Dodaj do ulubionych

Quo vadis ?

IP: *.nhs.uk 15.09.05, 08:46
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2917025.html
Obserwuj wątek
    • Gość: Doki pismactwo IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 15.09.05, 10:43
      E tam, tytul sensacyjny, a prawdy malo.

      Poczytaj tez tu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=28585859
      • Gość: docuk Re: pismactwo IP: *.nhs.uk 15.09.05, 16:16
        To w taki razie czy ktos mi odpowie co takie sensacje majá na celu ? czy sá one
        pisane na zamówienie czy co? Dlaczego nikt nie napisze o tym ile np.dyzuruje
        lekarz w trakcie specjalizacji, jak ma sie relacja jego zarobkow do kosztow
        szkolenia? Prawda kogo to obchodzi-szara rzeczywistosc.
        Zamiast czytac gazety lepiej wyjsc na spacer.
      • tricolour A jeżeli tak zupełnie teoretycznie... 15.09.05, 18:12
        ... sobie pogadamy i wysilimy wyobraźnię...

        Jeżeli ta opowieść z Gazety jest prawdziwa, to co?

        Czy tak trudno przyznać się lekarzom, że ktoś popełnił błąd? No... popłenił -
        trudno. Warto wyciągnąć wnioski i nie popełniać więcej.

        Mam czasem wrażenie, że więcej szkody robicie sobie sami przekonaniem o własnej
        wyższości i nieomylności niż błędami w pracy.
        • connie1 Re: A jeżeli tak zupełnie teoretycznie... 15.09.05, 18:13
          za duzo niespójnosci w tym artykule ,żeby się nie denerwować.
          A im dłuzej sie praktykuje tym mam się więcej pokory dla ludzkiego organizmu i
          natury
        • Gość: Doki Re: A jeżeli tak zupełnie teoretycznie... IP: *.240.81.adsl.skynet.be 15.09.05, 19:05
          > Czy tak trudno przyznać się lekarzom, że ktoś popełnił błąd? No... popłenił -
          > trudno. Warto wyciągnąć wnioski i nie popełniać więcej.

          Akurat TEN blad jest z rodzaju tych, ktorym nie da sie zaradzic raz na zawsze
          przez "wyciagniecie wnioskow", ani nawet wyciagniecie konsekwencji, skoro juz
          jestesmy przy wyciaganiu.

          Zakladajac, ze ten artykul jest prawdziwy (a nie jest, a w kazdym razie nie
          oddaje wiernie tego, co sie wydarzylo), to takie rzeczy zdarzaja sie i beda sie
          zdarzac.
          • tricolour Wiesz... 15.09.05, 22:59
            ... i docierają do mnie Twoje słowa, że rzeczy się zdarzają i będą zdarzać.
            TRUDNO - to poważne słowo, bo jest w nim element zwyczajnej pokory.

            A kiedy czytam naukowy wywód na temat artykułu w dzienniku, a ten wywód jest tak
            napisany, że nic z niego nie wynika, a właściwie wszystkiemu zaprzecza, to
            nabieram przekonania o tej "wyższości i nieomylności".

            Każdy z nas (pacjentów) wie, że jak sie wyleczy milion ludzi, to kilku i tak
            szlag trafi z różnych powodów. Jak lekarz popełni błąd, to też świat sie nie
            rozleci.
            Gorzej jak przy popełnionym błędzie odwraca sie kota ogonem...

            I niczego nie sugeruję, bo może rzeczywiście artykuł sensu nie ma. Chodziło mi
            tylko o TEORETYCZNĄ możliwość lekarskiego błędu. Dla niektórych nawet takiej
            możliwości nie ma... co można było przewidzieć.

            :)))
        • Gość: doc Re: A jeżeli tak zupełnie teoretycznie... IP: *.salbis.pnet.com.pl 15.09.05, 21:34
          > Jeżeli ta opowieść z Gazety jest prawdziwa, to co?

          Nie jeśli. Nie jest prawdziwa w tym sensie, że zawiera oczywiste przekłamania,
          które można wskazać nie znając sprawy. Może ma prawdziwe elementy, ale NIE JEST
          prawidziwa.

          > Czy tak trudno przyznać się lekarzom, że ktoś popełnił błąd? No... popłenił -
          > trudno

          Doprawdy trudno tu rozstrzygnąć o faktycznym błędzie. Nie da się badać
          wszystkiego, dolegliwości były nietypowe! 22 lekarzy szło empirycznie słuszną
          ścieżką, proszę sobie to uzmysłowić. Ten dwudziesty trzeci to nie jedynie
          mądry, sprawiedliwy i najbardziej zajebiście zajefajny mega doktor, tylko -
          niczego mu nie ujmując- farciarz. Proszę bardzo, przyjmijmy założenie, że
          badamy zawsze wszystko nie kierując się wiedzą o częstości i obrazie objawów, w
          sumie będziemy mieć łatwiejszą pracę. Ale szanowne społeczeństwo po pierwsze
          podpisuje że akceptuje miliony powikłań takiej działalności, po drugie - płaci
          za to (co oznacza przekierowanie 100 % istniejącego kapitału na badania, bez
          gwarancji, że starczy. No bo: PET całego ciała, rezonas pewnych narządów,
          koronarografia u każdego, a potem jeszcze leczenie powikłań! I robimy to u
          każdego bez wyjątku, nawet bez objawów, są choroby tlące się bezobjawowo!)

          > Mam czasem wrażenie, że więcej szkody robicie sobie sami przekonaniem o
          własnej
          > wyższości
          Nie o wyższości itd. To my musząc leczyć z budżetu opartego o wasze żałosne
          składki musimy segregować, wybierać, tak zresztą leczy się na całym świecie.
          I musimy bronić tego stanowiska, którego wciąż nie rozumiecie. To nie wyższość
    • Gość: doc Re: Quo vadis ? IP: *.salbis.pnet.com.pl 15.09.05, 21:25
      >Badanie powinno być wykonywane u wszystkich chorych z nietypowymi bólami w
      >klatce piersiowej.

      To cytat z artykułu. Ta myśl jest z gatunku tych, które mają w sobie coś z
      prawdy, choć są z gruntu szalone. Jak to mówią "w tym szaleństwie jest metoda",
      tak, jest, ale nie przestaje to być szaleństwem. Cały pomysł jest bardziej
      nierealny niż 100 milionów Wałęsy, pomysły Leppera i dokończenie budowy
      autostrad w POlsce razem wzięte.
      • Gość: docuk Re: Quo vadis ? IP: *.server.ntli.net 15.09.05, 23:25
        >Badanie powinno być wykonywane u wszystkich chorych z nietypowymi bólami w
        >
        > >klatce piersiowej.
        Prepraszam za sarkazm, który może razić.
        Tak na pewno.Poza leczącymi w tym kraju wszyscy znają się na medycynie:
        hydraulik potrafi okreslić przepływ w zablokowanej tętnicy środkowej mózgu,
        dziennikarz wie jakie są wskazania do oznaczenia poziomu troponin u chorego z
        bólem w klatce, statystyczny Kowalski już w progu przygotowaną ma własną
        diagnozę. dokąd zmierzamy ? Wymagając na "dzień dobry" postawienia 100%
        słusznej diagnozy i szykując dowody dla "sądu" od pierwszego kontaktu z
        przedstawicielami slużby zdrowia?. Gdzie tu logika ?Wiem każdy z nas ma przykre
        doświadczenia, kazdy coś wie lub widział na własne oczy. Nie zaprzeczam -
        LEKARZE SĄ OMYLNI, z prostego powodu-mają do czynienia z materią biliony razy
        bardziej skomplikowaną niż najbarzdiej złożony i najszybszy komputer świata.
        Do dyspozycji mają tyle:
        a.ile rządzący łaskawcy będa im stanie dać-w modelu państwowej służby zdrowia
        b.tyle ile zgodzą się zapłacić szukający porady(zgodnie z zasadą nie ma ludzi
        zdrowych, są tylko źle zdiagnozowani)
        Często typowe schorzenia mają w 100% nietypowe objawy. Ktoś powie zaraz zaraz
        przecież sa podręczniki, algorytmy. Tak zgadzam się, są. Są one po to żeby
        uniknąć możliwie jak największej liczby najprostszych błędów.W przypadku kiedy
        2 lub 3 schorzenia zaczynają nakładać się na siebie dając przynajmniej 2
        podobne objawy liczba możliwych sposobów postępowania wzrasta do potęgi N-tej.
        Wtedy czas i miejsce na medycynę jako sztukę obserwacji i wyboru mniejszego
        zła.Kto nie zrozumie tych prostych zasad ten zawsze uwierzy w gazetowy artykuł,
        w którym z racji ograniczonej wiedzy nie będzie mógł dostrzeć: błedu ?
        manipulacji? czy zwykłego lenistwa piszącego.
      • Gość: Doki Re: Quo vadis ? IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 16.09.05, 09:28
        Gość portalu: doc napisał(a):

        > >Badanie powinno być wykonywane u wszystkich chorych z nietypowymi bólami w
        >
        > >klatce piersiowej.
        >
        > To cytat z artykułu. Ta myśl jest z gatunku tych, które mają w sobie coś z
        > prawdy, choć są z gruntu szalone.

        Naturalnie, ze szalone. Juz nie chodzi o strone praktyczna wykonania takiej
        ilosci koronarografii. Wiedzac jednak, ze koronarografia ma swoje ryzyko
        powiklan, i to nie takie male (rzedu kilku pacjentow na 1000, o ile pamietam),
        ciekawe co by sie dzialo gdyby rzeczywiscie pacjenci zaczeli padac na te powiklania.

        Dobrze by bylo gdyby ten, kto stawia teze o koronarografii we wszystkich
        przypadkach bolu w klatce piersiowej, zapoznal sie z pojeciem teorematu Bayesa i
        co z tego wynika.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka