Dodaj do ulubionych

miłość boga

21.08.09, 16:08
bóg kocha miłością bezwarunkową,bezinteresowną i bezgraniczną

nie ma to nic wspólnego z uczuciem miłości, to doświadczenie natury
ludzkiej,

nie można więc, namawiać ludzi, aby uwierzyli w chrystusa ze strachu
przed piekłem,

nie można również kusić ludzi, że gdy uwierzą w chrystusa to staną
się synami bożymi i otrzymają jego moc

miłości bożej nie odczuwamy, DOŚWIADCZAMY JEJ, a dzięki niej możemy
doświadczać zarówno radości jak i cierpienia,więc namawianie ludzi
do uwierzenia mamiąc ich "rajem na ziemi" jest nieporozumieniem

Obserwuj wątek
    • jakub.21 Miłość Boga do człowieka 04.09.09, 13:00
      Miłość Boga do człowieka została ukazana
      w Jezusie Chrystusie.

      Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić [Ewangelie] w ich miastach. Tymczasem Jan, skoro usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: ”Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”
      Jezus im odpowiedział: ”Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelie. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”. Mt 11,01 - 11,06

      W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: ”Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
      że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
      Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
      Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”. Mt 11,25 - 11,30

      www.swiadectwowiary.zafriko.pl/kat/milosierdzie_boze
      Przeżyć życie najlepiej jest z Jezusem.
    • drugilogin Re: miłość boga 06.09.09, 09:32
      marca_1 takim wlasnie rozumieniem Slowa Bozego, pokretnym, zmieniajacym to co
      zostalo juz powiedziane i wylozone w Pismie Swietym, takim wlasnie rozumowaniem
      poslugiwal sie sam lucyfer.
      Uwazal swoje rozumienie, swoje racje, swoja lepszosc rozumienia tego co
      potrzebuja ludzie, za madrzejsze od samego Boga.
      Lucyfer chcial stanac ponad Bogiem, stworzyc jeszcze madrzejsza i jeszcze
      bardziej korzystna ideologie dla czlowieka. Lucyfer umilowal czlowieka miloscia
      pokretna, przykra i czyniaca mu krzywde a nader wszystko umotywowana miloscia do
      samego siebie jako sprawcy szczescia ludzkiego i obiekt westchnien czlowieka.
      Byl zazdrosny o milosc czlowieka do Boga. Bog miluje miloscia bezgraniczna
      czlowieka jak i tych, ktorzy przestrzegaja jego przykazan, a dla tych ktorzy
      poddaja w watpliwosc Jego Prawo i czuja ze sa bardziej milosierni w swoich
      "lepszych i glebszych intencjach" - tak jak piszesz, ze "nie mozna kusic ludzi
      moca Boga" i doszukiwanie sie mankamentow w Slowie Bozym, jest tylko oboz
      Lucyfera ktory tez tak myslal.
      Przypomina to symboliczne zerwanie jablka z Drzewa Zycia, jako przejaw braku
      pewnosci w Boga, jako przejaw slabosci wobec podszeptow szatana i jego "lepszych
      racji".
      Bog stworzyl swiat i stworzyl prawa jakimi sie on kieruje, a tylko ktos kto
      przestrzega Prawa Bozego od deski do deski moze mowic ze kroczy droga prawdy...

      Wiem ze dla ludzi "rozsadkowych" jest to przejaw glupoty. Glupoty ktorej nauczyl
      nas sam Lucyfer, nieufnosci do zasad i madrzejszych madrosci ktore szatan
      wmieszal w nasze rozumowanie i staly sie one przyczyna pomieszania naszych
      wartosci i rozumowania gdyz okazaly sie one zgubne. Stad ten brak wiary w Slowo
      Boze, bo kazdy z nas doswiadczal slow lucyfera i nauczyl sie ze trzeba miec
      wlasny rozsadek... to takie przykre. Zarazilismy sie mysleniem szatana...
      • marca_1 Re: miłość boga 06.09.09, 10:56
        faryzeusze mówili chrystusowi,że dokonuje cuda "mocą szatana",jak
        widać wiele od tamtych czasów się nie zmieniło
        • drugilogin Re: miłość boga 06.09.09, 11:02
          faryzeusze nie dokonywali zadnych cudow zadna moca, zazdrosnie wplatali go w
          filozofie szatana
          • marca_1 Re: miłość boga 06.09.09, 11:28
            czy to znaczy,że z zadrości wplątujesz mnie w filozofię szatana?
            • drugilogin Re: miłość boga 06.09.09, 14:03
              gadasz jak waz. ja Cie kieruje na Boga i tylko w nim mozesz odnalezc to co wlasciwe.
              • marca_1 Re: miłość boga 06.09.09, 15:23
                zgadza się, w bogu, a nie w doktrynach religijnych
                • drugilogin Re: miłość boga 06.09.09, 17:47
                  Ty idziesz do Lucyfera moja droga, nie do Boga.
                  • marca_1 Re: miłość boga 06.09.09, 22:09
                    nie czuj się urażony, alę tą wypowiedź zostawię bez komentarza,sam
                    domyśl się dlaczego
                    • kociak40 Re: miłość boga 10.09.09, 01:32
                      "Miłość Boga do człowieka została ukazana
                      w Jezusie Chrystusie." - jakub.21

                      Zrozumiałe, tak możemy to uznać. Czy ta miłość Boga do człowieka
                      była tylko jednorazowa?
                      Byłem ostatnio obserwatorem takiego zdarzenia. Na osiedlu gdzie
                      mieszkam, mały kotek wspiął się na wysoką tople (wysokość ~4 piętra).
                      Sam nie umiał zejść, za wysoko aby ktoś wszedł, gałęzie na tej
                      wysokości są zbyt cienkie. Siedział tam na czubku drzewa przez dwa
                      dni i żałośnie miauczał. Było wiadomo, że niedługo zdechnie. Ja
                      bardzo lubię koty więc zacząłem kombinować co zrobić. Dołączyło do
                      mnie kilka osób i niejako wspólnie zadzwoniliśmy do straży pożarnej.
                      Przyjechało kilku strażaków, niestety, drabina jaką dysponowali była
                      zbyt krotka, nic nie da się zrobić. Dzwonimy jeszcze raz, może ta
                      straż wie o innej jednostce strażackiej, która ma dłuższą drabinę?
                      Po kilkunastu godzinach od rozmowy ze strażakami, przyjeżdza ogromny
                      wóz strażacki z mechanicznie rozsuwaną drabiną sięgającą nawet na
                      szczyt wieżowca. Samochód ogromny, nie może podjechać pod drzewo,
                      przez ponad 2 godziny lawirują między drzewami, zbiera się bardzo
                      duży tłum ludzi, gapiów. W końcu udaje się tak podjechać tym wozem,
                      że można wysuwać drabinę. Strażak w specjalnym wycięgniku jest
                      podnoszony do tego małego kotka, zdejmuje go, zjeżdza na dół. Cała
                      akcja "kot" jest zakończona. Kotek jest tz. piwniczny, nie ma
                      właściciela. Natychmiast tacy się znajdują co chcą go wziąźć, jakaś
                      pani zabiera go żeby dać mu jedzenie i wodę. To miłość ludzka do
                      zwierzęcia, można przecież powiedzieć - sam sobie winien, sam tam
                      wlazł. Pomoc do udzielenia ratunku dla innego człowieka, jeśli jest
                      możliwa, jest już zobowiązaniem. Kodeks karny przewiduje karę za nie
                      udzielenie pomocy drugiemu człowikowi w przypadku zagrożenia życia,
                      jeżeli taka pomoc jest możliwa.

                      Bóg jest wszechmocny, tak twierdzi religia, ale nie udziela pomocy
                      ludziom, ktorzy giną w kataklizmach i to nie ze swojej winy. Brat
                      Waldek, który tak się udziela na tym forum, twierdzi, że człowiek
                      sam sobie jest winien. Pisze, że Bóg jest samą miłością w stosunku
                      do człowieka, ale chyba mniejszą miłością niż ta "miłość" ludzi do
                      tego małego kotka.
                      • drugilogin Re: miłość boga 10.09.09, 05:57
                        kociak40 napisał:

                        > Bóg jest wszechmocny, tak twierdzi religia, ale nie udziela pomocy
                        > ludziom, ktorzy giną w kataklizmach i to nie ze swojej winy. Brat
                        > Waldek, który tak się udziela na tym forum, twierdzi, że człowiek
                        > sam sobie jest winien. Pisze, że Bóg jest samą miłością w stosunku
                        > do człowieka, ale chyba mniejszą miłością niż ta "miłość" ludzi do
                        > tego małego kotka.

                        Ludzie nie wierza w Boga, nie mają do Niego zaufania, a pamiętajmy że Ziemia
                        jest miejscem wygnania w którym człowiek musi udowodnić swoją wartość. Prawdziwą
                        przychylność Boga uzyskują tacy którzy w Niego wierzą. Bóg nie jest sługą
                        człowieka, sługą który załatwia wszystko bo dostał na tacę na mszy.
                        Szatan miesza ludziom w głowach i nakłania do myślenia że Bóg ma ich gdzieś, bo
                        zsyła kataklizmy, bo nie ratuje kotka na drzewie, że ludzie są od niego bardziej
                        miłościwi... to są tak wierutne bzdury że w głowie się nie mieści. Jaka logika w
                        tym jest i kto jeśli nie Lucyfer jest jej pierwowzorem?

                        Ludzie autentycznie chronieni Ręką Boga są nazywani świętymi. Taki Ojciec Pio,
                        jego żaden kataklizm po prostu nie mógł by go dotknąć. Ale nie porównujmy wiary
                        człowieka świętego do wiary ludzi raz słuchających Boga, a innym razem szatana,
                        bo tak im pasuje, bo tak im wygodnie, bo takie interesy w tym mają, a później w
                        dodatku wyrzucają z siebie pretensje do Boga o brak ingerencji w chwilach
                        potrzeby. Coza przewrotność!
                        Bóg jest sprawiedliwy i nie działają na Niego psychomanipulacje rodem z
                        piekła... postawa roszczeniowa i brak pokory.
                        Tylko ludzie absolutnie pewni Boga mogą stanąć bez najmniejszej obawy przed
                        gorejącym wulkanem i w imieniu Chrystusa uspokoić kataklizm jednym słowem. Ale
                        gdzie są ludzie tak głębokiej wiary?
                      • twoj_aniol_stroz Re: miłość boga 10.09.09, 09:35
                        > Bóg jest wszechmocny, tak twierdzi religia, ale nie udziela pomocy
                        > ludziom, ktorzy giną w kataklizmach i to nie ze swojej winy.
                        A czy życie tu na ziemi jest najlepszą rzeczą jaka nas może spotkać?
                        Ci ludzie, którzy giną odchodzą do kochającego Ojca, idą na
                        spotkanie radości i miłości. Śmierć nie jest karą, jest radością
                        spotkania Boga smile
                        Nasz płacz tu na ziemi, bo ktoś zmarł jest tak naprawdę płaczem nad
                        tymi, którzy zostali. Przypatrz się uważnie żałobnikom: większość
                        ich łez jest wylewana bo tęsknią, bo w ich życiu pojawiła się pustka
                        po tym kto odszedł, bo trzeba uczyć się życia na nowo bez tego
                        czowieka. To wszystko to jest płacz nad sobą i swoją sytuacją. Płacz
                        naturalny i normalny, bo człowiek lubi mieć wszystko poukładane,
                        jasne i przewidywalne. Te łzy są zupełnie normalne, ale zauważ, że
                        nie płaczemy, bo ten ktoś umarł, bo nie wiadomo gdzie jest itp. Nasz
                        płacz jest lękiem o to co będzie dalej bez tego kogoś. Dla
                        człowieka, który umarł śmierć przestała mieć władzę, on już nie
                        cierpi, on się już nie miota - cierpi ten kto został tu na ziemi, bo
                        tęskni...
                        • marca_1 Re: miłość boga 10.09.09, 11:35
                          mi osobiście świadomość,że zmarła osoba doświadcza już radości
                          istnienia, jest jak środek przeciwbólowy, bo faktycznie,im bliższa
                          osoba, tym większą pustkę zostawia, tym większy ból, dobrze,że czas
                          potrafi te rany leczyć

                          co do katklizmów, nie mamy jeszcze raju na ziemi, ludzkość dopiero
                          część rzeczywistości była wstanie poznać,
                          gdy świadomość ludzka , oprócz tego co widzialne, to co niewidzialne
                          będzie mogła "przebadać", na wiele pytań znajdzie odpowiedź,
                          obecnie, wiele osób, z różnych przyczyn, nie podlega naturalnemu
                          strachowi przed śmiercią, dzięki czemu mogą spojrzeć bardziej
                          obiektywnie na wszelkie kataklizmy,
                          dopóki nauka nie będzie miała możliwości poznawania tego co
                          niewidzialne, zrozumienie sensu życia, wielu zjawisk zachodzących na
                          ziemi, relacji pomiędzy bogiem a ludzkością, pomiędzy bogiem a danym
                          człowiekiem , można poznawać tylko przez osobiste doświadczanie
                          duchowności

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka