Dodaj do ulubionych

rozterki sercowe

IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 01:00
czy warto obdarzyć milością kobiete ktora sprawia wrazenie wykorzystujacej
moje uczucia i to ze jestem dla niej dobry i jej pomoge zawsze??czy warto zyc
dla takiej kobiety??czy sa szanse ze ona kiedys pokocha mnie tak gleboko jak
ja ją kocham!?? czy raczej skonczy sie to zdrada bo ja i tak jej wybacze!
zaczynam byc chorobliwie o nia zazdrosny jedyny sposob zeby sie z tego
wyleczyc to oddac sie milosci i byc bezinteresownym...tylko ze niektorzy
dostrzegaja to ze jestem w pewnym sensie wykorzystywany!co mam robic...
bardzo mi zalezy
Obserwuj wątek
    • primus Re: rozterki sercowe 04.11.03, 01:06
      Gość portalu: Mario napisał(a):

      > czy warto obdarzyć milością kobiete ktora sprawia wrazenie wykorzystujacej
      > moje uczucia i to ze jestem dla niej dobry i jej pomoge zawsze??czy warto zyc
      > dla takiej kobiety??czy sa szanse ze ona kiedys pokocha mnie tak gleboko jak
      > ja ją kocham!?? czy raczej skonczy sie to zdrada bo ja i tak jej wybacze!
      > zaczynam byc chorobliwie o nia zazdrosny jedyny sposob zeby sie z tego
      > wyleczyc to oddac sie milosci i byc bezinteresownym...tylko ze niektorzy
      > dostrzegaja to ze jestem w pewnym sensie wykorzystywany!co mam robic...
      > bardzo mi zalezy

      nie badz chlopie frajerem i pozegnaj sie z pania na dobre, a wyjdzie ci tylko
      na dobre
      • swattka Re: rozterki sercowe 04.11.03, 01:12
        najwyraźniej chcesz być koło niej, jakkolwiek Cie ona traktuje.
        Daje Tobie to przyjemność.
        • Gość: Mario Re: rozterki sercowe IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 06:07
          jakby mi sprawialo przyjemnosc to jak ona mnie traktuje to nie pisalbym tego
          tematu na forum i nie wsciekal sie na nia tak bardzo!
          • Gość: harriet Re: rozterki sercowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.03, 09:33
            mysle ze niestety w zwiazku czesto jest tak ze jedna strona wyrazne dominuje a
            druga czuje sie wykorzystywana. Mysle ze jedynym sposobem, abys odzyskal
            przewage albo chociaz zblizyl wasz uklad do partnerskiego jest udawana
            obojetnosc, bron boze nie chodzi mi tu o to zebys nagle zaczal na jej oczach
            podrywac panienki, o nie to zbyt oczywiste, tu trzeba subtelniej. Nie
            odpowiadaj na kazdy sms natychmiast, zanocuj niespodziewanie u jakiegos kumpla
            a nie wracaj na noc do domu, nie mow jej o wszystkich swoich planach, probuj
            forsowac swoje zdanie i swoje plany odnosnie np. wyboru filmu w kinie, najwyzej
            z toba nie pojdzie. Oczywiscie taka strategia to miecz obosieczny - mianowicie
            jak jej dasz wiecej swobody to ona moze wreszcie oddetchnac z ulga i wcale nie
            bedzie przez to b. ulegla ale jest tez b. prawdopodobne ze twoje zachowanie da
            jej do myslenia. Jedno jest pewne chorobliwa zazdrosc i przesladowanie
            natretnymi pytaniami na 100% doprowadzi do zerwania. No i jeszcze jedna rzecz,
            ty tez bedziesz szczesliwszy jak bedziesz robil to na co ty masz ochote a nie
            to czego chce ona.
            • meduza4 Re: rozterki sercowe 04.11.03, 09:44
              Ja mam wrażenie, że on ma ochotę być wykorzystywany i że sam się pakuje w taki
              układ a do tego szuka tutaj osób, które go w tym wesprą. Więc ja inaczej
              odpowiem Autorowi: żyj dla siebie, nie dla jakiejś kobiety. A takie
              niespodziewane nocowanie u kumpli czy trzymanie kogoś na emocjonalny dystans
              może okazać się początkiem prawdziwej wojny o strefę wpływów. Poszukaj sobie
              kobiety, która będzie Cię traktować po partnersku i nie mieszaj
              z "bezinteresowną miłością" i czymś tam jeszcze własnej słabości, emocjonalnego
              uzależnienia czy czym to w końcu jest. Przecież sam sobie wybrałeś taki obiekt
              miłości, wybrałeś ją świadom całej sytuacji, więc nie licz na to, że ona się
              zmieni. Nie zmieni się, bo nagrodziłeś ją za to, że ma takie wady dając się
              jej wykorzystywać. Lepiej zacznij od siebie, od pytania co Cie w niej pociąga
              i dlaczego. I kiedy sobie na nie odpowiesz znajdziesz jakąś nową prawdę o sobie
              samym -być może bolesną i przykrą -ale zło uświadomione jest złem, które
              człowiek może pokonać. I wtedy możesz zmieniać... siebie i własne podejście do
              miłości. Ale nie zmienisz drugiego człowieka. I mówię Ci to z własnego, jakże
              bolesnego doświadczenia.
              • Gość: harriet Re: rozterki sercowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.03, 10:02
                masz racje. nie wiem po co jeszcze sie wierze ze ludzie sie zmieniaja kiedy
                oczywisciwe wiem juz ze nie i wszystko dawno skonczone smutny :) zrozumienia
                meduzko.
                • meduza4 Re: rozterki sercowe 04.11.03, 11:06
                  Ludzie się nie zmieniają... zwłaszcza, kiedy promujesz ich za to jacy są
                  (że wykorzystują, poniżają, piją, dopuszczają się zdrady albo rękoczynów)
                  swoją "bezinteresowną" miłością. Może zabrzmi to brutalnie, ale wyrobiłam sobie
                  bardzo szorstkie podejście do sprawy pt "nie ma nic darmo" czyli "dopóki ktoś
                  mnie kocha i się o mnie troszczy ja będę to odwzajemniać". Ot, z własnego
                  doświadczenia i doświadczenia moich bliskich wiem, że nie ma sensu szarpać sobie
                  nerwów i liczyć na to, że ktoś się zmieni i pokocha. Miłość jest albo jej nie
                  ma, nie można do niej przymusić... zwłaszcza gdy ta druga strona zwęszyła
                  interes i zostaje obdarzona miłością za darmo. Po co ma się zmieniać skoro ma
                  wszystko na preferencyjnych warunkach? Po co ma odwzajemniać uczucie? Co taką
                  osobę do tego ma zmotywować???
                  • harriet_makepeace Re: rozterki sercowe 04.11.03, 11:16
                    :( wiem, tez sie przez cztery lata meczylam, ale juz dluzej nie bede, chyba, bo
                    na razie jeszcze nie mialam odwagi zeby pozyc troche sama dla siebie.
              • Gość: Mario Re: rozterki sercowe IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 19:10
                pakowalem sie w taki uklad ale caly czas jak tylko dziala sie krzywda mowilem
                jej ze nie powinna tak ze mna robic ze to jak mnie traktuje jest zle! kocham ja
                tak bardzo ze wierzylem ze w koncu miną jej te fochy i zle przywary!w koncu
                teraz dorasta!myslalem ze to nas wzmacnia... docieramy sie!ale im dluzej to
                trwa tym bardziej mi puszczaja nerwy i po wiekszej klotni ona jest blizej
                rozstania sie ze mna niz zrozumienia ze powinna sie zmienic! moze to dziwnie
                zabrzmi i wyjde na naiwna osobe ale ja wiem ze ona mnie kocha i nigdy nie
                zapomni tego co miedzy nami bylo!!tylko jej duma i upartosc sa narazie na
                pierwszym miejscu ...bo na wiele zlego jej pozwolilem!! nie szukam wsparcia
                chce wiedziec co o tym myslicie ...fakt ze to straasznie boli w koncu oddalem
                jej wszystko to co najlepszego mialem!!
                • ja_nek Re: rozterki sercowe 05.11.03, 00:57
                  Jest coś takiego jak odrobina własnego egoizmu i instynkt samozachowawczy.
                  Na zbyt dużo Jej pozwoliłeś.
                  Czy warto obdarzać miłością? Do czasu, kiedy przekonasz się, że to jak groch o
                  ścianę, ty dajesz wszystko, Ona cząstkę. Może jak Cię straci, coś zrozumie.
                  Meduzo: On zezwala na wykorzystywanie siebie, bo postawił wszystko na jedna
                  kartę i walczy o Nią do upadłego. Każdy tak robi, tylko do czasu....
                  Może, gdyby chłopak potrafił ochłonąć, gdyby przestało mu zależeć tak bardzo,
                  jak mu zależy teraz, gdyby uczucia trochę się ochłodziły, może Ona by
                  dostrzegła...

                  Pozdrawiam Was
                  janek
                  • meduza4 Re: rozterki sercowe 05.11.03, 15:15
                    Jedna uwaga: dlaczego Autor pisze, że ona powinna się zmienić?
                    Nikt nie ma obowiązku się zmieniać, każdy może być taki jaki chce więc i jego
                    dziewczyna ma ten przywilej.
                    On nie walczy o nią. On do upadłego walczy o swoje złudzenia i imaginacje.
                    Dopiero teraz to zauważyłam. On stworzył w swojej głowie obraz jej, jaka niby
                    to ona będzie po tej zmianie, ale to nie jest jej prawdziwa twarz, to nie jest
                    realna osoba. Ona nie musi się zmieniać. Niezależnie od tego co się stało
                    i ile zła w tym było -ona nie ma takiego obowiązku. On kocha swoje złudzenia,
                    fikcję, wyidealizowany obraz tej dziewczyny, ale nie ją. Gdyby kochał ją
                    nie mówiłby "ona powinna się zmienić". To zdanie sprzeczne jest z miłością
                    bo miłość to akceptacja drugiego człowieka. Próba zmieniania kogokolwiek
                    to tak naprawdę przyznanie się do faktu, że obdarzyło się miłością niewłaściwą
                    osobę, coś jak deklaracja "to nie ta, ale zamiast szukać innej ja zrobię tak
                    żeby ona się zmieniła w taką jaką chciałbym widzieć i mieć przy sobie".
                    Czy naprawdę tak trudno powiedzieć "nie pasujemy do siebie, nie rozumiemy się,
                    rozstańmy się w pokoju i ułóżmy sobie życie osobno"? Tu problem nie leży
                    w obdarzaniu czy nieobdarzaniu miłością. Problem polega na tym, że Autor
                    uważa, że sam fakt zaistnienia uczucia wszystko załatwi. Miłość nie załatwi
                    niczego. Potrzebna jest praca nad związkiem. Jeśli ktoś nie chce tego zrobić
                    to może nie jest właściwym partnerem? Po co tak kurczowo trzymać się siebie
                    i wzajemnie się unieszczęśliwiać?
                    A rozważanie czy ona zapomni, czy nie zapomni... A kto tu każe zapominać o czymś
                    co łączyło dwoje ludzi? Po co od razu zapominać? Wystarczy tylko uznać, że
                    miłość ma swój kres, bo go rzeczywiście ma (czasem to rozstanie a czasem
                    śmierć). I trzeba się z tym pogodzić, że każdy związek na jednej albo drugiej
                    drodze do tego kresu kiedyś dojdzie. Nie budujmy domków z kart i wizji wiecznej
                    i doskonałej miłości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka