ewax100
22.10.06, 18:43
Jestem u kresu wytrzymałości bo nie wytrzymuje z bólu.Ból promieniuje od
stawów ale nawet sama nie umiem stwierdzić i zlokalizować bo rozchodzi sie na
całe ciało nie wiem czy to stawy czy mięśnie.Zeby to tylko ból czuję jakbym
miała zemdleć,czuję wewnętrzne drżenie i raz dreszcze to znów jakieś
przedziwne oblewajace gorąco.Czuję jakby mnie cos od wewnatrz chciało
rozerwać.Wierzcie że nie chcę juz żyćOstatnio cierpię tak w nocy i w dzień.W
tej chwili jest minimalnie lepiej więc piszę to i nie wiem kto mógłby mi
pomóc.Wzięłam nastepny tramal który pomaga na kilka godzin i znów to
samo.Można to porównać jak człowiek ma 40 st gorączki-to gorąco i
dreszcze.Jeśli chodzi o mnie to mam tą chrobęstwierdzona
szpitalnie.Zastanawiam sie kto może stwierdzic że ta choroba istnieje i
faktycznie daje tak straszne objawy.Ja cierpie juz wiele lat z coraz większym
nasileniem.Myalgan np. mi nie pomógł.W dzieciństwie lekarz stwierdził że to
gościec a kilka lat temu że fibromialgia.Jesli chodzi o dr.Weissa to pisałam
do niego ale mi nie odpisał.Najgorsze jest jeszcze to że wtedy tylko leżę i
łzy mi lecą bezwiednie z bólu.Wiecie jak się czuję jak ja tak cierpię a tu
orzecznik ZUS napisał że jestem hipochondrykiem i mam urojenia.Jestem już
bezsilna.Czy może mi ktos cos poradzić?