kocha czlowieka, stworzył dla Niego raj po smierci, stworzył czlowieka z wolna
              wolą itd. Istota tych religii jest taka sama ,co najwyzej jest inne drogi do
              Boga. ja doswidczam sensu, prawdy ,najwłasciwszej drogi w katolicyźmie, on
              najberdziej "sprawdza" sie w moim zyciu. Ale wcel nie uwazam,że droga innych
              uczciwie zyjących i szukających prawdziwie ludzi jest fałszywa. Katolicyzm
              nigdy nie ogłaszał monopolu ani na Boga ani na prawde.

              Ja wychowałem się w katolickiej rodzinie, chociaż ta katolickość
              > była raczej "letnia" niz "gorąca", co uważam akurat za plus ponieważ pozwala
              > spojrzeć na religię z pewnym dystansem, pozwala na zadawanie Bogu
              > pytań "...dlaczego".

              Tez czesto zadaje to pytanie Bogu. Kto pyta nie bładzismile))

              Od początku jednak coś mi w tej wierze nie pasowało,
              > jakieś sprzeczności, nielogiczności - wierzymy w jednego Boga, a mamy Trójcę
              > Świętą, Matkę Boską, cały panteon świętych itd. Mamy przykaznie "Nie bedziesz
              > miał bogów cudzych..." a oddajemy cześć obrazom, figurkom itd. (nie jestem
              > świadkiem Jehowy).

              To tak jak ja z chemią. W liceum mialam same 3 z chemii, a jak poszlam na
              studia zdarzyli się dobrzy profesorowie, naukowcy, zaczelismy rozbic rózne
              doświadczenia i nagle zaczełam dostawac same 5-tki.
              To co opisujesz, te watpliwosci to kwestia przede wszystkim wiedzy,a nie wiary.
              Rodzice nie tlumaczyli Ci nic z prawd wiary, bo sami nie rozumieli, jak
              trafiłes jeszcze na kiepskiego katechete to trudno się dziwic.
              Ale Kościół nie zachowuje jakis ukrytych prawd dla siebie- na Twoje pytania
              odpowiedzia jest 2000-letnia tradycja Kościoła, wiele dzieł, przemyslen,
              dokumentów, pism świetych, mistyków, interpretacji biblijnych itd. Nie jest to
              żadna tajemnica. Nawet w internecie znajdziesz wiele informacji np. tu:
              www.apologetyka.katolik.pl
              albo na Forum Pomocy www.katolik.pl
              Wczoraj ogladalam fajny program o kluturze zydowskiej, ich świetach,
              pogladach ,a wieczorem chyba na 1-ce byl program o islamie. Wiedza burzy rózne
              mity, stereotypy, niechęc, niezrozumienie itd. Trzeba tylko dobrej woli.


              A przede wszystkim nie mogłem pogodzić się z wszechwiedzą
              > koscioła.

              Bog jest wszechwiedzący, a nie Kościół, ktory uważa Boga za osobe
              transcedentalną( czyli do końća nieodkryta)


              Może jest to związane z moim zainteresowaniem historią i jakąś tam
              > wiedzą historyczną, wiedzą która pozwalała mi "obserwować" jak powstawały
              inne
              > religie i chrześcijaństwo które przecież z innych religi czerpało pełnymi
              > garściami, sztukę adaptacji innych wierzeń doprowadziło do perfekcji. Dzisiaj
              > oczywiście wiekszość chrześcijan nie zdaje sobie z tego sprawy.

              Masz monopol na wiedze historyczną? Chrzesicjanie sa kształceni w jakichś
              zamknietych gettach czy jak?

              Popatrz jak
              > dzisiaj patrzymy na Koran i Islam - przecież dla nas to zlepek Judaizmu,
              > Chrześcijaństwa i innych, lokalnych kultów. Skąd pewność że podobnie nie było
              w
              >
              > przypadku Judiazmu, Chrzescijaństwa i Bibli. Powstały trochę wcześniej (np
              > Stary Testament około tysiąca lat przed Koranem) i mamy o wiele mniej
              > informacji o tym okresie. Spora część Bibli powstała np. w okresie "niewoli
              > babilońskiej", czy więc nie jest taką "trylogią" powstałą "ku pokrzepieniu
              > serc". Czy zauważyłaś że większość dzisiejszych wielkich religi powstała
              mniej
              >
              > wiecej w tym samym okresie, może jest to po prostu naturalne że po
              osiągnieciu
              > pewnego stopnia rozwoju cywilizacji powstaje bardziej zaawansowana religia.


              Oczywiscie,ze w chrzescijanstwie znajdziesz elementy zbiezne z innymi
              religiami. Znaczy to ,że człowiek naturalnie poszukuje prawdy,
              Boga,nadprzyrodzonosci, że prawda jest obiektywna i ludzie jej szukają.
              To nie jest żadne argument przeciwko religii, wprost przeciwnie.

              > Spójrz na religię dzisiaj, też toczone są dyskusje np. czy istnieje czysciec,
              > co dzieje się z dziecmi nienarodzonymi, co z antykoncepcją, celibatem itd.
              > Zwycięży taka lub inna opcja, zalężnie od tego jaką decyzję podejmie pewna
              > grupa ludzi i nie wierzę że podejmie ją pod wpływem Ducha Świetego.

              A ja wierzę. Bo widze rezultaty takich a nie innych działan Kościoła. I widze
              tez konsekwencje grzechu ludzkiego (ludzi z Kościoła tez). Samo zycie.

              Gdyby tak
              > było kościół na przestrzeni całej swojej historii byłby nieomylny a wiemy że
              > tak nie było.

              Kościół mówi o nieomylności dogmatów-a tych Kościół nie zmienił nigdy.

              W przeszłości w znacznie wiekszym stopniu decydowała o tym
              > polityka lub po prostu miecz.

              Zalezy czy mówimy o dogmatach Kościoła czy o grzechach Kościola czyli
              wystepowaniu przeciwko temu co się głosi.

              Jaką mam więc pewność ze Biblia, która powstawała
              >
              > w czasach kiedy religia miała na ludzi o wiele wiekszy wpływ niż dzisiaj
              > zawiera prawdę.

              Mysle,ze teraz religia (mowimy o chrzescijanstwie?)ma duzo wiekszy wpływ na
              ludzi
              niz w czasach ,kiedy powstawala Biblia. Wtedy to było moze kilka
              tysięcy,kilkanascie tysiecy ludzi. Teraz sa to miliardy.

              Nie zaprzeczam że jest madrą Księgą i zawiera wiele wskazówek
              > ale można je odnalezć w wielu innych księgach. Nie twierdzę że Boga nie ma,
              ale
              >
              > nie wierzę w to że można go opisać, poznać inaczej niż intuicyjnie. Nie
              wierzę
              > w żadne ceremonie, rytuały, sakramenty, dogmaty, świątynie - to wszystko jest
              > dziełem i wymysłem człowieka. Bóg (jeśli jest) jest jeden i jest Dobrem i
              nigdy
              >
              > go nie pojmiemy i nie zrozumiemy. Każdy wierzy jak może ale nie
              > rozumiem "nawiedzonych" ludzi którzy wiedzą wszystko a tak napradę nie mają
              > nawet swojego zdania, mają zdanie takie jak ich kosciół a to tylko ludzie.

              No kościół to ludzie.Ludzie ,ktorych Bog powołuje i działa przez nich. Mnie tez
              powołał do kościoła.

              Ja
              > wiem ze nie wiem nic. Czasami, kiedy widzę ile zła istnieje na świecie zadaję
              > pytanie "Czy jesteś Boże, dlaczego zło wogóle istnieje, dlaczego nie
              stworzyłes
              >
              > nas dobrymi, dlaczego jesteśmy zli, dlaczego przyroda jest taka okrutna,
              > przecież mogłeś inaczej", ale ja sam mam za co dziękować i moja modlitwa jest
              > właśnie taka "Jeśli jesteś to dziekuję Ci za to co mi dałeś".

              "Kto szuka znajduje, a kołaczącemu otworzą" jak mówi Pismo św.
              Powodzenia w poszukiwaniachsmile))
              • 277w08 Re: :)) 21.04.06, 12:20
                Wybacz, ale jestem ostatnio trochę zajęty, postaram się odpowiedzieć Ci w
                najbliższym, możliwym czasie.
                Pozdrawiam
        • piotrek_van Re: :)) 20.04.06, 11:54
          Wiesz, ich nie przekonasz, wierzacy sa zacietrzewieni, jedyne co moga to
          bardziej albo mniej udolnie recytowac dogmaty z ksiazki, ktora z reszta nie jest
          ani dokumentem historycznym ani zadnego rodzaju kronika. To jest poprostu zbior
          opowiesci o przygodach paru ludzi, ktorzy istnieli albo nie, zmieniamy
          tysiackrotnie przez wieki...
          Problem jest, ze strach bez wiary. Ja to rozumiem, zwlaszcza gdy jakies
          nieszczecie, albo wiek dojrzaly. Latwiej jest ciagnac woz z klapkami na oczach.
          A tak w ogole, to niezle to sformulowales...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka